Forum strony Fly4free.pl
https://forum.fly4free.pl/

O ladyboyach
o-ladyboyach,1115,127493
Strona 1 z 1

Autor:  ind_globtroter [ 12 Kwi 2018 00:47 ]
Temat postu:  Re: Jeden dzień w Bangkoku.

Tom K napisał(a):
A to tak... nie wiadomo czy się śmiać czy płakać. Znajomi, którzy byli niedawno mówili, że na wyspach mnożą się punkty z "kawałkami pizzy"...


Potwierdzam. Phi Phi to samo. Ale co się dziwić? Miejscowi przygotowują to czego oczekuje zachód, jakby popatrzeć to dla małego procenta turystów nieodłącznym elementem podróży jest miejscowa kuchnia, a skąd się wzięły jakieś dziwki- ladyboye z Tajlandii? Z tego czego oczekuje dewiancka patologia.

Autor:  Anonymous [ 12 Kwi 2018 19:13 ]
Temat postu:  O ladyboyach

Nie ma potrzeby wymyślać koła od nowa - konstruowanie ciekawych teorii zawsze jest pociągające, ale niestety w tym przypadku wszystko już było. Czasy się zmieniają, technologie się zmieniają, ale ludzie się nie zmieniają, a i metody często ulegają jedynie niewielkim modyfikacjom. W wieku XIX i XX w Hamburgu, Antwerpii, Paryżu i nie tylko wystawiano "ciekawe okazy": często byli to niewolnicy z podbitych kolonii, ale też zdarzały się jednostki zdeformowane, czy też po prostu inne.
Zachód przodował w pasjonowaniu się kalectwem, chorobą, inwalidztwem i przoduje w tym dalej. Biedna Tajlandia jest tego dowodem i przykładem. Kilka wieków temu pokazywano zrośniętych ze sobą bliźniaków, azteckie liliputy, ludzi chorych na małogłowie i kobiety z brodą... niestety w "kulturach" zachodnich popyt na tego typu atrakcje nie słabnie.
Dziś w Tajlandii z łatwością można znaleźć transseksualistów. Zamiast korzystać z teatrów i muzeów, ludzie obserwują ping-pong show w Bangkoku i orgie do kotleta w Amsterdamie. Wy się dziwicie, że w Iranie nie ma kin i sugerujecie cenzurę? Filmy stworzono dlatego, żeby dolne 20 proc. (doły społeczne) mogło mieć iluzję, że obcuje z kulturą. W Polsce również nie powinno ich być.

Autor:  tropikey [ 12 Kwi 2018 19:33 ]
Temat postu:  Re: Jeden dzień w Bangkoku.

To chyba jednak nie tak... Żona czytała książkę Niemca, czy Szwajcara, który mieszka w Tajlandii od lat i opisuje różnice kulturowe między tym krajem a Europą. Twierdzi, że ladyboye są przejawem wielowiekowej tradycji polegającej na tym, że w wielodzietnych rodzinach, zwłaszcza tych, gdzie było mało dziewczynek (albo nie było ich wcale) najmłodszy syn był wychowywany i traktowany, jak córka. Przejawiało się to m. in. w ubiorze, ruchach, zajęciach, itd. Być może z czasem i z "rozwojem" chirurgii plastycznej, doszły do tego bardziej radykalne metody? Zapewne, gdy w Tajlandii pojawili sie turyści (a najpierw żołnierze USA walczący w Wietnamie i odpoczywający w Tajlandii), zorientowano się, że można na tym zarobić. To jednak nie popyt na dziwne usługi seksualne, a lokalna kultura i tradycja jest źródłem tego zjawiska. Tak w każdym razie uważa ów pisarz.

Wysłane z mojego P9 przy użyciu Tapatalka

Autor:  ibartek [ 12 Kwi 2018 19:38 ]
Temat postu:  Re: Jeden dzień w Bangkoku.

Z europejskiego punktu widzenia ladyboys to taka baba z broda, dziwadlo, ale lokalnie nikogo to nie rusza, czesc kultury i religii, nie cialo tylko dusza.

E: za wolno pisze x telefonu, tropikey wyjasnil. Dodalbym buddyzm. Tak samo jak indie maja kasty i reinkarnacje.

Autor:  Anonymous [ 12 Kwi 2018 19:38 ]
Temat postu:  Re: Jeden dzień w Bangkoku.

@tropikey, wyobraź sobie, że idziesz w Warszawie do klubu a tam dziewczyny w strojach ludowych, w naszyjnikach z jarzębiny. Jest to element naszej kultury? Jasne, i to fantastyczny element! Ale co ma wspólnego z obecną Polską? Niemal nic, to po prostu ciekawostka.

Autor:  pabien [ 12 Kwi 2018 19:42 ]
Temat postu:  Re: Jeden dzień w Bangkoku.

@Don_Bartoss tak to co napisałeś było słabe. I jeszcze kompletnie chybione. Kwestia osob transpłciowych w Azji Pd - Wsch ich roli i statusu jest złożona, nie ma swojej genezy w turystyce, nie stanowią one panopticum. Więcej w tej kwestii nie napiszę, ponieważ jedynie liznąłem ten temat przy lekturze książki o Indonezji.
I oprócz słów obrażliwych @Boots ma 100% racji.

Autor:  Anonymous [ 12 Kwi 2018 19:46 ]
Temat postu:  Re: Jeden dzień w Bangkoku.

@pabien, mój wpis nie był poświęcony ocenie niczyjej seksualności, tylko opisowi pewnego zjawiska: są atrakcją turystyczną, a to ma swoje korzenie (wskazałem tło historyczne) i ma swoje powody. Powody nie są dla mnie jeszcze jasne.

Autor:  ind_globtroter [ 12 Kwi 2018 20:04 ]
Temat postu:  Re: Jeden dzień w Bangkoku.

boots napisał(a):
Cytuj:
dlaczego ów patologia

Dasz radę napisać to po polsku?


Jeśli nie znasz terminu patologia to zapraszam do słownika języka polskiego. Ja rozumiem, że uderzyłem w czuły punkt korzystających; ale takie są fakty; nawet jeśli zjawisko powstało w wyniku miejscowej kultury- co jest strasznie naciąganą teorią to w dzisiejszych czasach popularność i rozrost tego zjawiska ma jedyną i niezaprzeczalną przyczynę w patologicznej seks turystyce z różnymi dewiacjami.

Autor:  boots [ 12 Kwi 2018 20:09 ]
Temat postu:  Re: Jeden dzień w Bangkoku.

@ind_globtroter
Cytuj:
Jeśli nie znasz terminu patologia

A co to znaczy: ów patologia?
Cytuj:
Ja rozumiem, że uderzyłem w czuły punkt korzystających;

To prawda - uderzyłeś w poczucie tolerancji, równości i wolności stanowienia o sobie. W przekonanie o tym, że każdy ma prawo do swojej seksualności. Uderzyłeś w coś, czego nie rozumiesz...

Autor:  pabien [ 12 Kwi 2018 20:14 ]
Temat postu:  Re: Jeden dzień w Bangkoku.

Tak jak pisał @boots - spróbuj po polsku bo u Ciebie występuje jakaś patologia jeśli chodzi o nomen omen rodzaje

Autor:  ind_globtroter [ 12 Kwi 2018 20:16 ]
Temat postu:  Re: Jeden dzień w Bangkoku.

Cytuj:
A co to znaczy: ów patologia?


Specjalnie dla ciebie: OWA


Cytuj:
To prawda - uderzyłeś w poczucie tolerancji, równości i wolności stanowienia o sobie. W przekonanie o tym, że każdy ma prawo do swojej seksualności. Uderzyłeś w coś, czego nie rozumiesz...


A Ty uderzyłeś w moje oczywiste prawo do wyrażania opinii także nt. dewiacji

Prostytucja to jest stanowienie o sobie? Mam pełne prawo ÓW proceder krytykować. Prostytucja rodzi ze sobą masę gigantycznych problemów jak wykorzystywanie ludzi, handel nimi, zorganizowaną przestępczość i tak dalej. Chcesz mi wmówić, że to jest ta "wolność"?!

Autor:  tropikey [ 12 Kwi 2018 20:53 ]
Temat postu:  Re: Jeden dzień w Bangkoku.

Ciekaw jestem, czy jest tu ktokolwiek, kto ma jakieś bezpośrednie, osobiste doświadczenia z tym tematem? Mam wrażenie, że mówimy o tym bazując głównie na pewnych stereotypach, czy "Kac Vegas" (chyba nr 2), a co za tym idzie, niewykluczone, że pleciemy kompletne głupoty.
Moje doświadczenia (z trzech wizyt w Tajlandii, w różnych miejscach tego kraju) są takie, że widziałem sporo ladyboyów, ale pracujących wyłącznie w branży gastronomicznej i hotelarskiej. Inna sprawa, że jeżdżąc zawsze z żoną i córką, nie zaglądałem do dzielnic Bangkoku, o których mowi się to i owo :)
Na Koh Ngai szefowa hotelu mówiła mi, że na wyspach zatrudniają wielu ladyboyów, bo o "zwykłych" pracowników trudno. Życie w wyspiarskim odseparowaniu wielu nie odpowiada (brak rozrywek, nuda, koszty transportu, itd.), a ladyboye nie są aż tak wybredni. Największą ich ilość spotkałem na Koh Lipe. W moim hotelu stanowili chyba połowę obsady.
Jaki z tego wniosek? Taki, że osobiście nie mam żadnych podstaw do tego, by wiązać tajskich transseksualistów, czy transwestytów z seksturystyką (choć nie mam specjalnych wątpliwości, że i tym się niektórzy zajmują).

Wysłane z mojego P9 przy użyciu Tapatalka

Autor:  Anonymous [ 12 Kwi 2018 21:08 ]
Temat postu:  Re: Jeden dzień w Bangkoku.

tropikey napisał(a):
Ciekaw jestem, czy jest tu ktokolwiek, kto ma jakieś bezpośrednie, osobiste doświadczenia z tym tematem?

Niniejszym deklaruję, że nie mam osobistych doświadczeń z tym tematem.
Byłem w Tajlandii i swoje widziałem. Po różnych lokalach się chodziło (nie, nie show z piłeczkami), ale jest zasada: pewnych obserwacji dokonuje się z dystansu. W sumie to ja im tak po ludzku współczuję.

Autor:  gamera [ 12 Kwi 2018 21:36 ]
Temat postu:  Re: Jeden dzień w Bangkoku.

Anonymous napisał(a):
W sumie to ja im tak po ludzku współczuję.


Mówiąc że im współczujesz od razu zakładasz że źle się z tym czują albo że są wykorzystywani i funkcjonują wbrew sobie chociaż jak sam stwierdzasz żadnych z nimi doświadczeń (czytaj nawet rozmowy z nimi o ich postrzeganiu siebie w świecie) nie miałeś. To jest jak dla mnie przejaw szyfladkowania na lepszych i gorszych.

Wysłane z mojego SM-G920F przy użyciu Tapatalka

Autor:  Anonymous [ 12 Kwi 2018 21:45 ]
Temat postu:  Re: Jeden dzień w Bangkoku.

@gamera, ideą współczucia nie jest deprecjonowanie i klasyfikowanie innych, a po prostu dostrzeganie pokrzywdzenia.

Autor:  Zeus [ 12 Kwi 2018 21:53 ]
Temat postu:  Re: Jeden dzień w Bangkoku.

@ind_globtroter były takie przypadki.

Autor:  ind_globtroter [ 12 Kwi 2018 21:55 ]
Temat postu:  Re: Jeden dzień w Bangkoku.

Zmiany genotypu?! :shock:

Autor:  gamera [ 12 Kwi 2018 22:06 ]
Temat postu:  Re: Jeden dzień w Bangkoku.

Anonymous napisał(a):
@gamera, ideą współczucia nie jest deprecjonowanie i klasyfikowanie innych, a po prostu dostrzeganie pokrzywdzenia.
Ale przez kogo/co? Jesteś pewien że oni tak sie czują? I jeśli nawet to co jest źródłem pokrzywdzenia jak to nazwałeś?

Wysłane z mojego SM-G920F przy użyciu Tapatalka

Autor:  Washington [ 12 Kwi 2018 22:27 ]
Temat postu:  Re: O ladyboyach

Niestety kolejny raz nie utrzymano poziomu dyskusji i musieliśmy usunąć kilka obraźliwych odpowiedzi. Zamykam

Strona 1 z 1 Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/