Forum strony Fly4free.pl
https://forum.fly4free.pl/

"Trudniejsze " lądowania- jakie mieliście ?
trudniejsze-ladowania-jakie-mieliscie,135,7143
Strona 1 z 2

Autor:  jbond [ 28 Lis 2011 14:33 ]
Temat postu:  "Trudniejsze " lądowania- jakie mieliście ?

Hej

Zainspirowany wczorajszym lądowaniem w Gdańsku Wizzera z Bergamo, chciałem się Was spytać jakie są wasze doświadczenia.

Po raz pierwszy miałem strach w oczach podczas wczorajszego lądowania ( wiało tak,że nawet podczas postoju na lotnisku samolotem miotało )- kuźwa samolot "spadał" kilkukrotnie- żałowałem, że przyjmuje to na trzeźwo :-).

Wydawało mi się , że moje dotychczasowe lądowanie jakieś 6-7 lat temu na w Jogjakarcie po trzęsieniu ziemi, gdy pas startowy wyglądał jak obwodnica gdańska przed remontem-było niebezpieczne, ale to wczorajsze, mi na pewno utkwi na dłużej w pamięci.

Jestem pełen uznania dla pilotów którzy dają w takich warunkach radę.

Albo może , jestem przewrażliwiony :-)


Ps.

Nie jestem pewien czy umieściłem to w dobrej kategorii, jeśli źle- proszę o przeniesienie.

Autor:  Magma [ 28 Lis 2011 15:47 ]
Temat postu:  Re: "Trudniejsze " lądowania- jakie mieliście ?

Lądowanie, które utkwiło mi w pamięci może samo do najgorszych nie należało, ale lot i podejcia do lądowania przysporzyły mi strachu. Leciałam ze Stanstead do Katowic, ale okazało się, że jest okropna mgła, więc polecieliśmy nad Kraków. Tam zatoczyliśmy kilka kół, a że lotnisko w Krakowie z lotu ptaka znam dobrze - wiedziałam już, że coś się dzieje.... Poza dużymi trubulenacjami kapitan utrzymywał z nami stały kontakt, co wcale dobrze nie wróży, a w pewnym momencie stewardessa Ryanair'a przebiegła przez samolot z przerażoną miną i wtedy już wiedzieliśmy, że w Krakowie też nie wylądujemy. Polecieliśmy zatem do Wrocławia i tam w koncu udało się wylądować. Pilot wposminal o trudnych warunkach, ale mimo to stewardessa powinna zachować spokój, bo to ona napędziła najwięcej strachu ludziom, którzy nie rozumieli o czym mówi kapitan. (pomijając fakt ze mial smieszny hiszpanski akcent, częśc Polaków lecących tym lotem nie znała angielskiego)

Autor:  Alexx [ 28 Lis 2011 19:40 ]
Temat postu:  Re: "Trudniejsze " lądowania- jakie mieliście ?

Fajny temat :-)

Z moich +- 80 lotów to najgorzej było w Eilat (lot z Tel Avivu z El Al). Ładna pogoda, zadne turbulencje, idealne warunki. Tylko wygladało to ze pilot laduje po raz pierwszy. Tak jak z nami trzasknał na ziem to nikdy przed i nigdy po nie zazyłem.

Autor:  Pawel_T [ 28 Lis 2011 19:49 ]
Temat postu:  Re: "Trudniejsze " lądowania- jakie mieliście ?

Alexx napisał(a):
Fajny temat :-)

Z moich +- 80 lotów to najgorzej było w Eilat (lot z Tel Avivu z El Al). Ładna pogoda, zadne turbulencje, idealne warunki. Tylko wygladało to ze pilot laduje po raz pierwszy. Tak jak z nami trzasknał na ziem to nikdy przed i nigdy po nie zazyłem.

Mialem cos podobnego w sierpniu, tyle ze w Marsa Alam. Lecialem AirExplore (na kodzie Entera) i caly lot byl super, ale jak uderzyl o pas to malo mi aparat z reki nie wypadl :D

Autor:  mm0512 [ 01 Gru 2011 03:52 ]
Temat postu:  Re: "Trudniejsze " lądowania- jakie mieliście ?

http://en.wikipedia.org/wiki/Cyclone_Emma_(2008)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Emma_(orkan)
1 marca 2008 byłem w Wiedniu, nie byłem w stanie iść, wiatr mnie przewrócił, po ulicy latały kawałki rusztowań, jedno trafiło w jadącą karetkę. 2 marca leciałem VIE-MUC-WRO, było już dużo spokojniej, ale podczas lądowania we wro samolotem ostro huśtało. Lot był wykonywany przez któregoś z podwykonawców Lufy, jakiś Augsburg czy Tyrolean, kapitan miał mocny włoski akcent i ciągle coś gadał, mało go rozumiałem. Z mojego laickiego punktu widzenia (czy raczej siedzenia) wyglądało to tak jakbyśmy dłużej niż zwykle lecieli nad samym pasem, w momencie gdy samolot wypoziomował się na chwilę to pilot szybko przysadził maszynę.

Autor:  alav [ 01 Gru 2011 08:42 ]
Temat postu:  Re: "Trudniejsze " lądowania- jakie mieliście ?

Półtora roku temu leciałem z Curitiby do Sao Paulo brazylijskimi liniami GOL. To było najgorsze lądowanie w moim życiu. Samolot tak mocno spadł na pas, że ci, co mieli luźniej zapięte pasy, niemal walnęli głowami o sufit. Połowa ludzi zbladła. Ja powietrze z płuc wypuściłem chyba dopiero w momencie, gdy samolot się zatrzymał;)

Autor:  alef [ 01 Gru 2011 09:57 ]
Temat postu:  Re: "Trudniejsze " lądowania- jakie mieliście ?

moje trochę z innej beczki, ale również mega adrenalina
leciałem z Dallas do San Jose. Pogoda była przepiękna, więc cały lot nuda, nuda, nuda ;) . Podejście do lądowania standardowe...ale do czasu...na wysokości na oko 10-15m nad pasem nagle wielki huk, silniki na pełny ciąg, a samolot dość ostro w górę. Pojawia się konsternacja - co jest grane? Pilot ani słowa, stewardessy też. Robimy kółko nad lotniskiem i kolejne podejście...ten sam kierunek...tyle, że na równoległym do poprzedniego pasie. Nos w oknie i nagle serce chyba na 200bpm wskakuje. Pas, do którego podchodziliśmy za pierwszym razem w kapitalnym remoncie...żadnego sprzętu, tylko jakieś barierki - a za nimi jak po bombardowaniu.
Nie wiem czy pilot się pomylił, czy może złą ścieżkę mu podano...w każdym razie serducho miałem przez chwile w gardle.

Autor:  rw30 [ 27 Lut 2012 14:14 ]
Temat postu:  Re: "Trudniejsze " lądowania- jakie mieliście ?

Madryt -->London Stansted, 17 lutego, by rajaner

nic wielkiego w porownaniu do tego co czytam w poprzednich postach, ale takiego uderzenia o ziemie przy ladowaniu to jeszcze w zyciu nie przezylem, 90% kobiet krzyknelo w momencie tego uderzenia

Autor:  Magma [ 27 Lut 2012 14:44 ]
Temat postu:  Re: "Trudniejsze " lądowania- jakie mieliście ?

rw30

uwielbiam twoja stopke... :)
p.s. sory za offtop.

Autor:  jasek [ 27 Lut 2012 16:47 ]
Temat postu:  Re: "Trudniejsze " lądowania- jakie mieliście ?

alef napisał(a):
moje trochę z innej beczki, ale również mega adrenalina
leciałem z Dallas do San Jose. Pogoda była przepiękna, więc cały lot nuda, nuda, nuda ;) . Podejście do lądowania standardowe...ale do czasu...na wysokości na oko 10-15m nad pasem nagle wielki huk, silniki na pełny ciąg, a samolot dość ostro w górę. Pojawia się konsternacja - co jest grane? Pilot ani słowa, stewardessy też. Robimy kółko nad lotniskiem i kolejne podejście...ten sam kierunek...tyle, że na równoległym do poprzedniego pasie. Nos w oknie i nagle serce chyba na 200bpm wskakuje. Pas, do którego podchodziliśmy za pierwszym razem w kapitalnym remoncie...żadnego sprzętu, tylko jakieś barierki - a za nimi jak po bombardowaniu.
Nie wiem czy pilot się pomylił, czy może złą ścieżkę mu podano...w każdym razie serducho miałem przez chwile w gardle.

Czy takie coś kwalifikuje się już pod incydent lotniczy?

Autor:  matt [ 27 Lut 2012 17:13 ]
Temat postu:  Re: "Trudniejsze " lądowania- jakie mieliście ?

Myślę, że nawet poważny incydent. Zgodnie z definicją to taka sytuacja, kiedy o mało nie doszło do wypadku lotniczego. tutaj myślę, że można uznać, że przesłanka ta zotała wyczerpana.

Autor:  Nailea [ 27 Lut 2012 18:09 ]
Temat postu:  Re: "Trudniejsze " lądowania- jakie mieliście ?

Ryanair Gdańsk-Leeds: w momencie zetknięcia z pasem startowym kilkoro pasażerów uderzyło głowami w fotele przed nimi. Za ostro wylądował pilot....

Drugim razem leciałam z London Stansted to Gdańska Wizzairem. Na Stansted była rano mgła i złapaliśmy godzinne opóźnienie siedząc w samolocie bo nie chcieli nas wypuścić. W końcu się udało. :) Jak byliśmy nad Gdańskiem to kapitan powiedział, że jest mgła i pokrązymy nad miastem około 15 minut i wtedy wylądujemy. Po 20 minutach powtórzył ten sam komunikat. Po jakiejś godzinie latania nad Gdańskiem usłyszeliśmy, że lądujemy. Telepało nami trochę ale nie było tak źle. Za oknami mleko i już wszyscy myślelismy, że zaraz zetkniemy się z ziemią a tu nagle ryk silników i ostro w górę. Przez chwilę nie wiadomo było o co chodzi. Doświadczyliśmy missed approach. kapitan uspokoił, że to normalna procedura. Nie zobaczył na czas pasa startowego więc musiał podnieść samolot. Po około 25 minutach ponownego krążenia nad Gdańskiem udało się wylądować. Trochę strachu było, zwłaszcza, że było to krótko po awaryjnym lądowanie kpt Wrony na Okęciu. :) Dało się słyszeć komentarze, że podwozie się nie wysunęł. Niekótrzy byli przerażeni. :)

Autor:  pgruszka [ 27 Lut 2012 18:40 ]
Temat postu:  Re: "Trudniejsze " lądowania- jakie mieliście ?

Nie, żaden to incydent. Odejście na drugi krąg to normalna procedura. Może być skutkiem nieustabilizowanego podejścia (za szybko, za wysoko, silne podmuchy), ruchu na pasie, błędu etc. Sytuacja nienormalna, wymagająca raportu i, jeżeli nie dojdzie do uszkodzenia struktury samolotu, ani obrażeń ciała osób na pokładzie, jest kwalifikowana jako incydent, to np. procedura przerwanego startu.

Podchodząc do lądowania mentalnie jesteś przygotowany na odejście na drugi krąg, jeżeli wszystko gra, wtedy lądujesz;)

Autor:  matt [ 27 Lut 2012 18:51 ]
Temat postu:  Re: "Trudniejsze " lądowania- jakie mieliście ?

Cytuj:
Nie, żaden to incydent. Odejście na drugi krąg to normalna procedura
Odejście na drugi krąg jest normalną procedurą, ale wykonywanie podejścia na pas wyłączony z użycia, który absolunie nie nadawał się do lądowania (tak jak opisywał kolega wyżej) pod wpływem błędu załogi lub kontroli ruchu lotniczego kwalifikuje się do uznania za incydent lotniczy. Bowiem "incydentem lotniczym jest zdarzenie inne niż wypadek lotniczy, związane z eksploatacją statku powietrznego, które ma wpływ lub mogłoby mieć wpływ na jej bezpieczeństwo". Tutaj można się spierać czy byl to poważny incydent czy po prostu incydent, ale to zależy od konkretnych okoliczności, które wskazywałyby, że o mało nie doszło do wypadku lotniczego. W każdym razie uważam, że był to incydent, spodowany czynnikiem ludzkim i powienien zostać zgłoszony do odpowiednika Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.

Autor:  jasek [ 28 Lut 2012 01:25 ]
Temat postu:  Re: "Trudniejsze " lądowania- jakie mieliście ?

Wytłumaczenie pgruszka jest dla mnie dość przekonywujące, bo właśnie chodziło mi o to czy to jest incydent w rozumieniu przepisów ruchu lotniczego takie który wymaga sporządzenia raportu. Zresztą pewnie można to sprawdzić, jeśli kolega alef odszukałby dokładnie co to był za lot. Po przemyśleniu też mi się wydaje, że to nie incydent bo wtedy przygoda koleżanki Nailea też by się kwalifikowała, bo to analogiczna sytuacja przerwanwego podejścia do lądowania.

Ja swoje najgorsze (jak narazie) lądowanie zaliczyłem na pokładzie Fokkera 50, jak siadał w zimie na zaśnieżonym pasie w Rydze. Co więcej przymknęło mi się oko, więc jak obudziłem się w samolocie który cały się trząsł to byłem pewien, że spadamy :).

Autor:  mikerus [ 28 Lut 2012 03:00 ]
Temat postu:  Re: "Trudniejsze " lądowania- jakie mieliście ?

jasek napisał(a):
Wytłumaczenie pgruszka jest dla mnie dość przekonywujące, bo właśnie chodziło mi o to czy to jest incydent w rozumieniu przepisów ruchu lotniczego takie który wymaga sporządzenia raportu. Zresztą pewnie można to sprawdzić, jeśli kolega alef odszukałby dokładnie co to był za lot. Po przemyśleniu też mi się wydaje, że to nie incydent bo wtedy przygoda koleżanki Nailea też by się kwalifikowała, bo to analogiczna sytuacja przerwanwego podejścia do lądowania.


12.12.2011 Ryanair podchodzi do lądowania na drodze kołowania - piloci w porę zauważyli błąd i zrobili go around. PKWL zakwalifikowała to jako poważny incydent.
Moim zdaniem analogia z sytuacją, gdy próba lądowania miała miejsce na nieczynnym pasie startowym jest oczywista.

A co do moich lądowań... 19.07.2007, Wiedeń - największa burza od 30 lat (a przynajmniej tak pisały gazety) w stolicy Austrii. Bardzo malowniczy widok, mnóstwo wyładowań pod nami i długie kręcenie w holdingu.
Innym razem lądowanie w Bratysławie przy olbrzymim oberwaniu chmury i wichurze. Nawet stewki biły brawo pilotowi;)

Autor:  Pennywise [ 28 Lut 2012 08:52 ]
Temat postu:  Re: "Trudniejsze " lądowania- jakie mieliście ?

Ja miałem przygodę 2 lata temu podczas swojego pierwszego lotu z Warszawy do Sztokholmu Skavsta. Schodzącym do lądowania samolotem zaczęło tak rzucać, że ludzi trzymały chyba tylko pasy bezpieczeństwa. Przede mną siedziało dwóch gości, którzy wracali tam do pracy i tylko mówili między sobą:

- to k**** nie jest normalne!
- co on od********

Pasażerom robiło się gorąco ;)

Autor:  matt [ 28 Lut 2012 10:44 ]
Temat postu:  Re: "Trudniejsze " lądowania- jakie mieliście ?

jasek napisał(a):
Wytłumaczenie pgruszka jest dla mnie dość przekonywujące, bo właśnie chodziło mi o to czy to jest incydent w rozumieniu przepisów ruchu lotniczego takie który wymaga sporządzenia raportu. Zresztą pewnie można to sprawdzić, jeśli kolega alef odszukałby dokładnie co to był za lot. Po przemyśleniu też mi się wydaje, że to nie incydent bo wtedy przygoda koleżanki Nailea też by się kwalifikowała, bo to analogiczna sytuacja przerwanwego podejścia do lądowania.

Ja swoje najgorsze (jak narazie) lądowanie zaliczyłem na pokładzie Fokkera 50, jak siadał w zimie na zaśnieżonym pasie w Rydze. Co więcej przymknęło mi się oko, więc jak obudziłem się w samolocie który cały się trząsł to byłem pewien, że spadamy :).

Ja w dalszym ciągu uważam, że był to incydent. Tutaj bardzo podobna sytuacja: http://www.37000feet.com/report/556069/ ... cutes-a-go Tutaj filmik z wiadomości po próbie lądowania na zamkniętym pasie http://www.timesnow.tv/GoAir-pilot-atte ... 331451.cms

Autor:  Nailea [ 28 Lut 2012 11:33 ]
Temat postu:  Re: "Trudniejsze " lądowania- jakie mieliście ?

A jeszcze mi się przypomniał jeden lot wewnątrz Etiopii. Leciałam z Addis Abeby do Lalibeli z międzylądowaniami w Bahir Darze i Gonderze samolotem Fokker. Podczas drugiego lądowania w momencie zetknięcia się z pasem prosto na kolana spadł mi panel z lampką i nawiewem. :) Przestraszyłam się, że samolot się rozlayuje ale w rzeczywistości nie było tak źle. :)

Współpasażerowie zszokowani a obsługa przeprosiła i się śmiała....

Image

Image

Autor:  alef [ 28 Lut 2012 12:16 ]
Temat postu:  Re: "Trudniejsze " lądowania- jakie mieliście ?

przyznam, że nigdy się nad tym mocniej nie zastanawiałem czy to był incydent itp.
sprawa dość ciężka do odszukania...przede wszystkim w mojej pamięci, bo wszystko miało miejsce 3 lub 4 września 2004 r. - nie pamiętam dokładnie. wiem tylko tyle, że na koncert linkin park leciałem (5 września w mountain view) i na pewno byłem dzień wcześniej (a może dwa?). lot miałem z virginia beach do san jose z przesiadką w dallas. o ile pamięć mnie nie zawodzi to w san jose lądowanie było w okolicach wczesnego popołudnia, bo po zameldowaniu w hotelu jeszcze do santa cruz pojechałem na wycieczkę.

w domu mam fotki to może z exifów wyciągnę dokładniejsze daty a może i godziny, bo wydaje mi się że jakieś fotki w dallas robiłem.

Strona 1 z 2 Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/