| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” bdquo-100-dni-ndash-7-kontynentow-rdquo,219,183824 | Strona 3 z 5 |
| Autor: | msala [ 06 Lis 2025 18:36 ] |
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” |
Gratulacje!. Milion, to brzmi. Odważnie podszedłeś do tego wylotu z KRK o 5:30, mając następny odcinek do BOG już o 12:30 | |
| Autor: | marcin.krakow [ 08 Lis 2025 08:16 ] | ||||||||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | ||||||||
53 godziny temu wstałem z własnego łóżka i właśnie kładę się odsypiać, ale po kolei. Lot do Bogoty bez historii, więc wspomnę tylko że 45 minut po starcie rozpoczął się serwis pokładowy a do wyboru był makaron ze szpinakiem lub wołowina z ryżem. Spróbowałem obu i oba dania były bardzo smaczne. Natomiast godzinę przed startem rozdano kanapki z szynką i serem. Transfer w BOG poszedł bardzo sprawnie, salonik Avianki jest w remoncie a w saloniku El Dorado okazało się, że na PP są tylko przekąski, natomiast na LK i przekąski i obiad. Tyle w teorii bo w praktyce restauracja była zamknięta. Pochillowaliśmy więc i przyszedł czas na kolejny lot, tym razem krótszy bo jedynie 6 godzinny. Po przylocie do Buenos w kolejce immigration zeszło nam 45 minut, potem kolejne 30 w uberze i można było zdjąć plecaki pod hotelową recepcją. Gustavo na recepcji słysząc skąd przylecielismy i po co wbił nam tyle zniżek ile się da, upgradeował pokój (poniżej wrzucam widok z tarasu) i dorzucił wczesne zameldowanie. Wrzuciliśmy więc plecaki do pokoju i po prysznicu przyszedł czas by wrócić na lotnisko i udać się na jednodniówkę nad wodospady Iguazu. Kolejny wpis będzie już o konkretach, bo wróciliśmy już z wodospadów a tymczasem kładę głowę na poduszce i odsypiam trudy podróży...
| |||||||||
| Autor: | cart [ 08 Lis 2025 09:57 ] |
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” |
a myślałem, że to ja intensywnie podróżuję | |
| Autor: | marcin.krakow [ 10 Lis 2025 18:42 ] | |||||||||||||||||||||||||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | |||||||||||||||||||||||||
Na wodospadach byłem już w 2023 ale w kwietniu, co jest zupełnie innym sezonem. Wtedy wody było dużo, ale brazylijska strona była widoczna. Co więcej, praktycznie dopóki nie podeszło się na sam koniec podestu nie wiedziało się, że wodospad a dokładnie jego najwyższa część zwana Garganta del Diablo (gardło diabła) jest na wyciągnięcie ręki. Teraz wody był ogrom, jest inny sezon, a zapoznana przewodniczka, która jest tam codziennie mówiła że tego dnia jest szczególnie dużo wody. Jej szum oraz unoszącą się w górę bryzę było widać już z daleka. Z daleka też mijało się wracające osoby w kompletnie mokrych ubraniach. Mimo to podchodzimy najbliżej jak się da. Wodospad w tym miejscu ma 82m a przez unoszącą się mgiełkę wodną widoczność w dół to dosłownie kilka metrów. Przez zmianę rozkładu lotów wylądowaliśmy na EZE dopiero po 1 w nocy, nim dojechaliśmy do hotelu była już druga. Pokręciliśmy się troszkę pustymi uliczkami La Boca i poszliśmy spać. Na kolejy dzień nie było sprecyzowanych planów, więc pochodziliśmy kolorowymi uliczkami i tak kolejny dzień minął w oczekiwaniu na niedzielę.
| ||||||||||||||||||||||||||
| Autor: | marcin.krakow [ 12 Lis 2025 17:55 ] | |||||||||||||||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | |||||||||||||||
Nadszedł wkońcu dzień, wokół którego kręciła się cała podróż. Nie bedę się rozpisywał, jedni opisu nie potrzebują, drudzy i tak nie zrozumieją.
