Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 6 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
Offline
#1 PostWysłany: 04 Paź 2026 21:23 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1827
Loty: 138
Kilometry: 236 261
Krajów: 45 / 20.9%
srebrny
Nie wiem, czy już kiedyś pisałam. Mam takie swoje „szufladki” a w nich różne moje „kiedyś”. Czasami sobie w nie patrzę, przypominam sobie i znów zamykam.
Tam schowane były m.in. Lofoty. Nie to, że nie chciałam na te fiordy ale wiadomo jaka tam kapryśna pogoda i w dodatku drogo.
Ostatnim razem, gdy byliśmy w tamtych rejonach, na rejsie, w ogóle nie mieliśmy szczęścia do pogody.
Jak już nie będę wiedziała gdzie polecieć, to pomyślę. Tak sobie (w)mówiłam.

Image

I kiedy znów je odłożyłam, te Lofoty, żeby nie kusiły, to przyszedł z pomocą mój ulubiony wątek i wywlókł je na wierzch. I jakie one były natrętne. Jak komar w nocy.
Okay, fine! Nie było już ważne, że lot znowu o 6, przesiadka 50 min we FRA, tylko kiedy i na ile?
Nawet M jakoś tak to wszystko przyjął ze spokojem :D

Image

Zaraz po zakupie biletów (na końcówkę sierpnia, bo wcześniej nie pozwalały zobowiązania rodzinne) do Evenes, zaczęłam planować noclegi. W sumie 6.
Ceny były … zaskakujące albo ja słaba jestem w szukaniu okazji. Pewnie to drugie. Nie, nie wcale mi nie przyszło na myśl żeby zwrócić bilety :D

Image

Wiedziałam, że chcę z trzy noce gdzieś „na samym końcu”, w okolicach Reine i na pewno nocleg w Henningsvaer. Reszta wyszła po drodze.
Przed wyjazdem wyczytałam, że Reine jest małe i bardzo turystyczne. To zadziałało na mnie wiadomo jak :lol: Poszukałam noclegu gdzie indziej.
M mówi, że jak wszyscy pójdą w prawo, to ja w lewo. Tak mam :D

Image

Przed wyjazdem M stwierdził, żeby zamienić tą pierwszą nockę (Lødingen) z ostatnią (Svolvaer). Będzie bliżej do lotniska. Jest kierowcą więc nie marudzę, dopłacam.
Już te 2,5 stówki, przy tych wszystkich kosztach aż takiej różnicy nie zrobią.
Dzisiaj pojechałabym na sam koniec Reine/Å i wracała.

Image

Dzień przed jedziemy do Wrocławia. Śpimy przy lotnisku. Nowy hotel wybudowali a nie mieliśmy jeszcze okazji tam spać. Przetestujemy.
Samochód parkujemy na parkingu lotniskowym. Dla nas naturalny ciąg zdarzeń jeśli lot jest o godzinie „nieporozumienie”.
M się śmieje, że jeszcze nie wylecieliśmy a już jesteśmy kilka stówek lżejsi.

Image

Z tego „U”śmiechu niewiele nam zostało. Po pierwszym obiedzie w Svolvaer zgodnie ustalamy, że tego wyjazdu podliczać nie będziemy :lol:
Jednak nie mam wyrzutów sumienia. Tą zupę rybną będę długo pamiętać, była warta każdych pieniędzy. :P Czy to łagodna, czy na ostro.
Fakt faktem, że tą zupą byśmy się najedli i bez sensu zamówiliśmy drugie danie, którego nie dojedliśmy. Później się wycwalinliśmy. Zamawialiśmy albo dwie zupy i jedno danie, albo jedną zupę i dwa dania.

Image

Loty, jak loty. Dla mnie to tylko kwestia przemieszczania się. Bez historii. Nawet ta krótka przesiadka jakoś sprawnie poszła.
Oczywiście linia dba, żebyśmy żyli w zdrowiu i dzienną ilość kroków wyrobili :twisted:
Przy bramce jesteśmy jednymi z ostatnich.

Image

Auto wypożyczamy w AVISie. Tym razem wziął to na siebie M. Szczegółów nie znam.
Kiedyś powiedziałam przy przeglądaniu ofert wynajmu „te ceny mnie zabiją”. Nie wiem, czy to ma znaczenia, może wziął to na serio ;)
W każdym razie, Toyota Yaris Cross, automat. Miała przejechane 39 tys .km.
To też śmieszna historia, bo M ZAWSZE mnie prosi o automat. Ja ZAWSZE patrzę na cenę. Pierwszy raz się zajął wynajmem i po pierwsze trafił na Polaka w wypożyczalni, a po drugie załatwił sobie auto jakie chciał :lol:
Wynajem kosztował nas 1638 zł. M się wdraża. Nie będę go zniechęcała ;)

Image

Później codziennie spotykaliśmy kogoś z Polski, kto tam mieszka i pracuje. Zaczynaliśmy rozmowę po angielsku a ludzie przechodzili na polski. Nie wiem, skąd wiedzieli :roll:
Tankowaliśmy w sumie dwa razy (421 i 313 NOK). Ceny wszędzie były takie same ale przy lotnisku było drożej. Może to zbieg okoliczności.
Przejechaliśmy ok.900 km ale dużo się kręciliśmy bez sensu.

Image

Jak poszliśmy odebrać auto to akurat startowały dwa F35a (tak mi powiedział M). Nagle hałas się zrobił nie z tej ziemi. Co prawda mówili w samolocie, że nie można robić zdjęć ale w ogóle się tego nie spodziewałam. Najpierw jeden potem drugi. To wszystko się tak szybko odbyło, że nie zdążyłam przekierować telefonu a nagrywałam auto :lol:

Image

Całą drogę do hotelu siedziałam z nosem przy szybie pomimo, że te widoki to były tak na 3 z minusem się później okazało. Ale też obudził się we mnie podróżnik-kamerzysta. Wszystko mam nagrane :mrgreen:

Image

Wszystkie noclegi były ok ale jeden pokój zasługuje na wspomnienie pierwszy raz nam się zdarzyło, a jesteśmy już zaprawieni w pokojach. WC pod prysznicem jeszcze nie mieliśmy. W dzisiejszych czasach optymalizacja czasu jest wielce pożądana. Jakby się uprzeć, to można by zrobić dwie rzeczy naraz ;)

Image

Przed wyjazdem, jak mam w zwyczaju, stworzyłam mapę, co chcemy zobaczyć. Na moje nieszczęście, oglądając zdjęcia, nic nie wydawało się przereklamowane.
Na nic to jednak się zdało, bo pogoda pokazała nam środkowy palec.

Image

Oglądając IG wiem, że zdarza się, że tam nie pada. Ba, nawet świeci słońce :D Albo Ci co przepowiadają prognozy w ogóle się na tym nie znają, albo coś w naszym przypadku poszło ewidentnie nie tak.
Nie wiem, może powinniśmy robić coś odwrotnie. Jechać tam gdzie pokazuje deszcz.
Może PH do ładnych miejscówek mamy wpisane w DNA ;)

Image

Pod koniec sierpnia widno jest tak do 22 potem robi się szarówka i ciemno.

cdn
_________________
http://ineedatrip.pl/


Ostatnio edytowany przez jekyll, 13 Paź 2026 21:31, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Profil Relacje PM off
13 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
      
Offline
#2 PostWysłany: 11 Paź 2026 21:46 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1827
Loty: 138
Kilometry: 236 261
Krajów: 45 / 20.9%
srebrny
Jedziemy do Svolvaer, największego miasta archipelagu. Często jest określane jako brama Lofotów.
W rzeczywistości jest to tętniące życiem miasteczko portowe, malowniczo usytuowane. Zamieszkuje je ok. 5 tys. osób.

Image

Image

Z lotniska mamy 160 km. Droga jest malownicza ale pełna robót drogowych więc trochę nam zeszło (3h).
Śpimy w hotelu Marina Hotel Lofoten. Trochę na uboczu. Parking mamy pod hotelem, bezpłatny.

Image

Image

Po kawie i krótkim oddechu idziemy na rekonesans. My właściwie szukamy obiado-kolacji. Idziemy do polecanej restauracji Bacalao.
Jak skończyliśmy obiad, to się rozpadało. Pokręciliśmy się jeszcze trochę po nabrzeżu i wracamy do hotelu. Jesteśmy zmęczeni.

Image

Image

Swego czasu oglądaliśmy z M jakiś program w TV, w którym statek (wycieczkowiec), wpływał do Trollfjord. Z Svolvaer można tam popłynąć mniejszą jednostką. Rejs trwa ok.4h. Zastanawialiśmy się nad nim cały wieczór, chociaż kosztował „milion monet”. Jednak pogoda nam nie sprzyjała. Nie tym razem.

Image

Image

Po powrocie doczytałam, że można tam zajrzeć do lodowego baru Magic Ice lub War Memorial Museum.

Image

Następnego dnia rano, przed wyjazdem na drugi nocleg do Henningsvaer. pojechaliśmy do supermarketu Rema 1000 i zrobiliśmy zakupy na kolejne dni. Znajdziecie tu też aptekę.
Rørvikastranda to pierwsza plaża, na którą trafiliśmy na Lofotach w drodze na drugi nocleg. W tle surowe krajobrazy a na plaży biały, drobny piasek i krystalicznie czysta, turkusowa woda. Podoba się :D
Image

Image

Sam dojazd do miasteczka jest tak malowniczy, że już można się posikać. Wąska droga wije się przy morzu z jednej strony a strzelistymi górami z drugiej strony.
Nie mam zdjęć, bo za bardzo nie ma gdzie się zatrzymać.

Image

Image

Z Svolvaer jest na tyle blisko, że byliśmy tam koło południa. Najpierw pojechaliśmy w okolice CornerView apartment Henningsvær i tam zaparkowaliśmy. Wcześniej był parking ale tam się nie zatrzymaliśmy.
Tak naprawdę, to miałam zaznaczony punkt jeszcze przed parkingiem ale tam nic nie było (wróciliśmy tam na nogach). Nie zrobiłam notatek i nie za bardzo wiedziałam, co chciałam zobaczyć.
Przeszliśmy się w okolicy, zrobiliśmy zdjęcia i się rozpadało.

Image

Image

Image

Są takie momenty, kiedy nie wiadomo co ze sobą zrobić. Na zameldowanie w hotelu (Henningsvær Guesthouse) za wcześnie a inne punkty są daleko.
Skoro tu pada, to jedźmy poszukać tej dobrej pogody. Dojazd do Henningsvaer był tak urokliwy, że nikt nie miał nic przeciwko :)

Image

Za bardzo też nie mieliśmy wyboru jak wjechać na drogę E10. M wymyślił, że odbije na Vinje, bo tam było rozchmurzone niebo. Padać, może i nie padało ale tam nic nie było oprócz knajpy. Wróciliśmy na nasz „lofocki szlak” i stwierdziliśmy, że jednak jedziemy na nasze punkty. Plaże.

Haukland Beach
Jedna z najbardziej znanych i odwiedzanych plaż na Lofotach. Nazywana perłą archipelagu i wielokrotnie wybierana jako najładniejsza. Otoczona górami. Biały piasek i turkusowa woda. Już podczas dojazdu napotykamy korki. Przy plaży wielki parking jak nigdzie indziej. Parking do 20 min, bezpłatny i z tego korzystamy. Pełna infrastruktura i udogodnienia. Kawiarnia, toalety i monitoring. Z plaży można wyruszyć szlakami na pobliskie szczyty.
Image

Image

Image

Uttakleiv Beach
Znajduje się tuż obok Haukland Beach. Zaraz po wyjeździe z poprzedniej plaży, samochody parkują wzdłuż ulicy. My też. Na samą plażę nie pojechaliśmy.
Wysokie klify, ogromne głazy i potężne fale. Podobno plaża Uttakleiv to fantastyczne miejsce do obserwacji zorzy polarnej dzięki minimalnemu zanieczyszczeniu światłem.

Image

Image

Po drodze przejeżdżamy przez Vilan, M chce polatać dronem a ja idę na zwiady ;)

Image

Image

Wieczorem uskuteczniamy spacer po Henningsvaer. Nie ma takich tłumów jak do południa.
Miasteczko czy raczej wioska rybacka znajduje się na kilku małych wyspach połączonych ze stałym lądem mostami.

Image

Image

Image

Po krótkiej "wycieczce" znaleźliśmy TO boisko :P

Image

Image

Wracamy do naszego hotelu.

Image

Jeszcze poprzedniego dnia pisze do mnie hotel, że tunel Nappstraumtunnelen między Lekness a Napp jest w remoncie i przejazd jest wahadłowy, w określonych godzinach. Nie wiemy, jak to będzie się dokładnie odbywać. Ustalamy, że rano zjemy śniadanie i gnamy w tamtą stronę, żeby o 12 przejechać tunel. Mamy 1,5 h jazdy wg nawigacji.
Szczegóły: https://www.vegvesen.no/trafikk/hvaskjer
Byliśmy 20 minut przed południem i nie wiem, czy nie jednym z ostatnich aut, jakie przepuścili.

Image

Image

Odbijamy na Nusfjord. Malutką wioskę otoczoną górami. Jedną z najlepiej zachowanych tradycyjnych wiosek rybackich. To chyba tutaj najbardziej można poczuć klimat Lofotów. Wioska muzeum. Wstęp 150 kr. Spacer nie jest długi ale może byliśmy w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie. Pogoda była jak zawsze. Co zrobisz, jak nic nie zrobisz. Parking

Image

Image

Image

W drodze na nasz noastępny nocleg w Hamnøy zatrzymujemy się na Skagsanden Beach .
Plaża jest łatwo dostępna, bo znajduje się przy drodze E10. Rozległa, piaszczysta. Podobno ulubiona przez surferów.
Pogoda nie sprzyjała, to nikogo nie było.

Image

Następnie zatrzymujemy się na Ramberg. Najpierw na plaży a potem gdzieś dalej po drodze.

Image

Image

Image

Po przejechaniu bliźniaczych mostów Fredvangbruene docieramy do malutkiej wioski Fredvang.
W okolicach zaczynają się trasy trekkingowe na Ryten i Kalvika Beach.

Image

Image

My też chcieliśmy iść na plażę. Jak znaleźliśmy parking, to nawigacja pokazała nam 53 minuty marszu (w jedną drogę) a byliśmy umówieni w hotelu. Odpuściliśmy.
Plażę zobaczymy ostatniego dnia z Ryten.

Image

Image

Jedziemy do Hamnøy. Malutkiej wioski rybackiej. Naszej bazy wypadowej (Reinefjorden Sjøhus).

Image

To zdjęcie, które znajdziecie w każdym folderze z Lofotów, jest zrobione właśnie tutaj … z mostu. Tak, z mostu.
Czerwone Rorbu, czyli tymczasowe (wykorzystywane podczas połowów dorszy) chaty rybackie, na tle gór. Dzisiaj większość z nich jest przekształcone w domki do wynajęcia.
Jak dojechaliśmy, to wyszło słońce. Szybko zostawiliśmy graty i poszliśmy na zdjęcia. I dobrze, bo drugiej takiej okazji nie mieliśmy.

Image

Image

cdn
_________________
http://ineedatrip.pl/


Ostatnio edytowany przez jekyll, 17 Paź 2026 21:48, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Profil Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
oskiboski uważa post za pomocny.
 
      
Offline
#3 PostWysłany: 12 Paź 2026 23:06 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1827
Loty: 138
Kilometry: 236 261
Krajów: 45 / 20.9%
srebrny
Budzimy się rano i świeci słońce, choć zapowiadali deszcz :shock:

Image

Szybkie śniadanie i zbieramy się do Reine. Jak będzie przyzwoicie, to wchodzimy na Reinebringen.
Parkujemy na parkingu w mieście (jeszcze o nim będzie). Drogowskaz pokazuje 2 km, w tym 1,1 km po schodach w górę.
Nam zajęło to godzinę i 20 min.

Image

Image

Jak to ja. Górki to mój żywioł :D Kto czytał, ten wie ;) W ogóle nie zarejestrowałam, że tam są same schody.
Po powrocie doczytałam, że te stopnie układali Szerpowie z Nepalu. To ja mam pytanie, czy oni dostali wytyczne, że przeciętny wzrost człowieka na tym padole to 2 metry? :roll:
Te schody czasami były takiej wielkości, że musiałam się zastanowić jak wejść. I to nie te na samym dole tylko jak już człowiek ma jęzor prawie do pępka :(
Oczywiście były też osoby, które je pokonywały z gracją rączej sarenki ale te mogłabym policzyć na palcach jednej ręki.

Image

Pierwszy raz zaczęłam marudzić, myślę w 1/3 drogi. M puścił mimo uszów moje „ja nie dam rady” :evil:
Pewnie dlatego, że zaczął siąpić deszcz i założył kaptur. <Foch>.
Dobra, jeszcze zobaczymy, komu to się bardziej opłaci. Ja też będę głucha na jego narzekania … kiedyś.
Później już tylko przeklinałam ten pomysł (wejścia), w myślach. Między łapaniem oddechu a spoglądaniem w górę/w dół :)

Image

Jak znalazłam się na górze i zobaczyłam to, co miałam zobaczyć, to jakbym miała pamięć złotej rybki :lol: Wszystkie trudy poszły w niepamięć :D

Image

Image

Zmęczenie, jakie zmęczenie. W ogóle nie chciało mi się pić a nogi dostały jakiegoś wigoru.
Jak schodziliśmy, to już rozpadało się na dobre. Na dole, pierwszy raz nogi odmówiły mi posłuszeństwa (dziwne uczucie) a zakwasy mnie trzymały z tydzień.
W każdym razie, gdy wchodziliśmy na Ryten, miały się dobrze :lol:

Image

Wracamy do hotelu a jak się przejaśnia (ok. 17) idziemy na obiad do Sakrisøya, do polecanego Anita’s Seafood. Od nas to 1,5 km i trzy mosty dalej :P Wróciliśmy wieczorem (ok. 20).

Image

Image

Sakrisøya to wioska malowniczo położona, na tle fjordu, charakteryzuje się żółtymi domkami. Przy Anita’s Seafood, parking do 30 min jest bezpłatny.

Image

Image

Wracaliśmy tam na jedzenie każdego dnia. Było klimatycznie i smacznie :D

Image

Image

cdn
_________________
http://ineedatrip.pl/
Góra
 Profil Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
hiszpan uważa post za pomocny.
 
      
Offline
#4 PostWysłany: 13 Paź 2026 23:46 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1827
Loty: 138
Kilometry: 236 261
Krajów: 45 / 20.9%
srebrny
Jak tylko zajechaliśmy do Å, to się rozpadało. Jak dzień kończyliśmy w Reine, to się nic nie zmieniło :(
Cały dzień niestrudzenie szukaliśmy słońca ale po kolei.

Image

Image

Å to jedna z najstarszych osad rybackich na Lofotach. Ostatnia litera norweskiego alfabetu i ostatnie miasteczko na Lofotach.
Parking jest na samym końcu drogi E10. Jest darmowy i duży. Jednak do zwiedzania za dużo tutaj nie ma.
Znajduje się tutaj Muzeum Wioski Rybackiej Fiskeværsmuseum.

Image

Image

Wstępujemy do piekarni, po bułeczki cynamonowe, wypiekane według starej lofockiej receptury ale jakoś wrażenia na nas nie robią.
Jeśli pogoda dopisze, można wejść na szlak i zobaczyć dolinę Ågvatnet, czy też przejść się wokół jeziora.

Image

Całą drogę powrotną pada. W Reine nic się nie zmieniło. Patrzymy na prognozy. Wychodzi nam, że czas na kawę :D
Jak zaczęło się przejaśniać, trzeba by się ruszyć :)
Pojechaliśmy do Ramberg, ale jakiejś rewelacji nie było :(

Image

Image

Na powrocie obiad w "naszej" knajpie :D

Image

Image

Jedziemy do Reine, Jest najczęściej odwiedzanym i fotografowanym miejscem na Lofotach. Wioska rybacka na tle strzelistych gór.
Rzeczywiście uroku nie można jej odmówić. Wszystkie zdjęcia, na całą wioskę, robione są z mostu lub okolic.
Kiedyś był tam parking. Teraz są bloki z cementu i kładka dla pieszych.

Image

Image

Pokręcimy się i zatankujemy. W sumie byliśmy tutaj 4 razy i ani razu słońca :oops:
Na stacji przeżyłam chwilę grozy. Na karcie miałam 2000 NOK. Po zatankowaniu widzę, że wszystko zabrali :shock:
Na szczęście, za chwilę transakcja się rozliczyła i pieniądze wróciły :D

Image

Image

Image

Jeśli jedziemy od Sakrisøya, to zaraz przed mostem jest parking, na którym można zostawić auto, jeśli jest wolne miejsce i wejść na Reinebringen.
W mieście jest płatny parking, który jest drogi ale jest też blisko (na powrocie to ma znaczenie :) ). Są kamery, monitorują, kiedy wjedziesz. Płaci się przy wyjeździe. Nas skasowało 270 kr za ok. 3h.
Przy porcie jest drugi parking, tańszy ale dalej.
Przy stacji benzynowej można zostawić auto na 30 min, bezpłatnie i tak uczyniliśmy, gdy zatankowaliśmy i przeszliśmy się po Reine.

Image

Image

Ostatniego pełnego dnia przed odlotem, mamy w planie wejść na Ryten. Pogoda oczywiście jest, jaka jest.
Po śniadaniu podejmujemy decyzję, że jedziemy. Zobaczymy na parkingu, jak będzie. Będzie padać, to szpadamy.
Nie padało :)

Image

Parking wypakowany jak autobus do Lichenia. Ledwo znajdujemy miejsce. Płatne 100 kr w automacie na wjeździe.
Jak wyjeżdżaliśmy znalazła się pani porządkowa, która odganiała kampery.

Image

Image

Ciągle miałam w głowie, to co przeczytałam na forum „szlak łagodnie pnie się w górę”. Nie wiem, ile razy ja to sobie powtórzyłam, podczas wejścia ale sporo. Na szczęście, te widoki rzeczywiście były imponujące :)
Przy moich zakwasach, po Reinebringen, nie było tak łatwo, jakbym chciała. Przez chwilę nawet zaprzątałam sobie myśli zejściem. Niepotrzebnie.

Image

Były chwile zwątpienia, przy tych wielkich kamieniach, co to M musiał mi pomagać wejść/zejść. Kilka osób nawet zawróciło.
Były chwile marudzenia. Jak zwykle M był zajęty czymś innym i nie słyszał albo od razu ripostował „ja idę dalej” :oops:
Kurde, od kiedy on taki chętny w góry. :roll: Wie, że tak łatwio się nie poddam ;)

Image.

Wchodziliśmy po deszczach. Na szlaku było mokro i często błoto. Ponadto ścieżka była w remoncie (helikopter transportował kamloty) i trzeba było iść przez jakieś podmokłe łąki. Czasami to i po kostki w wodzie. Moje buty trekkingowe za kostkę wyglądały marnie na powrocie.
Wchodziliśmy ponad 2h. Całość nam zajęła 3 godziny 50 minut.

Image

Image

Czasami to wyglądało tak
Image

Jedziemy na ostatni nocleg 240 km (Lødingen Brygge), po drodze tunel w remoncie. Sprawnie poszło, bo nie czekaliśmy chyba nawet 5 min. Na miejscu jesteśmy grubo po 19.
Z samochodu obydwoje wychodzimy jak robociki. Ja to nazywam drewniane nóżki (robią, co chcą) :lol: .
Jesteśmy wykończeni, śmierdzący i głodni :mrgreen: Na szczęście nie musimy szukać jedzenia, bo hotel jest z restaurację.
Mieliśmy po kolacji się pokręcić jeszcze przy hotelu ale daliśmy spokój.

Image

Ostatniego dnia wyszło słońce :D Po śniadaniu jedziemy na lotnisko. Bez problemu oddajemy auto i o czasie lecimy do domu.

Myślę, że żadne zdjęcie nie odda tego piękna, spokoju i tej ciszy.
Nie polubię takich destynacji, gdzie pogoda rządzi. Ewidentnie nie mam do nich szczęścia :)
Tak nas pożegnały Lofoty :D

Image

Koniec :)
Dziękuję za uwagę :D
Gdyby były pytania, śmiało :)
_________________
http://ineedatrip.pl/


Ostatnio edytowany przez jekyll, 17 Paź 2026 21:54, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Profil Relacje PM off
11 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
      
Offline
#5 PostWysłany: 14 Paź 2026 08:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 813
Loty: 1459
Kilometry: 3 009 627
Krajów: 130 / 60.5%
platynowy
No zdjęcia zrobiłaś przepiękne. Gratulację za pióro i większe "oszczędzenie" M. na tym wyjeździe.
Czas wpisać Lofoty na bucket list :)
_________________
Image

"Turysta to ktoś, kto już od przyjazdu myśli o powrocie do domu, podczas gdy podróżnik nie wie, czy w ogóle wróci"
Góra
 Profil Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#6 PostWysłany: 14 Paź 2026 19:41 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1827
Loty: 138
Kilometry: 236 261
Krajów: 45 / 20.9%
srebrny
Nie jestem taką zołzą, jak Wam się wydaje :D
Koniecznie i dziękuję za miłe słowo :)
_________________
http://ineedatrip.pl/
Góra
 Profil Relacje PM off
hiszpan lubi ten post.
 
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 6 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group