Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 55 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
Offline
#1 PostWysłany: 20 Lut 2026 17:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2495
złoty
Miał być wstępniak, ale Austrian był na tyle miły, że odwołał mi lot pozycjonujący - gdy byłem w drodze na lotnisko - więc zamiast cieszenia się podróżą, szukam alternatyw. Bo jakoś nocna przesiadka w Belgradzie mnie nie kusi...

Ponoć dobra historia zaczyna się od trzęsienia ziemi. Więc będzie dobrze.Image

Sent from my SM-S911B using Tapatalk
Góra
 Profil Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
      
Lato na końcu Italii za 979 PLN 💚🤍❤️ Loty do Kalabrii + 4* hotel ze śniadaniami i prywatną plażą 🌊🏖️ Lato na końcu Italii za 979 PLN 💚🤍❤️ Loty do Kalabrii + 4* hotel ze śniadaniami i prywatną plażą 🌊🏖️
Cypr latem 🌊☀️ Tydzień w 4* Capital Coast Resort & Spa w Pafos za 2859 PLN Cypr latem 🌊☀️ Tydzień w 4* Capital Coast Resort & Spa w Pafos za 2859 PLN
Offline
#2 PostWysłany: 20 Lut 2026 17:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 8122
platynowy
Ostatnio widywałem informacje, że pogoda w niektórych częściach NZ jest/była paskudna, więc życzę Ci żebyś się dobrze wstrzelił. Dobre prognozy pogody + auto i będzie w porządku. Mi się w listopadzie udało doskonale (a też były warunki różne).
Góra
 Profil Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#3 PostWysłany: 20 Lut 2026 18:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2495
złoty
No cóż, wczoraj na 5 miejsc na które parzyłem, 3 miały czerwone ostrzeżenia... ale ma się poprawiać pogoda.

Ale z bieżących spraw, wygląda na to, że moje jedyne możliwości dotarcia do Sofii na czas lotu do NZ to Turek, Serb i na styk BA. Lufthansy nie ryzykuje. To nie Bydgoszcz by obrócić w tym samym samolocie :D

Serb ląduje nad ranem, więc czeka mnie kilka godzin nocnych w Lounge w Istambule. Moze uda się wykorzystać voucher na upgrade do C, który inaczej by się zmarnował?

...

15 min później
...

3 osoby w check-inie mnie obsługiwały - bo bilet Austriana, ale vouchera się nie udało wykorzystać. Mówią, żeby dzwonić na linię dla elit. Zobaczymy. Ale przynajmniej kolejka do kontroli mała była. Dzwonię i cieszę się koniaczkiem. Lounge w Non-Schengen zamknięte, więc korzystam wcześniej, pomimo tłoku. Image
Góra
 Profil Relacje PM off
katka256 lubi ten post.
 
      
Offline
#4 PostWysłany: 20 Lut 2026 19:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2495
złoty
Ooo, cud się stał. To znaczy nie że dostałem upgrade, tylko że automatyczne bramki w CPH działają. Pierwszy raz to widzę...

Image

Wracając do moich przygód. Check-in powiedział że oni nie dadzą rady, bo obcy bilet i mam pytac na infolinii. Ponieważ lepszy wróbel... wziąłem karty i poszedłem do saloniku zadzwonić. Na elitarnej infolinii jedyne wyjście jakie wymyślili na początku - to check-out i powrót do check-in. A że było po zamknięciu tegoż, to po moim komentarzu pani wpadła na pomysł, że pod bramką się dogadam... cóż.

Przy bramce znowu 3 osoby się mną interesują. Z czego dwie znam z check-in. Tutaj mówią cos innego niz tam - niedasie. W końcu nie za bardzo mogą mnie sprawić dalej... za to trzeci, nowy, pan chociaż byl w stanie zmienić mi miejsce ze środka na korytarz.

Ale przynajmniej lecę w dobrym kierunku i jest szansa że zdąrzę na lot do NZ. Nad straconym noclegiem w Sofii nie ma co płakać.

Image

...

W międzyczasie Austrian wysłał voucher na "posiłek", 55 koron.
https://www.icouponworldwide.com/airport/CPH
Czyli niecała kawa. Mają gest
Góra
 Profil Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#5 PostWysłany: 20 Lut 2026 23:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2495
złoty
Trochę się uspokoiło i mam przed sobą kilka godzin na krzesełku w lounge w Istambule, to mogę wkleić coś, co miało być wstępniakiem.

Jak pewnie każdy, kto nie ma miesięcy do dyspozycji, wie - że bardzo rzadko ma się możliwość ułożenia planu wyjazdu tak, aby móc odwiedzić wszystko, na co miałoby się ochotę. A jednocześnie móc sobie pozwolić na tyle elastyczny plan, że w razie jakiś problemów pogodowych czy też z sobą samym - mieć zapas czasu pozwalający na elastyczność. Szczególnie jeśli wyjeżdża się w rejon, w którym jest wiele ciekawych miejsc i od samego początku trzeba eliminować, godzić się powiększającą się listą miejsc których nie zobaczymy i żałować widoków.

Ponieważ ja zawsze jestem w niedoczasie urlopowym, to ten wyjazd znowu był planowany w stylu wydatków polskiego budżetu. Czyli nawet w przypadku idealnej realizacji pojawi się deficyt, a Komisja Europejska pogrozi palcem. A w moim przypadku oznacza to, że jeśli coś się posypie, jak na przykład pogoda, to nie będzie drugiego podejścia do zaplanowanej atrakcji - tylko kolejny punkt programu.

Jakoś się przyzwyczaiłem do takiego układania wyjazdów i na myśl o zaplanowaniu dnia bez niczego, gdzie mógłbym "nadrobić" włącza mi się krakowski centusizm połączony z wrodzonym optymizmem - po pierwsze, to strata urlopu, czasu na miejscu i odpoczywać mogę w domu, a po drugie, będzie dobrze. Dotychczasowe doświadczenia uczą, że czasem jest dobrze (ostatnio miałem jeden dzień na odwiedziny Torres Del Paine - dzień przed lało i wiało, dzień po wiało i lało, a mi się udało ustrzelić fotkę z tylko lekko zamglonym widokiem), a czasem nie (do teraz żałuję, że z powodu pogody zamknięto szlak na najwyższy szczyt Portugalii).

Tak więc z góry powinienem zapowiedzieć osobom czytającym, że o ile plan jest dość (dla mnie) ciekawy, to może się okazać, że główną czynnością będzie korzystanie z owoców tutejszego przemysłu winiarskiego - w końcu można to robić w każdą pogodę i nawet będąc kontuzjowanym. A propos, zaplanowałem sobie z pięć intensywnych pod względem pieszym dni oraz tyle samo lżejszych. Znaczy się, intensywnych dla osoby prowadzącej siedzący tryb życia, z kilkoma kilogramami zbędnego balastu i będącej bliżej piątki z przodu licznika, więc może się równie dobrze okazać, że drugiego dnia kolana zastrajkują i z atrakcji pozostanie sok z winogrona użyźniony drożdżami...

Ale, więcej o wyjeździe - bodajże - jutro. Póki co cieszę się, że chyba zdążę na właściwą cześć wyjazdu. Aczkolwiek jest szansa że będę na tyle zmęczony, że w końcu zasnę w samolocie. Image
Góra
 Profil Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#6 PostWysłany: 21 Lut 2026 12:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2495
złoty
Zanim zacznie się "właściwa" część wyjazdu, najpierw był czas na upozycjonowanie się. Ponieważ promocyjny bilet był z Sofii, to tam się dzisiaj znajdujemy. Jak wspomniałem w poprzednim wpisie, pod względem urlopowym zawsze jestem pod kreską, więc trzeba było znaleźć lot, który nie będzie nachodził na godziny pracy. Tak na dobrą sprawę nie udało mi się wyklikać rozsądnego połączenia tanimi liniami, które nie wymagałoby dodatkowego noclegu gdzieś po drodze - więc miałem dwie opcje. Jedna to był Nasz Narodowy Przewoźnik, z całodziennym salonikowaniem się w Polonezie, by odbębnić zdalnie dniówkę lub popołudniowy wylot do Wiednia.

Jako że nie jestem fanem - a czasem niestety muszę z LO460 korzystać - pojawiania się na lotnisku w okolicach 6 rano i nie chce mi się brać służbowego laptopa, tylko po by go przez 2 tygodnie nosić na Antypodach, więc wybór padł na Austriana. Co prawda saloniki tam są średnie, ale na kolację starczy. No i przy okazji miała być okazja przetestowania lokalnej nocnej komunikacji miejskiej.

Jak widać po poprzednich wpisach, plany planami, a życie sobą. Lot do Turcji bez większej historii, lounge tamże niezbyt ciekawy - jedyny plus to nowa oferta miejsc do spania na kilka godzin przed odlotem, no i potanny tłok.

Image

Przy bramce czekała mnie niespodzianka w postaci upgrade'u do C. Lot na tyle krótki, że można było mieć odpięte pasy przez nie więcej niż 10 min...

Image

Sofia przywitała mnie padającym śniegiem oraz świetnym rozwiązaniem logistycznym- wyszliśmy z samolotu rękawem, by zejść pietro niżej do autobusu. Wot obyczaj.

Miałem na tyle czasu, żeby wyskoczyć na miasto na kawę i krótki spacer przy uroczo padającym śniegu.
Image
Image
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#7 PostWysłany: 22 Lut 2026 12:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2495
złoty
Już jestem w Singapurze - o lotach na lochach (ekhem, longach) wspomnę jutro z Auckland, dzisiaj czas na plan wycieczki, o którym jeszcze nie napisałem. A I przepraszam za małą nieaktualność w mapie. Jestem za stary by takie rzeczy ogarniać na telefonie, więc używam wcześniejszego obrazka...

Pewnie nikt z forum nie był w New Plymouth (no może poza @bim-bam - on siępochwalił...)? Ba, pewnie mało kto słyszał o tej na pewno uroczej mieścinie na wyspie północnej Nowej Zelandii przed opublikowaniem promocyjnej oferty https://www.fly4free.pl/forum/sof-npl-od-9100-zl,234,176714. Ja z pewnością nie słyszałem, kojarzyłem tylko stare Plymouth. No ale, miałem potrzebę kilkunastu tysięcy mil dla odnowienia statusu - więc dlaczego by ich nie zdobyć odwiedzając jakieś miasto na drugim końcu świata? Start ze znanej i lubianej Sofii. Do której się tak wybierałem, że w końcu mi Turkish zakończył promocję na loty do Melbourne oraz Singapuru, które były pierwotnym pomysłem na dorobienie odpowiedniej ilości mil. Plan po dodaniu dolotów oraz lotów lokalnych wygląda następująco
Załącznik:
31.jpg
31.jpg [ 63.77 KiB | Obejrzany 983 razy ]


Tutaj dokładniejsza rozpiska, bo przy RTW troszkę słabo widać krótkie przeloty
Załącznik:
32.jpg
32.jpg [ 49.43 KiB | Obejrzany 983 razy ]


Hola, hola - jakie RTW ktoś zapyta, przecież oferta obejmowała przesiadki w Azji (chyba tylko Singapur lub Szanghaj). No cóż, kupując lot wieloodcinkowy z wyprzedzeniem 10-11 miesięcy, można się spodziewać jakiś zmian, albo i odwołań. I takie mi się trafiło - i to od razu na pierwszym odcinku SOF-FRA. A oferowane alternatywy były dużo ciekawsze, i długo mi zajęło zastanawianie się, czy wolę odwiedzić lounge United Polaris w LAX oraz bardzo ceniony salonik Star Alliance tamże, czy może zaliczyć lot (coraz rzadziej dostępnym) A343 LH lecąc przez Kanadę...
Góra
 Profil Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#8 PostWysłany: 23 Lut 2026 04:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2495
złoty
To ostatni wpis "wypełniający" - jestem już w Auckland. Kilka słów o lotach, które mnie tutaj dowiozły.


Muszę powiedzieć, że Lufthansa na longu to jednak mocna popelina jest. Od startu nie działa jedna z toalet dla C, a w drugiej nie ma wody. Czyli jest jedna czynna. U mnie nie działa ładowanie usb (i trochę jest rozwalony fotel). Za to u mojego sąsiada nie działa monitor. A rząd wczesniej fotel się nie rozkłada...

Image

A wisienką na torcie było to, że panie stewardesy się zagadaly i nie sprzątnęły u mnie i mojej sasiadki po drugiej stronie przejścia- zgaslo światło i już. Moj film się skończył wcześniej niż jej, więc po jakiś 45 min poszedłem poszukać kogoś by zabrał naczynia by moc rozłożyć łóżko.

Natomiast SQ to zupełnie inna liga. Zaczynając od twardego produktu - świetny fotel, duża prywatność, wygodne łóżko, poprzez pesonel, który bardzo stara uprzyjemnić życie, aż po jedzenie. Mogłem sobie zamówić coś z dużego menu, a nie tylko liczyć na kilka opcji. Świetne doświadczenie.

Jeszcze tylko skok do New Plymouth...

Image
Góra
 Profil Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#9 PostWysłany: 23 Lut 2026 10:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2495
złoty
Fajny jest ten kraj. Wypożyczyłem samochód bez pokazania paszportu czy prawa jazdy. Zresztą, wejście do samolotu bez kontroli bezpieczeństwa też jest niecodzienną przyjemnością.

Ponieważ jestem po trzech średnio przespanych nocach (mój mądry zegarek dwa razy mi pisał, że taki krótki i rwany sen nie regeneruje - trzeciej nocy się poddał i twierdzi że w ogóle nie spałem), to nie mam żadnych ambitnych planów na wieczór. Jako że najbliższy hotelu wine bar otworzą dopiero w czwartek, to poszedłem do brewpubu.

Image

I miałem deja vu. Ostatnim razem jak byłem w krainie kiwi, to też się wybrałem na przedmieściach do brewpubu (było to w Christchurch). I też szło się po jakiś zatyłkowiach, nikogo nie było widać, a wokół same magazyny i warsztaty samochodowe. Może taka lokalizacja to tutejszy narodowy zwyczaj brewpubów?

Image
Image
Image
ImageImage
Image

Ps. Tak, wiem, tytuł relacji zapowiadał wino. Poprawię się w następnych dniach.

Ps 2. Chyba się dowiedzieli, że miasteczko wzbudziło zainteresowanie w Polsce...
Image

Ps 3. Globalizacja... piwo z północy na południu
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#10 PostWysłany: 24 Lut 2026 00:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2495
złoty
Korzystając z okazji, że w okolicy New Plymouth jest jeden z bardziej instagramowych widoczków, czyli Pouakai Tarns - i miałem dzisiaj pół dnia do dyspozycji, wybrałem się też strzelić sobie fotkę. I przy okazji rozgrzać troszkę mięśnie przed jutrem.

Szlak do tego widoczku nie jest trudny, przez prawie cały czas idzie się po drewnianych pomostach. Problemem jest bardziej ilość schodów na które trzeba wejść po drodze... Najpierw idzie się w lesie, a potem zboczem aż do Pouakai hut, gdzie są toalety, ale nie bylo możliwości kupienia czegokolwiek.

Z tego miejsca jest już niedługo do stawu w którym można zobaczyć odbicie wulkanu. Jeśli oczywiście nie jest on zasłonięty chmurami, i nie ma wiatru marszczacego powierzchnie lustra. Ja miałem połowiczne szczęście- ale i tak widoki wynagrodziły mi wysiłek


Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image

No i wisienka na torcie...
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#11 PostWysłany: 24 Lut 2026 09:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2495
złoty
Potem powoli się zacząłem przemieszczać w kierunku punktu startu na jutro. Ponieważ miałem czas, to zatrzymałem się w kilku miasteczkach po drodze. Bardzo podobne do siebie - przynajmniej ich główne ulice. Kilka domów z początku XX wieku, trochę plomb z lat 70-80 tych, ale ogólnie niezbyt chciałoby się tam spędzić więcej niż kilka godzin. A i w każdym miasteczku jest lokalny ośrodek kultury z galerią i biblioteką- wyglądające na prężnie działające.


Stratford - chyba mi się najbardziej podobało.
Image
Image

Hawera - świetna biblioteka i kiepsko wyglądające restauracja
Image
Image

Whangunui - nie dość, że nad morzem, to jeszcze mają dużą rzekę...
Image
Image
Image
Image

Kilka zdjęć z drogi
Image
Image
Image
Image
Image


No i zgodnie z tematem wątku
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#12 PostWysłany: 25 Lut 2026 08:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2495
złoty
Muszę przyznać, że Waimarino aka National Park Village jest dla mnie pewnym rozczarowaniem. Niby jest to miejsce na końcu świata, baza do wypadów do parku narodowego, ale też znajduje się przy tutejszym odpowiedniku autostrady i nie dość że jest duży ruch ciężarówek, to jeszcze często zatrzymują się tutaj na przerwę. Co powoduje że regularnie w nocy słychać stuki, rzęrzenie i silnik pracujący na luzie... średnio "przyrodnicze" okoliczności...

No ale, 5:45, zaczynamy. Spodziewałem się więcej osób rano, ale najwyraźniej ludzie mają mniej zapakowany plan dnia (albo są rozsadniejsi i wiedzą że jadąc drugim autobusem też zdarzy się na pierwszy powrotny - ja czekałem 1,5h, a i tak drugą część dystansu szedłem spacerowo). Z tego co mówił kierowca powrotnego busa, dzisiaj jest spokojnie - 1000 osob na szlaku, w weekendy jest ponad dwa razy więcej. Nie wyobrażam sobie przyjemności z takich Krupówkach. Jak dla mnie i tak w kilku miejscach było za głośno i tłoczno- szczególnie jak szuka się kontaktu z naturą...

Poza lekkim wiatrem mam też szczęście do pogody, z tego co pamiętam, wczoraj było jedne ostrzeżenie, jutro ma być silna mgła. Ale ja mam tylko kilka chmur.

Sam szlak oferuje swoetne widoki i nic dziwnego że Frodo tak bardzo chciał zobaczyć ten wulkan... i bardzo sie cieszę, ze standardowa trasa prowadzi z Mangatepopo do Ketetahi, a nie odwrotnie. Zaczynać od bodajże 8 kilometrów pod górkę (prawie 1000 metrów przewyzszenia) w słońcu - raczej by mnie zbyt przyjaznie do świata nie nastawiło. A tak słońce nie rozgrzewało mnie dodatkowo przy dwóch najgorszych odcinkach pod górę.

Swoją drogą, obawiałem się podejść- pod red crater i devil's staircase, i były mocno męczące. Ale najwięcej adrenaliny przysporzyło mi zejscie z najwyższego punktu trasy. Ten "zjazd" w luźnym żwirze, gdzie jak wpadnie w zły poślizg, to pojedzie się sporo w dół- albo w złą stronę i w urwisko, zapadnie mi w pamięć. No i potem można pokontemplować swiat idąc ten wspomniany wcześniej dlugi i monotonny kawałek.

To byla wymagająca - dla mnie - trasa i bardzo się cieszę, ze dałem radę.

Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
(Przepraszam jeśli tapatalk coś pomiesza z kolejnością- przy nastu zdjęciach mu sieje to zdarza...)
Góra
 Profil Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#13 PostWysłany: 25 Lut 2026 10:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2495
złoty
Wracając na nocleg, zrobiłem głupotę ufając google maps i wybrałem najbardziej ekologiczną trasę. To znaczy mam mieszane uczucia...

Najpierw poprowadził mnie czymś co się nazywa "Forgotten world highway", co jest jedną z najbardziej interesujących dróg, jaką miałem okazję jechać. Najpierw poprzez zapomniane farmy i pola, gdzie są świetne widoki, a człowiek czuje się niczym w jakimś zapomnianym przez świat zakątku. A potem zaczyna się Tangarakau Gorge. Droga wąwozem, gdzie przeważnie uliczka jest zbyt wąska na dwa pasy i tylko co jakiś czas jest mijanka. A jest się otoczonym przez roślinność rodem z Jurassic Parku. Jedzie się fantastycznie.

A potem GM skierowały mnie na 40 km lokalną drogę. O ile pierwsze 5 i ostatnie 5 było całkiem ok, to reszta to albo asfalt w stanie agonalnym, albo szutr - po którym nie dało się jechać szybciej niż 30km bez ryzyka uszkodzeń karoserii. A i zobaczymy co powie jutro wypożyczalnia na czystość karoserii... o tym jak popularna byla ta droga niech swiadczy fakt, że jedyny samochód przez te 40 km spotkałem na ostatnim... No ale udalo się dotrzeć do New Plymouth przed zmrokiem.
Image
Image
Image
Image
Image

Uważam, ze dzisiaj zasłużyłem, więc bedzie więcej wina. Zaczynamy od wschodniego wybrzeża wyspy północnej - Hawke's Bay, sauvignon blanc z Church Road. Bardzo przyjemny owocowy smak przełamany ziolowymi aromatami.
Image

Potem przyszedł czas na Chardonnay z tego samego regionu, o nazwie Tony Bish Fat & Sassy. Troszkę jak dla mnie za kwaśne te cytrusy.
Image

I na koniec Chardonnay Tohu z Gisborne. Świetne. Nie dość że owocowe, to jeszcze jakieś posmaki wędzonki z beczki czuć.
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#14 PostWysłany: 26 Lut 2026 02:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2495
złoty
Zastanawiałem się dlaczego w wielu miasteczkach jest pelno amerykańskich flag - w końca aktualnie nie jest to zbyt popularne. Na i zastanowiła mnie ilość oldtimerów na ulicach - na recepcji dowiedziałem się, że trwa lokalny festiwal starych amerykańskich samochodów, https://americarna.com/. Głównie lata 60-te, ale też trochę przedwojennych. Fajna rzecz.

Image

Fajnie tez jest korzystać z takich małych lotnisk jak te w New Plymouth. Od momentu wjechania na parking lotniskowy do wejścia do saloniku (albo i pod bramkę gdyby była taka potrzeba) minęły jakieś 3 minuty - minuta na zaparkowanie, minuta na dojście do biurka wypożyczalni, 30 sekund na oddanie kluczyków i życzenia miłego dnia i tyle samo na przejście przez terminal.

Image
Image

Wyspa południowa, z samolotu, zapowiada się bardzo ciekawie...

Image

Ps. Pamiętacie, by na Tongariro alpine crossing zabrać jej z filtrem, inaczej można się nieźle przypiec
Góra
 Profil Relacje PM off
katka256 lubi ten post.
 
      
Offline
#15 PostWysłany: 27 Lut 2026 03:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2495
złoty
Muszę zacząć od pogody.  Na razie - odpukać w nieoszlifowane drewno - mam bardzo fajne warunki.  Wczoraj nie wyglądało to za dobrze,  lądowałem w Queenstown w ulewie,  potem było troszkę lepiej,  ale i tak ciężkie chmury sugerowały że nie będzie dobrze.  A dzisiaj może nie jest idealnie,  ale bardzo dobrze. 


Plan na dzisiaj to Routeburn track - a właściwie jego cześć do Routeburn falls. Nie mam ani czasu ani wyposażenia na cały szlak,  a te 6 kilometrów wydawało się fajną wyprawą, taką nie za dużą.  Rano, jak sprawdzalem pogodę przekonałem się,  że źle popatrzyłem,  i to raczej jest 10 km (i powrót oczywiście) i o 400m więcej przewyższenia, no ale plan to plan. 


I muszę powiedzieć,  że to naprawdę fajny szlak.  Nie dość że dość prosty technicznie,  bo głównie się idzie ścieżką - do góry,  w dół a potem jeszcze bardziej do góry,  to oferuje bardzo fajne widoki z wisienką na torcie na samym końcu. 


Co mnie zaciekawiło,  wyruszałem na szlak późno,  w okolicach 9. Ale najwięcej ludzi spotkałem na ostatnich kilometrach, czyli już o południu,  a większość z nich wyglądała tak jak ja, jednodniowo - czyli bez wyposażenia kampingowego...


Czytalem, że dalsze części szlaku (bo to 30+ km od początku do końca,  2-3 dni) są równie atrakcyjne więc jak ktoś kiedyś będzie planował trekkingi na wyspie południowej - sugeruję pamiętać i o tym szlaku.

Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
tropikey uważa post za pomocny.
 
      
Offline
#16 PostWysłany: 27 Lut 2026 08:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 8122
platynowy
No to teraz już wiem, co było na końcu :D
Ja poszedłem tam na początku mojego pobytu, tyle że rozpocząłem marsz późno - o ile pamiętam ok. 14:00 - więc nie miałem czasu na całość i przeszedłem jakieś 60%. Nurtowało mnie, co straciłem, no i widzę, że sporo.... Na szczęście, podobne krajobrazy widziałem potem w innych miejscach, do których - jak podejrzewam - dotrzesz pewnie i Ty (przynajmniej częściowo) :D
Góra
 Profil Relacje PM off
abelincoln lubi ten post.
 
      
Offline
#17 PostWysłany: 27 Lut 2026 10:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2495
złoty
@tropikey jakiś dziwnym trafem te ostatnie 40% najciekawsze widokowo, było też najbardziej wymagające fizycznie ;)
Góra
 Profil Relacje PM off
tropikey lubi ten post.
 
      
Offline
#18 PostWysłany: 27 Lut 2026 11:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2495
złoty
Chyba nie wspomniałem, że wczorajszą noc spędziłem w Glenorchy - bardzo sennej mieścinie, jak pragnęli by sie nazywać, a tak naprawdę to wiosce. Jak przyjechałem o 19, to na ulicach nie było nikogo poza jedna parą, a otwarte były dwa miejsca na krzyż. Dosłownie 2. Jak wracałem ze szlaku następnego dnia i wpadłem coś przekąsić, to można było uwierzyć, że coś tam się dzieje, bo bylo gwarnie i otwarto - ale wioska na pewno godna polecenia dla osób, które mają się ochotę wyciszyć na końcu świata. Jakby na to nie patrzeć, w jakiej cywilizowanej miejscowości w taproomie podają Heinekena...

Image
Image

Trasa Glenorchy-Queenstown ponoć jest urokliwa i rzeczywiście taka była w drodze powrotnej, gdy świeciło słońce. Gdy jechałem dzien wczesniej, to szarzyzna skutecznie blokowała wszelkie uroki. Urokliwe też jest kilkanaście kilometrów z Queenstown w kierunku Te Anau. Jedzie się nad wodą tuż przy skałach i można podziwiać surowy krajobraz po drugiej stronie.
A potem się woda kończy i zaczyna coś czego się nie spodziewałem - czyli płaska jak stół równina otoczona górami. Ogólnie była to bardzo przyjemna jazda.


Image
Image
Image
Image
Image
Image


Dzień kończę loklanym, czyli z centralnego Otago, Wet Jacket Pinot Gris. Bardzo sympatyczne, orzeźwiające i lekkie. Świetne zakończenie tego dnia.
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#19 PostWysłany: 27 Lut 2026 12:57 

Rejestracja: 07 Sty 2015
Posty: 1871
niebieski
Region Central Otago specjalizuje się w Pinot Noir. Testuj więcej czerwieni.
Góra
 Profil Relacje PM off
abelincoln lubi ten post.
 
      
Offline
#20 PostWysłany: 27 Lut 2026 20:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2495
złoty
Dzięki, ale jakoś nigdy nie byłem fanem czerwonych i staram się unikać jeśli nie są parowane do posiłku przez kogoś kto się na tym zna...
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 55 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group