| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” bdquo-100-dni-ndash-7-kontynentow-rdquo,219,183824 | Strona 4 z 5 |
| Autor: | marcin.krakow [ 02 Sty 2026 00:05 ] | |||||||||||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | |||||||||||
31 grudnia nie jest dla mnie jakąś wyjątkową datą w kalendarzu, zazwyczaj traktowałem ją jak i Nowy Rok jako przedłużenie Świąt, kiedy to można kosztem kilku dni urlopu wylecieć gdzieś na 10-14 dni. Teraz jednak ze względu na zbliżającą się wielkimi krokami podróż życia, ciężko było mi wziąć dwa dwutygodniowe urlopy niemal jeden po drugim. Dlatego też Świąteczny wypad był krótki, właściwie obejmował same Święta, weekend oraz jeden dzień wolnego. Teraz ten szybki wypad miał trwać 33 godziny, ale tak mi namieszali w rozkładzie, że nie trwał doby. Pierwotnie lot powrotny miał startować około 14, potem 6 godzin we Wilnie i wieczorny lot do Krakowa. Finalnie wylot miałem o 7 rano z przesiadkami w Amsterdamie i Wilnie ale trwającymi po godzinie. Chciałem doczekać północy, przejść się na tą okazję do centrum miasta, ale nie odespałem jeszcze Afryki, więc zmuliło mnie i usnąłem o 22 Pobudka o 4 i dojazd na lotnisko, gdzie wbijam na śniadanie do saloniku. Potem sprawny boarding na pokład linii AirBaltic, gdzie zaliczam swój debiut rozkładając się na całym rzędzie siedzeń i cały lot przesypiam. W AMS przesiadka niby 1h ale pozwala tylko na dotarcie pod kolejny gate, gdzie okazuje się, że jest nas... 17 osób i będziemy lecieli niemal pustym samolotem. Kolejny ponad dwugodzinny lot, kolejny raz cały rząd dla mnie, więc rozkładam się prawie jak w C i lot mija mi na leżąco We Wilnie okazuje się, że do Krakowa lecę tą samą maszyną, z której właśnie wysiadłem, szybki rzut oka na lokalizaję saloniku i udaje mi się tam wbić na szybkie risotto. Na wszystkich trzech lotach brak serwisu, nawet głupiej małej wody, można jedynie zamawiać przekąski z katalogu. Linia reklamuje się jako "pierwsza europejska linia oferująca szybki i darmowy internet ze Starlinka na pokładzie" i faktycznie działa to bez zarzutu. Tak dobiega końca ten krótki, europejski wypadzik. A już niedługo, bo za parę dni rozpocznie się relacja z podróżniczej wisienki na torcie - Antarktydy
| ||||||||||||
| Autor: | marcin.krakow [ 06 Sty 2026 22:31 ] | ||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | ||
Pomysł na tą wyprawę zakiełkował w mojej głowie… wiosną 2024. Oczywiście w trakcie przeglądania forum. Wcześniej też już rozmyślałem o tym kierunku, który można określić wisienką na podróżniczym torcie, ale było to bardziej w kategoriach „jak będę odkładał tyle i tyle miesięcznie to może za 10 lat się uda”. Jednak wtedy po lekturze forum i przejrzeniu kilku ofert na necie nie wyglądało to aż tak odlegle jak przedtem. Obdzwoniłem kilka osób czy by się doklepali, ale wszyscy wymiękli. Ostatecznie odezwałem się do dziewczyny poznanej na Wyspach Owczych, z którą w rozmowach poruszaliśmy na luźno ten temat na zasadzie „fajnie by było kiedyś”. Wahała się kilka dni, a bo kredyt, a bo zmiana pracy ale ostatecznie o dołączeniu do mnie zadecydował rzut monetą ? Od tego czasu byliśmy razem jeszcze w Nikaragui i Kostaryce, więc uważam, że jesteśmy ze sobą dograni i nie będzie żadnych większych zgrzytów przez następne dni. Wybraliśmy najodleglejszy możliwy termin, żeby czasu na odłożenie kasy było jak najwięcej, wpłaciliśmy zaliczkę i zaczęło się odliczanie. Najczęściej było to odliczanie kasy po otrzymaniu wypłaty, aż nadszedł czas uregulowania całej należności. Wtedy też poczułem, że ta wyprawa nadciąga już naprawdę dużymi krokami, mimo że po drodze miałem zaplanowanych jeszcze kilka innych, o których mogliście przeczytać na poprzednich stronach tego tematu. Na rozpoczynającą się jutro podróż składało się będzie 13 lotów podczas których zasiądziemy na pokładzie sześciu linii lotniczych (LO, W6, AV, AR, V5, LA), a którymi to przelecę 36 000 kilometrów. Stay tuned, a tymczasem ja pakuję plecaki
| |||
| Autor: | tomaszl75 [ 07 Sty 2026 03:03 ] |
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” |
@marcin.krakow Wracając do tripu z Kenii to dziękuje za info o lotach z NBO do UKA bo nieświadomy tych rejsów kupiłbym NBO - MBA udajac sie w okolicę Diani Beach | |
| Autor: | marcin.krakow [ 07 Sty 2026 20:09 ] | ||||||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | ||||||
Rozpoczął się dzisiaj kolejny, ostatni już etap mojego projektu, w ramach którego odwiedzę wszystkie siedem kontynentów świata w ciągu stu dni. Ale, żeby nie było za łatwo, to już na początku pojawiły się małe komplikacje. Jako, że muszę być przygotowany na temperatury od minusowych do upałów sięgających trzydziestu stopni a co za tym idzie spakować sporo ubrań, oprócz standardowego plecaka postanowiłem zabrać walizkę otrzymaną z programu partnerskiego KRK Airport Loyality. Plan zakładał, że spakowane wczoraj bagaże biorę ze sobą do pracy, skąd pojadę prosto na lotnisko. W międzyczasie dokupiłem kilka brakujących kosmetyków, które schowałem do kosmetyczki i zapinając walizkę strzeliły oba zamki. Tym dziwniejsze, że były w niej tylko lekkie acz zajmujące sporo miejsca polary i kurtki. Przy zapinaniu nie stanowiły one oporu, a walizka była nowa, ledwo co odebrana z programu. No nic, nie pozostało mi nic innego niż pojechać do domu i na szybkości przepakować się do plecaka, który ostatnio "wygrałem" na forum Plan przyjechania na lotnisko z zapasem czasowym wziął w łeb. Całe szczęście, że do stanowiska nadania bagażu kolejek nie było prawie wcale, potem szybki fast track i już można było się rozsiąść w saloniku by delektować się makaronem z pieczarkami i suszonymi pomidorami. Potem szybki boarding, rękaw i można się było rozsiąć na pierwszym, krótkim co prawda, locie Lotem do Warszawy. Krótkim, ale wywołującym jakże szeroki uśmiech. Wszak zaczyna się przygoda życia
| |||||||
| Autor: | elwirka [ 07 Sty 2026 22:39 ] |
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” |
To ta część, na ktorą najbardziej czekam;-) | |
| Autor: | marek2011 [ 08 Sty 2026 20:25 ] |
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” |
Wittchen to niestety zrobiło się straszne dziadostwo pod kątem jakości - pamiętam ich pierwsze walizki, które miały nie tylko sensowny design, ale potrafiły służyć przez dobrych wiele lat intensywnego podróżowania (jedną taką już mocno poobijaną kabinówkę sprzed jakiś 15 lat mam nadal i zdarza mi się z niej ciągle czasem korzystać). | |
| Autor: | cart [ 09 Sty 2026 08:38 ] |
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” |
@marek2011 +1. Mam taką sprzed 20 lat, jest pancerna i dalej jest moją podstawową walizką. A zamek ma 2x grubszy niż obecne... | |
| Autor: | marcin.krakow [ 10 Sty 2026 02:59 ] | |||||||||||||||||||||||||||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | |||||||||||||||||||||||||||
Równe 30 godzin zajęło nam dotarcie do Montevideo. Najpierw poranny lot wizzem do Barcelony, wybraliśmy wylot z Wawy, bo jednak w Krakowie istaniało ryzyko opóźnienia przez mgły. W stolicy katalonii tylko przesiadka i salonik, a potem już 11 godzinny lot do Bogoty. Tu znowu przesiadka i salonik (nie Avianki, tylko ten po schodach na dole) Byłem w nim ostatnio w listopadzie, przy okazji lotu do Buenos i zmieniło się na gorsze. Do LK dodawali kupon na lunch, teraz już nie. Prysznic kosztuje 20$. Kolejny lot to też Avianca, którym dolecieliśmy do Montevideo - naszego pierwszego przystanku. Czas oczekiwania do kontroli paszportowej miał wynosić pół godziny, ale posiadaczy paszportów UE puścili bokiem i w dosłowie 3 minuty byliśmy już pod taśmami w oczekiwaniu na bagaż. Pomny zmęczenia podróżą do Buenos Aires, wzięliśmy pokój w hotelu Wyndham, gdyż ten oficjalnie oferował płatne wczesne zameldowanie (40$ za 5h wcześniej) a nieoficjalne info mówiło o tym, że wpuszczają za free jeśli jest tylko dostępność. Całe szczęście ta była i zostaliśmy wpuszczeni do pokoju już przed 9 rano. Szybki, acz długo wyczekiwany prysznic i poszliśmy na dwie godziny w kimę. Wstaliśmy przed południem i spacerkiem ruszyliśmy na Plaza Independencia, a następnie głównym deptakiem w poszukiwaniu cafeterii ze śniadaniem. Spacerując dotarliśmy do Mercado del Puerto, ciekawego miejsca gdzie knajpki mieszają się ze sklepami z pamiątkami. Jest też dużo restauracji oferujących słynne urugwajskie steki. Postanawiamy wrócić tu na kolację a tymczasem udajemy się pod Estadio Centenario, na którym w 1930 roku odbył się pierwszy mundial. Za 350 UYU można wykupić wstęp do muzeum, gdzie jest mnóstwo pamiątek sportowych, które pamiętają nawet Olimpiadę w Paryżu w 1924, oraz można wejść na trybuny. Oglądamy ekspozycje, pykamy fotki i zaraz przemieszczamy się w stronę Palacio Salvo, najdziwniejszego budynku w mieście. Pojawiamy się na spontanie bez większego rozeznania i okazuję się, że lada moment rusza tour z angielskim przewodnikiem. Dołączamy za 550 UYU od osoby. Najpierw wjeżdżamy windą na 23 piętro, kolejne 2 pokonujemy schodami i jesteśmy przy oknach widokowych skąd roztacza się widok na okolicę, w tym na główny plac miasta. Następnie przemieszczamy się po kilka pięter w dół podziwiając klatki schodowe zdobione witrażami czy też podłogi na klatce schodowej pokryte oryginalnym, położonym sto lat temu parkietem. Finałem wycieczki jest wizyta w pomieszczeniu, które jest pozostałością po barze, który uznawany jest za kolebkę Tango. Został on jednak zburzony a w jego miejsce powstał ten budynek. Ostała się tylko część, która w oryginale była podestem z którego grali muzycy. Następnie wracamy do Mercado i zamawiamy steki. Jedłem już urugwajskie steki tutaj rok temu, jadłem kilka razy w Buenos, ale ten dzisiaj to niebo w gębie. W życiu nie jadłem lepszego i delektowałem się każdym kęsem. Jeśli tu będziecie to polecam "Cabaña Veronica", gdzie jak traficie na odpowiedniego kelnera to nawet... przywita Was i życzy smacznwgo po polsku Po tej wspaniałej uczcie spacerujemy jeszcze po uliczkach, potem też siedzimy pod pomnikiem obserwując rytm życia miasta. Już po zmroku wracamy do hotelu i kładziemy się zaraz spać, gdyż jutro czeka nas kolejny intensywny dzień. Pomimo, że byłem tu już rok temu, cieszę się z ponownych odwiedzin, gdyż odkryłem kilka nowych ciekawych miejsc i smaków
| ||||||||||||||||||||||||||||
| Autor: | jaras724 [ 10 Sty 2026 03:01 ] |
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” |
A już dziś nasze drogi zetkną się w Buenos | |
| Autor: | marcin.krakow [ 10 Sty 2026 19:46 ] | ||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | ||
Mini-zlot stał się faktem. @jaras724, który od 2 miesięcy włóczy się po świecie w ramach RTW, odezwał się do mnie w sprawie kajaka na Vanuatu, złapalismy super kontakt a dziś nasze drogi skrzyżowały się w Buenos, gdzie pochodziliśmy uliczkami La Boca i zjedliśmy pyszne stejki
| |||
| Autor: | jaras724 [ 10 Sty 2026 19:55 ] |
