| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| z wizytą u Turkmenbaszy z-wizyta-u-turkmenbaszy,215,181545 | Strona 1 z 2 |
| Autor: | cart [ 16 Kwi 2025 21:47 ] |
| Temat postu: | z wizytą u Turkmenbaszy |
Pomysł wyjazdu do Turkmenistanu zaczęliśmy omawiać podczas naszej afgańskiej przygody. @Woy, Leszek i Ania byli chętni. Pozostało czekać na jakieś promo. No i pewnego dnia Turkish wrzucił loty do Aszgabadu po niecałe 3k. Tyle tylko, że bez sensu wracać się do stolicy, więc szybko obczailiśmy, że jak wróci się z Taszkientu to cena spada na 2200. Lokalny lot Nukus-Taszkient to 150 zł. Szybka wrzuta na forum spowodowała, że chętny był także @mayasty, @becek i jego kolega Paweł. Razem 7. List zamknięta. Początkowo miałem wyjechać do Nukus, wziąć lokalny lot do TAS i wrócić po 5-6 dniach, ale po namowach becka zdecydowaliśmy się we trzech, że zobaczymy też miasta z Jedwabnego Szlaku w Uzbekistanie. Wstyd się przyznać, że byłem już 2x w Uzbekistanie, a nie widziałem Chiwy, Buchary i Samarkandy. Jako, że Turkish lata do Samarkandy, to wzięliśmy powrót stamtąd. Cena 2400, bardzo przyjemna, z dobrymi przesiadkami w IST. Idealny tydzień, bo wylot w piątek wieczorem i powrót w niedzielę wieczór. Grupa podróżników bardzo zaawansowana. Ania w tym roku planuje odwiedzić wszystkie kraje z listy ONZ jako pierwsza Polka. Zresztą z Nukus poleciała do Gujany Plan na Turkmenistan to 5 pełnych dni. Chcieliśmy odwiedzić wszystkie regiony i Unesco. Siedziałem i kminiłem plan, a jak wykminiłem to napisałem do kilku biur. Najbardziej konkretni okazali się Stantours. Cena 825$ od osoby, w tym lokalny przelot z Turkmenbaszy do Aszgabadu. Czy da się taniej? Pewnie, że się da, ale chcąc zobaczyć Yangykala kanion trzeba wynająć mocne terenówki na cały dzień. Można też zejść ze standardu hoteli. Jedzenie na miejscu jest bardzo tanie, a benzyna kosztuje 40 groszy za litr. Plan wyszedł taki: Załącznik: trip.jpg [ 554.01 KiB | Obejrzany 7419 razy ] Załatwianie wizy okazało się dość proste. Wysłaliśmy tylko skany paszportów i odesłali nam LOI. Na podstawie LOI dostaje się wizę na lotnisku. Ruszamy! | |
| Autor: | cart [ 17 Kwi 2025 20:34 ] |
| Temat postu: | Re: z wizytą u Turkmenbaszy |
Już lądując w Aszgabadzie, możemy mieć wyobrażenie, że to trochę inny świat. Wszystko z góry jest białe i ma zielone dachy. Akurat mamy wschód słońca i ładne kolory. W oddali widać irańskie góry. Lotnisko jest wielkie i przepiękne, w kształcie orła - narodowego ptaka Turkmenistanu. Na lotnisku jest pusto, nasz TK jest jedyną zagraniczną linią. Docieramy do okienka, gdzie podajemy nasze wydrukowane LOI i pan każe iść do banku, czyli okienka obok. Wiza niby 70$, na kartce napisane jest 85$, a kasują nas na 130$. W tym wliczony był jeszcze test na covid, ale nikt mnie nie sprawdzał. Potem immigration i możemy już się spotkać z naszym przewodnikiem. Oficjalny kurs to 1$=3 manaty, ale przewodnik wymieni nam po 15. Przy czarnorynkowym kursie, kraj nagle staje się bardzo tani. Za te 15 bierzemy po kawie na lotnisku, wsiadamy w busa i jedziemy po Anię, która doleciała tu wczoraj. Aszgabat to białe miasto. Zostało totalnie zburzone przez trzęsienie ziemi o sile 9.5 stopnia w 1948 roku. Odbudowane najpierw po sowiecku, ale ojciec narodu Saparmurat Niyazov miał inny pomysł. Stare bloczyska zostały obłożone białym marmurem z Indii, a wszystkie nowe bloki też były robione z marmuru. Potem już zaczęto robić kompozyty miejscowe przypominające marmury. Monumentalizm tych budowli poraża. Do tego wszędzie szerokie ulice, piękna roślinność i chodniki, po których nikt nie chodzi. Białe miasto nie byłoby kompletne bez białych samochodów. Wódz zakazał rejestrowania innych samochodów niż białe, z wyjątkiem srebrnych. Ale tych srebrnych w ogóle nie widać. Wszędzie jeżdżą białe Toyoty, więc jak masz Camry albo Corollę to masz problem z rozpoznaniem swojej Takich nakazów (albo zakazów) było sporo więcej. Z ciekawszych to zakaz noszenia brody czy złotych zębów. Zakazał balet, bo kojarzył mu się z pornografią. O pomnikach i zdjęciach nie wspomnę, choć teraz wszędzie jest ten sztywny młodzian bez żadnej mimiki twarzy (syn następcy Turkmenbaszy). Ania mieszkała w hotelu 5*, który był totalnie odstrzelony. Kosztował 120$, więc nie tak strasznie. Musiała mieć dobry internet do pracy, więc stąd ten wybór. A tak ogólnie to większość stron jest zablokowana, a działa tylko jakaś jedna aplikacja VPN na androida. Jako posiadacz iphone pogodziłem się z brakiem social mediów na najbliższe dni. Jedziemy od razu na zwiedzanie stolicy. Zaczynamy od pomnika niepodległości ze statuami dawnych władców. ![]() Wieża ma 91 metrów. ![]() Wspominałem już, że miasto jest pięknie położone wśród gór. Wystarczy się odwrócić: ![]() ![]() ![]() W oddali pomnik samego Nijazowa, złoty. Jest sobota rano i totalnie pusto. ![]() ![]() A to jedna z głównych ulic i marmurowe apartamentowce: ![]() Wszędzie w oddali widać kolejne dzieła sztuki: ![]() I te latarnie..., nadziergali się na maxa ![]() A to? Ktoś zgadnie? To koło diabelskie, które jest w środku. Pierwszy raz widziałem takie cudo. Niestety zamknięte i nie dało się przejechać. ![]() | |
| Autor: | jasiub [ 18 Kwi 2025 14:39 ] |
| Temat postu: | Re: z wizytą u Turkmenbaszy |
W korkach raczej nie utkęliście PS Jak zawsze świetne kadry ... | |
| Autor: | cart [ 18 Kwi 2025 15:04 ] |
| Temat postu: | Re: z wizytą u Turkmenbaszy |
Jedziemy na przedmieścia Aszgabadu do Old Nisa. ![]() Old Nisa to wpisana na listę Unesco starożytna osada Partów. Założona już w VI wieku p.n.e., największy rozkwit przeżywała na przełomie ery. Cytadela/miasto zbudowane było z cegły palonej i suszonej, więc nie ma co się dziwić, że niewiele z tego zostało. Gród natomiast robi wrażenie wielkością. ![]() ![]() Tu mój nowy aparat, a właściwie bateria zaszwankowała. Chciałem przetestować zamiennik, a nie był naładowany pomimo, że pokazywał maxa. Oryginał zostawiłem w plecaku i klops. Dużo na szczęście nie straciłem, bo coś tam dopiero zaczęto odnawiać i właściwie nie widać nic oprócz kilku podniesionych budynków. ![]() Sceneria za to jest przepiękna i surowa. Tam daleko to już Iran i naturalna przeszkoda w postaci gór. ![]() Wracamy do stolicy i jedziemy do Meczetu Gypjak. To największy meczet w Azji Centralnej i miejsce pochówku wodza narodu. ![]() Robi wrażenie z daleka. Złote kopuły, marmur, fontanny, dywany. Kosztował ponoć sto baniek dolarów. ![]() W środku jest grób Turkmenbaszy i jego najbliższej rodziny. ![]() ![]() W środku pusto. Otwierają drzwi dla nas. Trochę wow. ![]() ![]() ![]() Odwiedzamy jeszcze jedno miejsce, zbiór różnych pomników, w tym wojny. Wszystko odstrzelone i jakieś totalnie dziwne. Mamy totalnie mieszane uczucia na temat tej swoistej architektury. Tu chociaż coś innego niż białe. ![]() ![]() Robi się już późno. Przed nami jeszcze 3h drogi nową autostradą do Mary. Aby nam nie było nudno to @becek kupuje koniak za 3 dolary i od razu mamy wesoły busik. W Mary jest inaczej. Widać już sporo starych Ład, które mają pewnie po 40-50 lat. Ładny meczet i jakieś rządowe budynki. Hotel też wielki i odstrzelony, gdzie dostajemy pokój w stylu imperialnej Rosji. Jeszcze szybka kolacja, lokalne piwko i można w końcu pójść spać. To był długi dzień. | |
| Autor: | klapio [ 18 Kwi 2025 18:57 ] |
| Temat postu: | Re: z wizytą u Turkmenbaszy |
cart napisał(a): Białe miasto nie byłoby kompletne bez białych samochodów. Wódz zakazał rejestrowania innych samochodów niż białe, z wyjątkiem srebrnych. Ale tych srebrnych w ogóle nie widać. Wszędzie jeżdżą białe Toyoty, więc jak masz Camry albo Corollę to masz problem z rozpoznaniem swojej Takich nakazów (albo zakazów) było sporo więcej. Z ciekawszych to zakaz noszenia brody czy złotych zębów. Wódz niekonsekwentny bo przykładowo postacie z pomników pomimo posiadania złotych elementów zębów jednak złotych nie mają, to jednak brody już posiadają Jak zawsze super zdjęcia | |
| Autor: | pabien [ 18 Kwi 2025 20:44 ] |
| Temat postu: | Re: z wizytą u Turkmenbaszy |
W kontekście zębów warto wspomnieć, że poprzedni prezydent, ojciec obecnego był osobistym dentystą Niyazowa | |
| Autor: | cart [ 23 Kwi 2025 09:02 ] |
| Temat postu: | Re: z wizytą u Turkmenbaszy |
Merv to wspaniałe miasto, które istniało tu od tysiącleci. Ponoć w pewnym momencie mieszkało tu 200k ludzi, a mury rozciągały się na długość 250 km! Jak większość budowli z gliny i cegły dość szybko się rozpadały, ale co nieco można jeszcze pooglądać. Zaczynamy od VII wiecznego pałacu Wielkie Kyz Kala, budowana przez Persów: ![]() Można zajrzeć do środka, trochę ledwo już to stoi: ![]() Jest jakieś lokalne święto i jest mnóstwo ludzi. Niby niedziela i naprawdę wszędzie lokalne tłumy. ![]() A największą atrakcją jesteśmy my. Lokalne dziewczyny, całkiem nieźle mówiące po angielsku nas zaczepiały by zrobić sobie z nami zdjęcie. Odwdzięczyły się także piękną pozą. Strzelam, że siostry. ![]() Wewnątrz murów są jeszcze mauzolea i cmentarze. Najpierw oglądamy Askhab Mausoleum - budowane IX-XII wiek przez Seldżuków i potem odnowione przez Temurydów po zniszczeniach Mongołów. Dedykowane jednym z dwóch pierwszych kompanów Mahometa Abu Dharal-Ghifari i Abu Buraidah al-Aslami. ![]() ![]() A to z daleka widoczne mury otaczające miasto: ![]() Hodja Yusuf Hamadani to jeden z głównych nauczycieli sufizmu i także ma piękne mausoleum. ![]() ![]() ![]() Następnie grobowiec Sułtana Sanjar. To XI wiek. Grobowiec ma kwadratową podstawę o boku 27 metrów, a kopuła ma 38 metrów. Budowla naprawdę robi wrażenie. ![]() ![]() ![]() Tu też ładna pani uśmiechnęła się dla mnie ![]() Zostało nam jeszcze Muhammad ibn Zayd Mausoleum, prorok szyitów żyjący w VIII i IX wieku. Mauzoleum powstało 200 lat później. ![]() ![]() I to tyle z Merv. Czuć historię. Wracamy samochodem do Aszgabatu. Koniak znowu pęka. Wsiadamy do pociągu o 17:40 jadącego do Turkmenbaszy. Mamy 3 przedziały kupiejne. Pociąg był bardzo wesoły, na tyle wesoły, że jak dojechaliśmy o 8 rano to jeszcze nie wytrzeźwiałem | |
| Autor: | Sudoku [ 23 Kwi 2025 14:33 ] |
| Temat postu: | Re: z wizytą u Turkmenbaszy |
cart napisał(a): Jest jakieś lokalne święto i jest mnóstwo ludzi. Niby niedziela i naprawdę wszędzie lokalne tłumy. Z tego co pamiętam, to miałeś lecieć pod koniec marca, więc to zapewne Nowruz. | |
| Autor: | pabien [ 23 Kwi 2025 15:58 ] |
| Temat postu: | Re: z wizytą u Turkmenbaszy |
Nowruz w tym roku był w czwartek lub w piątek, zależnie od lokalizacji | |
| Autor: | Sudoku [ 23 Kwi 2025 16:34 ] |
| Temat postu: | Re: z wizytą u Turkmenbaszy |
@pabien To niekoniecznie musi być konkretny dzień tygodnia. Np. w Uzbekistanie i podobnie w Turkmenistanie jest to święto państwowe obchodzone zawsze 21 marca. Jak pisałem, to coś mi się ubzdurało, że 31 marca, więc oczywiście to musiało być coś innego. | |
| Autor: | cart [ 23 Kwi 2025 20:15 ] |
| Temat postu: | Re: z wizytą u Turkmenbaszy |
Copilot twierdzi, że to był Dzień Neutralności, upamiętniające neutralny status Turkmenistanu. | |
| Autor: | cart [ 24 Kwi 2025 11:22 ] |
| Temat postu: | Re: z wizytą u Turkmenbaszy |
Wytaczamy się z pociągu w Turkmenbaszy. Na pierwszy rzut oka widać spory port i zapyziałe miasteczko. Klimat się zmienił, jest dużo bardziej pustynnie i sucho. Pociąg jedzie ostatni odcinek wzdłuż Morza Kaspijskiego. Na stacji odbierają nas 3 duże terenówki - dwa Landcruisery i jeden Patrol. Jedziemy najpierw na śniadanie, a potem do jakiegoś sklepiku na przedmieścia by kupić coś na lunch. Po drodze będzie tylko pustka. Zaopatrujemy się w lokalne wypieki za jakieś zupełne grosze. Nasz cel - kanion Yangylala. Najpierw punkt widokowy na Morze Kaspijskie: ![]() Zaraz skręcamy z drogi głównej i jedziemy złą, ale jeszcze asfaltową drogą. Pomimo dziur, nasi kierowcy zapierdzielają jak głupki po 130-140 kph. Co jakiś czas widzimy wielbłądy. ![]() Dojeżdżamy do jakiejś wioski i wjeżdżamy w błoto. Powiedzieli, że to ta droga, ale były opady i jest zbyt grząsko. Próbujemy znaleźć inną drogę i jedziemy właściwie na przełaj. Dojeżdżamy do jakiegoś ładnego punktu i zatrzymujemy się na chwilę. Widoczki robią się pierwszorzędne: ![]() ![]() Przewodnik mnie łapie i mówi, że zgubili drogę, ale żebym innym nie mówił Oglądamy więcej ładnych widoczków i dla mnie w sumie już jest super, więc myślałem, żeby niekoniecznie tego kanionu na siłę szukać. ![]() Jest nawet wulkan błotny, wygasły, udało się wejść na niego. ![]() Jeździmy totalnie na wariata na przełaj i szukamy dojazdu do kanionu. Samochody nie miały ze sobą komunikacji, komórki nie działały, a czasami gubiliśmy się wzrokowo. Mój kierowca jechał na końcu stawki i pukał się w główę, gdzie ta reszta jedzie. Problem był w tym, że prawie dookoła były pionowe stoki i nie dało się tego objechać. ![]() W końcu @mayasty wyciąga tableta z mapą topograficzną i próbujemy wyznaczyć, którędy da się przejechać. Po kilku kilometrach w końcu udaje się dojechać do normalnej drogi szutrowej i stąd do kanionu już tylko kolejnych kilka kilometrów. ![]() Jest i on! Cudo! ![]() A mi wcześniej przez myśl przeszło by tu nie jechać. ![]() Po tych godzinach jazdy i zgubionej drodze nareszcie wszyscy są zadowoleni. Te widoki to prawdziwy kosmos! ![]() ![]() Z drugiej strony drogi też ładnie, to tam gdzieś krążyliśmy: ![]() Jedziemy na drugi punkt widokowy. Jest tu coś ala język trolla. Siadam i podziwiam. ![]() Panorama z tego punktu: ![]() ![]() A tu ten "język trolla". Oczywiście robimy zdjęcia indywidualne i grupowe, ale opublikuję puste. ![]() Ostatni rzut oka i wracamy. ![]() Tym razem droga prosta. Nie wiem jak oni zgubili tę drogę w tamtą stronę... Wróciliśmy do Turkmenbaszy w 2.5h, znowu jadąc na urwanie karku. Na ogromnym i nowym lotnisku, gdzie są max 2 loty dziennie, odlatujemy opóźnieni do Aszchabadu. Opóźnieni, bo ponoć był prezydent i musieliśmy odczekać swoje na płycie... Jeszcze tylko nocna rundka po oświetlonym mieście i możemy jechać do naszego wypaśnego Sport Hotel. | |
| Autor: | M_Karol [ 24 Kwi 2025 12:37 ] |
| Temat postu: | Re: z wizytą u Turkmenbaszy |
@cart podzielisz się zdjęciami i wrażeniami z pociągu? Jaki jest standard pociągu? Czy mieliście kontakt z lokalnymi? Czy w pociągu był z Wami przewodnik? Jak prezentują się stacje? Czy mają wagon restauracyjny i co tam serwują? | |
| Autor: | cart [ 24 Kwi 2025 13:07 ] | ||
| Temat postu: | Re: z wizytą u Turkmenbaszy | ||
@M_Karol pociąg to radziecka ciuchcia, diesel. Linie kolejowe nie są zelektryfikowane. Jechaliśmy kupiejnym, 3 przedziały na 7 osób + przewodnik (jechał z nami). Wagonu restauracyjnego nie było i dlatego przewodnik na stacjach donosił nam koniak i piwko. Kontakt z lokalnymi mógłby być, ale przy takiej grupie ciężko o integrację. Zresztą między sobą mieliśmy mnóstwo tematów do obgadania
| |||
| Autor: | Sudoku [ 24 Kwi 2025 13:43 ] |
| Temat postu: | Re: z wizytą u Turkmenbaszy |
M_Karol napisał(a): @cart podzielisz się zdjęciami i wrażeniami z pociągu? Co się zdarzyło w pociągu, zostaje w pociągu | |
| Autor: | abelincoln [ 24 Kwi 2025 13:55 ] |
| Temat postu: | Re: z wizytą u Turkmenbaszy |
3 przedziały czteroosobowe na 8 osób? To rodzi pytania... wiele pytań... Ale Sudoku napisał(a): Co się zdarzyło w pociągu, zostaje w pociągu | |
| Autor: | cart [ 24 Kwi 2025 14:19 ] |
| Temat postu: | Re: z wizytą u Turkmenbaszy |
Bilety są po 10$, wzięli dodatkowy przedział byśmy mieli miejsce. | |
| Autor: | cart [ 25 Kwi 2025 10:36 ] |
| Temat postu: | Re: z wizytą u Turkmenbaszy |
W końcu mamy luźny poranek, wysypiamy się i korzystamy z dobrego śniadania w hotelu. Można pospacerować dookoła hotelu, a o 11 jedziemy na największy bazar stolicy. Interesuje nas tam głównie część spożywcza. Kupujemy kawior, wędzoną rybę, różne pierożki, sok z granata - wszystko za grosze i raczej produkty zupełnie niespotykane u nas. Koniak oczywiście też Pakujemy się znowu do 3 terenówek i jedziemy w stronę Derwazy, na północ. Droga dość dobra przez dłuższy okres. Na kilkanaście kilometrów przed celem dopiero robi się gorzej. Najpierw zjeżdżamy w lewo. Okazuje się, że nie tylko w Derweze są zapadliska po odwiertach gazu. Oglądamy najpierw zapadlisko wypełnione wodą. W środku pływają niestety plastikowe butelki. Woda ponoć trująca. ![]() Potem jeszcze jedno zapadlisko. Nawet jest mały ogień: ![]() W końcu skręcamy w prawo i piaszczystą drogą dojeżdżamy do celu dzisiejszej wyprawy, czyli Wrót Piekieł. ![]() Tu następuje lekkie rozczarowanie, ponieważ ognia jest niewiele i po prostu kawałek płonącej dziury.... ![]() Krater płonie od 40 lat. Ogień się zmniejsza. Widać, gdzie kiedyś się paliło, ale już się nie pali. ![]() Idziemy do obozu rozpakować się. Nasza ekipa robi nam grilla, a my czekamy na zmrok. Dopiero wtedy krater robi wrażenie. Łuna niosła się kiedyś na kilkadziesiąt kilometrów, teraz może z 10. W nocy mamy zupełnie inne odczucia, wygląda to wszystko naprawdę nieziemsko. ![]() ![]() Spędzamy godzinkę nad kraterem, kończymy koniak i idziemy na kolację. Teraz obok Derweze są dwa obozowiska, my jesteśmy w mniejszym. Mamy 3 jurty do dyspozycji i osobna jako restauracja. Są też toalety i nawet kawałek prysznica. Światło mają z paneli fotowoltaicznych. Po 3h grillowania, nasze mięsko jest super. Każdy dostaje talerz pyszności i najada się po pachy. Spać idziemy dość wcześnie, ponieważ o 3 rano musimy już wyjechać. Część ekipy ma samolot o 17 z Nukus, a droga do północnej granicy Turkmenistanu jest ponoć masakryczna. | |
| Autor: | cart [ 26 Kwi 2025 20:16 ] |
| Temat postu: | Re: z wizytą u Turkmenbaszy |
Pobudka o 2:45 i o 3 rano już jesteśmy w drodze. Faktycznie droga na północ do Konya Urgench jest dramatyczna. Niby szeroka, ale przez 100 lat chyba nie załatano żadnej dziury. Ruch jest znikomy, czasami jedzie jakiś wariat środkiem, bo my to głównie jedziemy poboczem. Po kilku godzinach jest jakiś sklep i na zapleczu robią nam śniadanie. Dookoła tylko stepy, płaski krajobraz i nic ciekawego. Zeszło nam łącznie 8 godzin a to tylko 270 km. Ruiny starego miasta Chorezmu są na przedmieściach. Lata świetności to XII wiek, ale ślady znaleziono jeszcze kilka wieków p.n.e. W 1221 roku sam Czyngis Chan najechał miasto i zabił całą ludność. 150 lat później poprawił Timur. Zabytki są jeszcze restaurowane. Zaczynamy oglądanie od mauzoleum Turabek-Khanum. Kopuła co prawda zniszczona, ale całość robi świetne wrażenie. ![]() Wspaniała jest przede wszystkim kopuła w środku: ![]() Minaret Kutlug-Timur jest chyba najbardziej imponujący. Ma 60 metrów i budowany był w tej samej konstrukcji co minaret Jam w Afganistanie, o którym opowiadałem w zeszłym roku. ![]() ![]() Kolejny budynek to mauzoleum Tekesh: ![]() Jeszcze z daleka minaret i mauzoleum: ![]() I na koniec odrestaurowana brama od karawanseraju, widoczna z boku. Trochę przegięta, jak spora ilość innych zabytków. ![]() To był nasz ostatni punkt w Turkmenistanie. Przejeżdżamy na granicę przez miasto typowo post-sowieckie, brudne i zakurzone. Na granicy odstawiamy czwórkę z nas. Przewodnik idzie z nimi do samego końca by załatwić resztkę formalności na granicy. Mieliśmy przekroczyć wszyscy w tym punkcie, ale nasz przewodnik zaproponował nam podstawienie naszej pozostałej trójki do granicy w Daszogusz, skąd będziemy mieli bliżej do Chiwy. Przystaliśmy na tę propozycję i sprawnie przechodzimy do Uzbekistanu. Tak skończyła się nasza turkmeńska przygoda, a zaczęła uzbecka. A o tym w następnym odcinku. | |
| Autor: | rogus [ 26 Kwi 2025 23:23 ] |
| Temat postu: | Re: z wizytą u Turkmenbaszy |
Czy przy Wrotach Piekieł są jakieś pamiątki? | |
| Strona 1 z 2 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |