Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 10 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
Offline
#1 PostWysłany: 07 Sty 2017 16:46 

Rejestracja: 27 Lut 2011
Posty: 59
Portugalia i Madera z brukselsko - włoskim akcentem

Zdecydowanie biorę pod uwagę przeprowadzkę do Portugalii, aby spędzić tam emeryturę, a nadto kraj ten narobił nam apetytu na kolejną wizytę, która najpewniej nastąpi we wrześniu.

Mam ważenie, że w Portugalii jakby żyje się wolniej, pomimo, iż byliśmy m. in. w dwóch największych miastach tego kraju – Porto i Lizbonie.

Poza Portugalią odwiedziliśmy jeszcze kilka innych punktów na mapie świata, a plan podróży wyglądał następująco:

22.06.2015: Bruksela, Belgia;
22.06. – 25.06.2015: Lizbona, Portugalia;
26.06. – 02.07.2015: Madera, Portugalia;
03.07.2015: Sintra, Portugalia;
04.07.2015: Fatima, Portugalia;
05.07. – 06.07.2015: Porto, Portugalia;
07.07.2015: Lecco, Jezioro Como, Włochy.

22.06.2015 (poniedziałek): Bruksela

Bruksela – dumna stolica Unii Europejskiej - powitała nas ulewnym deszczem. Wsiedliśmy do Wizz Shuttle Bus, a bilety na przejazd kupiliśmy wcześniej w Polsce i z około godzinnym opóźnieniem dojechaliśmy do głównego dworca Bruxelles-Midi zlokalizowanego w centrum Brukseli. Zostało nam kilka godzin do następnego lotu więc na dworcu zostawiliśmy bagaże w skrytce bagażowej - cena to ok. 2 Euro (wszystkie dane i ceny zamieszczone w treści relacji dotyczą 2015 roku), złapaliśmy metro i pojechaliśmy zobaczyć słynne Atomium. Aby je podziwiać trzeba wysiąść na stacji metra Heysel.

Trzeba przyznać, że z bliska budowla jest imponująca i zachwyca wielkością, a także oryginalnym kształtem.

Image

Bruksela. Środek Europy. Nie lubię brukselki. A Bruksela, uogólniając, też rozczarowuje, a przynajmniej nas rozczarowała. Niby środek Europy, a brudno tu tak, że trudno to sobie wyobrazić. Śmieci dosłownie walają się po ulicach i mieszkańcy bez pardonu wyrzucają worki z odpadami na chodnik (chyba, że mają dobrze zorganizowane oraz bardzo sprawnie i szybko działające służby sprzątające?), co w połączeniu z dużą ilością bezdomnych i mieszkanką kulturowo – narodowościową w scenerii budynków, które okres świetności także mają już za sobą powoduje wybuchową mieszankę. Ale takie smaczki to oczywiście poza Wielkim Placem i kilkoma bocznymi uliczkami w centrum, bowiem tam wszystko jest pięknie wymuskane i wygląda atrakcyjnie.

Image

Na co jeszcze mogłabym ponarzekać to na brukselskie oznaczenie komunikacji miejskiej, które jest według mnie co najmniej nieprzejrzyste i nieczytelne. W tym dniu w Brukseli zmieniono organizację ruchu w związku z jakimś europejskim spotkaniem na szczycie władz państw europejskich i pomimo, iż szukaliśmy przystanku, z którego miał odjechać autobus na lotnisko, chyba pół godziny, biegając jednocześnie z jednego punktu do drugiego w ulewnym deszczu, a w końcu, po jego odnalezieniu autobus po prostu nie przyjechał, można czuć rozczarowanie. Takie rzeczy byłyby dopuszczalne w mniej rozwiniętym miejscu, ale w samym środku Europy?

A teraz trochę o zaletach – jeżeli mówimy o Belgii to oczywiście nie sposób nie wspomnieć o belgijskiej czekoladzie. W tym celu można odwiedzić któryś ze sklepów w centrum i chociażby nacieszyć oko widokiem słodkości.

Image

To co w mojej ocenie jest godne polecenia w Brukseli to piwo. My wybraliśmy się do polecanego lokalu Delirium zlokalizowanego na jednej z bocznych uliczek odchodzących od Wielkiego Placu i nie zawiedliśmy się – alkohol naprawdę smaczny, a co istotne lokal serwuje trunek w bardzo ciekawej formie i szkle.

Image

Image

Więcej pozytywnych wrażeń miasto niestety nam nie dostarczyło i to najpewniej nasza pierwsza i ostatnia wizyta w tym miejscu. No chyba, że zacznie się zwiedzanie miasta od Wielkiego Placu i na nim poprzestanie? A być może przez ulewny deszcz? Nie, to zdecydowanie nie deszcz.

23.06.2015 (wtorek): Lizbona

To co jako pierwsze uderzyło nas w Lizbonie to duża ilość opuszczonych domów i mieszkań w centrum miast – tworzy to dość przerażający widok. Ale to w ramach ciekawostki, a nie zniechęcenia do odwiedzenia tego kraju, bowiem uplasowałam go w czołówce najatrakcyjniejszych miejsc jeśli chodzi o dotychczas zdobyte kraje europejskie.

Image

Image
widok z pokoju hotelowego – Hotel 3K Madrid

Rozpoczęliśmy zwiedzanie od centrum, tj. rankiem podjechaliśmy metrem w okolice Praça do Comércio. Podróżując metrem warto zakupić kartę z opcją zapping – cena jednorazowego przejazdu w tej opcji jest niższa w porównaniu z każdorazowym zakupem jednorazowego biletu, a kartę można po prostu doładować na każdej stacji metra – najniższa kwota doładowania to 5 Euro – w automacie można płacić kartą.

Obeszliśmy plac położony nad brzegiem Tagu, po którego północnej stronie góruje łuk triumfalny.

Image

Image

Image

Image

Z Praça do Comércio pieszo skierowaliśmy się w stronę Alfamy – najstarszej dzielnicy Lizbony. Warto zgubić się w wąskich uliczkach tej dzielnicy – to jedna z ciekawszych części miasta, w obrębie której zlokalizowany jest Castelo de São Jorge.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

W Alfamie udaliśmy się także na obiad będąc zachwyconymi cenami – za 8 Euro można zamówić danie obiadowe z napojem, a porcje są naprawdę solidne.

Image

Wracając w stronę centrum trafiliśmy na Rua Augusta - jedną z głównych kawiarnianych ulic Lizbony.

Image

Image

Image

Image

Image

Nie sposób zwiedzać Lizbonę z pominięciem zachwalanej dzielnicy Bairro Alto. Jednak gdy tu dotarliśmy natrafiliśmy na absolutną pustkę – na ulicach brak ludzi, budynki pozamykane na cztery spusty – i co w niej takiego niepowtarzalnego? Otóż o tej porze dnia (pora popołudniowa) raczej niewiele, ale należy pamiętać, że ta dzielnica zmienia się nie do poznania wieczorem dlatego polecam wybrać się tam w ciągu dnia i ponownie, dla porównania, wieczorem, kiedy to Bairro Alto przeobraża się. Nota bene to tędy też przejeżdża słynny tramwaj 28.

Image

Image

Image

Image

24.06.2015 (środa): Belém – Oceanario de Lisboa

Z samego rana wyruszyliśmy tramwajem do dzielnicy Belém – w tym celu należy dojechać metrem do stacji Cais do Sodré i tu przesiąść się na tramwaj. Widoki na trasie tramwajowej nie zapowiadały dużych atrakcji, jednakże u celu czekały jedne z atrakcyjniejszych i bardziej znanych symboli Lizbony.

Na samym początku należy wymienić klasztor Hieronimitów, który zachwyca swym wyglądem i manuelińskim stylem.

Image

Image

Image

Po drugiej stronie ulicy czeka wizytówka Lizbony – pomnik Odkrywców.

Image

To jednak nie koniec atrakcji – idąc nieopodal widoczna jest Torre de Belém czyli wieża Belem stojąca niegdyś u wejścia do portu.

Image

To również z Belém wywodzą się oryginalne Pasteis de Belém czyli najpopularniejsze portugalskie ciasteczka. Warto zajść do tutejszej cukierni, w której wypieka się te pyszne łakocie. Cukiernia mieści się niedaleko klasztoru Hieronimitów, po tej samej stronie ulicy. Przed cukiernią ciągnie się zazwyczaj bardzo długa kolejka – aby uniknąć długiego czekania polecam zakupić i skonsumować ciastko na miejscu – znajduje się tam bowiem bardzo duży lokal z miejscami siedzącymi. Ceny nie są wygórowane – jedno ciasteczko to koszt ok. 1 Euro.

Image

Z pomieszczeń kawiarni, za przeszkleniami, można obserwować proces przygotowywania ciastek przez pracowników.

Image

Image

Największe oceanarium w Europie to Oceanario e Lisboa – nie jestem pasjonatką takich atrakcji, ale to oceanarium naprawdę robi wrażenie. Aby się do niego dostać należy wysiąść na stacji metra Oriente – dystans z tej stacji do oceanarium to ok. 15 min. pieszo. Cena za bilet wstępu za jedną osobę dorosłą to koszt ok. 15 Euro.

Image

Image

We wnętrzu oceanarium spaceruje się na wysokości poniżej poziomu wody dzięki czemu można podziwiać z bardzo bliska liczne i różnorodne gatunki podwodnych mieszkańców.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

To nie koniec atrakcji w tej okolicy – od oceanarium, wzdłuż brzegów Tagu, ciągnie się promenada prowadząca aż do wjazdu na most Vasco da Gamy – największy most w Europie, który sięga on aż po horyzont. Z oceanarium można dostać się w jego okolice idąc pieszo bądź jadąc kolejką linową, która kursuje pomiędzy Oceanarium a wieżą Vasco da Gama.

Image

Po Lizbonie podróżowaliśmy głównie metrem – główne atrakcje są porozrzucane po mieście więc przemieszczanie piechotą mogłoby być dość uciążliwe.

25.06.2015 (czwartek): Mercado, Alfama

W pierwszej kolejności udaliśmy się na lizbońskie Mercado – targ szczególnie nie powala na nogi, ale jest tam dużo ciekawych lokali, a w jednym z nich warto napić się mocnej portugalskiej kawy.

Image

Image

Image

Zrealizowaliśmy przejazd słynnym tramwajem nr 28 – przejechaliśmy większość trasy i wysiedliśmy w Alfamie – ostatnio obeszliśmy ją trochę pobieżnie więc postanowiliśmy zapuścić się dalej i „zagubić” w wąskich uliczkach. W obrębie tej dzielnicy jest wiele ciekawych arterii i warto zboczyć z tras obleganych przez turystów kierując się w stronę tych najmniejszych – są naprawdę ciekawe, jeżeli chce się poobserwować życie codzienne tamtejszych mieszkańców.

Image

Image

Image

Image
Pasażerowie "na gapę"

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Po szybkim obiedzie w centrum wróciliśmy do hotelu po bagaże i pojechaliśmy na lotnisko obierając za kierunek Maderę, na które to lotnisko można dostać się metrem – ów środek transportu dojeżdża bezpośrednio do portu lotniczego. Dla osób, które tak jak ja „uwielbiają” loty samolotem lotnisko na Maderze jest idealne i może dostarczyć wiele dodatkowych wrażeń jako drugie jeśli chodzi o najniebezpieczniejsze lotniska w Europie.

cdn.


Ostatnio edytowany przez Asior, 08 Sty 2017 16:01, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Profil Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
      
Egipt (długi weekend w listopadzie) ☀️ All inclusive w hotelu Lemon & Soul Makadi za 2857 PLN Egipt (długi weekend w listopadzie) ☀️ All inclusive w hotelu Lemon & Soul Makadi za 2857 PLN
Okołoweekendowy wypad na Cypr ☀️ Loty do Pafos i 4* hotel z wyżywieniem za 819 PLN 🇨🇾🩵 Okołoweekendowy wypad na Cypr ☀️ Loty do Pafos i 4* hotel z wyżywieniem za 819 PLN 🇨🇾🩵
Offline
#2 PostWysłany: 07 Sty 2017 17:18 

Rejestracja: 25 Paź 2012
Posty: 1109
niebieski
Piękne zdjęcia! A Portugalia, wiadomo-cała piękna :) . I jest to miejsce, dokąd przeprowadziłabym się od zaraz :)
Góra
 Profil Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#3 PostWysłany: 08 Sty 2017 18:20 

Rejestracja: 27 Lut 2011
Posty: 59
MADERA - część 2

Image

Image

Po wylądowaniu na Maderze wypożyczyliśmy zarezerwowane wcześniej auto z firmy Brava Car. Nie mają biura przy lotnisku, a kilka kilometrów nieopodal i może dlatego mają trochę niższe ceny niż inne firmy z tej branży. Na lotnisko przyjechał po nas i po jeszcze kilku innych turystów pracownik tej wypożyczalni i zabrał nas swoim autem do ich siedziby. Tam otrzymaliśmy klucze i odebraliśmy samochód. Niestety wypożyczalnia pracuje od 8:30 i nie ma możliwości wcześniejszego zwrotu kluczyków. Było to o tyle problematyczne, iż lot powrotny mieliśmy o 9:30, ale o tym później.

26.06.2015 (piątek) – Funchal: Mercado, stare miasto

Pierwszy punkt, który odwiedziliśmy w Funchal to Mercado czyli maderski targ znajdujący się w stolicy, do którego od naszego hotelu zlokalizowanego w samym centrum mieliśmy zaledwie kilka minut pieszo – dla osób które jeszcze podróż na Maderę mają przed sobą polecam obejrzenie odcinka Gotuj z Pascalem nagrywanego na Maderze właśnie na owym targu.

Image

Image

A propos noclegu to tak się stało, że nocowaliśmy w dwóch – oba w centrum: pierwszy parę kroków od Mercado – Hotel Windsor, drugi w okolicy ratusza – Sao Paulo e Alegria. Ten pierwszy ma bezpłatny parking, jednakże ten drugi zdecydowanie miał „duszę” – Pani co rano w malutkiej restauracyjce przygotowała świeże śniadanie – tutaj co prawda można było parkować pod hotelem, bo zawsze były miejsca, ale niestety parkingi w centrum są w ciągu dnia płatne.

Mercado jeśli o mnie chodzi to miejsce obłędne – na takim targu jeszcze nie byłam – idealnie trafiliśmy, bo to w piątki ruch jest tutaj największy i najwięcej handlarzy – ale też i naciągaczy więcej. Jest tu ogromny wybór owoców, zwłaszcza ilość tych niespotykanych w Polsce może uderzyć do głowy, w szczególności takim smakoszom owoców jak ja. Numer jeden to różne rodzaje markuj – nam udało się spróbować m. in. marakui pomarańczowej, pomidorowej, cytrynowej.

Image

Image

Image
Anona

Dodatkowo polecam owoc philodendrona – są bardzo słodkie, ale nie tak łatwo je zjeść – jest to możliwe dopiero gdy owoc dojrzeje i sam zrzuci swoją skórkę, a wówczas można skonsumować nasiona. Cena nie jest najniższa bowiem koszt jednego owocu to ok. 10-15 Euro. Dla chętnych, którzy chcą dokonać zakupu radzę zaopatrzyć się w jednym ze stoisk na piętrze, a i tam należy popytać o cenę za kg – różnica może wynosić nawet 10 Euro/kg (taką przynajmniej różnicę mi udało się wyłapać co do jednej z odmian marakuj).

Image
Philodendron, inaczej zwany „przyjacielem kobiety”

Z kolei w sąsiedniej hali znajduje się targ rybny, gdzie można zakupić m. in. egzotyczną espadę, czyli pałasza atlantyckiego, który zamieszkuje m. in. wody wokół Madery.

Image

Image

Image

Image
Espada

Następnie udaliśmy się na spacer do najstarszej dzielnicy miasta – Zona Velha. Na ulicy Rua de Santa Maria (łatwo ją znaleźć bowiem to główna ulica z niezliczoną ilością kawiarni) warto zwrócić uwagę na niektóre fantazyjnie pomalowane drzwi budynków.
Jeżeli chodzi o plaże to w Funchal brak takich – na spragnionych atrakcji plażowania czeka niestety tylko wylany beton w obrębie tej dzielnicy.

Image

Image

Image

Image

Image

Na zachód od tej części miasta można dotrzeć do katedry Se, od której ciągnie się deptak, a po drodze mija się kolejkę linową, która dowozi w górną część miasta – do dzielnicy Monte.

Image

Image

Image

Image

Image

Dla sympatyków różnorakich win polecam muzeum wina w centrum Funchal – Blandy’s Wine Lodge: tour z degustacją kosztuje 5 Euro. Funchal być może nie powala na kolana architekturą, a na zwiedzanie wystarczy jeden dzień, lecz ja oceniam to miasto jako warte uwagi – w końcu to nie miasta i nie architektura są największą atrakcją tej wyspy.

Image

Image

Image

Image

Image

Na obiad wybraliśmy się do restauracji Adega Cuba - ceny w miarę przystępne, jedzenie smaczne, a i porcje całkiem spore. Oczywiście spróbowaliśmy słynnej espady – ma delikatny smak i podaje się ją często z pieczonymi bananami.

Image

Jeżeli mówimy o portugalskiej muzyce to nie sposób nie wspomnieć o tej najbardziej znanej – fado. Wieczorem wybraliśmy się na koncert muzyki fado do Colegio dos Jesuitas nieopodal Ratusza Camara Municipal, próbując w przerwie maderyjskich likierów owocowych.

Image

Image

Image

27.06.2015 (sobota): szlak Pico de Arieiro – Pico Ruivo

Image

Vereda do Areiro to jeden z trudniejszych szlaków na wyspie, który prowadzi od Pico do Arieiro na najwyższy szczyt Madery – Pico Ruivo. Trasa dłuższa liczy ok. 7 km w dwie strony, natomiast krótsza 5,6 km. Idąc na szczyt lepiej wybrać trasę dłuższą, a wrócić trasą krótszą. Szlak nie jest oznaczony, ale wybrukowany i wyżwirowany więc nie ma możliwości, aby zabłądzić. Na jego przejście trzeba przeznaczyć kilka godzin, a niezbędnik każdego piechura to: buty, najlepiej trekkingowe – na szlaku jest sporo podejść, więc innej możliwości nie widzę, dużo wody i nakrycie głowy – my szliśmy w pełnym słońcu i bez ok. 2 l wody na osobę trasa byłaby trudna do pokonania, dodatkowo coś do zjedzenia – na szlaku nie ma możliwości zakupu jakiejkolwiek żywności. Przed wejściem na szlak jest bezpłatny parking oraz bar wraz z toaletą.

Image

Image

Image

Widoki na szlaku są bardzo ciekawe. W okolicach szczytu niestety straszą rozległe zgliszcza po niedawnym pożarze, który dosięgnął Maderę parę lat temu i doszczętnie pochłonął lasy rosnące niegdyś w obrębie owego parku narodowego i samego szlaku.
W czasie naszej wędrówki słonce świeciło niemiłosiernie, tuż przed wejściem na szczyt nie ma cienia, a także schodząc idzie się przez obszary bezwietrzne i osłonięte, a ponieważ woda skończyła się nam zanim zeszliśmy ze szlaku podróż powrotna była absolutną mordęgą. Ale satysfakcja z powodu przejścia całej trasy była bezcenna.

Image

Image

Image

Image

28.06.2015 (niedziela): Camara de Lobos – Pico da Torre – Cabo Girao – Ribeira Brava – Ponta do Pargo – Porto Moniz (Piscinas Naturais)

W celu złapania oddechu po uprzednim wysiłku dziś postanowiliśmy objechać południowo – zachodnie wybrzeże. Odwiedziliśmy w pierwszej kolejności Camara de Lobos – warto wybrać się na krótki spacer w stronę zatoki, a także na pobliski punkt widokowy, skąd widać doskonale klif Cabo Girao.

Image

Wyjeżdżając z miasteczka warto trochę odbić od głównej trasy i zahaczyć o punkt widokowy Pico da Torre, z którego roztacza się ładny widok na Camara de Lobos i zatoczkę.

Image

Image

Z Camara de Lobos skierowaliśmy się wprost do punktu widokowego Cabo Girao. Podłoże na owym punkcie widokowym wyłożone jest przezroczystymi płytkami co powoduje, iż wchodząc na punkt widać wyraźnie przepaść pod stopami, co może przyprawić o zawrót głowy.

Image

Image

Image

Dalej wybraliśmy się do miasteczka Ribeira Brava. Jako, że była to niedziela to w mieście natknęliśmy się na masowe grillowanie tutejszych mieszkańców. Na licznych rozstawionych kramach wisiały na hakach tuszki świń, z których odkrajano kawałki mięsa, mięso kupowało się na wagę, nadziewano je na kij i smażono, a gotowe podawano do zjedzenia. Nie omieszkaliśmy spróbować tego lokalnego przysmaku – jego klucz tkwi w prostocie przygotowania – przyprawione jest wyłącznie solą i pieprzem bez żadnego wykwintnego podania.

Image

Image

Image

Poza powyższym miasteczko, jak większość maderskich miasteczek nad oceanem, nie ma do zaoferowania więcej jak plaża, deptak, parę restauracji. Z uwagi na to postanowiliśmy zatem zmodyfikować nasze plany i nie odbijać już do kolejnych miasteczek, bowiem szkoda nam było na to czasu.

Dalej pojechaliśmy wprost do Ponta do Pargo – ulica kończy się parkingiem, a roztacza się stąd bardzo interesujący widok na klify.

Image

Jadąc w stronę Porto Moniz można obserwować zmianę krajobrazu wyspy – południowa część jest raczej spalona słońcem i jest tam niewiele zieleni, natomiast na północy robi się bardzo zielono, a wyspa w tej części porośnięta jest gęstym lasem – jest to Madera, którą wyobrażałam sobie przed przyjazdem.

Atrakcją Porto Moniz są naturalne baseny, w których można pływać w wodzie oceanicznej – są one bowiem połączone z naturalnym zbiornikiem wodnym – zdążyliśmy przed 19, bowiem tylko do tej godziny można wchodzić na obszar basenów. Cena za wstęp wynosi 1,5 Euro za osobę.

Image

29.06.2015 (poniedziałek): Płaskowyż Paint da Serra – Lewada 25 Pontes i Risco – Monte

Płaskowyż Paint da Serra to jedyny płaskowyż na Maderze – należy jednak przygotować się na chodzące w tej części wyspy samopas po ulicy krowy – my takowe również spotkaliśmy.

Image

Do początku szlaku 25 fontann należy najpierw zejść ok. 2 km w dół drogą asfaltową. Sam szlak w niektórych miejscach jest wąski więc trzeba co chwilę ustępować miejsca idącym z naprzeciwka turystom. Lewada kończy się przy wodospadzie, a sama trasa nie jest trudna. Odbiliśmy jeszcze na szlak Risco – bardzo krótki, ale ponieważ nie jest tak wąski idzie się tędy o wiele przyjemniej, a i widoki wydaje mi się, że są ładniejsze niż na szlaku 25 Pontes. Na końcu tej lewady również czeka niespodzianka w postaci wodospadu.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Wracając zahaczyliśmy jeszcze o wzgórze Monte zlokalizowane nieopodal Funchal, gdzie znajduje się ogród, kościółek, jednakże przede wszystkim miejsce to jest znane z możliwości zjechania ze wzgórza tradycyjnymi wiklinowymi saniami. To dobre miejsce na podziwianie panoramy okolicy, jednakże musieliśmy obejść się smakiem zarówno jeśli chodzi o podziwianie krajobrazu z uwagi na pochmurną aurę, jak i zjazd sankami.

Image

30.06.2015 (wtorek): Sao Lorenco – Ponta do Rosto – Caniçal – Machico – Santa Cruz – Ponta do Garajau

Już sama podróż na półwysep Sao Lorenco dostarcza wrażeń, bowiem przejeżdża się pod płytą maderskiego lotniska, a przy odrobinie szczęścia z bardzo bliska można obserwować lądujące i startujące samoloty.

