Forum strony Fly4free.pl
https://forum.fly4free.pl/

Żargon podróżniczy
zargon-podrozniczy,18,63708
Strona 1 z 3

Autor:  DagMarika [ 23 Sty 2015 02:07 ]
Temat postu:  Żargon podróżniczy

Hej! Czy ktoś z Was może słyszał o żargonie wytrawnych podróżników?:) Czy jest jakiś slang?:) Pisze o tym pracę i jeżeli ktoś ma jakieś pomysły, jakich słów używa podczas podróżowania lub czy porozumiewa się konkretnym slangiem, będę wdzięczna, jeśli się tym podzieli!:) Pozdrawiam!

Autor:  dlugi_szmul [ 23 Sty 2015 02:21 ]
Temat postu:  Re: ŻARGON PODRÓŻNICZY

tubajfor/y
skiewko
na trzy kłodry
dijułaj
:mrgreen:

Autor:  ewam24 [ 23 Sty 2015 02:51 ]
Temat postu:  Re: ŻARGON PODRÓŻNICZY

A czego konkretnie poszukujesz? Na jakiej płaszczyźnie chcesz robić analizę (bo wtedy możemy 'zoptymalizować' korspus;)

Autor:  DagMarika [ 23 Sty 2015 03:59 ]
Temat postu:  Re: ŻARGON PODRÓŻNICZY

właściwie celowo nie pisałam nic więcej, by zobaczyć jak podchodzimy do tego tematu:) ogólnie interesuję mnie to, czy podróżnicy mają swój slang, a dokładnie - zbiór słów, fraz, zwrotów, które są rozpoznawalne środowisku i często używane :)

-- 23 Sty 2015 03:02 --

dlugi_szmul napisał(a):
tubajfor/y
skiewko
na trzy kłodry
dijułaj
:mrgreen:


Hej, a czy mogłabym prosić o 'przetłumaczenie' tych słów?:)

Autor:  Aga_podrozniczka [ 23 Sty 2015 10:20 ]
Temat postu:  Re: ŻARGON PODRÓŻNICZY

Ja nie znam znaczenia zadnego z tych slow, ale na pewno jest zargon ludzi, ktorzy czesto lataja. Forum Flyertalk jest przykladem. Tam jest tyle skrotow, ze jest WIKI. Jak ktos jest nowy, to trudno czasami zrozumiec, o co chodzi w niektorych postach.

Czy uzywanie nazw lotnisk zamiast miast, to zargon? LCY, LHR?

Autor:  correos [ 23 Sty 2015 10:30 ]
Temat postu:  Re: ŻARGON PODRÓŻNICZY

kariere robi slowo DESTYNACJA :D

Autor:  obibok [ 23 Sty 2015 10:33 ]
Temat postu:  Re: ŻARGON PODRÓŻNICZY

Aga_podrozniczka napisał(a):
Czy uzywanie nazw lotnisk zamiast miast, to zargon? LCY, LHR?

Powiedziałbym raczej, że popisywanie się pseudofachowością. I potem wyskakują z tego kwiatki, jakie widzimy czasem na tym forum, że ktoś pisze, że leciał Ryanairem z WAW do WRO (jak już się ktoś popisuje, to można by rzetelnie), albo że jechał Pendolino z WAW do KTW. Kurde, znaczy do Pyrzowic?
A piszę o tym dlatego, że bardzo podobne zjawisko zaobserwowałem w innej bliskiej mi dziedzinie, tj. komunikacji miejskiej. Tam zarówno hobbyści lubią popisywać się rzekomo fachowym słownictwem, jak i pracownicy. Mieliśmy kilka artykułów na ten temat, np. Wyborcza w Krakowie pisała, że ZIKiT informował pasażera o "kursie nadspieszonym", a z kolei w Warszawie był kiedyś artkuł "ZTM mówi do pasażera szyfrem".
I ja namówiłem znajomą, by napisała (co się udało) pracę magisterską na ten temat. Analizowała np. fakt, że wbrew temu, co się tym ludziom wydaje, to nie jest żadne słownictwo fachowe, tylko żargon wykształcony przez lata w danym przedsiębiorstwie, bo przy porównaniu największych miast wychodziło, że te słowa są zupełnie inne.

correos napisał(a):
kariere robi slowo DESTYNACJA :D

No niestety. Okropne słowo. Ale to chyba element większego zjawiska, tj. zaśmiecania języka zapożyczeniami i kalkami, jak choćby "dokładnie!" czy "dedykowany".
Natomiast warto przejrzeć niniejsze forum, jak ludzie piszą o "gejtach", "boardingach", "paxach", "stewkach" itd. Swoją drogą bardzo drażni mnie nazywanie kartki papieru "boardingiem", bo dosłownie słowo oznacza raczej ładowanie się na pokład i ostatnio w jakimś wątku z tej okazji nieco wypaczył się sens wypowiedzi, bo ktoś pisząc "w trakcie boardingu" miał na myśli robienie odprawy.

Autor:  Washington [ 23 Sty 2015 11:09 ]
Temat postu:  Re: Odp: ŻARGON PODRÓŻNICZY

Osobiscie uzywam slowa "lokalsi" choc zapewne powinienem mowic o miejscowych (slowo to wydaje mi sie jednak ograniczone do ludnosc danej miejscowisci a nie narodu jak "lokalsi", choc to zapewne moja wlasna semantyka).
Jesli zas chodzi o "boarding" i inne okreslenia "techniczne" to sie nie dziwie ich uzywaniu (co najwyzej ludzie uzywaja ich nieprawidlowo) bo po prostu nie mamy prostego i krotkiego polskiego odpowiednika (nic lepszego poza wchodzeniem na poklad nie przychodzi mi do glowy). Sa oczywiscie wyjatki jak np checkin, mamy w jezyku polskim slowo odprawa, ktore jest zgrabne w swej naturze.
Co do kodow IATA lotnisk to ich uzycie wiaze sie z istnieniem wielu lotnisk wokol jednej miejscowosci, w ten sposob mozna szybko i latwo idendyfikowac o ktorym mowimy. Zgodze sie jednak ze sa w srodowisku czesto naduzywane.

Autor:  lataczuk [ 23 Sty 2015 11:16 ]
Temat postu:  Re: ŻARGON PODRÓŻNICZY

correos napisał(a):
kariere robi slowo DESTYNACJA :D


Dawno dawno temu pracowalem w turystyce, gdzie akurat w uzyciu bylo to slowo dosc czesto, a auto korekta w Wordzie i outlooku notorycznie mi to zmieniala na "destylacja"; pare razy nawet udalo mi sie wyslac jakies pismo czu maila z "destylacja" ;(.

Autor:  Aga_podrozniczka [ 23 Sty 2015 11:30 ]
Temat postu:  Re: ŻARGON PODRÓŻNICZY

obibok napisał(a):
Aga_podrozniczka napisał(a):
Czy uzywanie nazw lotnisk zamiast miast, to zargon? LCY, LHR?

Powiedziałbym raczej, że popisywanie się pseudofachowością. I potem wyskakują z tego kwiatki, jakie widzimy czasem na tym forum, że ktoś pisze, że leciał Ryanairem z WAW do WRO (jak już się ktoś popisuje, to można by rzetelnie), albo że jechał Pendolino z WAW do KTW. Kurde, znaczy do Pyrzowic?


Ja uzywam LHR zamiast Heathrow, bo jest krocej. W Londynie i okolicy jest 5 lotnisk wiec nie wydaje mi sie, ze uzywajac skrotow w odpowiednim towarzystwie jest to szpanowanie fachowoscia. Chociaz uzywam tylko LHR i LCY, a w pozostalych przypadkach pelnych nazw. WAW/Wawa, to akurat uzywam ogolnie na Warszawe, nie na lotnisko
obibok napisał(a):
correos napisał(a):
kariere robi slowo DESTYNACJA :D

No niestety. Okropne słowo. Ale to chyba element większego zjawiska, tj. zaśmiecania języka zapożyczeniami i kalkami, jak choćby "dokładnie!" czy "dedykowany".
Natomiast warto przejrzeć niniejsze forum, jak ludzie piszą o "gejtach", "boardingach", "paxach", "stewkach" itd. Swoją drogą bardzo drażni mnie nazywanie kartki papieru "boardingiem", bo dosłownie słowo oznacza raczej ładowanie się na pokład i ostatnio w jakimś wątku z tej okazji nieco wypaczył się sens wypowiedzi, bo ktoś pisząc "w trakcie boardingu" miał na myśli robienie odprawy.

Tego typu slowa sa dla mnie straszne, wole jak juz ktos napisze gate, pax, a nie spolszcza to. Ja uzywam slowa bramka po polsku.

Autor:  cheesy [ 23 Sty 2015 12:20 ]
Temat postu:  Re: ŻARGON PODRÓŻNICZY

Należy dodać OW (one way) - podróż w jedną stronę i RT (round trip) - podróż w dwie strony. Oczywiście wygodniej jest pisać skrótami niż pełnym nazewnictwem. Pytanie czy nie można wymyślić skrótów polskojęzycznych? Pewnie można. Na forum funkcjonuje już MWZ (minimalna wartość zamówienia), więc pewnie mogło by być np. P1S lub P2S. Tylko po co? Przypomnę, że już lata temu próbowano likwidować zapożyczenia i starano się wprowadzić określenie "męski zwis". Pewnie wielu z was wie o co chodzi.

Autor:  Grzegorz40 [ 23 Sty 2015 12:26 ]
Temat postu:  Re: ŻARGON PODRÓŻNICZY

Aga_podrozniczka napisał(a):
Tego typu slowa sa dla mnie straszne, wole jak juz ktos napisze gate, pax, a nie spolszcza to. Ja uzywam slowa bramka po polsku.


Źle ze mną ;-) Zacząłem się już zastanawiać, co to jest ta bramka na lotnisku ;-) Rozumiem, że bramka to security, a nie gate? ;-)

Autor:  michzak [ 23 Sty 2015 12:33 ]
Temat postu:  Re: ŻARGON PODRÓŻNICZY

Chyba bardziej gate, bo ja osobiście security nazywam "Bramką bezpieczeństwa"

Autor:  manari [ 23 Sty 2015 14:44 ]
Temat postu:  Re: ŻARGON PODRÓŻNICZY

Bardzo fajny temat!

Wszystkie te anglicyzmy typu security, gate, destination, boarding, są charakterystyczne dla "lotniskowego" etapu podróży chyba po prostu dlatego, że na lotniskach są kodem, bez którego ani rusz poza Polską.
Poza lotniskiem wymieniłabym "low cost" (z którego zrobił się przymiotnik "lowcostowy"), "zabukować", "dorm", "bakpakersi", "dwójka", "trójka" itd na opis pokoi (choć to już od lat jest w użyciu).
Skrótowe nazwy lotnisk inaczej chyba będą traktowane w tekście - raczej powie się Fiumicino, niż FCO itd.

Ale tak ogólnie, jeśli piszesz o tym pracę, to chyba metodologia wymaga prześledzenia tego żargonu w praktyce, czyli przeczytania sobie forów takich jak to. Odpowiedzi na twoje pytanie w tym wątku co najwyżej wskażą ci na świadomość jego użycia, ale nie potwierdzą lub zaprzeczą istnienia. Tak sobie myślę:)

Swoją drogą myślę, że takie zapożyczenia jak np "destynacja" są naturalnym procesem w języku, zwłaszcza, że wypełniają pewną niszę, bo nie ma jednoznacznego polskiego odpowiednika, trzeba opisowo. Póki co nas razi, ale z czasem będzie tak samo naturalne, jak w tej chwili słowo "keczap" albo "test", czy "hostel".

Autor:  Macieqx [ 23 Sty 2015 14:48 ]
Temat postu:  Re: ŻARGON PODRÓŻNICZY

Dorzuciłbym
RTW - dookoła świata (round the world)
LCC - low cost carriers (linie niskokosztowe)
I dobrze tutaj użytkownik manari pisze : dorm, bakpakersi, te określenia liczebności.

Autor:  michzak [ 23 Sty 2015 14:54 ]
Temat postu:  Re: Żargon podróżniczy

Dorm czy bakpakersi szczerze mówiąc nie spotkałem się...

Swoją drogą, a propo zaśmiecania języka, to czasem lubię wrócić do dzieła J. Tuwima "Ślusarz" - to fajnie pokazuje jak język w międzywojniu był zaśmiecony w tym przypadku przez język niemiecki ;)

Nie będę wstawiał wiersza, ale warto sobie przeczytać :)

Autor:  ms993 [ 23 Sty 2015 14:56 ]
Temat postu:  Re: ŻARGON PODRÓŻNICZY

manari napisał(a):
Swoją drogą myślę, że takie zapożyczenia jak np "destynacja" są naturalnym procesem w języku, zwłaszcza, że wypełniają pewną niszę, bo nie ma jednoznacznego polskiego odpowiednika, trzeba opisowo.

Jak to nie ma? To jest po prostu kierunek lotu czy podróży.
Tak samo bukować - jest słowo zarezerwować, co prawda też zapożyczenie, ale bardziej zadomowione.

Autor:  obibok [ 23 Sty 2015 15:25 ]
Temat postu:  Re: Żargon podróżniczy

Ale ktoś tu ostatnio pisał "zabookować". Swoją drogą słuchałem audycji, w której "trzej tenorzy" języka polskiego (Miodek, Bralczyk, Markowski) chwalili fakt, że spolszczyło się "dizajn", jednocześnie żałując formy "desygn", która nawiązywałaby do sygnowania. Ja takich okropnych słów w ogóle nie lubię. Po polsku to jest wzornictwo. Z kolei wczoraj w "Trójce" słyszałem fajne dywagacje, co by było, gdyby spolszczyć słownictwo komputerowe. Tuwim Tuwimem, ale wcześniej był Górnicki, piętnujący zapożyczenia czeskie, potem moda na francuski. A "security" to po prostu kontrola bezpieczeństwa. Owszem, nienajszczęśliwsze określenie, podobnie jak wzornictwo, ale wolę to od prymitywnego angielskiego, w którym wszystko jest "Kali kupić krowa".
Ale wracając do tematu, w tym pierwszym wpisie moje słowa przybrały taki ostry wydźwięk, ale nie twierdzę, że to są tylko negatywne zjawiska. Bardziej chciałem autorce wątku zwrócić uwagę na ciekawe procesy, jakie tu zachodzą.

Autor:  Aga_podrozniczka [ 23 Sty 2015 15:39 ]
Temat postu:  Re: ŻARGON PODRÓŻNICZY

Grzegorz40 napisał(a):
Aga_podrozniczka napisał(a):
Tego typu slowa sa dla mnie straszne, wole jak juz ktos napisze gate, pax, a nie spolszcza to. Ja uzywam slowa bramka po polsku.


Źle ze mną ;-) Zacząłem się już zastanawiać, co to jest ta bramka na lotnisku ;-) Rozumiem, że bramka to security, a nie gate? ;-)

Mam na mysle Gate, przy wsiadaniu do samolotu. Jak jest poprawnie po polsku? Wyjscie? Tak chyba mowia na lotnisku: Wyjscie numer xx? Rzadko latam z Polski. Jak rozmawiam z kims mniej zorientowanym w lataniu i jezyku angielskim to staram sie uzyc polskich zwrotow. Moze bramka jest niefortunna, ale przyszla mi do glowy jako tlumaczenie doslowne.

Ogolnie to bardzo ubolewam nad tymi wszystkimi anglicyzmami, chociaz sama nie jestem idealem w tej kwestii.

Te okreslenia dwojka, trojka to chyba sa uzywane od dawien dawna.

Autor:  arturro [ 23 Sty 2015 15:56 ]
Temat postu:  Re: Żargon podróżniczy

Jeśli przy okazji interesują cię tez trendy językowe, to mam przykład.
Jest taki - dość powszechny - trend, dla mnie rażący, by używać słowa "zrobić" w znaczeniu zwiedzić, obejrzeć, przejechać, odbyć. "Zrobić Gruzińską Drogę Wojenną" "Zrobić Paryż" "Zrobić Luwr"...

Kilka przykładów znalazłem na forum. Proszę się nie dąsać, jeśli ktoś odnajdzie tu cytat ze swojego wpisu, bo zjawisko jest powszechne. Użyłem wyszukiwarki i podaję pierwsze z brzegu pasujące przykłady:

Możesz w jedną stronę zrobić Bangkok, a wracając zwiedzić Kuala Lumpur, albo Singapur.
Spokojnie można zrobić też gejzery zwykłym autem, ale my ze względu na małą i doświadczenia z 4300 z poprzedniego dnia postanowiliśmy zrobić je oddzielnie.
jeżeli mogę za ~80zł OW zrobić tą trasę 7-mio miejscowym autem, gdzie mogę zabrać WSZYSTKO z domu co mi się podoba, to tak uważam, że 60 OW to dużo


Dlaczego uważam ten trend za rażący? Ano dlatego, że zrobić użyte w ten sposób kojarzy mi się bardziej z odfajkować, zaliczyć, ziewnąć i spuścić wodę, niż zwiedzić, obejrzeć, zachwycić się. W ten sposób umniejszamy znaczenie i wartość odbytej podróży i okazujemy lekkie (pewnie nieświadome i często niezamierzone) lekceważenie dla odwiedzonych miejsc.
...A przecież opowiadamy o naszym wspaniałym wyjeździe.

Strona 1 z 3 Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/