| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Chile: 15-30 marca 2014 chile-15-30-marca-2014,212,186680 | Strona 1 z 1 |
| Autor: | ZFR [ 05 Maj 2014 14:43 ] |
| Temat postu: | Chile: 15-30 marca 2014 |
Trasa: 14-15.03: Lot: Berlin - Santiago (przez Madryt) 15-16.03: Santiago 16-19.03: Quintero, Valparaliso, Vinna de Mar, 19-21.03: Temuco, Pucon 21-22.03: Santiago (noc) 22-26.03: Calama, San Pedro de Atacama 26-29.03: Santiago 29-30.03: Lot: Santiago - Berlin (osiem godzin zwiedzania Madrytu) Po Brazylii i Peru postanowiłem kolejny raz odwiedzić Amerykę Południową. Tym razem wybór padł na Chile - fascynujący kraj, rozciągający się niemalże na całym zachodnim wybrzeżu Ameryki Południowej. Generalnie mój wyjazd podzielić można na cztery części: Santiago, wybrzeże, Kraina Jezior oraz Pustynia Atacama . Pierwszy kontakt z Chile to z oczywistych przyczyn stolica kraju – Santiago. Miasto to w trakcie mojego pobytu odwiedziłem w sumie trzy razy, fakt ten powiązany był ściśle z rozkładem lotów (podróżowałem zarówno na północ jak i południe). ![]() Santiago - Bellavista Santiago to ogromne miasto, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Pierwszego dnia, po krótkim odpoczynku postanowiłem trochę pozwiedzać. Na początek pojechałem metrem do stacji Los Leones, z której udałem się na zbocza Cerro San Cristóbal. Jest to miejsce, z którego zobaczyć można panoramę miasta. Byłem pod bardzo dużym wrażeniem tej części miasta, nie myślałem, że Santiago jest tak nowoczesne. Tego samego dnia znalazłem się w okolicy stacji metra Central i odniosłem zupełnie inne, mniej korzystne wrażenie. Tak czy inaczej, Santiago bardzo mi się spodobało, cieszyłem się, że powrócę do stolicy pod koniec mojej wycieczki. ![]() Quintero Bardzo chciałem zobaczyć wybrzeże Pacyfiku. W tym celu, drugiego dnia pojechałem do Quintero, które stało się moją baza wypadowa do Valparaiso, Vinna del Mar i Horcon. Quintero wybrałem tylko ze względu na znajomych, generalnie nie ma tam nic ciekawego. Starałem pocieszać się faktem spędzenia kilku chwil w typowo chilijskim, mało znanym miasteczku. W Quintero po raz pierwszy spotykam bezdomne psy, z wyjątkiem Santiago, bezdomne, zazwyczaj duże psy widziałem wszędzie. Odnieść można wrażenie, że jest to spory problem. Przypuszczam, że w Chile nie ma schronisk dla zwierząt, dobrze, że psy nie wyglądają na wygłodzone. Vinna del Mar to kurort, posiadający miejską plażę, sporą liczbę sklepów, barów i restauracji. Miejsce to w żaden sposób mnie nie urzekło. Prawdopodobnie spodoba się osobą dla, których priorytetem jest wygodny hotel, basen i duża dostępność atrakcji, o których wspomniałem powyżej. ![]() Vinna del Mar ![]() Valparaiso Zupełnie inne jest pełne historii Valparaiso. Stosunkowo duże, posiadające fajny klimat portowe miasto. Położone jest na wzgórzach, na które dostać można się m.in. za pomocą specjalnych wind - rodzaj kolejki. Warto wybrać się tam chociażby na jeden dzień. Najbardziej z wymienionych powyżej nadmorskich miejscowości podobało mi się w Horcon - małej, tradycyjnej, rybackiej wiosce, z relaksującą, trochę hipisowską atmosferą. ![]() Horcon ![]() Horcon ![]() Horcon ![]() Horcon Po kilku dniach na wybrzeżu wróciłem na lotnisko w Santiago, z którego poleciałem na południe do Temuco. Moim celem był Pucon, jedna z bardziej popularnych wakacyjnych miejscowości w Chile. Miasto położone jest nad dużym jeziorem Villarrica i zdominowane jest przez wulkan o tej samej nazwie. Wulkan Villarrica był głównym powodem mojej wizyty w Pucon. Okolica miasteczka to mekka dla ludzi lubiących szeroko pojęty outdoor, można wspinać się na pobliskie wulkany, zwiedzać parki czy też spróbować raftingu lub górskiego kajakarstwa. Dotarłem do Pucon w godzinach popołudniowych. ![]() Lot Santiago - Temuco ![]() Lądowanie w Temuco ![]() Pocon ![]() Wulkan Villarrica - widok z Pucon Mój trekking na szczyt wulkanu zaplanowany był na kolejny dzień. Trzeci i zarazem ostatni dzień w Pucon nie był zaplanowany, wiedziałem tylko, że o 20:30 mam samolot z oddalonego o 80 km Temuco. Pogoda pierwszego dnia była całkiem fajna, zrobiłem kilka zdjęć widocznego z miasta wulkanu i w dobrym humorze udałem się do agencji, która następnego dnia miała zabrać mnie na szczyt wulkanu. Mimo, iż wejście nie jest bardzo trudne, nie można wchodzić bez przewodnika. Wulkan jest jednym z najbardziej aktywnych w Chile, w przeszłości dochodziło do wypadków, również śmiertelnych. Niestety mój dobry nastrój nie trwał długo, z powodu niekorzystnej prognozy mój trekking zostaje odwołany ! Oczywiście planując wyjazd miałem świadomość, że może się to zdarzyć, niemniej do końca nie wierzyłem w taki rozwój wydarzeń. Ostatecznie po kilku konsultacjach podjąłem bardzo ryzykowną dla moich finansów i dobrego samopoczucia decyzję. Postanowiłem zdobyć szczyt w dniu wylotu. Spore ryzyko, zważając na fakt, że w Santiago miałem spędzić tylko jedną noc, następnego dnia polecieć miałem do Calamy. Doszedłem do wniosku, że w najgorszym przypadku spędzę noc w autobusie do Santiago. Oczywiście nocny autobus to tylko backup, byłem przekonany, że zdążę na samolot : ) Grupy wchodzące na wulkan zazwyczaj wracają między 16 a 17 - fakt ten został potwierdzony przez trzy, nie znające się osoby. Agencja, z której korzystałem znajdowała się przy samym dworcu autobusowym, planowałem zostawić cały mój bagaż w biurze agencji. Kupiłem bilet autobusowy na godzinę 17. Do lotniska powinienem dojechać na prawie dwie godziny przed wylotem – autobusy do Temuco odjeżdżają co pół godziny. Pocieszałem się faktem, że lotnisko w Temuco jest bardzo małe, nie ma potrzeby meldowania się tam dwie godziny przed wylotem. Nadszedł dzień trekkingu, spotykamy się siedzibie agencji. Każdy otrzymuje plecak, w którym znajduje się potrzebny sprzęt taki jak raki, kask i czekan. Ponadto wyposażeni zostajemy w kurtkę, spodnie i sprzęt do śnieżnego zjazdu ze szczytu wulkanu !. W pakiecie są również buty, na szczęście moje są odpowiednie, nie muszę korzystać z agencyjnych znoszonych butów. Wyjeżdżamy z małym opóźnieniem, jedziemy prosto na najbliższą stację benzynową, kierowca musi zatankować samochód. Później musimy tylko odebrać drugiego przewodnika i możemy ruszać w kierunku wulkanu. Wreszcie docieramy do podnóża góry, grupa liczy ok. 15 osób. Na miejscu jest już kilka grup o podobnej ilości uczestników. Druga połowa marca nie zalicza się do sezonu, zastanawiam się jak to miejsce wygląda w środku lata. Jesteśmy chyba ostatnia grupą, która pojawia się w miejscu startu. Rozpoczynamy wspinaczkę, pogoda jest piękna. Początkowo idziemy wzdłuż kolejki linowej, z której można korzystać i skutecznie skracać czas wejścia. Przypuszczam, że wyciąg działa tylko w sezonie, w dniu mojego wchodzenia wyciąg był nieczynny. Szybko okazuje się, że pogoda nie jest tak dobra jak przypuszczaliśmy. W wyższych partiach jest dość silny, zagrażający bezpieczeństwu wiatr. Przewodnicy coraz częściej wspominają o dużym prawdopodobieństwie odwołania „ataku szczytowego”. Spotykamy pierwsze schodzące grupy, które z powodu silnego wiatru rezygnują z wejścia na szczyt. Mam wrażenie, że nasza grupa bardzo się ociąga, nie muszę pisać, że trochę mnie to irytowało. W czasie, gdy robimy kolejne przystanki wiatr słabnie, ostatecznie okazuje się, że tego dnia jako jedyna grupa zdobywamy szczyt. Jest bardzo fajnie, niesamowity widok na całą okolicę, krater wulkanu z wydobywającymi się gazami, wszyscy zadowoleni i wyluzowani. Wydobywające się z krateru opary skutecznie ograniczają pobyt na szczycie. Delikatny ból głowy i łzawiące oczy to chyba norma. ![]() Wulkan Villarrica - początek trekkingu na szczyt ![]() Wulkan Villarrica ![]() Wulkan Villarrica ![]() Wulkan Villarrica ![]() Wulkan Villarrica – krater ![]() Wulkan Villarrica - widok na wulkany Lanin i Quetrupillan Pozostaje jeszcze zejście, a właściwie w dużej mierze zjazd. Z ośnieżonej, szczytowej części, siadając na specjalnie do tego przygotowanym plastiku zjeżdża się Moje cztery krajowe loty w Chile są nagrodami za mile z Executive Club. 24 000 mil, które dostałem za powrotny lot do Nowej Zelandii wystarczyły na loty w Chile. Zabierajcie mile ! Cały czas świętuję wczorajszy sukces, dodatkowo mam window seat po prawej stronie samolotu. Będę mógł zobaczyć Andy i kilka wulkanów - w Chile jest ich ponad 2000. Już nie mogę doczekać. Wchodzę do samolotu, ostatni rząd, moje window seat ... nie ma okna !!! tego się nie spodziewałem, dobrze, że fotel można rozłożyć Po dwóch godzinach ląduje w Calamie. Muszę dojechać jeszcze do San Pedro de Atacama, które jest moim miejscem pobytu na kolejne dni. San Pedro znajduje się ok 80 km na południe od Calamy. Jestem trochę nieprzygotowany, bardzo pobieżnie przeglądałem informację na temat transferu z lotniska w Calamie do San Pedro. Mój znajomy z Paragwaju, którego spotkać mam w San Pedro miał przesłać mi informacje o najlepszej opcji transferu. Niestety sms nie dociera. Na lotnisku jest informacja turystyczna. Cieszę się, że bez problemu uzyskam niezbędne informacje. Pytam przesympatyczną panią o "public bus" do San Pedro. Niestety pani w informacji nie rozumie co mam na myśli mówiąc "public bus" ![]() San Pedro de Atacama Spotykam wspomnianego znajomego. Popołudnie przeznaczamy na mała aklimatyzację i odwiedziny agencji turystycznej, z pomocą której przez następne trzy dni mamy zwiedzać okolice. San Pedro jest pełne najróżniejszych agencji i biur turystycznych, większość sprzedaje te same, najbardziej popularne wycieczki. Osoby dysponujące większą ilością czasu mogą wybrać się do Boliwii, gdzie zobaczą największy na świecie salar. Wycieczka do Salaru Uyuni trwa cztery dni. Są też agencje specjalizujące się w trekkingach na okoliczne wulkany. Pamiętać należy, ze wysokość wulkanów jest znaczna, widoczny z miasta Licancabur ma prawie 6000 m n.p.m. ![]() Jak browar to tylko litrowy ![]() Wulkan Licancabur Postanawiamy skorzystać z Incanorth Tours. Później okazało się, że nie był to najlepszy wybór, agencja ta sprzedaje raczej programy innych biur. W efekcie, każdego dnia mieliśmy innego przewodnika oraz innych ludzi w grupie. W trakcie trzech dni odwiedzamy najbardziej znane miejsca takie jak znajdująca się w pobliżu miasta Valle De La Luna oraz położone dalej Geyser del Tatio, Lagunas Altiplanicas oraz Salar de Atacama. W przypadku Geyser i Lagunas większość osób skazana jest raczej na agencje. Do Valle de la Luna sporo osób dociera na własną rękę, chociażby rowerem. Wyjazd do Valle De La Luna odbywa się w godzinach popołudniowych. Punkt kulminacyjny to podziwianie w towarzystwie kilkudziesięciu innych osób zachodu słońca z widokiem na pustynny krajobraz doliny. Bardzo sympatyczne miejsce, szkoda tylko, że tak zatłoczone. ![]() ![]() Valle De La Luna ![]() Valle De La Luna Trzeci dzień pobytu to wycieczka, której głównym celem są Lagunas Altiplanicas i Salar de Atacama. Laguny Miscanti i Miniques znajdują się ok. 110 km na południe od San Pedro. Urocze i ciekawe miejsce, położone na wysokości ok. 4000 m n.p.m. Przewodnik przygotowuje super śniadanie nad jedną z lagun. Nad lagunami górują wulkany. Salar de Atacama również robi wrażenie, utworzono tam Rezerwat Los Flamencos. W drodze do salaru zatrzymujemy się w wiosce Socaire. ![]() Okolica Laguny Miscanti ![]() Miñiques ![]() Śniadanie nad Laguną Miñiques ![]() Socaire Niestety jesteśmy na salarze w południe, oślepiające słońce niemalże uniemożliwia zrobienie zdjęć. Atrakcją są m.in. flamingi. Podobno salar dostarcza niesamowitych wrażeń o zachodzie słońca, gdy zdecydowana większość odwiedzających Atacamę pije piwo w San Pedro. ![]() Salar de Atacama ![]() Salar de Atacama Przedostatni dzień to prawdziwy hardcore. Pobudka przed 4 rano, celem wyjazdu jest położony 90 km na północ Geyser del Tatio. Wysokość 4 300 m n.p.m, temperatura minus 8 stopni. Nie mogę przestać myśleć o znajdujących się w hotelu moich polarowych spodniach ![]() Geyser del Tatio ![]() Geyser del Tatio ![]() Geyser del Tatio ![]() ![]() Okolica Machuca ![]() Machuca Atacama, jest jednym z najlepszych na świecie miejsc do obserwacji kosmosu. Będąc w agencji turystycznej, o której wspominałem zauważyłem plakat reklamujący zwiedzanie obserwatorium astronomicznego. Natychmiast przypomniałem sobie, że czytałem kiedyś o obserwatorium mieszczącym się na pustyni Atacama. Wycieczkę można dodać do pakietu. Wyjazdy są o 21, w pakiecie jest możliwość obserwacji gwiazd oraz symboliczna lampka wina. Super, z jakiejś przyczyny nie zadałem więcej pytań, uważałem, że będzie to doskonale podsumowanie mojego pobytu w San Pedro... Nadszedł wieczór wyjazdu. W umówionym miejscu, z małym opóźnieniem pojawia się jakiś zakręcony facet, nosi na głowie czołówkę i trochę śmiesznie mówi, ma zabrać nas do obserwatorium. Żartując narzeka nieco na dwujęzyczna, piętnastoosobową grupę, zapewnia jednak, że wszystko będzie dobrze. Wysiadamy do samochodów, piętnaście minut czekania na cztery spóźniające się osoby i możemy jechać. Jak ja kocham zorganizowane wyjazdy Obserwatorium ALMA, o którym czytałem znajduje się w Chajnantor Plateau – ponad 5000 m n.p.m., obserwatorium udostępnione ma być zwiedzającym pod koniec 2014 r. Kilka dni w San Pedro minęło błyskawicznie, bardzo się cieszę, że zobaczyłem małą część Pustyni Atacama. W drodze na lotnisko postanawiam spędzić chwilę w Calamie. Do Calamy jadę autobusem, następnie z centrum na lotnisko taksówką. Lecąc do Santiago podziwiam z lotu ptaka pustynie oraz wulkany. ![]() Okolica San Pedro de Atacama ![]() Calama Ostatnie trzy dni mojego pobytu w Chile spędziłem w Santiago. Planowałem jednodniowy wyjazd do El Morado National Park oraz zobaczenie koncertu zespołu Metallica. Niestety z powodu braku możliwości dojazdu do parku publicznym transportem mój trekking nie odbył się. Latem z Santiago każdego dnia można dojechać do parku publicznym autobusem, po sezonie ilość autobusów jest bardzo limitowana. Generalnie ostatnie dni w Santiago to totalny relaks, wspomniany koncert oraz zwiedzanie miasta bez pośpiechu i szczegółowego planu. Chile zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Oczywiście po moich krótkich, zaledwie dwutygodniowych wakacjach mam spory niedosyt, myślę, że powrócę do Chile w niedalekiej przyszłości. ![]() SCL Więcej zdjęć na moim foto blogu: http://z-f-r.blogspot.com/ Szczegółowe koszty wyjazdu: Kurs NBP z dnia 01.05.2014 r.: 1 PLN = 185 CLP Pociąg IC: Poznan - Berlin – Poznań: 32 euro Autobus z centrum Berlina do lotniska Tegel: 2,60 euro Bilet lotniczy: Berlin - Madryt - Santiago - Madryt- Berlin (opodo.com - Iberia Expres, LAN wykonywany przez Iberia): 2 469 zł w cenie opłata za kartę kredytową – 44 zł (w celu uzyskania ubezpieczenia podróżnego zapłaciłem kartą M&M mBanku) Loty za mile z Executive Club (British Airways): Lot: Santiago – Temuco – Santiago: 9 000 mil plus podatek 72,96 zł Lot: Santiago – Calama – Santiago: 15 000 mil plus podatek 72,96 zł Autobus z lotniska w Santiago do centrum (Centropuerto): 1 350 CLP http://www.aeropuertosantiago.cl/englis ... buses.html Metro: w zależności od pory dnia od 570 – 680 CPL http://www.metrosantiago.cl/ Autobus Santiago - Quintero (Condor Bus): 4 000 CLP http://www.condorbus.cl/ Autobus Temuco – Pucon: 2 900 CLP (Jac Bus) Autobus: Pucon - Padre Las Casas (Temuco) (Jac Bus) 2 900 CLP http://www.jac.cl/ Taksówka: Padre Las Casas - Lotnisko (Temuco): 3 000 CLP Transfer lotnisko Calama - San Pedro de Atacama (Translicancabur): 13 000 CLP (powrotny 22 000 CLP) http://www.translicancabur.cl/ Autobus San Pedro de Atacama - Calama (Bus Terminal): 2 500 CLP Intertrans http://www.intertrans.cl/ Taksówka: Calama - Lotnisko Calama: 3 000 CLP Trekking na wulkan Vallarica w Pucon (Backpackers Adventure) : 35 000 CLP http://pl.wikiloc.com/wikiloc/view.do?id=6403430 Wycieczki fakultatywne w San Pedro de Atacama: Pierwszy dzień: Valle De La Luna / Valle De La Muerte (16:00 - 20:00) Drugi dzień: Lagunas Altiplanicas / Salar Atacama (06:30 - 14:00) Trzeci dzień: Geyser Del Tatio / Piscina Geotermal / Pueblo De Machuca (04:00 - 12:00); Pseudo obserwatorium astronomiczne (21-23) Incanorth Tours: 63 000 CLP za powyższy program plus bilety wstępu . Ceny biletów wstępu: Valle De La Luna – 2000 CLP Lagunas – 5000 CLP Geyser – 5000 CLP Celowo nie podałem informacji i kosztów dotyczących zakwaterowania. Zainteresowanych odsyłam na strony pośredniczące w rezerwacji hoteli. Polecam: http://www.myprivatetravels.com/welcome ... fid=168654 Celem maksymalnego obniżenia kosztów zakupu dolarów oraz kosztów przewalutowań używałem dolarowej karty z kantoru walutowego Alior Banku. Ilość zdobytych kilometrów w LANPASS: 23 795 ( w LAN zbiera sie kilometry Zarówno LAN jak i Iberia Express należą do One World. Początkowo przy zakupie biletu podałem mój numer Executive Club (BA). Ostatecznie okazało się to mało opłacalne. Za lot TXL - MAD – TXL dostałbym 100 % mil, niestety za lot transatlantycki MAD - SCL – MAD jedynie 25 % rzeczywiście przebytych mil. Nie pozostało nic innego jak zostać członkiem LANPASS. Ostatecznie na moim nowym koncie pojawiło się 23 759 kilometrów. Ilość ta spokojnie wystarczy na powrotny lot np. w Ameryce Południowej. http://z-f-r.blogspot.com/ | |
| Strona 1 z 1 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |