Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 12 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
Offline
 Temat postu: Kto rano wstaje ...
#1 PostWysłany: 25 Kwi 2026 04:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 5954
Loty: 769
Kilometry: 1 122 711
Krajów: 83 / 38.8%
HON fly4free
We wtorek po południu dowiedziałem się, że mam bilet do Limy, lecę w sobotę o strasznie rannej porze.

Na dodatek zamieniono mi ponad dobowa podróż liniami Star Alliance na jedno przesiadkowy lot KLM.

A miałem kilka spraw do załatwienia, więc jakiekolwiek planowanie nie wchodziło w rachubę.

Nie lubię wczesno porannych lotów, bo to rujnuje noc, ale tym razem wydało mi się, że to najlepsza opcja. Wylatuję co prawda o 6, ale na miejscu jestem przed 16. Wymyśliłem sobie, że dobra opcja będzie spać jak najmniej, aby zasnąć w samolotach i być może uniknąć jetlagu.

Zobaczymy. Początek jest ciekawy, bo to sobota, więc zaczynam kiedy inni kończą, a mogę to obserwować bo w ramach planu męczenia się postanowiłem pojechać na lotnisko nocnikiem a potem 175. Taka podróż w drugą stronę - z domu do centrum jest fascynująca. U mnie wszyscy śpią l, a centrum całkiem żyje o tej czwartej rano.

A potem autobus 175 pełny. Na lotnisku szkok - wszędzie kolejki, jakich dawno nie widziałem, nawet w fastracku kolejka z 10 osób, jednak i tak zdążyłem przed otwarciem salonu.

Tym razem będzie to Fantazja, bo w związku z lotem KLM i późniejszymi planowanymi Studią postanowiłem wejść w posiadanie golda w sky team. Drogą kupna, niestety. Dobra wiadomość jest taka, że gold KQ działa.

Fantazja to najrzadziej przeze mnie odwiedzany salon w WAW. Jestem tu drugi raz, pierwszy liczy się tak sobie, bo był w czasach COVID, kiedy Preludium było zamknięte - wtedy wszystko było pakowane w plastiki

Właśnie zauważyłem, że ze mną leci cała polska wycieczka do Peru.

Z bieda biznesu nici, samolot prawie pełny na dodatek moje lepsze miejsce, które sobie wybrałem zniknęło przy odprawie. Na szczęście kolejne wybrane, w miarę z przodu przy oknie ma wystarczająco miejsca, tylko po raz kolejny mój sąsiad nie do końca mieści się na swoim siedzeniu. No zobaczymy, to chyba mój najdłuższy lot bez międzylądowania
Góra
 Profil Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
      
Wakacje na Fuerteventurze z all inclusive 🌊⛳🏖️ 4* hotel Livvo Jandía Golf za 2599 PLN Wakacje na Fuerteventurze z all inclusive 🌊⛳🏖️ 4* hotel Livvo Jandía Golf za 2599 PLN
Wrześniowy wypad do Chorwacji za 889 PLN 🏖️🌊 Loty i 3 noce w 4⭐️ hotelu przy plaży na wyspie Pag ☀️🇭🇷 Wrześniowy wypad do Chorwacji za 889 PLN 🏖️🌊 Loty i 3 noce w 4⭐️ hotelu przy plaży na wyspie Pag ☀️🇭🇷
Offline
#2 PostWysłany: 26 Kwi 2026 03:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 5954
Loty: 769
Kilometry: 1 122 711
Krajów: 83 / 38.8%
HON fly4free
KLM karmi i poi całkiem w porządku, ale zdecydowanie dokonałem.zlego wyboru jeśli chodzi o miejsce. W konfiguracji 3-4-3 te siedzenia są za wąskie,.więc podróż była męcząca. Tyle, że ponad dobowy przelot w pierwotnej wersji zmęczyłby jeszcze bardziej

Za to wyjście z lotniska błyskawicznie. Samolot przyleciał o 15:24, a o 15:46 kupiłem bilet na autobus z lotniska na 16.

Spora część trasy biegnie nad oceanem, więc są i fale i surferzy.

Pierwsze wrażenie z Miraflores, gdzie się zatrzymałem jest całkiem dobre, tylko trochę tu drogo.

Brutalizmy jak najbardziej występują.

Image

Image

I inne takie

Image

Ale to nie było niespodzianką. Natomiast nazwa klubu z ich pierwszej ligi była nią jak najbardziej

Image

Mamy swojego papieża w futbolu.

A jeśli chodzi o kolory to wygląda to tak

Image
Góra
 Profil Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#3 PostWysłany: 27 Kwi 2026 01:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 5954
Loty: 769
Kilometry: 1 122 711
Krajów: 83 / 38.8%
HON fly4free
Wczoraj niestety zmęczenie mnie pokonało, więc nie miałem okazji zakosztować życia nocnego w Miraflores.

W nocy wydawało mi się, że pada deszcz, trochę mnie to dziwiło, bo prognoza na nic takiego nie wskazywała.

Po obudzeniu okazało się, że źródło opadów było w moim pokoju. Wyłączyłem lodówkę, żeby mi nie hałasowała, zapewne od lat nikt przede mną tego nie zrobił, a w środku musiało być mnóstwo lodu, który rano w formie ciekłej znalazł się na podłodze. Nie czułem się winny, ale posprzątałem bałagan. Potem śniadanko i spacer

Niedzielne Miraflores jeśli chodzi o zwyczaje mieszkańców przypomina Bogotę. Główne ulice oddane rowerzystom, sporo biegających, różnica polega na tym, że tu też są surferzy. Fajnie wyglądają ci, którzy ze swoich domów schodzą nad ocean w piance.

A woda w oceanie okazała się być zaskakująco ciepła, choć wg mojej wiedzy z geografii powinna być zimna.

Image

Image


Image

Jak surfing to VW ogórki muszą byc

Image

A tu chata z mega kominem

Image

I na koniec trochę brutalizmu z Miraflores

Image

Image

Image

Na basenie jest szkoła pływacka Jezus Uzdrowiciel


Image

Z Miraflores przeniosłem się do pobliskiego San Isidoro, wypróbować mój status w hotelu Costa del Sol sieci Wyndham. Za cenę jaką zapłaciłem jest świetnie, a i San Isidoro jest bardzo w porządku.

Szczególnie przypadło mi do gustu modernistyczne osiedle, duży państwowy projekt z lat 60-tych. Nie było to budownictwo dostępne tylko skierowane do klasy średniej. Dobrze się zestarzało - jest otwarte luźno zabudowane z dużą ilością usług i mnóstwem zieleni. A przy okazji to dobra architektura

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Jeśli chodzi o Jezusa i takie inne, to całkiem ciekawie. Jednostka administracyjna w której jestem to JezusMaria

Image

Jest ortopeda Jan Paweł II

Image

Miejscowi są też dobrzy w dzwonnice kościołów

Image

Image

Rury, owszem występują


Image

Image

Peru to Ameryka i bliżej im do USA niż do Europy, stąd zamiast Wieży Eiffla będzie niestety Statua Wolności

Image

Ale mozaikę też znalazłem i to od razu z Meczu Pikczu i lamą

Image

Image

Ciekawe jest to obserwowanie życia klasy średniej w Ameryce Południowej - oni zdają się mieć całkiem wygodne życie. Ładne domy, jak czasem, widać przez okna - urządzone ze smakiem wnętrza, przyjemny klimat - dobra oferta kulturalna, gastronomiczna i rekreacyjna. Tu się nie widzi biedy, ale jednak widać fizyczne zabezpieczenia na budynkach

A jeszcze zapomniałem o peruwiańskim chińczyku Long Sex

Image
Góra
 Profil Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#4 PostWysłany: 28 Kwi 2026 01:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 5954
Loty: 769
Kilometry: 1 122 711
Krajów: 83 / 38.8%
HON fly4free
Dziś miałem raczej lajtowy dzień, ale zobaczyłem kilka interesujących rzeczy i nie zobaczyłem muzeum sztuki nowoczesnej, bo zamknięte w poniedziałek.

I okazało się, że jednak jedzenie tu niekoniecznie ma polskie ceny, przy nadal przyzwoitej jakości.

A przede wszystkim kupiłem bilet na autobus na jutro, bo o ile Lima wydaje się być całkiem ciekawa, to jednak warto zobaczyć coś jeszcze w Peru.

Maczu Pikczu już widziałem na mozaice, w Amazonii leje, więc należało wybrać jakiś alternatywny kierunek. Na szczęście w Peru zdaje się nie ma znaczenia gdzie się pojedzie, tam będą jakieś cuda.

