Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 31 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2
Autor Wiadomość
Online
#21 PostWysłany: 10 Kwi 2017 22:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 Lip 2010
Posty: 3380
srebrny
^^^^

dokładnie, budzik to ja też miałem, obudził mnie po ok 1.5 godziny dzwonienia :)
_________________
"lepiej nie jechać i nie żałować niż jechać i żałować" - Tony Halik
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
namteH lubi ten post.
 
      
Wakacje all inclusive w Egipcie od 2624 PLN 🍹🍉 Loty z 10 miast + 4* hotel przy plaży 🐠🐚 Wakacje all inclusive w Egipcie od 2624 PLN 🍹🍉 Loty z 10 miast + 4* hotel przy plaży 🐠🐚
Piękna włoska wyspa w wydaniu lux ✨🥂 All inclusive na Sardynii za 1889 PLN (loty + ⭐⭐⭐⭐ hotel) ☀️🏖️ Piękna włoska wyspa w wydaniu lux ✨🥂 All inclusive na Sardynii za 1889 PLN (loty + ⭐⭐⭐⭐ hotel) ☀️🏖️
Offline
#22 PostWysłany: 10 Kwi 2017 23:48 

Rejestracja: 05 Gru 2012
Posty: 348
niebieski
A ktoś spóźnił się na lot, a i tak poleciał? :P

1. parę lat temu, KTW-KBP Wizzem. Wtedy jeszcze brakowało sensownego wyjazdu z Warszawy, a gdzieś na trasie był remont, więc korki niesamowite. Dodatkowo tuż przed Katowicami śnieżyca. Telefon na lotnisko - Wizz będzie opóźniony około godzinę. Godzinę po odlocie, to my wjechaliśmy na parking. Szybki bieg przez terminal, cudem spotkaliśmy panią odpowiedzialną za odprawę. Tym razem zdążyliśmy. Okazała się mega pomocną osobą, odprawiła nas (wtedy na tej trasie nie było on-line check-inu) i polecieliśmy. W bonusie po powrocie okazało się, że auto na parkingu było zaparkowane na samym środku, zupełnie poza wyznaczonymi miejscami. W pośpiechu na świeżym śniegu nikt nie zwrócił uwagi na to, gdzie są wymalowane miejsca :)

I parę "zwyklejszych" przypadków...

2. Paryż Beauvais, też parę lat temu. Przyjazd na lotnisko tym ich autobusem, zgodnie z zaleceniami kurs 3h przed odlotem. Piękna pogoda, więc szybko sprawdziliśmy czy jest kolejka do kontroli bezpieczeństwa - nie było, więc wpadł nam godzinny piknik na trawie przed terminalem. 45 minut przed odlotem wchodzimy, okazało się, że to jednak nie ten terminal. Szybki bieg, a tam jakżeby inaczej kolejka na minimum godzinę oczekiwania. Wtedy jeszcze nie przyszło mi do głowy, żeby wepchnąć się na początek. W pewnym momencie rozlega się głośne 'Varsovie, Varsovie", więc idziemy, dziewczynę puścili, mnie nie. Stwierdzili, że właśnie teraz zamykają lot. W międzyczasie nad lotniskiem rozpętała się burza, więc samolot po chwili krążenia wylądował w Bourgeais, obsługa nieugięta, za późno, za późno. Z nami przypadkowo poznana para osób wiekowo pasująca do naszych rodziców, co okazało się dla nich zbawienne, bowiem uznano nas za rodzinę, a ja w przypływie geniuszu przypomniałem sobie, że operator autobusu "gwarantuje", że biorąc kurs z trzygodzinnym wyprzedzeniem zdążymy na lot. Pokazuję bilet, mówię że w takim razie oczekuję przebukowania na kolejny rejs. Francuzi w magiczny sposób złagodnieli i uznali, że jednak wpuszczą całą naszą ekipę na drugą stronę, gdzie czekaliśmy kolejne 2 godziny na samolot. A, ich szczęście polegało na tym, że ich przywiózł znajomy, więc argumentu o gwarantowanym dotarciu na czas nie mieli. Tym razem znów zdążyliśmy.

