| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Lądowanie na 4000 m npm ladowanie-na-4000-m-npm,693,106178 | Strona 1 z 2 |
| Autor: | AJAJ [ 17 Sty 2017 14:55 ] |
| Temat postu: | Lądowanie na 4000 m npm |
Powiedzcie mi jakie są wasze doświadczenia z aklimatyzacją/chorobami wysokościowymi po wylądowaniu na 4tys m npm. Obecnie jesteśmy na etapie poszukiwania najlepszego połączenia do Peru/Boliwii. Na początku miał to być lot Lima - Lima, ale patrząc na ceny lotów wewnętrznych chyba zdecydujemy się na bilet multicity. I rozsądniej byłoby zacząć od Limy, a skończyć na La Paz (stopniowo wzrost wysokości), ale logistycznie dużo lepszym rozwiązaniem jest La Paz - Lima. Jedyne co powstrzymuje to obawa przed chorobą wysokościową i wyłączenie z życia na kilka dni, a z racji ograniczonego czasu na to pozwolić sobie nie możemy btw możecie polecić jakieś tanie linie na trasie Peru-Boliwia, bo obecnie za lot Lima-La Paz pokazuje mi jakąś gigatynczną sume, ponad 1,2tys. Dzięki | |
| Autor: | spty13 [ 17 Sty 2017 15:04 ] |
| Temat postu: | Re: Lądowanie na 4000 mnpm |
temat i pytanie idealnie skierowane do kolegi @pifko. zapytaj go na priv, a może sam ten temat tu dostrzeże i odpisze | |
| Autor: | AJAJ [ 17 Sty 2017 15:13 ] |
| Temat postu: | Re: Lądowanie na 4000 mnpm |
haha widzę że z @pifko podążamy swoimi śladami, a wszystko zaczęło się od Maroka Może kiedyś wylądujemy gdzieś w tym samym terminie | |
| Autor: | spty13 [ 17 Sty 2017 15:19 ] |
| Temat postu: | Re: Lądowanie na 4000 mnpm |
Cytuj: Może kiedyś wylądujemy gdzieś w tym samym terminie Wszystko możliwe z opowiesci @pifko zapamiętałam akurat tyle ,ze ludzie padali jak muchy po aerozolu na płyte lotniska w La Paz | |
| Autor: | ara [ 17 Sty 2017 15:25 ] |
| Temat postu: | Re: Lądowanie na 4000 mnpm |
trasę Peru - Boliwia chyba sensowniej zrobić busem, nie słyszałam o tanich lotach w Boliwii co do wysokości, to ja przy wjeździe z Puerto Maldonaldo do Cuzco (ok 3300 m.n.p.m.) myślałam, że umrę ale to sprawa indywidualna, pewnie nie każdy umiera koniecznie zaopatrz się w diuretyki | |
| Autor: | Zeus [ 17 Sty 2017 15:28 ] |
| Temat postu: | Re: Lądowanie na 4000 mnpm |
Lub lot do Juliaca i potem busem do La Paz Warto także kupić tabletki Soroche. Mi np tak bardzo te 4-5tys. metrów nie przeszkadzało (miałem tylko problemy z trekkingami) ale koleżance to naprawdę uderzyło parę razy. | |
| Autor: | AJAJ [ 17 Sty 2017 15:33 ] |
| Temat postu: | Re: Lądowanie na 4000 mnpm |
@Zeus ale wylądowałeś od razu na 4tys czy tą wysokość zdobywałeś stopniowo? My następnego dnia od razu ruszalibyśmy do Uyuni Co do trasy Lima - La Paz (lub odwrotnie) w jedną stronę na pewno transportem lądowym, bo po drodze będzie kilka przystanków, ale ze względy na ograniczenia czasowe są dwie opcje na trasę powrotną: 1) powrót już z La paz do domu (lub odwrotnie, zależy gdzie zaczniemy) 2) albo jeśli nie multicity i przylot i wylot z Limy to w jedną stronę musi być lot, bo się nie wyrobimy czasowo. | |
| Autor: | Zeus [ 17 Sty 2017 15:41 ] |
| Temat postu: | Re: Lądowanie na 4000 mnpm |
Do 4k nie, ale z 100 m. npm. do 3200 m. npm. (następnego dnia na 3600 m.) owszem. Może to wina opróżnienie barku samolocie | |
| Autor: | pbak [ 17 Sty 2017 15:42 ] |
| Temat postu: | Re: Lądowanie na 4000 mnpm |
Co prawda nie na 4000 ale ladowalismy na 3500 m, w Leh. Pierwszy dzien nie robilismy prakrycznie nic a i tak oddychalo sie ciezko i samo wejcie po schodach to bylo niezle wyzwanie. Drugi dzien u mnie byl lepszy, zrobilismy sobie maly spacer po okolicy, u mojej towarzystki zaczely sie nudnosci i bole glowy, wizyty w barze tlenowym pomagaly tylko na chwile. Trzeciego dnia wyladowala w szpitalu, podlaczona do butli z tlenem przez pare godzin. Lokalny lekarz specjalista powiedzial nam, ze przy takim ladowaniu zelazna regula to nie robienie absolutnie nic przez pierwsze 1.5 dnia po ladowaniu a potem stopniowe dozowanie wysilku. Jakbym mial mozliwosc to zaczynalbym kazda podroz od ladowania jak najnizej jak sie da i stopniowo wjezdzaniu wyzej. Mozna przy okazji zobaczyc cos po drodze, podczas gdy ladowanie wysoko oznacza strate paru dni i potencjalnie jest bardziej niebezpieczne dla zdrowia. Czyli mowiac krotko, Lima - La Paz raczej niz La Paz - Lima. | |
| Autor: | SPLDER [ 18 Sty 2017 03:04 ] |
| Temat postu: | Re: Lądowanie na 4000 m npm |
My mieliśmy stopniową aklimatyzację - z Limy (0m) polecieliśmy do Areqipy (2300m), następnego dnia podróż do Cabanaconde (3200m), po drodze wjechaliśmy na 4900m. Następnego dnia mieliśmy dość wymagający 3 dniowy treking (na szczęście najpierw zejście w dół) i do tego momentu nikt nie miał żadnych problemów, chociaż oczywiście im wyżej tym ciężej było oddychać , na 4900m już po kilku krokach zadyszka murowana. Następnie jechaliśmy do przez Chivay do Puno (3600-3800m) ponownie przez góry 4900m i 2 osoby z naszej grupy i kilka w autobusie dopadła choroba wysokościowa. Toaleta była bardzo oblegana, kilka osób dostało spirytus do wąchania (podobno pomaga) w końcu 3 osobom obsługa podała tlen. Osoby od nas z grupy które dopadła choroba nie miały wcześniej żadnych problemów ani kondycyjnych ani zdrowotnych i raczej były ostatnimi osobami które wg mnie powinny zachorować. Reakcja organizmu na wysokość to bardzo indywidualna sprawa. Każdego może dopaść i nawet jeśli 100 osób przed nami nie miało żadnych problemów , to nie ma gwarancji że nas nie dopadnie. Przyjmuje się że wysokość do 3000 m dla zdrowej osoby bez aklimatyzacji nie powinna sprawiać problemów. Wlot od razu na 4000m może być już sporym wyzwaniem. | |
| Autor: | Kasia_S [ 18 Sty 2017 08:38 ] |
| Temat postu: | Re: Lądowanie na 4000 m npm |
My lądowaliśmy w El Alto. Pierwszy, drugi dzień w La Paz bez problemów. Trzeciego dnia mnie siekło. Wymioty, zawroty i ból głowy - cały dzień w plecy. Czwartego dnia już ok. U mojego partnera za to bez żadnych problemów. Także nie ma reguły, ale ryzyko jest duże. | |
| Autor: | j_brawo [ 18 Sty 2017 08:39 ] |
| Temat postu: | Re: Lądowanie na 4000 m npm |
Jak lądowałem z rana w Cusco (3300mnpm) to mialem sil tylko na pół dnia i padłem, ale już nastepnego dnia po przespanej nocy to od rana czułem się bardzo dobrze i bezproblemowo (moze liście koki na śniadanie w hostelu pomogły Mysle, że każdy taką aklimatyzacje znosi indywidualnie dlatego trudno wyciągać jakieś bardziej ogólne wnioski. Na pewno łatwiej będzie gdy się bedzie zdobywać wysokośc stopniowo. Ale i z takim "szokowym" podejściem do zmiany wysokości, dla niektórych osób, może nie być większych problemów. | |
| Autor: | maxima [ 18 Sty 2017 10:20 ] |
| Temat postu: | Re: Lądowanie na 4000 m npm |
ja jechałam z Chile do Uyuni i mimo 3 dni na aklimatyzację na Atakamie - stopniowe zwiększanie wysokości do ponad 4000 mpnm miałam chwilowe problemy po wjezdzie na 5000 m npm (ale mogły mi zaszkodzić też warzywa - do dziś tego nie wiem) W mojej grupie byl chłopak, który przyleciał z Santiago i bez żadnej aklimatyzacji pojechał do Boliwii. Po wjeździe na 5000 mnpm "zaliczył zgon" do końca dnia już było z nim źle. W nocy nie spał, następnego dnia troszkę mu się poprawiło, bo zjechaliśmy niżej, ale w pełni formy był dopiero po 2 dniach. | |
| Autor: | zolty [ 18 Sty 2017 10:40 ] |
| Temat postu: | Re: Lądowanie na 4000 m npm |
Jak planujesz od razu Uyuni to weź pod uwagę, że tam 2 dnia jest hotel na wysokości około 4500 i trzeba w nim wytrzymać całą noc, nigdzie nie będziesz mógł zjechać by zaczerpnąć trochę tlenu. | |
| Autor: | jar188 [ 18 Sty 2017 11:25 ] |
| Temat postu: | Re: Lądowanie na 4000 m npm |
Aklimatyzację przy dużej zmianie wysokości zawsze trzeba robić. Jedni znoszą to lepiej inni gorzej - jak poprzednicy wspominali, nie ma reguły. Jak się ktoś poczuje źle, najlepiej zjechać z 1000m niżej i tam zostać 1 dzień na aklimatyzację. Niby ~3000 to nie aż tak strasznie wysoko ale 1-2 dni na aklimatyzację to mus jak chcecie ruszać wyżej - tym bardziej jeśli nie wiecie jak wasze organizmy zareagują na takie wysokości. | |
| Autor: | Kasica88 [ 18 Sty 2017 15:30 ] |
| Temat postu: | Re: Lądowanie na 4000 m npm |
Ja prosto z Limy polecialam do Arequipy, tam ze 2 dni, potem chwila w Kanionie Colca, potem Puno i Titicaca i wszystko bylo OK, natomiast potem pojechalismy do La Paz i tam malo nie zeszlam, caly dzien w plecy a nastepny w baardzo spowolnionym tempie...Pozniej bylismy w Cuzco i niby czulam sie OK, ale strasznie szybko sie meczylam i paliptacje serca mnie napadaly na kazdym kroku i musielismy zrezygnowac z trekkingu do MP. Mojemu chlopakowi natomiast nic powazniejszego nie dolegalo, wiec ot kwestia osobista,ale nie radzilabym ladowac od razu na 4000, nie polecam choroby wysokosciowej... | |
| Autor: | pifko [ 19 Sty 2017 11:17 ] |
| Temat postu: | Re: Lądowanie na 4000 m npm |
W zasadzie moi przedmówcy powiedzieli na ten temat wiele. Wiele jest stron i prac naukowych poświęconych chorobie wysokogórskiej. Dodam tylko, że HACE (obrzęk mózgu) czy HAPE (obrzęk płuc) na tych wysokościach Wam nie grozi wiec stosowanie Hydrocortizolu czy diuretyków nie będzie konieczne. Co najwyżej ibuprom Max na ból głowy. A La Paz boli. Zobaczycie sami. Oczywiście jak ktoś ląduje w El Alto na 4100mnpm to zalecam jak najszybciej stamtąd spadać i pierwszy nocleg poniżej, czyli np w Mallasie, która jest na 3200mnpm. Jest tam piękna Valee de la Luna i dojazd z La Paz to około 30 minut i kilka złociszy. Jeśli samopoczucie jest nadal złe, można zjechać do Mecapaca lub Huaricana Baja (2400mnpn) tylko 30 km poniżej La Paz i tam pobyć chociaż jeden dzień i powoli się wspinać do "czwórki". Jest to czasochłonne ale się opłaci. Lepiej się aklimatyzować 3 dni zwiedzając i ciesząc się widokami niż leżeć 3 dni w La Paz w hostelu na zgonie i z na prawdę silnym bólem głowy i diareą (sraćką). My z La Paz wchodziliśmy na Huayne Potosi (6088mnpm) i tam dopiero potrzebna jest porządna aklimatyzacja polegająca na wejściu wyżej a następnie zejściu i spaniu poniżej, żeby organizm dostał kopa i zaczął się szybciej aklimatyzować, ale to już inny temat. | |
| Autor: | dc_adventures [ 19 Cze 2017 02:50 ] |
| Temat postu: | Re: Lądowanie na 4000 m npm |
Moja rodzina lądowała w Cusco (3400). Przygotowali sobie wcześniej tabletki na chorobę wysokościową, a my na miejscu zrobiliśmy zapas liści koki. Co do czego, mimo wielu obaw, sprawa poszła gładko i w ogóle nie odczuli wysokości. Na wszelki wypadek pili dużo wody i wcześniej położyli się do łóżka. Chyba jest to sprawa indywidualna... Jeśli chodzi o La Paz, to lotnisko jest na 4000 m n.p.m. , ale samo miasto znajduje się na 3600 m n.p.m. (miejscami nawet 3400), więc nie powinno być tak źle. Co do wchodzenia na 6-tysięczniki to nam bez żadnych objawów choroby wysokościowej udało się wjechać z 3600 na 5500 m n.p.m. i dalej wejść na 6000 m n.p.m. w ciągu jednego dnia (wejście+zejście). Jednak ponad miesiąc przebywaliśmy już na wysokościach powyżej 3500 m n.p.m. czyli jako tako byliśmy zaaklimatyzowani (choć nie do takich wysokości co prawda). | |
| Autor: | cccc [ 19 Cze 2017 11:07 ] |
| Temat postu: | Re: Lądowanie na 4000 m npm |
Polecam zakupic na miejscu suszone liscie koki i robic herbatke, poniewaz koka pomaga zwalczac objawy choroby wysokogorskiej, ja dodawalem jeszcze miod dla smaku. Liscie koki mozna rowniez ssac i zuc, ale ja preferowalem herbatke. | |
| Autor: | pifko [ 21 Cze 2017 08:27 ] |
| Temat postu: | Re: Lądowanie na 4000 m npm |
dc_adventures napisał(a): Moja rodzina lądowała w Cusco (3400). Przygotowali sobie wcześniej tabletki na chorobę wysokościową, a my na miejscu zrobiliśmy zapas liści koki. Co do czego, mimo wielu obaw, sprawa poszła gładko i w ogóle nie odczuli wysokości. Na wszelki wypadek pili dużo wody i wcześniej położyli się do łóżka. Chyba jest to sprawa indywidualna... Jeśli chodzi o La Paz, to lotnisko jest na 4000 m n.p.m. , ale samo miasto znajduje się na 3600 m n.p.m. (miejscami nawet 3400), więc nie powinno być tak źle. Co do wchodzenia na 6-tysięczniki to nam bez żadnych objawów choroby wysokościowej udało się wjechać z 3600 na 5500 m n.p.m. i dalej wejść na 6000 m n.p.m. w ciągu jednego dnia (wejście+zejście). Jednak ponad miesiąc przebywaliśmy już na wysokościach powyżej 3500 m n.p.m. czyli jako tako byliśmy zaaklimatyzowani (choć nie do takich wysokości co prawda). Dla osób w miarę sprawnych fizycznie styl "alpejski" wchodzenia na szczyt jest najlepszym rozwiązaniem. Zazwyczaj nie zdążą odczuć choroby wysokościowej. Brawo Wy! A liście koki schodzą paczkami na wysokości powyżej 4000 mnpm. Jak wchodziliśmy na Huaynę Potosi to mijaliśmy parę Niemców co się już słabo czuli. Zaproponowaliśmy im liście koki do żucia, ale obruszyli się na nas jakbyśmy co najmniej proponowali im herę w strzykawce. | |
| Strona 1 z 2 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |