Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 11 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
Offline
 Temat postu: Azja 2025
#1 PostWysłany: 08 Sty 2025 20:34 

Rejestracja: 08 Sty 2025
Posty: 9
Loty: 84
Kilometry: 155 061
Krajów: 40 / 18.7%
Lecem do Azji na około 2 msc. Jako, że nie chce mi się każdej osobie z osobna pisać co się dzieje to postanowiłem spisywać moje głupie myśli tutaj.

Link do zdjęć z wyjazdu do Azji w 2023:



Link do relacji kolegi z części wspólnej wyjazdu z nim w 2023:
https://watsky.fly4free.pl/blog/4903/az ... -krzyzowa/

Klasycznie duży bagaż pełnych rzeczy 😉
Image

DZIEŃ 1 i 2
5 stycznia 2025 o 19:20 wyszedłem z domu na pociąg do Katowic. Czekając na busa zjadlem sobie maczka w centrum. Wyjątkowo nie były to nuggetsy, tylko wrap i double cheesburger. O 22:40 wsiadłem do flixa. Byłem na lotnisku w wwa przed 3. W busie udało mi się pospać z godzinkę, ale na lotnisku już mi się nic nie udało, więc o 8 wszedłem do samolotu nie wyspany. Pierwszy lot w życiu Qatar airway. Było super. Dostawałem ciągle coś do picia(można nawet alkohol, ale nie warto być pijanym w samolocie xd), nawet dostałem obiad w cenie. Były też ekrany w na główkach foteli, więc oglądałem filmy i tym sposobem ani razu nie wyciągnąłem telefonu. Na szczęście, bo baterie trzeba oszczędzać. Po doleceniu do Doha wyszedłem bezproblemowo na miasto. Niestety musiałem iść z moim plecakiem, więc po 30min wycieczki mi się już nie chciało chodzić, ale udało się zobaczyć wieżowce z daleka, jakiś targ arabski i jeszcze jakiś budynek podświetlony na żółto.
Image
Image

Poszedłem na obiad do jakiejś lokalnej knajpy. Pan mnie posadził obok jakiegoś białego człowieka. Był to Marcin z Polski. Spytalem go co zamówił, bo nic nie rozumiałem z menu, a zdjęcia były kiepskie.
Powiedział że nie wie XD. Przestałem się śmiać jak po 5s okazało się ja zamówiłem to samo, choć jeszcze nie zamawiałem nic xdddd
Nie było to złe choć wciąż nie wiem co to było. Zapłaciłem 60zl.
Image
Image

Potem poszliśmy na szisze, którą popalaliśmy jego Camelami z Indonezji.
Image

Udaliśmy się jeszcze do centrum, żeby zobaczyć wieżowce z bliska, ale były kiepskie, bo oddalone od siebie i nie były zbite w kupę. Nie to co w dalszej części w HK.
Image

Tam poszliśmy na jakieś picie i dokupiliśmy do tego papierosy. Ja sobie wziąłem jagodowe z klikiem, których nie ma już w PL. Były pyszne. Warto zauważyć że nie przewija się w tej historii alkohol, bo to kraj
muzułmański, więc go nie ma w knajpach. Poszliśmy na metro w którym się rozeszliśmy, ja pojechałem
spać na lotnisku.

DZIEŃ 3
Już druga noc na lotnisku pod rząd. Była już 1 w nocy i zaczęło mi się nudzić i śmierdziałem, więc
zacząłem szukać prysznica. I znalazłem w jakimś spa na terminalu. Okazało się że można też dokupić
pełen pakiet z basenem i jakuzzi. Chwilę się zastanowiłem i wziąłem. Jako że i tak oszczędziłem na braku
noclegu przez 2 dni to się wyzerowało. Dobrze ze wziąłem kąpielówki i okulary. Nie spodziewałem się że
już w drugi dzień się przydadzą. Spędziłem tam 2h.
Image
Image
Image

Świeży, czyściutki, pełen energi udałem się szukać fotela do spania. Niestety nie było fajnych, więc próbowałem spać na siedząco. Udało się może z godzinę. Jeszcze czarny ochroniarz mi polecił jakiś "pokój ciszy", ale balem się tam wejść xdd
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Wakacje na Fuerteventurze z all inclusive 🌊⛳🏖️ 4* hotel Livvo Jandía Golf za 2599 PLN Wakacje na Fuerteventurze z all inclusive 🌊⛳🏖️ 4* hotel Livvo Jandía Golf za 2599 PLN
Wrześniowy wypad do Chorwacji za 889 PLN 🏖️🌊 Loty i 3 noce w 4⭐️ hotelu przy plaży na wyspie Pag ☀️🇭🇷 Wrześniowy wypad do Chorwacji za 889 PLN 🏖️🌊 Loty i 3 noce w 4⭐️ hotelu przy plaży na wyspie Pag ☀️🇭🇷
Offline
#2 PostWysłany: 09 Sty 2025 10:58 

Rejestracja: 08 Sty 2025
Posty: 9
Loty: 84
Kilometry: 155 061
Krajów: 40 / 18.7%
DZIEŃ 3
Po 8h doleciałem. A była to już 21 czasu lokalnego czyli +7 od PL. Po mojej około dwu dobowej przeprawie w końcu się udało dotrzeć. Kontrola migracyjna znowu przebiegła bezproblemowo. Szybko udałem się na pociąg do centrum i metro do hostelu. Odbiór łóżka w hostelu oczywiście nie odbył się bezproblemowo, bo nazwa hostelu nigdzie nie było wskazana przed wejściem. Ale po pytaniu pana ochroniarza budynku dowiedziałem się gdzie iść. Tam była recepcja hostelu. Wciaz nie było żadnej nazwy tego hostelu.
Pan zaprowadził mnie i jakiegoś hindusa do mieszkania 3 ulice dalej. Dziwne. No nie spotkałem się nigdy z takim czymś xd. Mieszkanie było tak jakby niezależnym pokojem wieloosobowym. Jeden duży apartament z łóżkami, sofą, kuchnią i łazienką. Był też balkon do jarania, gdzie zawsze można było kogoś spotkać.
Image
Image
Image

Przykład minimalizmu azjatyckiego. Prysznic dzielony z łazienką dzięki czemu kibel zawsze jest mokry. Kibel nie mieszczący się na szerokość, więc trzeba siedzieć na ukos XD.
Image
Image

Mają genialne automaty na bilety, klika się stacje na mapce i płaci.
Image

O, a tak się jeździ z jednym plecakiem. Co chwila trzeba robić ręczne pranie.
Image

DZIEŃ 4
Wracając do zwiedzania.
W nocy ze cztery godziny przespałem, więc o 9 mogłem już wyjść na zwiedzanie. Szybkie śniadanie w sklepie i jazda.

Pierwsze wypadło na dzielnice mieszkalną słynna z filmu Transformers i czegoś tam jeszcze. Postawili znak żeby uszanować mieszkańców i nie robić zdjęć. Ale jako że inne chińczyki robiły zdjęcia to też zrobiłem. Dzielnica też przedstawia problem miasta z bliskością budynków mieszkalnych. Ludzie mogą zaglądać sobie do mieszkań plus niektórym u dołu może nie dochodzić słońce. Odkryłem też tu, że mają fajne dwupiętrowe tramwaje xd.
Image
Image
Image
Image

Potem metrem dojechałem do centrum HK. Tam znajdują się najdłuższe na świecie zewnętrzne ruchome schody między budynkami. Czas jazdy to 20min, a wynoszą na na ponad 100m wzgórza.
Image
Image
Image

Jeszcze spacerkiem po mieście, gdzie fajnie widać połączenie egzotycznej natury z działaniami człowieka.
Image
Image
Image

Doszedłem do kolejki liniowej prowadzącej na 400m wznoszące się nad miastem wzgórze. Kolejka wyglądała jak na górę Żar. Tam sobie pochodziłem i porobiłem focie. Piękne widoczki to były. W nocy to musi jeszcze lepiej wyglądać.
Image

Skończywszy chciałem się udać nad prom do Makau, żeby obadać ceny promu. Ale trafiłem do galerii handlowej, gdzie zatrzymał mnie macdonald. To już była 3 próba tego dnia, bo wszędzie indziej zawsze był full ludzi. Ceny bardzo fajne. Zestaw z nuggetsami wyszedł taniej niż w Polsce z kuponem xd.
Image
Image
Image
Image

Wsiadłem w busa piętrowego i pojechałem do hostelu spać. Super opcja te busy na zwiedzanie miasta. Widzisz całe miasto całą drogę, nie to co metro. 30min jazdy busem i ciągle te wieżowce i wieżowce. Piękne widoki xd. Spałem 3h niestety co zaburzyło nocny sen potem xd.

Wieczorkiem skoczyłem na jakiś wizualny spektakl na budynkach po drugiej stronie portu. Okropny był xdd. Już lepsze są spektakle wizualne fontann w Europie xd. Sam widok oświetlonego miasta piękny.
Image
Image

Poszedlem dalej w miasto, szukając czegoś do jedzenia. Niestety mam ten problem, że bardzo trudno mi to wychodzi zawsze xdd. Udało mi się znaleźć coś satysfakcjonującego po 2km przechodzenia uliczkami gdzie ciągle były knajpki i prostytutki. Filet z kurczaka w sosie curry. Zakochałem się już w tym 2 lata temu w Japonii. Teraz ta miłość wróciła xd.
Image

DZIEŃ 5
Następnego dnia obudziłem się po 11, więc do Makau już mi się nie chciało jechać xd. Więc skoczyłem do świątyni buddyjskiej z 1000 posążków. Sama ścieżka ciekawa. Ale świątynia buddyjska jak każda inna.
Image
Image
Image

Uwagę przykuła mi figurka buddy ze sfastyka XD. Szkoda, że pewien malarz zepsuł skojarzenia takiego pięknego religijnego symbol i powstał natzibudda.
Image

Jakaś starsza pani w metrze mi powiedziała, że mam fajne tatuaże :)

Potem już nic większego się nie działo. Wieczorem piękny spacer między wieżowcami, a potem dwugodzinny szlug na balkonie hostelu z hindusem, japonczykiem i tajwanem.

DZIEŃ 6
Ostatniego dnia już miało się nic nie dziać, bo jechałem na lotnisko, ale wydarzyło się parę ciekawych zdarzeń. Najpierw jedząc śniadanie w parku lokalna pani 60lat zagadała do mnie i odbyliśmy 20min small talk.
Potem czekając na autobus zagadał do mnie filipińczyk. Po 1.5h rozmowy zaprosił mnie do lounge, czyli miejsca, gdzie na terminalu możesz sobie coś zjeść i wychillować poza zgiełkiem lotniska. On miał to wykupione przez firmę. Więc zjadlem obiad za darmo xd.
Image

Image Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#3 PostWysłany: 10 Sty 2025 12:37 

Rejestracja: 08 Sty 2025
Posty: 9
Loty: 84
Kilometry: 155 061
Krajów: 40 / 18.7%
DZIEŃ 6
Dotarłem do hostelu, umyłem się i poszedłem spać. Straszna mordownia w tym pokoju xddd.
Image

DZIEŃ 7
Tym razem wziąłem hostel ze śniadaniami, oszczędza to mi jedno zmartwienie posiłkowe dnia xd.
Image

Pogoda nie była sprzyjająca i jakieś 12 stopni. Więc o 10 poszedłem na basen. Pierwsze zderzenie z miesjcem nie turystycznym. Kupowanie biletu odbyło się za pomocą translatora xdd. Basen usyfiony. Pani ratownik już na szczęście mówiła po angielsku i wyjaśniła które tory dozwolone.
Image
Image

Potem szybki masażyk w hostelu xd
Image

I szybkie pranko za darmo. Można korzystać z pralki i suszarki samemu. Detergent kosztował 1zl.
Image

Po wyczekaniu na pranie w końcu czas na zwiedzanie. Nie miałem wielkich oczekiwań, więc na szczęście się nie zawiodłem xdd. Ciężko konkurować z Hongkongiem.
Pierwsze to wieża Taipei 101. Do 2010 chyba najwyższy budynek na świecie. Było bardzo dużo ludzi co mnie trochę denerwowało, ale to co było potem to i tak pikuś. Dobrze że za parę dni będę na prowincji na Filipinach narzekał na 40 stopni a nie na ludzi xddd.
Image

Potem grobowiec Czang Kaj-szeka. Był to prezydent i ostatni lider nie komunistycznych Chin, który w 1949 emigrował z Chin kontynentalnych na Tajwan. Całkiem ciekawe miejsce, zwłaszcza historycznie. Czyli lekcja jest taka, że Tajwan to są Chiny "demokratyczne", a Chiny to Chiny komunistyczne.
Image
Image
Image

No i tu było bardzo dużo ludzi, jakby szli na jakiś protest. I okazało się że faktycznie szli na jakiś protest. Jakiś "chińczyk" wrzeszczał do mikrofonu jakąś propogande, tonem głosu jak Hitler. Ludzie odkrzykiwali jakby szli na wojnę xddd. A rząd po prostu oskarżył ważna osobę z parti lewicowej o korupcje, nic wielkiego ;)
Image

Normalnie w tej bardziej rozwiniętej Azji to jeszcze więcej ludzi siedzi na telefonach niż w Europie xd
Image

No i test maczka. Też fajne ceny xdd
Image

I klasyczny azjatycki night market. Pełno ludzi, tępo żółwia, same jedzenie. Czyli nic dla mnie xddd
Image
Image
Image

Widać że Tajwan to te bardziej wolnościowe Chiny xd. Ale flaga ukraińska tutaj to nie przesada? Hmmm
Image
Image
Image

No i się skapłem że następnego dnia lecę na Filipiny, a nie mam nic ogarniętego w nich. To znaczy transport wewnętrzny i noclegi. Znam tylko docelowa wyspę Siargao gdzie chce być. Więc zacząłem się rozglądać i wyszło że kupowanie samolotu z dnia na dzień nie wychodzi tanio, więc trzeba włączyć plan awaryjny xd. Będzie tanio, zabawnie, pięknie i dużo narzekania. Zobaczycie za parę dni.

DZIEN 8
Śniadanko i zwiedzanko xd. To co misiaczki lubią najbardziej. Juz tydzień bez alkoholu - brawo xd.
I papierosek ostatni też był 3dni temu. Niestety dnia poprzedniego zobaczyłem, że ceny smakowych szlugów na Tajwanie są niskie, więc się długo nie zastanawiałem. Z plusów to że kupiłem ale nie wypaliłem, bo nie znalazłem do tego komfortowego miejsca, a na szczęście nie jestem uzależniony że muszę zapalić hehe.

Zwiedzanko zwiedzanko
Poszedłem w rejon Maokong, gdzie hodują herbatę. A dokładniej to wjechałem kolejka xd. Wypiłem piwko z herbata. Smakuje jak zwykłe xd. Zjadłem coś lokalnego, czyli tajwanski smażony kurczak. I faktycznie ta panierka miała w końcu jakiś smak xdd. Nie mówię że dobry, ale miała xd. I zrobiłem se spacerek po ścieżkach zdrowia.
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image

DZIEŃ 9
No i już nic się nie wydarzyło. Nuda.
No chyba że pokój modlitewny Hitlera xddd
Image
Image
Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#4 PostWysłany: 13 Sty 2025 10:40 

Rejestracja: 08 Sty 2025
Posty: 9
Loty: 84
Kilometry: 155 061
Krajów: 40 / 18.7%
DZIEŃ 9
Doleciałem do Manili. Potem czekałem pare godzin na drugi lot do Cebu. Oczywiście można było wziąść bezpośredni lot z Tajwan do Cebu w tej samej cenie, ale po co ułatwiać sobie życie xdd
No i zjadlem coś co nie jest fast foodem xd
Image

Niestety żeby wlecieć do niektórych krajów trzeba mieć już wylot więc nie można w 100% na spontanie planować. Wylot mam 29 stycznia. Ale do tego momentu wśród Filipin to raczej plan na max 3dni do przodu.

Do tej pory żyłem bez internetu w Katarze, Hk i Tajwanie. Utrudnia to trochę poruszanie się i możliwość szybkiego sprawdzenia czegoś, łatwiej się pogubić itd, czasem trzeba szukać checkpointu z netem jak w macu. Jako że na Filipinach będę dłużej i raczej bez dużych miast to tu już potrzebowałem wziąść. Na lotnisku w Manili chciałem kupić kartę sim lokalną, ale strasznie ciulali turystów. Minimum gb to ponad 100 i koszt też z 140 zł. Wyjątkowo się nie dałem i postanowiłem sprawdzić. Dopiero na lotnisku w Cebu możliwe jest kupienie np 20gb w normalnej cenie.

