Forum strony Fly4free.pl
https://forum.fly4free.pl/

Weekend we włoskim klimacie
weekend-we-wloskim-klimacie,1506,186726
Strona 1 z 1

Autor:  becool [ 21 Lip 2014 21:51 ]
Temat postu:  Weekend we włoskim klimacie

W drugi lipcowy weekend zamiast siedzieć w domu, postanowiliśmy zmienić nieco klimat - tym razem na włoski. Tak naprawdę wpis ten równie dobrze mógłby mieć tytuł „włoski mix” ze względu na ilość miejsc odwiedzonych w tym czasie;) Mimo, iż byliśmy już we Włoszech niejednokrotnie, polubiliśmy na tyle ten kraj, że jak pojawia się okazja, to nie potrafimy się oprzeć i chętnie tam wracamy. Czasem są to miejsca, które już odwiedziliśmy np. Rzym, a czasem nowe. Na ten weekend zdecydowaliśmy się na drugą opcję i postanowiliśmy odkryć nowe dla nas rejony tego pięknego kraju. Kupiliśmy bilety na trasę: Warszawa (WMI) –Bergamo – Warszawa (WMI), w międzyczasie udało nam się namówić znajomych na wyjazd i wyruszyliśmy w czteroosobowym składzie.

Image

Praktycznie co chwila pojawiają się propozycje naprawdę tanich lotów do tego miasta , więc jako że weekendowa wycieczka okazała się totalnym strzałem w dziesiątkę, to pewnie jeszcze nie raz z nich skorzystamy.
Zaczynając od początku: lot do Bergamo linią Ryanair odbył się zgodnie z planem w piątek o godzinie 14 i już po niecałych dwóch godzinach dotknęliśmy włoskiej ziemi. Witamy w Bergamo!

Na lotnisku udajemy się do wypożyczalni samochodów. Fiat Panda 4x4 został naszym przyjacielem na następne dwa dni. Zdecydowaliśmy się na wypożyczenie auta, żeby jak najlepiej wykorzystać ten krótki czas. Myślę, iż był to dobry krok, bo mieliśmy dużo swobody, udało nam się też całkiem sporo zobaczyć, a plan wycieczki mógł dowolnie ewoluować;) Lotnisko w Bergamo jest naprawdę bardzo dobrze położone, dosłownie kilka minut jazdy samochodem i mogliśmy się znaleźć w centrum miasta. Pomimo, tego że nie zaplanowaliśmy tu dłużej zabawić, zdecydowaliśmy się zrobić pierwszy przystanek na naszej trasie. Okazało się, że zachowaliśmy się jak większość turystów, którzy traktują to miasto jako tranzyt w drodze do Mediolanu lub innych miejsc i totalnie go nie doceniliśmy. Bergamo ma jednak całkiem sporo do zaoferowania i bardzo pozytywnie nas zaskoczyło. Miasto można w zasadzie podzielić na dwie części: dolne miasto (Città Bassa) i górujące nad nim Stare Miasto (Città Alta). Ze względu na to, że mieliśmy w planach dalszą podróż tego dnia, postanowiliśmy od razu wjechać na górę i udać się do jednej z tamtejszych ristorante na obiad. Już sam wjazd był bardzo przyjemny, bo z góry roztaczała się piękna panorama miasta. Przystanęliśmy, więc na chwilę. Wkrótce potem znaleźliśmy się w miłej restauracji na Starym Mieście. Stanęliśmy przed trudnym wyborem: pizza czy makaron? ;) Ostatecznie wybór całej naszej czwórki padł na pizzę. Decyzja okazała się bardzo dobra. Z pełnymi brzuchami i w dobrym nastroju poszliśmy na zupełnie nieplanowany spacer po okolicy. Wąskie uliczki Starego Miasta w Bergamo mające typowo włoski klimat zrobiły na nas miłe wrażenie. W sumie nawet trochę żałowaliśmy, że nie uwzględniliśmy w ogóle tego miejsca w planach, bo z pewnością moglibyśmy spędzić tam znacznie więcej czasu. Z drugiej strony jednak, tak jak wspominałam na początku bilety lotnicze do Bergamo często pojawiają się w atrakcyjnych cenach, więc na pewno jeszcze tu zagościmy, a teraz wiemy że jednak warto!

Image

Image

Image

Image

Wieczór zaczął się zbliżać wielkimi krokami, a na nas czekała jeszcze całkiem długa trasa do pokonania. Po 2-3 godzinach spaceru w bardzo urokliwych okolicznościach, zdecydowaliśmy się ruszać dalej. Nasz cel to Genua. Dystans do pokonania - około 200km. Po wyjechaniu z Bergamo, wjeżdżamy na autostradę. Prosta trasa z w miarę zbliżania się do celu zmienia się w obfitującą w zakręty. Zaczyna robić się naprawdę ciekawie, do tego na horyzoncie widoki coraz piękniejsze. W nocy docieramy do miasta, w którym zarezerwowaliśmy hotel na kolejne dwie doby, i które staje się naszą bazą wypadową do dalszych wycieczek.

Następnego dnia decydujemy się wyjechać poza Genuę z zamiarem dotarcia do Cinque Terre. Droga sama w sobie sprawia nam niesamowitą frajdę. Widoki co jakiś czas zachęcają nas do tego, aby choć na chwilę przystanąć.

Image

Image

Image

Po przejechaniu około 40 km, postanawiamy lekko naszą trasę zmodyfikować i zahaczyć o Portofino. Ta mała, urokliwa miejscowość jest podobno jedną z najbardziej ekskluzywnych miejscowości Włoskiej Riwiery. Znana jest przede wszystkim wśród gwiazd, które chętnie cumują tu swoje jachty. Przed wjazdem do Portofino zatrzymuje nas policja. Okazuje się, że nie wpuszczają do miasteczka, ponieważ nie ma wolnych miejsc parkingowych. Dopiero jak ktoś wyjedzie, ktoś inny może wjechać, w związku z czym musieliśmy chwilę poczekać na naszą kolej.

Image

W końcu jak się udało, dojechaliśmy do parkingu – tam opłata 5,50 EUR/h. No cóż za luksus trzeba płacić. Zostawiliśmy samochód i poszliśmy cieszyć oczy lazurowym morzem, kolorowymi kamieniczkami, soczystą zielenią wokół i urokliwym portem.

Image

Image

Image

Image

Image

Zdecydowanie warto było tu zajechać, choć na parę chwil.

Image

W następnej części: dwie najbardziej znane miejscowości Cinque Terre oraz niezwykle malownicza dzielnica Genui – Boccadasse.

Zapraszam również na bloga: http://mamasaidbecool.blogspot.com/

Autor:  becool [ 27 Lip 2014 22:51 ]
Temat postu:  Weekend we włoskim klimacie, część 2

W pierwszej części relacji z naszego weekendowego wypadu do Włoch: http://spolecznosc.fly4free.pl/blog/157 ... e-czesc-1/ mogliście przeczytać o tym jak pozytywnie zaskoczyło nas Bergamo, a także jak urokliwym miasteczkiem jest Portofino.

To jednak nie koniec wrażeń tego krótkiego wyjazdu. Portofino było tylko przystankiem na drodze do Cinque Terre, które opisywane jest jako najbardziej malownicze miejsce we Włoszech. Postanawiamy, więc to sprawdzić. Cinque Terre jak sama nazwa (zresztą wymyślona na użytek turystów) wskazuje, obejmuje pięć miejscowości: Monterosso al Mare, Vernazza, Corniglia, Manarola i Riomaggiore. Wszystkie położone są na terenie Parku Narodowego o zaskakującej nazwie Cinque Terre, a całość wraz raz z Portovenere i wyspami Palmaria, Tino i Tinetto od 1997 roku wpisana jest na listę UNESCO. Z racji tego, że czasu mamy niewiele, sobotnie popołudnie decydujemy się przeznaczyć na zobaczenie dwóch najbardziej znanych miejscowości. Wybór, więc pada na Vernazzę i Riomaggiore.

Image

Image

Po kilkudziesięciu kilometrach pięknej, bogatej w cudowne widoki, ale też bardzo wymagającej drogi docieramy naszym fiatem Pandą do Vernazzy. W miasteczku ruch drogowy nie istnieje, więc zostawiamy samochód jeszcze przed Vernazzą i dalej ruszamy spacerem. Ilość turystów na metr kwadratowy tego naprawdę niewielkiego miasteczka jest nieco przytłaczająca. Oczywiście, się temu nie dziwimy, bo jest przepiękne, jednak ten fakt troszkę psuje ogólne wrażenie na jego temat. Po przejściu niedługiego odcinka główną drogą miasteczka w otoczeniu wiele restauracji i sklepików, docieramy do ciekawej atrakcji. Pośród kolorowych domów, można znaleźć jaskinię, po przejściu której znajdujemy się na kamienistej plaży.

Image

Image

Wychodząc z jaskini i idąc dalej docieramy do malutkiego portu, który jest niewątpliwie znakiem rozpoznawczym Vernazzy, i który możemy zobaczyć na większości zdjęć z tego miejsca. Nad portem wznoszą się pozostałości XIII-wiecznego Castello dei Doria. Do zatoki o turkusowym kolorze wody z przyjemnością wskakują dzieciaki. Przy porcie znajdują się oczywiście restauracje, postanawiamy zostać w jednej z nich i przy stoliku nad samą wodą zjeść spaghetti, a przy tym móc dalej obserwować ten niesamowity obrazek.

Image

Image

Po jakimś czasie wygrzewania się na słoneczku i podziwiania uroków Vernazzy, decydujemy się wejść po schodkach i spojrzeć na wszystko z góry. Z tej perspektywy wygląda to jeszcze lepiej!

Image

Image

Wracamy do auta i jedziemy dalej. Ostatnia miejscowość na szlaku to Riomaggiore, jest to też nasz ostatni cel tego dnia. To tu swój początek ma słynna Via dell’Amore („droga zakochanych”). Tu również najbardziej się zmęczyliśmy, chodząc wąskimi uliczkami i stromymi schodkami. O ile zejście w dół było bardzo przyjemne, powrót już nieco mniej;) Ma to jednak niesamowity urok i tworzy niepowtarzalny klimat, rozpoznawalny właśnie dla tego pięknego miejsca. Tu także fasady budynków są bardzo kolorowe, nieco obdrapane, ale wszystko to sprawia, że jest Riomaggiore nas po prostu urzekło.

Image

Image

Image

Image

Sobota mija szybko, zbliża się noc, pora więc wracać do Genui. Tu zostajemy na noc i część niedzieli. Genua jest bardzo rozległym miastem. Z pewnością w kilka godzin nie bylibyśmy w stanie zbyt wiele zobaczyć. Jest jednak jedno miejsce (miejsce zobaczone na zdjęciu w internecie, które nas szczególnie zainteresowało), gdzie chcemy dotrzeć. To miejsce to Boccadasse. Dzielnica ta nazywana jest dzielnicą marynarzy. Znajduje się nad samym morzem i charakteryzuje się (podobnie jak Cinque Terre) kolorowymi domami. Sugerowanie się zdjęciem z internetu tym razem się opłacało – Boccadasse po prostu zachwyca! Doskonałe miejsce na niedzielny, leniwy wypoczynek.

Image

Image

Image

Image

Image

Chciałoby się zostać dłużej… Musimy jednak wracać do Bergamo, z którego o godzinie 18 czeka nas lot powrotny (Ryanairem). To był jednak w 100% wykorzystany, pełen wrażeń, intensywny weekend. Mam nadzieję, że jeszcze go powtórzymy;)

Zapraszam również na bloga: http://mamasaidbecool.blogspot.com/

Strona 1 z 1 Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/