| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Trip to Japan trip-to-japan,215,186949 | Strona 1 z 1 |
| Autor: | Michel69 [ 11 Maj 2015 18:25 ] |
| Temat postu: | Trip to Japan |
Czemu akurat Japonia? - Pytali znajomi. Dla mnie wystarczającym powodem, żeby tam pojechać było to, że jeszcze tam nie byłem. Poza tym Japonia była w Top 10 miejsc, które chciałem zobaczyć najbardziej na świecie. Przed wyjazdem nie interesowałem się specjalnie kulturą Japonii, ani szybkim pociągami(to uległo zmianie po wyjeździe ![]() Sugestywny artykuł w Angorze przed wylotem ![]() Zaczeliśmy od japońskiego jedzenia w locie z Monachium do Tokio ![]() Wylądowaliśmy w Tokio - Haneda ![]() W Tokio byłem trochę zaskoczony, że nie czuć, że to wielkie miasto - jedno z najwięszych na świecie, tylko czuć świeże morskie powietrze. Drugie wrażenie miałem takie, że jest dużo b.nowoczesnych rozwiązań, ale przelatają się z tymi starymi - np. zwisające kable jak w mniej rozwiniętych krajach. ![]() Już po drodze lotniska i z pokoju widzieliścy kwitnącą wiśnię, - był 27.03.2015r. Tak naprawdę, wiśnie kwitną jedna po drugiej, a nie na gwizdek, także jedne jeszcze nie zakwitły, drugie właśnie zakwitły, a trzecie już opadały podczas naszej wycieczki. ![]() Tego dnia doszliśmy do Tokio Sky tree - Wieży widokowej - 634m n.p.m. Wjechaliśmy na nią kolejnego dnia. Ten złoty plemnik, to pomnik kropli piwa Asahi - swoją drogą świetne piwo! ![]() Tego dnia obaliłem też swoją własną teorię, że Japończycy znają dorze j.angielski. Znają go niektórzy, ale ogólnie znajomość j.angielskiego jest słaba. Przekonaliśmy się o tym chcąc kupić japońską kartę do tel., żeby mieć internet...w końcu się udało, ale nie było łatwo. ![]() Japonię kulinarną wyobrażałem sobie jako nieskończony ciąg sushi barów i restauracji. Not. Sushi schodzi na drugi plan. Podstawowym jedzeniem w Japonii są taki potrawy jak powyżej - np. cos a la. zupa Udon -zupa z kluskami, kielkami, jajkiem, kapusta i plasterkiem jakiegos miesa na goraco, kurczak w tempurze, nadziewane mieso na patyku z grilla, zupa z wodorostow, osmiornice, cos a la ciasto paczkowe i np. mięso zapiekane w tym cieście i inne rzeczy ktore trudno zidentyfikować. ![]() Sushi i sashimi, choć też spotykane, nie jest codziennym jedzeniem Japończyków! ![]() Po jedzeniu czas na Pachinko, ulubioną grę miejscowych po pracy, po szkole, w wolnej chwili. Podobna do pinball, kasyna są w Japonii zakazane, ale nie to. Nadszedł czas na Fudżi! Z Tokio można tam podjechać pociągiem w 2h. Fudżi (czynny stratowulkan i zarazem najwyższy szczyt Japonii (3776 m n.p.m.) można zbodyć tylko latem - bez odpowiedniego sprzętu itp., ale trudno i tak było świetnie. ![]() ![]() Najpierw podjechaliśmy piociągiem od strony wschodniej, a potem pojechaliśmy do Kawaguchiko - na północ od Góry Fudżi. ![]() ![]() To kraina Pięciu Jezior Fudżi - to jezioro Kawaguchiko. Postanowiliśmy je obejść, miało strasznie dużo zakrętów i zajęło nam to sporo czasu. Po kilkunastu km spaceru doszliśmy do wniosku, że lepszy byłby rower ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Po drodze słodkaliśmy takiego słodziaka! Ps. Pies też był ładny - to rasa Pomeranian. Japończycy mają mało psów, ale jak już mają to konkretne! ![]() ![]() ![]() ![]() 36 widoków na Górę Fudżi - znany motyw w sztuce: ![]() Zaczęło się już robić późno, ale postanowiliśmy pobiec jeszcze nad 2gie z 5ciu jezior Fudzi - Saiko - udało się zobaczyć dwa z Pięciu Jezior Fudżi. ![]() ![]() ![]() Na koniec wyprawy wypiliśmy zasłużone piwo Fujiyama i zjedliśmy chipsy o smaku zupy z kraba. Na szczęsie udało nam się złapać autobus do Kawaguchiko, stamtąd pociąg do Tokio. Cd. wkrótce. | |
| Autor: | Michel69 [ 03 Cze 2015 19:53 ] |
| Temat postu: | Trip to Japan- Part.2 Back to Tokio |
Po wycieczce na Górę Fudżi wracamy do Tokio. Noc jeszcze młoda, więc jedziemy do dzielnicy rozrywki Shinjuku. ![]() Dworzec Shinjuku jest wielkości ośmiu dworców Warszawa Centralna. Jeszcze dobrze nie znamy komunikacji w Tokio, okazało się, że jest tu kilka różnych rodzajów komunikacji miejskiej : metro, pół-metro-pół-pociąg, lokalny pociąg, pociąg, szybki pociąg shinkansen. Wszyskie te środki transportu jeżdżą po albo pod Tokio i są na nie różne bilety. Ale przy posiadaniu Japan Rail Pass i biletu na metro, można jeździć wszystkim. Poruszanie się po tym dworcu na początku to wyzwanie, ale w końcu dajemy rade. W oczy rzucają się neony z reklamami i zdjęciami jedzenia i nie to nie sushi! ![]() ![]() Gry i Pachinko to norma, grają wszyscy, w środku panuje niezły hałas! ![]() ![]() ![]() Karaoke. ![]() Street-artyści grają coś w stylu disco. To wyglądało jak małże/przegrzebki, a w hotelu mieliśmy tylko czajnik, bez szans, żeby to ugotowac ![]() Kolejny dzień zaczynamy od Świątynii Sensoji. Generalnie Japończycy nie się zbyt religijni. Czy to Shinto, czy buddyzm, odwiedzają swoje świątynie raz w roku i to bardziej wynika z tradycji. Przy Świątynii Sensoji jest ogromny targ. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Do samej świątynii nie można wejść, najwyżej popatrzeć na "ołtarz". Obrządki shinto, które zaobserwowaliśmy to: okadzanie się dymem, wrzucanie monet do kotła i dzwonienie poprzez ciągnięcie za długą szarfę uwieszoną u dzwona. ![]() ![]() ![]() ![]() Świątynia płynnie przechodzi w wielki targ, na którym głównymi klientami są Japończycy. "Japonki" wyglądają tutaj inaczej niż u nas, ale odpuszczamy, nasze plecaki nie są bez dna. ![]() Maski Power-rangers, kimona, paleczki, obrazki i tysiące innych Japońskich mniej lub bardziej kiczowatych pamiątek. Idziemy dalej. ![]() ![]() Nie bym był sobą, jakbym tam nie wjechał. Tokio Sky Tree 634m. wysokości, można wiechać na tarasy na wysokości 350m i 450m, wjeżdżamy! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Niezły widok na jedno z największych miast świata. Tokio, Jokohama i Kawasaki, które są ze sobą połączone jak Warszawa, Piaseczno i Łomianki (co za przykład ![]() ![]() Widok w dół też niezły. Podobno z tej wieży przy dobrej widoczności widać Górę Fudżi, chyba przez lunetę i nie wiem jak dobrej widoczności... Zjeżdżamy na dół. 90 sekund windą z 450m do 0m dłuży się niemiłosiernie. Tokio nie jest szalone, ale pojedynczy ludzie jak najbardziej. ![]() ![]() Z wieży widzimy Park Sumida, pełny kwitnących wiśni. Wybrałem właśnie ten termin, żeby zobaczyć kwitnące wiśnie. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Jest wiele odmian kwitnącej wiśni, łączy je to, że nie mają owoców. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Świątynia w parku Sumida ![]() Po drodze natrafiamy na muzeum Edo-Tokio. Może być, ale nie jakieś świetne. Pokazane jest jak kiedyś żyli i żyją Japończycy. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Ciąg dalszy w Trip to Japan- Part.3 More Tokio | |
| Autor: | Michel69 [ 08 Cze 2015 19:42 ] |
| Temat postu: | Trip to Japan- Part.3 More Tokio |
Robi się już późno. Wtedy (29.03.2015) w Tokio robiło się ciemno o 18, co było słabe pod względem zwiedzania, bo było mniej czasu na oglądanie za dnia. Idziemy do Parku Ueno. Podziwiamy ciemno- różowe wiśnie. Najlepsze, że Japończycy są nie mniej zachwyceni kwitnieniem wiśni niż my. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() W parku panuje niemały ścisk. W Japonii jest mało psów, ale jak już są to konkretne, wyglądają jak małe misie. ![]() Kawałek dalej widzimy jakieś okropne czarne ptaszyska - nie wiem, co to mogło być. ![]() Jest już 19nasta, od śniadania minęło trochę czasu, robimy się bardziej głodni. Przypadkiem natrafiamy na targ z "ulicznym" jedzeniem. Japan street food to ogólnie nabite na patyk rozmaitości. Mogą to być paluszki krabowe, ośmiornice, suszone ryby, jakieś grzyby, wodorosty, warzywa, niezidentyfikowane potrawy ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Decydujemy się na paluszki krabowe z grilla, całkiem smaczne. ![]() Po zaspokojeniu pierwszego głodu idziemy poszukać Sushi/Sashimi, bo taki był pierwotny plan. Natrafiamy na małą knajpkę z taśmą na ladzie. W takich miejscach można zjeść najtaniej sushi/sashimi w Japonii. Za 2 os. i po kilka porcji, jak poniżej, do tego 2 piwa, płacimy 150zł, podobnie jak w Warszawie. Po jedzeniu jedziemy prosto do dzielnicy Shibuya. Jest rozrywkowa, dużo młodzieży, ogólnie jest tam dużo ludzi! Zmierzamy do Shibuya crossing. ![]() ![]() Shibuya crossing. Zaraz na skrzyżowanie wejdzie 5 tysięcy ludzi! Ale dopiero jak będzie zielone, to nie Londyn, Paryż czy NYC! ![]() I weszli na skrzyżowanie składające się z pasów o szerokości 15m ułożonych jak gwiazda pięcioramienna. Jedni się spieszą, drudzy na luzie, trzeci strzelają selfi na środku ulicy (jak my ![]() W Japonii jak się zapomni kupić napoju, to nic nie szkodzi, co 10m są automaty z napojami. Można natrafić na niedobrą herbatę, a można też na pyszny sok winogronowy. Co ciekawe w niektórych automatach można kupić gorącą kawę w puszce, w jeszcze innych piwo, a w jeszcze innych no właśnie, o tym później. ![]() Nie bez trudu odnajdujemy swoją trasę na zatłoczonym dworcu Shibuya, który jest wielkości ośmiu dworców Warszawa Centralna i zmierzamy do naszego ciasnego pokoju w hoteliku Flexstay Higashi-jujo. Jest już druga w nocy, a kolejny dzień zaczyna się bardzo wcześnie! ![]() Muszę jeszcze zaznaczyć, że mimo tłoku, Japończycy zachowują się w komunikacji w sposób kulturalny, tzn. czekają w kolejce, aby wejść do metra/pociągu, nie pchają się (chyba, że inaczej nie pojadą, bo jest mega tłok Następnego dnia wstajemy rano, o godz. 7:30 jesteśmy juz na targu rybnym Tsukij. ![]() ![]() ![]() Ruch na tym targu jest obłędny, nie tylko duży. Ledwo udaje nam się przejść, aby nas nie przejechali tymi śmiesznymi samochodzikami. ![]() Do środka niestety nie pozwalają nam wejść, o czym informuje ochroniarz i sklepikarze. ![]() Obserwujemy ten kocioł z boku. Miejsce, gdzie tuńczyk zamienia się w Sashimi jest głośne, gwarne, praca naprawdę wre, nie ma ani sekundy do stracenia! ![]() Śmieszne samochodziki składają się z "beczki", na której jest kierownica, stojącego miejsca dla kierowcy i plandeki. Są mega skrętne i dość szybkie. ![]() ![]() Jesteśmy w dzielnicy portowej, idziemy się przejść po okolicy. Natrafiamy na dzielnicę biznesową, coś w stylu Canary Wharf. ![]() Jest 8:40, ludzie zmierzają do pracy. Kojarzy mi się to tylko z Zombi walk. ![]() ![]() Ciąg dalszy w kolejnej części. Trip to Japan- Part.4 Long walk and night life Tokio | |
| Autor: | Michel69 [ 17 Cze 2015 21:39 ] |
| Temat postu: | Trip to Japan- Part.5 Hokkaido! |
Wstajemy rano, słońce już wschodzi, możemy ruszyć dalej. W planie mamy przejazd na północ 1500km pięcioma pociągami. Na wyspie Honsiu są super szybkie pociągi, ale już na innych wyspach np. na Hokkaido i Kiusiu są wolniejsze pociągi. Plan przedstawia się następująco, tylko, że pociągiem, nie samochodem, ale googlemaps nie dał rady wyznaczyć tej trasy pociągiem. ![]() Widok z okna w Tokio, hotel Higashi-jujo. Opuszczamy nasz mały pokoik w Tokio: 8m^2, łóżko chowane na ścianę, na lewo od wejścia mała łazienka: umywalka, toaleta, mini wanna 0,5m/1m z prysznicem, mały zlew z palnikiem w pokoju, bardzo mały kredens i hmm okno. W większości miejsc, w których byliśmy w Japonii pokoje w hotelach tak właśnie wyglądały. ![]() To co mnie zdziwiło w Japonii, to to, że to nowoczesny kraj, ale dużo jest starych rozwiązań, np. ten kredens albo zwisające kable na bocznych uliczkach. ![]() O 7:00 jesteśmy już na dworcu Ueno, skąd odjeżdżają Shinkanseny. Małe śniadanie w postaci kanapek Onigiri i o 7:30 odjeżdża nasz pociąg. ![]() Pociągi w Japonii są świetne, nie spóźniają się, są szybkie i komfortowe, a jazda pociągiem w Japonii jest o niebo lepsza niż w Polsce. ![]() Shinkansen z wagonami sypialnymi. Całujące się Shinkanseny. ![]() Po drodze w pociągu nie może zabraknąć bento - pudelka rozmaitości ! ![]() Po wielu godzinach w 3 pociągach dojeżdżamy do Hakodate. Zrobiło się zimno, wyciągamy kurtki i przesiadamy się w pociąg, który przejeżdża pod dnem z wyspy Honsiu na Hokkaido. Głębokość wody w tym przesmyku dochodzi do 140m, dodatkowo 100m ziemi, a pod spodem jedziemy my - pociągiem. ![]() Udaje się przeżyć, jesteśmy na Hokkaido. Ta nazwa oznacza "drogę na północ" - zgadza się - pierwszy raz na naszej wycieczce widzimy śnieg - jest 1.04.2015r. Kiedyś była zamieszkiwana przez Ajnów( ich kulturę zgłębiał Bronisław Piłsudski, brat Józefa Piłsudskiego) których Japończycy zaczęli prześladować. W kolejnym okresie na Hokkaido zsyłano wyrzutków, więźniów i ukrywali się tam zbiegli ludzie. Następnie zdecydowano o rozwoju wyspy, która dziś żyje z upraw ryżu, rybołówstwa, browaru Sapporo i turystów. W dużym skrócie naświetliłem tło historyczne, a jak wygląda dzisiaj ? Widać biedne domki, łodzie rybackie, mało ludzi, niedostępne tereny. Hokkaido wygląda trochę jak Mazury, trochę jak Bieszczady, z tym, że na Hokkaido są aktywne wulkany! ![]() Dojeżdżamy do Kushiro, bo tu mieliśmy pierwszy nocleg. Nie ma tam nic ciekawego, a zatrzymaliśmy się tam tylko po drodze do miejsca docelowego - Mashu. Wstajemy rano, jemy śniadanie w stylu japońsko -europejskim i idziemy pieszo z plecakami nad Ocean Spokojny. Od razu poczuliśmy się bezpieczniej. ![]() Idziemy na śmieszny pociąg i jedziemy do Mashu. Miał tylko 1 wagon, bo ta trasa nie jest bardzo uczęszczana. Siadamy, a nagle inny pasażer - Japończyk puszcza na cały głos bumboxa w naszym wagonie. To trochę dziwne, bo generalnie Japończycy w pociągach nawet nie rozmawiają przez tel. Nagle wszystko jest jasne, facet jest nawalony, a ma ze sobą cały arsenał: wódka, wino, piwo itp. Robi sobie drina i zaczyna śpiewać. Dziwna sytuacja, jest 8:30 rano. Widzieliśmy już wcześniej pijanych Japończyków w parku, wcześniej siedzieli w biurze, przynajmniej tak wywnioskowałem, jak jeden zaczął zdejmować białą koszulę, krawat i śpiewać. Jak wypiją, to są trochę nieobliczalni. ![]() Mijamy za oknem bagna, puste pola, lasy i góry. Z daleka widzimy