Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 2 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
Offline
#1 PostWysłany: 26 Lis 2025 12:27 

Rejestracja: 08 Gru 2019
Posty: 4
Loty: 12
Kilometry: 19 644
Krajów: 5 / 2.3%
Nie mam pomysłu na wstęp do tej relacji, więc po prostu napiszę, że w połowie listopada 2025 r. poleciałem wraz z rodziną na Cypr, aby odpocząć i pozwiedzać. Jeszcze przed wylotem dużo czytałem na temat Cypru i w ten sposób powstał jako-taki plan podróży, który zakładał równowagę między wypoczynkiem a zwiedzaniem. Podróżowaliśmy z małym dzieckiem, więc wybrałem Larnakę na nasz punkt wypadowy. Chcieliśmy poznać kulturę i historię Cypru – choć z naciskiem na tę najnowszą oraz podziwiać niesamowitą przyrodę.

Ze względu na obszerną relację, podzielę ją na dwie części.

Dla ułatwienia będę używał określeń: dla części powszechnie uznawanej Republiki Cypryjskiej – Cypr lub część południowa a dla tzw. Tureckiej Republiki Cypru Północnego – Cypr północny albo część turecka. Choć wiem, że Cypryjczycy bardzo tego nie lubią, ponieważ uważają ją za teren okupowany przez Turcję. Zainteresowanym szczegółami konfliktu cypryjskiego polecam dostępną literaturę a również w niniejszej relacji umieszczę tę historię opowiedzianą z perspektywy uchodźcy z Famagusty.

Nie będę szczegółowo opisywał warunków przelotu, bo myślę, że jest to powszechnie znane. Napiszę tylko, że lot z Gdańska wystartował o godzinie 15:25 i trwał ok. 3 godzin i 20 minut

[mapa GDN,LCA]

Które miasto tak wygląda z góry?

Image

Po wylądowaniu sił już wystarczyło jedynie na dojechanie do miasta położenie się spać. Z lotniska do miasta można dostać się na kilka sposobów. My wybraliśmy dość wygodny autobus miejski, linii nr 425, który kursuje z lotniska aż do Dhekelia i jedzie niemal wzdłuż wybrzeża przez centrum Larnaki. Na części południowej wyspy działa dobrze rozwinięta komunikacja autobusowa, w tym autobusy miejskie, które w Larnace i Nikozji działają pod nazwą Cyprus Public Transport; oraz sieć autokarów międzymiastowych, które łączą ze sobą ważniejsze ośrodki kraju. W chwili naszego pobytu na Cyprze, cena biletu jednorazowego wynosiła € 2,40 w dzień oraz € 4,00 w nocy (po 21:00). Dziecko jechało za darmo.

Dzień 1 – Spacer po Larnace

Była połowa listopada a w mieście wyraźnie było czuć klimat zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia, co zawdzięczaliśmy wiszącym wśród palm lampkom oraz bombkom. Tego dnia w Larnace odbywał się także maraton.

Image

Image

Image

My w tym czasie szwendaliśmy się po śródmieściu i dotarliśmy do mariny…

Image

Image

Image

… a potem – do Kościoła Św. Łazarza, który po wskrzeszeniu przez Chrystusa dotarł w te rejony i dokonał żywota po raz drugi. Warto wejść do środka ze względu na bogato zdobione ikonami wnętrze w stylu bizantyjskim oraz sarkofag, który stoi dziś pusty.

Image

Image

Image

Pozostałą część przedpołudnia zajęły nam poszukiwania pamiątek, zakupów i czegoś do jedzenia. Jedzeniu również poświęcę część tej relacji.

Image

Image

Image

Image

Na końcu ulicy znajduje się Muzeum Średniowiecza w Larnace, które odwiedziliśmy ostatniego dnia naszych wczasów.

Image

Tego dnia, czasu wystarczyło jeszcze na krótki rejs po zatoce, aby przyjrzeć się miastu od strony morza.

Image

Image

Image

Image

Lotnisko w Larnace znajduje się tuż przy brzegu. Z pobliskiej plaży Mackenzie można obserwować startujące samoloty.

Image

Image

Image

Świąteczny klimat na krótkim rękawku :-)

Dzień 2 – Nikozja, stolica dwóch światów

W ramach wczasów poruszaliśmy się po Cyprze wynajętym samochodem. Było to dla nas bardzo wygodne, ponieważ jeszcze przed wyjazdem zaplanowałem cztery wycieczki krajoznawcze. Pierwsza z nich była wyprawą do stolicy Cypru (oraz Cypru Północnego) – Nikozji. Każdy, kto choć trochę interesuje się historią najnowszą tego kraju wie, że ok. 40 % powierzchni wyspy od strony północnej jest poza kontrolą uznawanego rządu w Nikozji. W 1974 roku nastąpiła turecka inwazja na Cypr, która przerodziła się w okupację a ta – trwa aż do dziś. Oba narody oddzielone są od siebie strefą buforową, która przechodzi przez środek stolicy, co czyni Nikozję ostatnią na świecie (po upadku muru berlińskiego) podzieloną stolicą.

Ale wracając do relacji: przez kolejne cztery dni poruszaliśmy się po Cyprze taką czerwoną „strzałą":

Image

Nissan March, znany u nas jako Micra, w automacie ze wszystkim „odwrotnie” niż u nas, ponieważ jedną z pamiątek po Brytyjczykach (poza dwiema bazami wojskowymi) jest ruch lewostronny. Uprzedzając ewentualne pytania, śpieszę uspokoić, że można się przyzwyczaić. Zajęło mi to jeden dzień. Na początku musiałem sobie powtarzać „jedź lewą stroną”, szczególnie uważać na rondach a na końcu zostało już tylko włączanie wycieraczek zamiast kierunkowskazów. :-)

Image

Wypożyczenie tego cuda na cztery dni z opcją „full cover” oraz fotelikiem dla małego dziecka kosztowało € 132 a formalności (również przy oddaniu auta) zajęły kilka minut. :-) Jedziemy do Nikozji!

Image

Drogi na Cyprze są w dość dobrym stanie a ważniejsze ośrodki miejskie (w części południowej), takie jak: Nikozja, Larnaka, Ayia Napa, Limassol oraz Pafos są połączone autostradami. To sprawia, że podróż samochodem oraz autobusem międzymiastowym po wyspie jest przyjemna. Ku memu zaskoczeniu, również kierowcy zachowują się bardziej w sposób, jaki znamy z naszej części Europy a niekoniecznie jak południowcy, dzięki czemu jazda w roli kierowcy również nie jest straszna.

Image

Autostrada łącząca Larnakę i Limassol z Nikozją.

Image

Image

Zwiedzanie Nikozji warto zacząć od Placu Eleftheria, który znajduje się tuż przy murach starego miasta i na początku słynnej Ledra Street. Plac jest pięknym połączeniem historycznej oraz nowoczesnej Nikozji.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Plac Eleftheria jest sercem współczesnej Nikozji (po stronie południowej) a jej dodatkowym atutem jest podziemny parking, na którym można zostawić auto i iść w miasto. Przyjeżdżającym autokarem z pewnością spodoba się dworzec, który sąsiaduje z placem. Na placu znajduje się też skwer z zielenią, plac zabaw oraz toaleta z przewijakami.

Image

Pora iść w miasto! Zaczynamy spacerem po Ledra Street.

Image

Image

Image

Przy okazji zwiedzania miasta, warto zejść nieco z głównego deptaku i odwiedzić Shacolas Tower. Na 11 piętrze budynku znajduje się taras widokowy 360 °, który oferuje nieziemski widok w każdą stronę Nikozji. Przy oknach znajdują się tablice z informacjami dotyczącymi tego, co przez nie widać, co również pozwoli zapoznać się z trudną historią podzielonej wyspy oraz jej stolicy. My zdecydowaliśmy się wjechać na taras na początku naszej wędrówki. Wejście kosztuje € 2,50 (małe dzieci – za free).

Image

Widok z Shacolas Tower na północ Nikozji. Po prawej stronie zdjęcia, mniej – więcej po środku widać rząd drzew – to strefa buforowa, która jest pod kontrolą ONZ. Strefa buforowa ma długość ok. 180 km i szerokość od kilku kilometrów do nawet kilku metrów właśnie w Nikozji. Za nią znajduje się już Cypr Północny.

Image

Dwie flagi widoczne na wzgórzach to gest „uprzejmości” ze strony społeczności tureckiej względem Greków. Po lewej znajduje się flaga Turcji (z napisem, którego nie odszyfrowałem) a po prawej – flaga Tureckiej Republiki Cypru Północnego. Tuż za wspomnianą wcześniej strefą buforową, nieco po prawej stronie widać jedną z największych atrakcji Nikozji Północnej – Büyük Han.

Image

Widok na północną (okupowaną) część Nikozji z Meczetem Selima (niegdyś Katedrą Mądrości Bożej) – niebawem wejdziemy do środka.

Image

Wschodnia część Nikozji.

Image

Image

Image

Ledra Street w stronę Checkpointu – tam się wybieramy.

Image

Image

Image

Image

…a stamtąd przyszliśmy – Ledra Street w stronę Placu Eleftheria (na południe). Na następnych obrazach zaprezentowano kilka ważnych wydarzeń z najnowszej historii Cypru:

Image

Image

Image

Image

W oddali widać słynny Ledra Place Hotel, który dziś znajduje się w strefie buforowej i służy siłom pokojowym ONZ. Jego historia jest opisana na następnym zdjęciu:

Image

Czas zejść na dół i przeprawić się na drugą stronę. Spacerując deptakiem prowadzącym do Checkpointu odnieśliśmy wrażenie, że w miarę zbliżania się do strefy buforowej życie w mieście zamiera. Jeszcze niedawno był to tętniący nim deptak a im bliżej posterunków kontrolnych tym mniej ludzi. Przy samej strefie, po stronie południowej znajdują się w zasadzie tylko sklep z pamiątkami, „kiosk” oraz niewielka kawiarnia, która oferuje możliwość wypicia kawy i zjedzenia czegoś słodkiego przy zasiekach.

W tej relacji nie znajdziecie wielu zdjęć murów i strefy buforowej, ponieważ zwyczajnie nie wolno ich fotografować. Ja spróbowałem w kilku miejscach, ale będąc na miejscu z rodziną nie chciałem ryzykować nieprzyjemnej rozmowy z żołnierzami ONZ ani cypryjską czy, tym bardziej turecką policją.

Image

Tak wygląda Ledra Street Checkpoint po stronie południowej. Przejście na stronę północną oraz powrót są proste: obywatel Polski potrzebuje zaledwie dowodu osobistego. Wygląda to w zasadzie, jak przejście graniczne. Kontrola dokumentów po jednej stronie. Potem następuje przejście ok. trzydziestometrową alejką, która jest zadaszona a po obu stronach znajdują się smutne pamiątki niezakończonego do tej pory konfliktu. Następnie docieramy do kontroli dokumentów po drugiej stronie i… witamy w Turcji! (Tak nas przywita nasz operator GSM, gdy tylko złapie sieć z północy).

Jeśli kiedyś słyszeliście, że Nikozja po stronie greckiej i tureckiej to dwa zupełnie różne światy, to wiedzcie, że nie jest to przesada. Po przejściu przez strefę buforową w dowolną stronę i kontrolach „granicznych” możecie doznać szoku kulturowego. Niech świadczą o tym następne dwa zdjęcia. Tak wygląda świat na południe od strefy buforowej:

Image

Image

… a taki view przywita Was po przejściu na północ:

Image

Image

Image

Z góry nie było tego widać, ale tutaj naprawdę robi wrażenie! Przypominam, że te światy dzieli zaledwie kilkanaście do kilkudziesięciu METRÓW! To jest to samo miasto! Warto jeszcze wspomnieć, że w odróżnieniu od południowej części Nikozji, która w pobliżu strefy buforowej wydaje się martwa, tutaj zaraz po opuszczeniu punktów kontroli zostaniecie przywitani szerokimi uśmiechami sprzedawców dosłownie wszystkiego. My skusiliśmy się na najdroższą w naszym życiu baklawę i chałwę: € 23 za ok. 700 g. Pociesza mnie to, że smakołyki były naprawdę dobre.

Image

Chcąc uwolnić się od nagabujących sprzedawców, ominęliśmy wspomniany już Büyük Han i udaliśmy się w boczne uliczki aby trafić przed Meczet Selima, do którego nie udało nam się wejść, ze względu na brak nakrycia głowy po żeńskiej stronie naszej ekipy. Na razie zobaczyliśmy meczet z zewnątrz...

Image

Image

... i...

Image

… i poszliśmy kupić chustę! Niedaleko meczetu Selima, tuż przy strefie buforowej znajduje się targowisko, na którym (podobnie jak na jemu podobnych tureckich bazarach) można kupić dosłownie wszystko:

Image

Image

"Moja ulica murem podzielona…”

Image

Na zewnątrz możecie zobaczyć drut kolczasty. To nie jest zwykła granica działki – to właśnie jest granica, która dzieli Cypr na dwa światy od ponad pół wieku.

Image

Chociaż i tutaj można odnaleźć polski akcent :-)

Po wyjściu z targowiska chcieliśmy zrobić spacer przy najciekawszych naszym zdaniem miejscach w północnej Nikozji. Ale zauważyliśmy, że tuż przy wyjściu (od strony Meczetu Selima) parkuje „ciuchcia”, która obwozi turystów po atrakcjach miasta. Kapitanem jest przemiły człowiek a przejazd jest bezpłatny. Zamiast opisywać, po prostu Wam pokażę:

Image

Image

Image

Image

Na Cyprze możecie spotkać się z różnymi nazwami jego stolicy, w zależności od tego, kto ich używa. My znamy to miasto jako Nikozja (Nicosia), ale Cypryjczycy (z południowej części) nazywają swoją stolicę Lefkosia a Turcy mówią i piszą: Lefkoşa.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Wódz (Mustafa Kemal Atatürk) dumnie spogląda na Lefkoşę. W innej części miasta był również wielki billboard, z którego cypryjskich Turków pilnował obecny wódz Turcji.

Image

Image

Image

Image

Image

Gmach Sądu Najwyższego Tureckiej Republiki Cypru Północnego.

Image

Image

Image

Image

Przejażdżka zakończyła się w miejscu, z którego wyruszyliśmy, więc mimo wszystko wyruszyliśmy na spacer. Najpierw weszliśmy do Meczetu, który kiedyś był kościołem chrześcijańskim:

Image

Po zdobyciu Cypru przez Turków, w XVI w. wiele kościołów chrześcijańskich zostało przerobionych na meczety i takie pozostały do dziś. Takich meczetów w tej części wyspy jest wiele i sam nie wiem, co o tym myśleć. Z jednej strony, ktoś „wygania” boga by wprowadzić tam swojego boga. Ale z drugiej strony – te miejsca nadal służą do modlitwy. A co dzieje się z nieużywanymi już kościołami na szeroko rozumianym „zachodzie"?

Image

Po wizycie w meczecie nadszedł czas, żeby się przejść przez miasto, poszukać czegoś do zjedzenia i wrócić na stronę grecką. Jeśli jesteście zainteresowani trasą, którą pokonaliśmy pieszo w Nikozji, to na końcu relacji z tego dnia umieszczę zrzut z mapy.

Image

Idąc przez miasto, nieco oddaliliśmy się od strefy buforowej. Im dalej szliśmy, tym bardziej rozwinięta wydawała się okolica.

Image

Image

Image

Image

Po drodze, nakarmiliśmy gołębie na Placu Atatürka. Jest tu ich równie wiele, co kotów, które co jakiś czas płoszyły całe towarzystwo.

Image

Jeszcze raz widzimy wodza, który spogląda na swoich rodaków – tym razem z obrazu.

Image

Image

Image

No i znaleźliśmy coś do jedzenia. I w tym miejscu mogę podzielić się z Wami moimi dwiema refleksjami na temat pobytu w tureckiej części Nikozji. Pierwsza z nich to kiepska znajomość języka angielskiego wśród mieszkańców. Na zdjęciu poniżej widzicie stolik bardzo urokliwej ale wybitnie turystycznej knajpy, w której się zatrzymaliśmy. Podchodzimy do baru, w którym gość coś pichci i go wołamy. Facet nawet nie próbuje z nami rozmawiać a woła swojego kolegę, który trochę mówi po angielsku. Kolega zaprasza nas do stołu i pyta, co chcemy zjeść. Po krótkiej dyskusji, w której zapytałem m.in. o porcje dla niemowląt, ów kolega przywołał do siebie jeszcze jednego kolegę i dopiero ten przyjął od nas zamówienie.

Image

Druga moja refleksja dotyczy cen w tej części wyspy. Szykując się do wyprawy wiele czytałem na temat Cypru, w tym części tureckiej. Czytałem m.in. że ceny na północy są zauważalnie niższe niż na południu. Cóż, ja tego nie zauważyłem. Być może dlatego, że daliśmy się nabrać na turystyczną knajpę, w której serwowali również dania z wieprzowiną. Nie jest to jednak ścisłe centrum Północnej Nikozji. Na tę wyprawę wzięliśmy również ze sobą nieco lir tureckich w gotówce, choć nie byliśmy pewni ile wziąć, bo wiedzieliśmy, że inflacja nie oszczędzała tureckich portfeli. Za obiad dla trzech osób z napojami zapłaciliśmy tam TL 1 800!!! (tysiąc osiemset lir tureckich!)

Stamtąd było już blisko do znanej dzielnicy Nikozji Północnej – Arabahmet. Chciałem znaleźć się tam z dwóch powodów. Pierwszy z nich...

Image

… to ciekawa architektura, która różni się nieco od pozostałych zwiedzonych przez nas miejsc w tureckiej części Nikozji...

Image

Image

… jak widać, przy ulicy znajduje się dużo kawiarenek z niecodziennym widokiem (i to jest ten drugi powód):

Image

Wspomniany już Ledra Place Hotel, który znajduje się w strefie buforowej. Jego okolica, tak jak cała strefa buforowa są mocno zaniedbane i przypominają mieszkańcom obu stron o nierozstrzygniętych do tej pory sprawach. Z Arabahmet pięknie widać fragment tej strefy, który mieści się po zachodniej stronie otoczonej murami weneckimi starej Nikozji.

Image

Znajduje się w niej również to słynne boisko pod wieżą wartowniczą ONZ. Dajcie proszę znać, czy wiecie, kiedy odbył się tam ostatni mecz.

Image

Te zrujnowane budynki znajdują się ok. 50 metrów od miejsca, z którego zrobiłem to zdjęcie. Tuż za nimi jest już Cypr. Na koniec naszej opowieści z podzielonej Nikozji wrzucam jeszcze symboliczne zdjęcie wieży strażniczej ONZ oraz mapkę z trasą, którą pokonaliśmy pieszo.

Image

Muszę przyznać, że Nikozja sama w sobie nie urzeka piękną architekturą – jest to prawie normalne miasto, jakich dużo w basenie Morza Śródziemnego. Jednak miasto jest wyjątkowe w skali świata właśnie ze względu na podział, który zdaje się być już trwale wpisany w historię oraz współczesność mieszkańców Nikozji, po obu stronach. Ja polecam odwiedziny w stolicy obu Cyprów wszystkim, którym zależy na czymś więcej niż plażowanie i słońce. Jako, że jestem zbyt młody aby pamiętać czasy podziału Niemiec, wizyta w Nikozji była dla mnie jedyną okazją by na własne oczy zobaczyć konflikt narodowościowy, jego okoliczności i skutki.

Image

Dzień 3 – dwa rozczarowania i miasto duchów

Kolejny dzień naszej wyprawy przyniósł nam tytułowe dwa rozczarowania, ale o tym później. Przed wylotem na Cypr przeczytaliśmy, że w Larnace znajduje się wielkie słone jezioro, które zimą lubią odwiedzać flamingi. Ucieszyliśmy się na myśl o tym, że zobaczymy te zacne, różowe ptaki na żywo, więc dodaliśmy słone jezioro do naszego planu na ten dzień, zatem wygląda on tak: Słone jezioro i flamingi, Protaras Ocean Aquarium oraz słynne miasto duchów, czyli Varosha, która znajduje się po stronie tureckiej Cypru. Szykowała się spora wycieczka, więc pełni zapału ruszyliśmy. Niestety, w tym miejscu pojawiło się pierwsze rozczarowanie, gdyż w czasie naszego pobytu na Cyprze słone jezioro wyglądało tak:

Image

I jedynym flamingiem obecnym na nim był ten pluszowy, który kupiłem mojej córce w sklepie na pamiątkę, pierwszego dnia podróży.

Image

Takie ostrzeżenie widać przy pobliskim parkingu. Legenda głosi, że kilku idiotów spróbowało już wjechać na środek wyschniętego jeziora samochodem.

Image

Image

Image

Mieliśmy „szczęście” odwiedzać Cypr w czasie suszy, więc zamiast jeziora była tylko sól. W oddali widać inną atrakcję turystyczną Larnaki, Meczet Hala Sultan Tekke – jedną z ważniejszych świątyń dla Muzułmanów. Według tradycji, pochowano tu ciotkę Machometa, która podczas wizytowania okolicy zginęła w tragicznym wypadku komunikacyjnym.

Image

Z suchego jeziora udaliśmy się w kierunku Protaras, w którym chcieliśmy zobaczyć kolejną atrakcję – Ocean Aquarium. Dojechawszy na miejsce, przekonaliśmy się, że jest zamknięte do marca 2026 r. I to było nasze kolejne rozczarowanie – szkoda. W związku z tym, mieliśmy więcej czasu na trzecią atrakcję i powoli się do niej udaliśmy.

Image

Ozdoby świąteczne, które widzieliśmy po drodze do Deryneia.

W Deryneia znajduje się samochodowy Checkpoint, z którego jest najbliżej do Famagusty, którą tego dnia odwiedziliśmy. W samej Famaguście interesuje nas tzw. „Miasto Duchów”. Varosha (zwana także Warosia) jest opuszczoną dziś dzielnicą Famagusty, która jeszcze niemal do połowy lat 70. XX wieku była tętniącym życiem, znanym ośrodkiem turystycznym. W trakcie tureckiej inwazji na północ Cypru cywile uciekali stamtąd, w zasadzie zostawiając cały swój dobytek. Varosha pozostała niedostępna przez niemal pół wieku, aż do roku 2020, w którym władze zdecydowały się otworzyć część opuszczonej dzielnicy dla zwiedzających.

Zanim jednak ponownie wjechaliśmy na tereny okupowane, udaliśmy się do muzeum, w którym znajduje się punkt widokowy. Miejsce to jest prowadzone przez Nicosa – uchodźcę z Famagusty, który uciekł wraz z rodziną właśnie przed turecką inwazją w roku 1974. W niewielkim budynku, który zwieńczony jest punktem widokowym znajdują się tablice, na których Nicos opowiada swoją historię. Nie będę zatem pisał, niech przemówi właściciel muzeum:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

W mojej ocenie, historia choć opowiedziana z perspektywy greckiej jest przekazana rzetelnie. Brakuje tam jednak jednego znaczącego szczegółu: 10 dni przed turecką inwazją na Cypr, grecka partyzantka obaliła pierwszego prezydenta kraju Makariosa III – zwolennika porozumienia i niepodległości i rozpoczęła przygotowania do przyłączenia wyspy do Grecji. Resztę znacie, albo doczytacie. Sam wstęp do muzeum kosztuje € 2,50. Ale jest też promocja – my skorzystaliśmy z opcji: wejściówka + lornetka + ciasto + napój + film o Famaguście za € 5,50. Małe dzieci wchodzą za free.

Image

Punkt widokowy znajduje się tuż przy strefie buforowej, która w tym miejscu (jak zobaczycie na zdjęciach) wygląda jak kawał ziemi niczyjej z posterunkami po obu stronach.

Image

Image

Po zejściu z widokówki zdecydowaliśmy się na wjazd na Cypr Północny wypożyczonym samochodem. Wiele wypożyczalni nie pozwala na to a pozostałe robią co się da, żeby do tego zniechęcić. Pamiętajcie, że na Cyprze Północnym nie działają żadne ubezpieczenia ani jakakolwiek ochrona zakupiona na południu. W razie, gdy cokolwiek złego stanie się z samochodem, zostaniecie z tym sami. Owszem, przy przejeździe przez Checkpoint masz obowiązek wykupić specjalne ubezpieczenie, które działa właśnie tam, ale jest to zwyczajne OC i nic więcej. Na „granicy” w Deryneia (po stronie tureckiej), oprócz budek strażników znajduje się ta, w której możesz a właściwie musisz wykupić to ubezpieczenie. Potrzebujesz do tego dokumentu tożsamości, umowy najmu auta (koniecznie!) oraz jakiegoś dokumentu samochodu – ja nic innego nie miałem i wystarczyło zdjęcie bryki z widoczną tablicą rejestracyjną oraz modelem. Po zakupie ubezpieczenia (koszt dla samochodu osobowego na trzy dni to € 20 płatne GOTÓWKĄ), otrzymujesz polisę:

Image

…i możesz śmiało śmigać. Wracając do Varoshy: wstęp do dzielnicy jest bezpłatny a przy wejściu znajduje się duży parking. Teren jest silnie strzeżony przez patrolujących go tureckich żołnierzy i policjantów jeżdżących na hulajnogach elektrycznych. Jako, że miejsce jest udostępnione do zwiedzania dopiero od niedawna, zapraszam Państwa na pierwszą na polskim F4F relację z cypryjskiego Miasta Duchów :-)

Image

Po Varoshy poruszamy się wyłącznie wyznaczonymi ścieżkami. Nie wolno z nich schodzić ani, tym bardziej wchodzić do budynków. Co do zasady, można robić zdjęcia, ale zakazane jest fotografowanie policjantów, żołnierzy i posterunków ONZ, które również znajdują się na terenie dzielnicy. Ja, dodatkowo zostałem poproszony o pokazanie zawartości plecaka.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

W tym przedszkolu nie ma dzieci już od pół wieku :-(

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Jest i piękna plaża – niegdyś porównywana do Copacabany. Dziś już nie jest taka popularna.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

To jest chyba najsłynniejszy salon Toyota na świecie.

Image

Przy wielu budynkach znajdują się takie tablice – niestety większość jest po turecku. Ta przy salonie Toyota jest jedyną, jaką znalazłem z informacjami w języku angielskim.

Image

Image

Varosha nie jest do końca wymarła. Na jej terenie znajduje się kilka knajpek, w których można odpocząć. Jest też sklep z pamiątkami oraz centrum kultury muzułmańskiej z meczetem. Opuściliśmy Miasto Duchów i udaliśmy się do Famagusty w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Jako, że nic nas nie zachwyciło, to zrobiliśmy sobie wycieczkę samochodową po mieście i wróciliśmy na stronę południową.

Image

Po drodze do Larnaki, postanowiliśmy zatrzymać się na kolacji w Paralimni (nieopodal strefy buforowej) i wybraliśmy restaurację Magazaki, w której raczyliśmy się „deską dla dwojga”. Teraz napiszę nieco o kuchni cypryjskiej, która jest w zasadzie bardzo podobna do kuchni greckiej. Moim nowym ulubionym daniem, które jadłem na Cyprze niemal codziennie zostało souvlaki, które moim zdaniem jest grecką odpowiedzią na turecki kebap. Souvlaki, to szaszłyk z mięsa drobiowego lub wieprzowego, upieczony na grillu podawany na różne sposoby: na talerzu, na takiej pięknej desce wraz z innymi krajowymi specjałami...

Image

… lub w chlebie pita – to mój ulubiony sposób. W każdym z tych sposobów znajdziecie świeże warzywa, zazwyczaj są to cebula, pomidor oraz świeży ogórek. Kolejnym cypryjskim flagowcem jest ser halloumi, który grillowany również jedliśmy niemal codziennie.

Image

Ceny w cypryjskich restauracjach są zbliżone do polskich (choć nieco wyższe) a porcje - solidne. Do tej deski smakołyków otrzymaliśmy "czekadełko" w postaci chleba pita z sosem / pastą i było tego tyle, że musiałem poprosić o pudełko na wynos. Nasz średni rachunek za porządne jedzenie dla dwóch osób dorosłych i małego dziecka wraz z „czekadełkiem” i napojami wahał się w okolicach € 40.

Ciąg dalszy nastąpi...
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Wakacje all inclusive nad Morzem Czerwonym 🌊🐠 4* Shoni Bay Resort w Marsa Alam za 2550 PLN Wakacje all inclusive nad Morzem Czerwonym 🌊🐠 4* Shoni Bay Resort w Marsa Alam za 2550 PLN
Riwiera Turecka z widokiem na morze 🌊☀️ 7 nocy all inclusive w 4* hotelu dla dorosłych od 2535 PLN Riwiera Turecka z widokiem na morze 🌊☀️ 7 nocy all inclusive w 4* hotelu dla dorosłych od 2535 PLN
Offline
#2 PostWysłany: 21 Gru 2025 01:58 

Rejestracja: 08 Gru 2019
Posty: 4
Loty: 12
Kilometry: 19 644
Krajów: 5 / 2.3%
Zapraszam na kontynuację mojej relacji z podróży na Cypr w połowie listopada, wraz z rodziną :-)

Dzień 4 – wielbłądy i zachód słońca na Cavo Greco

Ten dzień naszej wyprawy był z pewnego względu wyjątkowy. Postanowiliśmy zatem spędzić go w taki sposób, aby każde z nas miało „coś dla siebie”. Jeszcze przed wylotem zauważyłem, że w pobliżu Larnaki znajduje się park wielbłądów i pomyślałem, że będzie to świetna atrakcja dla naszej córki. Tym bardziej, że w przeciwieństwie do oceanarium i parków wodnych, ta atrakcja była czynna w listopadzie. Zatem pierwszą połowę dnia spędziliśmy w Camel Park Mazotos.

Image

Miejsce to jest fajnym parkiem tematycznym, do którego warto wejść z ciekawymi świata dziećmi. Można tam zobaczyć nie tylko tytułowe wielbłądy, których jest sporo (jest również możliwość przejażdżki na wielbłądzie), ale są również: żółwie, osiołki, kozy i lemury. W parku znajduje się restauracja, basen dostępny w cenie biletu oraz spory plac zabaw. Jestem przekonany, że Wasze pociechy bardzo miło spędzą tu czas.

Image

Image

Jest również mini salon gier :-)

Image

Image

Jedną z dodatkowych atrakcji jest możliwość karmienia lemurów. Za jedynie € 5 od osoby, otrzymujecie kubeczek smakołyków i wchodzicie, w towarzystwie pracownika parku do klatki. Lemury Was obskakują i siedzą na Was, aż zjedzą wszystko z kubeczka. Trwa to ok. 3 – 5 minut.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Wybawieni oraz obładowani pamiątkami ruszyliśmy dalej, mniej-więcej w teren, który zwiedzaliśmy dzień wcześniej. Jednak tym razem nie było przekraczania „granicy”. Była za to wycieczka do Ayia Napa (takiego cypryjskiego Sopotu) na obiad, w drodze do Cavo Greco.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Już sam widok z trasy w pobliżu Cavo Greco zapierał dech a to, co zobaczyliśmy na miejscu, w szczególności o zachodzie słońca po prostu urywa… Sami zobaczcie:

Image

Image

Image

Jeśli ktoś z Was, drodzy czytelnicy uważa jeszcze, że nie warto było zasuwać 70 km w jedną stronę z Larnaki, to niech zobaczy kolejne zdjęcia (choć nie oddadzą one tak wiernie tego, co widzieliśmy na własne oczy):

Image

Image

Image

Image

Warto zwrócić uwagę, że w wyniku okupacji półwyspu Karpas przez Turcję, to właśnie Cavo Greco jest najbardziej na wschód wysuniętym miejscem w Unii Europejskiej.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Będąc w okolicy warto zajrzeć do niewielkiego kościółka, który znajduje się tuż przy brzegu.

Image

Dzień 5 – wyprawa w góry Troodos

Tego dnia, tak dla odmiany wybraliśmy się w góry, aby zobaczyć zupełnie inne oblicze Cypru – to, w którym czas płynie zdecydowanie wolniej. Jako, że czekały nas dwie godziny drogi, tego dnia wstaliśmy i wyszliśmy o godzinę wcześniej niż zwykle. Pierwszym zaplanowanym miejscem do zwiedzenia był najwyższy szczyt Cypru – Olimp. Pojechaliśmy w góry wypożyczoną czerwoną strzałą, po autostradzie, wzdłuż wybrzeża, przez Limassol, w którym skręciliśmy i rozpoczęliśmy wspinaczkę – na razie samochodem.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Mimo, że w połowie listopada temperatura na wybrzeżu Cypru podbijała do 25 stopni, to w górach potrafi być o tych 10 kresek mniej. Warto zatem zabrać w Troodos jakieś cieplejsze majtki i bluzę. Dla mnie 15 stopni również było całkiem przyjemne. I do tego świeciło piękne słońce :-)

Image

Im bliżej pierwszego celu wycieczki, tym bardziej strome były podjazdy i nasza Micra z wypożyczalni ledwo dawała radę. Ale jednak się udało i mogliśmy cieszyć się świeżym górskim powietrzem.

Image

Image

Image

Czy na Olimp trudno wejść? Niekoniecznie! Szczyt ma jakieśc1951 m.n.p.m. i można na niego wjechać samochodem. Niestety sama góra zarezerwowana jest dla żołnierzy, którzy mają tam bazę wojskową, więc szczyt „zdobi” taki „balon":

Image

Podróżując na Olimp warto zostawić samochód na pobliskim parkingu i ostatnich 500 m przejść pieszo – po asfalcie:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Niestety z najwyższego szczytu na Cyprze nie widać brzegu morza. Przynajmniej my nie widzieliśmy.

Image

Image

Po zjechaniu ze szczytu Olimp, udaliśmy się do kolejnej atrakcji, która znajduje się kilkanaście minut jazdy dalej – Troodos Gropark. Jest to ciekawostka poświęcona budowie geologicznej wyspy oraz gór. Na wystawie można podziwiać skały, po których stąpamy będąc na miejscu oraz dowiedzieć się też czegoś na temat działającej kiedyś w okolicy kopalni azbestu. Podobno, w latach 60. Ubiegłego wieku wydobycie było tak duże, że w kopalni była cała wioska, w której normalnie mieszkały rodziny górników. Dziś kopalnia jest nieczynna a ja nie zauważyłem zbyt wielu śladów po niej. W Troodos Gropark znajduje się visitor center, które jest muzeum. Wstęp kosztuje € 3, od osoby. Maluchy wchodzą za darmo.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Pomnik górników z nieczynnej kopani azbestu.

Image

W pobliżu Groparku znajduje się jeszcze pięknie położony ogród botaniczny. Jest tam bogata kolekcja roślin oraz niezwykły punkt widokowy na góry Troodos.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Z pewnością, jest to kibel z najpiękniejszym widokiem, jaki znam :-)

Image

Image

Po odwiedzinach w górach Troodos, rozpoczęliśmy samochodową wędrówkę na dół, żeby coś zjeść. Przy jeździe w drugą stronę, strome podjazdy stały się stromymi zjazdami. Wtedy martwiłem się o silnik naszej wypożyczonej Micry a w drodze powrotnej, martwiłem się o jej hamulce. Na szczęście – wytrzymały.

Image

Image

Image

Image

W drodze powrotnej do Larnaki przejeżdżaliśmy przez region winiarski – teoretycznie, bo niestety żadnej winnicy po drodze nie spotkaliśmy.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Dzień 6 – Plażing

Przedostatni dzień naszej wyprawy spędziliśmy na plaży Finikoudes, która ma świetną infrastrukturę, znajduje się niemal w centrum Larnaki i, co najważniejsze dla nas, ma bardzo łagodne zejście do wody. Szczególnie polecam tę plażę rodzinom z małymi dziećmi. Na plaży są dostępne leżaki z parasolkami, za opłatą – każde po € 2,50. Wygląda to chyba tak, że po anektowaniu leżaka dopada Cię człowiek, który pobiera opłatę. Albo i nie dopada. My na plaży byliśmy przez dobre cztery godziny i nikt do nas po pieniądze nie przyszedł – więc leżaczki i parasol były dla nas za darmo :-)

Image

o zasłużonym odpoczynku poszliśmy na miasto podziwiać wieczorne ozdoby świąteczne i zjeść coś na kolację.

Image

Image

Image

Image

Trafiliśmy do takiego, uroczego miejsca:

Image

Z takimi gośćmi. Uprzedzając pytania – nie był naszą kolacją :-)

Image

Za to zjedliśmy to:

Image

…i wróciliśmy spać. To była ostatnia nasza noc na Cyprze.

Image

Dzień 7 – Muzeum Średniowiecza i czas wracać.

Ostatni dzień upłynął nam pod znakiem pakowania rzeczy, spaceru po Larnace oraz powrotu do Polski. Przy okazji spaceru odwiedziliśmy jeszcze Muzeum Średniowiecza w Larnace. Znajduje się ono w zamku wzniesionym w XVII w. w czasach osmańskich. Dziś zgromadzono tam pamiątki z czasów, w których wyspą władały różne mocarstwa. Zamek jest również dobrym punktem widokowym.

Image

Tuż obok zamku, znajduje się Wielki Meczet. Ta dzielnica Larnaki swego czasu była zamieszkana głównie przez Turków.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

To już koniec naszego pobytu na Wyspie Afrodyty. Tego dnia czekały nas jeszcze transfer na lotnisko oraz lot do Polski. Nie mam wątpliwości, że warto było lecieć, nie tylko dlatego, żeby odpocząć.

Cypr dostarczył nie tylko wielu wrażeń ale pozwolił nam naładować baterie słoneczne a w połowie listopada w Polsce słońca zwykle brakuje. Oto krótkie podsumowanie naszego pobytu, który wyglądał następująco:

Przyroda:
Absolutnie nie ma z czym dyskutować. Cypr słynie z przepięknych plaż ale dla mnie odkryciem były również góry Troodos, które gorąco polecam jako odskocznię od wybrzeża.

Ludzie:
Przemili, po obu stronach strefy buforowej. Zarówno ci, którzy obsługiwali nas w sklepach czy restauracjach, jak i ci, których po prostu spotkaliśmy byli pomocni i chętnie rozmawiali. Mam wrażenie, że po stronie tureckiej ludzie byli nieco weselsi. Wyjątek oczywiście stanowili funkcjonariusze na checkpointach - ale to najwyraźniej element ich pracy.

Historia:
Tutaj mogę wypowiedzieć się tylko o tej najnowszej, choć wiem, że wyspa ma wiele do zaoferowania również miłośnikom starożytności. Ja skupiłem się na ostatnim półwieczu i muszę przyznać, że daje to do myślenia. Mam wrażenie, że ten podział wyspy, który trwa od pięćdziesięciu lat jest wszystkim na rękę. Mamy status quo - coś w stylu "to jest moja cześć domu a to - Twoja...".

Atrakcje dla dzieci:
Cypr jest wyspą przyjazną dla rodzin z dziećmi. Są tu parki tematyczne, jak ten, ktory odwiedziliśmy ale również akwaria oraz aquaparki. Tylko, zanim polecicie, sprawdźcie, czy te atrakcje będą czynne.

Jedzenie:
Z pewnością są kuchnie o wiele bogatsze w potrawy. Jednak kuchnia cypryjska (a może grecka) bardzo przypadła mi do gustu. Jestem zwolennikiem prostoty i ją właśnie widzę w greckich "kebabach" i souvlaki.

Finanse:
Na siedem dni spędzonych na Cyprze przygotowaliśmy: € 800 oraz 3 000 lir tureckich i oczywiście nie wystarczyło. Lot dla dwóch osób dorosłych z małym dzieckiem na trasie Gdańsk – Larnaka oraz Larnaka – Gdańsk z bagażem rejestrowanym kosztował ok. 2 500 zł. Za noclegi w centrum Larnaki (w apartamencie prywatnym) zapłaciłem € 425. Wynajem samochodu kosztował € 132. Zakładaliśmy dzienny budżet na poziomie € 100 na dzień ale ostatecznie wyszło ok. € 130 – nie licząc kosztów wynajmu samochodu. Łącznie wydaliśmy w przeliczeniu z różnych walut ok. 9 000 zł.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 2 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group