| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Tour de Mont Blanc tour-de-mont-blanc,1510,133378 | Strona 1 z 1 |
| Autor: | Washington [ 22 Wrz 2018 09:10 ] |
| Temat postu: | Tour de Mont Blanc |
Tour de Mont Blanc (TMB) ![]() O dziwo nikt jeszcze nie zamieścił na forum relacji z tej klasycznej pieszej trasy długodystansowej. A trudno o bardziej znaną trasę w Europie. Mierzy 170km długości i przebiega dookoła najwyższej góry w Europie (przynajmniej wg Międzynarodowej Unii Geograficznej) - tytułowego Mont Blanc (4808 m n.p.m.). Oczywiście jej popularność wiąże się z uciążliwościami w postaci tłumów wędrowców. Ale nie spodziewajcie się zapchanego szlaku jak podczas lata w polskich Tatrach - trasa jest rozległa, można się nacieszyć na niej i samotnością. Nie jest to też w żadnym wypadku tourist trap - popularność tej trasy jest w całości uzasadniona przepięknymi widokami na majestatyczne góry i lodowce oraz nie mniej piękne doliny. Dodatkowo jest to trasa praktycznie dla każdego - niech Was nie zmyli wysokość Mont Blanc. Najwyższe przełęcze które będziemy pokonywać w wariancie klasycznym mierzą zaledwie 2665 m n.p.m. Nie są więc wymagane żadne umiejętności techniczne. Niemniej musimy być świadomi że w zależności od naszej kondycji trzeba odpowiednio rozplanować swoją trasę. TMB to 10 000 m podejść oraz (logiczne Nie będzie to klasyczna relacja, gdyż na takowe w ostatnim czasie nie mam niestety czasu. Natomiast chciałbym się z Wami podzielić zdjęciami i opisem trasy by zachęcić do wpisania TMB na swoją listę miejsc do odwiedzenia | |
| Autor: | Cerro [ 22 Wrz 2018 10:01 ] |
| Temat postu: | Re: Tour de Mont Blanc |
Super. Planuję przejść tę trasę w dającej się przewidzieć przyszłości, także będę śledzić relację z ciekawością. Wysłane z TupTapTok | |
| Autor: | Washington [ 23 Wrz 2018 11:45 ] |
| Temat postu: | Re: Tour de Mont Blanc |
![]() Jak przed każdym wyjazdem tak i przed TMB należy odpowiednio się przygotować. Nie mam na myśli zgromadzenia jakiegoś specjalistycznego sprzętu, gdyż jak już wspomniałem trasa technicznie jest łatwa. Dodatkowo przebiega przez obszar stosunkowo zaludniony - prawie codziennie będziemy przechodzić przez wioski lub miasteczka, gdzie w razie potrzeby możemy uzupełnić nasze zapasy (nawet w dni gdy trasa nie przebiega przez takowe, znajdują się one blisko, należy tylko zboczyć ze szlaku). Dlatego też najważniejszy jest plan. Powinniśmy sobie odpowiedzieć na pytania: - czy będziemy podróżować na lekko czy też chcemy być samowystarczalni - waga plecaka w przypadku pokonywania codziennie co najmniej 1000 m przewyższeń ma podstawowe znaczenie, każdy kilogram odczujemy dużo bardziej niż podczas wędrówek po bardziej płaskich terenach; w związku z tym musimy się zastanowić - czy będziemy spać w namiocie czy w schroniskach? - niestety rozbijanie na dziko namiotu jest zabronione na całej trasie TMB (dopuszczalne jedynie we Włoszech, powyżej 2500m n.p.m. od świtu do zmierzchu), choć jak przekonałem się na miejscu - nie jest to jakoś super respektowane (należy jednak pamiętać że teoretycznie grozi za nie kara do ok 550e) - z opowieści napotkanych wędrowców zazwyczaj w przypadku rozbicia się po zmroku gdzieś na