| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| W poszukiwaniu przejścia do Narnii w-poszukiwaniu-przejscia-do-narnii,1512,143523 | Strona 1 z 1 |
| Autor: | Antares [ 23 Lip 2019 19:28 ] |
| Temat postu: | W poszukiwaniu przejścia do Narnii |
"Rzucam wszystko i wyjeżdżam do… Narnii!" Taką wersję dzisiaj usłyszałam od koleżanki, zamiast klasycznie o Bieszczadach. Czerwiec zaskoczył mnie kilkoma sprawami, ja sama siebie zaskoczyłam rozwiązaniem co najmniej jednej z nich, chociaż niby z tyłu głowy wcześniej coś tam gdzieś… To jednak zbyt duża ilość pozytywnych wydarzeń i emocji też może czasem przytłoczyć. Potrzebowałam się wyrwać, odpocząć i jakby się dało, to jeszcze z dala od ludzi. Na szczęście wybrałam noclegi na wsi (Kunratice), gdzie nic nie ma, licząc choć na odrobinę spokoju. I nie zabierałam towarzystwa, więc po drodze nikt mnie nie zdradzi, jak będę udawać, że nie rozumiem co do mnie mówią. To w końcu Czeska, czy Saksońska Szwajcaria? Park narodowy położony po obu stronach granicy zapewnia dość atrakcji na kilka dni. Ale po czeskiej stronie ciągle jest taniej. Miejsce obfituje w malownicze formacje skalne z piaskowca, z których oczywiście najbardziej znana jest Pravčická brana. To tu m.in. kręcono zdjęcia do Opowieści z Narnii. Turyści odwiedzali to miejsce jednak o wiele wcześniej, a rosnąca popularność zmusiła zarząd parku do zdemontowania kładki łączącej bramę ze ścieżką i od 1980 roku już nie można po niej chodzić. Nie ma się co dziwić, jeśli w bardzo krótkim czasie strop bramy bezpowrotnie stracił warstwę 60 centymetrów… Dzień 1 Wyjazd zaplanowałam na czerwcowy długi weekend. Wyruszam rano samochodem z Wrocławia, spokojnym tempem do granicy. Ruch naprawdę niewielki, a trasa dość malownicza, więc oczy już się cieszą i jest pozytywnie. Zanim jednak dojadę do pensjonatu, zatrzymuję się w jednym z miejsc, które miałam w planie odwiedzić później. Ale skoro jest po drodze, to po co kombinować? A może będę wracała inną trasą? Panská skála lub Varhány (Organy), to formacja powulkaniczna zbudowana z bazaltu. Dokładnie taka sama, jak Grobla Olbrzyma, tylko bliżej! Panská skála znajduje się w miejscowości Kamenický Šenov, na ogólnodostępnym terenie. Przy ulicy jest spory parking (płatny 20Kč za rozpoczętą godzinę), toalety 5Kč i budka z fast foodem, ale dla mnie najważniejsze było to, że mają beczkowaną Kofolę! Trasa spacerowa to całe 500m, wejście na skałę jest możliwe, ale wymaga dobrego obuwia i dużo ostrożności (brak barierek, poręczy itp.). Załącznik: Narnia1.JPG [ 185.07 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia005.JPG [ 252.99 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia009.JPG [ 229.8 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia006.JPG [ 208.81 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia008.JPG [ 250.62 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia002.JPG [ 195.65 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia003.JPG [ 82.16 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Ponieważ za nocleg muszę zapłacić gotówką, a mój kantor na sąsiednim osiedlu postanowił się zawinąć i nie zdążyłam ogarnąć tematu przed wyjazdem, jadę jeszcze do Ústí nad Labem – bankomat, market, jakaś obiadokolacja i krótki spacer po centrum. Wieczorem wracam do pensjonatu, prysznic i nieprzyzwoicie wcześnie mam game over. Najwyraźniej upał zrobił swoje. Zdawało mi się tylko, że właśnie się zaczyna burza. Załącznik: Narnia010.JPG [ 191.96 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Dzień 2 Następnego dnia przy śniadaniu podsłuchiwałam rozmowę pary gości z właścicielami. Siedzieli w drugim końcu bufetu przy innym stoliku, więc nie bardzo miałam się jak włączyć do rozmowy. Nie udało im się wczorajsze wejście na Pravčickou bramę, bo się rozpadało. I ten deszcz najwyraźniej przywieźli za sobą wieczorem. Kiedy skończyłam śniadanie, już ich nie było, więc zagadnęłam właścicieli. Pan Pavel to niesamowicie pomocny człowiek, mieszka tam prawie całe życie, aktywnie spędza wolny czas na rowerze i zna wszystkie trasy na wylot. Zwłaszcza z perspektywy siodełka, więc na pytania o parking było mu trochę trudniej odpowiadać. Ale muszę przyznać, że gdyby nie on, mogłam popełnić istotny błąd już na początku wycieczki... Sęk w tym, że człowiekiem gór to ja nie jestem i jeszcze długo nie będę. Dobrą kondycją też się nie mam co chwalić, bo ze sportem jestem trochę na bakier (zwłaszcza ostatni rok). Zaparkowałam pod pionową skałą i wyruszyłam na Edmundovou soutěsku (wąwóz Edmunda). Załącznik: Narnia011.JPG [ 290.21 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia-kolaz1.JPG [ 317.16 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia013.JPG [ 293.46 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia014.JPG [ 306.53 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia018.JPG [ 238.41 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia017.JPG [ 248.38 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Po niecałych 30 minutach dotarłam do pierwszego checkpointu, czyli kasy biletowej, w której trzeba się zaopatrzyć w mały świstek uprawniający do wejścia na pokład naszego jachtu. Załącznik: Narnia019.JPG [ 171.9 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia020.JPG [ 224.79 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Kapitanem naszej łajby był przewodnik rodem z Czech, który z lekkością i humorem opowiadał w trzech językach, na co właśnie patrzymy – formacje skalne mają swoje nazwy, przypominają kształtem głównie zwierzęta; jest też kilka ukrytych przez obsługę parku niespodzianek. Komentarze w wersji czeskiej, polskiej i niemieckiej, wraz z pojedynczymi rosyjskimi wtrąceniami są tym bardziej zabawne, im więcej słów ktoś rozumie – dla mnie bomba! Byłam pełna podziwu dla tego człowieka – powtarza ten sam tekst kilkanaście razy w ciągu dnia, tysiące razy w roku, a jednak ciągle wkłada w to serce i brzmi tak, że nie sposób mieć wątpliwości, dlaczego tutaj jest! Załącznik: Narnia021.JPG [ 225.52 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia022.JPG [ 223.44 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia023.JPG [ 245.66 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia024.JPG [ 241.25 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia026.JPG [ 252.85 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia025.JPG [ 225.52 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Po około 20 minutach dopływamy do miejsca, w którym jest bar (ciepłe i zimne przekąski dla utrudzonych podróżą…) i darmowe toalety. Z tego miejsca wychodzi również kolejny odcinek trasy spacerowej, która prowadzi do drugiego checkpointu i drugiej łódki. Niby to samo, tylko wszystko krócej i tym razem z mało zabawnym przewodnikiem. Załącznik: Narnia027.JPG [ 185.02 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia028.JPG [ 264.4 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Wysiadamy na rozstaju dróg, odbijam w lewo, w kierunku Mezní Louky. Nie wiem kiedy minęło południe, czas coś zjeść. Jedyna restauracja we wsi za chwilę przeżyje oblężenie, bo na pobliski parking właśnie podjeżdża autokar. Udaje mi się wcześniej zająć stolik i zamówić jedzenie. Zanim Polacy z autokaru w końcu zdecydują, na co mają ochotę i złożą zamówienie, zawijam manatki i ruszam w dalszą trasę. Nie mam ochoty ciągnąć się za nimi, ani tym bardziej, żeby deptali mi po piętach. Wchodzę na trasę czerwoną (Gabrielina stezka) i tu muszę trochę zaprotestować – wg map zajmuje ona 70 minut. W rzeczywistości wyszło mi ponad 90. I to bez uczucia zmęczenia, czy większych trudności na trasie (to da mi się we znaki dopiero jutro, a dzisiaj jestem mieszczuchem na haju: dużo nowego, dużo zielonego i dużo tlenu!). I dopiero tutaj zaczyna się wędrówka pod górkę – pierwsze kilkaset metrów dość ostro, ale potem robi się znowu przyjemnie. W końcu docieram na górę, do schroniska. Jest gęsto od ludzi, prawie wszystkie ławki i stoły zajęte. No to może najpierw obskoczę jeszcze punkty widokowe, dopiero później odpoczynek. Załącznik: Narnia029.JPG [ 275.3 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia030.JPG [ 236.15 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia031.JPG [ 254.51 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia032.JPG [ 263.9 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia036.JPG [ 252.16 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia033.JPG [ 252.04 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia034.JPG [ 154.74 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia035.JPG [ 225.7 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Załącznik: Narnia037.JPG [ 275.37 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Wracam na dół do Hřenska, gdzie zostawiłam samochód. Przede mną jeszcze co najmniej godzina wędrówki. W tym miejscu zrozumiałam intencje pana Pavla i byłam mu wdzięczna za radę: droga w dół jest bardziej stroma. Jest więcej kamieni i nierówności. Gdybym od tego odcinka zaczęła, po dojściu do Bramy byłabym na tyle zmęczona, że mogłabym się zniechęcić do kontynuowania trasy, a przecież to byłby dopiero początek! Miałabym chyba obawy, że kolejne etapy też będą strome i wtedy cała przyjemność z wycieczki prysnęłaby, jeszcze zanim bym spróbowała kontynuować. A tak, ostatni odcinek zrobiłam z uśmiechem na twarzy i niemal w podskokach, z dużą satysfakcją, że dałam radę. Załącznik: Narnia-las1.JPG [ 172.43 KiB | Obejrzany 9524 razy ] Po wyjściu z lasu jeszcze spacer niecałe 2km do miasteczka, ścieżką wzdłuż ulicy. Siadam w pierwszej knajpie z brzegu i może to nie jest dzisiaj mój najlepszy wybór, bo jedzenie okazuje się słabe, ale zaczęłam trochę opadać z sił. Po szybkim doładowaniu jadę do mojego pensjonatu – jest genialnie położony, tylko 20 minut jazdy przez prawie puste wioski. Przed wejściem łapię jeszcze kilka promieni słońca, dowiaduję się, że mam w nogach ok. 16 kilometrów, po czym grzecznie zawijam się do pokoju. Game over dopada mnie znowu za wcześnie… | |
| Autor: | Stasiek_T [ 23 Lip 2019 20:13 ] |
| Temat postu: | Re: Rzucam wszystko i wyjeżdżam do… Narnii! |
Ładne: okolica, zdjęcia i relacja Jedna drobna uwaga: Edmundova soutěska to będzie wąwóz, przełom albo i kanion ale raczej nie ścieżka. | |
| Autor: | Antares [ 23 Lip 2019 20:41 ] |
| Temat postu: | Re: Rzucam wszystko i wyjeżdżam do… Narnii! |
Dzięki. Słownik podpowiada kanion, przesmyk, jar - i chyba ten ostatni będzie pasował najlepiej w tym przypadku. Edit: zauważyłam, że w internetach się jednak przyjął "wąwóz", to może niech już będzie po linii. | |
| Autor: | eskie [ 23 Lip 2019 22:43 ] |
| Temat postu: | Re: Rzucam wszystko i wyjeżdżam do… Narnii! |
beczkowa Kofola mniam.... | |
| Autor: | Antares [ 24 Lip 2019 18:42 ] |
| Temat postu: | Re: Rzucam wszystko i wyjeżdżam do… Narnii! |
Dzień 3 Zachwycona wczorajszym sukcesem, zapowiadam gospodarzom, że dzisiaj jadę na niemiecką stronę i zamierzam odwiedzić dwa miejsca: Bastei oraz twierdzę Königstein. Pan Pavel radzi mi się dobrze zastanowić i wybrać tylko jedno z tych miejsc, bo jego zdaniem każde z nich wymaga osobnego dnia. Hmmm jakoś coś mi się nie wydaje… No może wczoraj miał rację, ale twierdza na cały dzień? Bez przesady… Zresztą nie będę się spinać, wyjdzie w praniu. Zależy mi bardziej na Bastei, jestem tu z powodu tego parku narodowego, a jak starczy czasu i sił, no to może wtedy twierdza. Jadę. Dojeżdżam do miejsca, gdzie stoi zakaz wjazdu i dalej muszę iść pieszo. Robi się upał. Droga za zakazem prowadzi tylko kawałek przez las, a potem stromo w dół do miasteczka Rathen… szybko dociera do mnie, że będę musiała tędy wracać i to bynajmniej nie będzie przyjemne. Przemieszczam się po znakach na Bastei. Na obrzeżach Rathen zaczyna się lasek i tuż za punktem informacyjnym rozchodzi się kilka tras. Wybieram błędnie taką, która prowadzi do teatru i tam się kończy. Jest dość stromo i wczorajszy wysiłek dość szybko daje mi o sobie znać. Tracę czas na krótkie postoje i złość na siebie, która jeszcze narasta na końcu ścieżki, bo teraz muszę zawrócić i zacząć od nowa, tym razem naprawdę w kierunku Bastei. Zmarnowałam czas i energię, dla tego: Załącznik: teatr1.JPG [ 217.5 KiB | Obejrzany 9350 razy ] Po powrocie na rozdroże jeszcze raz dokładnie sprawdzam strzałki. Aha, fajnie, czyli ścieżka do Bastei jest jeszcze gorsza… dość stromo i schody! Przez las, więc podłoże jest miękkie, a schodki to tylko drewniane deski wbite w stok, ale wchodzenie po schodach zawsze bardziej męczy, niż po płaskim. I mnóstwo ludzi – niestety jest sobota, można się było tego spodziewać. Pierwszy przystanek. Butelka wody w plecaku zaczyna dawać w kość. Drugi przystanek. Nie wiem, czy dam radę... Trzeci przystanek. Dlaczego te buty nagle przestały być wygodne? ... Idę. Idą ludzie z psami. Idą ludzie z dziećmi. Dużo ludzi z różnych krajów. Znaki obiecują, że już niedługo. ... Wlokę się (ale wstyd)… Jeszcze jeden przystanek. W końcu docieramy na jakieś przejście przy skałach, skąd zaczynają się całkiem fajne widoki. Nie zdaję sobie sprawy z tego, że właśnie idę po Basteibrücke, dopóki nie wdrapię się na skałę położoną kawałek dalej. Tu z tego tarasu dopiero można podziwiać malownicze widoki. Załącznik: Narnia01.JPG [ 256.98 KiB | Obejrzany 9350 razy ] Załącznik: Narnia02.JPG [ 271.86 KiB | Obejrzany 9350 razy ] Załącznik: Narnia03.JPG [ 229.08 KiB | Obejrzany 9350 razy ] Załącznik: Narnia04.JPG [ 202.58 KiB | Obejrzany 9350 razy ] Załącznik: Narnia05.JPG [ 208.79 KiB | Obejrzany 9350 razy ] Załącznik: Narnia06.JPG [ 194.45 KiB | Obejrzany 9350 razy ] Załącznik: Narnia07.JPG [ 219.37 KiB | Obejrzany 9350 razy ] Załącznik: Narnia08.JPG [ 259.36 KiB | Obejrzany 9350 razy ] Jestem zmęczona. Siadam w restauracji, z tarasu której również można podziwiać widoki na drugą stronę rzeki. Za ok. 7 EUR biorę małą porcję makaronu, a potem za 2,5 EUR funduję sobie chwilę radości w postaci lodów. Szału nie było, ale trochę się podładowałam. Tylko już nie bardzo mi się chce spacerować tymi ścieżkami i nie bardzo mi się chce wspinać na kolejne skały, żeby zrobić kolejne zdjęcie podobnych skał… Dodatkowo nasuwa mi się skojarzenie ze Skalnym Miastem i jakoś tak wszystko trochę traci swój urok – no bo przecież już coś podobnego widziałam. Dawno temu, ale to nieistotne. Widziałam. Jestem wypompowana, ale nie chce mi się tu siedzieć bezczynnie. W takim razie szkoda czasu, zdążę zejść na dół i jeszcze pojadę do twierdzy! A co, ja nie dam rady? JA? O, patrzcie! … Schodząc w dół, zatrzymuję się na wszystkich tarasach widokowych, żeby nie było. Rathen przechodzę jeszcze wzdłuż, do miejsca, w którym odbywa się przeprawa promowa. A potem idę w przeciwnym kierunku zastanawiając się, czy wystarczy mi sił, żeby wejść pod ostatnią górkę i dojść do auta… Załącznik: Narnia09.JPG [ 263.08 KiB | Obejrzany 9350 razy ] Załącznik: Narnia10.JPG [ 182.98 KiB | Obejrzany 9350 razy ] Załącznik: Narnia 11.JPG [ 216.84 KiB | Obejrzany 9350 razy ] Załącznik: Narnia12.JPG [ 215.3 KiB | Obejrzany 9350 razy ] Załącznik: Narnia13.JPG [ 171.69 KiB | Obejrzany 9350 razy ] Załącznik: Narnia14.JPG [ 190.25 KiB | Obejrzany 9350 razy ] Wczoraj i dzisiaj wędrówka przez las dawały wytchnienie od upałów. Nie czułam wcześniej gorąca. Tym razem samochód potrzebował prawie 10 minut z włączoną klimatyzacją, zanim mogłam do niego wsiąść. Przyjemny chłodek trochę mnie ocucił i nawet zaczynałam nabierać energii, a tu już trzeba wysiadać. Zostawiam auto na parkingu, omijam ciuchcię, która dowozi turystów za 1 EUR pod samo wejście (ledwo mam siłę przebierać nogami, ale mój honor mi nie pozwala) i drepczę w stronę twierdzy. Zatrzymuje mnie pionowa ściana skał, w które wkomponowano mury. Kasa biletowa życzy sobie 12 EUR, ale mam wątpliwości, czy to będzie przyjemność. Przekonuje mnie ogromna winda, którą dostrzegam w wielkim tunelu – tak, jadę! W windzie tablica streszczająca wysokość skały i szybu windy, pojemność kabiny i parę innych ciekawych szczegółów, jak np. ten, że jazda trwa 45 sekund. Przez co nawet nie zdążyłam pomyśleć o zrobieniu jej zdjęcia. Załącznik: Narnia32.JPG [ 208.9 KiB | Obejrzany 9162 razy ] A na górze… przestrzeń! Przy dobrej widoczności można dostrzec nawet wierzchołki skał, między którymi zawieszony jest Basteibrücke. Akurat w tym terminie trafiam na imprezę historyczną w kostiumach z epoki, kiedy to na twierdzę najechali Szwedzi. Na terenie twierdzy porozstawiane namioty, w których owa szwedzka ludność przygotowuje poczęstunek, skóry, ozdoby. Niektóre wyroby można kupić, włącznie z jedzeniem. Jest sporo turystów, ale na tak dużym obiekcie w ogóle tego nie czuć. Zapominam o tym, że byłam zmęczona i wtykam nos do prawie wszystkich budynków, począwszy od studni – zdaniem pana Pavla punktem obowiązkowym. W międzyczasie kilkukrotnie odbywa się musztra szwedzkiego oddziału, zakończony głośnymi wystrzałami. Robi wrażenie! Załącznik: Narnia15.JPG [ 147.05 KiB | Obejrzany 9350 razy ] Załącznik: Narnia16.JPG [ 187.37 KiB | Obejrzany 9350 razy ] Załącznik: Narnia17.JPG [ 213.59 KiB | Obejrzany 9350 razy ] Załącznik: Narnia18.JPG [ 70.84 KiB | Obejrzany 9350 razy ] Załącznik: Narnia19.JPG [ 144.92 KiB | Obejrzany 9350 razy ] Załącznik: Narnia21.JPG [ 165.87 KiB | Obejrzany 9350 razy ] Załącznik: Narnia22.JPG [ 152.76 KiB | Obejrzany 9350 razy ] Załącznik: Narnia23.JPG [ 187.84 KiB | Obejrzany 9350 razy ] Załącznik: Narnia24.JPG [ 219 KiB | Obejrzany 9350 razy ] Załącznik: Narnia31.JPG [ 242.32 KiB | Obejrzany 9162 razy ] Twierdza zajmuje mi jakieś 3h, ale z zadowoleniem stwierdzam, że widziałam chyba dość i mogę wracać. W windzie znowu zapominam zrobić zdjęcie, zaczynam się koncentrować na tym, że jestem głodna… Zamierzam wrócić na czeską stronę i zatrzymać się w jednej z restauracji po drodze, w której ponoć jest czeska kuchnia. Ostatecznie skręcam z głównej drogi bezmyślnie słuchając nawigacji, ale trafiam znowu na Hřensko, czyli nie jest źle. Tym razem podjeście do knajpek z drugiej strony rzeczki. Zajmuję stolik w takiej, gdzie menu powoduje u mnie oczopląs i niezdecydowanie oraz wyrzuty sumienia, że mam tylko jeden żołądek. Ale na dzień dobry jest problem – nie można płacić kartą. A mnie się gotówka prawie skończyła i na pewno na jedzenie nie wystarczy. Kelnerka uprzejmie tłumaczy, że w Hřensku jest problem z zasięgiem i nigdzie nie zapłacę kartą, ale tam o, kawałek dalej, jest bankomat, mogę wypłacić CZK i EUR, w knajpach przyjmują obie waluty. Idę do bankomatu. Okupuje go dwóch młodzieńców szwargoczących w języku, który kaleczy moje uszy. Nie rozumiem, jak wyjęcie gotówki z bankomatu może zajmować 10 minut?! Jestem głodna, szybciej!!! W końcu nadchodzi ten upragniony moment i... ja też mam problem z bankomatem. Wydaje tylko banknoty 1000 CZK lub 50 EUR. Nie potrzebuję tyle kasy w obcej walucie! To moja ostatnia obiadokolacja na wyjeździe, wystarczy mi 200 CZK do tego, co mi zostało w portfelu! Koniec języka za przewodnika – na początku miasteczka, w budynku, w którym mieści się urząd, jest drugi bankomat! Hmmm jestem tak w połowie długości, między wczorajszą knajpą i drogą do pensjonatu, a bankomatem. Jeśli teraz wsiądę w auto i wrócę na moją wioskę, będę głodować. Jeśli bankomat nie wyda mi kasy, będę musiała wrócić po auto i jechać na około, szukając innego miejsca na obiad. I tak źle, i tak niedobrze. Ale niech będzie, zaryzykuję ten bankomat. I tu wygrywam z całą rzeszą turystów, którzy nie mają pojęcia o drugim bankomacie, sprytnie schowanym przed wścibskimi spojrzeniami. Wracam zadowolona do tamtej uprzejmej kelnerki, chwaląc się sukcesem i w końcu zamawiam jedzonko. Tak, warto było! Jest godzina 18, słońce praży niesamowicie – jutro będę wyglądać jak raczek, ale na razie mnie to nie rusza. Jest cudnie! Zmęczona, ale szczęśliwa wracam do auta i po 20 minutach jestem w pensjonacie. Należy mi się chociaż piwo – w bufecie jest paru miejscowych, ale gospodyni wskazuje mi drzwi na ogród, gdzie będę mogła sobie posiedzieć sama w spokoju. Dziękuję jej za uprzejmość, nie spodziewałam się i tak dalej... I wtedy barman przynosi moje piwo i obdarza mnie zasłużonym komplementem: - Wyglądasz dzisiaj jak siedem nieszczęść... - Dziękuję. - To dobrze, czy źle? - Dobrze! I znika. Towarzystwa dotrzymuje mi tylko kobyła za płotem u sąsiada. Cały stres z ostatnich tygodni schodzi. Dno szklanki. Schody do pokoju. Game over. | |
| Autor: | BrunoJ [ 24 Lip 2019 23:27 ] |
| Temat postu: | Rzucam wszystko i wyjeżdżam do… Narnii! |
Brawo, bardzo sympatyczna wyprawa. Miałem przyjemność odwiedzać te miejsca jako nieletni, po niemieckiej stronie (górki i mostki między skałami), jeszcze w poprzedniej erze (DDR). A to wszystko w ramach spływu Elbą, od granicy czeskiej, aż za Drezno (a później przejazd na inne rzeki, a ostatecznie kanały wokół Berlina). Ale nie mieliśmy takich ładnych kolorowych kajaków, tylko szmaciano-drewniane Jantary czy Neptuny. Metalowy mostek pamiętam, może nawet dokładnie ten co jest na jednym z Twoich zdjęć. Pamiętam, bo jakaś dobrze odżywiona pani spojrzała w dół przez kratki i się zacięła, skutecznie blokując nas na cypku skały na kilkanaście minut, aż udało się ją odspawać od poręczy i przepchnąć z kładki Styranie się po górach to dobry detox, a barman w dość mętny sposób chciał Ci komplement sprawić, że poprzedniego dnia wyglądałaś conajmniej pozytywnie | |
| Autor: | jerzy5 [ 25 Lip 2019 00:21 ] |
| Temat postu: | Re: Rzucam wszystko i wyjeżdżam do… Narnii! |
Przyjemna relacja, widzę że trzeba jeszcze czeską stronę zobaczyć, na niemieckiej byłem i wymiata | |
| Autor: | billy [ 25 Lip 2019 03:06 ] |
| Temat postu: | Re: Rzucam wszystko i wyjeżdżam do… Narnii! |
Czeska też fajna. Przeniosłem się 15 lat wstecz (a chyba raczej 20). Kusi zeby wrócić ale nieznane też ciągnie... | |
| Autor: | jekyll [ 25 Lip 2019 20:06 ] |
| Temat postu: | Re: Rzucam wszystko i wyjeżdżam do… Narnii! |
Fajnie było przenieść się do krainy czarów i powspominać | |
| Autor: | Antares [ 27 Lip 2019 12:21 ] |
| Temat postu: | Re: Rzucam wszystko i wyjeżdżam do… Narnii! |
Dzień 4 Zastanawiałam się, jak wykorzystać ostatni dzień, zanim wrócę do domu. Miałam auto, więc teoretycznie mogłam sobie pozwolić na jeszcze jeden kilkugodzinny wypad, zanim wyruszę we właściwą drogę powrotną. Ale w praktyce nie miałam siły, ani specjalnie ochoty gdzieś jeździć i odbywać znowu długie wędrówki. Dlatego odpuściłam – postanowiłam obrać trasę do domu, zatrzymując się tylko w dwóch punktach. Miały one być okazją do odhaczenia z listy kolejnych zamków Dolnego Śląska. Kliczków mnie rozczarował. Może coś ominęłam, może źle podeszłam do tematu, może zmęczenie zrobiło swoje, ale wydaje mi się, że albo tam się jedzie do SPA, albo wcale. Na mapkach znalazłam informację, że przy zamku jest cmentarz koni – pomyślałam, że to ciekawe, nigdy nie byłam na cmentarzu dla koni, ani dla innych zwierząt. Więc znalazłam ścieżkę i poszłam... 3 tablice, z czego jedna nieczytelna, a najnowsza chyba z 2012 roku. Szkoda zachodu. Załącznik: Narnia401.JPG [ 181.87 KiB | Obejrzany 9161 razy ] Załącznik: Narnia402.JPG [ 223.37 KiB | Obejrzany 9161 razy ] Załącznik: Narnia403.JPG [ 192.78 KiB | Obejrzany 9161 razy ] Załącznik: Narnia404.JPG [ 198.67 KiB | Obejrzany 9161 razy ] Drugi na trasie był zamek Grodziec. I choć może nie był tak reprezentacyjny, jak Kliczków, to moim zdaniem był ciekawy. W kilku miejscach można obejrzeć pozostałości po malowidłach na ścianach oraz całkiem ładną salę rycerską. Plusem też były zorganizowane atrakcje dla dzieci a od pani w kasie usłyszałam, że jutro zaczyna się pierwszy turnus kolonii i dzieci przyjadą na tydzień. Dobry pomysł i dobre miejsce, dużo zieleni wokół zamku, także nie brakuje możliwości na zorganizowanie im różnych zajęć. Wąskie korytarze i niskie stropy trochę mnie przyhamowały, jeśli chodzi o zaglądanie w każdy kąt (nie chciałam się zaklinować i mam lekką klaustrofobię), ale dla dzieci na wakacje z duchami wręcz idealne! Załącznik: Narnia406.JPG [ 244.52 KiB | Obejrzany 9161 razy ] Załącznik: Narnia407.JPG [ 247.56 KiB | Obejrzany 9161 razy ] Załącznik: Narnia405.JPG [ 286.64 KiB | Obejrzany 9161 razy ] Załącznik: Narnia408.JPG [ 184.64 KiB | Obejrzany 9161 razy ] Załącznik: Narnia-kolaz21.JPG [ 229.34 KiB | Obejrzany 9161 razy ] Tip: w kasie przy bramie wejściowej można płacić tylko gotówką. Ale jest jeszcze druga kasa na dziedzińcu i tam już płatności kartą są możliwe. Tam właśnie kupowałam bilet, którego jednak nikt nie sprawdzał przy żadnym z dwóch wejść do samego zamku... Wracam. Chciałabym potem jeszcze trochę odpocząć. KONIEC | |
| Autor: | Antares [ 27 Lip 2019 15:45 ] |
| Temat postu: | Re: W poszukiwaniu przejścia do Narnii |
Dzięki @BrunoJ widzę, że dobrze się zrozumieliśmy (ostatnie zdanie) Koszty w terminie weekendu Bożego Ciała: Noclegi - były po ok. 300zł, ale zwróciło się 50zł z kodu Paliwo - ok. 230zł za przejechane równo 750km Zwiedzanie - bilety na łódki 140 CZK + 12 EUR wstęp do twierdzy Parkingi - 20 CZK przy Panskiej skále, 120 CZK całodniowy w Hřensku + wyżywienie Przy samym moście Bastei też jest fragment terenu wydzielony i biletowany ale uznałam, że nie warto i nawet nie pamiętam, ile sobie życzyli. W okolicy jest wystarczająca ilość punktów widokowych i ścieżek. | |
| Autor: | chester0 [ 28 Lip 2019 10:12 ] |
| Temat postu: | Re: W poszukiwaniu przejścia do Narnii |
Tak tylko dopytam te 120 E za parking całodniowy to literówka? | |
| Autor: | Antares [ 28 Lip 2019 10:19 ] |
| Temat postu: | Re: W poszukiwaniu przejścia do Narnii |
Literówka, dzięki - poprawione. | |
| Autor: | Stasiek_T [ 28 Lip 2019 13:11 ] |
| Temat postu: | Re: W poszukiwaniu przejścia do Narnii |
Nie rozumiem, jak można cztery dni błądzić w poszukiwaniu przejścia, które, jak wszyscy wiedzą, znajduje się w szafie. Ale może i dobrze, bo dzięki temu powstała ta relacja | |
| Autor: | Antares [ 28 Lip 2019 13:53 ] |
| Temat postu: | Re: W poszukiwaniu przejścia do Narnii |
Widzisz, tak się właśnie kończą wyjazdy bez odpowiedniego przygotowania i planowania. Nie przyszło mi wcześniej do głowy, żeby zapytać na forum: "gdzie ta szafa?", ani "którędy do Narnii?"... Mądry Polak po szkodzie. | |
| Autor: | pemat [ 30 Sie 2019 08:11 ] |
| Temat postu: | Re: W poszukiwaniu przejścia do Narnii |
antaresWidzisz, tak się właśnie kończą wyjazdy bez odpowiedniego przygotowania i planowania. Nie przyszło mi wcześniej do głowy, żeby zapytać na forum: "gdzie ta szafa?", ani "którędy do Narnii?"... Mądry Polak po szkodzie.oj, to nie te skałki! aby szukać (a raczej hledat) bramy do Narni lepsze jest Skalní Město Adršpach | |
| Strona 1 z 1 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |