Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 3 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
Offline
#1 PostWysłany: 25 Wrz 2026 15:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 823
Loty: 1461
Kilometry: 3 013 355
Krajów: 130 / 60.5%
platynowy
Właściwie to tytuł powinien brzmieć „Weekend z żoną na Grenlandii” :D . Mamy we wrześniu baaaardzo okrągłą rocznicę ślubu i w związku z tym wyboru miejsca, gdzie spędzimy ten weekend dokonałem już w kwietniu. Tradycyjnie zawsze we wrześniu od paru lat wyjeżdżam z dzieciakami hen gdzieś na daleką północ, ale tym razem będzie inaczej. To znaczy dalej jest w planach daaaleka północ, ale dla odmiany tylko z małżonką.

Jak się domyślacie, dzieciaki się po prostu obraziły. Nie trafiały do nich tłumaczenia, że rocznica, że chcemy świętować sami i się nam po prostu należy. Na hasło „Grenlandia” obsiadły mnie dookoła z błagalnymi oczami licząc, że się ugniemy. Moja małżonka wzięła moją stronę coś tam im w zamian na pewno im obiecując i jedziemy sami. Juppi!! :D

No i właśnie w kwietniu namierzyłem promocję Air Greenland do Nuuk za 2900zł z Kopenhagi (do której, jak wszyscy wiemy, można się łatwo i tanio dostać). Niestety nie mam już we wrześniu wolnego urlopu więc musimy skrócić nasz pobyt tylko do trzech dni. Cena była za 5 dni więc skrócenie powoduje dodanie jeszcze dwóch stówek do biletu. A co tam, w końcu to ważna rocznica ;)

Cieszy mnie niezmiernie, że lecimy do Nuuk (pomimo chrapki na Arctic Circle Trail) bo tam właśnie wylądował jeden z moich ulubionych bohaterów – Walter Mitty z „Sekretnego życia Waltera Mitty”. Motto Life’a mam wydrukowane na ścianie w salonie –

„To see the world,
things dangerous to come to,
to see behind walls,
draw closer, to find
each other and to feel,
That’s the purpose of LIFE”.

Na pewno odświeżymy sobie ten film w hotelu na miejscu. Nie nudzi mi się oglądając go n-ty raz, zwłaszcza, że kilka scen dzieje się właśnie w Nuuk. No właśnie – hotel w Nuuk. Jak się domyślacie ceny zwalają z nóg. Na szczęście z pomocą przychodzi serwis trip.com który ścina cenę wybranego hotelu (HHE Express) o prawie 30% w stosunku do portalu na B.! No pięknie i to do tego śniadanie w cenie.

Plan jest prosty. W piątunio po pracy lecimy do Kopenhagi – tam wyjście na miasto-by-night a rano w sobotę Air Greenland (ich charakterystyczny, czerwony A330 też gra w filmie) zabiera nas do Kangerlussuaq. Tam tylko przesiadka na kolejny, krótki lot do Nuuk. Powinnyśmy być na miejscu przez 12 w południe w sobotę. Powrót w poniedziałek o 21.30 z lądowanie w Kopenhadze o 6 rano we wtorek. O 8 jest tani SAS do Warszawy więc w pracy będę na 10.00 😊.

Niestety pewnego lipcowego dnia dostałem nieprzyjemnego maila z Air Greenland, że zmieniają rozkład na wrzesień i przyśpieszają nasz powrót do Kopenhagi o 9 godzin. Skraca mi to trochę plany na poniedziałek, ale nie mam żadnej innej opcji oprócz całkowitego zrezygnowania z podróży i zwrotu biletów (SASa by się już nie dało). No trudno. Lecimy mimo to.
No i nadchodzi ten upragniony dzień. Pakuję ciepłe rzeczy do ubrania (bo w ciągu dnia będzie niewiele ponad 5C a nocy mróz). Patrzymy na prognozę pogody. Jeszcze tydzień przed wylotem zapowiadany jest deszcz i chmury na cały weekend. Ale w czwartek w prognozie wychodzi słońce, najpierw w poniedziałek a potem również w niedzielę :D.

SAS na CRJ-cie szybciutko zabiera nas do stolicy Danii. Zabukowałem nocleg blisko dworca kolejowego w taniej sieciówce turystycznej Cabinn City. Idziemy na wieczorne zwiedzanie miasta (oczywiście byłem w Kopenhadze wiele razy ale tak samemu romantycznie z małżonką to po raz pierwszy):

Image

Image

Image

Image

Wylot w sobotę mamy o 7.50. Pod bramką czeka na nas A330-800neo Air Greenland.

Image

Samolot jest w tamtą stronę prawie pusty. Bez problemu wybrałem miejsca w rzędzie awaryjnym całkowicie za darmo. Po drodze do Kangerlussuaq linia serwuje śniadanie na ciepło. Przed lądowaniem całkiem ładne widoczki.

Image

Image

W Kangerlussuaq mamy prawie półtorej godziny przerwy. Okazuje się, że nie wypuszczą nas do terminala ale bezproblemowo opuszczam samolot po schodkach żeby zrobić parę fotek tej malutkiej osady i wielkiego pasa startowego, pamiętającego jeszcze czasy zimnej wojny.

Image

Image

Image

Image

Skok to Nuuk to tylko 30 minut.

Image

Image

Ładnie okrążamy zatokę mając półwysep z Nuuk jak na dłoni.

Image

Image

Na wodzie widać … góry lodowe!

Image

Co najważniejsze wita nas piękne słońce!!! No wspaniale, prognoza deszczowa się nie sprawdziła!

Image

Z płyty wędrujemy prosto do nowego terminala.

Image

Nuuk ma komunikację autobusową. Jest fajna stronka, gdzie wszystkie linie (w porywach 5) mają lokalizację i widać, gdzie znajduje się dany autobus. Jest to łatwe, bo w weekend jeżdżą tylko 4 autobusy wszystkich linii 😊. Bilet jednorazowy kosztuje 20 koron i kupuje się go u kierowcy. Rozkminiłem cały rozkład autobusów w Nuuk w 10 minut. Linia lotniskowa ma numer 3 i wiezie nas do centrum Nuuk w około pół godziny.

Image

Image

W autobusie prawie sami autochtoni czyli Innuici. Sporo matek z dzieciakami. Sprawdzam w necie i stanowią prawie 90% populacji Nuuk. Miasto ma około 19 tysięcy mieszkańców. Jedna trzecia Grenlandczyków mieszka w stolicy.

Image

Przystanek mamy pod samym hotelem!

Image

Image

Jest 12 w południe, piękne słońce a my mamy już pokój. Robię szybko rewizję moich planów. Przekładam „zwiedzanie” Nuuk na niedzielę i decydujemy się pójść na upatrzony szlak w góry. Wystarczy wsiąść w autobus nr. 1, który zatrzymuje się dokładnie na początku szlaku Quassussuaq Circular Trail. Mamy około 7-8 kilometrów do przejścia w dość łatwym terenie z niewielkim przewyższeniem 245m. Oczywiście zabraliśmy buty trekkingowe. Tak więc niecałą godzinę po wylądowaniu ruszamy już na szlak.

Image

Na początek zagroda z pięknymi końmi ale to obok szlaku.

Image

Image

Rzut oka na kolorowe budownictwo:

Image

Image

Wschodnia część Nuuk zwana Qinngorput, widok z pierwszego wzgórza.

Image

A centrum widać na horyzoncie:

Image

Po drodze piękne jeziora, na początek Quallussuaq:

Image

Image

Image

Image

Szlak ma piękne oznaczenie:

Image

Image

Mijamy małe wodospady:

Image

Potem kolejne jeziora wyżej, ale już malutkie:

Image

Image

Image

Trochę chodzenia po kamieniach, mam deja-vu z trekkingu pod K2 😊. Ale oczywiście to kilkaset metrów tylko tutaj, reszta jest mila i spokojna.

Image

Image

Image

Po przejściu przełęczy otwiera się widok na fiord Nuup Kangerlua:

Image

Image

Image

Jest naprawdę ładnie i to pomimo dość przejmującego zimna.

Image

Image

Image

Image

Image

Widok na drugą stronę Nuuk:

Image

Image

Image

I stację radarową.

Image

Szlak kończy się małym parkingiem. Stąd trzeba jeszcze 3 kilometry asfaltem dojść do przystanku autobusowego. Obserwujemy lądującego Dasha z jakiejś lokalnej podróży:

Image

Przy lotnisku przystanek duńskich Merlinów AW101:

Image

Wracamy znowu trójeczką do centrum Nuuk po ładnych 4 godzinach na świeżym powietrzu.

Image

Po południu idziemy do knajpki Cafe Esmeralda na polecaną w sieci słynną zupę rybną.

Image

No jest rzeczywiście przepyszna! Gigantyczna porcja prawie nie do przejedzenia. Do tego lokalne piwko:

Image

Image

Wybór z kija też spory:

Image

Cała partia lokalnego browarku ma odwrotnie przyklejone etykiety. Pewnie jakiś kolekcjoner zaciera ręce, bo za kilkadziesiąt lat ta butelka będzie warta fortunę….

Wracamy do hotelu wieczorkiem na nasz zaplanowany seans filmowy. Trzeba też odespać ranne wstawanie w Kopenhadze i trudy trekkingu. Nagle budzi mnie głośne pikniecie telefonu. Patrzę na ekran, jest około 23-ej i taki komunikat się wyświetla:

Image

Image

Miałem tą apke (Aurora) zainstalowaną już dawno temu. Ustawiłem parę tygodni wcześniej Nuuk jako lokalizację, ale jako że miało padać cały weekend to całkiem o tym zapomniałem. Wyglądam przez okno w ciemność a tam…. na niebie tak jakby coś co wygląda jak ślad po smudze kondensacyjnej samolotu!

Image

Jaki samolot, tutaj i o tej porze? Przez okno słabo widać, budzę małżonkę, ubieramy się pośpiesznie i wychodzimy przed hotel. Widok zwala z nóg!

Image

Zorza!!!

Image

Ale jaka!

Image

Całe niebo płonie na zielono.

Image

Image

Zorza zmienia kształty i położenie, przemieszcza się ale jest cały czas baaaardzo mocna.

Image

Nie możemy się napatrzeć.

Image

Nagrywam krótki filmik, normalnie z ręki telefonem:



Przed hotelem mamy stary cmentarz. Wykorzystuję krzyże jako statyw do aparatu i telefonu. No ujęcie zorzy na tle krzyży wygląda nawet dla nas nieziemsko. Jakby ktoś odprawiał czary nad grobami.

Image

Image

Chce nam się śmiać – dostaliśmy tak niesamowity i niespodziewany prezent na rocznicę ślubu od Matki Natury!

Image

Image

Siedzimy chyba godzinę na dworze. To cały czas centrum Nuuk z pełni oświetlonymi budynkami. Zorza jest tak intensywna, że światło miasta nie przeszkadza w obserwacjach.

Image

Po godzinie zjawisko zaczyna przygasać i wracamy do hotelu. Pani z obsługi wita nas z uśmiechem – Tak, to dla nas dość normalne, ale przyznaję, że dziś była wyjątkowo intensywna.
W Polsce jest już 3 w nocy, ale oczywiście nie możemy się powstrzymać w wysłaniu tych fotek naszym dzieciakom. Już w duchu widzimy jak się poryczały. No nie robimy tego przecież po złości, będą miały swoje rocznice to sobie też tu przyjadą….

Stay tuned…
_________________
Image

"Turysta to ktoś, kto już od przyjazdu myśli o powrocie do domu, podczas gdy podróżnik nie wie, czy w ogóle wróci"
Góra
 Profil Relacje PM off
23 ludzi lubi ten post.
7 ludzi uważa post za pomocny.
 
      
Offline
#2 PostWysłany: 03 Paź 2026 11:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 823
Loty: 1461
Kilometry: 3 013 355
Krajów: 130 / 60.5%
platynowy
Nazajutrz jest niedziela i mam dla mojej małżonki niespodziankę – półdniowy rejs przez fiordy do opuszczonej osady Qoornoq. Łódka wypływa o godzinie 11 rano z miejsca zwanego Tide Water Steps. To 15 minut spacerkiem od naszego hotelu. Mamy więc spokojny poranek i czas na pyszne hotelowe śniadanko (na szczęście dla portfela w cenie).

Takie widokowe rejsy organizuje Nuuk Water Taxi. Swój zabukowałem już w czerwcu i rzeczywiście mieliśmy 100% obłożenie.

Widok na port:

Image

Tak wygląda nasza łódka przy nabrzeżu w Nuuk.

Image

Obok do dwóch podobnych pakuje się cała klasa lokalnej młodzieży z opiekunami i prowiantem – mają fajną wycieczkę szkolną.

Naszą przewodniczką jest młoda Innuitka płynnie mówiąca po angielsku. Towarzystwo mocno międzynarodowe, nie ma żadnego Duńczyka. Jest nas raptem tylko 12 osób.

Image

Ciekawostką w naszej grupie jest matka z córką o aparycji wybitnie innuickiej, rozmawiające ze sobą płynnie po angielsku. Kiedy je zagaduje okazuje się, że pochodzą z Alaski i też są Innuitkami. No jesteśmy świadkami spotkania dwóch odległych plemion innuickich na jednym stateczku. Co ciekawe oczywiście rozmawiają z naszą przewodniczką po angielsku, ale starsza pani twierdzi, że rozumie znaczenie co któregoś słowa w lokalnym narzeczu grenlandzkim w którym nasza przewodniczka porozumiewa się ze sternikiem łodzi.

Opuszczamy Nuuk podziwiając przy pięknej pogodzie zabudowania inne statki miasta z pozycji wody.

Image

Image

Image

Image

Przed nami fiordy i góry.

Image

Image

Ale całe morze zawalone jest górami lodowymi, które musimy omijać.

Image

Image

Image

Spotykamy inną łódkę krążącą wokoło – to zwiastuje pojawienie się wieloryba. I rzeczywiście, widzę na godzinie 11 wielki wytrysk pary wodnej na wodzie – mamy humbaka!

Image

Niestety jesteśmy dość daleko od niego i na dodatek oddala się w inna stronę niż płyniemy więc nie gonimy go, pomachał nam tylko wielką płetwą i popłynął gdzieś w siną dal.

Image

Image

Image

Mijamy lodowiec Sadelo:

Image

Spływająca z niego woda tworzy wodospad Sermitsiaq:

Image

Image

Kanał się zwęża i pojawia się coraz więcej gór lodowych.

Image

Image

Image

Image

W pewnym momencie mamy wszyscy wrócić do środka, bo lodu jest już tak dużo, że trzeba będzie mocno pomanewrować naszą łodzią aby w nic nie trafić.

Image

Image

Po około dwóch godzinach od wypłynięcia pojawia nam się na horyzoncie Qoornoq – opuszczona dość dawno oryginalna wioska grenlandzka.

Image

Qoornoq założono około roku 1854 a opuszczono w 1971. Była to tętniąca życiem lokalna osada gdzie ludzie zajmowali się połowami dorsza. Zlokalizowana też była tu przetwórnia, gdzie ryby oprawiano, suszono a także pakowano do soli. Na jesieni mieszkańcy polowali na miejscowe karibu. Ślady pierwszego osadnictwa na tym półwyspie pochodzą już z 2000 lat przed naszą erą.

Niestety w latach siedemdziesiątych rząd duński postanowił „zaopiekować” się mieszkańcami Grenlandii na swój sposób i zlikwidował Qoornoq i 20 podobnych osad i przeniósł na siłę wszystkich mieszkańców do większych miast takich jak Nuuk, budując blokowiska z wielkiej płyty :o. Nie jest to chwalebny epizod z historii Duńczyków i do dzisiaj budzi emocje w relacjach między Danią i Grenlandią. Ale domów nie zburzono i do dziś potomkowie dawnych mieszkańców przypływają tu na pikniki.

Wysiadamy z naszej łódki na stały ląd:

Image

Pięknie ją widać za moment na tle lodu w wodzie.

Image

Zaczynamy zwiedzanie od małego półwyspu gdzie mieściły się przetwórnie:

Image

Image

Image

Image

Jest początek września, w Polsce upały a tutaj już oddech zimy.

Image

Image

Ponieważ to niedziela to widzimy kilka łódek miejscowych. Dzieciaki bawią się na plaży …. oczywiście na „grenlandzki” sposób.

Image

Plaża :lol:

Image

Domki są ładnie utrzymane.

Image

Image

Image

Ciekawostką jest miejscowy kościół, zbudowany w 1917 roku z bloków kamiennych (co jest rzadkością, bo buduje się tu z drewna).

Image

Image

Nasza przewodniczka pozuje nam ładnie przed drzwiami.

Image

Ma klucz więc wchodzimy do środka.

Image

Image

Podobno do dziś odbywają się tu ceremonie ślubne – oczywiście głównie wśród potomków dawnych mieszkańców.

Image

Na strychu kościoła zorganizowano małe muzeum:

Image

Image

Image

Wspinamy się na najwyższą górkę podziwiać okolicę:

Image

Image

Image

Trzeba wracać, wsiadamy na nasz statek obserwując stada mew polarnych.

Image

Image

Mewy muszą uważać bo z góry polują na nie bieliki, które tu też występują:

Image

No po południu te góry lodowe zrobiły się naprawdę duże.

Image

Image

Image

Nasza przewodniczka opowiada, że taka duża ich ilość w fiordzie zwiastuje ciężką i śnieżną zimę.

Image

Na powrocie do Nuuk podziwiamy w słońcu kolorowe domki miasta.

Image

Image

Zrobiło się niedzielne popołudnie. Znajdujemy kościół katolicki.

Image

Wiernych jest około 120 na całej Grenlandii a ksiądz przylatuje okazyjnie z Kopenhagi lub Liverpoolu.

Dziś dla odmiany wybieramy kolejną polecaną knajpkę – Tapasbar Nivi. W menu drobne przekąski z miejscowych ryb i krewetek oraz burger z piżmowoła – palce lizać!

Image

Do tego robię przegląd miejscowych browarów 😊

Image

Podziwiamy zachód słońca i wracamy do hotelu.

Image

O 23-ciej klasycznie pika mój telefon z informacją o zorzy. Zawczasu wybrałem sobie miejsce do obserwacji na małym wzgórzu nieopodal. No zorza się pojawia ale jest 5 razy mniej intensywna niż wczoraj.

Image

Image

Image

Image

Zanika po około 40 minutach.

Image

Image

Mamy więc zorzę zaliczoną dwa dni z rzędu 😊. Jutro ostatni dzień przeznaczony w końcu na zwiedzanie Nuuk.

c.d.n.
_________________
Image

"Turysta to ktoś, kto już od przyjazdu myśli o powrocie do domu, podczas gdy podróżnik nie wie, czy w ogóle wróci"
Góra
 Profil Relacje PM off
18 ludzi lubi ten post.
4 ludzi uważa post za pomocny.
 
      
Offline
#3 PostWysłany: 09 Paź 2026 17:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 823
Loty: 1461
Kilometry: 3 013 355
Krajów: 130 / 60.5%
platynowy
Pozostał nam nieśpieszny spacer po mieście. Po śniadaniu udajemy się na punkt widokowy zwany Myggedalen.

Image

No piękne te kolorowe domki. Spacerujemy wokół nich przyglądając się co robią mieszkańcy.

Image

Image

Image

Nieopodal znajduje się wzgórze z pomnikiem jednego z założycieli Nuuk czyli dawnej Godthab. To luterański pastor Hans Egede.

Image

Założył małą osadę w 1728 roku. Koloniści ledwo przetrwali pierwsze zimy. Osada okazała się trwała i rozrosła się w większe miasteczko. Spod pomnika podziwiamy luterańską Katedrę Zbawiciela:

Image

Image

Do środka nas nie wpuszczają, ale udaję się zobaczyć z daleka kobiety w ludowych strojach.

Image

U podnóża katedry nad wodą znajduje się wygodny deptak z widoczkami na zabytkowe budynki i waterfront.

Image

Image

Image

W morzu znajduje się rzeźba Matka Mórz – widoczna tylko podczas odpływu.

Image

Tu też jest najwięcej tablic wyrażających bezpośrednio stosunek Grenlandczyków do działań pewnego nieodległego mocarstwa…. 😉

Image

Idziemy wzdłuż nadbrzeża. Kończą się ładne domki i zaczynają ….. olbrzymie blokowiska z wielkiej płyty! No tego widoku się nie spodziewaliśmy.

Image

Image

Image

Image

Na końcu za Nuuk’ boardwalk znajduje się stary cmentarz (zawsze zwrócony w kierunku morza zgodnie z tradycją).

Image

Image

Wracamy do centrum podziwiając domki, kilka pomników i kolejne deklaracje o niezależności wyspy.

Image

Image

Image

Image

Jeszcze centrum handlowe po pamiątki, coś na ząb i po południu wsiadamy w autobus nr. 3, który zabiera nas na lotnisko. Przylatuje po nas ten sam czerwony Airbus 330 linii Air Greenland.

Image

Tym razem to lot bezpośrednio do Kopenhagi. Po południu linia serwuje pełny obiadek z winkiem do wyboru. W Kopenhadze, do której przylatujemy już bardzo późno, korzystamy z tego samego hostelu co pierwszego dnia – Cabinn City. Rano SAS zabiera nas do Warszawy a ja już o 10-tej jestem w pracy….

No cudownie udała się nam rocznica ślubu. Grenlandia wczesną jesienią jest prześliczna. Wprawdzie widzieliśmy tylko okolice Nuuk ale i tak wspaniale spędziliśmy czas – no i jeszcze ta zorza!!!

The End.
_________________
Image

"Turysta to ktoś, kto już od przyjazdu myśli o powrocie do domu, podczas gdy podróżnik nie wie, czy w ogóle wróci"
Góra
 Profil Relacje PM off
15 ludzi lubi ten post.
error000 uważa post za pomocny.
 
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 3 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group