uboczu nikt nie interweniował, czasami przychodził strażnik i przeganiał w inne miejsce; pozostaje więc opcja płatnych campingów, które z jednej strony są dużo tańsze niż schroniska, lecz z drugiej - namiot, mata i śpiwór obciążają nam znacznie plecak - do schronisk wystarczy nam w zupełności poszewka do śpiwora; w necie na pierwszy rzut oka będzie też niełatwo znaleźć informacje o kempingach, mimo że tak naprawdę jest ich całe mnóstwo; jeśli chodzi o koszty to schroniska są drogie i bardzo drogie; pojedyncze kosztują poniżej 20e, większość to wydatek rzędu prawie 30e od osoby za samo łóżko, a czasem obowiązkowe jest dokupienie wyżywienia co nierzadko podnosi koszt nawet do 60e - czy będziemy jedli/gotowali własne jedzenie (ew uzupełniane po drodze) czy też będziemy żywić się w schroniskach - znów kwestia samowystarczalność i pilnowania budżetu vs mniej obciążony plecak; posiłki w schroniskach są niestety drogie - od kilkunastu do czasem kilkudziesięciu euro; są natomiast naprawdę dobre! regionalna kuchnia na wysokim poziomie, porcje duże; tylko śniadania nie zachwycają, ale czego się spodziewać we Francji czy Włoszech? Gdy odpowiemy sobie na te pytania będziemy mogli mniej więcej ustalić w jakim tempie będziemy się przemieszczać - nocując w schroniskach i mając mniej jedzenia nasze tempo może być szybsze, natomiast problemem może być dostępność schronisk - te potrafią zapełnić się na kilka miesięcy przed rozpoczęciem (krótkiego - trwającego od połowy czerwca do końca września) sezonu (pamiętajcie też by unikać terminu ultramaratonu). By wyznaczyć sobie noclegi w konkretnych miejscach w poszczególne dni trzeba jeszcze wiedzieć - gdzie zaczniemy i w którą stronę będziemy szli? Tu klasycznie miejsca startu są dwa - Les Houches przy kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara i Champex Lac przy kierunku zgodnym; miejsca są teoretycznie tak wyznaczone by najtrudniejsze partie trasy pokonywać w drugiej połowie wędrówki, by stopniowo nabywać kondycji, ale wydaje mi się że to nie ma aż tak dużego znaczenia; ma znaczenie natomiast kierunek wędrówki - zdecydowanie polecam zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara - jest on zdecydowanie mniej popularny, przez co często jesteśmy jedyną osobą wędrującą w tym kierunku - dzięki temu rano i pod wieczór mamy szlak tylko dla siebie (hordy turystów odpowiednio nie zdążyły jeszcze dotrzeć lub już poszły sobie dalej) Mój plan był następujący. Początek sierpnia, start w Champex Lac, wędrówka zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara, 7,5 dnia na całość, noclegi w schroniskach ale jedzenie własne (minus parę posiłków które były obowiązkowe w niektórych schroniskach). Pozwoliło mi to spakować się w plecak który na początku ważył ok 8,5kg, a pod koniec wędrówki jedyne 6kg. Nie wszystko jednak mi się udało - mimo że noclegi rezerwowałem na 2,5 miesiąca przed to część miejsc była niedostępna, w części zaś ceny były z kosmosu i musiałem wybrać inne schroniska. Przez co zdarzały się dni gdy mieliśmy do pokonania jedynie kilkanaście kilometrów by mieć do przejścia następnego dnia prawie 30km. Zalecam więc rezerwować z jeszcze większym wyprzedzeniem. Na miejsce dotarłem zaś.. samochodem | |
| Autor: | Washington [ 27 Wrz 2018 23:48 ] |
| Temat postu: | Re: Tour de Mont Blanc |
Dzień 1 Champex – La Peule 22 km, przewyższenia - 1020 m w górę, 420 m w dół teoretycznie ok 6:15 marszu, w praktyce wyszło 8h Pierwszy dzień pieszej wędrówki zwykle jest jednym z trudniejszych dni. Mięśnie protestują gdyż nie jest się rozchodzonym, brak przyzwyczajenia ramion do ciężaru plecaka, stopy nie są jeszcze nieczułe na ból spowodowany wielogodzinnym marszem na twardej podeszwie. Ale przede wszystkim nie wpadliśmy jeszcze w nasz wędrowny trans - sprawdzamy godzinę/mapę, wyczekujemy na posiłki/punkty widokowe. Później jest zdecydowanie łatwiej - zarzuca się plecak i idzie. Niczym Forest Gump podczas swojego biegu - krok za krokiem, nie myśląc zbyt wiele. Pierwszego dnia jednak sapiemy i męczymy się - a miał być to jeden z łatwiejszych dni. Brak przełęczy, wędrówka w znacznej mierze dolinami, mijanie po drodze wiosek. Zdecydowanie nie mój typ widoków. Choć samo Champex położone nad jeziorem jest śliczne, a mijane po drodze wioski iście alpejskie - brak spektakularności kolejnych dni. (co znajduje odzwierciedlenie w zdjęciach - praktycznie ich nie mam z tego dnia ![]() ![]() ![]() Warto też wspomnieć że droga z Champex wiedzie przez centrum miasteczka. My postanowiliśmy pójść bardziej malowniczą ścieżką która wiodła wśród lasów po przeciwnej strony jeziora. Poza tym maps.me właśnie tamtędy wyznaczyło nasz szlak. Błąd. Maps.me pokazuje zawsze najkrótszą trasę, niekoniecznie TMB. A szlaków w Alpach jest naprawdę dużo. Prawdopodobnie nieznacznie skróciliśmy sobie trasę, ale za to musieliśmy przejść fragment po stromej i kiepsko utrzymanej ścieżce, nie warto. Co do zasady TMB jest dobrze utrzymana i zazwyczaj sporo na niej osób. Jeśli tak nie jest, a w dodatku nie widzimy charakterystycznych znaczników - prawdopodobnie zboczyliśmy gdzieś. Nocleg w La Peule to bardziej szopa niż schronisko, jedno pomieszczenie do spania dla kilkudziesięciu osób (koszt za łóżko - 23 franki od osoby), w notatkach mam zapisane że niby była tam ciepła woda ale w pamięci mam tylko zimną Dzień 2 La Peule – Courmayeur teoretycznie 25 km (ja się pogubiłem i wyszło ok 28..), przewyższenia 670 m w górę, 1685 m w dół teoretycznie 9h, wyszło ok 10:30 Moim zdaniem najpiękniejszy fragment TMB. Przede wszystkim przełęcz Grand Col Ferret oferuje oszałamiające widoki. ![]() ![]() Spędziliśmy tam naprawdę dużo czasu, a spędzilibyśmy jeszcze więcej gdyby nie wiało tak mocno. Potem jest nie gorzej - dolina Ferret jest cudownie malownicza, a trasa którą się idzie nad nią oferuje nieprzerwanie spektakularne widoki na góry i lodowce. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() No właśnie. Trasa wiedzie NAD doliną. Z przełęczy schodzi się co prawda do samej doliny, ale po to tylko by przy Chalet Val Ferret wejść na swego rodzaju balkon którym idzie się aż do Rifugio Bertone. Przez nieuwagę przegapiamy ten skręt i beztrosko idziemy sobie dalej po pięknej asfaltowej dróżce. Dopiero po kilku kilometrach (szło się naprawdę dobrze Współczuję tym którzy pod przełęcz musieli podchodzić, a nie tak jak my schodzić z niej. Po Włoskiej stronie jest bardzo stromo, a choć trasa jest dobra to prowadzi zygzakami, zygzakami, zygzakami.. Tatę jednak tak naprawdę wykończyła nie długość zejścia a.. ekspozycja. Dla osoby z lękiem wysokości była to istna męczarnia. To niestety zaważyło na naszej dalszej wędrówce. Nie pomogła też pogoda - słońce praży nieprzerwanie, jest trzydzieści kilka stopni. A raczej było prawie do samego wieczora. Podczas (wydaje się że niekończącego się) zejścia do Courmayeur z Rifugio Bertone przychodzi ulewa, momentalnie spada też temperatura. ![]() Właśnie dlatego w górach trzeba być przygotowanym na każde warunki. Dwa dni później, na najwyżej położonej przełęczy jaką dane było mi podczas TMB odwiedzić złapie mnie burza z gradem Tak, w hotelu. Courmayeur to bowiem całkiem spore miasteczko. Oferuje więc wszelkie możliwe luksusy z tym związane. Hotele, restauracje (polecam La Piazzetta), sklepy. Jednocześnie jest naprawdę ładne, to nie nasze Zakopane. | |
| Autor: | brzemia [ 28 Wrz 2018 08:17 ] |
| Temat postu: | Re: Tour de Mont Blanc |
Widoki przecudne, aż wstyd że znam to tylko z zimowych krajobrazów. Wysłane z taptaka. | |
| Autor: | cypel [ 28 Wrz 2018 08:34 ] |
| Temat postu: | Re: Tour de Mont Blanc |
Washington napisał(a): Poza tym maps.me właśnie tamtędy wyznaczyło nasz szlak. Błąd. Maps.me pokazuje zawsze najkrótszą trasę, niekoniecznie TMB. w mapsme można dodawać punkty pośrednie i samemu wyznaczyć track Grand Col Ferret, faktycznie ładnie gratki dla taty, w Szkocji trochę "sapał" z tego co pamiętam a tu jednak chyba więcej wysiłku musiał włożyć | |
| Autor: | Washington [ 28 Wrz 2018 08:51 ] |
| Temat postu: | Re: Tour de Mont Blanc |
Można - i tak też robiłem później już za każdym razem. Niekiedy (np na odcinku Refuge La Flegere– Trient gdzie uparcie chciał skracać) wymagało to jednak dodania naprawdę sporej ilości punktów pośrednich. Czasami też brak punktów mających nazwy i trzeba samemu zaznaczać pozycje z palca na podstawie opisu przebiegu TMB - co oczywiście jest możliwe, ale bardziej uciążliwe. Niemniej apka przydatna, fajnie zawsze zobaczyć dokładny profil wysokościowy odcinka i wiedzieć z czym przyjdzie się nam zmierzyć. | |
| Autor: | cypel [ 28 Wrz 2018 08:54 ] |
| Temat postu: | Re: Tour de Mont Blanc |
czasami lepiej nie wiedzieć i nie widzieć tego profilu | |
| Autor: | peta [ 29 Wrz 2018 21:19 ] |
| Temat postu: | Re: Tour de Mont Blanc |
Wyprawa jakich u nas mało. Z niecierpliwością czekam na dalszą część relacji, dalszą porcję zdjęć. Widoki niesamowite, przygoda jakiej tylko pozazdrościć. Może Wasza wyprawa będzie motywacją by również samemu spróbować czegoś podobnego. | |
| Autor: | Sylwia Sylvia 1 [ 30 Wrz 2018 01:01 ] |
| Temat postu: | Re: Tour de Mont Blanc |
Witam! Jak sie ciesze ze znalazlam te stronke Pozdrawiam | |
| Autor: | Washington [ 30 Wrz 2018 09:05 ] |
| Temat postu: | Re: Tour de Mont Blanc |
O ile wiem nie ma żadnej mapy dobrych miejsc do campingu na dziko. Na terenie Włoch są bivacco czyli mini schronienia (chatki) z których można darmowo skorzystać, nie leżą one natomiast na samym szlaku TMB (choć nic nie stoi na przeszkodzie by TMB potraktować jak jedynie pewną bazę wokół której robi się wycieczki w wyższe partie, w końcu nie o przejście chodzi a obcowanie z górami Natomiast myślę że nie będzie problemu ze znalezieniem dobrych miejsc na dziki camping. Trzymałbym się tylko zasad: - rozbijamy się po zmroku i wstajemy o świcie (ta zasada zresztą obowiązuje też w odniesieniu do legalnego campingu >2500 m n.p.m. we Włoszech) - odchodzimy od głównego szlaku, najlepiej w miejsce osłonięte widokowo przed osobami postronnymi - nie wykonujemy 2 powyższych czynności jeśli kogoś mijamy Jeśli chodzi o legalne campingi to trochę info w necie jest, np tu https://www.tmbtent.com/guide-camping-tour-mont-blanc/ Co do schronisk to najlepiej korzystać z http://www.autourdumontblanc.com/en/ind ... ation.html - znaczną część można zarezerwować bezpośrednio przez tą stronę. Są dostępne kalendarze z ilością miejsc itd. Chyba na nowy rok nie można jeszcze rezerwować, ale orientowałbym się od marca. Druga połowa czerwca powinny być otwarte schroniska. | |
| Autor: | Washington [ 20 Paź 2018 23:52 ] |
| Temat postu: | Re: Tour de Mont Blanc |
Dzień 3 Courmayeur - Cabane du Combal 14,5 km, przewyższenia - 1360 m w górę, 460 m w dół teoretycznie ok 4h marszu, w praktyce starałem się by wyszło jak najdłużej bo nie miałem nic lepszego do roboty Wspomniałem wcześniej że rezerwacja noclegów z wyprzedzeniem jest ważna. Jeśli weźmiecie się do niej za późno, możecie skończyć jak ja - z dziennym odcinkiem możliwym do przejścia w kilka godzin. Oczywiście potem taką rozpustę trzeba będzie nadrobić w kolejnych dniach. Ale sumarycznie nie wyszło źle. Schronisko Cabane du Combal okazało się najlepszym na całej trasie w którym dane było mi nocować (przestronne, czyste, jasne pokoje; wyśmienita kuchnia, super położenie), a przede wszystkim - miałem czas na nieśpieszne podziwianie piękna Alp na tym odcinku. A było co podziwiać. Alpy w lecie obfitują w kwiaty. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Dodatkowo po początkowym mozolnym i długim podejściu czekają nas piękne widoki na dolinę Val Veny i pokryte lodowcami szczyty - łącznie z spektakularnym Mont Blanc. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Niestety, wszystkie widoki podziwiałem sam.. Rano Tata oznajmił że rezygnuje z dalszej części wędrówki. Poprzedniego dnia nabawił się kontuzji stopy, nie mówiąc o zmęczeniu które dało mu w kość. Przewyższenia na trasie są męczące, ale jeśli dźwiga się nadmiar kilogramów - są męczące dwa razy bardziej. Jednak decydującym elementem okazał się.. lęk wysokości. To obawa przed powtórzeniem się ekspozycji jak podczas poprzedniego dnia przeważyła szalę. Nasze drogi rozeszły się więc na kilka dni - mieliśmy spotkać się dopiero u celu, by razem zwiedzając Szwajcarię i Niemcy wrócić do domu. Tym samym w pięknie położonym schronisku Cabane du Combal zjawiłem się sam około godziny 15 nie mając za wiele do roboty. ![]() Na szczęście obsługa postanowiła rozwiązać mój problem kwaterując mnie w 4 osobowym pokoju wraz z 3 młodymi amerykanki. Czas upływa szybko przy rozmowach przy alpejskich craftach Dzień 4 Cabane du Combal - Refuge de la Croix du Bonhomme (przez Col des Fours) 19,5 km, przewyższenia - 1340 m w górę, 950 m w dół teoretycznie ok 7h marszu, w praktyce 8,5h Poranna droga przez podmokłe tereny wokół Lac Combal w kierunku Rifugio Elisabetta była jednym z lepszych momentów na całej trasie. Już sam ukwiecony teren poprzecinany strumieniami stanowi super widok. ![]() Ale dodatkowo z powodu wczesnej pory cała dolina roiła się od świstaków. Które miałem tylko i wyłącznie dla siebie. ![]() ![]() Następnie czeka nas dość łagodne wejście na przełęcz Col de Seigne. Widok na dolinę Vallee des Glaciers jest super (tak, nazwa francuska, bo przełęcz stanowi granicę między państwami), ale moim subiektywnym zdaniem nie umywa się do tego z Grand Col Ferret ![]() ![]() Nie można jednak odmówić uroku rozległym trawiastym terenom wyżłobionym przez lodowce. ![]() Z powodu dość niezłej pogody (umiarkowane zachmurzenie, dobra temperatura) decyduję się na przejście alternatywnym wariantem TMB - przez przełęcz Col des Fours znajdującą się na wysokości 2665 m n.p.m. (co stanowi najwyżej położony punkt na całej trasie). Tak bowiem doradzają przewodniki - by wybierać tą trasę tylko przy dobrej pogodzie. Jednak w górach jak to w górach - trzeba mieć respekt przed przyrodą i być przygotowanym na każde warunki. Mimo że zaczynam wspinaczkę na przełęcz w słońcu w ciągu niespełna 20min nad głową zaczynają gromadzić mi się chmury ![]() tak bym w momencie ataku na szczyt szedł już w ulewnym deszczu. Na samej przełęczy dopada mnie grad i zaczynają walić pioruny. Co prawda te drugie w oddali, ale biorąc pod uwagę że obok przełęczy przechodzi linia wysokiego napięcia na dużych metalowych słupach - zwiewam z przełęczy do schroniska kuląc się przy ziemi ile tylko sił w nogach. Schronisko Refuge de la Croix du Bonhomme okazuje się być obrzydliwym miejscem. Duży moloch (przez co brak integracji, anonimowy tłum), zimna woda pod prysznicem (niby solarnie ogrzewana, ale jak jest burza..), pokoje będące ciemnymi i ciasnymi klitkami, brak elektryczności również w postaci oświetlenia (a pod prysznicem czy w toalecie nie ma gdzie zawiesić czołówki). Jest to schronisko wysokogórskie (2443 m n.p.m.) więc rozumiem braki pewnych udogodnień, natomiast jest przy okazji zaniedbane i zatłoczone. Idę szybko spać, by szybciej obudzić się następnego dnia i opuścić to miejsce. Dzień 5 Refuge de la Croix du Bonhomme - Les Houches 29 km, przewyższenia - 670 m w górę, 1960 m w dół teoretycznie i w praktycznie ok 8h marszu Refuge de la Croix du Bonhomme ma jedną niewątpliwą zaletę. Jest położone wysoko. Jeśli więc wstanie się odpowiednio wcześnie przed tłumami turystów to można zostać nagrodzonym takim widokiem. ![]() ![]() Był to dla mnie jednak jeden z nielicznych widoków tego dnia. Byś może niesprawiedliwie oceniam ten odcinek, ale moim zdaniem można by go pominąć zupełnie, widokowo nie przedstawiał sobą nic szczególnego. Idzie się cały czas nudnymi dolinami. Ok, są jakieś ładne wąwozy obok kapliczki Chapel Notre-Dame-de-la-Gorge czy nie można odmówić uroku miasteczku Les Contamines. Ale w porównaniu z poprzednimi dniami - bieda. ![]() ![]() Nie ukrywam jednak że moja ocena może być spowodowana tym że gór prawie nie widziałem. Początkowo było po prostu brzydko i pochmurnie. Ale od połowy dnia zaczęło non stop padać. Idę więc szybkim tempem, nie ma mnie co rozpraszać. Mimo że pokonuję tego dnia dystans prawie 30km - nie odczuwam dużego zmęczenia. Krok za krokiem i droga sama jakoś mija. Można powiedzieć że wpadłem w rutynę. Schronisko Gite Michel Fagot okazuje się być przyjemnym miejscem. Zadbane, z rewelacyjnym pokojem wspólnym (przytulnie, wygodne fotele, książki i gry planszowe), niezłymi dormitoriami. Ponadto obok znajduje się supermarket, piekarnia, pizzeria - można pofolgować sobie przed dalszym wyruszeniem w góry. A przed nami zaczynają się Góry przez duże G. | |
| Autor: | Martinuss [ 06 Lis 2018 22:13 ] |
| Temat postu: | Re: Tour de Mont Blanc |
Czym robiłeś fotki i jaki obiekty? | |
| Autor: | Washington [ 07 Lis 2018 18:09 ] |
| Temat postu: | Re: Tour de Mont Blanc |
Nikon d5100 z teleobiektywem Tamron 16-300mm 3.5-6.3 Na wycieczki z plecakiem zabieram tylko jeden obiektyw, na tej liczyłem na zwierza stąd wybrałem tele zdjęcia były też delikatnie obrabiane (poprawiałem światło) | |
| Autor: | Washington [ 07 Lis 2018 22:27 ] |
| Temat postu: | Re: Tour de Mont Blanc |
Dzień 6 Les Houches - Refuge La Flegere 17 km, przewyższenia - 1550 m w górę, 770 m w dół teoretycznie ok 6:30 h marszu, w praktyce wyszło 8h z czekaniem na zmianę pogody Po luksusach poprzedniego dnia (gorący prysznic, pizza zjedzona na mieście, craftowe piwko ze sklepu i wygodne łóżko) pora było zmierzyć się najtrudniejszym odcinkiem TMB, za to oferującym najlepsze widoki na Mont Blanc. Przynajmniej tak twierdzi przewodnik, obu stwierdzeń nie jestem w stanie potwierdzić Dzień zaczął się bowiem deszczem i mgłą które skutecznie przysłaniały widoki. Podejście na Le Brevent to 1520m mozolnej wędrówki w górę. Nie nazwałbym go jednak najtrudniejszym. Po poprzednich dniach mam wyrobione już dobre tempo i sam nie zauważam kiedy udaje mi się zdobyć szczyt. W podejściu pomaga też obecność dwóch osób które szybkim tempem idą w tą samą stronę. Wiadomo że góry to nie wyścigi, ale takie towarzystwo niewątpliwie motywuje do nie pobłażania sobie. Po drodze podziwiam wyłaniające się co jakiś czas zza chmur i mgły lodowce, górskie granie, a pod koniec - skalne piargi. Do pokonania są krótkie odcinki zawierające łańcuchy ale nie jest to nic technicznie trudnego. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Szczyt Le Brevent powinien oferować najpiękniejszą panoramę podczas całego TMB. Ja doświadczam tylko chmur. Mam jednak dużo czasu więc postanawiam przeczekać niepogodę. Czekam ponad godzinę i w rezultacie udaje mi się jedynie uchwycić przebłysk Mont Blanc.. ![]() Dłużej nie czekam bo jest mi po prostu zimno (wysokość, wiatr, deszcz plus brak ruchu). Pewnie już domyślacie się co było dalej ![]() ![]() ![]() ![]() Rozkoszuję się więc słońcem i postanawiam urządzić sobie piknik na alpejskiej polanie. Jest ślicznie, a zdjęcie treków odczuwam równie wspaniale. ![]() Dzięki tym nieplanowanym odpoczynkom spotykam na tresie fascynującego kompana z Węgier. Z zawodu informatyk, z wyboru amator górskich uroków. Wysokiemu stanowisku w jednej z światowych firm IT zawdzięcza prawie nieograniczony urlop. Jeździ więc po całym świecie wędrować sobie po górach. Nie śpieszy mu się. Na TMB jest trzeci raz, tym razem przeznaczył sobie na ten cel 3 tygodnie. Zalicza po drodze wszelkie możliwe trasy odchodzące z TMB, a jak mu się gdzieś spodoba to zostaje dłużej Dzień 7 Refuge La Flegere - Champex teoretycznie 36 km, przewyższenia - 2135 m w górę, 2540 m w dół w praktyce (bo się pogubiłem xD ) 40 km, przewyższenia - 2270 m w górę, 2640 m w dół czas przejścia 13,5h Ten dzień nie tak miał wyglądać. Planowałem zakończyć go w Trient i na spokojnie kolejnego dnia wrócić do Champex. Planowałem też nacieszyć się sławetnymi pionowymi drabinami schodzącymi z Tete aux Vents do Tre-Le-Champ. Jedno i drugie nie do końca mi wyszło. A dzień zapowiadał się dobrze. Wyruszyłem z samego rana, dzięki czemu zostałem nagrodzony widokiem stada skocznych kozic. Bardzo lubię samotność w górach, przyroda jest wtedy jeszcze piękniejsza. ![]() ![]() Dlatego też nie w smak było to że po piętach od początku dnia deptała mi dziewczyna. Na oko z 25 lat, góra 50kg wagi, plecak większy niż ona, a zapierdzielała jak mały samochodzik. Ok, nie mam z tym problemu, niech gna przed siebie. Był to jednak typ sprinterki. Po przebyciu krótkiego dystansu zatrzymywała się na odpoczynek. Ja natomiast wolę iść wolniej, ale praktycznie bez odpoczynku. Co chwile więc wyprzedzaliśmy się - raz ona mnie, raz ja ją. Było to całkiem irytujące. Kiedy więc zatrzymała się na kolejny postój tuż przed podejściem na szczyt Tete aux Vents - zmobilizowałem siły i pognałem przed siebie żeby zostawić ją na dobre w tyle. Gnałem bez opamiętania i.. zgubiłem drogę xD Zamiast skręcić w prawo poszedłem przed siebie - tak jak prowadzi alternatywna trasa dla osób mających lęk wysokości i nie chcących schodzić po drabinach. O swej pomyłce zorientowałem się 100m niżej i 2km dalej.. ![]() ![]() Oczywiście nie mogłem odpuścić trasy która w przewodniku jest opisana jako "ekstremalnie stroma" ![]() ![]() ![]() Jakiś czas później oczywiście spotkałem swoją niechcianą kompankę ![]() ![]() ![]() ![]() Około 15 zorientowałem się że docieram do Trient'u. ![]() Godzina była wczesna, ja zaś byłem jedynie umiarkowanie zmęczony. Pomyślałem sobie - a dlaczego by nie skończyć dzień wcześniej wędrówki. Jeszcze tego dnia zaznam luksusu normalnego hotelu, dzień szybciej wrócę do żony i córki za którymi zaczynałem tęsknić. Zadzwoniłem więc do Taty poinformować o zmianie planów. Gdy ustaliliśmy spotkanie na 21:30 - nie było odwrotu. Wyruszyłem do Champex. Prowadzi tam trasa niezbyt urokliwa w porównaniu z wcześniejszymi widokami (na tyle że nie zrobiłem w zasadzie ani jednego zdjęcia). Nie przeszkadzało mi to, nasyciłem już swoje oczy TMB. Doceniłem w niej natomiast to że miałem ją praktycznie całą dla siebie - o tak późnej godzinie nikt nie wyruszał już w trasę (bojąc się że zmrok zastanie go między schroniskami). W skrócie - udało się, choć nie było łatwo (pod koniec nogi trzęsły się jak galareta). Do Champex dotarłem nawet pół godziny przed czasem. Tym samym udało mi się pobić swój życiowy rekord jeśli chodzi o długość/przewyższenia dziennej wędrówki z plecakiem. Takiego prezentu było mi trzeba - kolejnego dnia obchodziłem urodziny Koniec | |
| Autor: | bozenak [ 11 Lis 2018 20:29 ] |
| Temat postu: | Re: Tour de Mont Blanc |
Podziwiam | |
| Strona 1 z 1 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |