Moja podróż do Północnych Włoch to: 8 dni w tym 7 dni zwiedzania, 5 regionów: Emilia-Romania, Veneto – Wenecja Euganejska, Lombardia, Piemont, Dolina Aosty i 8 miejscowości: Bolonia, Wenecja, Rawenna, Ferrara, Mediolan, Turyn, Aosta, Ivrea. Jak udało się to osiągnąć? Wystarczyło kupić dwa tanie bilety lotnicze ( na trasie Wrocław --> Bolonia oraz Mediolan --> Wrocław), a pomiędzy pozostałymi miejscowościami poruszać się czystymi i szybkimi pociągami regionalnymi. Łącznie pokonałam ok 1300 kilometrów spędzając w pociągach jedyne 14 godzin o pozostawiając w kasach biletowych ok 90 euro;) Włoska kolej raczej nie uwzględnia zniżek studenckich, nauczycielskich, ale komfort jazdy jest nieporównywalny z naszymi pociągami. Ważna jest jednak podstawowa różnica, że na peronach po zakupie biletu w kasie czy automacie biletowym, należy skasować bilety w specjalnych kasownikach, by nie narazić się na płacenie dotkliwej kary (bez skasowania biletu jest się traktowanym jak pasażer bez ważnego biletu). Jeśli chodzi o wyżywienie, to postanowiłam przerzucić się na styl włoski, choć może on czasem Polaków przestraszyć nie przywykliśmy raczej do jedzenia tak delikatnego śniadania: espresso lub cappuccino oraz cornetto lub brioche, czyli rogalik (zwykły lub na słodko). Najlepiej spożywać przy kontuarze, by zaoszczędzić na obsłudze (koperto). Często jadłam w drodze, gdyż chodziło o maksymalne wykorzystanie czasu na zwiedzanie (kawałek pizzy, kanapki czyli różnego rodzaju panini, z których można do woli wybierać jeśli chodzi o konstelacje dodatków). Jedynie, tam gdzie chciałam spróbować regionalnych specjałów zatrzymywałam się na chwilę, by w spokoju dokonać degustacji. W Ferrarze jest to: Cappelaci di Zukka [pierogi w kształcie kapelusza z nadzieniem korzenno ostrym z dyni, polane sosem bolońskim i posypane startym serem] oraz Pasticcio [makaron z mięsem zapiekany w słodkawym cieście chlebowym], w Dolinie Aosty – Zupa val d’Aosta czy la zupa Valdostana [grzanki z oliwą z oliwek, karczochy, ser fontina, zapiekane w piecu, bardzo pożywna i starcza praktycznie na cały dzień ], można też zamówić zupę z jadalnych kasztanów – zuppa di castagna- jednak osobiście jej nie próbowałam. W Mediolanie polecam Gnocchi z sosem pomidorowym i świeżą bazylią oraz ravioli z sosem z gorgonzoli, posypane włoskimi orzechami [najlepiej nie przy samej katedrze, gdzie ceny są astronomiczne, ale w jednej z bocznych uliczek]. W McDonald warto spróbować kosztującego 1 E MC Flurry o smaku pistacjowym, którego odpowiednika nie ma w naszym polskim jadłospisie tej restauracji, a jest na prawdę przepyszny;) Wszystkie zwiedzane obiekty, poza wyszczególnionymi w Rawennie (8,5 E-mozaiki) oraz Turynie (3,5 E-muzeum egipskie), były dostępne bez dodatkowych kosztów. Jednak ze względu na duże różnice w otwarciu różnych obiektów najlepiej sprawdzić w internecie aktualne godziny. W większości muzeów obowiązują także zniżki dla uczniów i nauczycieli. Najlepiej, więc za każdym razem zorientować się w tym temacie przy kasie czy w informacji turystycznej. Czasami bardziej opłaca się kupić zbiorczy bilet na kilka ekspozycji, niż płacić za pojedyncze bilety w każdym z osobna. W Bolonii można skorzystać z komunikacji miejskiej, choć spacerem bez problemu też wszystko się obejdzie. Nie ma takiej konieczności w Rawennie, Ferrarze czy Aoście. W Wenecji atrakcją może być popłynięcie miejską komunikacją wodną, która nie jest stosunkowo droga (3euro od osoby), a można z oddali zobaczyć najważniejsze zabytki czy dostać się na dworzec, a przy okazji zobaczyć Wenecję od strony wody. W Mediolanie czy Turynie można korzystać z metra, ale wszystkie najważniejsze zabytki i tak są skoncentrowane w pobliżu dworca, więc dla kogoś lubiącego spacery nie jest to jakiś większy problem. Jeśli o noclegi chodzi to polecam pensjonat Sant Orsola (Via Palmieri 25, San Donato Bologna, 40138), w Turynie nocowałam w pensjonacie Zer011 (Via Martino Spanzotti 5, 10139 Torino), którego ze względu na nieporządek nie polecam. Henryk Sienkiewicz pisał: „Każdy człowiek cywilizowany ma dwie Ojczyzny, swoją własną i Włochy”. Po całej podróży trudno się z tym nie zgodzić...
|