3. 1 listopada 2013 (? plus minus o rok), Warszawa-Szczecin. Poranny wylot zaplanowany na 7:10, może 7:30. Budzę się o 9:30. Telefon do LOTu z pytaniem jakie mam możliwości. Niestety, z podsumowania wynikło, że zmiana na rejs wieczorny kosztuje ok. 500 złotych, bowiem konieczny jest upgrade taryfy. Nowy bilet 240. Uprzejmie dziękuję za rozmowę, chwalę obsługę LOT i decyduję się na pociąg. Kiedy wyszedłem już w kierunku dworca dzwoni telefon: dzień dobry, skonsultowałem sprawę z menedżerem zmiany, w drodze wyjątku przebukujemy pana na wieczorny rejs. WOW. Tego się nie spodziewałem, ale mega wielki plus dla LOTu. Do dziś miło wspominam ten rejs. Tym razem nie zdążyłem, ale i tak poleciałem.

4. Rejs z Hiszpanii z przesiadką na Charleroi. Czas na przesiadkę: 10 minut. Samolot z Madrytu opóźniony... 10 minut. Jak schodziłem po schodkach na płytę, to do samolotu obok wchodzili po schodkach pasażerowie. Bramka okazała się być tuż obok wejścia do terminala. Niestety, tym razem nie poleciałem. Na szczęście były to czasu biletów po 5 euro, więc miałem drugi w zapasie na 7 rano kolejnego dnia. CRL nie jest przyjemne do nocowania, ale chociaż tu gdzieś na forum wyczytałem informację o automatach dla załogi z normalnymi cenami. Bardzo się przydały :) Swoją drogą jestem (głupio) ciekaw jak wielka byłaby afera, gdybym po prostu przeszedł płytą z samolotu A na samolot B.

5. Granada-Madryt-Berlin. Czas na przesiadkę 4h50min, ale na osobnym bilecie. Ten jeden z trzech-czterech dni w roku, kiedy lotnisko w Granadzie spowiła mgła. Opóźnienie 4:30, przylot na T4. Bez szans. "Rescue fee" Easyjeta 75 euro - za lot tuż przed Bożym Narodzeniem to była niemalże promocja :)

6. Jeszcze przypomniał mi się powrót z Tel Avivu. Wizz (przynajmniej na początku 2015 roku) pisał, że trzeba się stawić na lotnisku najpóźniej na godzinę przed odlotem. Jak powiedział, tak zrobiliśmy, byliśmy 1h 15 minut i jeszcze dopiliśmy po parę łyków flaszki, która nam została, co by się nie zmarnowała. Wchodzimy na lotnisko, gdzie ze smutkiem nas informują, że minimalny czas przyjścia na lot to 3h przed odlotem. Ogień pytań, w tym czy piliśmy alkohol. "Oczywiście, że nie!". Coś tam pokręcili, w końcu decyzja: oczywiście w drodze wyjątku pozwolą nam polecieć (jak tylko odpowiemy na wszystkie możliwe pytania bezpieczeństwa, w tym kogo znam w Maroko, bo byłem tam aż kilka godzin przekraczając granicę w Melilli). Tam mnie chyba najbardziej wystraszyli, chociaż przynajmniej było uprzejmie, nie to co w Beauvais z punktu 2.

Przypadków, kiedy prosto z imprezy poszedłem na samolot nie jestem w stanie zliczyć, szczęśliwie jakoś zawsze udawało się ogarnąć :) Chociaż też nie znoszę lotów z samego rana :)
Góra
 Profil Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#23 PostWysłany: 11 Kwi 2017 01:08 

Rejestracja: 17 Sie 2011
Posty: 271
Loty: 178
Kilometry: 234 181
Krajów: 28 / 13.1%
niebieski
Ja też miałem kilka poimprezowych lotów i chyba najlepszym rozwiązaniem jest nie spać w ogóle i zostać dłużej na imprezie.

1. Kiedyś wpadłem na pomysł, że jednak mam godzinę zapasu, to położę się spać, ale widziałem, że może być ciężko. Nastawiłem dużo budzików i położyłem się (celowo!) na podłodze pod kocem, bo uznałem, że na łóżku będzie za wygodnie i nie wstanę. Cóż, podłoga też była za wygodna, ale budziki usłyszał mój brat z drugiego pokoju.

2. Innym razem przesiadka 20h w Paryżu, więc wyskoczyłem zobaczyć się z kumplem. Rano on mój budzi i pyta: "o której masz samolot?", ja: "nie wieeem, 15? no jakoś tak". A on: "ale już po 13!"
Także wybiegłem jak spałem, całe szczęscie w ciuchach, szybko szybko na pociąg i zdążyłem na samolot, ale do bramki doszedłem w momencie jak powinna być już zamknięta (a potem i tak czekałem). Niestety, tego dnia dołączyłem też do high-hangover-club, IYKWIM

3. Natomiast w ostatnim lecie (bez imprezy) lotnisko w Kopenhadze mnie mocno zdzwiło. Zawsze jak latałem, to było puste - także o bardzo wczesnych godzinach. Dlatego jak miałem lot na upragniony weekend do Malagi, tylko z podręcznym, postanowiłem, że 'godzinka przed mi spokojnie starczy'. No cóż, trochę opóźnienia w wychodzeniu i jakoś dziwnie wolno jadące metro spowodowało, że dojechałem na lotnisko jakieś 40 minut wcześniej. Całe szczęście odprawiłem się jakimś cudem w metrze, bo kolejki do checkin były ogromne.

Jakże wielkie było moje zdziwienie jak o godzinie 6 rano zobaczyłem ogromny tłum na lotnisku. Ostatnia osoba z kolejki powiedziała, że to jest 30 minut czekania - niestety, ja tyle miałem do odlotu. Chciałem w ostatniej chwili kupić access do lounge albo fast track - nie było opcji. Przypadkowa pani z SAS jak zobaczyła mój boarding pass to trochę się zdziwiła, że odlot za jakieś 25-30 minut, a ja jeszcze nie w kolejce do security. Kazała mi natomiast stanąć w kolejce, a ona zobaczy co się da zrobić (sic!). Ja już widzę, jakbym tam utknął z jej 'pomocą'. Prawie łzy w oczach, że nici z wakacji, ale pani z fast tracka dla low costów mnie przepuściła. A potem znów problem na security, 20 minut do odlotu, a oni przyczepili się do dwóch torebek z płynami. Wyrzuciłem szybko co się dało i jakoś szalenie dobiegłem na sam koniec pirsu A w Kopenhadze. A mój boarding... nawet jeszcze się nie zaczął. :lol:
Góra
 Profil Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#24 PostWysłany: 11 Kwi 2017 02:29 

Rejestracja: 30 Maj 2012
Posty: 201
niebieski
No cóż, wstyd się "chwalić". Wejście na lotnisko tuż przed godziną odlotu przy GATE CLOSED...
Standsted - bardzo niedawno, dosłownie przed chwilą, nie podaję szczegółów by nie narobić kłopotów pracownikom lotniska i linii, którzy przeszli samych siebie.
Na autostradzie przed wjazdem na M11 wypadek, korek + 1,5 h - późnopopołudniowy autobus (EASY BUS /oczywiście kooperacja/ ZE MNĄ JEDYNYM NA POKŁADZIE!).
Mimo starań sympatycznego rumuńskiego kierowcy wjazd na parking przed lotniskiem 11 minut przed godziną... odlotu! Wg śledzenia tablicy on-line na stronie internetowej i rejsu dolotowego mojego Ryana (w tym lotów tego egzemplarza samolotu tego dnia) - wszystko o czasie, a nawet przed czasem. A więc w chwili wbiegania na lotnisko (9 min. przed godziną odlotu) lot na monitorach z informacja: GATE CLOSED.

Dalej popis mojej totalnej naiwności obudowany i ukoronowany serią zdarzeń niemalże nadprzyrodzonych (w kontekście lotniskowych doświadczeń i procedur):
- I bramka kontrolna: tylko wybuchowa dezarobata Pani sprawdzającej kartę i tekst "zwariowałeś, przecież Twój samolot odlatuje" i uchylenie bez proszenia bocznych drzwiczek, bo bramka rozsuwana już by nie puściła zapewne ze zdezaktualizowaną karta pokładową
- na security kontroler ofunkął kontrolerkę, by nie czepiała się woreczka z kosmetykami bo jest OK. Widział moje tempo i szaleństwo w oczach. "Widział" je też skaner i cofnięto mnie do prześwietlenia w kabinie. A w tym czasie funkcjonariuszka dopięła swego - znalazła 125 ml pustą tubkę po paście (miałem wyrzucić) i z triumfem traciła kolejne sekundy. Czas minął. Zresztą gate był przecież "closed".
Instynkt - wbrew wiedzy i logice - krzyczał jednak: dopóki nie zobaczę pustego miejsca na płycie po samolocie to będę przyjmował, że nie odleciał. Bo jeśli miejsce nie będzie puste to samolot jest. Takie są fakty, reszta to procedury i interpretacje
- a zatem ruszyłem pędem (na Stansted jest dokąd biegnąć, w dodatku niezłym slalomem)
- czarnoskóry opiekun kiosku informacyjnego w prawym terminalu (Ryanair) zachowywał zimną krew jak długo mógł, ale jednak oczy zakręciły mu się na orbitach gdy zobaczył, że trzymam w ręce kartę pokładową lotu, który odleciał planowo 10 minut temu, od 25 minut ma zamkniętą bramkę, a ja ociekam furią (i nie tylko) jak żywopłot podczas ulewy
- odwrócił głowę, a jego pomocnik natychmiast zszedł z mojego pola rażenia (wyglądania/doglądania), zdawał się mnie nie widzieć, klepiąc w klawiaturę wyglądał jakby neutralizował moje nieszczęście... grą w tetrisa
- bezowocne pytania czy na pewno samolot odleciał irytowały go - lecz bez obracania twarzy, ale paręnaście metrów za nim sam widziałem przecież pusty gate.
NAGLE
- skienienie głowy na pomocnika, który niedawno zniknął, przy gacie pojawiają się dwie dyskutujące z nim ( w tym jedna z nieskrywaną awanturą) kobiety
- podczas gdy on zajmował "lewą Panią" negującą i zmierzającą do powstrzymania mnie chociażby swym uroczym "fizycznym jestestwem", Pani Prawa , przy akompaniamencie pokrzykujacego czarnoskórego kierownika: "hurry up! hurry up!" dosłownie wepchnęła mnie w "uchylone" przejście i powtórzyła stanowczo "hurry up!".
- jeszcze tylko parę susów po płycie i... stewardesa przy tylnych schodach nie wyglądała na zdenerwowaną. Uśmiechnięta rzuciła tylko "cóż, spóźnię się na ostatni autobus". W zasadzie byłem gotów odnieść ją do domu "na barana", ale z każdą sekundą czułem, że zużyłem już 190% sił. Więcej nie pamiętam...
Działo się.

Jak się udało. Skąd mam wiedzieć? Znajomi trzymali kciuki. Na nikogo nie krzyczałem. Każdym milimetrem ciała mówiłem, ze mi zależy. Naprawdę musiałem nim wrócić. Pewnie, że gdyby zdążyli zamknąć samolot i gdyby nie pojawił się jakiś inny (nieznany) czynnik, który sprawił, że nie odlecieli punktualnie - nie miałbym szans.
Tyle, ze nie miałem ich przecież od początku. A może pomogła też niesamowicie dobra pogoda po trasie, bo do PL przylecieliśmy ostatecznie punktualnie, więc może nikomu się w tych warunkach nie spieszyło. Cóż, po tylu nie do końca pozytywnych przejściach w Ryanie - tym razem, wespół z obsługą Stansted - będę im wszystkim pamiętał ogromną, jeśli nawet w części przypadkową, bardzo miłą, wielką przysługę.

W tym wszystkim jedno smutne przemyślenie: w Katowicach by się nie udało, tego dnia o świcie, przechodziłem tam nową "pocztową" procedurę kontroli - ponad 15 min. przy 4 osobach przede mną, z masą proceduralnych błędów, powtórek, totalną dezorganizacją i bałaganem przeszkadzających sobie wzajemnie kontrolerów. Ale to nie chodzi o Katowice. Chodzi raczej o to, że w trudnej sytuacji liczą się ludzie - czy im się chce i czy bezinteresownie włączą dla ciebie [myślenie] w granicach tego co są w stanie zrobić.
Góra
 Profil Relacje PM off
13 ludzi lubi ten post.
 
      
Online
#25 PostWysłany: 11 Kwi 2017 06:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Lut 2014
Posty: 3267
Loty: 571
Kilometry: 1 086 037
Krajów: 93 / 43.5%
srebrny
Mareckipl napisał(a):
Mi ostatnio mało brakowało na BKK. Na odlot long-haul o 10:55 byłem ~8:30, co zakładałem że powinno starczyć z dużym zapasem .


Na międzykontynentalne loty należy przybyć 3 godziny przed odlotem. Tak więc przybyłeś opóźniony 35 minut;-)
BKK to ogromne lotnisko z ogromnymi kolejkami. Ja przybyłam (godziny popołudniowe) 3,5 godziny przed wylotem. Po odstaniu (bez wpychania się) we wszystkich kolejkach, boarding był już rozpoczęty. W planach miałam jedzenie/picie/zakupy/relaks. Na nic nie starczyło czasu. To post - ostrzeżenie dla tych, którzy wracają z Tajlandii do domu. Bo wpisy o takich, co przybyli na lotnisko 2 godziny przed wylotem, utknęli w kolejce do nadania bagażu i nie polecieli też czytałam...
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
Apocalipse lubi ten post.
 
      
Offline
#26 PostWysłany: 11 Kwi 2017 07:15 
Król Ż
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Paź 2014
Posty: 7561
Loty: 632
Kilometry: 1 378 944
Krajów: 76 / 35.5%
W Warszawie tez by sie nie udalo ;)
Niestety jest zakaz chodzenia po plycie i nikt dla spoznionego pasazera nie bedzie zamawial autobusu, bo samołot odleci zanim dojedziesz
_________________
Tolerancja kończy się tam, gdzie zaczynają się prawa człowieka
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#27 PostWysłany: 11 Kwi 2017 10:28 

Rejestracja: 20 Cze 2016
Posty: 131
Listopad, lot na 3 osobnych biletach z Lukli w Nepalu do Poznania:

- Lukla>Kathmandu (jeden bilet)
- Kathmandu>Abu Dhabi>Rzym>Warszawa (drugi bilet)
- Warszawa>Poznań (trzeci bilet)

Wracałem dość zmęczony i przeziębiony z himalajskich zabaw, miałem wielką nadzieję zdążyć na ostatni lot Waw>Poz (w innym wypadku miałem pociąg, kilka godzin później, niby bez problemu, wtedy to już był dla mnie problem ;) ) , tyle że między lądowaniem (rozkładowym) lotu z Rzymu a startem lotu do Poznania miałem 45min (a w międzyczasie należało poczekać i odebrać bardzo spory bagaż, nadać go ponownie, przejść security i zdążyć na lot...).

Wiedząc, że może być ciężko - napisałem na forum lotniczym że będę miał ciasno z bagażem i czy da się coś zrobić :twisted: No więc po minimalnie opóźnionym lądowaniu Alitalii (szczęśliwie rękaw a nie bus) - pędzę do odbioru bagaży i czekam... czekam... czekam... przychodzą kolejni pasażerowie lotu z Rzymu i czekamy razem... Nagle z innej strony podchodzi człowiek z moim plecakiem, mówiąc że przyniósł go poza kolejką, i że jako nadwymiar i tak byłby do odbioru gdzie indziej, i że jeśli okaże się że jest za późno na nadanie, to mam się powołać na niego i że on to załatwi 8-)

Duży bagaż udało się nadać na lot do Poznania "raczej nie zdążymy, ale możemy spróbować". Podręczny okazał się 3kg za ciężki, ale ledwo łapiąc oddech wyjaśniłem, że mam tam aparat który mogę założyć na szyję i tak samo zrobić z ciężką kurtką... "to ja wpiszę 8kg". Następnie biegiem i nadal dysząc i kaszląc ( :lol: ), przepuszczany przez innych pasażerów przeleciałem security (też w 30s) i zdążyłem tak w połowie boardingu... Więc mało brakowało, a świetnie wpisywałbym się w ten wątek :mrgreen:
Góra
 Profil Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#28 PostWysłany: 12 Kwi 2017 21:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lut 2017
Posty: 2314
Loty: 625
Kilometry: 983 931
Krajów: 33 / 15.4%
niebieski
Tylko raz w zyciu spoznilem sie na samolot, ale mialem szczescie i dolecialem do miejsca docelowego o czasie.
Trasa: CDG-MUC-FRA.
Zachcialo mi sie podelektowac rano dobrym sniadaniem w hotelu (a moze to wrodzone podejscie "zjem, bo zaplacilem" ;) )
Nikt nie okazal zrozumienia dla biednego glodnego turysty i samolot nie poczekal.
Kolejny lot CDG-MUC byl dokladnie godzine pozniej, a pani z okienka LH byla tak mila, ze mnie na niego przebukowala, mimo ze w Monachium z zaplanowanego poltoragodzinnego oczekiwania na lot MUC-FRA robilo sie wtedy zaledwie 30 minut, co jest ponizej tzw. Minimum Connection Time. Musialem jej obiecac, ze lotnisko w Monachium znam i na pewno zdaze na kolejny lot.
Co tez uczynilem i slowa dotrzymalem :D
_________________
Idąc przez most rzeka płynęła wartkim nurtem.

