Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 13 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
Offline
#1 PostWysłany: 19 Lip 2026 17:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 771
Loty: 1432
Kilometry: 2 951 779
Krajów: 127 / 59.4%
platynowy
Z czym kojarzy się wam Orient? Bo mnie z klimatami baśni tysiąca i jednej nocy, pałacami chanów i wezyrów, pustynią z jurtami, feerią kolorów w starożytnych budowlach, karawanserajami oraz właśnie z osławionym Jedwabnym Szlakiem.

Taki oto plan zobaczenia tego wszystkiego w nieodwiedzonej jeszcze przeze mnie Azji Centralnej postawiłem sobie na początek wakacji. Parę miesięcy wcześniej dzieciaki z wypiekami na twarzy odpytały, gdzie jedziemy na rodzinną letnią podróż i na hasło Turkmenistan + Uzbekistan + Azerbejdżan zrzedły im miny. Są już duże, czas najwyższy jechać bez nich. Żona coś tam pochlipywała po kątach, że jak to, bez dzieci, będzie tęsknić itp. Ale jak nie ma woli na ciężką podróż przez mało cywilizowane kraje to trudno, życie podróżnika nie składa się tylko z instagramowych lokacji, modnych kawiarenek, spotów na selfie i wielogwiazdkowych wygodnych hoteli.

No ale jak się domyślacie w momencie, kiedy zacząłem robić konkretne plany, układać trasy i szukać lokalnych kontaktów, przyszły z tezą, że może jednak pojadą ale nie wszędzie! Oczywiście wiedziałem, że tak się skończy 😉 Robię więc dla nich mini program. Do Turkmenistanu i Uzbekistanu polecimy z żoną sami tylko z grupą przyjaciół a wszystkie dzieciaki dolecą do nas na ostatni tydzień w Azerbejdżanie. Takie rozwiązanie gdzie wilk syty i owca cała (i portfel 😉). Do Baku zabierze ich promocyjny Turkish w obie strony a my lecimy odpowiednio wcześniej do Aszchabadu w Turkmenistanie , wpierw LOTem do Stambułu a potem niepołączonym Turkishem (Turkmenistan Airlines odwołał pasujące mi tańsze połączenie). Z Aszchabadu przez Turkmenistan drogą lądową aż na północ Uzbekistanu a tam głównie pociągi aż do Taszkientu. Taszkient – Baku z Uzbekistan Airways a dalej po Azerbejdżanie wynajętym samochodem. Powrót z Baku do Warszawy wygodnym LOTem. Mało latania ale za to dziesiątki godzin w busikach, pociągach i wynajętych samochodach – czyli co lubimy w podróżach najbardziej.

Jeżeli jesteście zainteresowani jak dziś wygląda ciągle niedostępny Turkmenistan, wiecznie płonące Wrota Piekieł na pustyni Kara-Kum, cudowne miasta Jedwabnego Szlaku w Uzbekistanie, opuszczone statki na Morzu Aralskim, zielone wioski górskiego Azerbejdżanu ale przede wszystkim te miejsca gdzie kiedyś przez tysiąc lat przemierzały ten teren karawany z jedwabiem i innymi skarbami Orientu– zapraszam na tą relację.

Czy da się podejść na sam skraj Wrót Piekieł w Derwazy?

Image

Gdzie cumują statki rybackie na brzegu Morza Aralskiego w Mujnaku?

Image

Dlaczego Czyngis-Chan nie zburzył minaretu Kalon po zdobyciu Buchary?

Image

Czy samarkandzki Registan jest naprawdę kwintesencją Orientu?

Image

Z czego słynie górska wioska Lachidż w Azerbejdżanie?

Image

Czy popularne Flaming Towers w Baku naprawdę robią takie wrażenie?

Image


Zapraszam do lektury.
_________________
Image

"Turysta to ktoś, kto już od przyjazdu myśli o powrocie do domu, podczas gdy podróżnik nie wie, czy w ogóle wróci"


Ostatnio edytowany przez hiszpan, 19 Lip 2026 22:01, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Profil Relacje PM off
20 ludzi lubi ten post.
 
      
Lato na końcu Italii za 979 PLN 💚🤍❤️ Loty do Kalabrii + 4* hotel ze śniadaniami i prywatną plażą 🌊🏖️ Lato na końcu Italii za 979 PLN 💚🤍❤️ Loty do Kalabrii + 4* hotel ze śniadaniami i prywatną plażą 🌊🏖️
Cypr latem 🌊☀️ Tydzień w 4* Capital Coast Resort & Spa w Pafos za 2859 PLN Cypr latem 🌊☀️ Tydzień w 4* Capital Coast Resort & Spa w Pafos za 2859 PLN
Offline
#2 PostWysłany: 19 Lip 2026 19:50 

Rejestracja: 19 Lip 2016
Posty: 73
Czekam na cd..
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#3 PostWysłany: 20 Lip 2026 22:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 771
Loty: 1432
Kilometry: 2 951 779
Krajów: 127 / 59.4%
platynowy
Pomysł na podróż zaczerpnąłem z relacji i podpowiedzi @cart-a. Z racji na to, że zamierzam do Turkmenistanu i Uzbekistanu dodać jeszcze Azerbejdżan i zmieścić się w dwa tygodnie, sam pobyt w Turkmenistanie znacznie ograniczyłem. Będziemy tam tylko trzy pełne dni co pozwoli na zobaczenie Aszchabadu, wyprawę na pustynie Karakum aby zobaczyć wrota piekieł w Derwazy oraz na północy pozostałości miasta z Jedwabnego Szlaku – Kunya Urgencz.

Nie da się ot tak zdobyć samodzielnie wizę i wjechać do Turkmenistanu (stan na lipiec 2026). Trzeba użyć lokalnej agencji. Skorzystałem z polecanej na forum Stantours i Dawida, który sprawnie ogarnął mój program, LOI czyli promesę wizową oraz zorganizował nam transport, kierowców i przewodnika. Turkmenistan nie jest obecnie zainteresowany masową turystyką i wpuszczaniem dużych wycieczek, ale już aprobuje takie pojedyncze wyjazdy jak nasz. Jadę z przyjaciółmi, razem 3 małżeństwa więc koszty dobrze się rozłożą chociaż przyznam, że te trzy dni wcale tanie nie są.

Dodatkowy problem stworzył nam Turkish. Jedyne możliwe połączenie dla nas lądowało o 1.30 w nocy w Aszchabadzie. Oznaczało to niestety dość krótką noc. Na szczęście Dawid wszystko ogarnął i zapewnił nam transport do hotelu w nocy. Podróż rozpoczynamy jednak od Stambułu. Przywozi nas tam LOT na Embraerze 195.

Image

Mamy kilka godzin przerwy do lotu Turkisha. Za mało na wyskoczenie do Stambułu ale wystarczająco dużo na wyjście z lotniska i przejechanie się metrem do miasteczka Gokturk, gdzie chcemy zobaczyć średniowieczny meczet, przejść się po parku i zjeść prawdziwego tureckiego kebaba.

Aby tam dojechać koniecznie jest nabycie Istambul Card. Potem już jest prosto. W Gokturk XVII-wieczny meczet:

Image

Image

W pobliskim parku w sobotę wszyscy urządzają pikniki z obowiązkowym grillem

Image

Wracamy na lotnisku i pakujemy się do A321 Turkish Airlines na trzygodzinny lot do Aszchabadu. Przy bramce skrupulatnie sprawdzają czy mamy promesy wizowe. Po przylocie trzeba jeszcze zdobyć wizy do paszportu. Nie jest to łatwe, bo jest spora kolejka a przy okienku Pani wypełnia osobne kwity kasowe na wizę (80usd), opłatę rejestracyjną (10usd), opłatę Iglik Ucin (5usd), certyfikat jakiś (4usd) i wreszcie opłatę za test na COVID (31usd). Razem to 130usd w gotówce, na szczęście Pani ma całą szufladę drobnych dolarów i ma jak wydać. Test można sobie zrobić a jakże, na szczęście tylko dla chętnych – my podziękowaliśmy, opłata jest jednak obowiązkowa. W końcu mamy wizy w paszporcie i można wyjść na zewnątrz, gdzie czeka nas klimatyzowany busik od Dawida. Budynek lotniska w Aszchabadzie jest przepiękny.

Image

Mieszkamy w hotelu Grand Turkmen.

Image

Swoje lata świetności ma już za sobą ale pokoje mają klimę a łóżko jest wygodne. Nie wiemy czego się spodziewać po śniadaniu. Hmm, pani kelnerka przynosi nam standardowy "zestaw śniadaniowy" pięciogwiazdkowego hotelu w Tukmenistanie:

Image

Taa, zapachniało starymi czasami, słusznie minionymi w Polsce. Facet za ladą w jadalni drze się na całe gardło na kelnerki i mamy wrażenie jakbyśmy mu po prostu przeszkadzali w pracy. Pytam go o kawę (oczywiście rozumie tylko po rosyjsku) i dostaję odpowiedź, że do śniadania kawa nie przysługuje, mogę sobie zamówić za dodatkową opłatą. Ciekawie się zapowiada…

Przyjeżdża po nas nasz przewodnik ze Stantours – Serdar. Chwila obawy i na szczęście okazuje się, że to wesoły lokales władający płynnie angielskim (studiował anglistykę). Przeprasza nas za wszystkie niedogodności tłumacząc właśnie, że z turystami zagranicznymi to jeszcze tu nie mają tak za bardzo do czynienia i to się raczej nie zmieni, bo państwo nie planuje nic w tym temacie. Dochody zapewnia gaz i ropa więc to całkowicie władzom wystarcza. W Turkmenistanie nie działają sieci społecznościowe, jedynym działającym dla nas komunikatorem jest Teams (Telegrama nie liczę). Jest problem z roamingiem i prawie nie działa internet nawet w hotelu.

W Aszchabadzie nie wolno nam fotografować żadnych rządowych budynków, żołnierzy a nawet Pałacu Prezydenta. Generalnie lepiej nie robić zdjęć bez pytania. To zamknięte społeczeństwo nie za bardzo mające ochotę na integrację ze światem.

Serdar zabiera nas na tour po Aszchabadzie klimatyzowanym busikiem. Całe miasto jest … białe. Decyzją prezydenta wszystkie budynki w mieście muszą być białe:

Image

Image

Image

Wszystkie samochody muszą być białe (ostatnio zrobili wyłom dla srebrnych ale chętnych niewielu):

Image

Centrum Aszchabadu składa się z marmurowych gmachów rządowych, których nie wolno nam focić, możemy je tylko podziwiać. Za to pomników i monumentów jest całe mnóstwo:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Najważniejszy pomnik to oczywiście sam Turkmenbaszy czyli pierwszy prezydent Turkmenistanu – Saparmyrat Nijazow. Turkmenbaszy znaczy „Ojciec wszystkich Turkmentów”. Rządził w latach 1991-2006 i wprowadził do kraju typowo stalinowski kult jednostki.

Image

Oprócz zarządzenia białego koloru dla budynków i samochodów w Aszchabadzie wprowadził szereg innych, dziwnych zarządzeń jak zakaz noszenia brody, zakaz posiadania psów, zakaz działania cyrku, oper i baletu. Swoje credo zawarł w książce Ruhnama, której notabene pomnik też jest w mieście:

Image

Jest to lektura obowiązkowa w szkołach. Co ciekawe zdanie egzaminu ze znajomości tej książki jest …. warunkiem otrzymania prawa jazdy :shock: .
Był tak popularny między innymi dzięki dotowaniu opłat dla mieszkańców. W niektórych okresach dostawy mediów do domów były darmowe. Turkmenistan stoi na gazie więc ich było stać. Ale też zlikwidował wszystkie szpitale w kraju poza Aszchabadem. Jak się przekonaliśmy Turkmenistan to kraj niesamowitych kontrastów. Stolica kapiąca złotem i marmurami oraz mega biedny interior.

Po jego śmierci, wdzięczny lud fundnął mu złote mauzoleum, które jest oczywiście na naszej obowiązkowej liście do zwiedzenia:

Image

Image

Image

Do dzisiaj wybrani mieszkańcy Aszchabadu korzystają z tanich, bardzo obszernych mieszkań. Pytaliśmy o ceny i typowe 100 metrowe mieszkanie kosztuje w granicach 240.000zł. Dziś już się płaci za media. Wszystkie opłaty roczne to koszt rzędu … 200zł (gaz, prąd, woda itp.). Aszchabad liczy obecnie 1.300.000 mieszkańców i jest czystym i schludnym miastem pełnym parków i pięknych budynków. Ale na obrzeżach stoją wielkie blokowiska.

Image

Ludzie ubierają się podobnie, ciemne spodnie i koszule u mężczyzn i długie suknie u kobiet. Serdar prosił aby nie robić im zdjęć. Uczennice noszą bardzo specyficzne czerwone stroje:

Image

Image

Wnętrze jednego z meczetów:

Image

Image

Zwiedzamy Pałac Ślubów – bardzo ekstrawagancki budynek:

Image

Typowa para ma 3 lub 4 dzieci. Pary bezdzietne uważane są za pokrzywdzone przez los i nieszczęśliwe.

Tuż obok kolejne mauzoleum - pomniki poległych bohaterów. Aż dziw, że nie na biało.

Image

Image

W oddali widać góry, za tym pasmem już jest Iran.

Image

Kolejnym "kosmicznym" budynkiem jest koło młyńskie wewnątrz tej dziwnej konstrukcji. Ma nawet klimę.

Image

Serdar zabiera nas na lunch do bardzo eleganckiej restauracji Berk. Wybieram lokalną potrawę – kakmach. W mojej wersji to suszona wołowina, która jest następnie duszona w maśle.

Image

Było pyszne. Moje danie kosztowało ok 18zł.

Kończymy naszą wycieczkę wizytą w największym meczecie Aszchabadu – Gypjak Mosque.

Image

Ta kapiąca złotem świątynia stoi obok mauzoleum Nijazowa. W środku jest po prostu monumentalna. Może pomieścić na raz 10.000 wiernych.

Image

Image

Image

Image

Jeszcze o walucie. W Turkmenistanie obowiązuje manat turkmeński. Serdar uprzedził nas aby nie płacić nigdzie kartą, nie wymieniać w banku lub używać bankomatu. Oficjalny kurs to 3,5 manata za dolara. Ale jest też kurs czarnorynkowy – to aż 19 manatów za dolara. Jak je zdobyć? Wystarczyło wejść do pierwszego z brzegu sklepiku spożywczego, wyrazić chęć zakupu dowolnej wody lub napóju i sprzedawca sam proponował wymianę. Bez stresu. Co ciekawe w tych sklepikach nie ma oficjalnie sprzedaży alko, ale jak się zapytałem to i koniak i piwko spod lady się znalazło :D

Image

Image

Kończymy część oficjalną. Jest dopiero 15-sta ale upał dnia już nas prawie wykończył plus deficyt snu po krótkiej nocy. Moje towarzystwo zgodnie oznajmia koniec wycieczki (przegłosowując mnie, który chce dalej zwiedzać) i wracamy do hotelu, który posiada wspaniały basen:

Image

Niestety dla gości jest również płatny, ale to tylko 15zł od osoby. Relaksujemy się w nim aż do zachodu słońca.

Na drugi dzień mamy zaplanowany wyjazd do Derwazy na Karakum dopiero o 12-stej więc mamy czas wolny przed południem. Serdar polecił nam spacer po mieście (z ominięciem okolic Pałacu Prezydenckiego) co skrzętnie czynimy.

Image

Image

Parki miejskie są przepięknie utrzymane, wszędzie leje się mnóstwo wody. W jednym z nich odkrywamy …. pomnik Lenina, ładnie zadbany i pielęgnowany. To sporo mówi o lokalnej mentalności.

Image

Kolejną obowiązkową pozycją jest ruski rynek (russian bazar), który zapamiętałem jako obowiązkowa pozycja do odwiedzenia po lekturze „Imperium” Kapuścińskiego, opisującego stary Aszchabad jeszcze z czasów komunistycznych.

Image

Image

Dzisiaj to po prostu bazarek spożywczo-tekstylny. Wzbudzamy dość dużą ciekawość sprzedawców, widać deficyt turystów. Jest tanio, nawet baaardzo tanio.

Image

Oto hala główna:

Image

Image

Zaopatrujemy się w nadziewane pierożki samsa na podróż.

Image

Sprzedawca arbuzów głośno zachwala swój towar. Kupujemy całego turkmeńskiego arbuza i spożywamy go na miejscu. Ale pycha!

Image

Image

Ale najbardziej pożądanym artykułem na ruskim rynku jest kawior. Stoisk jest zatrzęsienie.

Image

Image

Co ciekawe na każdym oferują degustację. To może przekąska nie dla każdego, ale ja osobiście lubię. Po czwartym stoisku już miałem go dość, najadłem się wyśmienitego kawioru na ruski miesiąc :lol: . Wszyscy się do nas uśmiechają, częstują towarem i nikt nie jest nachalny. Biorą nas w większości za ruskich, zapewne ta nacja oprócz Chińczyków, odwiedza Turkmenistan najczęściej. To oznacza też konieczność poszperania w pamięci i przypomnienia sobie podstaw rosyjskiego, bo inaczej się nie dogadamy.

Kończymy pobyt w Aszchabadzie, Serdar przyjeżdża po nas dwoma terenowymi Toyotami Landcruiser wraz z Żorą, drugim kierowcą. Interior Turkmenistanu to już fatalne drogi, szutry i dziury, trzeba jechać terenówką.

Ruszamy na pustynię ciekawi jak wygląda kraj poza „Białym Miastem”

Stay tuned..
_________________
Image

"Turysta to ktoś, kto już od przyjazdu myśli o powrocie do domu, podczas gdy podróżnik nie wie, czy w ogóle wróci"
Góra
 Profil Relacje PM off
19 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#4 PostWysłany: 21 Lip 2026 09:07 

Rejestracja: 19 Lip 2016
Posty: 73
Zapowiada się (jak zwykle u @hiszpan) rewelacyjnie.
Taka relacja do porannej kawy to wspaniała "podróż".
Góra
 Profil Relacje PM off
seba lubi ten post.
 
      
Offline
#5 PostWysłany: 21 Lip 2026 09:14 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Lis 2012
Posty: 2570
Loty: 273
Kilometry: 473 820
Krajów: 40 / 18.7%
Melduję się również
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#6 PostWysłany: 21 Lip 2026 10:44 

Rejestracja: 12 Gru 2011
Posty: 2281
srebrny
hiszpan napisał(a):
wszystkie dzieciaki dolecą do nas na ostatni tydzień w Azerbejdżanie.

To chyba już nie bombelki? ;) Z ciekawości ile mają latorośle wiosen, że same ogarnią lot do Azerbejdźanu?
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#7 PostWysłany: 21 Lip 2026 21:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 771
Loty: 1432
Kilometry: 2 951 779
Krajów: 127 / 59.4%
platynowy
Przyjechało do nas sześcioro dzieci w rozstrzale wieku od 14 do 23 na jednej rezerwacji w Turkish Airlines. Same się przesiadały na IST. Dla tych młodszych zrobiliśmy notarialną zgodę rodziców na lot z pełnoletnim rodzeństwem oczywiście po angielsku. Moich było tylko dwoje tym razem.
_________________
Image

"Turysta to ktoś, kto już od przyjazdu myśli o powrocie do domu, podczas gdy podróżnik nie wie, czy w ogóle wróci"
Góra
 Profil Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#8 PostWysłany: 22 Lip 2026 08:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 Sty 2012
Posty: 5000
srebrny
Ciekawe, że turkmeńskie piwo, nazywa się po turkmeńsku piwo :)
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#9 PostWysłany: 22 Lip 2026 21:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 771
Loty: 1432
Kilometry: 2 951 779
Krajów: 127 / 59.4%
platynowy
W miarę oddalania się od miasta zanika cywilizacja. Jeszcze spotykamy ciekawe budynki jak ta duża jurta:

Image

Droga przez dłuższy odcinek jest dwupasmowa i całkiem przyzwoitej jakości ale kilkadziesiąt kilometrów za Aszchabadem kończy się dobrze utrzymany asfalt. Rozpoczynają się krajobrazy pustyni Kara-kum, która obejmuje większość terytorium Turkmenistanu.

Image

Przejeżdżamy groblą przez słone jezioro

Image

Gawędzimy sobie z Żorą, oczywiście tylko po rosyjsku starając się przypomnieć słówka i gramatykę. Żora ma 68 lat, całe życie pracował w lotnictwie, był dyspozytorem lotów. Po przejściu na emeryturę dzieci kupiły mu terenówkę na prezent, to Landcruiser ściągany z Dubaju, jest jego oczkiem w głowie.
Żora z rozrzewnieniem wspomina czasy sojuza, studiował w Rydze i podróżował z plecakiem na Syberię i Bajkał. Kolejny raz spotykam człowieka, dla którego rozpad ZSRR okazał się tragedią życiową. Nigdy nie był na Zachodzie więc nie ma zapewne pojęcia jak my żyjemy. Od kilku lat współpracuje z Serdarem i wozi turystów, głównie ruskich i Chińczyków. Polacy trafili mu się pierwszy raz.

Droga staje się wyboista i trudna dla nieuterenowionych samochodów.

Image

Jedyna większa osada po drodze to Yerbent. Tu naprawdę widać jak naprawdę żyją ludzie w Turkmenistanie poza stolicą. Szału jak widać nie ma a na dodatek o tej porze roku temperatura na pustyni przekracza 40C. Kontrast do pięknego Aszchabadu jest olbrzymi.

Image

Image

Image

Image

To jest piec Tandor – do wypieku płaskich bochenków chleba, widzieliśmy je na ruskim bazarze.

Image

Image

Pomnik poległych mieszkańców w 1931 roku, ale nie zrozumiałem czy to ci co utrwalali władzę ludową czy jacyś kułacy.

Image

W osadzie oraz wzdłuż drogi spaceruje sporo wielbłądów i trzeba uważać, aby jakiego nie potrącić.

Image

Image

Tankujemy przed dalszą jazdą i pijemy kawkę w barze. Nie ma stolików, siada się kucki na takich podwyższeniach i kocach.

Image

Image

Droga w okolice Derweze zajmuje prawie 6 godzin. Po drodze jest też kilka innych kraterów. Pierwszy zwany jest „1000 bottles crater”

Image

Z niewiadomych przyczyn stał się śmietnikiem plastikowych butelek.

Image

Woda jest silnie trująca, widać też wydobywające się w jednym miejscu bąbelki gazu ziemnego. Niedaleko kolejny, tym razem bez wody ale za to już z niewielką zawartością czystego gazu. Gaz ziemny jest bezwonny więc podpala się takie wypływy aby nie wytruć ludzi w okolicy.

Image

Dojeżdżamy w końcu na miejsce. Tak wygląda z oddali.

Image

W ciągu dnia nie robi takiego wrażenia. Po prostu pali się ogień w kilku miejscach a same „Wrota piekieł” są całkiem płytkie:

Image

Image

Znajdujemy nasze jurty. Tu będziemy dziś spać.

Image

Image

Image

W środku całkiem przytulnie

Image

Image

Serdar i Żora zabierają się za przygotowanie kolacji a my idziemy na pobliskie wydmy podziwiać zachód słońca. Po drodze sporo fajnych jaszczurek – agam.

Image

Po tych piaskach najlepiej po prostu chodzić boso.

Image

Image

Słońce zachodzi w przepięknych kolorach pustyni.

Image

Chłopaki kupili mięso jeszcze w Aszchabadzie i przygotowali je z warzywami gdzieś w jakiejś czynnej "kuchni" nieopodal.

Image

Mamy wspaniałą kolację nie do przejedzenia.

Image

Do tego Żora wyciąga z bagażnika „samogoncik” własnej roboty. No nie wypada odmówić poczęstunku.

Image

Jak już robi się całkiem ciemno idziemy na pobliskie wzgórze podziwiać świecący krater.

Image

Co to są te „Wrota piekeł”? Otóż w 1971 roku poszukiwano złóż gazu w okolicy i podczas jednego z wierceń przebito dużą kieszeń gazową, która była tuż pod powierzchnią pustyni. Wszystko się zapadło i z rozpadliska zaczął się wydobywać gaz. Naukowcy radzieccy postanowili podpalić to złoże z nadzieją, że wypali się w parę dni. No i jak się domyślacie – pali się dziś :D.

Image

Co dziwne nie ma tu dziś nikogo oprócz naszej szóstki i trzech Chinek. To już po sezonie. Tym lepiej, mamy to zjawisko tylko dla siebie.

Image

Image

Podchodzimy naprawdę blisko. Ciężko powiedzieć czy od krateru jest bardziej gorąco, bo po zmroku temperatura powietrza jakoś się za bardzo nie obniżyła i dalej jest pewnie ze 35 lub więcej stopni.

Image

Serdar mówi nam coś smutnego. Otóż władze Turkmenistanu mają już dość strat gazu w tym miejscu i parę lat temu rozpoczęto procedurę ostatecznego zgaszenia tego krateru. Zrobiono odwierty w pobliżu i sukcesywnie usuwa się gaz spod krateru. Niestety prawdopodobnie za rok lub dwa Wrota Piekieł zgasną na zawsze :(
Pytam o to Serdara – przecież to turystyczna żyła złota, nawet my przyjechaliśmy do Turkmenistanu główne po to aby to zjawisko zobaczyć. Niestety – lokalne władze, tak jak pisałem, mają gdzieś turystykę i kompletnie się tym nie przejmują. Przemysł wydobywczy jest 100 razy ważniejszy.
Śpieszcie się więc odwiedzić Derweze, bo za moment nie będzie tu nic do oglądania :cry:

Image

Wracamy smutni do jurt po ciemku. Nagle staję jak wryty! Co to jest – wzgórze naprzeciwko płonie pomarańczowym światłem. To tak szokujące zjawisko, że nie wierzymy własnym oczom:

Image

- Ta góra składa się z łupków mikowych w których odbija się blask krateru. To jedyne takie miejsce na świecie - opowiada Serdar. Ciężko uwierzyć, że to prawdziwy widok! Zdjęcia naprawdę słabo oddają to zjawisko.

Image

Przy naszych jurtach już tylko przepiękne rozgwieżdżone niebo.

Image

Wstaje księżyc i oświetla wszystko niesamowitym blaskiem.

Image

Cóż to za wspaniały moment i miejsce. Siedzimy i gadamy jeszcze długo. W jurtach i tak jest niesamowicie gorąco. Temperatura nie spadnie w nocy poniżej 32C. Śpimy na materacach bez przykrycia i przy otwartych drzwiach.

Rano jemy jeszcze szybkie śniadanko i zwijamy obóz. Czeka nas długa droga bardzo mocno zniszczoną drogą na północ do Kunya Urgencz.

Image

Dość długie odcinki jedziemy po prostu pustynią bo szczątkowym dziurawym asfaltem się nie da.

Image

Wiele godzin zajmuje nam przejechanie tego koszmaru drogowego do pierwszej osady Ruhubelent. Jest tu całkiem zgrabny meczet. Chciało by się powiedzieć - "złoty a skromny".

Image

Serdar informuje nas, że dalsza droga na wprost jest tak zniszczona, że z Żorą obawiają się o swoje samochody. Pojedziemy objazdem przez Daszoguz, to rodzinne miasto naszego przewodnika. Nie dane jest nam jednak nacieszyć się trochę lepszym asfaltem na tej drodze. Samochód Serdara, w którym jadą nasze dziewczyny łapie gumę. Na szczęście chłopaki mają profesjonalny sprzęt i pełnowymiarowe koło zapasowe.

Image

Daszoguz wita nas wspaniałą bramą i ładnymi budynkami.

Image

Image

Znowu tankujemy. Tym razem przyjrzałem się tablicy z cenami.

Image

Tak, nie mylicie się też. Benzyna 95 oktanów kosztuje tutaj 1,5 manata za litr, czyli … 30 groszy!!!! Gdzie my żyjemy?

Na drodze coraz więcej wytworów poradzieckiej motoryzacji.

Image

Dojeżdżamy do Kunya Urgench i pozostałości miasta z czasów Jedwabnego Szlaku. Zwiedzanie ruin jest płatne ale mamy to w pakiecie od Dawida.
Kunya Urgench w starożytności było wielkim miastem leżącym nad samym brzegiem Amur-dari. Jednak pomimo iż istniało już w starożytności ma bardzo burzliwą historię. Zostało zrównane z ziemią podczas podbojów Mongołów z Czyngis-chanem na czele ale szybko się podniosło. Kiedy w sąsiednim Choreźmie do władzy doszedł Tamerlan, było na nowo gwiazdą Jedwabnego Szlaku. Niestety podbierało karawany i chwałę Bucharze, gdzie rządził twardą ręką Tamerlan i to przypieczętowało ostatecznie jego los. Tamerlan zwany również Timurem ponowne i tym razem ostatecznie zrównał je z ziemią i wybił mieszkańców.

Image

Jego największym zabytkiem, który stoi do dziś, jest minaret Kutlug Timur. Ma 62 metry wysokości i pochodzi z XIII wieku.

Image

Innym słynnym zabytkiem jest mauzoleum Il Arslan, zbudowane w 1172 roku. Widać jak zapadł się grunt i budowla przez wieki osiadła, ale się nie przewróciła.

Image

Będące obecnie w remoncie mauzoleum Turabek Khanum.

Image

Image

Ciekawe stożkowe Tekesh mauzoleum.

Image

Co jest niesamowite, wszędzie dookoła są ruiny i stosy cegieł z całego miasta, pozostawione tak jakby zagłada nastąpiła kilka lat temu a nie w 1373 roku przez Tamerlana. Ostatnim zabytkiem są ruiny pięknego karawanseraju, pozostała tylko zdobiona brama.

Image

Image

Dzisiejsze miasteczko Kunya Urgench to wołająca biedą o pomstę do nieba przygraniczna wiocha nie posiadająca nawet asfaltu.

Image

Image

Przejeżdżamy ją aż do samej granicy, gdzie Serdar i Żora żegnają się z nami serdecznie. Jest 16.30 i do zamknięcia przejścia pozostało nam tylko pół godziny. Bierzemy bagaże na plery i idziemy na granicę turkmeńsko-uzbecką na piechotę.

c.d.n.
_________________
Image

"Turysta to ktoś, kto już od przyjazdu myśli o powrocie do domu, podczas gdy podróżnik nie wie, czy w ogóle wróci"
Góra
 Profil Relacje PM off
18 ludzi lubi ten post.
3 ludzi uważa post za pomocny.
 
      
Offline
#10 PostWysłany: 23 Lip 2026 17:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 771
Loty: 1432
Kilometry: 2 951 779
Krajów: 127 / 59.4%
platynowy
Granica jest w szczerym polu i oczywiście musimy wpierw opuścić Turkmenistan. Nie jest to takie proste 😊 gdyż wymagany jest dość skomplikowany formularz wyjazdowy. Na szczęście miły Pan na granicy po rozmowie rozpoznającej kto my jesteśmy i zrozumieniu, że to nie wycieczka z przewodnikiem, co nie było takie proste do wytłumaczenia – pomaga nam w poszczególnych rubryczkach.

Potem już jest łatwiej. Spory spacerek przez ziemię niczyją, ze cztery razy trzeba było pokazać paszport i już strona uzbecka. Teoretycznie prosta, bo nie trzeba wiz ale i tak poczekaliśmy ze 20 minut na pojawienie się Pana w okienku. Tu dla odmiany interesują się kasą – mają pytania do nas ile nas ta wycieczka kosztuje, czy było drogo w Turkmenistanie, ile kosztowały bilety lotnicze itp. No ciekawie, w osłupienie wprawia mnie informacja, że wiza do Turkmenistanu to koszt 160 dolarów dla mieszkańców Uzbekistanu – o 30 więcej niż dla Polaków! Szok, przy ich niskich zarobkach to oznacza zerowy przepływ ludzi i wiedzy o dużym sąsiedzie.

Serdar był tak uprzejmy i załatwił nam jeszcze dwie taksówki z granicy uzbeckiej do Nukusu za 50 usd, gdzie dziś nocujemy. Pewnie coś taniej udałoby się ugrać, ale jak pisałem granica jest w szczerym polu, do Nukusu ponad 35km i musielibyśmy się nagimnastykować.

Cały kolejny dzień przeznaczamy na wycieczkę nad Morze Aralskie do Mujnaku. Biuro znaleźliśmy przez net i rano czeka na nas Pan z busikiem. To prawie 3 godziny jazdy. Ale najpierw życzymy sobie zawiezienie nas do nekropolii Mizdakhan. Jest to starożytna nekropolia i stanowisko archeologiczne zlokalizowane około 20km od Nukusu.

Image

Takie nekropolie budowano na wzgórzach, gdyż Amu-daria wylewała często i zatapiała co poniższe miejsca. Mizdakhan jest właśnie tak położony i starożytne grobowce mieszają się ze współczesnym cmentarzem.

Image

Image

Piękna komora grobowa Mazlum-Chan Sulu

Image

Image

Siedmiokopułowe mauzoleum Szamun-Nabi.

Image

Akurat na godzinny spacer. Jedziemy przez terytorium Karakałpaków, starożytnego ludu, włączonego do Uzbekistanu w wyniku podziałów Stalina. Jego stolicą starożytną jest Kungrad, przez który przejeżdżamy. Nukus jest nowożytnym miastem zbudowanym na początku XX wieku i jest to obecnie stolica administracyjna Karakałpacji. Przecinamy Amu-darię, która już tutaj robi wrażenie małej rzeczki.

Image

Dojeżdżamy do Mujnaku, miasta ongiś leżącego nad brzegiem Morza Aralskiego.

Image

Kiedyś tętniące życiem, obecnie mocno wyludnione. Można powiedzieć, że wiatr hula ulicami.

Image

Odpuszczamy podobno nieciekawe Muzeum Miejskie i jedziemy prosto na dawną przystań floty rybackiej. Widok statków „na przystani” jest rzeczywiście przygnębiający.

Image

Image

Obok stoi stara latarnia morska.

Image

Na klifie znajduje się małe Muzeum Morskie. Oglądamy film z czasów świetności Mujnaku i Morza Aralskiego oraz historyczne eksponaty związane z rybołówstwem.

Image

Image

Image

Kiedyś dumny pomnik.

Image

Image

I tablice wyjaśniające co stało się z Morzem Aralskim.

Image

Jeszcze w latach 60-tych XX wieku było to czwarte co do wielkości jezioro na świecie. Rabunkowa gospodarka i postawienie na siłę na uprawy bawełny spowodowały konieczność budowy kanałów nawadniających. Budowano je na akord zgodnie z 5-latkami zupełnie wbrew zasadom sztuki hydrologicznej. W rezultacie aż do 70% wody z Amu-darii po prostu wsiąkało w pustynię. Doprowadzono do gigantycznej katastrofy ekologicznej i praktycznego zniknięcia Morza Aralskiego, zagłady wszystkich gatunków i jeszcze na dodatek powstania nowej pustyni Arał-kum. Obecnie jej powierzchnia jest mocno zasolona i na dodatek zanieczyszczona pestycydami i nawozami spływającymi ongiś Amu-darią.
Patrzymy na to wszystko z refleksją do czego doprowadził socjalizm i połączona z nim głupota ludzka. Można zejść z klifu i pooglądać wraki statków z bliska.

Image

Image

Image

Image

Image

Kilka z nich jest w oddali, wycieczka do jednego zaowocowała ciekawym odkryciem z cyklu „nasi tu byli” :D. Poniższe zdjęcie jednak ocenzurowałem do tej relacji. Dla chętnych mogę przesłać na priv 😉

Image

Przepłukujemy gardła miejscowym piwkiem w Mujnaku i wracamy do Nukusu. Od razu udało się zagadać z kierowcą busika aby nas podrzucił nazajutrz do Chiwy, naszego następnego punktu na mapie Jedwabnego Szlaku. Pozostaje nam spacerek po nowoczesnym i raczej brzydkim Nukusie.

Image

Image

Postanowiliśmy spróbować uzbecki przysmak czyli zupę langman, obowiązkowo z wołowinką.

Image

Palce lizać 😊. Jutro Chiwa.

c.d.n.
_________________
Image

"Turysta to ktoś, kto już od przyjazdu myśli o powrocie do domu, podczas gdy podróżnik nie wie, czy w ogóle wróci"
Góra
 Profil Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
      
Offline
#11 PostWysłany: 24 Lip 2026 06:39 

Rejestracja: 15 Mar 2021
Posty: 257
niebieski
Cytuj:
Odpuszczamy podobno nieciekawe Muzeum Miejskie


Szkoda. To jedno z najciekawszych muzeów w Uzbekistanie (jeśli nie najciekawsze). Nie będąc historykiem ani fanatycznym admiratorem sztuki, byłem pod wrażeniem

cyt,
Muzeum Igora Sawickiego w Nukus z zewnątrz wygląda bardzo niepozornie; nie znając jego historii można by pomyśleć, że to zwykłe muzeum miejskie z nieciekawymi zbiorami. Po wejściu do środka przekonamy się, w jakim jesteśmy błędzie. Bo Muzeum Igora Sawickiego mieści największą i najlepszą kolekcję zbiorów sztuki współczesnej w Azji Centralnej, jest dziełem życia Sawickiego, który od momentu gdy osiadł w Nukusie jako etnograf, malarz, pasjonat kultury materialnej i duchowej regionu Karakałpakstan aż do śmierci, nieprzerwanie gromadził dzieła artystów zakazanych w Związku Radzieckim. Kolekcja, którą można dziś oglądać w Nukusie jest imponująca i warto zarezerwować sobie kilka godzin, by zobaczyć ekspozycję, i tak będzie namiastką zbiorów liczących ponad 80 000 obrazów.

Do poczytania w wolnej chwili:
https://enesaj.pl/2017/12/muzeum-sawick ... u-pustyni/
https://www.polskieradio.pl/10/485/arty ... i-kyzylkum
https://www.bezkresy.pl/luwr-pustyni/
_________________
Paweł
https://sites.google.com/site/traveller ... haus-pawel
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#12 PostWysłany: 24 Lip 2026 07:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 771
Loty: 1432
Kilometry: 2 951 779
Krajów: 127 / 59.4%
platynowy
Hmm, ja miałem na myśli muzeum miejskie w Mujnaku (a dokładnie muzeum historii regionalnej i Morza Aralskiego). Co do muzeum Igora Sawickiego w Nukus to akurat się w 100% zgadzam.
_________________
Image

"Turysta to ktoś, kto już od przyjazdu myśli o powrocie do domu, podczas gdy podróżnik nie wie, czy w ogóle wróci"
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#13 PostWysłany: 24 Lip 2026 07:11 

Rejestracja: 15 Mar 2021
Posty: 257
niebieski
aaa OK, byłem przekonany, że chodzi Ci o Nukus...
A relacja super, przyda mi sie za miesiąc ;)
Tym niemniej w swoim programie świadomie zrezygnowałem z Darweze na rzecz kanionu Yangykala..

Powodzenia !
_________________
Paweł
https://sites.google.com/site/traveller ... haus-pawel
Góra
 Profil Relacje PM off
hiszpan lubi ten post.
 
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 13 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group