Forum strony Fly4free.pl
https://forum.fly4free.pl/

Tajlandia
tajlandia,215,186660
Strona 1 z 1

Autor:  wyjechac.pl [ 22 Mar 2014 22:19 ]
Temat postu:  Tajlandia

Phi Phi Island s to najbardziej znane wyspy na Morzu Andamańskim i najczęściej wybierany kierunek wycieczek turystów przebywających w okolicach Krabi. Wspaniałe plaże, laguny i zatoki stanowią niezapomniany widok i scenerię pocztówkowych ujęć. Wyspy choć znane od lat to prawdziwą popularność zdobyły po filmie „The Beach (Niebiańska plaża)” z Leonardo Di Caprio w roli głównej, który niewątpliwe przyczynił się do rozwoju tutejszej turystki i zmienił bambusowe chatki w eleganckie resorty.
Image
Wycieczka zaczyna się o 9:00 na plaży w Ao Nang dokąd wszyscy uczestnicy są dowożeni transportem z okolicznych miejscowości. Cena wycieczki w naszym przypadku wynosiła 1100 bathów (105 pln) za osobę (cena z ulotki to 1400 bathów). W cenę wliczone mamy transport z/do hotelu, przekąski, zimne napoje, lunch w restauracji, ubezpieczenie oraz wypożyczenie sprzętu do snorkowania. Płynie się tzw. speedboatem czyli motorówką z dwoma silnikami na około 30 – 40 osób. Zakończenie przed 16:00.

Program wycieczki

Bambo Island - malutka, bezludna wyspa była pierwszym przystankiem naszej wycieczki. Mieliśmy ogromne szczęście ponieważ byliśmy drugą grupą, która przybyła na plaże i mieliśmy ją praktycznie dla siebie. Cudowny biały piasek, lazurowa, ciepła woda, palmy, widoki jak z reklamowego folderu. Czego można chcieć więcej… Jak okazało się z perspektywy czasu był to najlepszy punkt całej wycieczki i moglibyśmy tam spędzić cały dzień. Niestety godzina, którą mieliśmy minęła błyskawicznie i już płynęliśmy ku następnym widokom.
Image
Image
Image
Następnym punktem programu było snorkowanie w Nui Bay (leżącej na największej wyspie Phi Phi Don). Zatoka z charakterystycznymi, wynurzającymi się z wody formacjami skalnymi stanowi niezwykła scenerię do pływania. Jednak jeżeli chodzi o samo snorkowanie to nie zobaczymy tu nic imponującego. Ryb jest całkiem sporo, ale mało zróżnicowane i bez porównania choćby do tego co możemy zobaczyć w Egipcie. Okoliczności przyrody sprawiają jednak, że jest to i tak niesamowita atrakcja.
Image
Image
Maya Bay (na wyspie Phi Phi Lay) to obecnie „must see” dla turystów z całego świata głównie dzięki filmowi „Niebiańska plaża” z Leonardo Di Caprio. Wystarczy zobaczyć ten film aby zapragnąć zobaczyć te niesamowite widoki na własne oczy i to stało się również naszym marzeniem…. jak się okazało na miejscu także wielu innych. Zatoka i plaża stanowią niezapomniany widok, który długo będzie jeszcze śnił się nam po nocach, nie ma jednak nic wspólnego z dziką i bezludną scenerią filmu. Tłum ludzi i niezliczona ilość zacumowanych łodzi sprawiły, że nie można było w pełni cieszyć się tymi rajskimi obrazkami. Czas który mieliśmy na plaży ciągnął się niesamowicie i szczerze mówiąc to po zrobieniu kilku zdjęć mieliśmy ochotę ruszyć dalej. Co prawda zdawaliśmy sobie sprawę, że jest to bardzo komercyjne miejsce jednak to co zobaczyliśmy na miejscu trochę nas jednak zaskoczyło i przerosło.

Maya Bay po prostu trzeba zobaczyć będąc w okolicach Krabi. Należy jednak być przygotowanym na spotkanie z niezliczoną masą ludzi – tak działa hollywoodzka sława.
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Następnie już bez przystanku, z samej łodzi mogliśmy podziwiać Viking Cave i Pileh Bay (obie na Phi Phi Lay). Ta ostatnia to przepiękna laguna, praktycznie dookoła otoczona wysokimi skałami z wodą w niesamowitym kolorze. Szczerze żałowaliśmy, że nie zatrzymaliśmy się tam na krótką kąpiel bo było to jedno z atrakcyjniejszych miejsc tego dnia. W jaskini Wikingów podziwiać natomiast można prehistoryczne naścienne malowidła przedstawiające formy ludzkie i zwierzęce.
Image
Image
Image
Na zakończenie dotarliśmy do portu na Phi Phi Don, dwóch sąsiadujących ze sobą zatok Lo Dalami i Ton Sai, przedzielonych jedynie wąskim pasmem piasku, gdzie mieliśmy zapewniony posiłek w miejscowej restauracji w formie bufetu (wszystko mega pikantne) i czas na odpoczynek. Jest to typowo turystyczne miejsce z ogromna ilością sklepików, lokali i restauracji oraz główna baza noclegowa na Phi Phi Islands z uroczymi domkami bezpośrednio na plaży lub resortami w europejskim stylu. Phi Phi Don jest obecnie głównym celem programów inwestycyjnych po tym jak w 2004 roku została poważnie zniszczona przez tsunami i w dalszym ciągu widać toczące się tu prace renowacyjne. Wzdłuż głównej promenady przy plaży co kilka metrów możemy zobaczyć znaki informujące o drodze ewakuacyjnej w przypadku tsunami, co przypomina o tym tragicznym wydarzeniu.

Więcej na Naszym blogu - http://wyjechac.pl/
Image

Image

Autor:  wyjechac.pl [ 29 Mar 2014 15:24 ]
Temat postu:  Tajlandia (2) - 4 Islands Tour

Jeżeli chcecie poczuć się jak w raju zachęcamy Was do odbycia wycieczki z Krabi na 4 wyspy – 4 Islands Tour. Wszystko jest tu niezwykłe – kolory wody i nieba, białe plaże i liczne wysepki wyrastające wprost z morza. Wyprawa jest niedroga, nie męcząca i najbardziej popularna wśród turystów. Zobaczycie na niej wszystkie sztandarowe punkty najbliższych okolic Krabi i Ao Nang.
Image

Więcej zdjęć i szczegółów na Naszym blogu - http://wyjechac.pl/

Wycieczka zaczyna się o 9:00 w porcie w Ao Nang dokąd wszyscy uczestnicy są dowożeni transportem z okolicznych miejscowości. Cena wycieczki w naszym przypadku wynosiła 400 bathów (38 pln) za osobę (cena z ulotki to 500 bathów). W cenę wliczone mamy transport z/do hotelu, przekąski, zimne napoje, lunch na plaży, ubezpieczenie oraz wypożyczenie sprzętu do snorkowania. Płynie się tzw. longtailboatem. Zakończenie wycieczki około 15:30.

Program wycieczki.

Na początku zatrzymujemy się w niezwykłym miejscu pomiędzy dwoma wyspami Chicken Island i Koh Tup połączonych ze sobą pasmem piaszczystej łachy, która do południa gdy wody jest najmniej tworzy malownicze przejście z jednej wyspy na drugą. Poziom wody jest tak niski, że nasza łódź ma duży problem z zacumowaniem przy Koh Tup, więc musimy wyskakiwać wprost do wody kilkanaście metrów od plaży. Sytuacja ta zmienia się jednak z minuty na minutę dlatego trzeba się spieszyć ze spacerem „po wodzie”. W przeciwieństwie do większości turystów udajemy się od razu na drugą stronę na Chicken Island co okazuje się bardzo dobrą decyzją – po pierwsze jest tam prawie pusto, po drugie woda sięga nam jeszcze po kolana. Otoczeni z dwóch stron przez bezmiar błękitu zachwycamy się egzotycznymi widokami. Gdy po zrobieniu dziesiątek zdjęć udajemy się z powrotem w kierunku Koh Tup wzrost poziomu wody jest mocno odczuwalny, a nasza łódź stoi już w zupełnie innym miejscu spokojnie zacumowana przy plaży. Gdy odpływamy widzimy jak przechodzący na drugą stronę zanurzeni już są w wodzie niemal po szyje i idą z wysoko uniesionymi nad głowami plecakami, a minęła zaledwie godzina…
Image
Image
Po krótkim przystanku przy Chicken Island na snorkowanie dalej ruszamy zobaczyć jeden z najbardziej charakterystycznych i popularnych punktów okolicy – skałę, która kształtem przypomina kurczaka. Jak dla nas trzeba było mocno wysilić wyobraźnie, żeby dojrzeć tam coś kurczako-podobnego (sami zobaczcie poniżej na zdjęciu), ale odhaczone i płyniemy dalej.
Image
Teraz czas na najważniejszy, a na pewno dla nas najpiękniejszy punkt programu – plaża Poda Island. Miejsce wprawiające w zachwyt, idealne do plażowania, kąpieli i nurkowania. Długie plaże i super fale, które sprawiają, że w wodzie bawimy się jak dzieci. I wszystko by było idealnie gdyby patrzeć tylko w kierunku lazurowej wody i horyzontu… za nami jednak już zupełnie inny obrazek – góry śmieci. Serce boli gdy widzi się taki brak szacunku dla tego co Tajowie mają najcenniejsze. Sami jednak tworzą taki krajobraz a dodatkowo na plaży nie ma ani jednego kosza. O ile obraz ogólnego „bałaganu” nie razi w miastach i można to nawet zaakceptować jako typowy, lokalny standard to na takiej plaży wręcz bulwersuje. Napotkani Polacy widząc nasz szok powiedzieli, że po pobycie w Indiach nic ich już nie zdziwi i Tajlandia prezentuje wręcz idealny porządek. Dowiedzieliśmy się także, jakkolwiek makabrycznie by to nie zabrzmiało, że tsunami pomogło uporać się Tajom z rosnącymi górami śmieci bo to co jest teraz to namiastka tego co było przed rokiem 2004. Cóż, nie zmienia to faktu, że Poda Island na długo zostanie w naszej pamięci.
Image
Image
Ostatni etap to przystanek na Phranang Cave Beach, która swą nazwę zawdzięcza mitycznej księżniczce Phra Nang. Nad plażą wznoszą się wapienne klify (będące celem dla wspinaczy z całego świata) pośród których kryje się jaskinia Tham Phra Nang. Jej wnętrze wypełniają osobliwe eksponaty – drewniane fallusy – składane przez lokalnych rybaków w ofierze książnice w nadziei na udane połowy. Plaża ta opisywana jest w przewodnikach jako najpiękniejsza plaża Krabi lub nawet jedna z najbardziej uroczych w całej Tajlandii. My mamy jednak zdecydowanie inne zdanie, ale o tym więcej w następnym wpisie poświęconym w całości półwyspowi Railay.
Image

Autor:  wyjechac.pl [ 11 Kwi 2014 19:38 ]
Temat postu:  Tajlandia (3) - Railay Beach

Rajskie krajobrazy Railay Beach na długo pozostaną w naszej pamięci. Całkowicie niedostępny od strony lądu niewielki półwysep oferuje piękne i piaszczyste plaże, kilkusetmetrowe wapienne klify schodzące wprost do morza, punkty widokowe z niesamowitą panoramą oraz ukryte wśród skał laguny. Wszystkie te atrakcje znajdują się bardzo blisko siebie – dlatego Railay jest tak popularne wśród turystów zarówno tych spragnionych słodkiego lenistwa jak i poszukiwaczy mocniejszych wrażeń. Otaczające zatokę wapienne, bogato urzeźbione i tworzące fantazyjne kształty skały sprawiły, że Railay stało się mekką dla wspinaczy skałkowych z całego świata.
Image

Więcej zdjęć i szczegółów na Naszym blogu - http://wyjechac.pl/

Na Railey dostaniemy się tylko drogą morską – łódkami z pobliskiego Ao Nang (koszt 100 bathów) lub z nieco dalszego Krabi (koszt 150 bathów). Musimy uważać na powrót po godzinie 18:00 – łódki odpływają tylko gdy zgromadzi się 8 osób. W przeciwnym razie albo nie wydostaniemy się z półwyspu na noc albo zmuszeni będziemy mocno przepłacić.

Nie ma tu dróg, samochodów, busów – tylko ścieżki i możliwość poruszania się na piechotę.

Półwysep oferuje do wyboru aż cztery plaże. Po stronie zachodniej rozdzielone wysokimi, wapiennymi klifami – Tonsai, Railay West i Phranang Cave Beach. Po stronie wschodniej Railay East. Wszystkie są świetnie połączone wytyczonymi ścieżkami. Najtrudniej dostać się jest na Tonsai. Tajowie twierdzą, że dostanie się tam jest nie możliwe (jakoś trzeba napędzać klientów łodziom). Można to jednak zrobić na co najmniej dwa sposoby – my w czasie odpływu przeszliśmy wzdłuż brzegu, a wracaliśmy przez dżungle w towarzystwie skaczących po drzewach małp.

Railay West – najdłuższa i najszersza z wszystkich plaż uznawana jest za jedną z najpiękniejszych w tej części Tajlandii. Niesamowite wrażenie robią otaczające ją z dwóch stron wapienne klify i to właśnie one najczęściej znajdują się na fotografiach i pocztówkach. Kolejną atrakcją tej części Railay jest możliwość wypożyczenia kajaków – 200 bathów za 2 h i 100 bathów za każdą następną. Przy Railay West znajduje się wiele ekskluzywnych hoteli i drogich restauracji. Plaża jest bardzo tłoczna gdyż przypływają na nią wszystkie łódki z/do Ao Nang.
Image

Image

Phranang Cave Beach – nazwę zawdzięcza mitycznej księżniczce Phra Nang. Pośród wysokich skał otaczających plażę kryje się jaskinia Tham Phra Nang, której wnętrze wypełniają osobliwe eksponaty – drewniane fallusy – składane przez lokalnych rybaków w ofierze książnice w nadziei na udane połowy. Na plaży jest tylko jedna restauracja, nikomu tu jednak głód nie grozi ponieważ wszystkie pyszne dania tajskiej kuchni (i nie tylko) zimne napoje, piwo i owoce można kupić w zacumowanych przy brzegu łodziach. Plaża jest wąską i nieduża przez co niestety mocno zatłoczona. Problem dodatkowy stanowią tłumy wycieczkowiczów gdyż miejsce to jest jednym z punktów programu najpopularniejszej wycieczki w rejonie Ao Krabi – 4 Island Tour.
Image

Image

Image

Tonsai – najspokojniejsza z wszystkich plaż. Miejsce relaksu głównie dla wspinaczy i bacpackerów z całego świata. Nie ma tu drogich restauracji i hoteli – jedynie kilka barów i spora ilość budżetowych bungalowów. Kierując się w stronę lądu możemy spotkać sporą ilość małp.
Image

Image

Railay East – jedyna plaża po wschodniej stronie. Mamy tu do dyspozycji najbardziej rozwiniętą bazę turystyczną na Railay. Sporo restauracji, pubów i miejsc noclegowych nie tak drogich jak na Railay West. Jedyny problem stanowi plaża – a właściwie jej brak. Nie nadaje się ona do plażowania ponieważ woda jest płytka i błotnista oraz mamy sporo roślin namorzynowych. Tu znajduje się przystań dla łódek przypływających z Krabi.
Image

Image

Pomiędzy Railay East a Phranang Cave Beach znajduje się miejsce z którego możemy wspiąć się na punkt widokowy oraz ukrytą lagunę. Samo wejście stanowi wyzwanie – wchodzimy po skałach i linach – momentami niemal pionowo. Tak naprawdę jednak nie ma się czego obawiać (pod warunkiem, że nie jesteśmy w klapkach) – w górę wchodzą ludzie w różnym wieku i kondycji. Czy warto się „męczyć”? Oceńcie sami…
Image

Railay stanowi ciekawą alternatywę dla pobytu w Krabi, bądź Ao Nang. Musimy jednak pamiętać, że jest tam drożej – głównie sklepach i restauracjach/barach, choć kilka fastfoodów z budżetowym jedzeniem znajdziemy.

Pobyt tam choć na kilka nocy stanowi duża atrakcję.

Autor:  wyjechac.pl [ 24 Kwi 2014 23:42 ]
Temat postu:  Tajlandia (4) - Kanchanaburi i Death Railway

Chyba każdy widział albo przynajmniej słyszał o filmie „Most na rzece Kwai”. Bardzo chcieliśmy zobaczyć to historyczne miejsce, przejechać się osławioną „koleją śmierci” (Death Railway), zanocować na rzece i jak się okazało było warto chociaż zafundowaliśmy sobie prawdziwą szkołę przetrwania i dziś pewnie wprowadzilibyśmy „drobne” poprawki do całego planu.

Image

Więcej zdjęć i szczegółów na Naszym blogu - http://wyjechac.pl/

W 1942 roku Japończycy zadecydowali o budowie linii kolejowej łączącej Tajlandię i Birmę, która miała ułatwić przepływ towarów między Birmą a Japonią. Jako siłę roboczą wykorzystywano alianckich jeńców wojennych oraz miejscową ludność. Trasa została wyznaczona w terenie dotąd niedostępnym dla człowieka a cały projekt kosztował życie ponad 115 tys. ludzi, którzy umierali z powodu niedożywienia, chorób, wycieńczenia i nieludzkiego traktowania. W Kanchanaburi znajdują się dwa cmentarze aliantów którzy zginęli przy budowie mostu – jeden w samym centrum miasta obok Muzeum Wojny JEATH, kolejny na drugim brzegu rzeki.

Image

Image

Elementem czynnej do dziś linii kolejowej jest most na rzece Kwai, osławiony wspomnianym już filmem i jest to obecnie główna atrakcja Kanchanaburi. Sam most może niestety trochę rozczarować. Człowiek słysząc historię o tym miejscu tworzy sobie jakieś niesamowite wyobrażenia a to po prostu zwykły most łączący dwa brzegi rzeki. Najważniejsza jest tu historia i pamięć o ludziach, którzy stracili życie przy jego budowie.

Image

W Kanchanaburi nocowaliśmy w domku na rzece i nie ukrywamy, że myśl o tym budziła w nas największe emocje. Nie dla wszystkich jednak będzie to równie ekscytujące przeżycie ponieważ warunki, delikatnie mówiąc, były spartańskie. Brak klimatyzacji, woda w toalecie spuszczana za pomocą wiaderka (nie można było wrzucać papieru toaletowego), komary i jaszczurki na ścianach. Nam jednak to nie przeszkadzało i było fajną odmianą po standardowych hotelach. W takich miejscach człowiek może się przekonać jak niewiele potrzeba do szczęścia (pod warunkiem, że jest się tam tylko 3 dni). Dodatkowym atutem tego miejsca jest niesamowity zachód słońca, który mogliśmy podziwiać z tarasu baru. To był widok wart każdych pieniędzy a my za dobę na rafthousie zapłaciliśmy tylko 30 pln. Właściciele znaleźli jednak sposób aby dodatkowo zarobić – za kolacje dla obojga płaciliśmy mniej więcej tyle samo co za nocleg (oczywiście można się stołować na mieście). Ogólnie rachunek i tak wychodził mega tanio. Jeszcze jedna ważna rzecz o której my niestety nie pomyśleliśmy – rezerwując pokój warto zwrócić uwagę, na którą stronę będzie widok z okna, rzekę czy ląd, to pierwsze jest oczywiście znacznie bardziej atrakcyjne i zachód słońca mamy za free. Podsumowując miejscówka wymagająca pewnej odporności i na pewno nie dla lubiących luksusy jednak 2-3 dni to prawdziwa przygoda i moc wrażeń.

Image

Image

No i teraz czas na najbardziej bolesną (przynajmniej dla piękniejszej części naszego teamu) część programu mianowicie kilkugodzinna podróż pociągiem, osławioną koleją śmierci (Death Railway). Nie ukrywamy, że trochę źle to zorganizowaliśmy i nie wzięliśmy poprawki na spore opóźnienia w kursowaniu pociągu, które w Tajlandii są chyba oczywiste. Ale od początku. Pociąg do Nam Tok czyli ostatniego przystanku na trasie w teorii jedzie 1,5 h. Ale… po pierwsze – przyjechał 1 h spóźniony, po drugie – podczas podróży „dołożył” kolejną godzinę spóźnienia. Tym samym pociągiem wracaliśmy przez Kanchanaburi już do Bangkoku. Podróż miała trwać 4,5 h tyko, że do 2 h spóźnienia w Nam Tok doszło „tylko” 1,5 h spóźnienia na trasie. Finalnie zamiast być o 17:30 dojechaliśmy do Bangkoku około 21:00 po ponad 9 h podróży. Szczególnie w południe nie była to komfortowa sytuacja – pociąg 3 klasy bez klimy i jakichkolwiek wygód i 37 stopniowy upał… Zostaliśmy jednak mocno zawstydzeni kiedy mniej więcej w połowie podróży dosiadł się do nas starszy pan ubrany w koszule z długim rękawem, garniturowe spodnie, skarpety i pełne buty do kostek, a na ręku przewieszoną miał kurtkę. Siedział tak niewzruszony w ciemnych okularach i sam jego widok podnosił temperaturę. Po mniej więcej dwóch godzinach kiedy zużyliśmy już cały spray z wodą termalną i wszystkie mokre chusteczki, nawet jemu zrobiło się chyba „ciut” za ciepło bo wyjął piętę z buta… i kolejne godziny przejechał z kamienną twarzą.

Okazało się, że wszystkie nasze trudy i znoje tylko po to aby dosłownie przez 5 minut w obie strony przejechać się po trzeszczącym ze starości wiadukcie Wampo wzdłuż klifu opadającego do rzeki Kwai przy stacji Thamkrasae Bridge oraz po wspominanym już wcześniej moście na rzece Kwai w Kanchanaburi. Widoki i przeżycia, mimo wszystkich niewygód, naprawdę bezcenne i teraz kiedy wspominamy to z perspektywy czasu stwierdzamy, że była to świetna okazja do zobaczenia Tajlandii z trochę innej perspektywy. Podróż pociągiem po prowincji w towarzystwie mnichów i tubylców pokazała nam prawdziwe, niełatwe życie w miejscu powszechnie uważanym za raj.

Image

Image

Było coś jeszcze co nam wynagrodziło pobyt w Kanchanaburi – wodospady Erawan. O nich jednak wkrótce, w kolejnym wpisie …

Strona 1 z 1 Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/