Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 1 post ] 
Autor Wiadomość
Offline
#1 PostWysłany: 13 Gru 2015 11:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Cze 2015
Posty: 6
Więcej postów na www.flyingpolack.com
Polubcie fanpejdża! :) www.facebook.com/FlyingPolackFP
Instagram: flying_polack

Dwie godziny po zachodzie słońca. Wąskie uliczki gęsto zastawione straganami oferującymi całe spektrum lokalnych przysmaków. W wieprzowinę, owoce morza i słodkości zaopatrują się miejscowi, którzy już skończyli na ten dzień pracę. Jedno tylko nie pasuje do tej kolorowej mozaiki. Przeciskająca się międzynarodowa grupa z wysokim (relatywnie) Polakiem na czele. Tak to my. Szczęśliwi załoganci, którym trafił się lot na małą wyspę wielkości województwa mazowieckiego, u wybrzeży Chin.

Image

Image

Image

Skąd ten Tajwan?

Ponad 60 lat temu w wyniku wojny domowej, dowódca przegranej strony - Czang Kaj-szek zabrał swoich ludzi, uzbrojenie oraz tyle sztuki chińskiej ile tylko mógł unieść i ewakuował się na Tajwan. Po dziś dzień władza na Tajwanie, czyli Republiki Chińskiej, jak oficjalnie nazywa się państwo, uznają się za przedstawiciela całych Chin i Mongolii. Jednakże w wyniku komunistycznej rebelii (mowa o Chińskiej Republice Ludowej), musiała się czasowo przenieść na wyspę Tajwan.

Image

Image

Wrażenie robi grobowiec ojca narodu - Czang Kaj-szeka. Ogromny kompleks zajmuje powierzchnię aż 35 boisk piłkarskich (250 tyś m2). Prócz monumentalnej architektury, masywnego posągu, o wodzu można dowiedzieć się tam niemal wszystkiego (pozytywnego dla jego wizerunku). Od książek jakie czytał w młodości, przez ubrania w jakich chodził aż po... jego posiłki.

Image

Image

Image

Image

Chińczyk Tajwański, a Chińczyk kontynentalny

Mogłoby się wydawać, że są tacy sami. W końcu to jeden naród, który rozdzielił się zaledwie ponad 60 lat temu. Wcześniej również, z przerwami, wyspa należała do Chin. Nic bardziej mylnego. Otóż, moi drodzy, różnica jest diametralna.

Image

Zaczyna się już od samego lotu. Różnica w pracy na locie do Chin kontynentalnych, a na Tajwan, to jak porównywać lot do Pakistanu z europejskim.

Image

Mimo, że Chińczycy z ChRL stanowią zdecydowanie największą grupę turystów na Tajwanie, a tym samym, zapewniają duży dopływ gotówki Tajwańczykom każdego roku, to delikatnie powiedziawszy, nie cieszą się ich sympatią. Mieszkańcy wyspy, swych krewniaków, mają za głośnych, niegrzecznych i pozbawionych manier. By nie wdawać się w szczegóły... dają upust swym wariacjom żołądkowym i gazowym w organizmie w postaci dźwięków i woni powszechnie przyjętych za niedopuszczalne w towarzystwie innych ludzi :)

Image

Oczywiście nie rozmawiałem z każdym Tajwańczykiem i z pewnością nie jest to opinia całego narodu (chyba?), ale miałem przyjemność rozmowy z kilkoma osobami na pokładzie, z kapitanem, a nawet z panem pilnującym porządku w grobowcu Czang Kaj-szeka. Ich opinie były bardzo podobne.

Image

Trzeba jednak pamiętać, że dążenia ChRL by Tajwan przywrócić do Chin, powodują niepokój Tajwanu o swą niezależność. To z kolei z pewnością przekłada się na niechęć mieszkańców Tajwanu do swych pobratymców z drugiej strony Cieśniny Tajwańskiej.

Image

Żeby Warszawa miała takie metro...

Za to o samych Tajwańczykach, na podstawie tych moich dwóch wizyt w Tajpej, złego słowa powiedzieć nie mogę! Pomocni i mili. Kulturalni, w większości komunikujący się po angielsku oraz bardzo zorganizowani.

Image

Za metaforę tego narodu mógłbym uznać... tajpejskie metro :) Bardzo czyste (po przekroczeniu charakterystycznej żółtej linii, znajdującej się przed bramkami na peron, nie można jeść, pić, ani żuć gumy), perfekcyjnie zorganizowane (ludzie przed wejściem do wagonu ustawiają się w rządku w wyrysowanych specjalnie liniach) oraz niesamowicie wygodne. Jeszcze tak łatwo nie zwiedzało mi się żadnego miejsca na świecie.

Image

Image

Image

Image

Dyplomacja Pandą

Tym perfekcyjnym metrem wybraliśmy się do tajpejskiego Zoo pomimo, że nie jestem miłośnikiem trzymania dzikich zwierząt w niewoli. Gigantyczny obszar (165 ha), bujna, tropikalna zieleń i masa majestatycznych zwierząt z całego świata. W śród nich, największy skarb - Panda Wielka, a dokładnie para i ich potomek, który rok temu przyszedł na świat (w czasie naszej wizyty niestety wybrał się na drzemkę).

Image

Image

Pandy zostały ofiarowane Tajwanowi przez Chiny. Chiny bowiem, wykorzystują swój narodowy skarb do dyplomacji z innymi państwami. Chińska firma dostanie duży kontrakt w Twoim kraju - dostaniesz pandę. Przekażesz Chinom nową technologię - dostaniesz pandę. Przykład: Francja godzi się sprzedawać Chinom uran - park zoologiczny w centralnej Francji dostaje parę misi.

Image

Po raz pierwszy ChRL zaoferowały wyspie pandy w 2005 r., jednakże Prezydent Tajwanu podarunek odrzucił, bojąc się, że byłby to symbol uległości Tajwanu wobec Chin. ChRL ponowiło propozycję po wyborach prezydenckich na Tajwanie w 2008 r., które wyłoniły nowego przywódcę. Misie o znamiennych nazwach Tuan Tuan oraz Yaun Yuan znaczące w języku mandaryńskim ponowne połączenie, w końcu trafiły do Zoo w Tajpej.

Image

Czarny Smok

Patrzenie na te pluszaki było tak słodkie, że aż prędko musieliśmy się czegoś napić. 700 metrów wyżej, na pobliskie wzniesienia zabrała nas gondola, gdzie dowoli mogliśmy próbować złocistego naparu - herbaty i przechadzać się pomiędzy jej plantacjami.

Image

Na wysokości ok. 1000 m n.p.m. produkowany jest najpopularniejszy napój Tajwańczyków, czyli herbata ulung (lub oolong pochodzące od słowa wulong znaczącego czarny smok).

Image

Image

W miejscowym centrum herbacianym dowiedziałem się np., że wszystkie herbaty (czarna, zielona, biała itd.) wytwarzane są dokładnie z tej samej rośliny - krzaczków herbacianych. Różni się natomiast proces obróbki. I tak np. liście herbaty w celu wyprodukowania ulung, poddaje się zdecydowanie krótszej fermentacji, niż zwykłej herbaty.

Image

Tajwan ma tak rewelacyjne warunki do uprawy tej rośliny, że w świecie produkcji herbaty, cieszy się takim uznaniem jak Toskania, czy Burgundia w produkcji win.

Image

Gorzkie zakończenie

Powrót na pustynię był o wyjątkowo nieprzyjaznych człowiekowi godzinach. Wylot z Tajpej o 23.45 czasu miejscowego, a przylot do Dubaju o 4.15 czasu miejscowego. W walce o przetrwanie pomagała znienawidzona kawa (przy odpowiedniej ilości słodzika jest zjadliwa), dobra i zabawna ekipa oraz zapas herbaty zakupiony prosto u źródła :)

Image

Pod tym linkiem możecie zaboczyć mega video z podróży :D

Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 1 post ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 5 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group