Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 2 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
Offline
#1 PostWysłany: 10 Sty 2015 00:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 Kwi 2013
Posty: 8
Loty: 39
Kilometry: 66 611
Krajów: 19 / 8.9%
Spis treści:
Blog 1
Cz.1 Droga z Krakowa do Pragi
Cz.2 Zwiedzanie Pragi
Cz.3 Lot z PRG do DBX
Cz.4 Zwiedzanie Al Ain


Blog 2
Cz.5 Zwiedzanie Nowego Dubaju
Cz.6 Zwiedzanie Abu Dhabi
Cz.7 Zwiedzanie Starego Dubaju
Cz.8 Powrót do Krakowa
Cz.9 Podsumowanie

Image

Cz.1
O 14:40 Kraków pożegnał mnie zimową scenerią. Niby zima, ale śniegu na paznokieć. I w drogę cudownym busem przypominającym te z bułgarskich gór. Planowany czas podróży 3h + 1h opóźnienia.
Ale cel osiągnięty, w końcu początki bywają ciężkie;) to teraz czas na rozprostowanie kości.
W końcu to urlop, a nie wyścig jak na co dzień - spiesz się powoli 116km/4h.
W Cieszynie po przekroczeniu granicy i dojściu na dworzec czekam na pociąg do Pragi. Tutaj jest normalne prawo do uczciwej konkurencji. Chcesz mieć swoją linię kolejową, to kupujesz sobie pociąg i masz. Korzystam z nowego połączenia LeoExpress (od14.12) z Czeskiego Cieszyna. Pociąg przyjeżdża o czasie. Standard zupełnie inny niż we wcześniejszym busie. Sami zobaczcie.

Image

Siedzenia bardzo wygodne, sporo miejsca na nogi nawet dla wysokich. Jedynie tam gdzie są stoliki jest ciaśniej. Ale za to miejsce na laptopa, gniazdko, WiFi (przez GPRS) - kultura. Kawa kosztuje 25 CzK, można płacić kartą. W pociągu jest czysto, ciepło i sucho jak być powinno. Może w Pendolino też już jest taki standard-nie wiem nie jechałem jeszcze. Naszą koleją przejechałem setki godzin i niestety nie doczekałem się takich warunków nawet w IC. Na trasie wykoleił się pociąg, więc musieliśmy jechać objazdem. Co ciekawe byliśmy na czas, ale groziło nam 3 minuty spóźnienia. Konduktor relacjonował, niczym jak na ostatniej prostej w Tour the Pologne nasze szanse na przyjazd na czas.
Na dworcu nie trudno się odnaleźć-idziesz za tłumem:) po przespacerowaniu przez dworzec/galerie kolejowy/handlową - taki mix - pojawiła się stacja metra - marzenie 38milonów Polaków. Tak pomyślałem, u nas też kiedyś takie będzie! (przy założeniu, że mieszkasz w Warszawie) reszta jak chce pojedzić metrem musi podróżować więcej po Europie:) Sporo jest miast, które ma kilka linii, więc można się wyszaleć;) Rozmarzony poszedłem po bilet jednorazowy /25 CzK/, PayPass działa. Hostel okazał się bardzo schludny, nie drogi /Hostel Kotva - metro Nadrazi Holesovice, zarezerwowany na booking/ za jedynkę 15€, sucho, czysto, ciepło do dyspozycji kuchnia i dobre WiFi. W okolicy jest sporo sklepów, ale wieczorem już nie wszystkie są czynne. Warto zrobić zapasy za wczasu-nie wszędzie da się płacić kartą.

Cz.2

Na zwiedzanie Pragi polecam zakup biletu dziennego 110 CzK obowiązuje na metro, bus, tramwaj i kolejkę na wzgórze Petain. Znacznie ułatwi to poruszanie się po mieście, najlepiej bez bagażu. W jednym momencie myślałem nawet, żeby go sprzedać - najlepiej na wagę, bo ciężki - ale to dopiero, gdy nie znajdę przechowalni. Skoro go mam, to pewnie jest potrzebny;) Oczywiście są skrzynki na Głównym Dworcu-Hlavni Nadrazi. Doba kosztuje 80 CzK, ale trzeba pamiętać, że między 0:30-3:30 dworzec jest zamknięty. W moim przypadku to istotne, bo po przywitaniu Nowego Roku jadę na lotnisko. Autobus AE Express jeździ sprzed głównego wejścia na dworzec, ale jest to autobus dzienny (do 22:00). W nocy można podjechać jedną stację metra na I.P.Pavlova i stamtąd łapać autobus nocny 510, jeździ średnio, co 30min. Jego atut jest też taki, że obowiązuje w nim bilet dzienny. (AE Express płatny oddzielnie). Do zwiedzania jest sporo, o tym pisać sensu nie ma. W każdym przewodniku jest mnóstwo opisów, co, gdzie i którędy. Jeżeli chcecie coś zjeść na ciepło warto uciec od centrum. Ceny znacznie niższe, a jakość na pewno nie gorsza. Np. w okolicach Karlovo Namesto jest sporo knajpek w sąsiednich uliczkach. Tu, w pubie można palić, więc trzeba się liczyć z tym, że obiad zjecie w chmurach (dymu) ;) zupa + kotlet wieprzowy w placku ziemniaczanym + złocisty napój, 160 CzK.

Image

Cz.3
Po przywitaniu Nowego Roku udałem się na lotnisko. Po całym dniu łażenia jedyne co mi się marzyło to położyć się i odłożyć plecaki na bok. Niestety 98,2% hoteli było zarezerwowanych. Zostały chyba tylko 2 pokoje w Sheratonie. Ale wynajmować 5* hotel na 5h trochę nie miało sensu, chociaż może?;). W każdym razie to jest wycieczka niskokosztowa. Liczyłem jeszcze na Hotel Tonight, albo Coach Surfing, ale została opcja rezerwowa-lotnisko. Na szczęście to praskie czynne jest całą dobę, a policja nie robi problemów śpiącym. Chyba że rozłożyłeś się w samym wejściu. Ja wybrałem 1. piętro w terminalu 2. Cisza, głucho, w sumie 10 śpiochów na cały terminal. Chcąc pospać dłużej i w jakimś kameralnym miejscu wybrałem przestrzeń między wystawą fotografii, a przyokiennym grzejnikiem. Czujesz się jak w prywatnym pokoju z wielkim oknem na pas-bardzo przyjemny widok:). Co więcej na hali odlotów nie katują cię, co 3,5 minuty komunikatem, że coś przyleciało, albo zaraz odleci. Czesi wyszli z założenia, że na lotnisku to normalna sytuacja i nie ma sensu o tym gadać. Jeżeli ktoś jest bardziej dociekliwy ma do dyspozycji ekrany informacyjne. O 9:00 policja przywitała mnie wymownym Dobry den, co w wolnym tłumaczeniu zabrzmiało proszę wstawać. Miło i uprzejmie. Po spakowaniu się poszedłem na poranna toaletę połączoną z akrobatyką - dziś zamiast gimnastyki;). Plusy toalety: głowa mieści się pod kranem i wodę odkręca się na kurek. Te na fotokomórkę bywają uciążliwe.
Zostało jeszcze doładowanie telefonu, śniadanie i do bramek. (WiFi działa bez ograniczeń). Po zakupie biletu przeczytajcie zawsze dodatkowe informacje na dole. FlyDubai sprawdza twoją kartę kredytową podczas odprawy. Jak jej nie masz, tylko np. wziąłeś inna pojawia się problem.
Start z 30min opóźnieniem nie robi wielkiej różnicy, tak mi się przynajmniej wydawało. A w tym momencie określenie lowcost airline ma zupełnie inne zrozumienie. Miejsca sporo, przed każdym do dyspozycji ekran dotykowy (w pakiecie gratisowym pokazuje tylko trasę lotu, można też poczytać gazetę, za dopłata filmy, muzyka)

Image

Co bardzo mnie ucieszyło obok ekranu port USB i na słuchawki, tak więc można podładować cały osprzęt. Po godzinie lotu załoga wydała obiad (dla wszystkich gratis)

Image

Wszystko bardzo smaczne. Jedyne, co świadczy, że to linia nisko kosztowa to fakt, że na pasażera przysługuje tylko jena serwetka-no skandal;). Bardzo spokojny lot, po obiedzie mieliśmy ok. 10minut turbulencji, ale to w trosce, żeby wszystko dobrze uleżało się w żołądku;)

Image

Co ciekawe sprzedaż standardowo prowadzona na pokładzie nie jest natarczywa jak na arabskim targu.
Po wylądowaniu czas na dotarcie do terminala, samolot musi się trochę najeździć, a przy okazji przeciąć dwa sąsiednie pasy startowe. Z racji że jesteśmy na podporządkowanej musimy przepuścić kilku odlatujących. Jak na skrzyżowaniu w centrum miasta. W hali przylotów wita nas odprawa paszportowa, a pogranicznicy zamiast mundurów w arabskich strojach. Kontrola paszportowa, cel podróży i fotka z wyszczerzonymi zębami-do ewentualnej identyfikacji. Niestety nie można sobie takiej foty kupić na pamiątkę. Po wyjściu z terminalu pojawia się problem-brak informacji turystycznej, nie bardo wiadomo gdzie iść. Jedyni poinformowani to taksówkarze, którzy twierdzą, że jedynym twoim ratunkiem jest taksówka za jedyne 50 Dih. Oczywiście nie prawda, po wyjściu idąc na wprost trafisz na linie metra. Dla Terminalu 1, 3 lub nr 2 dojdziesz odpowiednio na linie czerwona lub zielona. Niestety metro kursowało do 23:00. Opóźniony lot jednak narobił zamieszania. Przez to musiałem grzecznie wrócić i wziąć taxi. Do Dubai Muzeum dojechałem za 60 Dih-taryfa nocna za kilometr +25 Dih za trzaśnięcie drzwiami. Ok. północy udało się dotrzeć do hostelu. Dość specyficznego...

Image

Cz.4
Nadchodzi ulubiony moment, nie wiem jaki jest dzień tygodnia, co oznacza że urlop zaczął działać:)
Dzisiejszy dzień rozpocząłem od małego rozeznania, najpierw apteka i zakup stoperów do uszu, później wizyta w markecie. Ceny? polskie, Zarobki? podobno wielokrotnie wyższe, ale nie gadamy o pracy w końcu wakacje;) Docieram pieszo na dworzec autobusowy Al Ghubaiba, w dzielnicy Burj Dubaj. Zamieszanie, ogromne kolejki i ciekawostka do męskiej toalety kolejka na 30m do damskiej 2. Najlepszy przykład na to, że w tym mieście jest sporo mniej kobiet;) (podobno 25%) Informacja na tablicach jest dość ograniczona. Bilety tylko w kasie, ale do okienka z małym napisem Al Ain pusto:), jedynie ludzie pytający czy mogą kupić bilet do Abu Dhabi poza kolejką. Na moje pytanie czy można bilet do Al Ain kasjer odpowiedział "Finalny someone normal” ;) Odjazd po zapełnieniu busa tj. ok. 20min. Oczywiście kobiety siadają z przodu, mężczyźni z tylu. Prędkość przelotowa busa 90km/h.

Image

Temperatura dziś ok. 28*C, ale tutejsi do zimy podchodzą bardzo poważnie, czyli tshirt + polar, lub szalik żeby czasem nie zawiało;)

Zwiedzanie Al Ain
Wysiadam na dworcu przy Oazie Al Ain. Jest piątek-święto, więc wszystko otwarte od 15:00. Na początek rozeznanie i ułożenie planu; najpierw kawa i kanapka. Po otwarciu oglądam Al Ain National Muzeum - wstęp 3 Dih. Wewnątrz wystawa jak to kiedyś wyglądało, dużo znalezisk archeologicznych i ciekawe drzewo genealogiczne rodziny królewskiej.
Niewielkie muzeum, dla niecierpliwych akuratne. Sułtan Fort do obejrzenia jedynie z zewnątrz. Ze względu na święto targ zwierząt dziś zamknięty - znajduje się ok. 100m na południe od muzeum. Mnie zostało oglądanie wielkiego klepiska wokół meczetu. Dalej spacer główną droga przez Oazę.

Image
drogowskaz do miasta...

Niesamowite wrażenie, gęsty las palmowy, przez który gdzieniegdzie przebijają się promienie słońca.

Image

Dodatkowo w trakcie spaceru rozpoczęły się popołudniowe nawoływania do modlitw. Nagle jesteś w innym świecie-bardzo ciekawe uczucie. Po wyjściu udałem się w kierunku Fortu Al Jawili, wielka budowla wykonana z gliny wymieszanej ze słomą.

Image
Image

Sprawia wrażenie największej budowli z piasku w ZEA. Wewnątrz ciekawa wystawa zdjęć z wypraw szejka al Zajda. Wokół fortu na skrawkach zieleni biesiadowali, grillowali mieszkańcy-tradycyjna forma spędzania czasu popołudniami.

Image

Na koniec zostawiłem Al Ain Palace (najdłużej czynne) zamieszkiwany niegdyś przez rodzinę Szejka, a teraz udostępniony turystom. Jak na pałac królewski bardzo skromny, ale jak w całym mieście pełny zieleni.

Image
Image

Później spacer powrotny do dworca autobusowego, warto zaglądnąć do sklepów i zobaczyć jak żyje miasto zupełnie inne niż metropolie z północy. O godz. 20:00 powrót do Dubaju.

Zapraszam do cz.II
"Z.E.A. - krok po kroku, jak wykorzystać 6 dni? blog 2/2

http://yougurth.fly4free.pl/blog/324/ze ... i-blog-22/

Spis treści:
Blog 2
Cz.5 Zwiedzanie Nowego Dubaju
Cz.6 Zwiedzanie Abu Dhabi
Cz.7 Zwiedzanie Starego Dubaju
Cz.8 Powrót do Krakowa
Cz.9 Podsumowanie
_________________
Pozdrawiam
Yougurth
Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Lato na końcu Italii za 979 PLN 💚🤍❤️ Loty do Kalabrii + 4* hotel ze śniadaniami i prywatną plażą 🌊🏖️ Lato na końcu Italii za 979 PLN 💚🤍❤️ Loty do Kalabrii + 4* hotel ze śniadaniami i prywatną plażą 🌊🏖️
Cypr latem 🌊☀️ Tydzień w 4* Capital Coast Resort & Spa w Pafos za 2859 PLN Cypr latem 🌊☀️ Tydzień w 4* Capital Coast Resort & Spa w Pafos za 2859 PLN
Offline
#2 PostWysłany: 10 Sty 2015 01:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 Kwi 2013
Posty: 8
Loty: 39
Kilometry: 66 611
Krajów: 19 / 8.9%
Spis treści:
Blog 1
Cz.1 Droga z Krakowa do Pragi
Cz.2 Zwiedzanie Pragi
Cz.3 Lot z PRG do DBX
Cz.4 Zwiedzanie Al Ain

Blog 2
Cz.5 Zwiedzanie Nowego Dubaju
Cz.6 Zwiedzanie Abu Dhabi
Cz.7 Zwiedzanie Starego Dubaju
Cz.8 Powrót do Krakowa
Cz.9 Podsumowanie


Image

Cz. 5
Kolejny dzień rozpocząłem na odwrót niż nakazywał przewodnik. Najpierw nowy potem stary Dubaj, Dlaczego? O 16:30 miałem bilet na Burj Khalifa, wolałem zwiedzanie utrzymać w tym klimacie:) Zapędziłem się na ostatnią stacje metra Jebel Ali niedaleko wyspy-palmy, która jest jeszcze w budowie.

Image

Okolica pustynna, wielka hala United Motors i tyle, reszta piasek. Patrząc na tempo rozwoju pewnie za rok będzie tutaj jak przy Marina.

Image

Później pojechałem w kierunku Palmy Jumeirah. Z metra przesiadka na tramwaj, aby się tam dostać należy przejść łącznikiem nad 12. pasmową ulicą (6x2) pod kolejkę Monorail. Jeździ od pnia na koronę palmy- koszt 25 Dih RT. Kolejka tak jak i metro są automatyczne, tak więc przednia szyba do dyspozycji ciekawskich i fotografów.

Image

Hotel Atlantis jak na początek robi duże wrażenie, a mieszkania na liściach palmy? Tak, chce takie mieć:) własny dom/szeregówka z własną plażą i własnym morzem:) po powrocie sprawdzę ceny.

Image

Z palmy powędrowałem na Dubaj Marina. Jest to 7. km promenada wzdłuż zatoki. Można spacerować, wypożyczyć rower, albo przepłynąć się statkiem wzdłuż mariny/5 Dih/ lub popłynąć taksówka wodną - o czym później. Miejsce bardzo spokojne, gdzie nie słychać, ani nie czuć pędu miasta. Stamtąd pojechałem już pod Burj Khalifa.

Image

Bilety musicie zarezerwować wcześniej, najlepiej po zakupie biletów lotniczych. Wejście do wind na taras widokowy jest w Dubai Mall, na najniższym poziomie. Warto być wcześniej, bo od metra do wejścia jest dość daleko i nie ma jasnych oznaczeń którędy dojść do windy, tylko strzałki do Dubai Mall. W razie problemów pytajcie o "elewator at the top" ja pytałem o wejście do Burj i każdy miał na to inny pomysł. Czas uciekał, a ja obiegłem całą Burj w około. Dopiero na końcu ochroniarz powiedział mi jak się tam dostać. Przed wejściem do wind po prawej stronie stoją automaty do e-biletów. Po wpisaniu kodu z e-biletu i nazwiska dostajesz właściwą przepustkę. Automat znalazłem dość szybko, bo kolejki jakoś mnie odstraszyły. Przed wejściem do samych wind po lewej stronie jest przechowalnia bagażu, warto zostawić co niepotrzebne, czyli wszystko oprócz aparatu;). Idąc dalej napotkałem kontrolę bezpieczeństwa jak na lotnisku, więc napojów, broni itp. nie wniesiecie. Za bramkami pamiątkowe zdjęcie w blueboxie, do odebrania po wyjściu. Dalej trzeba iść w jedyną słuszną stronę i tutaj znowu kolejka, duża kolejka, czekałem ok. 1h. Dla ceniących czas jest możliwość zakupu fast track, mijasz tych wszystkich biedaków i jesteś w moment, ale taki luksus kosztuje potrójna stawkę (www.atthetop.ae) podróż na 124 piętro zajmuje minutę:) 60km/h w górę. Do dyspozycji mamy pasaż i otwarty taras widokowy. Dotrzeć na szczyt udało się na 10 min. przed zachodem słońca.
Wrażenia trudno opisać; szczęka opada szybciej niż winda, która weźmie Cię na dół. Tutaj zaczynasz rozumieć czym jest Dubaj. Te wielkie wieżowce, które mijasz idąc w kierunku Burj stąd wyglądają jak makieta w skali 1:10;).

Image

Jeżeli chcesz wystawić aparat za szybę przywiąż go do ręki smyczą, sznurkiem, czymkolwiek. Ludzie się przepychają i nietrudno o stratę. Polecam stojąc na tarasie popatrzeć na iglicę-chyba, że masz lęk przestrzeni, to nie;) aż się kręci między uszami tzn. w głowie. Na tej wysokości pojawiają się już chmury, są tak nisko chyba ze względu na zawartość piasku;) bardzo ciekawy zapach. Wg mnie bardziej interesujący widok jest w dzień, ale nikt nie sprawdza czasu - można siedzieć tu do woli.

Image

U góry do kupienia drogie pamiątki, możliwość zrobienia kolejnego zdjęcia w blueboxie. Atmosfera bardzo wesoła, a obsługa jest równie miła. Warto słuchać ich poleceń, jak nie wolno to nie wolno. Do windy oczywiście sznur ludzi, po zachodzie szybko wszystkim się znudziło i chcieli wracać. Kolejka dokładnie w koło całego pasażu. Jak wspomniałem tego nie lubię, więc zacząłem się rozglądać. W pewnym momencie wyszła pani z bocznych drzwi i powiedziała "Max 4 person". Okazało się, że zostaliśmy zaprowadzeni do windy hotelowej i w kameralnym gronie po skorzystaniu z 3 małych, równie szybkich wind byliśmy na dole:) Tutaj znów sklep z pamiątkami, większy wybór, lepsze ceny. Można też odebrać zdjęcia z bluebox. Cena? 300 Dih… Podziękowałem, aż tak piękny nie jestem, ale zdjęcie bardzo dobrej jakości oprawione w skórzaną teczkę. Widać w Dubaju wiedzą jak zrobić profesjonalny marketing. Po wyjściu skierowałem się w stronę fontann. Od 18:00 do 02:00, co 30min odbywają się pokazy. Fontanny wystrzeliwujące wodę na 150m (chociaż przy tak wysokich budynkach ta wysokość nie jest zauważalna)

Image

Gra świateł perfekcyjnie dopasowana do muzyki. Nie ma sensu tego nagrywać, nie da się przenieść tej atmosfery. Zostałem jeszcze na dwa kolejne pokazy. Każdy inny, ale wszystkie wprowadzają w taki nastój, że jedyne co możesz pomyśleć to; życie jest piękne. Na wieczór ochłodziło się pewnie do 20. stopni, więc na koniec zostawiłem zwiedzanie Dubai Mall. Hmmm, jak powiem, że to największa galeria handlowa na świecie to ktoś się zdziwi?
Sklepy jak sklepy, ale polecam zobaczyć akwarium. Wszedłem od bocznej strony, popatrzyłem w gore i na dół i pomyślałem "no bez szału”, ale zauważyłem, że chyba nie stoję od frontu. Wychodząc zza rogu musiałem odszczekać co wcześniej powiedziałem - z szałem, z rozmachem i przepychem. Wielka szklana tafla, a za nią setki zwierząt, oczywiście nie mogło też zabraknąć rekina.

Image

Za opłatą można przespacerować się szklanym tunelem pod akwarium, a nawet popływać w nim. Dla oszczędnych można też wjechać na 3 piętro i obserwować ryby z bliska bez tłumów (tu są inne oznaczenia pięter 0-1-2-3-4 opisane są jako ground floor - middle floor – first i secound floor) Na koniec wizyta w markecie. W natłoku wrażeń zapomniałem o tym, że człowiek powinien jeść i pić również powinien. Nie sądziłem, że kiedyś będę używał GPSa w centrum handlowym żeby znaleźć wyjście. Dopiero od pewnego miejsca pojawiły się znaki do metra, które zawiozło mnie w okolice hostelu. Teraz czas na coś ciepłego. Kryteria były takie, że ma być to nie duża knajpka, gdzie jest dużo lokalnych klientów- spora szansa, że będzie smacznie. Poprosiłem o kurczaka z grilla z arabskim chlebem.

Image

Smak, który chodził za mną od wizyty w Iranie, czyli 4 lata... Smakuje jak chleb wygląda jak naleśnik. Pychota! Do tego poprosiłem o wodę z cytryną, a na koniec czarną mocną herbatę. Chyba się nie zrozumieliśmy, bo herbata była słaba, ale za to były w niej wyciśnięte ze 3 cytryny. Tak kwaśna, że twarz wykręcało, ale dobra:) poprosiłem o jeszcze jedną. (Całość 20 Dih) bardzo smaczne, świeże, aromatyczne z ostrym sosem w stylu indyjskim - piekielnie ostry. Na koniec spacer, żeby się uleżało i do spania. Chodząc zakamarkami, ciemnymi uliczkami znalazłem piekarnie gdzie na bieżąco wypiekane są arabskie chleby w kaflowym piecu. Miejsce zapamiętałem i postanowiłem wrócić tu jutro. Miałem wrażenie, że stąpam po cienkim lodzie. Europejczyka w tej okolicy nie spotkałem od 2 dni, ale jedyne co mnie spotkało to pytanie miejscowego czy wszystko w porządku i życzenia miłego wieczoru. W Krakowie pewnie musiałbym odpowiadać, za kim jestem, z jakiego osiedla jestem i kogo znam. I czy aby nie chce dostać? Mentalność jest tu inna, policji praktycznie nie widać, a mimo to nie widziałem jeszcze żadnej nerwowej sytuacji. Nie wliczam w to kierowców, ci są bardzo nerwowi. Dużo trąbią, zajeżdżają sobie drogę, wygrażają, a czasem nawet wychodzą z samochodów żeby dokładnie opisać swoją rację.

Cz.6
Dziś zaplanowałem odwiedziny w stolicy. Plan był prosty, wstać wcześnie jechać do Abu Dhabi i nagle zadzwonił budzik, a mój organizm stwierdził; chyba kpisz! I tym sposobem pobudka została przeniesiona na godz. 9. Spacerem na dworzec autobusowy, gdzie miłe zaskoczenie, nie było tak ogromnych kolejek jak w piątek. Po 20. minutach autobus był już na trasie. Po ok. 2h, przysypiałem, więc straciłem rachubę, dojechaliśmy do celu. W Abu Dhabi jedyną komunikacją są autobusy, na szczęście ochroniarz na dworcu z własnej woli i życzliwości podszedł i wytłumaczył, co i jak. Z dworca wychodzisz głównym wyjściem i przed budynkiem trafiasz na przystanek linii #54 do Wielkiego Meczetu Szejka Zayada.

Image

Przejazd kosztuje 2 Dih niezależnie od odległości. Warto mieć ze sobą drobniaki 1 i 0,5 Dih. Wsiadać należy od przodu, a pieniądze należy wrzucić do skarbonki, nie ma biletów, potwierdzeń ani paragonów. W ZEA stawiają na uczciwość, a cwaniactwo jest bardzo wysoko karane np. za przejazd na czerwonym świetle można dostać mandat 5000 Dih nie 500, a 5000...
Wracając do meczetu jazda trwa ok. 30min, nie przestraszcie się, że przegapiliście przystanek. Autobus najpierw okrąża cały meczet, a na końcu zatrzymuje się przed głównym wejściem. Zwiedzanie jest darmowe, można chodzić samemu bez ograniczeń. Obowiązuje należyty strój, ale nie ma to znaczenia, bo można wypożyczyć dla kobiet Hidżaz i dla mężczyzn Diszdasz.

Image

Meczet jest ogromny. Dziedziniec oraz wejście zostały wyłożone białym kamieniem, co daje niesamowite wrażenie w słoneczny dzień. Promienie odbijają się od kamieni. Dzięki czemu jest jeszcze jaśniej, aż razi w oczy od nadmiaru bieli. Wnętrze robi również niesamowite wrażenie.
Po wizycie wsiadłem w powrotny autobus linii #54, dojeżdżając na ostatni przystanek - targ rybny. Po nauce z wczoraj zapamiętałem ze najpierw trzeba coś zjeść - kryteria takie same jak wczoraj. Wszedłem do pierwszej z Brzegu knajpki, gdzie poprosiłem o coś lokalnego - nie było żadnego menu. Szef nie potrafił mi wytłumaczyć, co możną zjeść, więc zabrał mnie do kuchni i pokazał, co zostanie przyrządzone - 2 ryby z ryżem i sosami /całość 24 Dih/.

Image

Zdziwiło mnie jak ufnie mnie potraktowano, a co bardziej spodobało mi się, ze nie było w tym ani grama nachalności. Ogromna porcja na dwóch talerzach. Ryby usmażone w panierce sezamowej, masa lokalnych przypraw, ryż z orzechami i warzywami, oraz sosy o kwiecistym zapachu. Ilość gam smakowych i zapachowych nie do policzenia, zależnie od tego, co pierwsze przekąsiłeś i czym później zagryzłeś. Niebo w gębie to mało powiedziane:) byłem jedynym turystą w tej okolicy, co przysporzyło miejscowym sporo radości. Kucharz widząc jak wcinam te pyszności co chwila dopytywał czy czegoś jeszcze mi nie potrzeba, przynosząc co chwila nowe sosy. Myślałem ze nie przejem tego, ale było zbyt dobre. Wydziobałem wszystko do ostatniego ziarna ryżu, ku radości kucharza. Dobrze ze można było umyć ręce, bo posiłek jadło się rękami z pomocą widelca. Tak jedli wszyscy, ja próbowałem walczyć w stylu europejskim, ale po dwóch kęsach przyjąłem ich taktykę.
Po tych pysznościami odwiedziłem rzeczony targ,

Image

a stamtąd autobusem #54 z przesiadką na skrzyżowaniu z ulica AirPort street w linie #5 znalazłem się pod Marina. Stąd spacerem po plaży doszedłem do ciekawego meczetu wielkości kilku metrów, wkoło otoczonego wieżowcami.

Image

Ciekawe połączenie tradycji i nowoczesności. Z tego miejsca szwędającym krokiem, idąc przez całe miasto dotarłem do dworca, skąd od razu złapałem autobus do Dubaju. Stolica jest znacząco inna. Wieżowców jest tyle samo, są nawet w gęstszej zabudowie. Sąsiednie ściany niemal stykają się ze sobą.

Image

Pytanie czy ma to sens, skoro do okien, które znajdują się w tych ścianach nie dociera słońce. Zabudowa gęsta przypomina jak u nas kamienice, jedna przy drugiej z ta różnicą, że każdy budynek ma ok. 100m wysokości. Stolica sprawia wrażenie miasta, które chce dogonić Dubaj.Jest znacznie spokojniejsza, nie tak rozległa, a tempo życzą wydaje się być wolniejsze.

Cz.7
Ostatni dzien...i brak koncepcji, co jeszcze zobaczyć. Wyjazd dosyć aktywny, czasu na sen ciągle mało, więc powoli da się odczuć zmęczenie i bolące mięśnie, ale to dobrze - znaczy, że nie marnuje ani chwili.

Image
zdjęcie z rejsu wzdłuż wybrzeża

Na początek odwiedziny pod Burj Arab-hotelem żaglem i plan zjedzenia na plaży śniadania. Niestety plaża jest prywatna, a pod sam hotel nie ma wstępu. Po wczorajszym dniu nie zachwyca tak jak powinien. Może lepiej go zobaczyć wcześniej niż cała dzielnice wieżowców? Wydaje się być taki mały. Po prawej jeszcze hotel w kształcie fali, ale zupełnie ginie pod mimo wszystko potęgą żagla. Pewnikiem gdyby u nas powstał taki hotel byłby numerem jeden w kraju. Następnie pokierowałem się na publiczną plażę Jumeirah Beach. Co się okazało, plaża jest w przebudowie, także nici ze śniadania pod palmami. Nawet piasek nad morzem musi być nowoczesny i dostosowany do potrzeb mieszkańców;) Szejkowie mają bardzo pro-społeczne podejście. Skoro nam żyje się dobrze, to także mieszkańcom musimy zapewnić dobre warunki do życia. Niespodziewanie dostałem informacje z hostelu, że do godz. 12. muszę opłacić przechowanie bagażu, co oznaczało przymusowy powrót 12km.
Wracając poczytałem przewodnik i znalazłem przy stacji metra Creek park miejski z kolejką linową prowadzącą w kierunku Zatoki Dubaju -25 Dih. W zimie nieczynna, dlaczego nie wiem - było +30*C;)
Godzina 14, są palmy, jest i plaża, co przypomniało o śniadaniu.

Image

Po posiłku i krótkiej sjeście poczłapałem do najbliższego przystanku Abra, stąd pływałem od brzegu do brzegu, na targ przypraw i targ z suknami.

Image

Oczywiście nie obyło się bez zakupów. Sprzedawcy usilnie chcą ci coś sprzedać. Żaden nie odpuści mimo, że widział jak odmawiasz jego poprzednikom. Ale w tym szaleństwie jest metoda, za kolejnym razem zaczynasz się rozglądać i łamać. Zestaw przypraw kosztował mnie 15 Dih, zaczęliśmy od 30.

Image

Targ z suknami chciałem tylko oglądnąć. Mam już 2 arafatki, dywanu nie chce, a z płótnami nawet nie wiem, co miałbym zrobić, może jako obrus?:) Przechodząc główną alejką podszedł sprzedawca i w tempie 3 sekund zawiązał arafatkę na głowie, moja odmowa "pogorszyła" sprawę. Zaciągnął mnie do sklepu i zaczął dokładać dodatki mimo, że co chwila mówiłem, że nic nie kupię, nie mam pieniędzy i nie mam czasu. Jak już byłem obwieszony od głowy po stopy zaproponował za wszystko jedyne 200 Dih i się zaczęło:) Naprawdę warto coś kupić i potargować się, atmosfera nie z tej ziemi. Zaczęło się od żartów, możliwości płatności kartą, czekiem, przelewem, dolarami, rublami, euro, a nawet złotówkami-byle sprzedać. Dyskusja trwała dobre 10 minut łącznie z tym, że sprzedawca wszystko zabrał i powiedział żebym sobie poszedł. Bardzo mnie to ucieszyło, że udało mi się uwolnić, ale kiedy zobaczył, że nie żartuje od nowa zaczął obwieszać mnie różnymi bibelotami. Po kilku opowieściach moich i jego dobiliśmy targu w kwocie 40 Dih, ale pod warunkiem, że dorzuci jeszcze dodatki skoro robię takie drogie zakupy. Zabawy co niemiara, mam pół plecaka różnych świecidełek, a sprzedawca był przeszczęśliwy, że zrobiliśmy taki świetny interes. Z targu pokierowałem się na stacje Abru-Al Suq skąd złapałem wodna taksówkę na Dubai Marina.

Image

Image

Rejs trwa 1,5h koszt 50 Dih. Najlepiej wypłynąć przed zmierzchem. Większe wrażenie zrobiła na mnie tradycyjna Abra, niż nowoczesna biała flota.
Na koniec spacerem do metra, powrót do Hostelu po rzeczy, szybkie odświeżenie i w drogę na lotnisko.

Cz.8

Do terminalu 2 - tanie linie - dojeżdża zielona linia metra. Warto wysiąść na przystanku 'Stadium' i 16sta ulicą dojść ok. 1km do terminalu nr 2. Można też łapać autobus, ale tu już jest dużo więcej możliwości dotarcia do celu.
Na lotnisku niestety nie ma ustronnych miejsc do spania. Ze względu na to, że w okolicach ławek przechadza się sporo obsługi nie miałem odwagi rozłożyć się ze śpiworem i stworzyć sobie takiego przytulnego kąta jak na lotnisku w Pradze. Znalazłem lukę za ławkami i tam na karimacie przespałem ok. 3h-obudzony przez nawoływania do modlitw z lotniskowego meczetu- idealnie 10min przed budzikiem. Odprawa przebiegła bez problemów i pozostało czekać na lot powrotny do Pragi, a dalej liniami LeoExprress do Krakowa przez Bohumin. Cała podróż przebiegła bezproblemowo. Na praskim lotnisku wsiadłem w AE bus - odjeżdża sprzed terminala z przystanku po prawej stronie koszt 60 CzK, dojeżdża na główny dworzec kolejowy Nadrazi. Tu przesiadłem się na pociąg do Bohumina. Nie wiele się działo, dosyć pusto i nawet obsługa pociągu była lekko znudzona. W Bohuminie Leobus

Image

zatrzymuje się przed głównym wejściem do budynku dworca kolejowego. Po 2,5 godzinie byłem już w domu. A w tym samym czasie FlyDubai zdążył wrócić na swoje lotnisko;)
Po sześciu dniach na piaszczystych terenach skąpanych w słońcu największe zrezygnowanie odczułem po zobaczeniu śniegu. No tak, w końcu jest zima -10 i śnieg to normalne... A jeszcze kilka godzin temu szedłem sobie po gorącym piasku...

Wyczekiwane podsumowanie;)

Relacja jest obszerna, chciałem podzielić się z Wami jak podróżuje i co mnie spotkało w tym czasie. Nie miałem ani jednej nerwowej sytuacji. Tu chodziłem po wielu zakamarkach w nocy, gdyby było niebezpiecznie na pewno bym to odczuł. Interesujący kraj, rozsądnie dysponując gotówka można sprawdzić bardzo ciekawie tydzień za nie wielkie pieniądze. Całość od wyjścia do powrotu do domu wyniosła mnie 1700 zł. Podroż trwała 9 dni, a ostatni polegał na wydawaniu pieniędzy, dlatego że jeszcze sporo zostało;) Stawka 100 Dih dziennie jest wystarczająca. Emiraty są drogim krajem, tam gdzie są modne miejsca pełne turystów ceny potrafią być 3-krotnie wyższe niż na bocznych uliczkach w starym Dubaju. Widoki są tu bardzo zróżnicowane, w kilka dni można zasmakować dwóch światów; nowoczesny przepych i tradycyjny arabski klimat. Opis jest subiektywny z dużym przymrużeniem oka i dystansem.
Jeżeli coś napisałem nie jasno postaram się dopowiedzieć. Polecam wszystkim, których interesuje kultura arabska oraz nowoczesne życie.

Pozdrowienia dla wytrwałych:)


Image
_________________
Pozdrawiam
Yougurth
Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 2 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group