Także = również / też
Tak że = więc / zatem / dlatego
Góra
 Profil Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#29 PostWysłany: 12 Kwi 2017 23:48 
Król Ż
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Paź 2014
Posty: 7561
Loty: 632
Kilometry: 1 378 944
Krajów: 76 / 35.5%
Czasy remontu pasa w Modlinie. Wiadomo, luzik przedwyjazdowy, chcielismy zamowic taksowke tak 1:45 do wylotu, Ryan wiec tylko podreczny. Czas oczekiwania w piatek popoludniu to 45 min...
Wyszlismy wiec na Ul Saska w Warszawie probujac zlapac cokolwiek. Ruszylismy dopiero 50 min do wylotu.. Jedziemy, korki koreczki i nagle jak na zbawienie karetka, rozluznia atmosfere ja rzucam kierowcy taksowki podwojna stawka jak dojedziemy najszybciej jak sie da. Kierowca docisnal gaz za karetka i 25 do wylotu bylismy na Okeciu, zrezygnowani bo to Stansed i jeszcze paszporty, przeszlismy paszporty, dopadamy do bramki nie zauwazajac kolejki itd a obsluga nas poinformowala ze 2h delay :mrgreen: to byl ostatni raz kiedy finalnie spoznilem sie na rejs bo w godzńie odlotu sie tam stawilem.
Za to notorycznie spozniam sie na polskiegobusa, lecz jeszcze nigdy mi nie odjechal dalej ńiz 100 metrow zanim go dopadlem ( najczesciej SXF) dzieki Ci pańie za 3 stopniowa sygnalizacje
_________________
Tolerancja kończy się tam, gdzie zaczynają się prawa człowieka
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#30 PostWysłany: 13 Kwi 2017 01:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Kwi 2016
Posty: 4716
Zbanowany
srebrny
Prywatnie:
Lata 90-te mialem przelot do Guadelupy przez Paryz o 07.30 rano. Imprezowalem do 4.00 nad ranem, a musialem jeszcze do domu i bylem niespakowany. Zdazylem w ostatnim momncie na styk, bo samolot do Paryza sie opoznil. :)
Znajomi, z ktorymi imprezowalem nie wierzyli, ze zdaze i nazwali mnie pozniej "Karaibik".
Lata 90-te imprezowalem z kolegami z Arabii Saudyjskiej w Dubaju i zapomnialem zadzwonic i potwierdzic rezerwacje w liniach Gulf Air, kto dzis pamieta takie czasy? Mimo, ze bylem punktualnie na lotnisku, moj bilet zostal sprzedany i za kare utknalem na kilka dni w Dubaju.
Rok 2001 w Omanie nie zdazylem na samolot wracajac samochodem z Salalah do Muskatu i musialem zostac 3 dni w Muskacie.
Rok 2009 spoznilem sie w Norwegii 24h na statek Hurtigruten. Bilet mi jednak uznali, moglem bez zadnej doplaty poplynac nastepnym i od tamtego czasu lubie Norwegow. :)
Rok 2012 zapomnialem o przelocie KRK-DBV, gdyz data mi sie pomylila, ale to akurat dluzsza historia, jak pozniej dolecialem do Dubrovnika przez Katowice, W-we i Gdansk. ;)
Zawodowo:
Mialem kiedys taka prace, ze czesto latalem i raz sie spoznilem, bo byly korki.
Poza tym zdarzylo sie, chyba 5 razy, ze opozniene bylo nie z mojej winy np. Air Seychelles z powodu uszkodzenia samolotu, czy awaria maszyny Eurodirect w Londynie i linie lotnicze zaplacily hotel, kolacje, a raz dostalem pieniadze.
_________________
Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe, uderzy w ciebie ze zdwojoną silą i nie bądź tchórzem i kłamcą.

Znów prymitywne ataki!

Socotra / Afganistan
Afryka / Goryle
Wyprawa na Biegun lodołamaczem atomowym, Antarktyda, Polska Stacja Arctowski, Arktyka etc.
Fotorelacje na życzenie przez PW


Ostatnio edytowany przez cccc 13 Kwi 2017 14:24, edytowano w sumie 4 razy
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#31 PostWysłany: 13 Kwi 2017 01:48 

Rejestracja: 11 Gru 2011
Posty: 683
Loty: 142
Kilometry: 177 403
Krajów: 22 / 10.3%
niebieski
@‌Washington‌ toż to piękny wątek dla nas ;)
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
Washington lubi ten post.
 
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 31 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 9 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group