Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 1 post ] 
Autor Wiadomość
Offline
#1 PostWysłany: 03 Cze 2020 18:53 

Rejestracja: 09 Lis 2015
Posty: 30
Czas trochę zatarł wspomnienia z tego wyjazdu w sierpniu 2019, ale może ktoś znajdzie coś interesującego w tym co piszę.

UWAGI:

Średnie tempo z mocno obciążonymi plecakami, przystankami wyniosło ok. 2km/h

Mój bagaż to plecak 60 litrów (w tym namiot Marabut Arco, jedzenie, śpiwór cumulusa puchowy Lite Line 300, mata samopompująca, mata do rozłożenia na spód namiotu, kuchenka gazowa, dwa kartusze + torba na aparat i torba na drona. Łącznie 25 kilo, albo i więcej.

Różnego rodzaju informacje sugerowały dwa miejsca niebezpieczne podczas całej przeprawy dla osób, które mają lek wysokości. Ja jako taka osoba nie miałem problemu z przejściem tego i nie było to nawet w połowie straszne jak sobie wyobrażałem.

Rzeki/strumieni pokonywaliśmy w najszerszych miejscach, tam gdzie strumień nie był wartki. Czasem było to miejsce szerokie, a strumień i tak był silny, ale żadna z przepraw nie sprawiła nam problemu I nie zaliczyliśmy niespodziewanej kąpieli. Szczęcie dopisywało w doborze miejsc do przeprawy, bo nawet nie trzeba było sie rozbierać (a byli tacy co do kąpielówek sie rozbierali).

Trasa jest rewelacyjnie oznaczone i tylko przy naprawdę złych warunkach można się zgubić (żeby nie było, że trasa jest super łatwa, to ginęli tutaj ludzie).

Prawie wszędzie na kempingach można kupić drobne artykuły spożywcze/użytkowe (gas, piwo, napoje gazowane itp.). Cena oczywiście nie mała, ale….

Jedzenie mieliśmy w większości z Polski (głównie liofilizaty, kabanosy, batony energetyczne, ryż) trochę kupiliśmy na miejscu (m.in. pomidory, serek).

Miałem dwa powerbanki, jednakże nie starczyły i szczerze mówiąc nie pamiętam czy gdzieś na trasie doładowywałem telefon, który pracował w trybie wysokiego oszczędzania energii.

Prawie wszędzie braliśmy ciepłe prysznice. Na zmęczone ciało dobrze to robiło. Prysznicy na monety lub karnety. W większości pieniądze rozmieniane na drobne lub płacone kartą i otrzymywaliśmy monety.

Cały szlak przeszedłem praktycznie w najtańszym softshellu z Decathlonu, polarze/merynosie czasem czapka, delikatne rękawiczki (znowu najtańsze z Decathlonu) i chusta na szyję. Sporadycznie ponczo.
Jeden tylko wieczór zmarzłem i miałem dreszcze, ale wystarczyła godzina w puchowej kurtce i było dobrze.

Nie będę pisał, jak tam jest pięknie, jak widać jak przyroda zdobywa miejsca do życia, jak krajobraz się zmienia, doskonale widać to na zdjęciach.

Nocujemy tylko w wyznaczonych do tego miejscach (chociaż z przykrością stwierdzam, że byli tacy co się do tego nie stosowali i kilkuosobową grupą rozbijali się w „dzikim” terenie.

DO RZECZY:

Zrobienie tego trekkingu chodziło mi już po głowie od czasu drugiej wizyty na Islandii w 2017. Po dwóch latach się udało, przy czym samo planowanie nie trwało jakoś długo, i nie przygotowywałem się jakoś nadzwyczajnie.

Mieliśmy lecieć liniami wowair, ale jak zapewnie większość wie linie upadły. Pieniądze odzyskaliśmy poprzez chargeback, ale musieliśmy kupić nowe bilety – padło na wizzair (cenowo wyszło podobnie).

Plan pierwotny (już po zmianie przewoźnika) zakładał:
24-08 przylot i noc na kempingu w Reykjavik
25-08 wyjazd do obozu Landmannalaugar i trasa Landmannalaugar - Hrafntinnusker
26-08 Hrafntinnusker - Álftavatn
27-08 Álftavatn - Emstrur
28-08 Emstrur - Þórsmörk
29-08 Þórsmörk - Fimmvörðuháls
30-08 Fimmvörðuháls - Skógar
31-08 Skógar
01-09 Skógar – Reykjavík i powrót do kraju
Oczywiście jak to z planami bywa, trzeba było je zmienić (o czym poniżej)

24-08, 25-08, 26-08

Z lotniska dotarliśmy na kemping przy pomocy Polaka, który wozi ludzi z lotniska (taniej niż standardowa komunikacja). Na miejscu rozbiliśmy namiot, wzięliśmy prysznic i poszliśmy spać z nadzieją, że pogoda się poprawi (prognozy na najbliższe dni nie były ciekawe).

Rano zjedliśmy śniadanie, spakowaliśmy się i czekaliśmy na przyjazd autobusu (linie TREX). Ja dodatkowo ruszyłem jeszcze na zakupy, bo trzeba było kupić kartusz gazowy.

Kemping w Reykjaviku dobrze wyposażony, miejsca na rozbicie namiotów dużo. Kuchnia i łazienki przyzwoite. Jedyny minus tego miejsca to ludzie, którzy siedzieli na świetlicy, żeby siedzieć, a Ty z jedzeniem musiałeś być na zewnątrz, bo nie było miejsca.

Pod dojechaniu na obozowisko, okazało się, że poprawy pogody nie będzie. Rangerzy odradzali wyjście w trasę, jednakże nie mogli nikomu tego zabronić, a w związku z czym znaleźli się śmiałkowie, którzy ruszyli w trasę przy niesprzyjającej pogodzie.

My jak prawie wszyscy zdecydowaliśmy się zostać i czekać na zmianę pogody. W ten oto sposób spędziliśmy na miejscu 2 dni i ruszyliśmy dopiero 27-08.

27-08

Image

Jako, że początkowy plan nie mógł zostać zrealizowany, pełni sił zdecydowaliśmy, że tego pierwszego dnia pokonamy dwa pierwsze odcinki tj. Landmannalaugar - Hrafntinnusker – Álftavatn. Łącznie 24 km. Jak stwierdziliśmy tak, też uczyniliśmy i ok. 08:30 byliśmy już w trasie. Przejście pierwszego odcinka zajęło nam około 5 godzin, a po dojściu Hrafntinnusker zrobiliśmy sobie godzinną przerwę na posiłek. W Alfavatn byliśmy ok. 21:00, padnięci poszliśmy spać.

Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image

Kemping przyzwoity, chociaż dla osób z namiotami kuchnia była na dworze. Prysznice z ciepłą/letnią wodą dostępne na monety (jak wszędzie).

28-08

Jako, że przybyliśmy dzień wcześniej jako jedni z ostatnich, to też na dzień następny jako jedni z ostatnich ruszaliśmy w trasę. Nam to oczywiście nie przeszkadzało, przynajmniej nie szliśmy w towarzystwie innych ludzi. Trasę Álftavatn – Emstrur 16 km pokonaliśmy w około 8h. Tutaj po raz pierwszy musieliśmy przekraczać rzekę/rzeczkę/strumień co było dosyć ciekawym przeżyciem ;-)

Wykończeni dotarliśmy do Emstrur około 19:00 by się rozbić, zjeść i iść spać. Tutaj (znowu jak wszędzie) nie wszystkie miejsca są dostępne dla wszystkich. Z Kuchni nie korzystaliśmy bo była nie duża, a pełna ludzi. Jedliśmy na ławkach, co miało też swój plus, bo dostaliśmy gratisową zupę od jednej z dziewczyn z domków. Nie ukrywam ubytki energii były duże, więc zjedliśmy i zupę i liofilizaty.

Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image

29-08

Ruszyliśmy koło południa i tutaj z kolei, na tej trasie Emstrur – Þórsmörk 15km było pierwsze ze wspomnianych wyżej niebezpiecznych miejsc (o ile mnie pamięć nie myli), oraz kolejna przeprawa przez rzekę/rozlewiska. Na miejsce dotarliśmy podobnie jak ostatnio po 8 godzinach. Dla odmiany nie rozbijaliśmy się na kamieniach tylko na mokrej łączce.
Rozważaliśmy też nocleg w wulkanicznych chatkach, na bogato, z gorącymi basenami, ale do nadrobienia byłoby kilka km łącznie. Stwierdziliśmy, że odpuszczamy.

Większość ludzi kończy trasę tutaj i stąd wraca do stolicy. My jednak polecamy kontynuować trekking do Skogar

Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image

30-08

Ruszyliśmy w trasę, niestety jako że kolejny nocleg nie dysponuje wodą bieżąco doszły kilogramy w postaci bukłaków z wodą (co nie do końca okazuje się prawdą, ponieważ o ile faktycznie wody do mycia nie uświadczymy, o tyle deszczówka, czy woda z lodowca do picia jest dostępna).

Tutaj mamy kolejne wg różnych informacji niebezpieczne miejsce, gdzie to w pewnym momencie trzeba korzystać pomocy łańcuchów. Oczywiście tak straszne nie jest. I oczywiście, żadne przewodniki nie wspominają, że ten odcinek jest najbardziej wkurzającym – ciągle pod górę, a gdy znajdziesz się już na górze, widzisz kolejne wzniesienie. I tak przez całe 8 h ;-)

Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image

Docieramy na nocleg do chatki Fimmvörðuháls. Nocleg rezerwowany z wyprzedzeniem i o ile we wcześniejszych miejscach można spać ze spokojem w namiocie, o tyle uważam, że tutaj, w tym domku warto nocować. Raz ze względu na zmęczenie, dwa że pogoda była nieprzyjemna, a trzy ze względu na osobą opiekującą się tym domkiem - starszy ranger, do którego dołączył później jeszcze starszy brat. Widać, że człowiek zakochany w tym miejscu i z ciekawymi historiami. Bytujący już tu ładnych kilkanaście lat, zawsze w drugiej połowie sierpnia (jeżeli dobrze pamiętam).

Jak pisałem wyżej wody bieżącej nie ma. Potrzeby załatwia się specyficznie tj. dwójkę w wygódce, jedynkę na zewnątrz. Wynika to z faktu, że dwójka bez jedynki, aż tak nie śmierdzi (nie rozkłada sie mocznik) i że worek z nieczystościami targany jest na plecach do Skogar.

Śpi się w jednej koedukacyjnej Sali na piętrowych łóżkach.

31-08

Okazuje się, że w miejscu , w którym byliśmy 3 dni wcześniej spadł śnieg!! - https://scontent.fpoz2-1.fna.fbcdn.net/ ... e=5EFB868D

Ostatni dzień wędrówki, tym razem cały czas w dół. Początek trasy robimy ciut „na szagę” wg wskazówek rangera, a potem już normalnie szlakiem. Od połowy trasy zaczynamy spotykać coraz więcej ludzi. A przy samym wodospadzie już tłumy. Tutaj kemping najmniej przyjemny spośród wszystkich. Blisko wodospadu więc i dużo ludzi.

Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image

Start Landmannalaugar 539 m n.p.m. Najwyższy punkt 1089 m. Meta Skógar 90 m n.p.m. 80 km. 5 dni.

01-09

W oczekiwaniu na autobus oglądamy jeszcze wodospad i udajemy się w stronę muzeum oraz znajdującym się nieopodal wodospadzie Kvernufoss.

Image
Image

Autobus przyjeżdża o czasie, a kierowcą jest Polka ;-D. Pani mając lat już chyba z 50 (a może nawet i więcej), zrobiła prawo jazdy na autobus, pojeździła w Polsce i teraz siedzi na Islandii. Można?? Można!! Jako, że mamy mnóstwo czasu, to czeka ns niespodzianka – autobus zawija pod Seljalandsfoss- oczywiście zaliczamy i Seljalandsfoss i Gljufrabui mimo iż czasu mamy bardzo mało.

Będąc już w Rekjaviku (kolejność przypadkowa) udajemy się na słynne hot-dogi, jemy typową zupę z owcy w Icelandic Street Food, zwiedzamy katedrę, mijamy Sun Voyager itd. Niestety nie starcza nam czasu, by zobaczyć cmentarz w Reykjaviku – dosyć ciekawe, mało znane i polecane przez w.w. Polkę miejsce.

Nasz kierowca (ten sam co nas przywiózł tydzień wcześniej) odbiera nas na czas i zawozi na lotnisko.

Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Złote Piaski w wakacje za 980 PLN 🏖️ Loty do Bułgarii i hotel na tydzień ☀️😍 Złote Piaski w wakacje za 980 PLN 🏖️ Loty do Bułgarii i hotel na tydzień ☀️😍
Costa Brava bez dziury w budżecie 😎☀️ 7 nocy all inclusive w Lloret de Mar za 1627 PLN 🏖️🌊 Costa Brava bez dziury w budżecie 😎☀️ 7 nocy all inclusive w Lloret de Mar za 1627 PLN 🏖️🌊
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 1 post ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group