Sam szlak nie jest trudny; dojeżdża się do dużego parkingu i od razu rozpoczyna się trasa. Uprzedzając fakty to w naszej ocenie jedna z ładniejszych tras, którą przeszliśmy. Na trasie nie ma żadnego cienia więc lepiej zaopatrzyć się w nakrycie głowy. My akurat trafiliśmy na raczej pochmurną pogodę, a słońce tylko co jakiś czas wychodziło zza chmur, jednakże to bynajmniej nie oznaczało, że słońce nie opala, a przekonaliśmy się o tym wieczorem obserwując spieczone od słońca ciało. Po przejściu szlaku – w dwie strony zajmuje ok. 3 godzin - pojechaliśmy do znajdującego się nieopodal punktu widokowego, a stamtąd do miasteczka Caniçal – jednakże nie w celu turystycznym, lecz na obiad – miasto jeżeli o nas chodzi to nie ma zbyt wiele do zaoferowania, ale dla zainteresowanych znajduje się tu niewielka plaża oraz muzeum Wielorybnictwa.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image
Machico

Image

Image

Image
Ponta do Garajau

Image

01.07.2015 (środa): Vereda doa Balcoes – Santana – Porto da Cruz

Vereda do Balcoes to naprawdę bardzo króciutki szlak i praktycznie po płaskim terenie – na finiszu czeka punkt widokowy – niestety my nie mogliśmy się nim wystarczająco nacieszyć z uwagi na mgłę i chmury oraz padający deszcz.

Image

Image

Image

Pojechaliśmy dalej na północny – wschód do Santany, miasteczka z charakterystycznymi maderskimi domami krytymi strzechą, które wyglądają dość bajecznie. Do Santany, z uwagi na interesujące krajobrazy, pojechaliśmy trasą wśród szczytów, w drodze powrotnej zdecydowaliśmy się na przejazd tunelami.

Image

Image
Image

Miasteczko Porto da Cruz to bardzo malownicze miejsce, zwłaszcza gdy zjeżdża się wąskimi ulicami jadąc z Santany – trasa dostarcza dużo ładnych widoków na wzgórza i samo miasteczko. W samym Porto da Cruz mieści się promenada i ciekawa plaża. Niestety nie ma tam zbyt dużego wyboru jeśli chodzi o miejsca, gdzie można zjeść obiad, dlatego też ceny nie są zbyt konkurencyjne.

Image

Image

Image

Madera to raj dla wielbicieli ryb i owoców morza i można tu popróbować wielu nowych rybnych smaków, które mogą się okazać poezją dla podniebienia. Jednym z maderskich rarytasów są skałoczepy, na które wybraliśmy się do małego lokalu LC2Bar w centrum Funchal. Jedzenie jest bardzo dobre i niedrogie, ale nie radzę zamawiać wymyślnych trunków, bo chyba na napojach rekompensują sobie niższe ceny jedzenia, bowiem ich ceny odbiegają od średniej na wyspie. Cena za jedną patelnię tych całkiem smacznych skorupiaków to 3,5 Euro za patelnię, które podaje się z pietruszką i czosnkiem, skropione sokiem z cytryny.

Image

Image

02.07.2015 (czwartek): Lewada Caldeirao Verde

Na ostatni dzień wybraliśmy dość długi, bo ok. 13 km (w dwie strony) szlak, lecz trasa prowadzi po płaskim podłożu więc lewadę pokonuje się dość sprawnie. Widoki na trasie się naprawdę wspaniałe i można się trochę poczuć jak w małej dżungli. Na końcu trasy czeka wspaniały wysoki wodospad.
Przeprawiając się przez tę lewadę polecam zabrać ze sobą latarkę bowiem przechodzi się przez kilka tuneli. I co najistotniejsze należy uważać na wystające skały, jeżeli nie chce się wrócić z nabitym na głowie guzem. U nas nie obyło się bez uszczerbku na zdrowiu w tej kwestii.

Image

cdn.
Góra
 Profil Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#4 PostWysłany: 08 Sty 2017 19:11 

Rejestracja: 25 Paź 2012
Posty: 1109
niebieski
Zdjęcia cudne! :) Dziękuję. Robisz je z uczuciem :) Madera-moje, jedno z wielu marzeń...
Góra
 Profil Relacje PM off
Asior lubi ten post.
 
      
Offline
#5 PostWysłany: 08 Sty 2017 21:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Mar 2015
Posty: 106
Loty: 163
Kilometry: 319 897
Krajów: 29 / 13.6%
Widzę "Vereda doa Balcoea" i mowie - wreszcie zobaczę ten widok ... a tu mgła!
Mielismy to samo podczas naszego pobytu ;)

Super relacja ... no i oczywiscie zdjecia!


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
Asior lubi ten post.
 
      
Offline
#6 PostWysłany: 09 Sty 2017 17:48 

Rejestracja: 27 Lut 2011
Posty: 59
tom3k napisał(a):
Widzę "Vereda doa Balcoea" i mowie - wreszcie zobaczę ten widok ... a tu mgła!
Mielismy to samo podczas naszego pobytu ;)

Super relacja ... no i oczywiscie zdjecia!


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk


Dzięki:) Było parę kadrów, ale żaden nie nadawał się do opublikowania, a to nie było jedyne miejsce gdzie kiepska pogoda popsuła plany ;).

-- 09 Sty 2017 16:51 --

ewaolivka napisał(a):
Zdjęcia cudne! :) Dziękuję. Robisz je z uczuciem :) Madera-moje, jedno z wielu marzeń...


Dziękuję :). Nam też swego czasu marzyła się Madera :)
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#7 PostWysłany: 09 Sty 2017 18:59 

Rejestracja: 05 Sie 2011
Posty: 1006
niebieski
Witam. Bardzo cenię sobie takie relacje i bardzo chętnie się w nie zagłębiam. Ta relacja jest mi tym bardziej bliska, że Madera to dla mnie teraz cel nr 1 do zrealizowania. W razie pytań pozwolę sobie pisać. Pozdrawiam
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#8 PostWysłany: 10 Sty 2017 17:32 

Rejestracja: 27 Lut 2011
Posty: 59
orfik11 napisał(a):
Witam. Bardzo cenię sobie takie relacje i bardzo chętnie się w nie zagłębiam. Ta relacja jest mi tym bardziej bliska, że Madera to dla mnie teraz cel nr 1 do zrealizowania. W razie pytań pozwolę sobie pisać. Pozdrawiam


Bardzo dziękuję :). Pisz śmiało :).
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#9 PostWysłany: 12 Sty 2017 23:03 

Rejestracja: 27 Lut 2011
Posty: 59
CZĘŚĆ 3 - PORTUGALIA

Jak wspominałam wcześniej mogliśmy zwrócić wypożyczony samochód najwcześniej o godzinie 8:30. Pojechaliśmy zatem najpierw na lotnisko, odprawiłam się z wszystkimi bagażami, aby już nie tracić czasu na odprawę męża, który w międzyczasie pojechał do wypożyczalni zwrócić auto. W wypożyczalni są jednak świadomi, o której godzinie odbywają się odloty z lotniska w Funchal, więc na szczęście obsługa przyjechała punktualnie, udało się szybko pozałatwiać formalności i mąż był już na lotnisku o 8:50.

*

Pobyt na Maderze wywołał mieszane uczucia. Niby był to wymarzony kierunek, bowiem miało być tak podzwrotnikowo i bujnie zielono, a jednocześnie i oczekiwania były bardzo duże. I chyba okazały się zbyt wygórowane. Bowiem Madera nie do końca okazała się taką jak w naszych wyobrażeniach, a lewady chyba są trochę przereklamowane, co jednocześnie nie oznacza, że nie jesteśmy zadowoleni z pobytu na tej wysepce. Lecz chyba jednak wolimy np. Teneryfę, bo jest bardziej różnorodnie. Ale to wyłącznie nasze zdanie.

03.07.2015 (piątek): Sintra

Dalszy pobyt w Portugalii kontynentalnej rozpoczął się w Sintrze. Z dworca Rossio w Lizbonie pociąg do Sintry jedzie ok. 40 min. Cena biletu w jedną stronę w opcji zapping to 1,8 Euro.

Sintra jest znana przede wszystkim z bajecznych zamków. Nam ostatecznie udało się zwiedzić tylko jeden spośród nich położony nieopodal centrum miasta – Quinta da Regaleira, a pozostałe znajdujące się w tej miejscowości to Pałac Pena i Zamek Maurów.

Quinta da Regaleira to miejsce ciekawe i warte zobaczenia – bilet wstępu do zamku to 6 Euro za osobę, nie można płacić kartą. Obejście całego terenu zamkowego zajmuje ok. 2,5 godziny.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image
"Odwrócona Wieża"

Image
Zamek Maurów

Image

04.07.2015 (sobota): Fatima

Następnego dnia złapaliśmy pierwszy pociąg do Lizbony, szybko przemieściliśmy się na dworzec autobusowy i kupiliśmy bilet do Fatimy – dworzec znajduje się na stacji metra Jardim Zoologico. Cena za bilet to ok. 12 Euro, autokar jedzie 1,5 godziny. Autobusy są przestronne, klimatyzowane, a miejsca wygodne, dość dobrze działa w nich internet.

Postanowiliśmy zostawić bagaże na dworcu w Fatimie. Nie ma tam skrytek bagażowych, ale w kasie kasjerka poinformowała, że jest możliwe przechowanie bagażu w pomieszczeniu na dworcu w cenie 5 Euro za bagaż.

Fatima ma dwa oblicza: pierwsze o wymiarze duchowym, i drugie – skomercjalizowane. Poniekąd nie ma co się dziwić – im więcej turystów tym więcej możliwości do zarobienia pieniędzy. Jedni poczują emanującą z tego miejsca szczególną moc, a inni wrócą rozczarowani - ale to już sprawa indywidualna.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Niedaleko stąd do miejsca zamieszkania pastuszków, którym objawiła się Matka Boża – Łucji, Hiacynty i Franciszka. Ich domy zaadoptowano na muzeum, a dostać się tu można m. in. kolejką odjeżdżająca z centrum.

Image

Image
Góra
 Profil Relacje PM off
WaldekK lubi ten post.
 
      
Offline
#10 PostWysłany: 20 Sty 2017 18:45 

Rejestracja: 27 Lut 2011
Posty: 59
05.08.2015 (niedziela): Porto

Być może picie porto w Porto może wydawać się zbyt banalne, jednakże my w ten sposób uczciliśmy przyjazd do tego wspaniałego miasta.

Image

Porto jest zupełnie inne niż Lizbona. Jest tu przestrzennie, tak autentycznie. To miasto żyje swoim życiem, a centrum miasta nie jest udawane. Porto jest bezpretensjonalne i prawdziwe. Nikomu nie przeszkadza zaduch panujący w wąskich ulicach ani rozwieszone i wiszące wszędzie pranie.

Image

Image

Image

Image

Miasto można zwiedzić w jeden dzień, a większość atrakcji jest stosunkowo blisko siebie rozlokowana.

Zwiedzanie zaczęliśmy od serca miasta czyli Praca da Liberdade z pomnikiem Piotra IV.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image
katedra Sé

Image
kościół św. Ildefonsa

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image
dworzec kolejowy São Bento

Image
azulejos - malowane ceramiczne płytki

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image
pomnik Henryka Żeglarza

Image

Image

Image

Image

Image

Księgarnia Lello o niepowtarzalnym wnętrzu to najpopularniejsza księgarnia w Porto. Podobno była ona inspiracją dla J.K.Rowling przy tworzeniu Harrego Pottera.

Image

Image

Image

Majestic Cafe to najsłynniejsza kawiarnia w Portugalii, której wnętrze przyciąga turystów.

Image

Image

Image

06.07.2015 (poniedziałek): Vila Nova de Gaia

Image

Po drugiej stronie rzeki rozlokowana jest Vila Nova de Gaia – to tu jest butelkowane i przechowywane wino porto. Można tu dojechać z centrum metrem, które przejeżdża przez most Ponte Dom Luis I (stacja Jardim de Morro), a następnie już za mostem wystarczy zejść schodami po prawej stronie. Po drodze można wstąpić do dowolnego wytwórcy trunków – co do zasady większość organizuje tour dla turystów, które zazwyczaj połączone jest z degustacją wina - my udaliśmy się do firmy Taylor’s.

W Taylor’s cena za trwające ok. pół godziny oprowadzenie z przewodnikiem i degustacja trzech rodzajów wina wynosi 5 Euro.

Image

Image

Image

Przejazd na pobliską plażę tramwajem nr 1 to koszt 2,5 Euro za bilet w jedną stronę. Jeżeli ktoś nie ma potrzeby przejechania się tym środkiem transportu to można wybrać zwykły autobus – tą samą trasą kursuje bowiem autobus o numerze bodajże 700, a cena to 1,85 Euro za przejazd. Na owej plaży bardzo mocno wieje co bynajmniej nie odstrasza turystów, plaża jest z kolei dość kamienista.

Image

Image

Image

07.07.2015 (wtorek): Lecco – Jezioro Como, Włochy

Korzystając z tego, iż do odlotu z Bergamo do Polski pozostało nam kilka godzin wybraliśmy się na krótką wycieczkę: w centrum Bergamo na dworcu (zostawiwszy wcześniej bagaże w przechowalni w centrum handlowym Orio na przeciwko lotniska w Bergamo) złapaliśmy pociąg do Lecco – jedzie ok. 50 minut i także na tej stacji kończy swój bieg.

Lecco leży nad jeziorem Como w Alpach – to bardzo urocze miasteczko i roztaczają się tam wspaniałe widoki na górski krajobraz. Nie mieliśmy już czasu, żeby odwiedzić inne miejscowości położone nad tym jeziorem, ale wizyta w Lecco w pełni nas usatysfakcjonowała. Jedno ale – lipiec to nie był dobry miesiąc na włoskie wojaże – temperatury były bowiem ekstremalnie wysokie, de facto nie dało się wręcz ich znieść. Zdaje się, że pogoda doskwierała nie tylko nam, ale także Włochom biorąc pod uwagę liczbę Włochów wychodzących z centrum handlowego z wiatrakami pod pachą.

Image

Image

M&PG.
Góra
 Profil Relacje PM off
sherif14 lubi ten post.
 
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 10 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group