Forum strony Fly4free.pl
https://forum.fly4free.pl/

Jak to się dawniej -nie samolotami- podróżowało , hej
jak-to-sie-dawniej-nie-samolotami-podrozowalo-hej,18,152740
Strona 3 z 3

Autor:  boots [ 20 Cze 2020 19:36 ]
Temat postu:  Re: Jak to się dawniej -nie samolotami- podróżowało , hej

Cytuj:
pierwsza pizzernia w Łodzi powstała w 1983 roku (na ul. Zachodniej przy Limanowskiego)

Nie żartuj, chłopie.
Pierwsza pizzeria to lokal o nazwie Papa Lolo - została otworzona w 1978 roku na Piotrkowskiej 196 i pracuje do dzisiaj.
W menu były dwa rodzaje pizzy na grubym (bardzo!) cieście.

Cytuj:
nie tak łatwo było dostać paszport na wszystkie kraje świata (tylko układy lub ... i

Głupoty wypisujesz.
Cytuj:
zamiast dolarów można było w Pewexie, czy Baltonie płacić bonami talonowymi,

Nie żadne talonowe, tylko były to bony towarowe PEKAO.

Cytuj:
zamiast pubów były restauracje z dancingiem

To nie było zamiast.

Widzę, że ktoś Ci to wszystko niezbyt dokładnie opowiedział... :D

Autor:  tropikey [ 20 Cze 2020 20:02 ]
Temat postu:  Re: Jak to się dawniej -nie samolotami- podróżowało , hej

Ach, Ikarusy... Podróż tym cudem techniki była moim pierwszym wyjazdem zagranicznym. W 7. kl. podstawówki załapałem się na harcerski (mimo, że sam skautem nie byłem) wyjazd na Węgry, do Velence. Mimo, że startowaliśmy z Trójmiasta, w sumie nie był to jeszcze żaden hardcore. Ten nadszedł kilka lat później, gdy miałem 17 lat. Wybrałem się wówczas z moją przyszłą małżonką na objazdówkę po Francji zorganizowaną przez jeden z gdańskich nieistniejących już państwowych zakładów pracy. Był to taki mini konwój dwóch Ikarusów, których pasażerowie podzieleni byli na 4-osobowe zespoły (my jakimś fartem znaleźliśmy się w 3-osobowym :D ). Każda grupa miała swój namiot i kosze z prowiantem (bo na żarcie we Francji nikogo nie byłoby stać). Poszczególne etapy miały różne długości, ale niektóre były naprawdę dłuuuugotrwałe. Do tego stopnia, że w trakcie jednego z nich uczestnik zwany przez wszystkich "studentem" zdefekował w autokarze wprowadzając do kabiny tzw. nieprzyjemności odorowe. Pamiętam, że imponowała nam para 60-latków, którzy byli tak bardzo wprawieni w praktykach kempingowych, że namiot swojego zespołu mieli zawsze rozłożony, gdy inni zaczynali się dopiero zastanawiać, czy ta płachta, to zasadnicza część namiotu, czy może tropik :) Tak to się wtedy (czyli w 1990 r.) podróżowało :D

Rok później wybraliśmy opcję niemal luksusową. Co prawda podróżowaliśmy ponownie autokarem, ale już bez namiotów. Te czekały na nas na kempingu w Lido di Spina, który był naszą bazą noclegową i wypadową do zwiedzania północno-wschodnich Włoch. Przejechaliśmy wtedy też bardzo dużo kilometrów, ale poszczególne etapy (oprócz dojazdu z Trójmiasta do Włoch i z powrotem) były już sporo krótsze.

Przygodę z dalekimi podróżami autokarowymi skończyliśmy w wakacje 1995 r., gdy skorzystaliśmy z oferty polsko-tureckiego biura podróży i wybraliśmy się na pobytówkę do Kusadasi. Na miejsce nie dotarliśmy, bo nasz autokar rozbił się w Bułgarii, grzebiąc w swych zgliszczach 6 pasażerów (w tym panią, której godzinę przed wypadkiem odstąpiliśmy nasze miejsca, żeby mogła się nieco rozłożyć). Nasze wojaże ograniczyły się w kolejnych 3 latach głównie do turnusów rehabilitacyjnych dla połamańców. Na osłodę dostaliśmy przelot samolotem rządowym, który ówczesny premier J. Oleksy wysłał do Bułgarii, więc w naszym portfolio lotów mamy i taką ciekawostkę. Był to również nasz pierwszy lot na leżąco - część foteli była wymontowana, a w ich miejsce ułożono nosze z nami na nich. Istna biznes klasa...

Autor:  potek7 [ 21 Cze 2020 14:27 ]
Temat postu:  Re: Jak to się dawniej -nie samolotami- podróżowało , hej

@boots
Nikt mi tego nie opowiadał, bo sam to przeżyłem i to za młodych lat w Łodzi (do roku 1984).
Kto w tamtych czasach wyrabiał paszport na wszystkie kraje świata to dokładnie wie o czym piszę, a jak nie wiesz to wiele z tych osób znajdują się w aktach IPN.
Tej pizzerii z Piotrkowskiej nie kojarzę (a często tam bywaliśmy), pizza na Zachodniej też była bardzo, bardzo gruba.

Autor:  Aga_podrozniczka [ 21 Cze 2020 20:52 ]
Temat postu:  Re: Jak to się dawniej -nie samolotami- podróżowało , hej

tropikey napisał(a):
Przygodę z dalekimi podróżami autokarowymi skończyliśmy w wakacje 1995 r., gdy skorzystaliśmy z oferty polsko-tureckiego biura podróży i wybraliśmy się na pobytówkę do Kusadasi. Na miejsce nie dotarliśmy, bo nasz autokar rozbił się w Bułgarii, grzebiąc w swych zgliszczach 6 pasażerów (w tym panią, której godzinę przed wypadkiem odstąpiliśmy nasze miejsca, żeby mogła się nieco rozłożyć). Nasze wojaże ograniczyły się w kolejnych 3 latach głównie do turnusów rehabilitacyjnych dla połamańców. Na osłodę dostaliśmy przelot samolotem rządowym, który ówczesny premier J. Oleksy wysłał do Bułgarii, więc w naszym portfolio lotów mamy i taką ciekawostkę. Był to również nasz pierwszy lot na leżąco - część foteli była wymontowana, a w ich miejsce ułożono nosze z nami na nich. Istna biznes klasa...

To miales moment z "Final Desitnation", chociaz wtedy jeszcze nikomu nie snilo sie o tym filmie.

Autor:  kow [ 21 Cze 2020 21:21 ]
Temat postu:  Re: Jak to się dawniej -nie samolotami- podróżowało , hej

@cccc @potek7
Jeszcze warto dodać o jednym jakże istotnym a dziś nie-mieszczącym się w głowie ograniczeniu czyli o książeczce walutowej.

W czasach kiedy handel walutą był karalny, karty płatnicze to była abstrakcja a kantory internetowe czy np. Revolut to się nawet nie śnił, władza w PRL doskonale wiedziała ile obywatelowi potrzeba waluty na wyjazd do bratnich krajów:)
Mając stosowny kwit od organizatora wyjazdu (np. Orbis, Gromada) można było pójść do NBP i zakupić walutę. Oczywiście zakup walut był reglamentowany (limity roczne) i skrupulatnie odnotowywany w specjalnej książeczce.
A jeśli był to wyjazd z własnym transportem to dodatkowo trzeba było otrzymać kartki na paliwo w bratnich krajach. Największe jaja były z kartkami rumuńskimi. Cena paliwa wychodziła jakaś kosmiczna (ok. 10 razy drożej jak u nas) i dodatkowo po powrocie można było zwrócić tylko całkowicie niewykorzystany voucher. Więc trzeba było tak kombinować (np. przerobić zbiornik paliwa) żeby w Rumunii nie tankować, a zrobić to w Bułgarii lub w ZSRR.

Załączniki:
Revolut_PRL.jpg
Revolut_PRL.jpg [ 137.31 KiB | Obejrzany 4454 razy ]

Autor:  Tomo14 [ 22 Cze 2020 00:14 ]
Temat postu:  Re: Jak to się dawniej -nie samolotami- podróżowało , hej

Ja z dużych podróży w PRL-u (jestem 1973) przeżyłem tylko wyjazd na obóz młodzieżowy do Jugosławii w 1989 roku.

Obóz jechał 3 autobusami.
1 dzień upłynął na przejeździe z Warszawy do Poronina (ze złapaniem gumy i naprawą dętki w oponie na poboczu drogi). Wieczorem poszliśmy zwiedzać Muzeum Lenina w Poroninie (niby już komuna konała, ale w programie było).
2 dzień w podróży był dla mnie dużym wydarzeniem - pierwszy raz przekraczałem granicę. Podróż przez Czechosłowację, potem Węgry - gdzie dużym zdziwieniem była autostrada, a przy niej rosnące słoneczniki i kukurydza.
Tego dnia wieczorem dojechaliśmy do Szegedu, gdzie nie udało nam się przekroczyć granicy - podczas kontroli bagażu celnikom nie spodobały się wiezione na obóz młodzieżowe przez naszych wychowawców towary typowo wypoczynkowe jak kryształowe żyrandole i dywany :lol:
Noc spędziliśmy na łażeniu po centrum Szegedu, aczkolwiek nie oddalając się zbytnio od autokarów ze względu na kompletny brak znajomości języka (poza rosyjskim).
Rano po zmianie celników granica została przekroczona i wjechaliśmy do Jugosławii, niestety nastąpiła awaria jednego z autokarów i nasz 3-autokarowy konwój pojechał aż do fabryki w Nowym Sadzie, gdzie zakupiono i zamontowano niezbędną część. Popołudniem 3 dnia dojechaliśmy do Belgradu, gdzie nocowaliśmy w jakimś ośrodku sportowym na peryferiach miasta.
4 dnia wyjechaliśmy dopiero po południu i jechaliśmy cały dzień i całą noc i dopiero 5 dnia nad ranem dojechaliśmy do wioski Buljarice koło Petrovaca (obecna Czarnogóra).

Dziś jest to nie do uwierzenia, bo Google Maps pokazuje, że tą trasę można pokonać w ok. 20 godzin.

Jugosławia bardzo mi się podobała (ciepło, piękne morze, winogrona które dziko rosły i można było je jeść).
Natomiast strasznie mnie wtedy dziwiło, jak tamtejsi nastolatkowie z jednego kraju potrafią się nienawidzić.
Serbowie do Chorwatów i wzajemnie.
Dla mnie było to wtedy niepojęte - kilka lat później zapewne moi rówieśnicy strzelali do siebie nazwajem.

Autor:  cccc [ 22 Cze 2020 02:00 ]
Temat postu:  Re: Jak to się dawniej -nie samolotami- podróżowało , hej

kow napisał(a):
@cccc @potek7
Jeszcze warto dodać o jednym jakże istotnym a dziś nie-mieszczącym się w głowie ograniczeniu czyli o książeczce walutowej.

@kow wiele bylo dewiacji za czasow komuny, ktorych dzisiaj ciezko zrozumiec.
Takim przykladem byl zakup znaczkow skarbowych, wklejanych do paszportu na kazdy wyjazd za 600 zl. Aby przyblizyc relacje, np. zarabia sie 10 000, a za znaczki nalezalo uiscic niebagatelna oplate az 600 zeta.
Wtedy 0,5 litra najtanszej wodki o egzotycznej nazwie Vistula kosztowalo 550 zeta (cenna dzienna od godz.13, gdyz w nocy na metach prawie podwojnie), nazywanej potocznie "usmiechem kombajnisty", papierosy Wiarusy chyba ok. 45 zeta, ktore musialy wyjatkowo cuchnac w barach krajow zachodnich, skoro Pani barmanka potrafila zwrocic uwage.
Btw po powrocie w zadnym razie nie moglo brakowac granicznych pieczatek wjazdowych, bylo to istotnie wazne.
Inna anomalia, gdy sie wyjezdzalo do krajow o ustroju kapitalistycznym, oprocz paszportu i wizy potrzebna byla jeszcze tzw. karta przekroczenia granicy, bez ktorej opuszczenie PRL bylo niemozliwe.
Poza tym przecietny Kowalski wybierajac sie na wycieczke do wrogiego kapitalizmu, nazwanego w tamtym okresie przez wladze PRL „zgnilym kapitalizmem“, mogl zakupic legalnie tylko 10 USD, za ktore mogl sobie kupic na miejcu tylko kanapke i browarka.
Oczywiscie, ze kupowano USD na czarnym rynku od tzw. konikow, czesto grasujacych przed Pewexami, tylko juz po cenie czarnorynkowej.
Przed ambasadami krajow wrogich byly potezne kolejki, niektorzy zabierali ze soba namioty i czekali nawet kilka dni.
Aby uzyskac wize indywidualna potrzebne bylo oficjalnie, potwierdzone zaproszenie.
Osoba zaproszajaca byla zobowiazana zagwarantowac wszystkie koszty zwiazane z pobytem i ewentualnym leczeniem i chyba zrozumiale, ze nie kazdy sie chwapil taki dokument wystawic.
Latwiej bylo uzyskac wize poprzez biura turyst., jak np. Orbis, Almatur, Gromada, Agencja Tau etc.
Koszt takiej wycieczki wynosil np. 15 000 zeta + dodatkowo w USD np. 200-600 USD, co w stosunku do przecietnych zarobkow bylo suma astronomiczna.
Gdyby Kowalski pochwalil sie sasiadom czy kolegom w pracy, ze zamierza wyjechac i pozostac za granica to moglo sie skonczyc tragicznie.
Wtedy wystarczylo, ze nawet ktos zaufany, mogl zlozyc meldunek i Kowalski juz nigdzie nie pojechal, a zgnily kapitalizm mogl polukac tylko na ekranach telewizora.
Wracajac do wycieczek handlowych z tamtych czasow, wielu, ktorzy handlowali, dzinsami, posciela, kremami Nivea, Biseptolem jako srodkiem atntykoncepcyjnem czy nawet gumami do zucia, dzis sa fabrykantami czy znanymi biznesmenami.
I tak to sie wlasnie podrozowalo za granice w tamtym okresie, ale niestety wielu bylo na to nie stac, jak rowniez wnioski o paszporty na wszystkie kraje swiata byly chetnie odrzucane przez wladze PRL-u. Typowym powodem odmowy mogl byc np. nieuregulowany stosunek do sluzby wojskowej, bliska rodzina, ktora nie powrocila do kraju i x innych, w zaleznosci od pogody i humoru urzednikow. A za twarda walute mozna bylo zalatwic wszystko, nawet rzeczy wydajace sie za niemozliwe, o ile ktos posiadal.

Autor:  puhacz [ 22 Cze 2020 08:07 ]
Temat postu:  Re: Jak to się dawniej -nie samolotami- podróżowało , hej

kow napisał(a):
- w 1988 wczasy z rodzicami w Bułgarii pod namiotem na kempingu w Pomorie koło Burgas. Transport - "samochód" Syrena 105 :).


Dopiero teraz doczytałem ten post. Moi znajomi robili różne rzeczy typu Fiatem 126p do Skandynawii a nawet Fiatem 125p do Mongolii ale Syreną 105 do Bułgarii robi chyba na mnie największe wrażenie.

p.

Autor:  Przemm [ 22 Cze 2020 08:11 ]
Temat postu:  Re: Jak to się dawniej -nie samolotami- podróżowało , hej

Te znaczki, to były tzw. znaczki paszportowe, znaczki skarbowe były inne ale służyły analogicznemu celowi czyli wniesieniu opłaty.
Co do paszportu na wszystkie kraje świata, to różnie z tym bywało - zależało od okoliczności wyjazdu i okresu z pewnością też.
Jeśli ktoś jechał (leciał) na wycieczkę np. z Orbisem, która kosztowała niemało albo wyjeżdżał na zorganizowany kontrakt (inżynierowie, robotnicy budowlani, personel medyczny) to na pewno łatwiej było mu dostać paszport niż gdy "pasjonat z ulicy" przyszedł na komendę milicji (bo tam się składało wnioski i odbierało) bo postanowił wyjechać do tzw. drugiego obszaru płatniczego

Autor:  boots [ 22 Cze 2020 09:39 ]
Temat postu:  Re: Jak to się dawniej -nie samolotami- podróżowało , hej

@cccc
Cenę papierosów to zawyżyłeś dziesięciokrotnie. Wódka też kosztowała inaczej ;-)

Autor:  wasil10 [ 22 Cze 2020 09:54 ]
Temat postu:  Re: Jak to się dawniej -nie samolotami- podróżowało , hej

4 razy pojechałem gdzieś za dzieciaka autokarem na obóz na wakacje. Nie miałem łatwo, bo prawie wszyscy uczestnicy wsiadali gdzieś w Katowicach, a ja byłem już wtedy po całym dniu jazdy z Białegostoku :P

Dobrze nie pamiętam, ale zawsze było to coś około 2 dni w jedną stronę.
Teraz choruję jak mam wsiąść w auto na więcej niż 5h.

Autor:  cccc [ 22 Cze 2020 11:02 ]
Temat postu:  Re: Jak to się dawniej -nie samolotami- podróżowało , hej

boots napisał(a):
@cccc
Cenę papierosów to zawyżyłeś dziesięciokrotnie. ;-)


@boots nie zawyzylem, takie byly ceny, przykladowo papierosy "Mocne" kosztowaly 42 zeta w 1986 roku.
Mozesz tutaj polukac cene:

Załącznik:
Extra Mocne.JPG
Extra Mocne.JPG [ 12.8 KiB | Obejrzany 4361 razy ]

Wiarusy, produkowane z domieszka tytoniu bulgarskiego nalezaly do lepszej klasy i mozna bylo kupic 2 wersje, w miekkim i twardym opakowaniu.
Podalem przykladowe ceny, aby miec relacje do ceny znaczkow paszportowych w tamtym okresie.
Za oplate znaczkow paszportowych mozna bylo kupic 13 paczek niby "lepszej klasy" papierosow, czy tez ok. 40 paczek najtanszych.
Najtansze byly "Popularne" (ex. Sport) bez filtra za kilkanascie zeta (1987r.).
De facto musialy wczesniej zmienic nazwe ze "Sport" na "Polularne" ze wzgledu na sprzeciw organizacji sportowych, gdyz palenie tytoniu nie szlo w parze ze sportem.
Komuna wyciagala kase na kazdym kroku od obywateli, majacych w planach wyjazd za granice.

Autor:  boots [ 22 Cze 2020 11:09 ]
Temat postu:  Re: Jak to się dawniej -nie samolotami- podróżowało , hej

Piszesz o roku 1986, a to w zasadzie teraźniejszość. ;-)
Ja miałem na myśli lata 1978 - 1983. Polskie Marlboro kosztowało na początku 20 zł, potem 28, a potem 40 zł.
Popularne najdłużej kosztowały 3,50. A wódka w Pewexie 0,95-1,05 bona (dolara).

Autor:  p.wl [ 29 Cze 2020 15:54 ]
Temat postu:  Re: Kraje, które otwierają granice po COVID-19

Zeus napisał(a):
Mięczak.

50h Ateny - Kraków, 1999 roku.

Sierpien 1996, Krakow-Saloniki przez Belgrad autobusem bez klimy.

NBE322 napisał(a):
Jestem zaintrygowany, tymi podróżami z dawnych czasów. Jestem ciekaw, ile płaciliście za bilety? Były jakieś deale?

Byly deale, a jakze. W 2003 roku placilem 2000 zl za trase WAW-STN-WAW Air Polonia i to byla niezla cena.

I taka ciekawostka a propos paszportow w PRL.
Pod koniec lat 80. otrzymalem swoj pierwszy paszport wazny na Все страны Европы

Autor:  dg72 [ 06 Mar 2021 15:35 ]
Temat postu:  Re: Jak to się dawniej -nie samolotami- podróżowało , hej

Dzisiejszy tragiczny wypadek byłego autokaru Polskiego Busa
Ps. Tak się stosunkowo niedawno podróżowało przeważnie za 1 zł OW.....niekoniecznie czytając na Ukrainę jak obecnie
https://wydarzenia.interia.pl/podkarpac ... 0462#embed

Załączniki:
Polski Bus.PNG
Polski Bus.PNG [ 870.12 KiB | Obejrzany 3515 razy ]

Autor:  peter1956 [ 07 Mar 2021 07:55 ]
Temat postu:  Re: Jak to się dawniej -nie samolotami- podróżowało , hej

LiMag napisał(a):
@NBE322
ceny były fajne ale i dochody inne niż dziś :
np. w 1998 - 450 zł - podróż piętrowym autobusem do Hiszpanii (Blanes na Costa Brava)+ 11 noclegów ze śp. BP TRIADA + dzień pobytu w Wenecji + dzień pobytu w Cannes (przymusowy wypoczynek kierowców)
Dokladnie tak jak mówisz i jeszcze sie zapalił na austriackiej autostradzie

Autor:  LiMag [ 07 Mar 2021 10:57 ]
Temat postu:  Re: Jak to się dawniej -nie samolotami- podróżowało , hej

@peter1956
na szczęście nigdy nie zapalił na austriackiej autostradzie. A 3 razy przejechałam te trasę na górnym poziomie autobusu w pierwszym rzędzie, widoki niezapomniane. śp. BP TRIADA miała przyzwoite jak na tamte czasy autobusy.

Autor:  NikodemFM [ 10 Mar 2021 02:40 ]
Temat postu:  Re: Jak to się dawniej -nie samolotami- podróżowało , hej

Dawniej? Ee tam dawniej... rok 2020. Nordkapp w 15 dni:
1. Pociąg do Suwałk.
2. Rowerem do Marijampola i pociąg do Kowna.
3. Pociąg do Wilna, a potem do Turmantas.
4. Rowerem do Dyneburga, pociągiem do Rygi i potem do Valgi.
5. Pociągiem do Tallina.
6. Promem do Helsinek.
7. Pociągiem do Rovaniemi.
8, 9, ..., 15 - 8 dni rowerem na Nordkapp.

Powrót już "tylko" w 13 dni:
1. Promem z Honningsvag do Tromso.
2, 3, ... ,9 - 8 dni rowerem na Lofoty i promem do Bodo.
10. Pociągiem do Oslo i rowerem do Stromstad.
11. Pociągiem do Goteborga, do Malmo i do Ystad.
12. Promem do Świnoujścia.
13. Pociągiem do domu.

Autor:  Tomo14 [ 31 Sty 2024 19:08 ]
Temat postu:  Re: Jak to się dawniej -nie samolotami- podróżowało , hej

Catering na pokładach LOT w latach 70-tych


Strona 3 z 3 Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/