| ||||||||||||||||
| Autor: | marcin.krakow [ 14 Lis 2025 09:15 ] | ||||||||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | ||||||||
Właściwie mógłbym już wracać do domu, ale zostały jeszcze dwa side questy do zrobienia. W obu miejscach już byłem, ale wybór padł ze względu na moją towarzyszkę podróży. Jako, że nie była nigdzie poza europą, to zaproponowałem kilka tras powrotnych, a ona mogła sobie wybrać którędy wracamy. Po meczu mamy jeszcze kilka dobrych godzin do wylotu, więc wracamy do hotelu się zdrzęmnąć, spakować i wyruszyć na lotnisko gdzie wylot mamy o 3 w nocy. Do Medellin docieramy po 7 rano, zostawiamy rzeczy, bierzemy prysznic w hostelu nieopodal lotniska i ruszamy na miasto. Ja już tu byłem ze 3 razy, więc robimy trasę szlakiem wujka Pabla. Najpierw Barrio de Pablo, gdzie nie ostał się ani jeden graf, potem cmentarz oraz osławiony dach. Ostatnio byłem tu w styczniu i zauważalna jest też zmana w dostępności pamiątek, coraz ciężej nawet o głupi magnes. Zastanawiam się gdzie byłoby to miasto na turystycznej mapie, gdyby nie jeden jego mieszkaniec? Ponieważ miasto zwiedzamy na luzie odpuszczamy Comunę 13 i kierujemy się do centrym, by się tam pokręcić, posilić i pokupować pamiątki. Po tym zostaje nam tylko wrócić do hostelu po bagaże i prysznic i ruszyć w kierunku lotniska, skąd czeka nas kolejny nocny lot. Odczucia co do miasta są podzielone, mi się tu podoba jak i w całej ameryce latynoskiej, koleżanka jest przerażona, wszak nie często widzi się 200 metrów od centrum o godzinie 15 hordy ćpunów i prostytutek oddających się za równowartość... 40 PLN.
| |||||||||
| Autor: | marcin.krakow [ 19 Lis 2025 01:24 ] | |||||||||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | |||||||||
Ostatnim przystankiem miało być słoneczne Miami oddalone od Kolumbii o 4 godziny lotu. Miało być... po przejściu kontroli migracyjnej, co w środku nocy zajęło kwadrans, przywitała nas pogoda +12°. A jeszcze kilka dni temu pogody zapowiadały dobrze ponad dwa razy więcej. W hotelu oddalonym od lotniska o kilka minut jazdy Uberem od razu uderzamy w kimę. Rano nie było o wiele cieplej, w peaku było całe 18 stopni, nawet dało się na chwilę sciągnąć bluzę. Ja w Miami już byłem, więc wyruszyliśmy trasą wytyczoną przez koleżankę, najpierw uderzamy na Miami Beach, gdzie strasznie wiało i nawet nikt się nie kąpał, potem specerek po downtown a na końcu usiedliśmy na mały piknik w Bayfront Parku. Obok były budy z pamiątkami, koleżanka obkupuje się (pierwszy raz poza europą, więc chyba zaliczyła całkiem spoko wypadzik?) a ja wysyłam pocztówki. Nadchodzi czas powrotu do hotelu po bagaże i jazda na lotnisko, tylko że wylot mamy z FLL. Sam powrót Deltą przez JFK do Paryża i dalej U2 prosto do Krakowa bez historii i bo całą trasę grzecznie przesypiamy. Reasumując całkiem intensywnie jak nad długi weekend listopadowy, zaliczamy Iguazu Falls, kilka dni w Buenos w tym wymarzone derby Boca-River, Medellin i Miami. A już w przyszłym miesiącu odwiedzę kolejny kontynent
| ||||||||||
| Autor: | marcin.krakow [ 25 Lis 2025 16:12 ] | |||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | |||
Pamiętacie jak wysyłałem na Vanuatu kartki z jedynej na świecie podwodnej poczty? No to melduję, że po miesiącu i 9 dniach dotarły - także do mnie, gdyż postanowiłem jedną z nich wysłać sam do siebie Załącznik: va1.jpg [ 23.31 KiB | Obejrzany 3002 razy ] Załącznik: vanuatu post.jpg [ 61.75 KiB | Obejrzany 3002 razy ] Załącznik: va.jpg [ 96.58 KiB | Obejrzany 3002 razy ] ale dostępny był też drugi rodzaj:
| ||||
| Autor: | Mihal09 [ 26 Lis 2025 10:07 ] |
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” |
Gratulacje miliona! Od razu zadam pytanie, ile wyniósł Cie bilet na Boca i jak to ogarnąłeś? Mogłeś sobie robić tam zdjęcia? | |
| Autor: | marcin.krakow [ 27 Lis 2025 00:49 ] | ||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | ||
350 € i z tego co zrobiłem już na miejscu rozeznanie to była całkiem dobra cena, byłem tam już na meczu 2,5 roku temu i miałem wyrobione kontakty. Wtedy na Boca-Estudiantes dałem 80€. To tak do porówniania ceny do rangi meczu. Z fotkami i filmikami nie było problemu, jak widać poniżej wmieszałem się w tłum lokalsów z moim telefonem, ale zaznaczam, że stałem z boku a nie w samym środku Zresztą z tym biletem to też była ciekawa historia, bo odbiór miał być wieczorem przed meczem, gość coś zaczął ściemniać, że później później, aż o 1 w nocy napisał, że odbiór o 8 rano a rano że lipa i nie ma biletów bo go niby okradli ale może coś załatwi. Miałem więc 8h na zorganizowanie nowych i nim o 12 okazało się, że ten "mój" typ jednak ma dla mnie bilety to udało mi się ogarnąć ze 3 albo 4 inne opcje, w tym jedną od kibica... River
| |||
| Autor: | Mihal09 [ 28 Lis 2025 09:26 ] |
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” |
Dzięki. Tak właśnie słyszałem, że na ostatni mecz trzeba było liczyć koło 300-450. Natomiast co do nagrywania jestem zaskoczony, bo był okres że bardzo gonili za takie coś. | |
| Autor: | marcin.krakow [ 23 Gru 2025 14:16 ] | ||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | ||
Przygotowania do Świąt idą pełną parą,
| |||
| Autor: | marcin.krakow [ 24 Gru 2025 16:10 ] | ||||||||||||||||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | ||||||||||||||||
Zerwałem się z biura i pojechałem na lotnisko, mając jednak plan B w postaci pociągu do Warszawy, bo jak wiadomo mgły w Krakowie są legendarne. Szybki salonik w KRK gdzie rzadko bywam w porze obiadowej i ciekaw byłem czym mnie uraczą a była to zapiekanka ala carbonara. Dolot jednak był ze sporym zapasem i nawet mimo godzinnego opóźnienia doleciałem do Wawy na tyle wcześnie, że bez problemu poszedłem na checkin a potem do saloniku, gdzie w oczekiwaniu na lot delektowałem się Wigilijnymi potrawami bo był i barszczyk i pierogi z mięsem, kapusta z grzybami, ryba a nawet indyk w żurawinie. Zgodnie z tradycją popróbowałem wszystkich potraw a przy moim stoliku zostawiłem miejsce dla strudzonego wędrowca. Sam boarding szybki i bezproblemowy, miejsce miałem w exitrow więc po osiągnięciu wysokości przelotowej można było tradycyjnie zdjąć plecak i spędzić lot z wyciągniętymi kopytami. Miejsca koło mnie zajmowało sympatyczne starsze małżeństwo lecące na Święta i Nowy Rok do Namibii. Pan Romek część swojego dzieciństwa spędził w... Korei Północnej, potem wracał tam kilka razy więc z zaciekawieniem słuchałem jego historii. I dzielę się protipem: jeśli się tam wybieracie to załóżcie sobie kółko studenta podróżnika lub jakąkolwiek inną 'organizację' im. Kima to nie będą mieli prawa odmówić wjazdu. Lot do Wiednia i postój tamże, w sumie około 3 godziny, upłynęły na rozmowach i zagryzaniu serwowanej kanapki z tuńczykiem. Po obraniu kierunku już na Etiopię i zjedzeniu obiadu (kura lub ryba) zgodnie uznaliśmy, że czas w kimę i tak obudzilismy się już w Afryce. Mnie czekała jeszcze dłuższa przesiadka, którą spędziłem w Cloud 9, saloniku który, mimo że nie jakiś ogromny to zawsze ofieruje minimum 6 pozycji na ciepło. W końcu przyszedł czas na ostatni już dzisiaj lot i tak po niecałych dwóch godzinach wylądowałem w Nairobi. Tym razem również oferowany był kurczak lub ryba, znów wybrałem chickena ale tym razem jakoś mi nie podszedł. Kontrola paszportowa poszła bardzo sprawnie, po kilku minutach miałem już pieczątkę w paszporcie. Obsługa starała się rozładować kolejki kierując pasażerów do pustych okienek dla dyplomatów, sky prioroty czy załóg samolotów. Kilka osób się wykłócało, że oni tam nie pójdą bo to nie są dedykowane im okienka Dojechałem do CBD, gdzie mam swój hotel i nigdzie się stąd nie ruszam. Od wyjścia z pracy do wjazdu do Kenii mineło około 22 godziny, leżę nad basenem, słoneczko świeci, jest +26° w cieniu Wesołych Świąt
| |||||||||||||||||
| Autor: | marcin.krakow [ 25 Gru 2025 20:50 ] | ||||||||||||||||||||||||||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | ||||||||||||||||||||||||||
Wczesne pobudki nigdy mi nie słuzyły, ale postanowiłem pojechać do Giraffe Center na jego otwarcie. Liczyłem na poranny brak upałów i mniej ludzi. Wjazd 1500 KES czyli około 42 PLN. Płatność tylko kartą. Na początku zabierają wodę butelkowaną, następnie należy umyć ręce a potem dostajemy przysmaki w skorupce od kokosa. Trasa prowadzi pomostem przy wybiegu dla żyraf na takiej wysokości by swobodnie można było je karmić. Kojarzycie fotki jak żyrafy wkładają głowy przez okna do kawiarni? Jest ona nieopodal, po drugiej stronie, ale kawiarnia jest tylko dla gości, którzy płacą ponad 1000$ za noc. Żyrafy te same bo do ich dyspozycji jest cała przestrzeń między nami a tamtymi rezydencjami. Należy uważać, bo żyrafy lubią przywalić z "dyńki". Samo karmienie ich to super frajda nie tylko dla dzieci Po skończonej wizycie wracam do hotelu, gdzie ucinam sobie drzemkę bo nie odespałem jeszcze trudów podróży. Mimo ciążącej na mnie presji robienia samych niesamowitych rzeczy, przemierzania kilometrów z buta, eksplorowania każdego zakątka miasta i każdej uliczki, żeby czytający tą relację forumowicze sypali lajkami jak Mikołaj prezentami z worka, postanawiam pochillować na basenie. Dopiero na zachód słońca chcę wybrać się na taras widokowy na budynku KICC. Okazuje się, że budynek zamykany jest wcześniej więc jadę tam tak, aby być na górze zaraz przed zamknięciem. Ludzi przed bramą jest tyle, że nikogo nie wpuszczają. Pytam ochroniarza czy otwarte, a ten mi radzi wejść wyjściem. Przeciskam się więc "pod prąd" i wkońcu udaje mi się dostać do środka. Wjazd na górę wyceniany jest na 500 KES (znowu płatność tylko kartą). Winda przenosi nas na piętro 27, kolejne 2 pokonujemy schodami by cieszyć się panoramą 360° na całe miasto. Ludzie spędzają czas z rodziną i przyjaciółmi na ulicach i w parkach, widać stąd jakie to są tłumy. Okazuje się, że największą atrakcją jestem... ja Do hotelu wracam spacerkiem, żeby poczuć klimat ulic. Mam nadzieję, że udało mi się go uchwycić na kilku ostatnich fotkach. A teraz znowu chilluje sobie na tarasie pisząc te słowa.
| |||||||||||||||||||||||||||
| Autor: | marcin.krakow [ 26 Gru 2025 22:26 ] | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Dziś miał miejsce gwóźdź całego programu, ale co ja będę się rozpisywał, zobaczcie sami:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Autor: | Sudoku [ 27 Gru 2025 18:18 ] |
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” |
@marcin.krakow To w parku Nairobi "upolowałeś" tyle nosorożców? | |
| Autor: | marcin.krakow [ 27 Gru 2025 21:08 ] | ||||||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | ||||||
Tak, byłem w Nairobi NP. Sam wjazd do parku to 11k KES z groszami czyli około 310zł. Do tego miejsce w jeepie ok 210zł. Najprawdopodobniej można wjechać swoim autem, ale bez znajomości parku choćby gdzie są wodopoje, i bez infa przez radio od innych przewodników co gdzie właśnie jest to wg mnie trochę mija się z celem. Zorganizowane wjazdy do parku są 6.00, 6.30, 13.00 i 13.30. Lepiej wybrać poranek, gdyż w środku dnia zwierzaki chowają się przed upałem i ciężej je zobaczyć. Nosorożców było całe multum, szacuje że przez 5h i przez 60 przejechanych kilometrów widziałem ich kilkadziesiąt. Co i rusz chodziły po 3 - 4 sztuki. Do tego lwy, które ponoć bardzo cieżko zobaczyć bo spią schowane po 22h na dobę. Były też hipopotamy (ale ochladzały się we wodzie), kilka gatunków małp, kilka gatunków antylop, bawoły i trochę ptactwa. Wcześniej na safari byłem i na Sri Lance i w Nepalu ale dopiero wczorajsze wywarło na mnie niesamowite wrażenie. Poniżej kilka "behind scenes" jak poszło info gdzie są lwy.
| |||||||
| Autor: | marcin.krakow [ 28 Gru 2025 21:41 ] | |||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | |||||||||||||||||||||||||||||||||||
Na wczorajszy poranek zaplanowany miałem lot do Ukundy (UKA), lotniska położonego zaraz przy Diani Beach. Lotnisko wylotowe to tym razem Nairobi Wilson, obsługujące przedewszystkim loty krajowe oraz kilka destynacji w Tanzanii takich jak Kilimanjaro, Arusha czy Zanzibar. Lotnisko o tyle nietypowe, że każda linia ma swój osobny terminal. Ja leciałem Sywardem (OW) i w ich poczekalni znajdują się same sofy i fotele, gdzie śmiało mogą się rozsiąść pasażerowie dwóch lotów oraz jest możliwość skorzystać z kawiarenki. Linia nie oferuje odprawy online, czekamy aż pasażerowie naszego lotu zostaną wywołani do stanowisk, gdzie można poprosić o preferowane miejsce i zostanie nam ono przydzielone. Następnie znów wracamy na sofy i czekamy na wywołanie do kontroli bezpieczeństwa. Po przejściu tejże, czekamy na komplet pasażerów na airside i idziemy przed płytę lotniska do samolotu a bagaże transportowane są wózkiem hotelowym. W czasie trwania rejsu podróż umila nam zbożowe ciasteczko, które możemy popić wodą, pepsi lub mirindą. Po wylądowaniu zamawiam uberka, zostawiam rzeczy i chciałem pojechać do African Pool, ale trafiłem na jakiegoś zakręconego jak świński ogon kierowcę, który jadąc po mnie pytał gdzie wogóle jedziemy a potem o to samo kiedy wsiadłem. Stwierdził, że to bardzo daleko (10km) i że boi się, że mu auto padnie. To po kiego grzyba akceptował kurs? Tuktukarze wołali po... 30$ Wracając do hotelu umawiam się z kierowcą ubera na jutro na kurs do MBA na 3500 KES, korzystam jeszcze z basenu i czas iść spać by obudzić się na dzisiejszy lot do Ugandy. Kierowca jest pod moim hotelem kilka minut przed czasem i ruszamy w stronę lotniska gdzie dojazd zajmuje niecałą godzinkę. Tutaj po szybkiej odprawie udaję się do przyjemnego saloniku a następnie pod gate gdzie panuje prawdziwy haos, bo z jedego gate są 2 równolegle loty na raz! Ba, najpierw czeka się do ponownego security, po którym dopiero wpuszczą nas pod "właściwy" gate (coś jak odloty Scoota z SIN), a tutaj również z jednej bramki odlatują dwa loty: Etiopian i Uganda Airlines a na ekranie świeci się flyDubai Po zajęciu miejsc miał miejsce rasistowsko-bodypozytywny skandal, bo poprosili mnie żebym usiadł w emergency przy skrzydle, a babkę, która przysięgam nie zmiesciłaby się do drzwi ewakuacyjnych posadzili na moim miejscu, czyli jak najdalej od nich bo w pierwszym rzędzie zaraz za C. Na serwis wjechała kanapka (do wyboru kurczak, wołowina lub wege) i wachlarz napojów do wyboru. Od razu po wylądowaniu i przejściu przez kontrolę paszportową przejmuje mnie ziomek z samochodem, kierujemy się w stronę portu a następnie udaję się w godzinny rejs (one way) w kierunku małej wysepki, przez którą przebiega równik. Po Ekwadorze i Sao Tome jest to mój trzeci raz na równiku. I nie uprzedzając faktów - na pewno nie ostatni.
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Autor: | marcin.krakow [ 30 Gru 2025 13:54 ] | |||||||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | |||||||
Kolejnego dnia wstaję o 6, po wymeldowaniu i śniadaniu jedziemy na kolejny równik, tym razem ten przebiegający przed ląd. Miejsce docelowe oddalone jest od lotniska o około 100 km a droga zajmuje 2,5 godziny. Na miejscu zastajemy dwa bliźniacze "pomniki" równika po dwóch stronach drogi a za nimi dwie knajpki, które szczycą się tym, że przebiega przez nie granica półkul. Jest trochę straganów z pamiątkami, ale uważam, że kiepskimi jak na potencjał tego miejsca. Można też zrobić eksperyment z kierunkiem wiru wody po obu stronach równika, a także braku takowego na samym nim. W równikowej restauracji jem śniadanie ustawiając stolik na obu półkulach jednocześnie i ruszamy w drogę powrotną, która jeszcze się wydłuża z powodu przejazdu prezydenta. Cała stukilometrowa trasa obstawiona jest potężną liczbą policji i wojska uzbrojonego po zęby. Dojeżdżamy w końcu na lotnisko, na którym panuje straszne zamieszanie, a przejście przez kontrole bezpieczeństwa i kontrolę paszportową trwało niemal 2 godziny a i tak troszkę kolejki ominąłem, mówiąc, że lecę moją trasę ale wcześniejszym lotem. Lot do Etiopii bez większej historii, jednak posiłku nie zrecenzuję, bo koleszce siedzącemu obok mnie tak jechało spod skrzydła, że odebrało mi ochotę na posiłek. Przy boardingu dowiedziałem się także, że mój kolejny lot mam konkretny overbooking, więc wykorzystuję tą informację zagadując do obsługi przy boardingu na kolejny lot. Nie wiem jak oni to zrobili, ale zamiast overa, samolot poleciał jeszcze z kilkoma wolnymi miejscami. Dalej jednak widziałem szansę na "utknięcie" w stolicy Etiopii, ponieważ nasz autobus dobre 10 minut stał pod złym samolotem. Cały lot do FRA przesypiam, rano biorę prysznic w jednym z saloników LH i dzięki temu będę mógł pojechać prosto do roboty nie zahaczając po drodze o dom. Ostatnia kreska, cóż mogę napisać, dostałem tradycyjną czekoladkę i butelkę wody. I tak dobiega końca kolejna podróż, ale spokojnie, kolejna jest tuż za rogiem
| ||||||||
| Autor: | marcin.krakow [ 31 Gru 2025 10:50 ] | ||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | ||
W odwiedzeniu 7 kontynentów nie mogło zabraknąć… Europy. Lecę więc przywitać Nowy Rok w Rydze. Na powrocie miałem mieć 6 godzin na Wilno, ale pozmieniał się rozkład i muszę wracać „troszkę” naokoło. W obu krajach (Litwa, Łotwa) już byłem, ale nie samolotem, więc licznik odwiedzonych krajów pozostaje bez zmian, ale za to przybędzie kresek i szpilek na mapie. Trasa powrotna to także nowa dla mnie linia lotnicza i nowe saloniki.
| |||
| Strona 3 z 5 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |