Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 11 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
Offline
#1 PostWysłany: 15 Sty 2026 23:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 762
Loty: 1428
Kilometry: 2 943 707
Krajów: 124 / 57.9%
platynowy
Jak każda fajna przygoda podróżnicza i ta narodziła się z przypadku. Zająłem się poszukiwaniem jakiejś dalekiej wyprawy sylwestrowej ignorując fakty, że moje towarzystwo nie ma do dyspozycji wolnych dni przed 31 grudnia i smutną prawdę, że na kilka tygodni przed wyjazdem wszystkie dalekie podróże i bilety będą już megadrogie.

Na dodatek zaraz po północy miał zostać wpuszczony do sieci ostatni odcinek „Stranger Things” na który też sobie ostrzyłem apetyt.
Jednym słowem już prawie porzuciłem pomysł wyjazdu na rzecz domówki gdy wpadło mi w oko wygodne i relatywne tanie połączenie do Maskatu w Omanie przez Paryż właśnie 30 grudnia po południu z przylotem następnego dnia rano jeszcze przed Sylwestrem. Hmm, na pokładzie Oman Air byłbym po raz pierwszy :D . W mig namówiłem żonę i przyjaciół i lecimy. Bez martwienia się o plan i lot powrotny, a coś tam sklecę na miejscu.

Oman nie wydaje się już obecnie jakąś bardzo egzotyczną propozycją ponieważ sporo polskich biur podróży wysyła tam turystów. Lecz dla mojej żony perspektywa kilku dni nad morzem i ciepłym słoneczkiem w środku zimy była baaardzo kusząca i to przeważyło. Ale tak łatwo nie będzie. Lecimy do Maskatu, gdzie wynająłem na 5 dni duży samochód z 4x4 (jest nas szóstka) i zamierzamy objechać większość atrakcji w północnej części Omanu – w tym słynne Wadi – a także zrobić wypad na pustynię wraz z nocowaniem. Aby wilk był syty i owca cała – ostatnie dni spędzimy właśnie w turystycznym Salalah, sprawdzając słynne już wśród naszych allincluzowców turkusowe plaże. Dolecimy tam sobie tanią krajówką.

Plan z grubsza gotowy, przyznaję, że nie wiedziałem naprawdę czego się spodziewać. Oczywiście wskazówki z forum są zawsze bezcenne ale tym razem zdałem się na harmonogram ułożony przez przyjaciela.

Myślę, że sporo udało się zobaczyć przez ten tydzień?:

Czy Wadi Shab jest naprawdę najwspanialszą atrakcję całego Półwyspu Arabskiego?

Image

Jak mieszka rzeczony w tytule sułtan?

Image

Czy da się w konserwatywnym kraju arabskim opalać na dzikiej plaży w bikini ?

Image

Czy zachód słońca na pustyni bywa taki romantyczny jak go opisują?

Image

Image

Na te i inne pytania odpowiem właśnie w tej relacji.

Stay tuned.
_________________
Image

"Turysta to ktoś, kto już od przyjazdu myśli o powrocie do domu, podczas gdy podróżnik nie wie, czy w ogóle wróci"
Góra
 Profil Relacje PM off
28 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
      
Lato na końcu Italii za 979 PLN 💚🤍❤️ Loty do Kalabrii + 4* hotel ze śniadaniami i prywatną plażą 🌊🏖️ Lato na końcu Italii za 979 PLN 💚🤍❤️ Loty do Kalabrii + 4* hotel ze śniadaniami i prywatną plażą 🌊🏖️
Cypr latem 🌊☀️ Tydzień w 4* Capital Coast Resort & Spa w Pafos za 2859 PLN Cypr latem 🌊☀️ Tydzień w 4* Capital Coast Resort & Spa w Pafos za 2859 PLN
Offline
#2 PostWysłany: 16 Sty 2026 14:19 

Rejestracja: 29 Maj 2011
Posty: 504
Loty: 178
Kilometry: 329 695
Krajów: 27 / 12.6%
niebieski
Dawaj z ta relacja, lece za tydzien wiec swieze info na pewno sie przyda :-)
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#3 PostWysłany: 16 Sty 2026 17:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 762
Loty: 1428
Kilometry: 2 943 707
Krajów: 124 / 57.9%
platynowy
Do Omanu lecimy więc w jedną stronę przez Paryż. Pierwszy odcinek realizowany LOTem na MAX-sie a cały bilet pochodzi ze stoku Omana. Do Maskatu zabiera nas z CDG Dreamliner Oman Air w 7-godzinny lot nocny.

Image

Na pokładzie całkiem czysto i wygodnie i jest smaczny catering. Lądujemy o czasie i moim paszporcie pojawia się kolejna pieczątka z nowego kraju ?.
Pierwsze dwa dni wzięliśmy sobie pokoje hotelowe w Maskacie przez portal na B. Całkiem tanio – hotel w centrum miasta z basenem na dachu – Royal Tulip, mogę spokojnie polecić. Ponieważ lądujemy z samego rana 31 grudnia, więc prosto z lotniska pojedziemy w kierunku starożytnego miasta Nizwy a na wieczór dopiero wrócimy do miasta.
Samochód zabukowałem sobie już dawno w Sixt przez ich oficjalną stronkę. Jakież było moje wkurzenie jak mi go odwołali na trzy dni przed wyjazdem ☹ bez podawania powodu! No niestety Sylwester i początek stycznia to szczyt sezonu turystycznego i wyszukiwarki nie chciały pokazać już żadnego dostępnego dużego 4x4 w moim terminie. Tym bardziej byłem zdenerwowany na Sixta (lub co bardziej prawdopodobne – jego omańskiego lokalnego partnera). Napisałem bezpośrednio do kilku miejscowych wypożyczalni i tylko w jednej znalazło się coś dla mnie – wielka terenowa Acura QX80 za niestety słone 120 OMR za dzień ☹ Ale za to ze wszystkimi ubezpieczeniami i opłatami plus wielkim limitem bezpłatnych kilometrów, które zamierzamy zrobić w następnych dniach. Powinno być jednak za połowę tej ceny jakby się utrzymała rezerwacja z Sixt.

Image

Wypożyczalnia nazywa się Al Shamel. Miałem dobry kontakt z gościem przez whatsappa, przyjechał po nas na terminal i zabrał do pobliskiego biura, gdzie szybko zrobiliśmy papiery. Uzgodniłem z nim również warunki płacenia za parkingi. W Maskacie sporo miejsc jest płatnych a płacić można tylko smsem przez lokalną kartę SIM. Ponieważ wziąłem internet z airalo to będziemy wysyłać naszemu Ahmedowi za każdym razem info gdzie parkujemy i na jak długo a on nam będzie zdalnie odpalał opłatę. Super to zadziałało (prawie super o czym później).
Ruszamy na południe, Maskat nie jest jakimś wielkim miastem i szybko wydostajemy się na autostradę w kierunku Nizwy. No drogi mają przepiękne

Image

Jedyną niedogodnością są fotoradary, ustanowione na wszystkich autostradach i większych trasach równiutko co kilometr! W całym Omanie są ich grube tysiące! Ale 120km/h dla naszej amerykańsko-miękko zawieszonej wielkiej Acury to całkiem wystarczająca prędkość.

Image

Krajobraz po drodze jest górzysty

Image

Nizwa wita nas wielką bramą

Image

W planach mamy spacer po bazarach i zwiedzanie Nizwa Fort.

Image

Zaczynamy od targu kóz, który dziś niestety jest pusty

Image

Główne bazary są wielkich halach

Image

Image

Image

Wejście do fortu jest płatne – 5 OMR od osoby

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Z murów fortu fajne widoczki na Nizwę

Image

Image

Image

Jest sporo turystów – tak jak się spodziewaliśmy Nizwa jest jedną z ciekawszych atrakcji w pobliżu Maskatu.

Nie zabawiamy tu długo – naszym głównym planem jest odwiedzenie jednej z oaz w pobliżu, gdzie można zobaczyć starożytny system nawadniający utrzymywany do dziś w znakomitym stanie. Jest on również wpisany do UNESCO.
Parkujemy w miejscowości Birkat Al Mouz. Miejscowy fort Bayt Ar Ridaydah już oglądamy tylko z daleka bez zwiedzania dokładnego:

Image

Czas ruszyć wzdłuż kanałów wodnych. Mapa pokazuje, że zaprowadzą nas do oazy i ruin Bait al Sabah, opuszczonej osady na wzgórzu.

Image

Image

Spacerując cieszymy się słoneczkiem i bardzo ciepłą pogodą pamiętając jeszcze wczorajszą zamieć śnieżną i głębokie mrozy w Polsce.

Image

Wioska Harat Al-siybani została zbudowana w XVII wieku i opuszczona pod koniec ubiegłego stulecia. Nie ma żadnych barierek i zagrodzeń, więc spacerujemy wśród niesamowitych ruin wspinając się na wzgórze do punktu widokowego :

Image

Image

Image

Image

Image

Niektóre przejścia wymagają sporej odwagi!

Image

Image

Image

Widoczek ze szczytu

Image

Kanały są utrzymywane cały czas w pełnej sprawności od czasów starożytnych

Image

Na koniec spacerujemy wśród bujnej roślinności samej oazy

Image

W pobliżu są jeszcze dwa forty warte odwiedzenia ale odpuszczamy, mamy za sobą noc w samolocie a przed sobą imprezę Sylwestrową więc wracamy po południu do Maskatu podziwiając jedynie wielkie meczety po drodze:

Image

Logujemy się do naszego hotelu i robimy naradę co do Sylwestra. Zapobiegliwie kupiłem dwa szampany w sklepie wolnocłowym na lotnisku w Maskacie (ogólnie jest zakaz, ale jak się wjeżdża z zagranicy to jest taka jednorazowa możliwość), więc jest jakaś baza do imprezy.
W hotelu rzuca nam się plakat o imprezie sylwestrowej na dachu przy basenie organizowanej przez nasz hotel. Niestety jest wykupiona już od dawna o czym informują nas w recepcji – trochę to przegapiliśmy. Ale nie daję za wygraną, wsiadamy do windy aby obejrzeć basen na dachu a tam zagaduję lokalnego managera, który kieruje przygotowaniami do imprezy sylwestrowej. Po odpowiedniej nawijce z wejściem na jego osobiste ambicje („Pan, taki menago nie da rady??”), magicznie znajduje dla nas sześcioosobowy stolik. Zawsze wierzę, że w nawet trudnych sytuacjach dobra rozmowa rozwiązuje problemy ?.

Image

Okazuje się, że impreza sylwestrowa ma tańce i świetny catering ale nie ma alko więc nasze szampany z lotniska uratują toasty noworoczne ? (oczywiście w zaciszu pokojów).

Image

Bawimy się świetnie na tym międzynarodowym sylwestrze przy basenie na dachu hotelu. Szkoda tylko, że w Muskacie nie było żadnego pokazu sztucznych ogni o północy. Miasto nie wyglądało na przejmujące się Sylwestrem i imprezami – dla nich to dzień jak co dzień.

Image

No nic – co kraj to obyczaj – my spędziliśmy go świetnie na tańcach i degustacji wspaniałych potraw z całego świata.
Nazajutrz po odespaniu nocy zamierzamy ruszyć za miasto na kolejne odkrywanie tego kraju.

c.d.n.
_________________
Image

"Turysta to ktoś, kto już od przyjazdu myśli o powrocie do domu, podczas gdy podróżnik nie wie, czy w ogóle wróci"
Góra
 Profil Relacje PM off
21 ludzi lubi ten post.
3 ludzi uważa post za pomocny.
 
      
Offline
#4 PostWysłany: 17 Sty 2026 13:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 762
Loty: 1428
Kilometry: 2 943 707
Krajów: 124 / 57.9%
platynowy
Porządnie wyspani udajemy się 1 stycznia na basen na dachu złapać trochę słońca i potaplać się wodzie. O dziwo basen jest podgrzewany co jest miłą niespodzianką. W Polsce mrozy i śnieżyce a tutaj w Maskacie przyjemne 24C i pełne słońce.

Image

Dookoła rozciąga się niska zabudowa Maskatu

Image

Nad miastem krążą dwa duże sępy z gatunku ścierwników, przelatują w pewnym momencie dość noska nad nami

Image

Nie ma co siedzieć tu cały dzień – pakujemy się po południu do samochodu, trzeba jeszcze dziś coś pozwiedzać. Zostawiliśmy wczoraj wieczorem samochód przed hotelem na ulicy i dziś mamy niemiłą niespodziankę za szybą – mandat za nieopłacenie parkowania ☹ - 10 OMR. No tak, przecież nas ostrzegano. Wydawało mi się, że pod hotelem jest bezpłatnie ale odkrywam obok taką tablicę:

Image

No cóż, wysyłam naszemu Ahmedowi whatsappem fotkę mandatu aby za nas zapłacił, oddamy mu przy zwrocie auta. Własne gapiostwo kosztuje, na dodatek nie dopytaliśmy, że nasz hotel na swój bezpłatny podziemny parking…
Po drodze mijamy wielki maszt flagowy.

Image

Jedziemy na południe w kierunku wioski As Sifah zobaczyć podobno jedną z najpiękniejszych plaż północnego Omanu – Sifah Beach. Akurat docieramy tam późnym popołudniem jeszcze przed zachodem słońca.

Image

Image

My idziemy na długi spacer po rzeczywiście przepięknej plaży – ale o opalaniu się nie ma tu mowy.

Image

Image

Image

Miejscowi wjeżdżają pojazdami na wydmy, piknikują masowo oraz bezkarnie szaleją po plaży terenówkami

Image

Mewy prawie wcale nie boją się ludzi

Image

Ten dzień jest na relaksie po nocy sylwestrowej więc bez napinki wracamy. Ale zahaczymy jeszcze na powrocie o Takię – przedmieścia Maskatu, gdzie mieści się Pałac Sułtana i ciekawe zabytki. Po drodze widok ze wzgórza na Al Bustan

Image

Parking przy pałacu jest na szczęście darmowy, teraz zwracam na to podwójną uwagę. Idziemy już po zmroku na spacer wśród bogatych pałaców, meczetów muzeów i budynków rządowych.

Image

Image

Image

Image

Image

Piękne ogrody przy pałacu

Image

Niedaleko stoi twierdza Al Mirani

Image

Można ją zwiedzać, niestety odpłatnie. Przy wejściu wita nas sułtan

Image

Ale nie będziemy wchodzić po schodach – w tej baszcie jest winda!

Image

Twierdza jest pięknie odnowiona, na dziedzińcu atrakcje: możliwość popróbowania lokalnych potraw, potrzymanie sokoła i terraria z ciekawymi gadami.

Image

Image

Image

Image

Z góry piękne widoki, jest tak trochę „cukierkowo”. Widać, że włożono w ten teren duże pieniądze na nowoczesne odnowienie

Image

Image

Niedaleko jest największy bazar w Maskacie – Mutrah Souk. Tu już parkowanie płatne i korzystamy z pomocy Ahmeda, który zdalnie opłaca nam ten parking. Na miejscu raczej typowy arabski souq czyli bazar

Image

Image

W przeciwieństwie do wielu innych krajów arabskich nie ma tu żadnego nachalnego nagabywania ani agresywnej promocji towarów.
Nas najbardziej interesuje street food, jest sporo głównie hinduskich punktów ze smacznymi przegryzkami.

Image

Image

Ale one tylko wzmagają nasz apetyt. Namierzamy w pobliżu dobrze ocenianą restaurację z owocami morza – Arouse al Bahar. Knajpa ma ciekawą formułę – najpierw zdobywamy stolik (była spora kolejka), następnie idziemy do lady wybrać co chcemy zjeść. Lada wygląda tak:

Image

Obok na ścianie są propozycję podania

Image

Wybraliśmy sporą lokalną rybę, kalmary i krewetki. Ustaliliśmy jak mają je przyrządzić i pan nam to wszystko zważył i dał kwitek dla kelnera.

Image

Dawno nie jadłem tak dobrych rzeczy! No mega to było.

Image

Rachunek na 6 osób – 27 OMR.

Wracamy do naszego hotelu przezornie wjeżdżając do podziemnego garażu. Jutro rano wymeldowanie i jedziemy na pustynię!

Stay tuned…
_________________
Image

"Turysta to ktoś, kto już od przyjazdu myśli o powrocie do domu, podczas gdy podróżnik nie wie, czy w ogóle wróci"
Góra
 Profil Relacje PM off
21 ludzi lubi ten post.
3 ludzi uważa post za pomocny.
 
      
Offline
#5 PostWysłany: 17 Sty 2026 18:30 

Rejestracja: 22 Lut 2014
Posty: 15
Loty: 233
Kilometry: 487 115
Krajów: 35 / 16.4%
No ja nie mogę, znowu relacja Hiszpana! :-) Powinni chyba wprowadzić jakiś limit roczny czy co .... Szczerze zazdroszczę takich możliwości wyjazdowych i grupy przyjaciół gotowych podążać razem :-)
Góra
 Profil Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#6 PostWysłany: 19 Sty 2026 16:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 762
Loty: 1428
Kilometry: 2 943 707
Krajów: 124 / 57.9%
platynowy
No dzisiaj się dopiero zaczyna prawdziwe zwiedzanie Omanu! Ruszamy w pustynię naszą dzielną terenówką. Robiliśmy research gdzie pojechać i wyszło, że najwięcej ciekawych campów jest na południe od wioski Bidiyah w regionie Sharqiya Sands. Tak to właśnie wygląda na mapie:

Image

Nazwy poszczególnych campów są naprawdę fantazyjne, patrząc na rekomendacje wybieramy Camp Moonlight. Mamy świetny kontakt z gospodarzem przez whatsapaa i poleca on nam dojechanie w miarę wcześnie, bo będzie sporo atrakcji przez zachodem słońca ?.

Wyjechaliśmy więc z hotelu bardzo wcześnie rano aby zdążyć jeszcze po drodze wpaść do Wadi Bani Khalid. Jedziemy na południe autostradą nr 23.
Parking przed wejściem do kanionu zawalony po kokardę samochodami i autobusami więc spodziewamy się dzikich tłumów. Wejście jest całkowicie darmowe, na początku wita nas jezioro:

Image

Idziemy spacerkiem wzdłuż kanionu, którego dnem biegnie rzeka:

Image

Mnóstwo ludzi opala się na brzegach (nawet w strojach kąpielowych pomimo wielkich tablic zabraniających europejskich bikini) lub tapla się w tej pięknej turkusowej wodzie

Image

Image

Nie zamierzamy jakoś tutaj spędzać wiele czasu ale przechodzimy w głąb kanionu. Woda zanika i idziemy surowym starym kamienistym korytem. Widoczki są przepiękne

Image

Image

Po drodze mała jaskinia pilnowana przez miejscowych chłopaków, sporo ludzi robi sobie tu fotki

Image

Kanion zwęża się, ściany robią się coraz bardziej wysokie a gładkie dno zastępują coraz większe głazy.

Image

Mam ambicję dojść do końca aż do momentu, kiedy dalsza droga jest już zablokowana głazami.

Image

Image

To nam wystarcza, taplamy się jeszcze w chłodnej wodzie na powrocie. Pływające wszędzie małe rybki podskubują nam pięty więc jest wesoło.

Image

Ogólnie to bardzo fajne doświadczenie, spokojny spacer na 2 godziny bez żadnego wysiłku. Niestety szczyt sezonu spowodował, że przybywają to spore tłumy. Nie żałujemy, odbijemy sobie pływanie w Wadi Shab następnego dnia.
Tymczasem trzeba dojechać do Bidiyah i namierzyć nasz camp. Kończy się asfalt i naszym oczom ukazuje się księżycowy krajobraz setek namiotów i osad na skraju pustyni:

Image

Po drodze mnóstwo małych campów, niektóre iście kosmiczne

Image

Image

Na szczęście googlemapa działa i wskazuje nam mniej więcej miejsce campu Moonlight. Wszyscy inni kierowcy zatrzymują się i spuszczają trochę powietrza z opon. Patrzymy po siebie – my nie damy rady? Przecież mamy dzielną terenówkę z napędem 4x4 i reduktorem a piach wydaje się ubity. Jedziemy dalej w pustynię w takiej konfiguracji jak zjechaliśmy z asfaltu….
Nie ma to jak pycha i zadufanie, że wie się lepiej:

Image

Image

Taa, na szczęście ruch na pustyni jest spory i jadący za nami arab wysiada aby pomóc nam spuścić powietrze – wystarczyło tak mniej więcej zostawienie około 1,5 bara na koło i nagle nasza Acura nabiera nowych właściwości terenowych w piachu na pustyni ?

Image

Image

Trafiamy w końcu do Campu Moonlight

Image

Nasz obóz to zbiór luksusowych namiotów zamontowanych na podwyższonych stelażach. Każdy namiot ma wielkie wygodne łózko w środku i swoją łazienkę z prysznicem obok.

Image

Image

Na wzgórzu stoją baniaki z wodą, która jest rozprowadzona rurkami do każdego z namiotów. Jest też elektryczne oświetlenie, ale gniazdka do ładowania są tylko w namiocie centralnym.

Image

Główny namiot ma dużą jadalnię

Image

Image

Image

Image

Nasz gospodarz, Mohammed poleca na dzień dobry pozbycia się obuwia – wszyscy chodzą na pustyni na boso. Rzeczywiście o tej porze roku piasek jest przyjemnie cieplutki i cały pobyt spędzamy na bosaka.

Image

W cenie mamy pobyt i śniadanie. Taka przyjemność za namiot dla dwóch osób kosztuje około 300zł więc sporo drożej niż np. w Jordanii w Wadi Rum.
Dodatkowo możemy dokupić kolację z bemarów po 6 OMR co oczywiście czynimy. Mohammed namawia nas gorąco na Sunset Dune Bashing – wyprawę terenówkami na szaleństwo po wydmach i oglądanie zachodu słońca w fajnym miejscu. Koszt to 25 OMR od samochodu. Poczytałem, że warto wiec bierzemy ?

Obok odpoczywa kilka wielbłądów, na które też się można zapisać na ujeżdżanie (za jedyne 5 OMR – 15min) ale to raczej atrakcja mocno dla dzieciaków.

Image

Image

Dookoła przepiękne diuny

Image

Około 16 czeka na nas Ahmed w terenowym Lexusie i zabiera nas na szaloną jazdę po piachu! Pędzimy pełną prędkością po kamolach, skaczemy na hopkach, podjeżdżamy w pion pod wysokie wydmy – no zabawa na całego.

Image

Image

Image

Image

Jak już się wyszaleliśmy wjeżdżamy na dość wysoką wydmę i podziwiamy przepiękny zachód słońca nad pustynią

Image

Image

Image

Można skorzystać z desek do snowboardu i pouczyć się sandboardingu – kolejna fajna atrakcja!

Image

Zjechało się tu kilka samochodów z różnych campów. Ekipa kierowców najpierw modli się wspólnie a potem serwują nam herbatkę.

Image

Image

Image

Słońce zachodzi widowiskowo:

Image

Image

Image

Nad nami wschodzi księżyc w pełni i świeci naprawdę mocno

Image

Po zmroku znowu ruszamy na nocne szaleństwo po piachu! Ahmed ma niezłą radochę, my oczywiście też! Trochę szkoda samochodu, ale hmmm no przecież nie nasz ?

Image

Image

Image

Image

Wieczorem po smacznej kolacji zalegamy przy ognisku pod gwiazdami. Już w nocy jest chłodno więc warto założyć polarek a nawet lekką kurteczkę.

Image

Miejscowi puszczają lampiony i jest naprawdę klimatycznie

Image

Mamy Moonlight Camp dosłownie w całej okazałości:

Image

Ależ wygodnie śpi się w tym namiocie w ciszy na pustyni…

Stay tuned…
_________________
Image

"Turysta to ktoś, kto już od przyjazdu myśli o powrocie do domu, podczas gdy podróżnik nie wie, czy w ogóle wróci"
Góra
 Profil Relacje PM off
19 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
      
Offline
#7 PostWysłany: 20 Sty 2026 17:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 762
Loty: 1428
Kilometry: 2 943 707
Krajów: 124 / 57.9%
platynowy
Wschód słońca na pustyni jest równie piękny i też warto go zobaczyć ?

Image

Jedną z oferowanych atrakcji jest podziwianie porannej pustyni z balonów, kilka z nich unosi się nam nad głowami z rana. My nie skorzystaliśmy.

Image

Image

Wyspani i po obfitym śniadaniu ruszamy przez wydmy z powrotem do cywilizacji. Mam niezłą radochę prowadząc naszą Acurę przez te piachy już bardziej odważnie i znacznie szybciej, wczorajsza lekcja nie poszła na marne ?
Ulubiony sport miejscowych to podjazdy pod mega strome wydmy – przyglądamy się przez chwilę próbom dzielnych terenówek

Image

Image

Image

Image

Ale i dzieciaki mają coś dla siebie – kulig na sankach po piasku? Da się? Proszę bardzo:

Image

Po powrocie do Bidiyah pompujemy nasze oponki na stacji benzynowej i ruszamy dalej na wschód w kierunku historycznego miasta Sur. Praktycznie cały czas prowadzi nas pusta trzypasmowa autostrada, dopiero przed Sur zwęża się przez roboty drogowe. Kto tymi drogami będzie jeździł?
W Sur trafiamy na pomnik na rondzie przy wjeździe, Miasto ma dwudziestowiekową historię i wymieniane jest już w kronikach starożytnych. Obecnie stanowi istotny element przemysłu stoczniowego Omanu.

Image

Właściwie wjeżdżamy tam tylko na kawkę i soki do kawiarni z ładnym widoczkiem na półwysep Al-Ayjah z jego basztami i ładną latarnią morską:

Image

Image

Image

Na pustej plaży miejscowy sztukmistrz ćwiczy z papugami jakiś program występów wieczornych a my podziwiamy piękne ary araraurany w locie. Wzbudzają niezłe zdziwienie na niebie wśród lokalnych mew ;)

Image

Image

Dalsza trasa wiedzie wzdłuż wybrzeża wygodną autostradą na północ. Mamy w planach odwiedzenie kolejnego starożytnego miasta Kalhat, wpisanego na listę UNESCO. O Kalhacie wspominał sam Marco Polo w swoich zapiskach z podróży. Niestety już w średniowieczu miasto podupadło i dodatkowo zostało splądrowane i zniszczone przez Portugalczyków.
Ostało się ino Mauzoleum Bibi Mariam, które jedziemy zobaczyć. Niestety to ruiny i w dodatku zamknięte. Całujemy szlaban i już mamy odejść ale na szczęście woła nas miejscowy strażnik, mantykuje trochę, że zamknięte a my, że aż z Polski jechaliśmy specjalnie mauzoleum zobaczyć i wpuszcza nas na koniec boczkiem, boczkiem ?
Oto pozostałości po Kalhat

Image

Image

Image

Image

Image

Za dużo tego nie było, ale historyczne miejsce zaliczone.
Jedziemy teraz do atrakcji dnia – a właściwie do miejsca, która ciągnęło mnie do Omanu już od dawna – do Wadi Shab.
Jest to kolejna dolina wyżłobiona przez rzekę ale zwiedza się ją w bardzo specyficzny sposób ? Zajeżdżamy tam już po południu i widzimy sporo autokarów, do których pakują się już tabuny turystów. Tak właśnie wyczytałem – albo rano albo po południu po szczycie dziennym odwiedzić. Trzeba zostawić samochód przy ulicy przed wiaduktem:

Image

Ścieżka do Wadi Shab zaczyna się po drugiej stronie rzeczki. Miejscowi oczywiście służą jedynym możliwym transportem – płatną łódką

Image

Na szczęście opłata to 1 OMR tylko więc niewygórowana, ale też rejs trwa raptem 10 minut.

Image

Łódki obsługiwane są w większości przez dzieci, co dla nas jest lekkim szokiem. Radzą sobie świetnie!

Image

Na drugim brzegu rozpoczynamy trekking w głąb kanionu Wadi Shab

Image

Ściany szybko się zwężają ale w skale jest wykuta wygodna ścieżka

Image

Jest tu przepięknie – co chwila oczka wodne z turkusową wodą

Image

Image

Image

Miejscowe chłopaki wykorzystują osiołki do transportu towarów.

Image

Image

Trasa robi się bardzo interesująca, czasami trzeba trawersować większe głazy ale generalnie jest do przejścia dla wszystkich

Image

Image

Image

W końcu dochodzimy do rzeki płynącej dnem wadi.

Image

To koniec oficjalnej ścieżki. Dalszą drogę należy odbyć już w wodzie ? Rozdzielamy się, nasze panie postanawiają się tu poopalać a my niestrudzenie ruszamy w dalszą drogę już wodą

Image

To jest naprawdę niezła przygoda, mam na nogach sandały, ludzie używają też butów do chodzenia po wodzie i kamieniach. Niektórzy wypożyczają też kamizelki do pływania bo to nie jest prosty spacerek. Większość czasu trzeba normalnie płynąc w głębokiej wodzie. Te odcinki są na szczęście krótkie więc można co chwilę odpocząć na płyciźnie lub złapać się wyłomu skalnego. Przygoda jest super – co chwila za zakrętem nowe wyzwanie i przepiękne krajobrazy wąskiego kanionu.

Image

W końcu docieram do większego jeziorka ze stromymi skałami, które kończy się tajemniczą grotą.

Image

Sporo ludzi już tu zawraca ale ja widzę tajemnicze przejście do sekretnej groty z wodospadem – crème de la crème Wadi Shab!

Image

Aby się tam dostać należy przepłynąć mega wąziutkim kanałem szerokości na jedną osobę, gdzie w pewnym miejscu jest tak wąsko, że mieści się człowiek tylko bokiem właściwie ocierając szyją o skałę! Dziś jest wysoki przybór wody więc mam jeszcze dodatkowe wyzwanie – dna nie można złapać, trzeba płynąć. To absolutnie nie jest przejście dla tych co nie umieją pływać lub mają klaustrofobię! Dzieci bez kamizelek asekuracyjnych absolutnie nie powinny się tu pojawić.

Image

Na końcu nagroda – przepięknie oświetlona grota wraz z wodospadem – jest co podziwiać.

Image

Wracam szczęśliwy – droga powrotna schodzi już szybko. Moi znajomi trochę zaniepokojeni, nie było mnie prawie godzinę!
Uważam, że to jedna ze wspanialszych atrakcji przyrodniczych na całym Półwyspie Arabskim – może nie dla każdego aż do końca ale warto się wysilić lub ewentualnie zrobić tę trasę w kamizelce asekuracyjnej i z przewodnikiem – na miejscu do wynajęcia.
Całość przejścia i przepłynięcia Wadi Shab łącznie z powrotem w zajęła nam ponad 3,5 godziny. Oczywiście można sobie odpoczywać tam do woli i opalać się ale polecam wejść do tej wody i zrobić przynajmniej część tej trasy.
Jeszcze jedna rzecz, nie wziąłem telefonu na ostatni odcinek więc kilka ostatnich zdjęć pochodzi z folderów agencji turystycznych oferujących pomoc w zobaczeniu Wadi Shab. My zrobiliśmy to sami bez niczyjej pomocy i oczywiście da się bez problemu.
Na powrocie żegna nas jeszcze majestatyczna czapla, która turystów się nie boi.

Image

Czeka nas droga powrotna do Maskatu, jutro z samego rana mamy samolot do Salalah. Sprawdzam pocztę i odkrywam, że Salam Air odwołało nam poranny lot i przesunęło nas na popołudnie! No nie – tak nie chcemy. Dzwonię na ich infolinię i muszę przekonać gościa, że nie, nie weźmiemy vouchera na przyszłość, nowa godzina też nam nie odpowiada i chcę kasę z powrotem. No mega ciężko mu przychodzi mi to przyznać. Na szczęście kaska wpadła po tygodniu co do grosza a ja szybciutko kupuję Oman Air krajówkę na rano praktycznie co do grosza za te same pieniądze.
Ok – to wszystko udało się ogarnąć w samochodzie na parkingu pod Wadi Shab :D
Po drodze mamy jeszcze jedną atrakcję z listy – Bimmah sinkhole. Coś w stylu meksykańskiej cenoty:

Image

Po przygodach w Wadi Shab jakoś nie robi już na nas wrażenia – no trzeba zobaczyć i tyle.

Image

Po tych atrakcjach wodnych robimy się bardzo głodni, już nie chcemy stawać po drodze bo namierzyliśmy kolejną świetną knajpkę obok naszego hotelu w Maskacie. To Lahab Kitchen Restaurant:

Image

Image

Ma wysokie recenzje i jest znana ze znakomitego, wolno gotowanego mięsa z jagnięcia. Zamawiamy oczywiście takie danie wraz z lokalnymi pysznymi sałatkami, w tym słynne fatoosh salat.

Image

Image

Cały rachunek za wszystkich to raptem 12 OMR a najedliśmy się po pachy.
Rano czeka nas przelot do Salalah i odkrywanie zupełnie innego Omanu

c.d.n.
_________________
Image

"Turysta to ktoś, kto już od przyjazdu myśli o powrocie do domu, podczas gdy podróżnik nie wie, czy w ogóle wróci"
Góra
 Profil Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
      
Offline
#8 PostWysłany: 21 Sty 2026 16:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 762
Loty: 1428
Kilometry: 2 943 707
Krajów: 124 / 57.9%
platynowy
Nagła zmiana przewoźnika nie wpływa na nasze plany bo Oman Air ma lot tylko 5 minut później niż odwołany Salam Air. Nasz Ahmed z wypożyczalni Al Shamel czeka na nas na parkingu przy odlotach i odbiera bezproblemowo naszą furę. Mega wygodne oddanie samochodu, dostałem nawet filmik gdzie dokładnie podjechać. Dopłacam tylko za nasz niesławny mandat i idziemy na checkin. Na pokładzie Boeinga 737 Oman Air pusto więc domyślam się, że Salam Air po prostu odwołał połączenie z braku wystarczającej liczby pasażerów.

Image

Lot do Salalah to raptem 1,2h. Na pokładzie ciasteczko i napoje. W Salalah czeka na naszą 6-kę wielki GMC Yukon, zabukowany w Sixt za 50 OMR za dobę. Będziemy tu dwa pełne dni.

Image

W Salalah jest zdecydowanie cieplej niż w Maskacie. Rano jest 28C a w ciągu dnia dociągnie na termometrze do 32C !! Juppi :D
Jest jeszcze wcześnie więc decydujemy się podjechać do pobliskiej atrakcji nazwanej Ain Razat Park ale to kompletna pomyłka. Kawałek rzeczki i żywej duszy

Image

Tylko wielka czapla czuwa…

Image

Zabieramy się szybciutko zobaczyć Ayn Athum Waterfall. Przy drodze znaki ostrzegawcze:

Image

No i rzeczywiście, co chwila jak okiem sięgnąć stada wielbłądów.

Image

Image

Dojeżdżamy na parking, żywej duszy. W ścieżce pod wodospad towarzyszy nam kolejny wielbłąd.

Image

Noooo – zarąbisty wodospad! Tylko ktoś zapomniał nalać wody :lol:

Image

Taa, nie doczytaliśmy, że w tej okolicy jest środek pory suchej i większość wodospadów i atrakcji wodnych jest pozbawiona wody :? Trzeba przyjechać w porze deszczowej czyli za pół roku.
No trudno, wracamy do Salalah i pakujemy się na naszą kwaterę z AirBnB – to willa w kompleksie Al Shatti Villas w samym centrum miasta. Nasz dom na tę jedną noc wygląda tak:

Image

Ma …450m2, 6 sypialni, 2 salony, jadalnię i kuchnię! Pogadaliśmy z gościem przy bramie (to zamknięte osiedle) i uświadomił nas, że te wille to kompleks rządowy. Jak sułtan przylatuje do Salalah to tu się kwateruje jego świtę (willi jest 36 w kompleksie). A każdym innym czasie rząd postanowił ich utrzymanie wspomóc …. turystami! No niezły patent.
Idziemy sobie na pobliższą plażę miejską Al Haffa Beach coby zadowolić w końcu nasze Panie. Ja z kolegami moszczę sobie kocyk pod palmami i odpoczywam z takim widoczkiem ?popijając bełta udającego piwo, którego sprzedaż jest oczywiście zakazana. Nawet na puszce napisali 'malt drink" coby słowa "beer" nie używać :cry:

Image

No a sama plaża miejska nie jest taka brzydka ?

Image

Image

Oczywiście rozebranie się do kostiumów jest tu surowo zakazane. Podziwiamy ładny zachód słońca

Image

Image

W pobliżu stanowisko archeologiczne Al Baleed

Image

Image

Wieczorkiem udajemy się na miejscowy bazarek szumnie nazwany Souq Al-Hafa

Image

Tam typowe przedmioty dla turystów ale są też przyprawy

Image

I coś co jest sprzedawane na każdym stoisku – kadzidło i mirra:

Image

Tak – obydwa te produkty to naprawdę zastygnięta żywica pewnych gatunków drzew, które masowo rosną w okolicach Salalah. Kadzidło jest jasne i bardziej przeźroczyste a mirra ciemna i zupełnie inaczej pachnie. Tak oto na omańskim bazarku rozwiązaliśmy tajemnicę biblijną!
Wieczorem wyczajamy znowu wysokopunktowaną knajpkę Olov Grill & Juices w centrum z fantastycznym kurczakiem:

Image

Na wszystkich rachunek 14 OMR ?
Nazajutrz dzień plażingu – znowu! Ale tym razem nasz research przynosi ciekawostkę, kilkadziesiąt kilometrów za Salalah w kierunku Jemenu jest kilka przepięknych turkusowych plaż, gdzie „przymyka” się oko na kobiece stroje bikini. Jeden haczyk – dojazd jest off-roadowy. Ale to dla naszego GMC pestka. Jedziemy więc w kierunku Fazayah beach. Po niezłych serpentynach w górach czeka nas zjazd z wysokiego klifu wąską drogą szutrową nad przepaściami. Rzeczywiście na powrocie jest dość stromo i mega trudno dla osobówek.

Image

Image

Image

Po drodze widoczki wielkich klifów

Image

Image

Fazayach beach jest długa i można sobie dowolnie wybrać miejsce. Niestety w szczycie sezonu to atrakcja oblegana przez wszystkich, którzy chcą się normalnie opalać

Image

Image

Ale miejsca jest dosyć, turkusowa woda jest cieplutka a piasek mięciutki ? Nasze dziewczyny są w końcu usatysfakcjonowane.

Image

Najwyraźniej pojawiają się tu też żółwie składać jaja, tej samicy się nie udało wrócić...

Image

Ciekawe formacje skalne niedaleko - mushroom rocks

Image

Image

Przy drodze powrotnej jest fajny viewpoint na plażę Afoul

Image

Jeszcze jeden stop robimy przy Mugsail Beach

Image

Jest tu miejsce występowania tzw blow holes, z których przy mocno wzburzonym morzu tryskają gejzery wody. Ale to nie dziś – jest przepiękna pogoda

Image

Image

Zostało nam trochę czasu do wieczornego powrotu do Maskatu więc kierujemy się na północ zobaczyć jeszcze jedną atrakcję UNESCO – Wadi Dawkah. Są tam naturalne gaje kadzidłowców.

Image

No nie spodziewaliśmy się lasu ale drzewka rosną dość rzadko.

Image

Można oczywiście podejść blisko – tak pozyskuje się kadzidło używane w każdym kościele w Polsce!

Image

Image

Image

No i to już koniec naszej przygody w Salalah, na powrocie całujemy jeszcze tylko klamkę w miejskim meczecie Sułtana Quaboosa – dziś jest zamknięty.

Image

Zwiedzanie meczetów odłożymy na jutrzejszy ostatni dzień w Maskacie. Tym czasem oddajemy nasz wóz na lotnisku i wracamy na noc do Maskatu. Miał po nas przylecieć znowu Oman Air ale jest opóźnienie i przylatuje podmianka – Ascend Airways

Image

Image

Stay tuned.
_________________
Image

"Turysta to ktoś, kto już od przyjazdu myśli o powrocie do domu, podczas gdy podróżnik nie wie, czy w ogóle wróci"
Góra
 Profil Relacje PM off
17 ludzi lubi ten post.
JanuszOnTour uważa post za pomocny.
 
      
Offline
#9 PostWysłany: 22 Sty 2026 20:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 762
Loty: 1428
Kilometry: 2 943 707
Krajów: 124 / 57.9%
platynowy
Zastanawiałem się jak się poruszać po Maskacie ostatniego dnia. Mamy do zobaczenia Wielki Meczet Sułtana Quaboosa, Operę, Qurum Beach oraz jakieś centrum handlowe na koniec przed dotarciem do lotniska na loty powrotne. Jak wszystko podliczyłem to najbardziej opłaca się …. znowu wynająć samochód, nawet na jeden dzień. Tym razem zwykłą małą osobówkę – zadziwiająco koszt to 120-140zł za 24h. Rozwiązuje to nam też problem dojazdu do i z lotniska, bo taxi do miasta tanie nie jest (lokalnego ubera nie udało mi się odpalić). Za 140zł dostaliśmy wielką Mazdę 6. Znowu gości nas Royal Tulip na ostatnią noc – na recepcji już zbijamy piątki ? to trzeci powrót i piąty nocleg w tym hotelu w ciągu tygodnia.

Image

Wziąłem się też za loty powrotne. Skorzystałem z dobrej ceny na powrót LOTem ze Stambułu (dodatkowo zaleta, że przylot jest o 8.30 rano więc na 10 będę w pracy) a do Stambułu zabierze nas po taniości FlyDubai. Przesiadka oczywiście niegwarantowana ale raczej ryzyko małe opóźnień.
No to mamy komplet na ostatni dzień. Jedziemy na parking dla turystów pod Wielki Meczet.

Image

Ta monumentalna świątynia została zbudowana w latach 1995-2001 i jest największym meczetem w Omanie.

Image

Aby od niego wejść trzeba być odpowiednio ubranym. Nam, facetom wystarczą długie spodnie i koszulka zakrywająca ramiona, ale dla dziewczyn jest już większe halo. Koniecznie długa suknia/spódnica zakrywająca łydki, długi rękaw i zakryte w całości włosy. Jak ktoś się tak nie ubierze, to po prostu nie zostanie wpuszczony. Dla zapominalskich na szczęście przy wejściu jest mały sklepik. Wiemy, bo trzeba było dokupić chustę na głowę za jedyne okazyjne 7 OWR (nie da się wypożyczyć).

Image

Poza tym można wszędzie spacerować po terenie meczetu łącznie z wejściem do dwóch sal modlitewnych gdzie jedynie trzeba zostawić buty na zewnątrz.

Image

No trzeba przyznać, że meczet jest ładny i ma fajne proporcje.

Image

Główna hala szczyci się największym dywanem i największym żyrandolem w całym świecie arabskim:

Image

Image

Image

Image

Po zwiedzanku rozdzielamy się, jedni znajomi wracają przez Paryż coby zaznać jeszcze romantycznego pobytu przy powrocie a pozostali wraz ze mną jedziemy zobaczyć operę

Image

Na samo zwiedzanie sali operowej nie mamy za bardzo ochoty, zwłaszcza że jest płatna więc zadowalamy się zwiedzaniem muzeum i sali odsłuchowej.

Image

Wszystko jest nieskazitelnie czyste i dopieszczone – jednym słowem „widać piniądz” ?

Image

Image

Ciekawa jest też wystawa lokalnych instrumentów. W końcu dowiedziałem się co to jest „mandżur” ?

Image

Image

Pozostaje nam jeszcze spacer po promenadzie przy Qurum Beach. Tu po raz pierwszy widzę jakieś psy, które są nieobecnie na ulicach Omanu. Patrząc po twarzach właścicieli – to sami expaci.

Image

Qurum Beach nie robi na nas już żadnego wrażenia, można ją sobie swobodnie darować. Po wizycie w centrum handlowym oddajemy samochód na lotnisku i czas do odlotu przesiadujemy w nagradzanym przez kapitułę Priority Pass super-saloniku PrimeClass Longue.

Image

Mamy tylko bagaż kabinowy i plecaczki więc mam nadzieję, że Flydubai nie będzie robił z tego halo. I rzeczywiście krótki odcinek do Dubaju jest całkowicie bezproblemowy. To mój pierwszy raz na pokładzie Flydubai i mogę go w końcu porównać do Air Arabia. No wypada o niebo lepiej, zwłaszcza że od stycznia wprowadzili darmowy catering (ale winko i piwo płatne).

Image

W Dubaju udaje się nam z płyty wypatrzeć Burj Khalifę:

Image

Jestem tu pierwszy raz w terminalu 2 dla low-costów i w niczym to nie przypomina przepychu i przestrzeni z terminalów 1 i 3 :( . Terminal 2 to jakiś barak z małą ilością miejsc do siedzenia i niesamowitym ściskiem. Mają salonik na PP ale stoi do niego gargantuiczna kolejka. Słabo, bo do tej pory latałem głównie Emirates i chwaliłem sobie to lotnisko bardzo. Teraz pokazało się z ciemniejszej strony.
Jest jeszcze jeden zgrzyt. Przed wejściem do samolotu do Stambułu stoi gość i zabiera wszystkim twarde kabinówki do luków bagażowych. Na nic nie zdają mu się moje przekonywania, że w IST nie wychodzimy na airside i nie mamy dużych bagaży :( . Nasze kabinówki lądują jako rejestrowy i muszę inaczej zorganizować przesiadkę w Stambule.
Lot jest dla odmiany bardzo fajny bo działa dobrze IFE i karmią za darmo normalną porcją z cateringu Emirates.

Mam na szczęście zapas czasowy w Stambule więc wysyłamy dziewczyny z plecaczkami na airside a ja z kolegą ubiegamy się o pieczątkę wjazdową do Turcji. Oczywiście to formalność, więc jest jeszcze czas na wyjście z terminala i kliknięcie fotki pobliskiemu meczetowi.

Image

Do Warszawy zabiera nas pełny Embraer 190 LOTu i jeszcze rano zdążę do pracy, śniadanie zjadłem na kolację, płaszcz mam ?.

I to koniec tej krótkiej przygody na Półwyspie Arabskim. Oman mega mnie zaskoczył pozytywnie i z pewnością nasze 6 dni rozciągnęlibyśmy na pełne dwa tygodnie – tyle jest fajnych miejsc do zwiedzenia. Drugim zaskoczeniem są ceny – jest naprawdę tanio! Super jedzenie, w miarę tanie doloty (składakowe), darmowe wejścia do atrakcji, tanie paliwo, relatywnie tanie, niezłej jakości hotele, nawet wynajem samochodów ogarnięty zawczasu – to wszystko może składać się na bardzo dobrze zaplanowany niskokosztowy pobyt we wspaniałym miejscu. Niewątpliwe zaoszczędziliśmy kasę też na braku zakupów alko :? W Omanie nie ma oficjalnie (poza kurortami "all") takiej możliwości.
Polecam!

The End.
_________________
Image

"Turysta to ktoś, kto już od przyjazdu myśli o powrocie do domu, podczas gdy podróżnik nie wie, czy w ogóle wróci"
Góra
 Profil Relacje PM off
17 ludzi lubi ten post.
5 ludzi uważa post za pomocny.
 
      
Offline
#10 PostWysłany: 08 Lut 2026 16:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lip 2014
Posty: 1560
Loty: 133
Kilometry: 252 707
Krajów: 35 / 16.4%
srebrny
hiszpan napisał(a):
No a sama plaża miejska nie jest taka brzydka ?
Oczywiście rozebranie się do kostiumów jest tu surowo zakazane.

Powyższy zakaz dotyczy obu płci, czy tylko, żeby nie było za pięknie, płci pięknej?
_________________
Moje relacje: Korea 2024Lobos 2024
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#11 PostWysłany: 12 Lut 2026 12:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 762
Loty: 1428
Kilometry: 2 943 707
Krajów: 124 / 57.9%
platynowy
Dla facetów oczywiście pełna dowolność. Wypada tylko założyć koszulkę jak idziesz do knajpki przy plaży. I tak jak pisałem, jest kilka plaż, daleko od miasta, gdzie się przymyka oko na "europejski" strój kąpielowy - dotyczy dziewczyn oczywiście.
_________________
Image

"Turysta to ktoś, kto już od przyjazdu myśli o powrocie do domu, podczas gdy podróżnik nie wie, czy w ogóle wróci"
Góra
 Profil Relacje PM off
Raphael lubi ten post.
 
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 11 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group