Postanowiłem dokończyć relację z naszego pobytu w Tajlandii i Kambodży. Kolejny dzień, czyli 31 marca 2015 poświęciliśmy na zwiedzanie Pałacu Królewskiego w Bangkoku oraz pobliskich miejsc. Cały kompleks pałacowy zrobił na nas wrażenie. Bilet wstępu kosztował 500 bahtów od osoby, czyli ok. 50 zł. Należało mieć na sobie oczywiście strój zakrywający kolana oraz ramiona. Jeżeli ktoś nie miał, to można wypożyczyć spodnie przy wejściu (płaci się kaucję zwrotną 200 bahtów). Przy wejściu pan z ochrony ocenia, na ile odpowiedni jest nasz strój. Było bardzo gorąco i dość dużo turystów. Na koniec poszliśmy do sklepu z pamiątkami i kupiliśmy sobie ładną ramkę na zdjęcia z elementami tajskiej kultury. Sklep znajduje się przy muzeum poświęconym parze królewskiej. Blisko Pałacu Królewskiego jest kilka miejsc wartych zobaczenia. Weszliśmy między innymi na tamtejszą uczelnię wyższą, coś w rodzaju naszej politechniki. Pełno w okolicy naciągaczy, którzy mówią, że zawiozą w inne miejsce, bo akurat jakieś tam miejsce jest zamknięte. Oczywiście nie jest to prawdą i nie należy tego słuchać, lecz robić swoje. Po kilkugodzinnym zwiedzaniu wróciliśmy w okolice naszego hostelu, żeby coś zjeść. Następnie odebraliśmy bagaże z przechowalni w hostelu i postanowiliśmy zmierzać już w stronę dworca kolejowego. Podjechaliśmy oczywiście, a właściwie popłynęliśmy rzeką. W drodze na dworzec kolejowy idzie się wąskim uliczkami China Town i można obserwować codziennie życie mieszkańców tej części miasta, które głównie toczy się na ulicy. Na dworzec dotarliśmy około godziny 18:30, więc mieliśmy jeszcze godzinę do odjazdu pociągu. Na dworcu dużo ludzi, głównie turystów, miejsca do siedzenia w większości zajęte, niektórzy leżą rozłożeni na podłodze. Wreszcie idziemy na peron i wsiadamy do pociągu po odnalezieniu właściwego wagonu. Jest już ciemno. Powoli pociąg się zapełnia. Jadą głównie turyści, ale też Tajowie. Odjazd punktualnie o godzinie 19:30.
|