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” |
Potwierdzam i dodam od siebie, że jak @marcin.krakow poleci jakąś knajpkę to nie ma ch… że się zawiedziecie, chłop się zna na rzeczy | |
| Autor: | marcin.krakow [ 12 Sty 2026 04:23 ] | ||||||||||||||||||||||||||||||||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | ||||||||||||||||||||||||||||||||
Ostatni dzień w Urugwaju rozpoczął się konkretną ulewą. Całe szczęście, że jedynym planem na ten poranek to było pojechać na lotnisko i stamtąd krótkim lotem prosto do Buenos Aires. Po sprawnym przejściu kontroli paszportowej wsiadamy do ubera, po drodze zgarniamy forumowicza @jaras724 i jedziemy do samego serca dzielnicy La Boca, pod stadion Boca Juniors. Zostawiamy bagaże w robocie u Gustavo, z którym złapałem kontakt przy okazji ostatniej wizyty w Buenos, a którą to opisywałem w ramach tej relacji w listopadzie. Na szczęście tylko kropi, bo synoptycy zapowiadali srogie opady. Kręcimy się więc po kolorowych uliczkach, kupujemy souveniry, pstrykamy pamiątkowe zdjęcia no i oczywiście gawędzimy o podróżach, kto co był i wogóle Jak już wcześniej wspominałem mini zlot wieńczymy argentyńskimi stejkami. Te pare godzin mija bardzo szybko i musimy zawijać się spowrotem na lotnisko na lot do El Calafate, a forumowicz @jaras724 kopać się z wielbłądem i walczyć dalej z rejestracją drona u arabów. W patagonii lądujemy już po dobranocce, więc tylko meldujemy się w hostelu i jedziemy na punkt widokowy zobaczyć zachód słońca oraz okazały, rozświetlony napis z nazwą miasta. Kolejnego dnia wstajemy bardzo wcześnie, bo zaraz przed polskim południem i po szybkim śniadaniu jedziemy 80km do Parku Narodowego Petito Moreno (wstęp jednodniowy 45k AR$), gdzie pierwszą atrakcją była eksploracja lodowca za pomocą kajaków. Ubrani jak Pi i Sigma w nieprzemakalne kombinezony wsiadamy i wiosłujemy pod wiatr my zmierzyć się z masywem lodowca, miejscami wysokiego na 70m (to tyle co niższa wieża Kościoła Mariackiego w Krakowie). Kilka razy jesteśmy świadkami obrywania się bloków lodowych, które z impetem wpadały do wody wyrzucając ją w górę na dobre 100 metrów! Ciekawostka, w latach 1968-1988 odłamki lodu latającego w powietrzu po takich tąpnięciach... zabiły 32 osoby! Liczba rannych i tych mających spodnie do prania nie jest znana. Kręcimy się troszkę pod lodowcem, jest też czas na zdjęcia, przepływamy wzdłuż czoła lodowca do zatoczki a następnie powoli wracamy w stronę bazy. W sumie cała trasa jaką pokonaliśmy to 6 kilometrów. Jako, że gentlemani o pieniądzach nie rozmawiają to powiem Wam, że koszt takiej imprezy to prawie tysiak (i to nie w pesos), ale było warto! Wrażenia niesamowite! Następnie zmieniamy outfit i wyruszyamy w tym samym kierunku pieszo, by tym razem zobaczyć potęgę lodowca z perspektywy lądu. Z każdym krokiem i z każdym tarasem widokowym kiedy jesteśmy coraz bliżej widok coraz bardziej zapiera dech w piersiach. Nie mogę się na niego napatrzeć, mogłym tam stać godzinami. Trasa jest łatwa, bo prowadzi pomostami, a jedyna trudność to pokonywanie schodów w górę i w dół. Szliśmy tylko dołem bez odbijania w górę i nie robiliśmy pętli na końcu czerwonego szlaku i cała trasa to 5 km RT. Jeśli ktoś z Was wybiera się tam i będzie miał tam kilka dni, to celujcie w słoneczną pogodę. Światło robi kosalną różnicę, którą widać od razu kiedy niebo pokryją chmury. Na powrocie zatrzymujemy się w restauracji Isabel by spróbować mięsa z Guanaco. Jest pyszne, tylko porcją dwusosbową śmiało można nasycić się w 4 osoby. Zmęczeni ale szczęśliwi kładziemy się do łóżek by zregenerować siły przed kolejnym dniem.
| |||||||||||||||||||||||||||||||||
| Autor: | marcin.krakow [ 13 Sty 2026 05:28 ] | |||||||||||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | |||||||||||
Dzisiejszy poranek przeznaczyliśmy na wyspanie się po wczorajszych aktywnościach rekreacyjno-sportowych. W stronę lotniska na lot do USH mieliśmy wyruszyć dopiero po godzinie 14, więc do tego czasu postanowiliśmy pospacerować, pozaglądać do sklepów z pamiątkami i wypić kawę siedząc sobie na słoneczku. Na marginesie wczoraj na kajakach zjarało mnie jakbym był na Karaibach. Zaglądnęliśmy też do kilku sklepów z herbatą, a w jednym z nich sympatyczna sprzedawczyni wytłumaczyła nam krok po kroku proces sypania i parzenia herbaty w tych charakterystycznych półokrągłych kubkach. Zaprosiła nas też na wieczór do siebie na degustację, ale niestety, jak już wyżej wspomniałem niebawem mieliśmy zawijać się na lotnisko. Jak będziecie we FTE to polecam Pueblo Matero, gdzie poznacie wiele niuansów nt mate, przykładowo z różnych kubków ta sama herbata różnie smakuje, a to ze względu na materiał z jakiego są wykonane. Swoją drogą wyobrażacie sobie włochów, którzy chodzą po ulicach z termosami by co 10 minut podjeść sobie z nich spagetti? Na koniec pobytu udaliśmy się do Wanaco na empanady, porcja skladała się z 3 sztuk, każda z mięsem: carne, lamb oraz guanaco. Pyszne, polecam, a porcja taka, że śmiało można ten posiłek potraktować jako obiad. Przyszedł czas kierować się w stronę lotniska, zatrzymujemy się by zabrać autostopowicza, ale gardzi naszą propozycją (kartke se typie napisz gdzie chcesz jechać, a nie zatrzymujesz każdy samochód). Lotnisko małe, lotów kilkanaście dziennie, więc i checkin i kontrola bezpieczeństwa przebiega sprawie. Nie ma problemu z przejściem jej z dużą, otwieraną wcześniej butelką wody. W Ushuaia mamy jeszcze 4 godziny do zachodu słońca, które zachodzi po godzinie 22, więc spacerujemy po mieście, wysyłamy pocztówki i buszujemy w sklepach z pamiatkami. Niestety zaczyna kropić, więc udajemy się pod znak końca świata a potem na kolację, gdzie kelnerka udziela nam kilku cennych wskazówek na jutro.
| ||||||||||||
| Autor: | marcin.krakow [ 14 Sty 2026 06:16 ] | |||||||||||||||||||||||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | |||||||||||||||||||||||
Dzisiejszy dzień upłynął na ostatnich zakupach pamiątek, dzięki którym będę wyglądał jak chodząca reklama Antarktydy. Próbowaliśmy lodów o smaku... Calafate. A w porcie już czeka na nas łajba, na którą zaokrętujemy się lada moment! W mieście jest też kapsuła czasu, ma być otwarta za 500 lat, a zawiera... nagrane odcinki jakiegoś serialu z 1992r Popołudniem popłynęliśmy w czterogodzinny rejs by podglądać zwierzaki. Był też czas na krótki trekking oraz okazja do spróbowania "devils apple" prosto z krzaka. Dowiedziałem się także, że układ kolorów na latarni to nie przypadek czy kwestia estetyki, ale zakodowana informacja dla statków, z której strony należy ją omijać a której unikać. Ornitologiem nie jestem, więc nie będę tu przeklejał opisów z wikipedii o Kormoranach, ale za to zachęcam do obejrzenia fotek.
| ||||||||||||||||||||||||
| Autor: | marcin.krakow [ 14 Sty 2026 20:46 ] | |||||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | |||||
Today is the Day! Podobno jest net, ale słaby więc będę się starał odzywać w miarę na bieżąco Ahoj przygodo! Ps. Aktualną pozycję statku będzie można śledzić tutaj: https://www.cruisemapper.com/ships/Ocean-Nova-1113
| ||||||
| Autor: | marcin.krakow [ 16 Sty 2026 03:01 ] | ||||||||||||||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | ||||||||||||||
Dobra, no to startujemy z pierwszą relacją live z Antarktydy Wypłynięcie było zaplanowane na godzinę 18 ale w porcie należało pojawić się już między 15 a 16. Przyjechaliśmy chwilę przed 15 i przed bramą stała już spora kolejka. Wszystkie procedury i kontrole szły strasznie wolno, ale finalnie nadszedł moment wejścia na statek: Załącznik: 20260114_163746(0)_copy_900x1200.jpg [ 284.16 KiB | Obejrzany 1246 razy ] Po rozlokowaniu się w kabinach przyszedł czas na spotkanie z kapitanem i załogą, a także na trening bezpieczeństwa. Po 2 godzinach rejsu zacumowaliśmy na godzinę przy miasteczku Puerto Williams, gdzie była okazja pospacerować pustymi uliczkami. Wziąłem na noc prewencyjnie jedną tabletkę przeciw chorobie morskiej. Pozwoliła ona przespać noc bez żadnych incydentów, a delikatne kołysanie było odczuwane jak podczas jazdy pociągiem w kuszetce. Rano przed śniadaniem wziąłem kolejną i tak mnie zmuliła, że wstałem przed 18 dopiero na kolację Podczas wczorajszego wieczora i dzisiejszego dnia udało mi się jednak wziąć udział w prelekcjach: ogólnym o antarktydzie, historycznym o lokalnych indianach oraz odkryciach europejskich żeglarzy. Cała załoga to naukowcy i pasjonaci, jeden z członków ekipy był pierwszy raz na Antarktydzie e latach 70 ubiegłego wieku, a polarnikiem był taķże jego ojciec i dziadek. Jesteśmy w dobrych rękach. Była też okazja odwiedzić mostek kapitana i na chwilę przejąć dowodzenie Teraz właście skończyła się prelekcja naukowca, który siedział 18 miesięcy na Georgii Południowej obserwując tam orki, pingwiny oraz badając pod mikroskopem 2ki fok
| |||||||||||||||
| Autor: | cart [ 16 Sty 2026 12:22 ] |
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” |
A z jakiej firmy płyniesz? | |
| Autor: | marcin.krakow [ 16 Sty 2026 14:14 ] | ||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | ||
Antarcrica21, a klepane przez Swoop
| |||
| Autor: | marcin.krakow [ 17 Sty 2026 02:56 ] | ||||||||||||
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” | ||||||||||||
Średnio fale mają od 4 do 5 metrów wysokości. "Nasze" wczoraj miały 2,1m a dziś ledwo 1,7m. Drake jest więc dla nas łaskawy. Mimo to już na wczorajszym śniadaniu widać było puste krzesła, co oznacza że niektórzy odpadli i zostali w kajutach. U mnie, oprócz tego że jestem cały czas zamulony i najchętniej całą dobę bym przespał, wszystko git. Bełt counter zatrzymał się na zero i pewnie już tak zostanie, gdyż przepłynęliśmy już przez Drake'a i wpływamy na wody Antarktydy. Na horyzoncie widać już pierwsze kontury lądu. Mamy tam dopłynąć za jakieś pięć godzin, zacumować i rano po śniadaniu mamy pierwsze zejście na ląd. A co było dzisiaj? Udało mi się wypatrzeć orkę, wydech (fontanne) wieloryba i bawiące się na falach pingwiny. Wrzucam też speedtest, dla ciekawych tego jak tu net śmiga.
| |||||||||||||
| Autor: | cart [ 17 Sty 2026 09:38 ] |
| Temat postu: | Re: [LIVE] „100 dni – 7 kontynentów” |
Farciarz, u mnie fale miały po 8 metrów... | |
| Strona 4 z 5 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |