Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 1 post ] 
Autor Wiadomość
Offline
#1 PostWysłany: 20 Wrz 2017 22:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Mar 2016
Posty: 25
Loty: 72
Kilometry: 154 059
Krajów: 24 / 11.6%
Na Rumunię napalili się znajomi, a my obiecaliśmy, że zabierzemy ich do tej krainy winem płynącej. A jest lepsza pora niż wrześniowe winobranie? No proste że nie.

Image

I zaczęło się. A piwniczki wypełnione winem będą? A trasa Transfogarska? a malowane klasztory i papanasi? Wszystko będzie... o ile uda się wjechać. A niewiele brakło, bo na granicy wyszło, że państwo H. nie mają papierów od auta. Zostały w innej torebce. I gdyby nie ludzki pan w służbie celnej, to tu zakończyłaby się przygoda.

Image

Metą dnia była maramorska wieś Vadu Izei. Po drodze stanęliśmy w Sapancie, by obejrzeć Wesoły Cmentarz i zrobić pierwsze zakupy: chodniki i pachnące latem Cotnari, 8 zeta za litr. Cenami i jakością znajomi zachwyceni. Pierwsze wrażenia - znakomite.

Image

Po radosnym wieczorze przyszedł ranek, dzień drugi. A niedziela to w Maramuresz dzień święty. Do prawosławnych monastyrów ściąga z okolicznych wsi tłum. Wystrojony jak nigdzie indziej. Celowaliśmy, by wylądować tu właśnie wtedy.

Image

Przyjechaliśmy po zielone wzgórza, drewniane cerkwie, rzeźbione bramy i długonogie panny. Chłopaki strzelały oczami na boki, bo panny pierwszej jakości. Ponoć najlepsze żony w Rumunii. Dla schłodzenia atmosfery resztę dnia spędziliśmy w solankowych basenach. A wieczór oczywiście z Cotnari.

Image

Image

Ranek przywitał nas ciepło. W planie były winnice i Sighisoara, ale znaleźliśmy kolejne baseny, a że kończył się sezon, i słońce grzało, i dopadło nas lenistwo, to wbiliśmy na kąpiele. Zaliczyliśmy też słynne rumuńskie okłady z czarnej glinki. Na młodość i stawy. Winnice niestety przepadły, a Sighisoarę zdobyliśmy dopiero wieczorem. Odbyliśmy za to klimatyczny spacer po średniowiecznym mieście, zaliczyliśmy wzgórze zamkowe, dom Drakuli i kolejne karafki domowego wina.

Image

Nastał dzień czwarty i siedmiogrodzkie kościoły warowne. Zdobyty po szutrze Viscri (moim zdaniem najzajebistszy) położony jest w biedniuchnej, odciętej od świata wsi. Perełka. Nawet książę Karol nie oparł się urokowi miejscówki i nabył tu dom. Tylko Misiek wypiął się na zwiedzanie, choć pewnie to skutki wieczoru w Sighisoarze...

Image

Image

Po drodze zaliczyliśmy Rupeę- saskie miasteczko ze świeżo odbudowaną twierdzą i obiad z królową kuchni rumuńskiej - mamałygą.

Image

Wczesnym popołudniem wylądowaliśmy w Azudze, w górach Bucegi. Mieliśmy spać w pensjonacie na terenie wytwórni szampana. Nie trzeba wróżki, by przewidzieć jak potoczyły się losy wieczoru. Popróbowaliśmy dobrego wina, świetnych wędlin i słodkich papanasi. A jeszcze wyprosiliśmy zwiedzanie fabryki i piwnic.

Image

Image

Ranek nie należał do łatwych, ale atrakcją, która od dawna wisiała na naszej rumuńskiej liście pozostawał zamek Peles. Letnią rezydencję rumuńskich królów znaliśmy z fotek, a teraz leżała rzut beretem od naszej szampańskiej posiadłości.

Image

Zostawiliśmy osłabionych nieco przyjaciół i ruszyliśmy do Sinai. Zamek jest bajkowy i leży w bajkowej scenerii. Odstaliśmy swoje w kolejce, ale warto było. Marmury z Carrary, szkła z Murano, perskie dywany, ze ścian kapie bogactwo i dostatek. Jak w Ermitażu, tylko lepiej.

Image

Po zwiedzaniu dołączyła reszta ekipy i razem wyjechaliśmy kolejką na Sinaię (55 RON w obie strony). Wiało sakramencko, więc na szlaki popatrzyliśmy z żalem, pokręciliśmy się trochę i zjechaliśmy w dół na obiad.

Image

Po godzinie jazdy byliśmy w Braszowie. Lubię to pełne ludzi i życia miasto. I znowu: kolacja, spacer, Czarny Kościół, bibka. Rankiem na rynku rozstawiono stragany. Miśki zostały pobuszować, ale my mieliśmy jasny cel: trasa Transfogarska i trekking. I słowo stało się ciałem. Zrobiliśmy trasę, na którą poprzednio brakło czasu i pogody. Teraz marzenie spełniło się, ale niedosyt pozostał. Baza jest znakomita i następnym razem zaplanujemy tu więcej dni.

Image

Image

Pozostał zjazd, barany i dojazd zatłoczoną krajówką do Domu Dziadka. Bo tak nazywała się drewniana dacza na zabitej dechami wsi. Magiczna miejscówka, przez którą strumieniem wartkim płynęło wino, nad głową wisiało rozgwieżdżone niebo, a rano obudziły nas kury. I nastał dzień siódmy. Ostatni.

Image

Po śniadaniu dopakowaliśmy kolejne melony i ruszyliśmy w drogę. Stanęliśmy jeszcze przy jednym z najstarszych w Rumunii monastyrze Cozia, XIV w. Kolejne wołoskie cudeńko z fajną atmosferą.

Image

Ale żar lał się z nieba, a pogodowe doniesienia z kraju przekonały nas, by wykorzystać słońce do końca. Wyczailiśmy kolejne baseny, których w Rumunii jest chyba nieskończona ilość i zrobiliśmy kilkugodzinny relaks. Ostatecznie w planach były już tylko winnice Recas i ich sklep firmowy, a ten czynny był do wieczora. Na luzie dotarliśmy do naszej mekki przed zachodem słońca, by podpiąć się do kraników i zadbać o miesięczny zapas szczęścia. Litr poniżej dychy. Raj.

Image

Na wieczór byliśmy w Timiszoarze. Ostatni wieczór, ostatnia butelka Fateasca Negra i ostatni ciepły, letni spacer. Rumunia nie zawiodła. Nadal pozostaje autentyczna i sielska, nadal smakuje prawdziwymi pomidorami, śmietaną i baraniną, a wino jak zawsze pachnie letnią łąką. I tak jest dobrze. Noroc.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Złote Piaski w wakacje za 980 PLN 🏖️ Loty do Bułgarii i hotel na tydzień ☀️😍 Złote Piaski w wakacje za 980 PLN 🏖️ Loty do Bułgarii i hotel na tydzień ☀️😍
Costa Brava bez dziury w budżecie 😎☀️ 7 nocy all inclusive w Lloret de Mar za 1627 PLN 🏖️🌊 Costa Brava bez dziury w budżecie 😎☀️ 7 nocy all inclusive w Lloret de Mar za 1627 PLN 🏖️🌊
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 1 post ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group