Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 1 post ] 
Autor Wiadomość
Offline
 Temat postu: ostatnie 24h w Antigua
#1 PostWysłany: 24 Sie 2015 21:30 

Rejestracja: 24 Sie 2015
Posty: 14
Olewamy budzik o 6 i pozwalamy sobie na jeszcze chwilkę drzemki. Zbieramy się dopiero na 8. Wczorajszy sobotni wieczór był jednym z milszych. Właściciel grał na gitarze, a my upijaliśmy się lekko z pracownikami hotelu przy barze.

Łódka jeszcze nie przypłynęła i czekamy w porannym słońcu z 15 minut. Zakup kawy w San pedro zostawiliśmy na ostatni dzień przed powrotem do Antiguy.

Trochę zbyt surowo oceniłem San Pedro wcześniej. Gdy tylko się wyjdzie nad turystyczną enklawę, ukazuje się inny świat małego miasteczka. Znajdujemy sklep z lokalną kawą, z plantacji wokół jeziora. Przed zakupem prosimy o degustację, a sprzedawca zaprasza nas głębiej do swojej restauracji. Śniadanie jest bardzo dobre, kawa także. Próbujemy także czekolady. Czas w drogę. Kupujemy 4 worki mielonej kawy za Q20 i jeden większy z ziarnami za Q40. Całkiem przystępne ceny.

Obok restauracji pytam, czy nie ma przypadkiem autobusu do Antiguy. Jest ale właśnie odjechał. Szkoda, zapłacilibyśmy Q50, czyli tyle ile za łódkę do Panajachel i 4 busy, a jechalibyśmy bezpośrednio. Cóż, wracamy na molo. Czekamy, aż stateczek się napełni chyba z 15 minut. Słońce pali.

Nie przypuszczamy, że najgorsze przed nami. Jest prawie 10 rano i na jeziorze wieje ogromny wiatr. Dwie pierwsze fale rzucają nami jak chcą, zrywając nas z ławeczek i walimy głowami o sufit. Zresztą nie tylko nas, wszyscy z przodu są lekko zaskoczeni. Gość prowadzący łódkę, bo kapitanem bym go nie nazwał, reflektuje się trochę i rzuca nam kawałek foli do zabezpieczenia bagaży. Oczywiście jesteśmy już na środku jeziora i ciężko cokolwiek zrobić. Kolejne fale zalewaj nas doszczętnie. Nikt już się nie śmieje podskakując na falach. Trzymamy się jedną ręką liny cumowniczej, drugą dachu i staramy się jakkolwiek amortyzować upadki na ławkę. Nogą staram się przytrzymać brezent, aby choć trochę chronić plecaki i torby. Dziewczyna obok podaje komuś do tyłu swój telefon, bo tam mniej rzuca i jest sucho. Walczymy o przetrwanie, płyniemy już godzinę i jesteśmy cali mokrzy.
Jest to kolejny przykład jak w Guatemalii podchodzi się do spraw bezpieczeństwa, wszystko robimy na własną odpowiedzialność. Przewoźnicy maksymalizują zysk upychając jak najwięcej mogą osób. No cóż. Dopływamy. Ewidentnie z tym wiatrem w grudniu to nie przypadek. Jesteśmy tak poobijani, że ledwo wychodzimy na brzeg. Aga idzie zmienić majtki, skarpetki, spodnie i koszulkę. Polar i bluzy są zupełnie przemoczone, rozkładam je na murku. Ja nie mam nic na zmianę - schnę na słońcu. Suszymy też przewodnik, aparat, i tablet, nasze telefony i portfel. Wszystko chyba działa. Siedzimy w doku z 30 minut na miłym słoneczku i patrzymy jak mijają nas inni turyści. Oni nawet nie próbują suszyć swoich rzeczy. Woda wylewa się z plecaków, widać postanowili zabrać trochę jeziora na pamiątkę - my rzeczy mamy w większości suche.

Idziemy dalej łapać chicken-bus-a do Sololi, jest w miarę pusty. Teraz jeszcze jeden do Encuentros i jeden w stronę Antiguy. Ok nie ma miejsca. Siedzimy na skraju siedzenia, trzymają się kurczowo na zakrętach. Muśmy wytrzymać też cały ciężar pasażerów obok. Godzina jakoś mija i znów zmieniamy autobus. Tym razem będziemy stali. Jest koło trzeciej, jesteśmy, ale wymęczyliśmy się strasznie. Wszystko zgodnie z przysłowiem - czas to pieniądz! Teraz zapłaciłbym Q90 za osobę za dojazd bezpośrednio z Panajachel.

Jest pełno ludzi, dziś odbędzie się coroczne palenie diabła. Zostawiliśmy plecaki i zmierzamy w stronę sceny gdzie odbywa się impreza. Jest statua diabła. Jest straż pożarna. Jest jakiś śpiewak, a skąpo ubrane tancerki wymachują biodrami. Przynajmniej się starają. Przebrany w kolonialny strój Hiszpanów wodzirej coś nawija do publiczności. Co chwile odwołuje się do sponsora - krajowego producenta piwa Gallo, bez którego nic w Guatemali się nie dzieje. Nie do końca znamy historię tego obrzędu, ale chyba nie jest do w tej chwili takie istotne. Jacyś chłopcy polewają jeszcze posąg benzyną i układają pasy z petardami. Jest 6 i nareszcie diabeł zostaje podpalony. Mam wszystko nagrane, będę zanudzał znajomych po powrocie, jak filmem z wesela. Niby spoko, ale nie traciłbym na to czasu drugi raz.

Jemy śniadanie na tarasie hotelu i obserwujemy wulkany. Fuego uracza nas paroma sporymi erupcjami. Organizujemy transport na lotnisko na własną rękę, bo w naszym hotelu trochę się nie orientują. Jest 8 grudnia, ostatni dzień podróży. Udało się.

Image Image Image Image Image Image Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Wczasy na klifie z widokiem na ocean 🌊☀️ All inclusive na Gran Canarii za 2399 PLN Wczasy na klifie z widokiem na ocean 🌊☀️ All inclusive na Gran Canarii za 2399 PLN
Odkryj hiszpańską wyspę za 1189 PLN 🌊☀️ 4 dni w 4* hotelu ze śniadaniami na Majorce 🇪🇸✈️ Odkryj hiszpańską wyspę za 1189 PLN 🌊☀️ 4 dni w 4* hotelu ze śniadaniami na Majorce 🇪🇸✈️
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 1 post ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group