Jeśli chodzi o architekturę to na dziś wybrałem sobie rzeczy nowe, jednak wykonane z surowego betonu. Uniwersytet i klasztor. Niestety nie są one łatwo zwiedzalne w środku

Image

Image

Image

Image

Do tego nowego brutalizmu ławki dobrano stosownie

Image

I właśnie w okolicy tej uczelni były dwa lokale dające dwu lub trzydniowe posiłki za 13 - 20 zł. A to nie byle jaka okolica, bo Barranco

Klasztor z różowego betonu znajduke się natomiast w Jezusmarii niedaleko mojego hotelu

Image

Image

Ten róż to chyba nie przypadkiem, bo obok jest jeszcze bardziej różowa szkoła

Image

W ogóle to oni w projektowaniu nie są jakoś szczególnie nowocześni, ale to pewnie dobrze, bo mało produkują tych anonimowych pseudo nowoczesnych po (nie post) modernistycznych bloków, które można znaleźć w każdym nowo wzbogaconym kraju Europy od Hiszpanii przez Irlandię po Polskę. Np ten jest z 2015 bodaj

Image

Niedaleko hotelu jest też ambasada Polski. Nasi dyplomaci postanowili do ogrodzenia przykręcić kartony reklamujące Polskę. W sumie nie wiadomo dla kogo, bo raczej tłumy tamtędy nie chodzą, a dla jeżdżących te plansze są nieczytelne. Zresztą sama forma jest mocno żenująca.

Warto jednak zauważyć, że znalazło się tam trochę modernizmu (w tym przedwojennego niemieckiego) oraz Pałac Kultury. Jest też niestety (zapewne przypadkiem) zabójca supersamu

Image

Image

Image

Image

Ten ostatni karton taki z innej bajki - coś nie pykło zapewne

Ale ja jeszcze wrócę do Barranco, bo to jednak miejsce zachwycające, z jeszcze wyższym klifem niż w Miraflores I cudnym parkiem na jego brzegu.

Image

Image

Image

A tak przy okazji to mają tu taczki Truper

Image

W Barranco jest tak ładnie, że mógłbym godzinami czilować jak ten piesek



Jeszcze fajny pomnik olimpijski tam znalazłem

Image

A skoro już jestem przy metaloplastyce to mają też - te akurat do wypożyczenia - rowery spalinowe. W ogóle o ile dotarły tu Chińczyki, to nie elektryki. Litr benzyny kosztuje jakieś 5,50 zł

Image

Warto podkreślić, że jechałem dziś autobusem obsługiwanym przez firmę z Matką Boską w nazwie (i logo)

Image

A do Jezusmarii wracałem z Jezusem

Image

Jeszcze ze spostrzeżeń - tutaj stacje przekaźnikowe zasłaniają nie fake palmami tylko fake drzewkami liściastymi (liści pewnie mało, bo jesień) bądź iglastymi ImageImage
Góra
 Profil Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#5 PostWysłany: 30 Kwi 2026 04:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 5954
Loty: 769
Kilometry: 1 122 711
Krajów: 83 / 38.8%
HON fly4free
Wybrałem się do Trujillo, która to nazwa dotychczas kojarzyła mi się jedynie z dyktatorem z Dominikany. Ale oczywiście nie pojechałem tam tylko z tego powodu.

Lima jest jednak za duża i zbyt chaotyczna, a siedzenie w Miraflores, Barranco czy Saint Isdore, choć przyjemne nie pokaże mi jak wygląda życie w Peru.

Pojechałem dziennym autobusem, z panoramicznym widokiem i całkiem rozkładanym fotelem. Uznałem, że będzie co oglądać po drodze i się nie pomyliłem.

Zdjęcia są zza niezbyt czystej szyby więc jakości soso

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

A tu dowód na to, że w Peru nadal robi się wielkie rysunki na pustyni

Przy okazji zauważyłem, że powtórzyłem niedawna podróż zachodnim, również pustynnym wybrzeżem Afryki.

Podobieństwa to pustynia i ocean, ale zarówno środek transportu jak i widoki bardzo się różniły. Afryka jest dla koneserów, Ameryka Południowa dla amatorów (co nie zmienia faktu, że jest wspaniała)

Mi ostatnio na Facebooku pojawiają się jakieś filmiki różnych popularnych anglojęzycznych zaliczaczy krajów Luk Dement i taki osiłek z UK, generalnie popisują się swoją ignorancją - opowiadali jak im się nie podobała Mauretania i jakie Nawakszut było okropne - pewnie dlatego, że nie ma tam rooftop barów.

Ale wracając do Trujillo. Zaczęło się od pojawienia nie w tym hotelu. Mój był Wyndham Costa del Sol, a ja pojechałem do Costa del Sol - lepszego i znacznie lepiej zlokalizowanego. Żałuję, ale nie tak bardzo, mój też nie jest zły

Zaletą Trujillo jest to, że do pozostałości miasta Chan Chan można się dostać indrive czy uberem za 15 zł lub autobusami za 5. Wstęp kosztuje 10 zł i obejmuje 4 lokalizacje (choć ta czwarta okazała się zamknięta.

Cham Chan to największe miasto cywilizacji Chimu, podbitej przez Inków dopiero pod koniec XV wieku. Imponujące. Szczególnie ciekawe były dla mnie powtarzające się motywu zwierzęce i oczywiście piramidy

Image


Image

Image

Image

Image

Image

Image

A na koniec robotnicy kultury

Image

Zapomniałem o podróży w czasie, która odbyłem kupując bilet powrotny do Limy

Image
Góra
 Profil Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
tropikey uważa post za pomocny.
 
      
Offline
#6 PostWysłany: 04 Maj 2026 01:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 5954
Loty: 769
Kilometry: 1 122 711
Krajów: 83 / 38.8%
HON fly4free
Relacja live mi się tym razem nie udała, czasu zabrakło, choć niby nic nadzwyczajnego nie robiłem.

W Trujillo pojechałem na plażę do Huangchaco. I to było bardzo ciekawe miejsce. Gdyby nie to, że woda w oceanie wygląda trochę odstręczająco, byłoby to moje miejsce nr 1 na naukę surfingu. Bo tam się to robi bez beach boysowej otoczki

Nie jest pięknie, ale miejsce ma swój urok.

Pragnę zwrócić uwagę na łączenie nowoczesnych materiałów z tradycyjną formą pre deski surfingowej (lub presupa, jak kto woli).

No i znalazłem tam rurę wybitną



Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Czysto to tam nie jest. Jeszcze w drodze z Limy do Trujillo wydawało mi się, że śmieci jest umiarkowana ilość, od Trujillo było już bardzo źle





Przy okazji powrotu z plaży - tam jechałem taksówką, bo nie wiedziałem skąd odjeżdżają autobusy (kosztowało to 14 zł, więc bez dramatu, ale autobus jest za 2,50 i zamiast śmieci można było podziwiać mozaikę. Jest imponująca ma z 1500 m długości i jak można przeczytać wykorzystano na nią 30 - 45 mln kafelków.



To jej kawałeczek, a poniżej trochę zdjęć



Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Jakby tego było mało kolejne mozaiki są na wydziale medycznym nieopodal

Image

Image

Zajęty oglądaniem wszystkiego naokoło, do przedostatniego dnia zapomniałem wpaść do Centro Historico, a ono jak to w LatAm jest całkiem malownicze. W ogóle Peru jeśli chodzi o fotogeniczność wypada bardzo dobrze. Albo inaczej, praktyczne każde odwiedzane przeze mnie miejsce, poza Chinami (z małymi wyjątkami) było fotogeniczne.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

I tak skończył się mój pobyt w Trujillo, ostatnim jego etapem było szybkie ceviche z food trucka przed dworcem autobusowym (17 PLN z pićku)

Image

Tym razem jechałem na tańszej wersji siedzenia (odchylane 140 stopni i węższe), ale też panoramicznym. Podróż była krótsza a celem Chiclayo. Bio uznałem, że teraz odwiedzę jeszcze mniejsze miasto (Trujillo jest trzecie Chiclayo czwarte), poza tym stamtąd był najtańszy bilet do Limy.

Chiclayo mnie nie zawiodło, ale na początek o czym innym.

AI w podróży to rzecz chyba najbardziej nieprzydatna i wprowadzająca w błąd. Pewnie radzi sobie z popularnymi atrakcjami, ale poza tym to tragiedia. Gdzieś mi wyskoczyło, że w Trujillo jest niebezpiecznie. No to pytam, odpowiedź jest taka, że nie chodzi po ciemku, chyba że w ścisłym centrum, kryminalne działania w tym mieście nie są skierowane ku torustom, ale ... i tu pojawiają się wszystkie amerykańskie (znaczy z USA), stereotypy o LatAm.

A ja głupi (znaczy na zimne dmuchający) wziąłem taksę do hotelu - 1000 metrów - bo dworzec niby w ciemnej szemranej okolicy już poza centrum.

Później już chodziłem po mieście w nocy i zero, zupełnie zero dyskomfortu. Oczywiście pojawiają się kieszonkowcy w autobusach - tylko że one pół pełne jeżdżą, więc chyba im trudno operować. No i strzeż się taksówek - używaj ubera - za to Uber chyba płaci ejajom.

A w Chiclayo to już zupełny luzik. W sobotę mnóstwo ludzi na ulicach, imprezy, dyskoteki, żadnych nieprzyjemnych, albo chociaż ocierających się o nieprzyjemne sytuacji.

O mieście napiszę później na razie wrzucam zdjęcie (nie naszego) papieża Image
Góra
 Profil Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
tropikey uważa post za pomocny.
 
      
Offline
#7 PostWysłany: 04 Maj 2026 07:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 8106
platynowy
W sierpniu mam zaplanowaną wizytę m.in. we Trujillo i Chiclayo, więc z uwagą czytam tę relację. Mozaika rewelacyjna :)
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#8 PostWysłany: 05 Maj 2026 04:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 5954
Loty: 769
Kilometry: 1 122 711
Krajów: 83 / 38.8%
HON fly4free
Z braku wifi zdjęcia będą później, na razie tekst.

Póki nie zapomniałem ponownie - warto się rozglądać na lewo i prawo jeżdżąc po pustyni, bo w Peru nie poprzestano na rysowaniu kresek na pustyni Nazca.

A jeśli chodzi o Chiclayo. Bardzo wyluzowane i przyjemne miejsce. Jedzenie, muzyka, kilka ciekawych budowli i stare zabytki dookoła, ale mi się tam jeździć nie chciało, nie miałem zresztą za dużo czasu.

Kiedyś będzie trzeba wrócić do tel Ameryki Południowej na kilka miesięcy, żeby bez pośpiechu się nią ponapawać.

No właśnie, jak tam Peru wypada w moim rankingu? I dobrze i źle.

Znajomość angielskiego w zasadzie nie występuje. Odnoszę wrażenie, że jest gorzej niż w każdym innym odwiedzonym przeze mnie kraju LatAm (nie było ich wiele). Ale to akurat mój problem nie Peruwianczyków.

Takie Miraflores w Limie jest całkiem unikalne - ma trochę europejski vibe, również jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Ono zdaje się być zupełne. Chyba przytulające się pary na ławeczkach w słabo oświetlonym parku mogą być na to dowodem.

Jest muzyka i są tańce - uczestniczą w niej nie tylko młodzi, bogaci i piękni. Trafiłem na ludową dyskotekę w Chiclayo. Bardzo ciekawe doświadczenie.

I tu pojawia się jeden problem - jakość. Czy to muzyka czy liczne pomniki - one są słabej jakości - to nie jest poziom z Argentyny, Meksyku czy Kolumbii - tam zdają się mieć lepsze gusta (o Brazylii nie wspominam, bo to w ogóle inna planeta).

Do tego dochodzi syfimalaria - tony śmieci poza bogatymi okolicami.

Mimo to, chce się tu zostać dłużej. Może to trochę efekt pogody w czasie mojego pobytu w nocy pewnie temperatura spadała trochę poniżej 20 stopni, a tak to było 20 - 25. Dlatego też nie chciało mi się jechać do Kózko.

Fajne też jest tutejsze zróżnicowanie etniczne.

No i jest jeszcze ocean. Jak już wcześniej pisałem woda zdawała się być całkiem ciepła, co nie było zgodne z moją wiedzą wyniesioną z lekcji geografii. Dziś poszedłem popływać. Specjalnie wybrałem sobie hotel w Miraflores take żeby mieć 10 min na plażę.

Woda jest niezbyt czysta i ma lekko podejrzany zapach, ale za to jest wręcz ciepła - cieplejsza niż była w Nakwaszut (ale tam była dużo bardziej atrakcyjna organoleptycznie). Fale wspaniałe. Długie, wysokie.

I zdaje się że to był pierwszy raz kiedy kąpałem się w Oceanie Spokojnym u wybrzeży Ameryki (choć może pływałem tez w Panamie - miałem blisko z Hiltona do plaży, ale raczej posądzam się o trochę lepsze brodzenie w wodzie - poza tym tam nie było fal). Zresztą może okazać się, że formalnie to w Oceanie Spokojnym pływałem pierwszy raz, bo w Azji te akweny zawsze miały morze, a nie ocean w nazwie.

A na koniec zdanie w sprawie powszechnego występowania L14, zamiast naszego JP2 w Chiclayo. Wytłumaczenie jest proste, L14 zanim został papieżem byl tam biskupem i to bardzo kochanym.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#9 PostWysłany: 07 Maj 2026 16:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 5954
Loty: 769
Kilometry: 1 122 711
Krajów: 83 / 38.8%
HON fly4free
Zaległe zdjęcia z Chiclayo

To nie jest ani JP2 ani L14
Image
A tu MB betonowa

Image
I Lada (że światłami Moskwicza?), w Trujillo jeszcze Nivę widziałem, choć najfajniejsze są w Peru chyba japońskie czterdziesto - pięćdziesięcio latki

Image

Image

Jak wiadomo wszędzie tam lubią róż

Image

Ale są też modernistyczne osiedla

Image

Image

i hotele

Image

Oraz ten kościół z parafią

Image

Image

Znalazłem też mozaiki

Image

Z serii rury, praca zatytułowana "nie zazdroszczę"



Image

I ząbek

Image

A za późno znalazłem tę halę sportową

Image

Image

I jeszcze 2 L14 (jeden mocno w różu)

Image

Image

Z Chiclayo nigdzie nie wyjechałem, bo nie miałem czasu, zresztą po co mi byłoby jechać pod piramidę, skoro w Trujillo widziałem 4?

Do Limy tym razem wracałem samolotem - lotnisko ma nawet salonik na PP - nieszczególny, ale jest. Postanowiłem kupić duży podręczny za 65 zł - bez sensu, nikt się nie interesował rozmiarem bagażu.

W Limie jak już wspomniałem mój plan obejmował kąpiel w oceanie. W tym też celu wybrałem sobie nocleg. O nim kilka zdań. Był bardzo tani w hotelu z dobrymi ocenami, 10 min do plaży Miraflores, ale to była Agoda, więc miałem pewne podejrzenia. I miałem rację. Po pierwsze chwilę po zakupie za niecałe 90 zł Agoda poinformowała mnie, że kosztuje już tylko 68 zł. Po wtóre mój pokój był inny - na ostatnim piętrze, za jakimiś służbowymi pomieszczeniami, oddzielnie od reszty. Poza tym był schludny i czyściutki. Na śniadanie wszyscy dostawali jajecznicę - mi powiedziano, że nie przysługuje, więc śniadanie to były dwie kajzerki, masło, dżemik i kawa.

W moich planach zwiedzania nie uwzględniłem Centro Historico - uznałem, że komercyjne, mnóstwo turystów - nie warto. Jednak ostatniego dnia na szczęście poszedłem po rozum do głowy i postanowiłem tam pojechać. Po pierwsze okazało się, że ja jakoś źle się poruszałem po Limie - BRT jest świetne. A po wtóre Centro Historico jest zajefajne. Nie obejrzałem go wystarczająco dobrze, ale ponieważ nie pojechałem też na południe (nie lubię turystycznej komerchy, ale tamte okolice niewątpliwe mają do zaoferowania wiele), Peru jest do powtórzenia. Szkoda, że tak daleko, ale gdyby polecieć w C?

Tu trochę Centro Historico - generalnie nawet te szalone monumentalne klasycyzmy robią wrażenie, a barocco - rokoko i art deco są świetne, plus modernizm. Naprawdę nie rozumiem jak mogłem nie zrobić odrobiny riserczu wcześniej

Image

To jest tuż przy rynku

Image

A to na i z palmą





Image

Image

Modernizmy i brutalizmy

Image

Image

Art deki

Image

Image

Wspomniane barokko rokoko

Image

A to ciekawy budynek, bo z zewnątrz to taka nieśmiała secesja, ale ciężka i w sumie bez gracji a w środku ewidentnie stalowa konstrukcja dająca duża powierzchnie i poczucie lekkości.

I tak niestety skończyła się wycieczka. Pozostał jedynie powrót. Z bieda biznesu nic nie wyszło, ale mój gold w Kenya Airways pozwalał na wybranie lepszego miejsca w Eco (KLM ma jakiś twoenzwant comfort eco, gdzie fotele odchylają się ciut więcej i jest wyraźnie więcej miejsca na nogi, więc było naprawdę wygodnie, zwłaszcza, że miejsce środkowe zostało wolne. Podróż bylaby całkiem miła, gdyby nie obsługujący mnie pracownik KLM - człowiek o posturze i mentalności bramkarza, naprawdę powodował, że czułem się niekomfortowo. Na początku zapytał mnie czy to na pewno moje miejsce, a potem stał nade mną z tabletem i coś długo sprawdzał (pewnie czytanie nie jest jego mocną stroną) wpadał wózkiem na pasażerów - sobą też, bo się nie mieścił, sugerował że jestem pijany kiedy dawał mi drugie piwo - całkowicie bezpodstawnie. Pewnie złożę na niego skargę, bo to jednak żenada.

A dziś spałem do 12 (bo jeszcze półfinał LM trzeba było obejrzeć)
Góra
 Profil Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#10 PostWysłany: 07 Maj 2026 17:48 

Rejestracja: 07 Lut 2020
Posty: 112
niebieski
pabien napisał(a):
I Lada (że światłami Moskwicza?),


To raczej jest hiszpański Seat, choć podobnie jak Lada produkowany na licencji Fiata 124.
Góra
 Profil Relacje PM off
pabien uważa post za pomocny.
 
      
Offline
#11 PostWysłany: 07 Maj 2026 18:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 5954
Loty: 769
Kilometry: 1 122 711
Krajów: 83 / 38.8%
HON fly4free
A dzięki za tę uwagę. Wychodzi na to, że ani Łada ani Seat, tylko indyjski Premier 118NE
Góra
 Profil Relacje PM off
piotrgryz uważa post za pomocny.
 
      
Offline
#12 PostWysłany: 07 Maj 2026 23:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 5954
Loty: 769
Kilometry: 1 122 711
Krajów: 83 / 38.8%
HON fly4free
Relacja powinna zakończyś się tym "a dziś wstałem o 12," jednak jak zwykle o czymś zapomniałem. Znaczy zapomniałem też o innych, jednak mniej ważnych rzeczach, ale ta jest wagi ciężkiej.

Otóż w Peru 12 kwietnia miały miejsce wybory - i to takie od prezydenckich przez parlamentarne po (chyba) lokalne. Tyle, że coś im liczenie głosów nie idzie. Zaczęło się od tego, że kartki do głosowania nie wszędzie dotarły, więc wbory przedłużono, ale i tak nie każdemu udało się zagłosować. A potem po przeliczeniu znacznej większości głosów okazało się, że dalej się nie da, bo rzeczy się nie zgadzają - albo protokoły nie takie, albo głosów za dużo itp, itd.

I to nie jest zwykła praktyka w Peru. Dotychczas rekordem było bodaj 10 dni, obecnie mówi się, że wyniki będą do połowy maja. Padają propozycje audytów, ale też ich powtórzenia.

Jeśli chodzi o cześć prezydencką to z tych głosów, które przeliczono prowadzi Keiko Fujimori, córka skazanego, ale przed śmiercią ułaskawionego ze względu na zaawansowaną chorobę dyktatora Alberto Fujimoriego (zresztą Fujimori został ułaskawiony przez prezydenta Kuczyńskiego (u nie a)). Drugi jest Roberto Sanchez, w którego programie wyborczym jest uwolnienie skazanego za próbę zamachu stanu Pedro Castillo (może nasz Prezydent powinien przyjrzeć się sytuacji w Peru?). Sanchez był u niego ministrem.

To nie są dobrzy kandydaci prawicowi i lewicowi populiści o zapewne autorytarnych zapędach. Okoliczność towarzyszące wyborom są jak opisałem, więc można spodziewać się niepokojów społecznych.

W czasie mojego pobytu widziałem trochę policjantów typu ZOMO na głównych placach w Trujillo i Limy (tam nawet dostęp w jego okolice był kontrolowany i ustawiono barierki po drodze, sam plac był odgrodzony.

Poniżej kawałek najpowszechniej występującego rodzaju reklamy wyborczej - pomalowane tak są praktycznie wszystkie ogrodzenia przy drogach.

Image

I filmik z protestu w Chiclayo, którego byłem świadkiem - nie był on wielki, co chyba widać

Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 12 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group