I dupa tam też nie było xdd.
Poszedlem do hostelu który się okazał mieszkaniem w resorcie wakacyjnym z dodatkowymi dwoma łóżkami dla ludzi. 20min spaceru w 30 stopniach i człowiek ulany jak świnia. A i poznałem w środku włoszkę co od paru lat jeździ z plecakiem jak na zdjęciu.
Image
Image

DZIEŃ 10
Aktywny dzień się zrobił niespodziewanie.
Wpierw przed wymeldowaniem poszedłem szybko oddać rzeczy do prania. Zapłaciłem trochę więcej żeby pani zrobiła to w 3h. Wciąż 20zl więc fajna cena. Przy okazji anglik i szwed zaprosili mnie na kosza bo jestem wysoki, ale już nie mogłem iść xd.
Image
Image

Jak wyszedłem z posterunku i po odebraniu prania zacząłem szukać tej nieszczęsnej karty sim. Mówili ludzie że będzie wszędzie w każdym sklepie nawet 7-11 (azjatycka żabka) no i dupa xd. Po wypoceniu całego ciała doszedłem do centrum handlowego gdzie w końcu mi się udało kupić za 50zl. Nie byłem zadowolony ale lepiej to niż ponad 100 na lotnisku xd.
Jest bardzo dużo ochrony wszędzie. Chcąc wejść do galerii handlowej muszą cie sprawdzić. Mnie jako białasa przepuścili bez sprawdzania. No i wleciał szybki maczek xd. Dla testu tylko w nowym kraju xd.
Image
Image

I teraz zaczął się problem, bo miałem 8h czekania na prom. Co tu robić. Decyzja padła szybko na kino i Mustafe xd.
Image

Potem z nudów poszedłem się spotkać na 2h z Filipinka na kawke xdd poznana przez Bumble, czyli inny tinder. Fajna dziewuszka, ładna i programistka xdd

I czas na prom. Z takim nocnym promem też się jeszcze nie spotkałem. Cała hala łóżek xdd łóżko małe więc było ciężko, ale po 3h znalazłem odpowiednie pozycje do w miarę wyspania się.
Image
Image

DZIEŃ 11
I zaczyna się robić jeszcze dziwniej. Jak już wyszliśmy z promu o 7 to czekaliśmy na drugi prom już na końcowa stacje czyli wyspe Siargao. I tu nie wiem jak to się wydarzyło ale zacząłem uczyć holenderke układać kostkę Rubika xdd
Image

Po dotarciu wzięliśmy jakiegoś tuktuka i każdy się rozszedł do swoich hosteli. Mi się trafił jakiś dziwny imprezowy. Jak poszedłem na papierosa to już miałem dwie koleżanki filipinki co im się tatuaż pikaczu podobał xddd. Nie wiem czy jedna to nie transwestyta, ale tego na szczęście się nie dowiedziałem xdddd
I szynki spacerek po wiosce i plaży żeby się zapoznać z tą mekka surfingu.
Image
Image
Image
Image
Image
Image

O 21 zasnąłem i spałem 12 godzin xd

DZIEŃ 12
Szybkie śniadanie, strasznie drogie to tutaj. Nawet w Tajlandi w turystycznych miejscach moglem zjeść za 9zl obiad, tutaj nie bardzo.
Image

Pierwszy dzień lekcji surfowania. 100zl 2 godziny brzmi chyba okej. Niestety nie ma żadnego zdjęcia, bo kto miał je zrobić haha. Ale wygląda to mniej więcej jak na zdjęciach dnia poprzedniego. Grupka ludzi z instruktorami. Na początku gościu cie pcha z fala więc ty musisz opanować wstawanie i balans. To było łatwe i za drugim razem mi się udało. Następny etap to gościu cie ukierunkowuje i puszcza, a ty zaczynasz wioslawac rękami. To tez mi w końcu wyszło. A na samym końcu też mi wyszło bez jego dotykania. Więc nie jest to wszystko ultra trudne. Najgorsze są powroty. Po każdym sukcesie i przepłynięciu np 30m trzeba wrócić do punktu startowego i to było problematyczne kondycyjnie i czasochłonne xddd. Całe ciałko poobijany bo to wszystko się odbywało na płytkiej wodzie więc jak popłyniesz dalej i spadasz do wody 40cm ze skałami to wiele rzeczy boli xddd paznokieć w małym palcu mam rozwalony xd. Ale generalnie pomimo szkód warto było i fajny sport xddd
Zobaczymy czy następnego dnia będę miał siłę.
A no i oczywiście poparzenia od słońca też wystąpiły.

No i po paru godzinach okazało się że z palcem gorzej i ciężko się chodzi xddd. Ale siły wróciły więc nie będzie problem z siłą tylko palcem. Chyba wezmę skuter bo najprawdopodobniej wystarczy prawko z Polski zamiast międzynarodowego prawa jazdy.

Pogoda też potrafi zaskoczyć. Idziesz sobie w słoneczku a za 5min dziesięcio minutowa ulewa
Image

DZIEŃ 13
Rano okazało się jeszcze więcej rzeczy mnie boli xdd nawet klatka i broda. Palec u nogi jakby mniej bolał ale wygląda gorzej xd.

Skuterek wypożyczony. 30zl za dzień. Nie trzeba prawka międzynarodowego xd. Wystarczy polskie. A w zastaw wzięli mi tylko polski dowód który jest ważny jeszcze 4msc więc w sumie mógłbym zakosić ten skuter. Zrobiłem sobie wycieczkę po wyspie. 4h ciągłego jeżdżenia. Deszcz też się udało złapać.
Image
Image
Image
Image
Image
Image

Wróciłem do hostelu i poznałem dwóch wolontariuszy pracujących w hostelu. Jeden mnie spytał czy nie mam jakiś kolegów z Polski dla niego. Okazało się że jest gejem i dlatego pyta xd. Druga to myślałem że jest trans bo wyglądała jak chłopak, ale pojechaliśmy na szybki obiad i wyszło że miała chłopaka więc chyba nie jest trans. Plus nie poczułem nic jak siedziała za mną na skuterze więc chyba legit xdddd. Jak coś to nikogo nie obrażam, bardzo fajni ludzie.
Wieczorkiem wleciały jakieś szaszki z Niemcem.
Image

DZIEŃ 14
Dzień raczej wyglądał tak jak poprzednie.
W południe Surfing. Dostałem pochwałę, że jak na 4h nauki to jestem zajebisty, że umiem już sam wpływać na fale. Pewnie tylko tak mi gadał żeby mi ego podrasować xddd. Tym razem wypożyczyłem buty do wody. Było to zbawienie. Zupełnie inna zabawa. Nie męczyłem się już tak chodząc w tej wodzie wracając z deska na fale. Co prawda buty o 2 rozmiary za małe przez co obdarlem dodatkowo stopy. I w sumie buty pomogły przy chodzeniu ale nie chroniły stóp w razie uderzenia. Więc tak z 5 plastrów trzeba było nakleić. A no i przez rozmiar rozwaliłem te buty i zapłaciłem pani potem dodatkowe 10zl xdd.
Image
Image
Image

Potem wleciał obiadek. Poszedłem do jakiejś polecanej knajpy przez ludzi. Wybiera się potrawy które nakłada ci pani. I zamiast iść z tym do kasy to robi się zdjęcie, które pokazuje się przy kasie jak już się zje xddddd fuck the logic
Image

Pojeździłem sobie po wyspie jeszcze skuterkiem żeby spalić benzyny tyle ile miałem przy wypożyczeniu. Polciaj robiła łapanke i mnie sprawdzali. Na szczęście się okazało że serio wystarczy mieć prawko polskie xdd

Poznałem Polaka w hostelu o imieniu Mateusz. Robił siłkę 2 razy dziennie i zdrowo się odżywiał. I nie był to kruku xd

Wieczorem znowu odmówiłem ludzią pójścia na imprezę. Techno i dużo nieznanych ludzi mnie nie przekonuje. Wolałem przymulić i posiedzieć se w hostelu i zagrać jedna partyjkę w szachy z Niemcem.

DZIEŃ 15
Dzień wyjazdu z wyspy. Rano szybko poszedłem oddać skuter. Mój kask który odkładałem na pulke w hostelu został zabrany dlatego ja ukradłem kogoś innego kask xdd. Szybko kupiłem jakieś bułki i banana, wróciłem do hostelu, zjadlem. Przy okazji pies hostelowy zwymiotował na kanapę xdd.
Wziąłem tuktuk i pojechałem do miasta z portem. O 12 bylem. O 15 miał być mój prom. No i na miejscu się okazało że anulowali ten o 15 i jest o 13 xddd. Całe szczęście zawsze jestem za wcześnie na różne transporty. Po 2h bylem już w miejscowości Surigao.

Po raz pierwszy od 2tyg wziąłem pokój prywatny. Pewnie dlatego że w mieście nie było hostelu xddd.
Image

Szybko wycieczka po mieście z obiadem. I się wydarzyła fajna rzecz bo natknąłem się na jakaś lokalizację klubu szachowego gdzie grali lokalsi. Stałem se tak i czekałem aż mnie któryś zaprosi xd. No i się udało. Graliśmy że 2h.
Image
Image

Warto zauważyć że minęły 2tyg i nie ma żadnego zatrucia pokarmowego, a kupa jest zdrowsza niż na codzień w Polsce xdddd.

DZIEŃ 16
Wstałem, poszedłem na prom i dojechałem. Nic się nie wydarzyło szczególnego.
Wzialem tańsza wersję promu niż ost i teraz zamiast dużego zamknietego pomieszczenia z łóżkami było duże otwarte pomieszczenie z łóżkami xdd. Spędziłem na promie 10h. Nie tak źle było.
Image
Image

O a tak wyglądają ręce po surfingu. Cake zdarte.
Image
Image

I pierwszy raz jako taxi wzialem skuter, wcześniej balem się to robić z plecakiem, ale musiałem jechać 30min i cena taxi zwykłej mnie przestraszyła tak że się przestałem bać skutera z plecakiem xddd.

Posiłki dzisiejszego dnia.
Image
Image

DZIEŃ 17
Wstałem, śniadanie, pranie.
Od 2tyg pierwszy raz dostałem dolną prycze. Nareszcie nie trzeba się wspinać xdd. Z minusów to klimatyzacja z prawej mi nawala i musiałem dać ręcznik żeby blokował klimę, bo bym się rozchorował.
Image

Z rozczarowań dzisiejszego dnia to przewaliłem 800zl xddd. Kupowałem loty z Bali na Sri lanke i Indii oraz uzupełniałem wizę do Indii i Sri Lanki. I przez amok wszystkiego w jednej chwili straciłem czujność na końcu przy wizie na Sri lanke. Zamiast wypełnić wniosek na oficjalnej stronie zrobiłem to przez pośrednika który sporo skasował a ja się skaplem jak już z konta wzięło. Zamiast 200zl kosztowala mnie 1000zl xdddd. Brawo!

Wieczór na szczęście wynagrodził, bo byłem w kinie z Filipinka, z tą co tydzień wcześniej. Było to IMAX. I albo mają coś skopane albo nie jest to nic warte xddd. I się dowiedziałem że nie wypada tutaj się całować publicznie ;)

DZIEŃ 18
Rano w hostelu pogadałem sobie z kanadyjczkiem. Wszystkie small talki wyglądają zawsze tak samo haha. Gdzie byłeś, gdzie będziesz, jak długo. Ale kanadyjski akcent mi się podoba bo jest zrozumiały, nie to co brytyjski xddd.

Zmieniłem hostel na taki z pokojem prywatnym. 70zl noc więc można przeżyć, a ma basen w którym pływałem.
Image

No i wieczorem randeczka. Swoją drogą ojciec dziewczyny jest wykładowca na uniwerku i nazwał ją na cześć polskiej noblistki i ma na imię Marie Curie xddd. Przypadek? Pewnie jak zawsze tak xddd

DZIEŃ 19, 20, 21
Podróżniczego nic się nie wydarzyło. Reszty opisywać nie będę :)

DZIEŃ 22
Tak jak mówiłem, przypadki nic nie znaczą xdddd
Kontynuujemy wycieczkę samemu. Pojechałem busem na drugą stronę wyspy Cebu do Moalboal. Trasa ciekawa. Przez serpentyny górskie z dżungla.
W hostelu czekała na mnie niespodzianka i zamiast 8os pokoju dostałem 4, co normalnie jest droższe xd.
No i znowu łóżko na dole! Szczęście przynajmniej w tej kwestii się uśmiecha. Pod wieczór przed spaniem przeprowadziłem jeszcze szybki small talk z hiszpanka i portugalczykiem.
Image

Ale kocham że na Filipinach mają pełno piekarni. W takiej Tajlandi to czasem problem coś przekąsić, a tu to bajka dla mnie jak mają pieczywo xd.

I jeszcze dla tych co nie wiedzą z niespodzianek Azji to pocieranie tyłka w kiblu wygląda inaczej. Przez słaba kanalizację nie można wrzucać papieru do kibla. Podmywac trzeba się woda z mini prysznica. Papierem podcieramy tyłek już umyty i wrzucamy do kosza
Image
Image

DZIEŃ 23
Jakiś aktywniejszy dzień w końcu. Wypożyczyłem skuterem żeby szybko śmigać między miejscówkami. Najpierw jakiś wodospadzik wleciał z krystaliczna woda.
Image
Image

Potem wynająłem ziomka żeby się mną zaopiekował przy nurkowaniu xd.
Główne atrakcje tam to syrenka pewnie pozostawiona tam przez Hiszpanów xd.
Żółw i sardynki początkowo mnie nie jarały ale jak je zobaczyłem na żywo to jednak też fajne.
Bardzo przy tym wszystkim mi się podobało samo pływanie z pletwami. Nie było to jeżdżenie łódka z miejsca na miejsce tylko musieliśmy zmieniać miejsca przepływajac jakiś dystans.
I wynająłem gopro żeby mieć to nagrane bo żałowałem ze nie mam żadnych dowodów z surfowania.



Image
Image
Image
Image

DZIEŃ 24
Wróciłem busem do Cebu. Szybki obiadek
Image

Chodziłem sobie po lokalnej dzielnicy i moja uwagę przykuł fryzjer co grał na gitarze. Jako że chciałem iść do fryzjera w któryś dzień to decyzja szybko zapadła. Kosztował 7zl xddd. I zostawiłem napiwek 1zl xdd. I dał mi chwilkę popykać na gitarze.
Image

DZIEŃ 25
Ostatni dzień. Znowu zamiast wziąść lot z Cebu do Indonezjii to mam najpierw do Manili i potem Indonezja. Po co ułatwiać sobie życie. Ale jest to wynikiem braku planu oraz że od początku trzeba było mieć bilet wylotowy z Filipin.

Coś zasypiałem z bólem gardła. Chyba klimatyzacja mnie w końcu dojechała xd. No może szlugi pomogły lekko. Leki wleciały.

To moje ulubione danie na śniadania lub kolację z 7-11. Kluska na parze z jakimiś nadzieniem w środku.
Image

Tak jak mówiłem piekarnie mają super, pełno bułeczek słodkich i tanich. Takich 6 słodkich bułek kosztuje jakieś 3zl za wszystko.
Image

Jak rano popatrzyłem to jednak nierówno mnie obciął ten fryzjer xd. Ale wybaczam za tą cene xddd.

W Manili na lotnisku do kurczaka z ryżem dostałem również bulionik taki azjatycki rosół chyba. Może pomoże na chorobę xdd.
Image

Podsumowując Filipiny.
W sumie to mało zwiedziłem przez 16dni xdd. Surferska wyspa Siargao i miasto Moalboal z nurkowaniem. W Cebu też spędziłem parę dni, ale tu to głównie pozwiedziałem centra handlowe. W Manili bylem 2 razy i ani razu mi się nie chciało jechać do centrum. Po prostu miasta są tu nie warte uwagi. Dużo czasu też zajmował transport, bo wyspy nie ułatwiają tego. Pewnie jeszcze parę wysp można by zwiedzić no ale trudno, nast razem.
Ceny wiadomo że mniejsze niż w Polsce, ale raczej większe trochę niż w jakiejś Tajlandii.
Kobiety wiadomo topka xddd.
Ludzie generalnie mili. Fajnie że prawie każdy coś tam szprecha po angielsku. Naród katolicki.
Większość okresu kolonialnego pod zaborem Hiszpanów. Potem USA.
Z jedzeniem też tu spoko bo raczej mają normalne rzeczy. Raczej mi się udawało znajdować rzeczy na obiad. A na śniadania i kolację to jak mówiłem to bułki lub kluski na parze xd.
Fajnie że się udało dużo aktywności sportowych zrealizować. Pojeździć skuterami.
Pogadałem z wieloma ludźmi, ale na imprezie nie byłem ani razu.
Alkohol, rozwolnienia trzymały się zdala. Gardło niestety musiało nadejść. Z tą klima i szlugami jest to nieuniknione xd. Oby gripex i tabletki na gardło pomogły szybko, bo chce kolejne lekcje surfingu na Bali.
Spędzę tam tydzień.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#5 PostWysłany: 29 Sty 2025 15:09 

Rejestracja: 08 Sty 2025
Posty: 9
Loty: 84
Kilometry: 155 061
Krajów: 40 / 18.7%
DZIEŃ 27
W nocy doleciałem na Bali o 2 w nocy. Visa on arrival i cała kontrola zadziwiająco szybko poszła. Więc poszedłem od razu na jedną noc do pokoju prywatnego obok lotniska.

Wypłata z bankomatu bez prowizji na szczęście. Jeszcze nie mówiłem, ale jak jest prowizja w bankomacie to przez to zawsze tracę bo nigdy nie wybieram dużej ilości pieniędzy. Pozatym ciężko zawsze przewidzieć czy w danym kraju będzie można płacić kartą czy nie. Na Filipinach prowizja za jedną wypłatę to z 20zl. I myślę że z 60zl na tym straciłem.

Z pozytywnych rzeczy na start to normalne kontakty i w końcu normalny kran.
Image
Image

Z mniej pozytywnych to ruch jest tu lewostronny. Oraz ciągle na ulicy ludzie cie na coś namawiają. Tak nachalnie już. Ale się nie dziwię bo jest to bardzo turystyczne miejsce. Jeden wielki kurort. Czyli lokalsi się zachowują jak w Turcji. Ale nigdzie wcześniej tu w Azji takiej natarczywosci nie poczułem. Jest tu islam. Może to tego wina? Xddd
Dlatego wgl nie będę oceniał Indonezjii. To tak jakby oceniać Turcję po wizycie w Alanya. Mało tu prawdziwego kraju. Niestety nigdzie indziej w Indonezjii nie będę. Jakby tak człowiek chciał przynajmniej 2tyg na jeden kraj to by się zebrało pół roku łącznie xd.

Rano o 12 wleciało zdrowe śniadanie. 20zl. Przeczuwam tu dobre ceny na tym bali xd.
Image

Kupiłem kartę sim żeby jakoś zamawiać taxi biki, bo komunikacja tu chyba nie istnieje. Karty klasycznie nie kupowałem na lotnisku i oszczędziłem 20zl.

Kolejne 2 noce znowu wziąłem w pokoju prywatnym żeby wyzdrowieć w spokoju. Nie chce powtórki z Portugalii gdzie 6 nocy spałem w hostelach z ludźmi będąc chorym i kichając. Są jedynki za 40zl co też zwiastuje dobre ceny na Bali.

Nie bede wynajmować tutaj skutera. Po pierwsze tu już trzeba mieć międzynarodowe prawo jazdy i jak policja cie złapie to płacisz łapówke. Po drugie jak się dowiedziałem to jak będziesz miał wypadek nie posiadając prawa jazdy kategorii A na motor to twoje ubezpieczenie turystyczne nie działa. Więc trochę kiepsko xdd
Więc będę wynajmował wycieczki fakultatywne na getyourguide.

Taxi skuter 4zl 5km, tu też jest pięknie xd. Co prawda nie dostałem kasku jak na Filipinach xd.

Całkiem ciekawy nocleg za 40zl noc (bez klimy tylko z wentylatorem). Mam swój bungalow tak jakby xd
Ciekawe ile robactwa będzie w nocy ehhh.
Image
Image

Zjadlem też coś na szybko. Nie wiecie nawet jakie te frytki były dobre xddd
Image

Oddałem ciuchy do prania. Jest nowy rekord cenowy. 7zl xd.
Już wiem czemu bali to raj dla cyfrowych nomadow xd.

Poszedlem na plażę. Niby taka zwykła piaszczysta ta plaża, ale jakieś wzbudziła we mnie zainteresowanie. Co 5m budka z nauką surfowania. No i w jednej grali w szachy xd. To wiadomo co zrobiłem. Zacząłem się gapić i po 5s mnie zaprosili. I tak przez nast 2h bylem atrakcja i graliśmy ciągle. Z minusów że byli słabi i ciągle wygrywałem xd. I też śmieszna sytuacja, bo pisałem z taką laska z bumble i ona też była na tej samej plaży i się na chwilę zatrzymała przy szachach. Więc szybkie 10s spotkanie z nowa dziewczyna i jej mama xdd. Podobno jej mama powiedziała że jestem przystojny hehe.
Image
Image

Na razie coś jednak sprawia że ten kurort w miejscowości Kuta na Bali da się lubić.

A no i czuje się już dobrze, gardło nie boli, jeszcze tylko wypluwam płuca xddd. Ten dzień bez gripexa.

DZIEŃ 28
Stan zdrowia ten sam.
O 8 przyjechał po mnie autem Pan z wycieczki. Zgarnelismy jeszcze jedna parkę po drodze (angol i australijka - poznali się przez tindera w podróży kiedyś i jakoś zadziałało) i pojechaliśmy do Ubud. Największe miasto na Bali. No i tu się okazało że okej w Indonezjii jest islam, ale na Bali jest hinduizm xdd.
Pełno świątyń po drodze. Ludzie domy budowali na wzór świątyń. Jeszcze nigdzie nie widziałem aż tyle symboli religijnych na raz.
Pierwsze wleciał małpi las ze świątynia hindu. Nie było to pierwsze zderzenie z małpami, ale lubię je więc było fajnie. Dlatego mam małpę tatuaż xd. Świątynie hindu też zawsze spoko się ogląda.
Image
Image
Image
Image
Image
Image

Potem udaliśmy się chyba do najbardziej ikonicznego miejsca Bali czyli tarasy ryżowe. Też nie było to moje pierwsze zderzenie ale faktycznie tutaj jakoś wyglądają ładnie zielono xddd.
Image
Image

Potem udaliśmy się na plantacje kawy. Wcześniej nie spodziewałem że taka radochę mi sprawi dowiedzenie się jak się zbiera i produkuje kawę xdd. Zostaliśmy też wyjaśnienie na temat słynnej kawy która jest pobierana z kupy zwierzęcia Luwak xdd. Na końcu dostaliśmy degustacje różnych kaw i herbat. Pomimo że nie pije kawy to spróbowałem paru. Te słodkie np czekoladowa lub awokado kawa były okej. Najlepsza była herbata imbirowa. Oby mi pomogła na zdrowie xdd.
Image
Image

Potem słynna świątynia Tirta Empul z ceremonii oczyszczania ludzi. Trzeba wejść do wody i myć się pod kranami xdd.
Image

I na końcu jakiś wodospad. Wiem że na zdjęciach nie wyglądaja te wodospady super ale ten był okej xdd. Taki wodospad słynny z Instagrama.
Image

O 20 wróciłem do bungalowa.
O 20:30 poszedłem na randkę. Z tą samą dziewczyna z dnia poprzedniego z plaży. Mama jej zezwoliła wyjść ze mną haha.
O 23 wróciłem do bungalowa.

DZIEŃ 29
Problemem okazało się trochę jeszcze że tutaj teraz jest okres deszczowy. Czego się nie spodziewałem w lutym, bo w Tajlandi, Filipinach itd to teraz jest Peak sezonu. Ale chyba przez to że Indonezja jest poniżej równika to zachowuje się inaczej.
I faktycznie co jakiś czas pada. Rano padało tak że musiałem odczekać z wymeldowaniem sie. I robić przystanki żeby dojść do nowego lokum.
Image
Image

Nowe lokum za 50zl z klima tym razem. Czemu wciąż jedynki. Jeszcze chciałem wydobrzeć.
Image

Poszedłem na plażę do ziomeczkow od szachów żeby wziąść lekcje Surfingu. Najpierw graliśmy w szachy, potem Surf, potem szachy xd. Po surfie bylem tak zmęczony ze praktycznie wyzerowałem dwa radlery. I przepaliłem szlugiem.
Image
Image

I stęskniłem się za pizza, ale była tak nie dobra że już nie tęsknię.
Image

DZIEŃ 30
Ciekawy dzień.
Najpierw zarezerwowałem nowy hostel. Jako że nie było żadnych opini to właściciel mi napisał że jak im dam dobra opinie to będę miał darmowy nocleg. Jako że jestem łatwy to się zgodziłem.
Przyszedłem na miejsce i się okazało że mają wbity zły adres w ofercie na bookingu a hostel jest na innej wyspie xddd. Na szczescie gościu w porządku i mogłem anulować. Inaczej była by haja. I poszedłem do innego normalnego hostelu.
Image

Potem poszedłem do mojego ulubionego miejsca na plaży. Godzinka surfowania. W koncu udało się mnie nagrać i są dowody xd.


Image
Image

No i na końcu dużo grania w szachy, piwko i szlugi.
Image

Szybki obiad. Niestety przez przypadek pomyliłem dania i było mega ostre xd
Image

I najważniejszy fail dnia. Umówiłem się na tatuaż z gościem. Napisał 300$. No więc bylem pewny że 300k ichniejszych pieniędzy rupi, więc 90zl jakieś. No to zadowolony z niskiej ceny jak tu wszystko poszedłem i zrobili mi nową małpę do kolekcji. Przychodzi do zapłaty i się okazało że on chciał to w dolarach xddd. Co jest abstrakcyjna kwota za taki tatuaż. Więc zacząłem się targować że co to za pomysł xdd. Ostatecznie dalem mu 200 dolarów. W Polsce taki tatuaż by kosztował 100 dolarów. No i czuje się oskamowany, a zarazem to moja wina xddd. Więc w przeciągu miesiąca straciłem kolejne 400 zł xdd. Zostałem uśpiony ogólnie niskimi cenami i uprzejmością. Ehh. Przynajmniej małpka fajna xd. A co do znaku $ to uważam że jest on wykorzystywany ogółem jako symbol ceny i jest zależny od kontekstu kraju. Mój błąd że powinienem się upewnić.
Image

DZIEŃ 31
Dziś tylko zmiana hostelu i zwiedzanie pięknych plaż Bali.
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image

DZIEŃ 32
Wstałem, przedłużyłem hostel na ost noc. Poszedłem zjesc jajecznicę. W gratisie dostałem kokosa. Możecie się dziwić ale był to mój pierwszy kokos w życiu xdd. W Azji są na każdym kroku.
Image

Potem pojechałem na nie wiem w sumie co to było xdd. Dowiedziałem się przypadkowo. Ale były tam ogromne pomniki hindu xdd. No i spotkalem się tu z koleżanką z indonezji. Z tą co ost.
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image

DZIEŃ 33
Ostatni dzień spędziłem z Intan. Wieczorem poszliśmy na jakieś lokalne tańce czy gody.
Image

O 23 wsiadłem do samolotu na Sri Lanke przez Singapur.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#6 PostWysłany: 06 Lut 2025 19:09 

Rejestracja: 08 Sty 2025
Posty: 9
Loty: 84
Kilometry: 155 061
Krajów: 40 / 18.7%
DZIEŃ 34
No trochę wycieczka zajęła. 3h lotu do Singapuru. 6h czekania. Swoją drogą faktycznie super mają to lotnisko. Całe wyłożone dywanem na którym spałem xd. Ale są też kanapy i fotele. 4h lotu do Kolombo na Sri Lance. Szukanie busa. 2h bus do centrum Kolombo. 2h czekania na pociąg. 4h pociągu do miejscowości Habarana. Baza wypadowa do popularnego miejsca Sigiriya. Ładna traska tym pociągiem przez tropiki.
Image
Image
Image
Image
Image

O 19 wyszedlem z tego pociągu. Było już ciemno. Do noclegu 10min z buta. No to się nie zastanawiam tylko ide xd. Jakiś gościu z taksówki się zatrzymał i mi coś mówi że niebezpiecznie. Myślałem że chodzi mu że po ciemku na ulicy niebezpiecznie, ale chyba chodziło mu o coś innego. Zaraz się wyjaśni. Poszedłem do noclegowni. Wszędzie ciemno a w okół jakieś dżungle. Nie mogę znaleźć resortu i chodzę po domach i pytam gdzie to dokładnie. Wszędzie ciemno a ja obsrany. Udało się trafić. No i babeczka mówi żebym już nigdzie nie wychodził bo słonie sobie chodzą o tej porze xdd. No to się wiele wyjaśniło. Tego się nie spodziewałem. Trochę zbyt yolo tu przyjechałem. A pokój tragedia xdd pełno pająków i komarów xddd. Miała być klima jest wiatrak. Drzwi do łazienki rozwalone A tam otwarte ciągle okno więc komary se mogą do mnie wlecieć. Będzie ciężka noc xddd. Pranie nie zrobione. Majtek mi zabrakło. Będę drugi dzień w tych samych.
Image

DZIEŃ 35
Rano na szczęście oddało negatywne nastawienie poprzedniego dnia po zmęczeniu.
Obudziłem się w pięknym lasku tropikalnym. Przywitało mnie super śniadanie.
Image
Image
Image

Umówiłem się z właścicielem że będzie mnie woził cały dzień tuktukiem. Zawiózł mnie do jednego z najważniejszych miejsc na Sri Lance - Sigiriya. Jakieś świątynie na wznoszacej się wielkiej skalę. Muszę poczytać co to wgl było hehe. Ale wspinaczka po schodach była ciekawa. Jak i widoki.
Image
Image
Image
Image
Image
Image

Potem jeszcze udaliśmy się na jakieś świątynie buddyjskie.
Image
Image
Image
Image

No i najciekawsze z dnia. Losowo spotkany słoń na drodze xddd. Czyli to prawda że może to być niebezpieczne chodzić w nocy po ulicy. Niektozi ludzi jeżdżą na całodniowe wycieczki na safari żeby spotkać słonia. Ja na szczęście nie musialem xdd.
Ale zdarzały się przypadki ze ludzie ginęli od tych słoni na ulicy xddd.
Image
Image
Image

Wieczorem dostałem wyprane ubrania. Tutaj znowu bardzo drogo to pranie. 22zl

DZIEŃ 36
Dostałem znowu śniadanko, właściciel zawiózł mnie na stację i pojechałem. Bilet na pociąg 5h 10zl. To już uczciwa cena xdd. Oczywiście jechał dłużej czyli 6h. Ale jako tako się przeżyło. W kiblu dziurka po staremu xd.
Image
Image
Image
Image

Potem wziąłem taxi bike z ich apki czyli PickMe. 2zl za 4km też brzmi dobrze. Hostel 30zl noc.
Poszedlem się przejść i coś zjeść. Wart zwrócić uwagę że chyba z 2tyg nie byłem na fastfoodzie, więc poszedłem na Burger Kinga. No i straciłem czujność znowu i zapłaciłem 34zl...... Trzeba uważać bo niektóre rzeczy tanie niektóre drogie xxd
Image
Image
Image

Podczas dnia odbyło się też parę interakcji z lokalsami, ale już mi się nie chce opisywać szczegółów xd.

DZIEŃ 37
Poszedlem zjesc sobie śniadanko na tą plażę. Zaczepiło mnie dwóch studentów turystki z pytaniami do projektu. Jedno pytanie spytali czego się spodziewałem przyjeżdżając tu i jaki był tego efekt. Powiedziałem że słyszałem że Sri Lanka to czystsze Indie i się z tym zgadzam po odwiedzeniu xddd.
Powiem polecili mi jakieś miejsca w Kolombo, które szybko odwiedziłem. Jakieś independence Square i wieża widokowa lotus. Powiem ze całkiem spodobało mi się to miasto. Dawno takiego spokoju w azjatyckim mieście nie widziałem.
#30
#31
#32
#33

Wieczorem jeden lokal chciał mnie oskamować. Zaczepił mnie na drodze i spytał gdzie idę. Powiedziałem że do centrum handlowego, a ten że w nd zamknięty jest. Wiedziałem że coś kombinuje, a centrum otwarte wgl Google maps. Wiec on że mnie zaprowadzi do innego centrum i z ciekawości jakiś scam wymyśli poszedłem z nim. Coś tam gada że bardzo fajne miejsce i że on zaraz skręca, a mi wezme tuktuka. A ja ze nie, że idę na piechotę. Idziemy dalej i faktycznie zaczął machać na ulicy żeby zamówić taxi więc mu powiedziałem fuck off i poszedłem.

DZIEŃ 38
Okazało się że rozwaliłem ulubiona koszulkę Stare Dobre Małżeństwo.
Image

Pojechałem na lotnisko na samolot do Indii.

Image Image Image Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
 Temat postu: Azja 2025 cz.7 - Indie
#7 PostWysłany: 11 Lut 2025 15:03 

Rejestracja: 08 Sty 2025
Posty: 9
Loty: 84
Kilometry: 155 061
Krajów: 40 / 18.7%
DZIEŃ 38
Nastał punkt kulminacyjny wycieczki i wielkopomny powrót do tego kraju. Oczekiwania 0. Nie da się mieć gorszego xddd.

No i zaczęło się tragicznie tak jak się spodziewałem. Chciałem kupić kartę sim na lotnisku. Oczekiwanie godzinę. Pajace mają jakąś obsesję na punkcie security. Patologia. No i się doczekałem żeby się dowiedzieć że muszę mieć adres kogoś kto mieszka w Indiach i nie może to być hotel. Patologia. 30 min przeklinałem tą niepojętne państwo.

Wkurzony poszedłem na metro. Na szczęście od tego momentu już było tylko lepiej xdd. O dziwo się dało.
Metro nowe. Jak nie Indie. Cena 1zl też poprawiła humor xdd.
Image

Doszedłem do hostelu i się zameldowałem. Juz nie będę narzekał na procedury ale też patola xdd.
Na szczęście w pokoju spokomziomeczki. Hindus i koreanczyk.
Image
Image

Poszedłem na szybki obiad. Moje ulubiony Butter Chicken. Poszedłem do restauracji więc ceny trochę wyższe ale wciaz lepiej niż w Polsce. Butter chicken, ryż i cola za 30 zł. Jakoś dziwnie się tu zachowują kelnerzy bo obsługiwało mnie 4 kelnerów. Jeden przyniósł jedzenie, jeden dolewał napoi, jeden dawał dokładki, jeden kasował hajs xddd
Image

DZIEŃ 39
To był dobry dzień. Odzyskałem wiarę ze w tych Indiach da się żyć xddd.
Z początku doświadczyłem jazdy słynnym pociągami indyjskim upchanymi ludźmi.
Wiadomo że żeby coś osiągnąć trzeba się przepychać. Pociąg na stacji stoi tylko 20s. Jak chcesz wysiąść w spokoju to musisz wyskoczyć jeszcze jak pociąg jedzie, bo jak się zatrzymuje to ludzie zaczynają wchodzić. No i cena to kosmos. Z jakiś 25groszy xddd.
Image
Image

Tego dnia wziąłem wycieczkę z przewodnikiem po najsłynniejszych slumsach na świecie w Mumbaju - Dharavi. Słynne z filmu slumdog. O ile pierwsza część dzielnicy gdzie były szerokie przestrzenie i dużo śmieci mnie nie przeraziło to druga część dzielnicy z mieszkaniami to zryło beret. Ciemne 50cm szerokości uliczki otoczone klitkami gdzie światło nie dochodzi. To było coś nowego. Niestety nie można było robić zdjęć że środka żeby uszanować mieszkańców.
Image
Image
Image
Image

Potem udaliśmy się na zwiedzanie największej pralni ubrań. Ależ tam ludzie zapierdzielają eh.
Image
Image
Image

Na koniec pojechaliśmy do centrum które było w miarę spokojne. Architektura europejska pomieszana z azjatycka. Fajne fajne.
Image
Image
Image
Image
Image
Image

Z Niemcem który pracuje w lufthanie poszliśmy do słynnej kawiarni Leopold w której wybuchł granat podczas ataków terrorystych ze strony Pakistanu.
Image
Image

No i na koniec dnia w końcu jakieś społeczno alkoholowe i papierosowe interakcje. Siedzieliśmy w ogródku hostelu jarając szlugi i pijąc alkohol, grając w szachy i inne gry. Głównie hindusi i jeden amerykański koreanczyk.
Image
Image
Image

A no i tego dnia wydarzyła się smutna historia z praniem. Rano oddałem pranie żeby mi zrobili w hostelu. Popołudniu się okazało że nikt tego nie odebrał. Więc kolejny dzień będę w tych samych majtkach i koszuli. Wieczorem spróbowałem pójść do jakiejś zewnętrznej pralni ale gosciu chciał mnie oskamować. Niestety nie mają tu dobrej kultury serwisów pralni gdzie w 3h za 10zl robią ci pranie...

DZIEŃ 40
Wstałem, zjadlem śniadanie hostelowe, posiedziałem do 13, poszedłem na obiad (znowu butter chicken z chlebkami naan za 26zl), pojechalem na lotnisko i do Jaipur.
Mumbaj uratował moja wiarę w Indie xdd. Spoko miasto, stereotypowo miało to wszystko wygląda dużo gorzej. Żałuję że już zaplanowałem następny tydzień, bo bym został trochę dłużej w tym hostelu. Wszyscy hindusi tutaj byli z klasy średniej i byli rozrywkowi xdd.
A i rano poznałem Niemca z rodziców polskich i chwilkę po polsku pogadałem xd.
Image

W samolocie dostałem jedzonko
Image

Wziąłem specjalnie ciekawy hostel bo ma 3 piętra łóżek xdd
Image

DZIEŃ 41
Wstałem i dogadałem się z taksówkarzem żeby mnie woził tuktukiem w ten dzień bo trzeba było szybko zwiedzić miasto przed pociągiem o 17. No i się okazało że ciekawe miasto. Takie arabskie. Jak się okazało araby rządziły tutaj paręset lat temu. No i miasto Jaipur leży już na terenach pustynnych i architektura też arabsko pustynna. Opisywać szczegółowo nie będę każdego miejsca. Warto zwrócić uwagę na klasyczny widok w Indiach czyli zwierzęta jedzące że śmieci xddd.
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image

Byliśmy też w wielu wytwórniach ubrań. Kupiłem koszule lniana hand made.
Image
Image

Potem wsiadłem do pociągu chyba najniższej klasy. Bilet 5h za 18zl. Jak wszystkie miejsca były zajęte to było tragicznie. Ale jak ludzie poszli to do przeżycia xd.
Image
Image
Image

Dotarłem do hostelu. I uwaga teraz. Jest czwartek a jutro piątek. Przyjechałem żeby zobaczyć taj mahal. W piątki jest zamknięty ehhhhhh.
I kurde żeby zrobić pranie trzeba 1zl za każdą część xdddd. No w Indiach to się nie da prać. Przechodzę całe Indie w jednych majtkach chyba.

DZIEŃ 42
Wstałem i poszedłem na śniadanie
Image

I tak jak mówiłem taj mahal zamknięty więc się musiałem nacieszyć widokiem zza murów
Image
Image

I mieli gitarę w hostelu to chwilę poćwiczyłem.
Image

DZIEŃ 43
Wstałem i musiałem udac się na dworzec do Delhi. Długo robiłem kupę i przez to nie mogłem wziąść taxi bike tylko tuktuk. Bardzo mają nie ogarniętych kierowców na bike. Nie znają angielskiego ani nie rozumieją mapy xdd. Więc nie miałem czasu na zabawę z nimi.

Dziś testujemy pierwsza klasę sypialnia xd. 70zl. W sumie jakbym w Polsce mógł leżeć przez 4h za 70zl to byłoby zajebiscie xd. Wygląda to klasycznie jak wszystkie pociągi sypialnie w każdym mniej bogatym kraju.
Image

Ale się stęskniłem xddd. Strasznie tu mało ludzi, szanuje.
Image

I jakieś przebitki z dworca i miasta.
Image
Image

I nie wiecie jak dawno się nie cieszyłem z normalnego sklepu xdd. Nie żeby było tam dużo rzeczy ale jest jakiś porządek xd.
Image

No i zasypiałem z widokiem firmy łóżek
Image

DZIEŃ 44
Wstałem na hotelowe śniadanko ze wspaniałymi widokami xdd
Image
Image
Image

Pół dnia robiłem shopping na wesele ale efekty zobaczycie w następne dni. Ale generalnie ciuchy na targu mega tanie. Nawet te lepszej jakości można było wyrwać w nienaturalnie niskich cenach. Nie żebym się znał kiedy jest dobra jakość xdd

Poszedlem do maca i nie spodziewałem się małpy w centrum miasta w slumsach xdd
Image

Wieczorem pojechałem się spotkać z kolegą z Mumbaju w miejscowości obok. Duże lepsze miasto Gurgaon. I spotkaliśmy się w dzielnicy korporacyjnej w Cyber City. Wszystko wyglądało jak nie Indie. Trochę mi to Kolombo przypominało. Cisza i spokój. Dojechałem dwoma metra mi które też były na lepszym poziomie niż większość metr w Europie.
Image
Image
Image
Image
Image
Image

DZIEŃ 45
Rano wsiadłem do pociągu do Haridwar gdzie jest wesele. Chyba jakaś lepsza klasa bo dostawałem herbaty i jedzenie xd.
Image
Image

W Indiach istnieją fragmenty gdzie nie ma śmieci xddd
Image

Dojechałem jakoś do hotelu na zadupiu.
Image
Image

Teraz opowiem co ja wgl robię na weselu w Indiach. 2 lata temu w Korei w Busan poznałem hindusa w hostelu. Wyskoczyliśmy się napić soju na miasto. Rano pojechałem dalej do Seulu. Więc przyjeżdżając na wesele widziałem go drugi raz w życiu xd.
Nie było to jednak wesele prawdziwe bo nie było 1000 osób xdd. Może 100 było. Jednym z powodów bylo to że panna młoda to koreanka xdd.

O 14 miał zacząć się zwykły obiad. Poznałem też innych białych gości. Jedna parka z Anglii. O 19 miała się zacząć ceremonia Sangeet/Mehndi. Ubiór dowolny. Miedzy innymi para młoda wręcza sobie pierścionki. Bardzo dużo się tu skupiają na nagrywaniu i zdjęciach. Były tańce przez chwilę. Był alkohol. Whisky i rum. Jaraliśmy sobie szlugi. Do mojego pokoju dorzucili jedna osobę więc spaliśmy w 2 w jednym łóżku xd. Ale nie miałem z tym problemu. O 1 wszystko się skończyło i ja i 5 osób zamykalismy imprezę.
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image

DZIEŃ 46
Następnego dnia rano śniadanko. O 13 zaczęła się ceremonia Haldi. Czyli dużo żółci i pomarańczy. Znowu prawie całą ceremonia się skupiała na robieniu zdjęć. Chwilę były też tańce. Potem skoczyliśmy na browary do pubu hotelowego i chilowalismy czekając na główna ceremonię.
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image

Jakoś 19 zaczęła się impreza. Pierwsze zaskoczenie to prawie nikt nie miał stroju indyjskiego tylko zachodni garniak xddd. A ja się męczyłem z zakupami xd. No nic będzie na pamiątkę.
Image

Więc na początku było wiele zdjęć xd.
Image

Potem pan młody wsiadł na karoce i 2 godziny były tańce wokół. Pani młoda w ten czas musiała czekać aż dojedzie karoca do sali. A co my robiliśmy? W tym wydarzeniu był zakaz alkoholu więc siedzieliśmy przy samochodach pijąc xddd. Nie podobała mi się ta część bo trwała za długo i jest też taka tradycja że bebniarze grają i żebrają o pieniądze. Ty sobie tańczysz, a on cie szturcha żebyś mu dał kasę i on ci będzie bil mocniej w bęben.
Image
Image
Image

Jak już po tym czasie pan młody i pani młoda znalezli się w sali to były jakieś następne ceremonie. Mam wrażenie że większość gości wgl się nie przejmuje tymi ceremoniami i robią inne rzeczy. Potem jeszcze były tańce. O północy w zasadzie impreza się skończyła.
Image
Image

Ta pani też pracowała w Allianz jak ja xd. Miała aranzowane małżeństwo i spytalem czy kocha męża xd. Powiedziała że na początku nie ale jak już się urodziło dziecko to się wszystko zmieniło xdd
Image

Niektozi ludzie robili sobie jeszcze after party.
Image

Ale wtedy zaczęła się najważniejsza ceremonia dla pary młodej z jakimś mnichem. Odprawiał jakieś modły i przysięgi przy ogniu. Wszyscy goście poszli już spać bo trwało to do 4. Ja zostałem bo byłem pijany i nie chciało mi się jeszcze spać xdd
Image

DZIEŃ 47
Wstałem, zjadlem śniadanie, pożegnałem się i pojechałem do nast miejscowości. Okolice Haridwaru i rashikesh są bardzo ważne dla hindusów ponieważ ganges wychodzi tutaj z gór na niziny. Jest to miejsce wielu pielgrzymek. Wielu też widziałem.
Image
Image

A no i najważniejsza rzecz, dostałem sraki xd 4 razy w ciągu dnia woda. Mam nadzieję że to tylko po alkoholu i szlugach i dużo ostrym - zobaczymy jutro.

W sumie to zakończyłem moja wycieczkę w tym punkcie. Wszystkie punkty z listy spełnione. Teraz mogę już tylko chillowac i nic nie robić. Do 15 marca mam wolne. Wtedy muszę się znaleźć w Maroko na obozie surfowania. Nie będzie mi się już chyba chciało opisywać każdego dnia szczegółowo.

DZIEŃ 48
Wstalem o 5 i wziąłem stoperan bo dużo przemieszczania. Wzialem pociąg. Cała drogę przespałem do Delhi.
Image

Potem pojechałem na samolot do Mumbaju. Na lotnisku wzialem coś co miało mi pomóc czy pizza.
Image
Image

Po wylądowaniu stoperan przestał działać i mnie odetkalo w kiblu. Ale wieczorem wciaz mnie bolał brzuch więc pizza nie pomogła. Zobaczymy nast dnia. Szkoda ze pod koniec jednak Indie mnie pokonały hahha

DZIEŃ 49
Pare razy w ciągu dnia przetkalo mnie, więc sie nie poprawiło. Przeniosłem się do starego kochanego hostelu gdzie byłem ostatnim razem.
Wieczorem jako lekarstwo przyjąłem indyjski rum. Może to pomoże xddd.
Image

DZIEŃ 50
Wlecial kacyk, ale brzuch na razie nie boli xdd

Popołudniu wleciał maczek z indyjskiego pyszne.pl, i kupa wyszla prawidłowa, ale brzuch czasem pobolewa xd
Image

Po godzinie wróciła nie dobra kupa heheh

O północy ruszyłem na samolot do Bali.

Indie to jedna wielka sinusoida. W jednym momencie zachwyca A w drugim chciałbyś już stąd wyjechać xdd. Aktualnie się cieszę że już stąd wyjeżdżam xd.
Góra
 Profil Relacje PM off
jerzy5 lubi ten post.
 
      
Offline
#8 PostWysłany: 24 Lut 2025 18:07 

Rejestracja: 08 Sty 2025
Posty: 9
Loty: 84
Kilometry: 155 061
Krajów: 40 / 18.7%
DZIEŃ 51
Po 3 lotach doleciałem z powrotem na Bali. Jakby ktoś pytał po co znowu tutaj to proszę się domyślić i przeczytać poprzednia cześć o Bali xdd.
Swoja droga pierwszy raz tak leciałem że 3 samoloty pod rząd z przerwa 2-3 pomiędzy. Trochę stresiku to daje bo żaden samolot nie startuje o swojej godzinie xd.

W kazdym razie od razu mnie tu ucieszyło to co w Indiach funkcjonowało gorzej lub wgl czyli bike taxi.

Tak jak też wspominałem już nie będę opisywał szczegółów bo teraz to będą bardziej wakacje niż podróżowanie.

DZIEŃ 52
Przeżyłem

DZIEŃ 53
Badminton
Image

DZIEŃ 54
Przeżyłem choc wciaz lecę na stoperanie xd

DZIEŃ 55
Jakis wodospad wleciał
Image
Image

I ciekawy hostel. Taki trochę na otwartej przestrzeni. Zasypiam z dźwiękiem "świerszczy" w polu.
Image
Image
Image

DZIEŃ 56
Surfing i zachód słońca
Image
Image

DZIEŃ 57
Pierwszy dzień bez stoperanu. Kupka wydaje się dobra.

Ping pong
Image

DZIEŃ 58
Jakieś wodospady i inne
Image
Image
Image
Image

DZIEŃ 59
Wycieczka na zjeżdżalnie skalna oraz ciekawa jazda skuterkiem po wąskich ścieżkach w jungli i polach ryzowych
Image
Image

DZIEŃ 60
Nic się nie wydarzyło nadzwyczajnego.

A nie, w sumie to się wydarzyło xd
Dostałem zaproszenie na wesele indonezyjskie z Intan. Niestety nie mogę iść bo jest 22 marca i już obóz surfingowym jest zaplanowany w Maroko.

DZIEŃ 61
Przeżyłem

Problemy żołądkowe pozbyte na dobre.

DZIEŃ 62
Przeżyłem

DZIEŃ 63
Przeżyłem

DZIEŃ 64
Dzien kobiet
Image
Image

DZIEŃ 65
Pojechaliśmy do miejscowości bliżej lotniska. Poszliśmy na szachy na plaży na które chodziłem miesiąc
temu
Image
Image

DZIEŃ 66
Instan mnie pożegnała na lotnisku i wsiadłem do samolotu do Jakarty.
Jakiś hindus chciał siedzieć obok żony i się że mną zamienił i mialem najlepsze miejsca w samolocie czyli sam przód. Dzięki temu moglem pospać cała drogę xd
Image

DZIEŃ 67
Pozwiedzałem na szybkości Jakarte. Mają jeden z większych meczetow na świecie a obok niego katedra co ma symbolizować akceptację różnorodności religijnej.
Image
Image

Jedna cała dzielnica to nowoczesna. Jest też stare miasto z zabudowa europejska. Chyba pierwszy rynek (plac w centrum) w Azji jaki zobaczyłem
Image
Image
Image
Image
Image

Wieczorem poszedłem na lotnisko. Trochę tam się cykam przy check in bo bilet wykupiony przez Iberia Airline a obsługuje to Qatar Airway. Ale wszystko było gites. I nawet dobrze ze qatar bo to najlepsza linia xdd

DZIEŃ 68
Dzien spędziłem na lotach. 8h do Kataru. 7h do Madrytu też Qatar Airway. I wtedy się skaplem ze można się podpiąć pod wifi i mieć neta cała trasę xd.

Lotnisko w Katarze
Image

Wyjątkowo mało ludzi w samolocie. Też nigdy w tak dużym nie leciałem
Image

I 2h z Madrytu do Marakeszu.
Góra
 Profil Relacje PM off
czukuczuku lubi ten post.
 
      
Offline
#9 PostWysłany: 08 Cze 2026 07:02 

Rejestracja: 23 Cze 2013
Posty: 114
Loty: 71
Kilometry: 149 563
Krajów: 20 / 9.4%
co tu sie wydarzyło...
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#10 PostWysłany: 08 Cze 2026 11:46 

Rejestracja: 16 Cze 2013
Posty: 153
Loty: 106
Kilometry: 190 104
Krajów: 41 / 19.2%
zapowiada się ciekawa relacja, dająca inspirację dla początkujących podróżników.
podziel się szczegółami - co to za SPA, gdzie się znajduje, co oferuje i najważniejsze: za ile?
_________________
Moje relacje:
- Kosowo https://www.fly4free.pl/forum/viewtopic.php?t=159820
- Liban https://www.fly4free.pl/forum/viewtopic.php?f=214&p=1566128#p1566128
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#11 PostWysłany: 08 Cze 2026 12:01 

Rejestracja: 28 Lis 2017
Posty: 369
Loty: 108
Kilometry: 240 165
Krajów: 28 / 13.1%
niebieski
Relacja jest ze 01.2025 więc chyba nie będzie kontynuacji
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 11 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 4 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group