| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Cyklady bez kapelusza cyklady-bez-kapelusza,1504,187719 | Strona 1 z 1 |
| Autor: | katewisienka [ 13 Cze 2018 00:07 ] |
| Temat postu: | Cyklady bez kapelusza |
To choroba - pomyślałam, kiedy złapałam lot na Cyklady. Bo nie marzyłam o sesjach, w których ja cała na biało, on w kapeluszu patrzący mi w oczęta... Storpedowałam nawet taki pomysł. Więc skąd Santorini?! To proste, okazja. ![]() Prosty też był plan: lot Aegeanem do Aten, krótki oddech w mieście, prom na Santorini, a potem już tylko cykady na Cykladach. Zamiast niego w kapeluszu same laski. ![]() Lot do Aten był wieczorny, na miejscu byłyśmy po północy. Zmęczenie zalałyśmy Mythosem z widokiem na Akropol i tak minął dzień pierwszy. I dla uczciwości dodam, że w kwestii zwiedzania Aten to by było na tyle. Rano złapałyśmy taxi i kazałyśmy się zawieźć na jedną z miejskich plaż. Okazało się, że Ateny mają ich spory wybór, ale że czekał nas tego dnia rejs na Santorini, wybrałyśmy najbliższą. Piękną i dobrze zagospodarowaną, ale najważniejsze że spełniła swoją funkcję: złapałyśmy pierwsze słońce i wakacyjny luz. ![]() ![]() Po obiedzie doturlałyśmy się do Pireusu na prom Blue Star wypływający przed 19:00 na Santorini. Po 6 godzinach rejsu, czyli dobrze po północy dobiłyśmy do brzegu. Męczące godziny i nie najszybsze połączenie tłumaczą cenę imprezy: to jedna z tańszych przepraw, 28 euro. Był za to czas, by pozaglądać w internety. ![]() A te potwierdziły, co wiedziałam: że archipelag składa się z wyspy Thira i 4 mniejszych. Kiedyś tworzyły jedną wyspę, ale po wybuchu wulkanu ta zniknęła w wodach Morza Egejskiego, a to co dziś wystaje to zbocza wielkiej kaldery. Ponoć największej na świecie, mającej 10 km średnicy. I tyle geografii, bo nie ona ściąga tu tłumy. Tym magnesem jest wino, białe miasteczka i słynne zachody słońca. Może nie w tej kolejności, ale jednak. ![]() Pierwszego dnia po śniadaniu czekał nas rejs ogarnięty przez jedno z lokalnych biur w porcie. W programie niezamieszkałe wyspy archipelagu: Nea Kameni i Palea Kameni, kąpiele, trekking po kraterze i lunch. Na wyspach życia brak, funkcjonują tylko tawerny otwarte dla nas- zmasakrowanej przez fale i wiatr klienteli stateczków. ![]() Mała podpucha, ale nie ma innej opcji, by tu dotrzeć bez prywatnego jachtu. Mimo wszystko warto. Lubię trekking, a ten po wulkanie oferuje ładne widoczki na mniejsze z wysp oraz pola lawowe. Jeśli chodzi o trudność: 2/10. Trasa ma ok. 1,5 km i kończy się pętelką wokół krateru. Skalę trudności oddaje to, że spacer odbywają Azjatki w japonkach. W tawernie zjadłam świeże kalmary, kalmary były solidne, więc nie ma na co narzekać. A że statek był stylizowany i grali włoskie kawałki kawałki? Wakacje są. ![]() ![]() W kolejnych dniach nastał czas eksploracji białych miasteczek. Na północnych klifach wyspy leży biało-błękitna Oia. Wizytówka Cyklad, a może i całej Grecji. Słynne zachody słońca, które podświetlają białe domy na złoto ściągają ludzi z całego świata. Spotykamy Amerykanów, Azjatów i Europejczyków z każdego zakątka. ![]() Rozumiem idée fixe, dla której tu ściągamy. Architektonicznie to perełka. Jednak meksykańska fala pędząca popołudniami po uliczkach Oia zmywa wszystko: klimat, nastrój i romantyzm. Ludzie wiszą na murach, schodkach i dachach, by zdobyć pozycję na zrobienie fotki, gdy zadzieje się magia. Knajpki z sea view kasują 9 euro za szklankę soku pomarańczowego. Kelnerzy przeganiają gapiów, by swoim klientom rzeczonego view nie zasłoniono. Parking ugina się pod ciężarem autokarów, a droga wyjazdowa z Oia korkuje się do północy. Moja rada: Oie odwiedzać trzeba do południa. ![]() Śmieszne jest to, że w oddalonej o 10 km Thirze dzieje się magia bez marketingu. Dodam, że równie bieluchnej. W stolicy wyspy za pitę z souvakiem płacimy 3 euro. Euro za Mythosa. ![]() W Thirze nieliczne grupki włóczą się po zafajdanych przez osły uliczkach, popijają kawę w białych kawiarenkach i podziwiają zachody. Robimy dokładnie to samo i czego nie da się zrobić w Oia. Zgrecczyć się. Bez napinki, celu, leniwie. Może słońce zachodzi tu pod niewłaściwym kątem, ale zachód jest równie bajeczny. ![]() ![]() W dodatku z Kamari, gdzie mieszkamy jest tu rzut beretem, a raczej 1,8 euro autobusem. Samo Kamari to typowa turystyczna miejscówka z dziesiątkami knajp, klubów, promenadą. Na 2-3 dni jest ok. ![]() Ale na dłużej wybrałabym Naxos, największą z Cyklad. Nie ma na niej lotniska i w związku z tym masówki. Nie jest sławna. Rejs promem kosztuje 14,5 euro i na tyle wyceniam świeżo kiełkujące uczucie do Cyklad. Gdy po 3 dniach gonitwy wylądowałyśmy na Naxos, czas zwolnił. ![]() Życie na wyspie toczy się niemrawo, ludzie nie mają się dokąd spieszyć, więc siedzą. W knajpach, w cieniu. Plaże z piaskiem jak mąka ciągną się kilometrami, tawerny serwują niebiańskie żarcie w super cenach. Lazurowe morze Egejskie końcem maja jest ciepłe, a soczysta zieleń nie zwiastuje upałów, które za kilka tygodni zmienią oblicze wyspy. Nie dzieje się nic. Jest tylko pięknie. ![]() ![]() Tu dopiero nastał czas prawdziwych greckich wakacji. ![]() Jednak laba nie trwała długo. Po 3 dniach niechętnie żegnamy się z Naxos. Ta sielska wysepka pozwoliła mi usłyszeć cykanie cykad. Poczuć zapach cytryn i zjeść najlepsze greckie desery. Prom przerzuca nas na Santorini. Szybkie pożegnanie z Cykladami, retsina leje się wartkim strumieniem, ale wczesnym rankiem czeka nas lot do Katowic. Trzeba zachować klasę. Przecież nie wraca się z Santorini na kacu! Tomek czekał w Katowicach. Z kawą, kanapką z ogórkiem i bez kapelusza, rzecz jasna. Popatrzyłam i poczułam od razu (pewnie przez tego ogórka...), że pojedziemy razem na Naxos. | |
| Strona 1 z 1 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |