Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 110 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna
Autor Wiadomość
Offline
#41 PostWysłany: 04 Kwi 2023 16:33 

Rejestracja: 29 Lis 2013
Posty: 525
niebieski
south napisał(a):
-- 04 Kwi 2023 15:26 --

Jac napisał(a):
@ghostwriter

Chcialbym sie dowiedziec, czemu weekend w Lizbonie, czy nawet w Australii jest 'be', ale juz miesiac na antypodach jest 'cacy'.
Wiem, ze to moze nie ten watek, ale skoro @pabien juz zaczal :)


Chodzi o ilość lotów. Jak latasz często masz większe emisje niż lecąc raz w roku, np. na miesiąc do Australii.

To chyba oczywiste...


A dlaczego? Chodzi o starty/ladowania?
Ja np w moim doroslym swiadomym zyciu nie lecialem szerokokadlubowcem, a zasieg moich podrozniczych zainteresowan pokrywa sie z zasiegiem B737 / A320 dwóch najpopularniejszych w Europie low-costow :) Mniej wiecej raz na miesiac musze 'zrobic sobie dobrze' i sie gdzies wyrwac na weekend, co przy sredniej dlugosci odcinka 1.5k to mamy 36k rocznie czyli tyle co z Europy do Australii i spowrotem :)
Nie mowiac o tym, ze FR/W6 lataja tylko w economy, maja nowoczesna flote i bardzo wysoki LF

Ps. Lecac na miesiac do Australii albo Azji przysiegniesz sie ze na miejscu nie polecisz lokalnie? ;)
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
USA: Nowy Jork + Miami w jednej podróży od 2918 PLN! 🦅🌊 Od drapaczy chmur po rajskie plaże 🏙️☀️ USA: Nowy Jork + Miami w jednej podróży od 2918 PLN! 🦅🌊 Od drapaczy chmur po rajskie plaże 🏙️☀️
Weekend w Wenecji za 719 PLN🏛️Loty + 3* hotel w historycznej dzielnicy 🇮🇹🏨 Weekend w Wenecji za 719 PLN🏛️Loty + 3* hotel w historycznej dzielnicy 🇮🇹🏨
Offline
#42 PostWysłany: 04 Kwi 2023 17:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Sty 2018
Posty: 1060
Loty: 162
Kilometry: 264 650
Krajów: 46 / 21.5%
niebieski
@pabien , tylko że @boots porusza istotną kwestię, może nie wcześniej, a teraz. Transport ma koszty zewnętrzne, pytanie jednak jest takie - jakie koszty ma brak transportu? Załóżmy, że internalizujemy koszty zewnętrzne i transport lotniczy staje się ekstra drogi, dostępny tylko dla najważniejszych potrzeb i przysłowiowe "raz na rok" dla przeciętnego obywatela. Jaki to będzie miało wpływ na gospodarki biednych krajów, na tamte dzieci itd.? W jednym miejscu część populacji emigruje ze względu na negatywne zjawiska klimatyczne, a w drugim inna część populacji zostanie wymordowana w wojnie, którą rozpocznie jakaś rewolta na tle problemów gospodarczych i głodu. Nie próbuję tego relatywizować w kierunku obnażenia troski o środowisko, bo sam nie jestem pewien ostatecznego bilansu, ale to nie jest znowu takie proste.

Zresztą koncepcje troski o środowisko zakładają zrównoważony rozwój - rozwój, a nie stagnację. No i najwyraźniej dla podróży lotniczych nie mamy jeszcze alternatywy, choć te się powoli pojawiają. Oczywiście w ramach zrównoważonego rozwoju można rozpatrzyć jakieś ograniczenia, które miałyby nieco poprawić sytuację - może to być np. wyeliminowanie "głupich" tras, modernizacja transportu kolejowego itd. Problemem może być to, że wyhamowanie pomnażania wiedzy (wysoka mobilność społeczeństwa) może oddalić nas od opracowania bardziej ekologicznych technologii.

Kolejna sprawa - nieudolność władz. Państwa choć deklarują ambitne plany to nie potrafią ich skutecznie egzekwować. A takie ograniczenie podróżowania samolotem tego wymaga. Trudno ludzi skłonić do dobrowolnych decyzji, gdy np. są dzień w dzień podtruwani spalinami i hałasem samochodowym i zmienia się to bardzo powoli, a w zasadzie w ogóle. Ciepły i wygodny przejazd do pracy jest obecnie w naszej hierarchii wartości wyżej niż zdrowie społeczeństwa, a więc nasze i naszych dzieci.

Ale czy wdrażanie takich skutecznych ograniczeń jest w ogóle możliwe? Świat to kilkaset podmiotów o różnych interesach. Żeby je pogodzić to trzeba by przemocą wszystkich podbić i im rozkazywać. Czy naprawdę martwi nas, że wskutek zmian pogody będą umierały dzieci w Somalii? Dzisiaj już umierają w Jemenie z głodu, nędzy i wojny i nikt sobie tym przesadnie głowy nie zaprząta. Ile osób na całe polskie społeczeństwo poświęci myśl temu tematowi?
Góra
 Profil Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#43 PostWysłany: 04 Kwi 2023 19:04 

Rejestracja: 01 Kwi 2012
Posty: 3821
srebrny
kazdy kij ma dwa konce, gdyby nie tanie bilety, to by nie bylo latania bo tanio na pizze do Bergamo, albo dla kresek czy salonikow i zbednego generowania CO2 (linia tworzy popyt i dostarcza loty) - z kolei gdyby kazdy ograniczal loty i latal kiedy potrzebuje, to by nie bylo tanich biletow.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#44 PostWysłany: 04 Kwi 2023 19:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lip 2018
Posty: 2343
Loty: 257
Kilometry: 557 368
Krajów: 55 / 25.7%
srebrny
snooka napisał(a):
A ja będę bronił mimowolnego autora wątku: podróżnikami to byli Marco Polo, Vasco da Gama, Tony Halik .. a my jesteśmy jedynie niewolnikami systemu od czasu do czasu przebywającymi na przepustce ...


Myślę, że przytłaczająca większość naszych przodków z pocałowaniem ręki zostałaby takim niewolnikiem systemu. Poza tym, chyba nie każdy na tym forum ma ambicje, czy też chciałby być nazywany szumnie podróżnikiem. Ja np. uważam siebie za zwykłego turystę, no, może ewentualnie ciut bardziej ogarniętego niż średnia, ale to tylko dlatego, że nie trawię wycieczek zorganizowanych i efektem ubocznym jest to, że musze wszystko planować sam. ;) Okazuje się jednak, że to planowanie to dla mnie niezły fun i choć potrafię docenić wartość dłuższych pobytów, tak niezmiernie cieszą mnie jednodniówki, króciutkie pobyty na antypodach, wpisywanie kresek we flightradara, szukanie dla sportu które OTA zbije pińć złoty więcej, czy radocha z pobytu w salonikach i menu samolotowego, które to często opisuję. Jak widać po reakcjach, naprawde są tacy, których to interesuje. A jeśli kogoś, jak np. autora wątku to śmieszy, to same korzyści, bo wszycy mamy dobry humor. :mrgreen:

pabien napisał(a):
Z fotografem się nie zgadzam. To, że zdjęć robi się tryliony nie zmienia faktu, że dobrych zdjęć powstaje tyle co 50 lat temu. Jedyne co się zmieniło, to to, że przyzwyczailiśmy się do zdjęć średnich, słabych i bardzo słabych


No co Ty. Ja rozumiem, że wybitne zdjęcie nie jest łatwo zrobić, bo tu też wchodza do gry inne kompetencje niż tylko techniczne. Postęp w dziedzinie fotografii jest ogromny. Dziś zdjęcia robią algorytmy i powoduje to, że człowiek bez żadnej wiedzy o fotografii może zrobić bardzo dobre lub rewelacyjne zdjęcie, a jak będzie miał farta to nawet wybitne, posiadając w łapie tylko przyzwoitego smatfona. W ogólnym rozrachunku dobrych zdjęc jest IMHO nieporównywalnie więcej niż 50 lat temu. Efektem ubocznym jest też oczywiście to, że jeszcze więcej jest zdjęć słabych i wydaje mi się, że to w dużej mierze wpływa na Twoją ocenę, w mojej opinii niesłuszną.
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#45 PostWysłany: 04 Kwi 2023 20:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 6047
Loty: 781
Kilometry: 1 156 127
Krajów: 84 / 39.3%
HON fly4free
Odpowiem tak szybko @ghostwriter @ibartek @benedetti

Tak to jest sprawa bardziej złożona, jednak są ludzie, którzy nie latają mimo, że ich stać i że bilety są tanie. Ja ich podziwiam, bo tak nie potrafię.

Wpływ turystyki na szczęście odwiedzanych nie jest oczywisty, a korzyści materialne też nie dotyczą wszystkich. Była taka dyskusja o Komorach - większość opini odzwierciedlała punkt widzenia pracownika korpo

Moja.corka była ostatnio w Beskidach w wiosce, gdzie teraz mieszka na stałe tylko jedna osoba. Nie ma bieżącej wody, ma slawojkę, nie rusza się stamtąd wiele, ale czyta (dużo), słucha muzyki (różnej, pasjami), zna dużo ludzi. Czy należy go potępiać za niedążenie do zrobienia kariery? Może jednak wypada podziwiać za umiejętność życia?

Nie wiem czy jeżdżenie na koniec świata ma istotny wpływ na postęp naukowy.

A jeśli chodzi o zdjęcia to jesteśmy o krok od rozmowy o AI - ona jeszcze w fotografii mistrza nie przebije
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#46 PostWysłany: 04 Kwi 2023 20:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lip 2018
Posty: 2343
Loty: 257
Kilometry: 557 368
Krajów: 55 / 25.7%
srebrny
pabien napisał(a):
A jeśli chodzi o zdjęcia to jesteśmy o krok od rozmowy o AI - ona jeszcze w fotografii mistrza nie przebije


Jeśli jeszcze nie, to tylko kwestia czasu i to niezbyt odległego. Wydaje mi się, że Tobie raczej chodzi o to, że mistrz fotografii nie tyle jest mistrzem ustawień i kadrowania (czy tam innych technicznych rzeczy, na których się nie znam) ale też potrafi znaleźć się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie, czy też po po prostu zawodowo pcha się w miejsca, gdzie jest szansa zrobienia wybitnego zdjęcia. A z AI i tak w dłuższej perespektywie szans mieć nie będzie.
Jako dowód anegdotyczny przytoczę przykład swoich własnych zdjęć, które kiedyś wychodziły marne, a teraz zdarza mi się przypadkowo zrobić całkiem fajne foto na klik, telefonem. ;) Postęp ogromny.
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#47 PostWysłany: 04 Kwi 2023 21:11 

Rejestracja: 29 Lis 2013
Posty: 525
niebieski
pabien napisał(a):
Odpowiem tak szybko @ghostwriter @ibartek @benedetti

(...) jednak są ludzie, którzy nie latają mimo, że ich stać i że bilety są tanie. Ja ich podziwiam, bo tak nie potrafię.


:?: :?: :?:

A może poprostu kazdy ma inne zainteresowania i tych ludzi nie rajcują podróże? Ja na przykład nie odwiedzam kasyn, nie chodzę na koncerty i nie wędkuję, mimo że by mnie było na te rozrywki stać. I proszę mnie nie podziwiać, podpowiem że poprostu mnie te aktywnosci nie interesują :lol:
Góra
 Profil Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#48 PostWysłany: 05 Kwi 2023 22:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Sty 2018
Posty: 1060
Loty: 162
Kilometry: 264 650
Krajów: 46 / 21.5%
niebieski
@pabien , zgadzam się, że turystyka nie zawsze generuje odpowiedni wzrost komfortu życia, ale jest jeszcze kwestia mobilności, która też daje potencjał.

Nie widziałem wątku o Komorach, ale mogę się domyślać - perspektywa pracownika korpo jest taka, że wszyscy chcą więcej i więcej, a w rzeczywistości ci ludzie cenią sobie spokój oraz ciężką, ale stabilną i uczciwą pracę? Druga perspektywa jest równie naiwna (pomijam już, że sam postawiłem taką tezę, ale wydaje mi się, że o to chodzi, skoro wspominasz znajomych pustelników). Przypomina to nasze oczekiwania, że inne kraje i społeczeństwa pozostaną nieskażone komercją i poczekają cierpliwie na nas aż się pozachwycamy, a jednocześnie sami jeszcze do niedawna byliśmy w podobnej sytuacji, a obecnie nie tylko jesteśmy wkręceni w tryby kapitalizmu, ale sami nimi staramy się kręcić jeszcze szybciej, żeby jeszcze bardziej konsumować i zaspakajać swój hedonizm nowymi doświadczeniami i nam mało. Więc to jest fajne, gdy możemy, ale inne prymitywne ludy się obędą, im tak dobrze jak jest ;)

Z drugiej strony to ten piękny obrazek może być wyidealizowany. Głównie widzimy kogoś, kto ma pracę i przędzie swój żywot, jego życie wydaje się przyjemnie nieskomplikowane. Pewnie natomiast nie zobaczymy tych, którzy pracować nie mogą, nie zobaczymy cierpienia chorych, którzy nie mogą liczyć na pomoc zaawansowanej medycyny albo wyrozumiałość rozwiniętego społeczeństwa. Nie doświadczymy też tej błogiej prostoty, gdy natura rok czy dwa poskąpi urodzaju. Pewnie kolega pustelnik w razie potrzeby w końcu opuści swoją chatę i pojedzie do ostatniego kręgu piekła, gdzie zrobią mu rezonans, USG, rentgen, a na koniec przepiszą lek produkowany przez korporację z budżetem kilka razy większym niż Komory. Życie na odludziu na pewno może być fajne, gdy gdzieś tam w tle wyścig szczurów zabezpiecza plecy.
Góra
 Profil Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#49 PostWysłany: 05 Kwi 2023 23:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 6047
Loty: 781
Kilometry: 1 156 127
Krajów: 84 / 39.3%
HON fly4free
To nie tak.
Po pierwsze wspomniana przeze mnie osoba nie jest pustelnikiem, mieszka w pięknym miejscu i bywają dni kiedy jest jedyną osobą w okolicy, ale bywają takie kiedy jest ich kilkadziesiąt. Nie odrzuca cywilizacji - jak wspomniałem czyta, słucha muzyki. Zna mnóstwo ludzi i nie stroni od kontaktu z nimi. Po prostu żyje innym życiem - nie podejrzewam, żeby odrzucał medycynę

Jeśli chodzi o zmiany z ostatnich lat to ja mam nieodparte poczucie, że one nastąpiły za szybko. Pieniądze spowodowały, że jest czysto, porządnie, ale i ochydnie (ostatnio przechodziłem Dobrą obok Elektrociepłowni Powiśle - to jakaś potworność - ale ludożerka to kupuje, bo jest nowoczesne i drogie?) . Brak dbałości o przestrzeń w której żyjemy jest porażający. Nie wiem, to problem z edukacją, problem z tożsamością, jakieś kompleksy aspirowanie do zachodu? A przecież wydarzenia ostatnich lat pokazują, że jesteśmy tak naprawdę postsowieckim społeczeństwem?

Tu o to chodzi, a nie o protekcjonalnie traktowane "inne prymitywne ludy do oglądania" oglądanie tych ludów czyni szkodę im, a nas nie ubogaca, zostawia po sobie tylko żenujące fotki i inne trofea.

A dostęp do zaawansowanej medycyny - jasne, ale on u nas jest nierówny, można bardzo źle trafić. Z drugiej strony ten robczo nazwany przeze mnie za szybkim, postęp dokonujący się z pominięciem przeszkadzających rzeczy jak na przykład kwestie środowiskowe jest przyczyną chorób - zresztą chorób i ciała i duszy.

I ja tutaj nie wychwalam czasów sprzed 1989 - tamten system zbankrutował, wydarzyło się mnóstwo pozytywnych rzeczy, ale i sporo złych.

Bardzo polecam ten kawałek nieodżałowanych Maxa i Kelnera, on opowiada co prawda o latach 90-tych, ale ten motyw że my się mentalnie nie zmieniliśmy jest moim zdaniem aktualny

Góra
 Profil Relacje PM off
miriam lubi ten post.
 
      
Offline
#50 PostWysłany: 06 Kwi 2023 00:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Sty 2018
Posty: 1060
Loty: 162
Kilometry: 264 650
Krajów: 46 / 21.5%
niebieski
Tak, z tymi chorobami to prawda - jak pisał współczesny filozof Yuval Noah Harari "Po raz pierwszy w historii więcej osób ginie z przejedzenia niż z głodu". Forumowy filozof ghostwriter chciałby do tego dodać "i tego wszystkim życzę".

To naprawdę okropne, że ludzie jedzą w kiczowatych miejscach, ale jak byłem dzieckiem to kopiąc coś, co jedynie przypominało piłkę, czasami spoglądałem w niebo na przelatujące samoloty i możliwość lecenia tym samolotem była dla mnie w tamtym czasie tak abstrakcyjna, że nawet się nie zastanawiałem, czy kiedyś uda mi się tego spróbować. Czy wtedy miałem świadomość, że żyję w kraju z drugiej ligi, w niezbyt korzystnych warunkach materialnych i omija mnie życie? Tak, miałem, nawet jako dziecko. Więc szkoda tej Elektrowni, i że ludzie nie tańczą zamiast tego w czasie wolnym Jawora, ale bardzo mnie cieszy, że dzisiaj mogę żyć pełną piersią, a nie zamartwiać się o egzystencję, tak jak kiedyś moi rodzice i wielu innych ludzi. Więc nie bardzo ubolewam nad tym szybkim postępem ;)
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#51 PostWysłany: 06 Kwi 2023 07:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 6047
Loty: 781
Kilometry: 1 156 127
Krajów: 84 / 39.3%
HON fly4free
Właśnie, właśnie. Trochę o tym jest ten kawałek, do którego link załączyłem.

I przy okazji to "nie zamartwiać się" jest symptomatyczne.

Mimo, że poprzednio żyliśmy w "drugim świecie" zamartwianie o egzystencję jest bardziej powszechne teraz. Tamten świat był prostszy.

I drugi aspekt zamartwiania/ nie zamartwiania. Ta bezrefleksyjność dotyczaca tego jak ma się nasze otoczenie, kiedy mi jest lepiej, ja już jestem prawie na zachodzie, carpe diem, j... biedę doprowadziła właśnie do tego co mamy teraz. Łącznie ze znaczną częścią społeczeństwa, która nigdy nie czuła się prawie na zachodzie - im świetnie wciska się z jednej strony godnościową z drugiej strony wolnościową papkę. I tak sobie wędrujemy nie ruszając się z miejsca, miał być zachód, wychodzi wschód.

A ten cytat z Harariego (którego nie znam) zdaje się mocno wyrwałeś z kontekstu.

Wizja autora z tego co widzę jest jednak zbieżne z tym co ja pisałem:


Nie będziemy bogami, skończymy jak w micie o Ikarze: imponujący wzlot i efektowny upadek
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#52 PostWysłany: 06 Kwi 2023 12:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Sty 2018
Posty: 1060
Loty: 162
Kilometry: 264 650
Krajów: 46 / 21.5%
niebieski
Jeśli chodzi o Harariego to niczego nie wyrwałem z kontekstu, ale rozumiem o co Ci chodzi, pewnie odebrałeś to tak, że ja się z tego podśmiewam. Nie, to prawda, że ludzie umierają częściej z przejedzenia (niedosłownie, po prostu z powodu powikłań otyłości, cukrzycy itd.). Rzecz w tym, że moim zdaniem lepiej jest umrzeć z powodu chorób cywilizacyjnych w wieku 60 lat, łykając tabletki, niż głodować albo umrzeć z głodu. Jasne, śmierć z głodu wydaje się być szlachetniejsza od śmierci z obżarstwa, ale na pewno jest bardziej tragiczna.

Jeśli chodzi o prostotę minionych czasów to może zależy od doświadczeń, nie każdy miał przecież tak samo, z góry trudno obserwować to co się działo u dołu, z dołu trudno było widzieć to co u góry. W każdym razie mam nieodparte wrażenie, że zmieniła się struktura zmartwień i te kilka dekad temu całkiem spora część populacji mogła się martwić o to co zjeść (nie, że prosciutto zdrożało, tylko po prostu, cokolwiek zjeść), a dzisiaj raczej nie zaprząta im to tak bardzo głowy. No ale może lepsze jedno duże zmartwienie, niż kilka małych.

No chyba, że chodzi jedynie o aspekt psychologiczny i ta prostota polegała na tym, że ludzie byli "złamani" i faktycznie się już nie przejmowali i brali życie takie jakim jest. Tak jak ludzie podczas wojny z czasem się przyzwyczają do ryzyka śmierci i żyją sobie obok niej. Można pozazdrościć takiego komfortu psychicznego.
Góra
 Profil Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#53 PostWysłany: 07 Kwi 2023 09:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 6047
Loty: 781
Kilometry: 1 156 127
Krajów: 84 / 39.3%
HON fly4free
Napiszę 3 razy nie.

To przejście od umierania z głodu do umierania z przejedzenia jest oznaką głupoty ludzkiej a nie podstawą do rozmyślań jaką śmierć sobie wybrać.

Jeśli chodzi o zagrożenie skrajną biedą to w moim mniemaniu ono jest obecnie większe niż za komuny - ona dawała gorsze, ale jednak minimum. Chyba, że miałeś na myśli braki w zaopatrzeniu - zawsze coś jednak dawało się kupić? Nawet teraz, gdy o pracę jest łatwo, jest 500+ trzeba pamiętać, że znaczna część społeczeństwa ma dochody poniżej minimum socjalnego - zdaje się że większą niż w PRLu

A podłoże problemów psychocznych zdaje się być trochę inne. Moim zdaniem "złamanych" nie ubyło i ciągle wychowujemy nowych. Po prostu państwo oferowało więcej (choć często w niższej jakości, choć moim zdaniem np jakosć edukacji w PRLu była wyższa i wspomniane przeze mnie planowanie przestrzenne istniało), zwalniało obywatela z części trosk, można było achać do tego jak jest na zachodzie, co było jakimś wentylem bezpieczeństwa, a to co przypadkiem trafiło stamtąd do nas było przyczyną wielkiej radości.

I jeszcze jedna uwaga do tego:

"ale jak byłem dzieckiem to kopiąc coś, co jedynie przypominało piłkę, czasami spoglądałem w niebo na przelatujące samoloty i możliwość lecenia tym samolotem była dla mnie w tamtym czasie tak abstrakcyjna, że nawet się nie zastanawiałem, czy kiedyś uda mi się tego spróbować"

Z pewnej liczby można wnioskować, że przed 1989 jeszcze nie byłeś dzieckiem
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#54 PostWysłany: 07 Kwi 2023 13:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Sty 2018
Posty: 1060
Loty: 162
Kilometry: 264 650
Krajów: 46 / 21.5%
niebieski
Cytuj:
To przejście od umierania z głodu do umierania z przejedzenia jest oznaką głupoty ludzkiej a nie podstawą do rozmyślań jaką śmierć sobie wybrać.


Przecież nie chodzi o wybór śmierci, a o zasadnicze, bardzo proste pytanie - wolisz żyć w świecie, gdzie ludzie umierają z głodu, czy w świecie, w którym umierają po wielu latach z przejedzenia, w dodatku z wyboru?

Problem w naszej dyskusji polega chyba na tym, że Ty chciałbyś wyciągnąć z jednego miejsca najlepsze klocki, z drugiego najgorsze i je ze sobą porównywać. Ja natomiast traktuję to bardziej całościowo, nierozerwalnie, gdzie zalety obciążone są pewnymi wadami. Dlatego też być może nie dostrzegasz, że te wspaniałe czasu PRL, gdzie może "czasami" "trochę" "czegoś" "brakowało" (jak ktoś woli to może zastąpić te eufemizmy "często" "wielu" i "permanentny niedobór") nie skończyły się same z siebie, a po prostu państwo upadło z powodów gospodarczych, generując totalną biedę i wiele patologii społecznych. Nie inaczej było w innych państwach preferujących ten spokojny system (drastycznych przykładów oszczędzę, nie chce mi się ironizować na temat dziecięcej prostytucji i "prostszego" życia). Wielu ludzi z niewiedzy, nostalgii, głupoty czy czego tam jeszcze przypisuje to kapitalizmowi, który był tylko koniecznym lekiem. Do tych sytuacji doprowadziła niewydolność ekonomiczna państwa, powodowana m.in. bezrobociem ukrytym, czyli dawaniem pracy ludziom bez potrzeby, tak żeby każdy miał te minimum. Ale jak widać zasoby nie są nieograniczone.

O ubóstwie w PRL ciężko dyskutować, biorąc pod uwagę, że nie rejestrowano, a przynajmniej nie publikowano wtedy takich danych. Pewnie dlatego, że było tak dobrze. W Korei Północnej też pewnie ubóstwa nie ma. Rzecz w tym, że poziom ubóstwa maleje wraz z rozwojem gospodarczym, co widać we wskaźnikach. Nie zawsze tak jest, bo to też zależy od polityki państwa (transfery socjalne mogą być mniejsze lub większe), ale z całą pewnością bogate państwo (rozwinięte, z prężną gospodarką) ma większe pole manewru. I tu dochodzimy do tematu usług społecznych, które o dziwo darmowe nie są. Nawet komunizm nie dał rady przeskoczyć podstawowych praw ekonomii i gdy nie ma kasy to zakres świadczeń jest też mniejszy. Jak rozumiem PRL był bogatszym państwem niż dzisiejsza Polska? Biedne, niewydolne państwo ma za krótką kołderkę. Im bogatsze państwo, tym kołderka większa, pokrywa więcej potrzeb. To co sprawia, że państwo jest bogatsze to praca i rozwój. I sądząc po historii i wyglądzie świata człowiek jest do tego zaprogramowany.

Można sobie podziwiać skromne życie, autarkie, pustelników itd. Można odgrodzić się od wszystkich i uprawiać tylko swoje pole, żyć prosto i bez zmartwień. Do pierwszej suszy, powodzi czy choroby. Później umrzesz. Albo pójdziesz po pomoc do nowoczesnego państwa, które żeby działać musi się rozwijać, musi być skomplikowane, muszą towarzyszyć temu zmartwienia. Co lepsze to chyba każdy musi sobie rozstrzygnąć sam. Pierwsza wersja jest fajna jak się wyeksponuje zalety i pominie wady, albo jak się poogląda przez 5 minut.
Góra
 Profil Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#55 PostWysłany: 07 Kwi 2023 20:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 6047
Loty: 781
Kilometry: 1 156 127
Krajów: 84 / 39.3%
HON fly4free
Muszę jednak zarzucić ci niechęć do czytania ze zrozumieniem, albo celowe pomijanie kluczowych elementów wypowiedzi.

Jeśli chodzi o umieranie to sam zaznaczyłeś, że umieranie z przejedzenia to nie jest zażeranie się na śmierć tylko niezdrowe jedzenie - jedzenie najbiedniejszych i najgorzej wykształconych

W sprawie minionego ustroju ja wcześniej napisałem, że on zbankrutował, więc nie chodzi o to, żeby było jak wtedy, tylko o to, że transformacja mogła mieć inny przebieg i lepsze efekty (tu niedoścignionym wzorem są chyba Czechy, aczkolwiek prawdą też jest, że tam punkt startowy był lepszy i kapitał społeczny wyższy). Jasne i oczywiste jest, że
a) brak transformacji to w naszym przypadku byłoby póĵście KRLD (bo Chinami nie mieliśmy szans się stać), trudne do materializacji zresztą
b) transformacja mogła przebiec też znacznie gorzej.

I powtarzam czepianie się rzekomego pustelnika ma się nijak do tego co pisałem. Ten człowiek żyje w kontakcie z ludźmi i korzysta ze zdobyczy cywilizacji. Potrafi jednak być sam ze sobą

I rozumiem, że przeżycia z piłką i podziwianiem samolotów są Twoimi przeżyciami z lat 90-tych czyli najcięższego okresu transformacji
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#56 PostWysłany: 07 Kwi 2023 23:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Sty 2018
Posty: 1060
Loty: 162
Kilometry: 264 650
Krajów: 46 / 21.5%
niebieski
Ale ciężko odpowiedzieć na proste pytanie 8-)

Skoro napisałem wcześniej jaki jest mechanizm śmierci z "obżarstwa" to raczej można założyć, że go znam i używam skrótu myślowego. Choroby cywilizacyjne związane z dietą są powiązane z biedą, ale dotyczą też ludzi zamożnych. Tylko to też nie jest tak, że otyłość w biednych warstwach społecznych wynika z faktu jedzenia taniego, kiepskiego jakościowo jedzenia. Wynika ona także z niewłaściwych nawyków, z braku świadomości, z braku wzorców rodzinnych itd. Ale to wszystko nic. Zasadnicze pytanie sprowadza się do tego - lepszy jest świat w którym biedni ludzie umierają z głodu, czy świat w którym umiera się po wielu latach wskutek powikłań nadwagi?

I zamiast otyłości/głodu możesz sobie podstawić jakikolwiek problem społeczny. I co do zasady najlepiej będą sobie z tym radziły państwa rozwinięte, tam gdzie żyje się nieprosto. Państwa rozwinięte są najbardziej odporne na wszelakie kataklizmy i problemy. I z każdym kolejnym rokiem próbują zwiększać swoją odporność. Jeśli dziecko urodzi się z autyzmem to obawiam się, że w wielu państwach będzie biło głową w ścianę aż do końca życia i nie pomoże w tym najlepsza matka i najbardziej wspierające społeczeństwo. Dopiero tak okrutne wynalazki postępu i szybkiego życia jak terapia dadzą lepsze perspektywy. Żeby ta terapia miała miejsce to trzeba stworzyć wiedzę, stworzyć kadry, zapewnić infrastrukturę itd., a to wszystko kosztuje. Nie zarobi na to rybak łowiący w czółnie kilka ryb, co wystarczy mu na potrzeby rodziny i skromny handel. Pieniądze są potrzebne na rozwiązywanie wielu problemów społecznych, bo póki co problemy te rozwiązują ludzie. Jakie państwa mają więcej pieniędzy? W jakich państwach starzy ludzie mogą wieść satysfakcjonujące życie?

Ty piszesz o tym, że to wszystko za szybko poszło. Tak samo jak nie widzisz trupów w szafie w okresie PRL, tak samo nie widzisz, że za tym niegroźnym hasełkiem wypływającym z nostalgii, jest kilka % biedy więcej, kolejne pokolenie nierozwiązanych problemów społecznych itd. itd.

Cytuj:
W sprawie minionego ustroju ja wcześniej napisałem, że on zbankrutował, więc nie chodzi o to, żeby było jak wtedy


Ja wiem, chcesz żeby było jak trochę wcześniej, gdy było lepiej. Tylko najwyraźniej nie zauważasz, że te trochę wcześniej-lepiej wystawiło słony rachunek później. Różnica między Polską a Czechami nie wynikała z potencjału wyjściowego, a z odziedziczonego stanu gospodarki, a konkretnie mniejszego bezrobocia ukrytego i mniejszej ilości pustego pieniądza. Cudów nie ma. Jeśli na jeden etat (realne zapotrzebowanie) przypadało kilku ludzi, to po urealnieniu gospodarki nagle okazało się, że mamy masy ludzi, którzy chcą jeść, a którzy nie mogą nic od siebie dać. Kiedy nie trzeba się przejmować tym, czy znajdziesz pracę, bo i tak dostaniesz i będziesz miał podobnie jak inni, no to faktycznie życie jest prostsze. Jeszcze prostsze są prawa ekonomii, które brutalnie zweryfikowały ten model życia, dostarczając niesamowitych, nieprostych wrażeń.

Pomijam już pominięcie szerszej perspektywy tych niby lepszych czasów, gdzie coś tam w sklepie było. Poważnym problemem były np. skażenia środowiska, albo to, że wielopokoleniowe rodziny mieszkały w jednym pokoju, albo że różne rodziny mieszkały w jednym mieszkaniu, słuchając np. alkoholowych awantur swoich współlokatorów. Dałoby się znaleźć pewnie jeszcze całą masę problemów, których dzisiaj jest po prostu mniej, albo są marginalne, albo całkowicie zniknęły.

Cytuj:
brak transformacji to w naszym przypadku byłoby póĵście KRLD (bo Chinami nie mieliśmy szans się stać), trudne do materializacji zresztą


Jak to pójście drogą KRLD? A czy nie byłoby po prostu skromniej, ale prościej? A Chiny to chyba też nie są wyznacznikiem dobrej transformacji (PKB per capita).

Cytuj:
I powtarzam czepianie się rzekomego pustelnika ma się nijak do tego co pisałem. Ten człowiek żyje w kontakcie z ludźmi i korzysta ze zdobyczy cywilizacji. Potrafi jednak być sam ze sobą


Ale ja się go nie czepiam.

Cytuj:
I rozumiem, że przeżycia z piłką i podziwianiem samolotów są Twoimi przeżyciami z lat 90-tych czyli najcięższego okresu transformacji


Nie, przypadają na znacznie bardziej stabilne czasy, pewnie w okolicach wejścia do UE. Jakiejś wielkiej różnicy tu nie widzę - w najcięższym okresie transformacji może po prostu podziwiałbym te samoloty z pustym brzuchem. Zasadniczo chodzi o to, że w tamtym czasie dla mnie, czy dla któregokolwiek dzieciaka z mojej klasy, wyjazd z rodziną do ciepłego kraju albo jakiegoś państwa zachodniego, byłoby czymś niespotykanym. A to było przecież tak niedawno. Dzisiaj nie ma w tym niczego szczególnego, za sprawą bardzo dynamicznego rozwoju gospodarczego. Wówczas miałem wrażenie, że urodziłem się w jednym z najgorszych krajów na świecie. Oczywiście wynikało to z niewiedzy na temat tego jak źle jest w innych krajach. Niebywale cieszy mnie więc, że dzisiejsza młodzież nie musi mieć takiego wrażenia, albo ma go znacznie mniej. Dziwi mnie więc, że słyszę, że niedobrze, że zmieniło się to tak szybko.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#57 PostWysłany: 08 Kwi 2023 09:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 6047
Loty: 781
Kilometry: 1 156 127
Krajów: 84 / 39.3%
HON fly4free
Te rozważania na temat śmierci z głodu czy obżarstwa nie mają najmniejszego sensu. Autor używając tej figury chciał pokazać błędne ścieżki, którymi idzie ludzkość, a Ty chyba gdzieś na nich pobłądziłeś. I przypominam jednak, że na Ziemii nadal niemało ludzi umiera z głodu, a na dodatek niedożywienie i nieprawidłowe żywienie mogą mieć podobne efekty dla zdrowia (czy ja tu nie błądzę, lekarze? - mogę o to zapytać po świętach)

Moje słowa próbujesz również zinterpretować w nieuzasadniony sposób. Napiszę zatem tak: ja poprzedni ustrój pamiętam prawie wyłącznie w wersji gnijącej, choć nie było to takie złe, mona było się nie zgadzać, protestować, w większości bez ciężkich konsekwencji. A potem przyszła zmiana, której byłem wielkim entuzjastą i beneficjentem, praktycznie od początku. Nie zdawałem sobie sprawy z tego w jak uprzywilejowanej byłem pozycji.

U Ciebie było najwyraźniej inaczej, Ty byłeś w większości, której problemów ja nie dostrzegałem. Teraz uważam, że te procesy przebiegły zbyt gwałtownie, zbyt dużym kosztem społecznym a gwałtownych wzrost zamożności strat z taktych czasów nie niweluje.

Potem przypłynęła europejska mannna. Otwarcie rynku europejskiego, nasze niższe koszty pracy, mniej regulacji plus żywa kasa z UE. Można to wszystko było wykorzystać bardziej efektywnie. Nadal naszą główną przewaga jest tania siła robocza i mniejsza ilość regulacji. Tylko, że my tę przewagę powoli tracimy a na jej miejsce na razie mamy Ukraińców, którzy walnie przyczyniają się do naszego dobrobytu. A brak tegumacji ma też drugą stronę- prowadzi do patologii.

zmiana dokonywała się kosztem części społeczeństwa, kosztem środowiska i estetyki (która dla mnie ma ogromne znaczenie). Gdzieś popełniono poważne błędy i moim zdaniem była to przede wszystkim sfera edukacji.


Twoje ironiczne stwierdzenie dotyczące KRLD było zupełnie chybione. Tam mamy samo zło.

Kluczowymi elementami cywilizacji do której ja chciałbym należeć: są prawa człowieka- szeroko pojęte, równość i demokracja. Korea jest przeciwieństwem takiego świata, a wspomniane przez Ciebie Chiny największym dla niego zagrożeniem (choć szybciej i bardziej gwałtownie może go zburzyć Rosja).

W sprawie Czech to w zasadzie powtórzyłeś to co ja napisałem, ale wnioski wyciagnąłeś mylne. To, że się było bogatszym i lepiej zorganizowanym przed 1989 wcale automatycznie nie gwarantowało podobnego miejsca teraz.

Doskonałym przykładem są tu Węgry - znacznie zamożniejsze od Polski za Komuny, teraz pozostające w tyle. A przyczynę tego stanu rzeczy upatrywałbym w pogwałceniu wymienionych przeze mnie wskazanych powyżej fundamentalnych wartości. My niestety podążamy ich drogą, co nie wróży najlepiej.

I tu jeszcze jedno istotne spostrzeżenie. Czesi, poza początkiem nie mieli jakiegoś specjalnego szczęścia do polityków, oni w większości byli mierni, mieli też antydemokratyczne ciągoty. Tylko tam powstały instytucje, które wiedziały, że politycy to dopust boży i potrafiły powstrzymywać ich zapędy. To jest w moim mniemaniu ich przewaga w zakresie kapitału społecznego zaznaczam, że to co napisałem wyżej jest moją hipotezą, nie mam wystarczającej ekspertyzy w tym zakresie, aby upierać się, że to jest prawidłowa interpretacja zdarzeń
Góra
 Profil Relacje PM off
meczko lubi ten post.
 
      
Offline
#58 PostWysłany: 08 Kwi 2023 09:55 

Rejestracja: 15 Kwi 2015
Posty: 1349
Loty: 724
Kilometry: 938 929
Krajów: 59 / 27.6%
niebieski
Grzecznie się pytam co powyższe posty mają wspólnego z forum o podróżowaniu - chyba że to są jaja - takie wielkanocne , bo prima-aprilis dawno już minął :?: :idea:
Góra
 Profil Relacje PM off
malawita lubi ten post.
malawita uważa post za pomocny.
 
      
Online
#59 PostWysłany: 08 Kwi 2023 10:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 8143
platynowy
To są, "luźne gatki" i nie ma żadnych przeszkód, by ta dyskusja się dalej toczyła, tym bardziej, że Panowie czynią to kulturalnie i merytorycznie :)
Skoro możemy tu rozmawiać o usuwaniu łysiny w Stambule, czy też inwestowaniu na giełdzie, to jest również miejsce na rozważania filozoficzne, czy geopolityczne. Z resztą, wszystko to jakiś związek z podróżowaniem ma ;)
Góra
 Profil Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
      
Offline
#60 PostWysłany: 08 Kwi 2023 10:58 

Rejestracja: 14 Sty 2014
Posty: 931
Loty: 219
Kilometry: 510 684
Krajów: 32 / 15.0%
niebieski
Dla mnie ważne jest sprawianie sobie i najbliższym przyjemności. Super, że podróżowanie czyni nam super frajdę. Nie jest dla mnie ważne na jak długo mogę jechać (bo to w dużej mierze zależy od kasy i czasu wolnego), ale żeby zobaczyć coś nowego, posmakować innej kuchni i cieszyć się życiem oraz zdrowiem. Reszta to drugorzędna sprawa. Reszta rozważań, które tu czynicie (jest ważna, ale) dla mnie, nas nie ma znaczenia,
Pozdrawiam
_________________
Relacje: Bali oczami początkujących turystów (2022).
Emeryci w podróży - Singapur i Malezja (2023), Algarve (2023)
Góra
 Profil Relacje PM off
Biko lubi ten post.
 
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 110 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Facebook [Bot] oraz 8 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group