sarny. ![]() ![]() Dojeżdżamy do Mashu. Na dworcu czeka już na nas Japończyk u którego będziemy mieszkać (wcześniej zadzwoniłem, żeby go uprzedzić, uff znał trochę angielski). Jedziemy 20km autem do naszego domku młodzieżowego. Ten Japończyk wygląda bardziej jak Eskimos, albo Kałmuk, taki z Syberii. Japończycy przywędrowali na swoje wyspy z Półwyspu Koreańskiego, ale chyba jego przodkowie bardziej z północy przez wyspę Sachalin. W domku poznajemy jego żonę i syna - prowadzą go razem. Najlepsze, że ten chłopak wygląda jak Anaruk -chłopiec z Grenlandii, jak z książki Czesława Cętkiewicza! Do tego jest pyzaty, ma szeroko rozstawione oczy, ale zna trochę angielski i jest bardzo miły. Pożycza nam 2 rowery - co prawda takie mniejsze górale, bo Anaruk ma 14 lat, ale zawsze. Szybkie przegrupowanie i jedziemy na wycieczkę rowerową! Nasz domek. ![]() I hałda śniegu przed nim. ![]() Chwilę później jesteśmy już nad jeziorem Kussharo.Podobno w środku mieszka potwór Kushi (stąd nazwa), coś jak w jeziorze Loch Ness. Nie widzieliśmy. Śmigamy wzdłuż jeziora Kussharo. ![]() Pod drodze natrafiamy na Onseny - czyli gorące źródła siarkowe, które, są popularne ...,ale latem, a na wiosnę nie ma tam żywej duszy. Ikenoyu Hot Spring ![]() ![]() Po jeziorze pływają łabędzie, ale w przeciwieństwie do polskich mają proste i żółte dzioby. ![]() ![]() ![]() ![]() Po drodze stajemy na jedzenie, to był świetny pomysł, bo była to jedyna restauracja na naszej trasie, w dodatku z dobrym jedzeniem i widokiem na jezioro. ![]() Zupa miso, ryż, krewetki w tempurze. ![]() Zupa z krabem w środku, ryż z kawiorem z łososia. ![]() Spotykamy tu też nielicznych ludzi. ![]() ![]() Jedziemy dalej, a naszym oczom ukazuje się... aktywny wulkan! Wylatuje z niego dym i zielona lawa - siarka. To Mount Io. Podchodzimy obejrzeć bliżej i jedziemy w dalszą trasę. ![]() ![]() ![]() Po przejechaniu ok 60km na przymałych rowerkach od Anaruka docieramy do punktu relaksu - Onsen Kotan. Już wcześniej go sobie wybraliśmy po drodze. Pytamy się jednego z nielicznych ludzi w okolicy, czy po prostu możemy tam wejść i się pomoczyć, facet nie wiem czy zrozumiał, ale przytaknął - wchodzimy. Mężczyźni i kobiety oddzielnie, ale baseny mają połączenie. Siarkowe źródła są bardzo gorące, ledwo udaje nam się zamoczyć. Na zewnątrz temperatura spadła do 0C, ale to nie pomaga. Jest świetnie. Oglądamy zachód słońca. Po ok. 1h przysiadają się do nas Japończycy, bardzo mili, rozmawiamy. Okazało się, że jeden z nich urodził się w Sapporo, potem wyjechał do Tokio, ale wrócił do tej głuszy, aby założyć restaurację. Może to niegłupi pomysł, w promieniu 30km jest tam jedna restauracja, a latem podobno jest więcej ludzi. Przychodzi opiekun onsenu. Zaczyna krzyczeć - Japończyk tłumaczy, że źle położyłem buty. Była tam taka mała przebieralnia męska i damska, obie z taką małą kratką przed nią. Położyłem buty na kratce, a nie przy kratce :/. Tak samo jak moja dziewczyna. Przepraszamy - Japończycy na tym punkcie są bardzo wyczuleni. Wchodzi się do domu, zdejmuje buty i zakłada kapcie, a jak się pójdzie do toalety to czeka nas kolejna zmiana - na kapcie toaletowe! ![]() ![]() ![]() Po 2h kąpieli już mocno wymoczeni ubieramy się, wsiadamy na rower i wracamy ok 2km do naszego domku. Po takiej pełnej wrażeń wycieczce śpimy bardzo dobrze i krótko. Widok z okna naszego domku ![]() Wstajemy wcześnie, bo już o o 5, pakujemy się i czekamy na właściciela, żeby nas odwiózł na pociąg. Wcześniej poprosiłem, żeby nam spakowali śniadanie, bo mieliśmy w cenie. Rano pytam o nie, a gospodarz przeprasza i mówi, że zapomnieli. Mówię dobra, trudno, jedziemy, bo nam ucieknie pociąg. Nic z tego, gospodarz budzi żonę i Anaruka, podnosi głos i zaczyna się krzątanina. Okazało się, że Anaruk upiekł specjalnie dla nas chleb i to taki, który smakował jak polski, ale zapomniał zrobić kanapek. ![]() Nasze nietypowe śniadanie poprawiamy bento z dodatkami! Odpoczywamy, bo w pociągach Japonii się świetnie odpoczywa! ![]() Ciąg dalszy nastąpi. | |
| Autor: | Michel69 [ 08 Lip 2015 20:42 ] |
| Temat postu: | Trip to Japan- Part.6 Not only bombs - Hiroshima&Nagasaki |
Znów w podróży. Plan był taki: przejazd 2500 km pociągiem z Mashu przez Akitę do Nagasaki w 2 dni. W Japonii taka podróż to nie problem, nawet dałoby radę szybciej, ale na Hokkaido i Kiusiu są wolniejsze pociągi i musieliśmy spać po drodze, bo nie mieliśmy biletów na nocne pociągi. ![]() ![]() Wracamy na Honsiu i jedziemy do Akity. To przemysłowe miasto i port nad Morzem Japońskim na północnym-zachodzie Honsiu. Znane jest też z rasy psów hodowanych w tym regionie: https://pl.wikipedia.org/wiki/Akita_(rasa_psa). W zasadzie to tylko tu śpimy, po drodze na południe, a potem na południowy-zachód. Widok z pokoju w Akicie ![]() Do poczytania. ![]() Na śniadanie dostajemy typowo japońskie śniadanie, czyli zupa miso z wodorostami, 3 rodzaje ryżu z dodatkami, do tego surowe jajko, kiełki soji-chyba i sałatę z sosami. Co ciekawe podobny zestaw jak w Akicie na śniadanie dostaliśmy w Kushiro i w Kobe, więc to jakiś standard. Do tego były też elementy śniadania europejskiego, czyli małe bułki i dżem. Jemy i jedziemy w trasę, dobrze, że hotel był połączony z dworcem, bo zaczęło lać. ![]() ![]() ![]() W pociągu bierzemy oczywiście bento i piwo Asahi - cherry blossom edition. Wysiadamy po drodze w Hiroshimie. Chciałem zobaczyć to miejsce, będąc w Japonii. Los Hiroshimy został przesądzony dopiero w dniu wybuchu - 6 sierpnia 1945r. Amerykanie mieli polecieć nad japońskie miasto, gdzie będzie idealna pogoda...a taka była w Hiroshimie. Chodziło o to, aby wybuch miał jak największą siłę rażenia. Na poniższym planie dwie rzeki łączą się w jedną i w ten most - Aioi planowali uderzyć Amerykanie, bo było łatwiej wycelować. Trafili bardzo blisko - 140m od mostu, nieopodal Atomic Bomb Dome, a kiedyś Hiroshima Prefectural Industrial Promotion Hall. To jedyny budynek, który ostał się po wybuchu, znajdował się prawie pod epicentrum wybuchu. Bomba została odpalona ok. 580m nad ziemią, żeby było więcej ofiar. W chwili wybuchu zginęło od razu 78 100 ludzi, 37 400 zostało ciężko rannych, a kilkadziesiąt tysięcy ludzi zginęło w wyniku choroby popromiennej. Nie ma zdjęć z samego dnia wybuchu robionych z ziemi, ale są obrazy. Widać na nich, jak poparzeni ludzie chodzą z wyciągniętymi przed siebie rękami, aby zmniejszyć ból...Japończycy opowiedzieli się po złej stronie konfliktu, ale to niewątpliwie straszne, co ich spotkało. Tak jak ogólnie wojna jest straszna. Na początek plan sytuacyjny. ![]() Idziemy do Parku Pokoju - jedynym miejscu, które przypomina o strasznej historii Hiroshimy. Leje jak z cebra - inwestujemy w parasolki. Miejsce w połączeniu z tą pogodą sprawia iście przygnębiające wrażenie. ![]() Cetonaf upamiętniający wszystkie ofiary wojny ![]() Ogień pokoju, zostanie wygaszony, jak ze świata zniknie wszelka broń atomowa... ![]() ![]() Pomnik pamięci dzieci ![]() Dzwon Pokoju ![]() Atomic Bomb Dome, kiedyś budynek wystawowy prefektury Hiroshimy ![]() ![]() Odchodzimy Park Pokoju - poza nim Hiroshima to zwyczajne miasto japońskie, oczywiście wszystko jest odbudowane i nie ma śladów po wybuchu. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() To niesamowite, ale to drzewo przetrzymało wybuch, bo drzewa są odporne na silne podmuchy wiatru(w tym przypadku od fali uderzeniowej). Ale co z temperaturą ? Na zdjęciach jakiś czas po wybuchu widać jednak, że ostało się parę drzew. ![]() Spędzamy w Hiroshimie ok 2h, wracamy na pociąg i jedziemy dalej. W Hiroshimie są charakterystyczne tramwaje, jeżdżą bardzo wolno i z trudem docieramy na czas na wcześniej upatrzony pociąg do Nagasaki. ![]() Jedziemy dalej! ![]() ![]() Moja dziewczyna śpi, a ja oglądam jak wygląda Kiusiu. Nawet się nie zorientowałem jak wjechaliśmy z Honsiu na Kiusiu - most ma tylko 700m. Kiusiu po drodze wygląda biednie, małe rybackie wsie, pola ryżowe. ![]() ![]() ![]() Docieramy do Nagasaki. Od razu po wyjściu z pociągu czujemy zapach morza i ryb! To przyjemne miasto o zapachu morza, ryb i... kwiatów, o czym przekonamy się później. ![]() Pociąg nie był najszybszy i mocno kołatało, ale tego się spodziewałem, na Hokkaido też były gorsze pociągi. Znajdujemy nasz hotel, szybko rozpakowujemy rzeczy i idziemy...prać. Tak pomyślałem przed wyjazdem, że mniej więcej w połowie wyjazdu zrobimy pranie, żeby nie musieć brać ze sobą tony rzeczy. Oczywiście sprawdziłem wcześniej, czy są pralnie w pobliżu. Proszek kupujemy w Lawson - sieci jak Żabka - nie był prosto, bo sprzedawca nie znał angielskiego i idziemy do pralni publicznej. Miła Japonka - też klientka pokazuje nam jak zrobić pranie i suszenie. Relaksujemy się piorąc przy piwie i małych hamburgerach z Lawson. Ok. 1 wracamy do hotelu, znowu szybki sen i zwiedzamy! ![]() Widok z okna na zatokę w Nagasaki jest świetny! Jest pochmurno, ale gorąco - ok. 30C i zapowiada się na deszcz i burzę. Nie widzieliśmy, aby w Japonii ktoś obchodził Święta Wielkanocne (i nic w tym dziwnego W Nagasaki są widoczne wpływy europejskie: holenderskie, brytyjskie, francuskie. Zwiedzanie zaczynamy od portu. ![]() ![]() Idziemy wzdłuż wybrzeża w stronę Nagasaki Prefectural Art Building. Pod drodze mijamy restauracje z sushi i innymi pysznymi potrawami, ale jest dopiero 9 rano - obiad będzie później. ![]() Mijamy duże przestrzenie i park, gdzie rosną obok siebie wiśnie i palmy, czuć zapach kwiatów, ryb i morza. ![]() Docieramy do Nagasaki Prefectural Art Building - ładny, nowoczesny budynek. ![]() Wchodzimy na dach, skąd roztacza się widok na całe Nagasaki. ![]() ![]() Podświetlone obrazki w środku. ![]() Dalsze kroki kierujemy do kościoła Oura. ![]() To pierwszy kościół, który widzimy w Japonii. W tym kościele w latach 1931-1936r. prowadził misję św. ks. Maksymilian Maria Kolbe. Przyznaje, że nie wiedziałem o tym, że prowadził misję w Japonii. Natrafiamy na muzeum księdza, pokazane były tam lata misyjne, jak i wcześniejsze oraz późniejsze czasy -obóz koncentracyjny Auschwitz. ![]() ![]() Palmy w Nagasaki, tu jest inny klimat niż na położonej 2500 km wyżej wyspie Hokkaido! ![]() Kolejny przystanek to Ogrody Glovera - szkockiego przedsiębiorcy, który prowadził interesy w Japonii - m.in kupował zieloną herbatę i założył ogrody. ![]() Ruchome schody w ogrodach - w Japonii to nie dziwi. ![]() Rezydencja Walkera (kapitana statków i przedsiębiorcy) i fenomenalny widok na Nagasaki. ![]() ![]() Piękny ogród ![]() ![]() ![]() Dom Glovera. ![]() Thomas Glover z żoną Awajiya Tsuru, którą poznał w Osace. ![]() Patio w domu Glovera ![]() Małe muzeum m.in. z wężami. ![]() Sklepik z niezidentyfikowanymi alkoholami. ![]() ![]() ![]() Widok na port w Nagasaki z Ogrodów Glovera ![]() Mała świątynia shinto po drodze. ![]() ![]() Wzgórze holenderskie i niebieskie domki. ![]() ![]() Idziemy do Chinatown. Może się komuś narażę, ale od razu poznałem Chińczyków. Grali w coś a la domino, prawie wszyscy palili papierosy i ciągle pluli(tak konkretnie ![]() ![]() ![]() W Chinatown postanowiliśmy zjeść obiad. Krewetki w panierce z ryżem do tego chińskie piwo Tsingtao - było smaczne. ![]() ![]() Ostatni przystanek na naszej trasie to Most Okularów. ![]() ![]() 9 sierpnia 1945r. - 3 dni po ataku na Hiroshimę, Amerykanie zrzucili bombę na Nagasaki. W Nagasaki, podobnie jak w Hiroshimie jest Park Pokoju.Ten punkt programu sobie jednak odpuściliśmy. Wolałem zobaczyć inną stronę Nagasaki, co z pewnością nam się udało. ![]() Po dość szybkim spacerze o 17 kończymy zwiedzanie Nagasaki, opuszczamy wyspę Kiusiu i jedziemy do Kobe na Honsiu. Plecaki czekają w kolejce do wagonu, bo zawsze należy czekać w kolejce. C.d. nastąpi. | |
| Autor: | Michel69 [ 15 Lip 2015 17:19 ] |
| Temat postu: | Trip to Japan - Part 8. Kioto |
Kioto - w latach 794 - 1868 było stolica Japonii, jest to kolebka kultury japońskiej, słynie z pięknych świątyń i ogrodów. Nie sposób pominąć Kioto podczas wycieczki do Japonii. Postanowiliśmy tu spędzić 3 noce, ale że chcieliśmy zobaczyć jeszcze Osakę i Narę, to na Kyoto pozostało nam półtora dnia. Oczywiście za mało, jak to zwykle bywa. Mimo to staraliśmy się, aby jak najwięcej zobaczyć. Opiszę Kioto w tym wpisie, mimo, że zwiedzaliśmy je po trochu przez 3 dni, aby zachować ciągłość miejsca. Przyjechaliśmy wieczorem z Kobe do naszego...drewnianego domku, w którym przyszło nam mieszkać. Na początku Kioto sprawiało wrażenie jakbyśmy przenieśli się w czasie w przeszłość. Szliśmy przez wąskie dróżki pośród drewnianych domków, padał deszcz, tylko GPS na telefonie wiedział gdzie idziemy. Dotarliśmy bezbłędnie na miejsce, jednak teraz zaczęły się schody. Przychodzimy, a tam drewniany domek z przed 100-200 lat, otwarty, pusty w środku i tylko drewniany napis świadczy o tym, że dobrze trafiliśmy: Green Gables Machiya. Nauczony doświadczeniem, że do obcego domu się nie wchodzi ot tak, myślę co zrobić. Dzwonię do właściciela, niestety podał zły numer. Na szczęście przypominam sobie, że obok było mieszkanie o podobnej nazwie, więc zmierzamy tam. Spotykamy właściciela, który zawozi nas na miejsce i się okazuje, że dobrze trafiliśmy za pierwszym razem, a drzwi nie zamykają, bo zawsze ktoś może w nocy przyjechać. Na początku mieszkanie robi średnie wrażenie, ale z czasem cieszymy się, że śpimy jak miejscowi w drewnianym starym domku Japońskim, który pamięta z pewnością XIX wiek. ![]() ![]() Pokój był duży w porównaniu to tych, w których spaliśmy w Japonii, w środku był niski stoliczek, materace futon, zasuwane drzwi. Gdyby nie telewizor, lodówka, klimatyzacja i nowoczesna toaleta na korytarzu, można by pomyśleć, że cofnęliśmy się w czasie. ![]() Zwiedzanie zaczynamy od położonej nieopodal Świątyni Daitoku-ji. Jest położona, a może bardziej ukryta w ogrodzie japońskim. ![]() ![]() Teren ogrodu otacza las bambusowy. ![]() Po tej świątyni, odwiedziliśmy Złoty Pawilon i otaczający go ogród w stylu japońskim. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Idziemy w stronę zamku Nijo - należącego niegdyś do Szoguna. Po drodze mijamy kwitnące wiśnie, a w zasadzie już opadające. Jak opadną tworzą piękny dywan z kwiatów. ![]() ![]() ![]() Zamek Nijo ![]() ![]() I jego ogrody. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() I wiśnie! ![]() ![]() ![]() I Japonki w narodowych strojach japońskich. ![]() ![]() Bedąc w Kioto, musiałem to zobaczyć. Świątynia, chram i wzgórze Fushimi Inari. Miejsce, gdzie biegła gejsza w "Wyznaniach gejszy". W Japonii widzieliśmy wiele świątyń, ale ta szczególnie zapada w pamięć. Ponad 1000 bram Tori, wg wyznawców Shinto stanowiących bramę do innego świata(nieba) ze świata ziemskiego. Na każdej z tych drewnianych bram pomalowanych na pomarańczowo-czerwono są wyryte dane darczyńców, którzy je ufundowali i data darowizny. ![]() ![]() ![]() Lis strzeże wejścia do Świątyni. W zasadzie, to dwa lisy, jeden trzyma w pysku klucz, a drugi rybę. ![]() Do środka nie można wejść, a wygląda tak. ![]() W 40 minut wchodzimy na wzgórze, cały czas pod bramami Tori. To nie jest prosta trasa, ma kształt kilku połączonych ze sobą ścieżek, coś na kształt znaku Igrzysk Olimpijskich położonego na wzgórzu. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Docieramy na cmentarz, widzimy charakterystyczne urny, małe brami Tori. ![]() ![]() ![]() ![]() Docieramy na wzgórze, skąd rozciąga się piękna panorama i widok na Kioto. ![]() ![]() Opuszczamy świątynię innym wyjściem, a w zasadzie, to bocznym, zupełnie nieuczęszczanym przez las bambusowy. Wracamy do Kioto. W Kioto co chwilę natrafiamy na świątynie. ![]() Po drodze spotykamy sklep z ceramiką japońską. ![]() ![]() Zielona herbata jest bardzo popularna w Japonii. Spotykamy ją wszędzie, w automatach z napojami, herbaciarniach, sklepach, w postaci lodów, zimnych napojów, ciastek, czy makaronu. ![]() Sklep z rybkami ![]() Wreszcie - katany - tradycyjne dłuższe miecze japońskie. To są kopie w cenie ok 500-1000zł. Pytałem się, czy można kupić oryginalne katany - nie byli pewni czy jako obcokrajowiec mogę kupić katanę, do tego nie są tanie - ok 20k zł. Inną kwestią jest transport do PL. ![]() Idziemy do dzielnicy Gion - dzielnicy starodawnej, gdzie można spotkać gejsze i milion turystów. Pagoda w Gion. ![]() Riksze ![]() ![]() Pewnie jakiś dobry kabaret. ![]() ![]() Wreszcie spotykamy prawdziwą gejszę! Japonki w narodowych strojach japońskich widzieliśmy już kilka razy. Gejsza ma na sobie nie jedno, a trzy kimona, które w sumie ważą 20kg! Do tego są zawiązane w specjalny sposób. Na stopach ma "japonki" i koniecznie białe skarpetki. Twarz ich zdobi biały puder ryżowy, ale nie kark - kark musi być niepomalowany. Wg Japończyków ten odsłonięty kark jest szczególnie podniecający. Do tego gejsza ma specjalnie ułożoną fryzurę. Gejsza również powinna mieć ogładę, dobre maniery, znać się na sztuce, literaturze, poezji, a w razie potrzeby na biznesie i polityce, aby móc porozmawiać z odwiedzającymi je biznesmenami. Co warte podkreślenia, gejsza to nie prostytutka. Co prawda gejsze mogą mieć swojego sponsora/patrona, ale usługi które świadczą sprowadzają się do towarzystwa, umilania czasu swoim towarzystwem i rozmową. Z drugiej strony niektóre prostytutki ubierają się jak gejsze i to może mylić, ale nie dajcie się zwieść - prawdziwa gejsza nigdy nie zaczepia nikogo na ulicy, jest skromna, dyskretna. Nie chce, aby nikt robił sobie z nią zdjęcia, albo nawet tylko jej. ![]() ![]() Na koniec wybieramy się na "spacer filozofów" wzdłuż rzeki. ![]() Kioto jest niskim drewnianym miastem pełnym świątyń, jest zupełnie inne niż Tokio, czy Osaka. Jak los da, to jeszcze kiedyś tam pojadę, bo z pewnością warto. W kolejnej części opiszę Narę, Osakę i ponownie Tokio. | |
| Autor: | Michel69 [ 15 Lip 2015 21:32 ] |
| Temat postu: | Trip to Japan - Part 9. Nara, Osaka i powrót do Tokio |
Jak zwiedzać obecne i dawne stolice - to zwiedzać! Byliśmy w Tokio, Kioto, czas na Narę. W latach 710-740 oraz 745-784 Nara była stolicą Japonii i była jej pierwszą stolicą. Znajdują się tutaj zabytki wpisane na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO. ![]() ![]() ![]() Należy jeszcze dodać, że Narę zamieszkują oswojone jelenie. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Wstępujemy do muzeum w Pałacu Cesarskim: Heijō-kyō. ![]() Kierujemy się w stronę Tōdai-ji - największej świątyni buddyjskiej w Japonii. Wejścia strzegą dwaj bożkowie. ![]() ![]() Świątynia Tōdai-ji ![]() ![]() ![]() Budda o wysokości powyżej 20 metrów. ![]() ![]() Ręka Buddy ![]() Zaciekawiło mnie po co oni się przeciskają przez ten słup. Jak się uda przejść - to dostąpi się Nirvany - stanu ukojenia wg wyznawców buddyzmu. Niektórzy by pewnie powiedzieli, że to dyskryminacja. ![]() Jelenie atakują turystkę, która kupiła specjalnie przeznaczone dla nich ciastka, do kupienia na każdym kroku. ![]() Nosił wilk razy kilka... Jelenie zorientowały się skąd pochodzą krakersy i zaatakowały sprzedawcę. ![]() W Narze jest jeszcze kilka świątyń buddyjskich i shinto, myślę, że jak ktoś odwiedzi Narę, to nie będzie się czuł zawiedziony. Jedziemy do Osaki. Czemu chciałem odwiedzić Osakę ? Bo to duże miasto, a takie lubię i słynie z dobrego jedzenia. To wystarczyło. Słyszałem też, że to matecznik mafii japońskiej - Jakuzy. Ciekawe, bo w całej Japonii czuliśmy się bardzo bezpiecznie, Jakuzy też nie widzieliśmy. ![]() Wysiadamy na dworcu w Osace. Można to też nazwać 10-piętrową galerią handlową, gdzie na trzecim piętrze jest dworzec. ![]() ![]() Widać pośpiech, ludzie się spieszą do domu po pracy, my bardziej na luzie, ale trzymamy szybkie tempo. ![]() Osaka jest miastem ze szkła w przeciwieństwie do Kioto, które jest z drewna. Osaka to jak obiecane szklane domy z powieści "Przedwiośnie". Jak płynie wodospad, to po betonie. ![]() ![]() Idziemy do Umeda Sky Building, budynku z którego roztacza się świetna panorama na Osakę. Budynek sam w sobie jest ciekawy -dwie wieże i łączący je okrąg przyczepiony pośrodku. ![]() Osaka za dnia ![]() ![]() ![]() Osaka, gdy zapada zmrok ![]() Osaka by night ![]() ![]() ![]() Wracamy na dworzec na sushi. Na 15 restauracji na 10tym piętrze dworca w Osace są 2 typowe restauracje z sushi. Wybieramy jedną z nich. Musze dodać, że tu jedzenie smakuje dobrze, nie tak, jak jedzenie z dworca w PL. Zamawiamy po zestawie sushi/sashimi. W odróżnieniu od PL, w Japonii bardziej popularne jest sashimi, czyli mięso z surowej ryby. Oprócz dania głównego dostajemy również zupę miso i deser. Oba zestawy są świetne. ![]() ![]() Do picia otrzymujemy zieloną herbatę. ![]() A na deser pudding z zielonej herbaty z dżemem wiśniowym i bitą śmietaną. Najlepsze, że myślałem, że deser już otrzymałem z daniem głównym. Jednak nie - to było coś a la jajko na miękko w sosie - w Japonii nigdy nic nie wiadomo. ![]() W drodze z Kioto do Tokio jemy nasze ostatnie bento na tej wycieczce. Będzie mi tego brakowało po powrocie, a jeszcze bardziej super-szybkich pociągów... ![]() ![]() W Tokio idziemy do dzielnicy Harajuku. Znałem ją chociażby z kawałka Gwen Stefani - "Harajuku Girls" - Harajuku Girls - You gotta wicked style...Generalnie Japonki noszą mega wysokie buty, bo są przeważnie niskie. Co prawda nie wszystkie potrafią potem w nich chodzić. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Mają też tam wielki sklep z żelkami na wagę, nie mogliśmy sobie odpuścić. ![]() ![]() Park Jojogi, charakteryzujący się wysokimi drzewami i brakiem drzewek wiśniowych. ![]() ![]() Świątynia shinto w parku ![]() A to prezent od Francuzów, w ramach przyjaźni francusko-japońskiej Francuzi przesłali Japończykom kilkaset beczek wina. Jak już pisałem widoczne są wpływy francuskie w Japonii. Był tam też bardzo mądry napis: "z obcego kraju bierz to co najlepsze, a odrzucaj to co złe". ![]() Idziemy do dzielnicy Shinjuku ![]() I Shibuya, na koniec, jutro powrót do Polski. ![]() Ostatniego dnia rano zahaczamy o park Hibiya. ![]() W drodze na lotnisko widzimy z daleka Most Tęczowy ![]() Wsiadamy na lotnisku Tokio Haneda w Boeinga 747 i lecimy do Frankfurtu nad Menem. ![]() Po drodze obserwujemy Syberię. Wielkie przestrzenie pokryte śniegiem i lodem, co jakiś czas mijamy wielką rzekę, brak śladów ludzi. ![]() ![]() We Frankfurcie mamy 55 minut na przesiadkę, biegniemy przez terminal, przechodzimy jeszcze raz przez kontrolę paszportową i bagażu podręcznego, jedziemy pociągiem, dalej biegniemy i 15 min przed odlotem dobiegamy szczęśliwie do naszej bramki. ![]() Niecałe 2h lotu i lądujemy w Warszawie. To już koniec naszej wycieczki, wrażeń było sporo i minęło błyskawicznie. Jak tylko los da, to jeszcze tam wrócimy. Bonus: Przeglądałem gazetę wysyłkową i natrafiłem na takie ciekawostki. Specjalna kredka, aby narysować kreskę nad okiem i wyglądać mniej azjatycko. ![]() Specjalna farba do zacierania przedziałka między włosami, aby te wydawały się bardziej gęste. ![]() Aby siad japoński był mniej bolesny. ![]() Specjalny aparat, który robi już gotowe zdjęcia z zabytkami, nie trzeba nigdzie jechać. ![]() Coś dla miłośników Lego - Ninjago! ![]() I najlepsze - truskawki pakowane pojedynczo. Owoce są w Japonii bardzo drogie, melon kosztuje 200zł, awokado 50zł. Dlatego też Japończycy dużo ich nie jedzą, a to zdjęcie jest ze sklepu z upominkami. | |
| Strona 1 z 1 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |