Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 1 post ] 
Autor Wiadomość
Offline
#1 PostWysłany: 11 Lip 2016 13:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Maj 2014
Posty: 35
Loty: 145
Kilometry: 317 040
Krajów: 38 / 17.8%
Image

Zapraszam Was dzisiaj na drugi odcinek relacji z naszej wędrówki po górach Gruzji i przejścia z Omalo do Shatili.

Odcinek pierwszy jest dostępny na fly4free https://novaq64.fly4free.pl/blog/2111/p ... ili-odc-1/ albo na moim blogu http://blogpodrozniczymichalanowaka.pl/

Z Omalo, gdzie zaczęła się nasza przygoda, do Dartlo, a następie Girevi można jeszcze dojechać autem z napędem 4x4, jednakże osobiście polecam Wam zacząć trekking już w Omalo po to by rozgrzać nieco mięśnie i zaaklimatyzować się przed przejściem najbardziej spektakularnego i wymagającego odcinka z Girevi przez przełęcz Acuntę do Chewsuretii.

Z Omalo do Dartlo można dojść podążając cały czas drogą szutrową bądź spróbować swoich sił w nawigowaniu i skrócić nieco trasę idąc spory fragment przez las. Drugi wariant jest o bardziej wymagający pod względem kondycyjnym z uwagi na dość strome podejścia ale generalnie nie było to nic nadzwyczajnie trudnego. Idealna rozgrzewka na pierwszy dzień marszu. Trzeba jedynie uważać na mocno opalające słońce i zaopatrzyć się w wodę. Z Omalo jest jeszcze kilka innych szlaków m.in. do Diklo idealnych na jednodniową wycieczkę.

Zapraszam do fotorelacji.

Image

Zeszliśmy z drogi szutrowej do Dartlo i skręciliśmy w las.

Image

W Omalo można wypożyczyć konie i pojeździć w pięknych okolicznościach przyrody. W tle góry, które spokojnie mają powyżej 4.000 m n.p.m.

Image

Ilość górskich kwiatów i ziół w Tuszeckim Parku Narodowym jest oszałamiająca.

Image

Nawet przejeżdżający od czasu do czasu wysłużony poradziecki sprzęt nie był w stanie zakłócić nam spokoju wynikającego z obcowania z przyrodą w jej najczystszej postaci.

Image

Widać jak woda z gór zasilą rzekę, wzdłuż której podążaliśmy przez kilka dni.

Image

Zajadamy chleb i gruziński ser Sulugni, który idealnie nadaje się w góry. Jest mocno słony dzięki czemu długo zachowuje swoją świeżość, jedliśmy go praktycznie przez cały tydzień. W Tuszetii nie ma sklepów (jak pisałem wcześniej w niektórych pensjonatach można zamówić jedzenie, ale od Girevi jesteście zdani tylko na siebie), dlatego w prowiant należy zaopatrzyć się wcześniej.

Image

Po raz pierwszy przekraczamy wodę przecinającą szlak. Tutaj jeszcze wąski strumyczek, w którym z miłą chęcią można było schłodzić w stopy. Na późniejszym etapie woda na drodze była naszym największym problemem i momentami ciężko było przez nią przejść.

Image

Oto Dartlo, póki co najpiękniejsze miejsce w jakim kiedykolwiek byłem.

Image

Pokonanie drogi z Omalo do Dartlo nie zajmuje dużo czasu, spokojnie można było pokusić się o dotarcie jeszcze tego samego dnia do Girevi. Na szczęście nie spieszyło nam się i postanowiliśmy rozbić nasz namiot przy starych tuszeckich wieżach.

Image

Widzieliśmy niezliczoną ilość koni, owiec i krów, które wypasały się praktycznie bez żadnego nadzoru. Szczęśliwe zwierzęta.

Image

Konie w okolicach Dartlo.

Image

Szukamy miejsca na rozbicie namiotu.

Image

Dartlo dolne i górne.

Image

W poszukiwaniu miejsca gdzie moglibyśmy coś zjeść abo napić się kawy.

Image

Długo nie szukaliśmy. W Dartlo jest przynajmniej jedno miejsce z noclegami i jedzeniem oraz jedna knajpa gdzie można napić się piwa.

Image

Na pierwszym planie nasz namiot.

Image

Słońce chyli się powoli ku zachodowi, kontemplujemy otaczającą nasz przyrodę. Tej cudownej ciszy nie zapomnę do końca życia.

Image

Konie zainteresowały się naszym namiotem.

Image

Ujęcie wody w Dartlo. Spora część osady jest zrujnowana, a jej odbudowa trwa. W Dartlo znajdują się m.in. ruiny zabytkowego kościoła.

Image

Wracamy z górnego Dartlo i na zboczu góry porośniętej kwiatami obserwujemy zachód słońca.

Image

Image

Image

Podczas naszej obecności w Dartlo była jeszcze trójka turystów z Czech, z którymi zaprzyjaźniliśmy się i wędrowaliśmy później razem oraz gruzińska rodzina na wakacjach. Gruzini zaprosili nas do siebie na kolację i w bardzo miłej atmosferze spędziliśmy wieczór. Oczywiście nie zabrakło dużej ilości czaczy (mocna wódka robiona z winogron) pitej w podniosłej atmosferze rozbudowanych gruzińskich toastów. Pan na zdjęciu był z Tbilisi i sam po raz pierwszy zawitał do Tuszetii. Nie mógł się nadziwić co my tu robimy, ale jednocześnie widać było, że bardzo go cieszą odwiedziny gości z dalekich stron w mocno odizolowanej od reszty świata Gruzji.

Image

Rano zawitaliśmy do lokalnego baru żeby podładować baterie w aparacie. Impreza z nocy chyba jeszcze się nie skończyła. Myślę, że pasterze w Tuszetii mają spory problem z nadużywaniem alkoholu. Każdy napotkany góral po chwili rozmowy gorąco zachęcał nas do wspólnego picia czaczy. Czasami nie mogliśmy odmówić i trzeba było wypić od razu pięć kolejek. Generalnie jak obliczyłem szansa, że ktoś w Gruzji będzie Ci proponował w danym dniu wspólne picie wynosi w moim przypadku 33%.

Image

Wyruszyliśmy nieśpiesznym krokiem w dalszą drogę do Girevi. Idziemy w powiększonej grupie w towarzystwie trójki Czechów, z którymi nawiązaliśmy znajomość poprzedniej nocy. Od tej pory byliśmy nierozłączni.

Image

Największym zagrożeniem na trasie są psy pasterskie, które potrafią być agresywne. Na mapach trekkingowych kupionych w Gruzji zaznaczone są miejsca gdzie wypasane są owce i występują psy. W sytuacji zagrożenia najlepiej jest chwilę poczekać aż zjawi się pasterz i przywoła psy, albo można próbować obchodzić je szerokim łukiem. My mieliśmy tylko jedno bliższe spotkanie z psami, na szczęście do niczego złego nie doszło (pasterz w porę przywołał swojego pupila).

Image

Nasi czescy znajomi i napotkany po drodze pasterz. Rozmowa pasterza i kolegi Czecha w łamanym języku czesko/rosyjskim była przekomiczna. Pasterz zaprosił nas do siebie na poczęstunek.

Image

Rozmawiamy sobie przy wędzeniu mięsa. Pasterz opowiada o atakach niedźwiedzi w górach. Wolałbym nie słyszeć jego słów bo tylko stracha nam narobił.

Image

Chleb, ser, cudowna śmietana i herbata z górskich ziół.

Image

Zaczyna się część oficjalna spotkania i picie czaczy z rogu barana.

Image

Czacza to bardzo dobry naturalny alkohol, ale w dużych ilościach męczy. Pasterz w jakiś zawoalowany sposób wytłumaczył nam, że musimy wypić od razu po pięć kolejek i tak też się stało. Szło się później dość ciężko.

Image

Rodzina pasterza w komplecie.

Image

Nasza drużyna pierścienia.

Image

Nic dziwnego, że gruzińskie sery są takie dobre.

Image

Image

Na horyzoncie kolejna osada - Chesho. Nie zatrzymywaliśmy się tam. Z Dartlo do Girevi jest już całkiem sporo do przejścia więc trochę musieliśmy przyspieszyć.

Image

Idziemy cały czas wzdłuż rzeki, droga jest możliwa do pokonania z autem 4x4.

Image

Końcowy odcinek drogi szutrowej.

Image

Podczas całego trekkingu nie ma problemu z brakiem wody pitnej. Co rusz znajdujemy ujęcie krystalicznie czystej, chłodnej górskiej wody. Gruzja słynie na cały świat z wód mineralnych przy czym Borjomi nie ma ponoć sobie równych.

Image

Image

Osada Parsma o ilę się nie mylę.

Image

Zaczynają się małe kłopoty z przekraczaniem rzeki.

Image

Jakoś daliśmy radę.

Image

Widać już Girevi - ostatnią osadę przed dotarciem na drugą stronę przełęczy Acunta.

Image

Wolność.

Image

Tak mniej więcej wygląda Girevi. Kilka rozklekotanych domostw, ale hotel i restauracja się znajdą.

Image

Tutaj rozbiliśmy swój namiot.

Image

Wieczorna przechadzka w poszukiwaniu jedzenia.

Image

Jest i restauracja w pięknej scenerii.

Image

Tradycyjny sposób wypiekania chleba w Girevi.

Image

Jest i hotel.

Image

Ostatnia szansa na uzupełnienie zapasów.

Image

Pogoda nam się trochę popsuła, pozakładaliśmy kurtki oraz długie spodnie i ruszyliśmy dalej.

Image

Nieprędko znowu zobaczymy ślady cywilizacji ludzkiej.

Image

W Girevi jest baza pograniczników gruzińskich. Trzeba zgłosić wyjście i dostać jakiś świstek papieru. Obyło się bez problemów i bez łapówek.

Image

Baza w Girevi.

Image

Przy nie najlepszej pogodzie ruszamy w nieznane.

Kolejna część nastąpi.

Po więcej relacji zapraszam na mój blog: http://blogpodrozniczymichalanowaka.pl/

Pozdrawiam

Michał Nowak
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Lato na końcu Italii za 979 PLN 💚🤍❤️ Loty do Kalabrii + 4* hotel ze śniadaniami i prywatną plażą 🌊🏖️ Lato na końcu Italii za 979 PLN 💚🤍❤️ Loty do Kalabrii + 4* hotel ze śniadaniami i prywatną plażą 🌊🏖️
Cypr latem 🌊☀️ Tydzień w 4* Capital Coast Resort & Spa w Pafos za 2859 PLN Cypr latem 🌊☀️ Tydzień w 4* Capital Coast Resort & Spa w Pafos za 2859 PLN
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 1 post ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group