| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Singapur, Jawa, Karimunjawa i Bali - SINGAPUR singapur-jawa-karimunjawa-i-bali-singapur,215,186783 | Strona 1 z 1 |
| Autor: | jollka [ 08 Paź 2014 17:21 ] |
| Temat postu: | Singapur, Jawa, Karimunjawa i Bali - SINGAPUR |
Podróż odbyła się dzięki promocji znalezionej na Fly4free. Po bardzo przyjemnym locie, z 6-godzinną przesiadką w Doha, nie mogliśmy się doczekać zwiedzania miasta zakazów, jak niektórzy podróżnicy nazywają Singapur. Miało być mega czysto, ultra nowocześnie i niezbyt azjatycko. Plan na Singapur jest taki, że spędzamy tu 1,5 dnia przed Jawą i 1 dzień przed wylotem do Polski. Na powitanie wielkie lotnisko, z mnóstwem zieleni i storczyków. Już mi się spodobało, w końcu w domu na parapetach stoją tylko orchidee W Singapurze mieszkaliśmy w dzielnicy chińskiej, - fajnej, przytulnej, blisko centrum. Sporo tu tanich, jak na Singapur, hosteli i knajpek. Po przylocie powłóczyliśmy się po okolicy, żeby zobaczyć gdzie dają tanio jeść i czy jest lokalny ryneczek z owocami i jadłodajniami. Gdziekolwiek jesteśmy szukamy takich miejsc, żeby poobserwować lokalne życie, zjeść coś z tubylcami, zakupić owoce. Oczywiście późnym popołudniem miejsce było już puste, ale wczesnym rankiem wiadomo już gdzie iść. Miasto zachwyciło nas swoim rozmachem, czystością, dbałością o szczegóły. Niesamowite wrażenie robi zestawienia nowoczesnych wieżowców z pagodami, indyjskimi świątyniami, malutkimi knajpkami. A przede wszystkim - mnóstwo zieleni. Władze mają wizję Singapuru jako miasta – ogrodu. Ale o tym później... Tymczasem chodzimy i podglądamy z jednej stronę szklaną korporacyjną rzeczywistość, a z drugiej kobiety w kolorowych sari czy zakurzonych hinduskich robotników wracających do domu. Wieczorem idziemy do Marina Bay obejrzeć słynny Marina Bay Sands czyli kompleks 3 hoteli połączonych 150 m basenem na dachu. Widok zapiera dech. Tuż obok znajdują się dwa niezwykle budynki: przypominający duriana Theatres on the Bay oraz symbolizujący kwiat lotosu Art Science Museum. , , , , , , , , , , , ![]() Dzisiaj chcemy zobaczyć słynne Gardens by the Bay. To ogrody położone na 101 ha, z futurystycznymi super-drzewami porośniętymi naturalną roślinnością i bajecznie oświetlonymi nocą. Te sztuczne drzewa dostarczają deszczówkę do parku i kumulują energię słoneczną do nocnych iluminacji. Cały kompleks wygrał w 2012 konkurs World Architecture Festival. Ogrody leżą tuż przy Marina Bay, więc zestawienie super-drzew z wieżowcami powala. W ogrodach można spędzić cały dzień, jest kilka budynków z roślinnością z różnych stref klimatycznych. Ponieważ w planach jest jeszcze wycieczka po dżungli, musimy mocno ograniczyć obszar zwiedzania. Wybieramy potężna „szklarnię” odtwarzającą górne piętra lasu deszczowego. Wchodzimy do środka, temperatura i wilgotność nagle się odwracają. Temperatura spada, a wilgotność osiąga chyba swój szczyt. Stoimy jak dwa gamonie z otwartymi ustami i patrzymy na kilkupiętrową konstrukcję porośniętą roślinnością, kwiatami, ze spływającym wodospadem. Otrząsam się z szoku, biegnę do pierwszych storczyków i nie wiem od czego zacząć. Na szczęście jest kierunek wspinania:) Wędrując czasem wisimy na platformach na zewnątrz góry, to wchodzimy do jej środka. Każde piętro to inna roślinność. Przez szklane szyby widać bryłę Marina Bay i super-drzewa. Singapur to naprawdę inny świat..Po drodze oglądamy zdjęcia i prezentacje multimedialne dotyczące zniszczenia środowiska - chwila smutnej refleksji... Jeśli los rzuci nas kiedyś do Singapuru, obejrzymy dalszą część ogrodów. Zjadamy w cieniu owoce smokowca, przyglądając się ludziom wędrującym wysoko nad ziemią między super-drzewami i ruszamy dalej. , , img11, , , , , , , , , , , , , , , ![]() Przemieszczamy się naszym ulubionym metrem w okolice dżungli. Koniecznie chcemy przejść zawieszonymi w koronach drzew mostami. Wędrujemy sobie przy dźwiękach cykad, wypijamy litry wody, bo wilgotność jest chyba 100%. Idąc brzegiem lasu przez krzaki widzimy zadbane pola golfowe. Kwintesencja Singapuru, melanż nowoczesności z przyrodą. Po kolejnych kilometrach czujemy, że coś jest nie tak - już powinniśmy dojść do pomostów. Na rozdrożu jest w końcu mapa, no tak, poszliśmy dłuższą trasą, nie przejdziemy pomostami, za chwilę je zamykają. Postanawiamy wrócić tu po Indonezji. Szwędamy się jeszcze po chińskiej dzielnicy i jemy w tzw. hawker center czyli grupie niedrogich jadłodajni pod chmurką. Jutro zaczyna się wielka przygoda i wielka niewiadoma - Indonezja... Relacja z Jawy: https://jollka.fly4free.pl/blog/313/sin ... bali-jawa/ Relacja z Karimunjawa: https://jollka.fly4free.pl/blog/235/sin ... rimunjawa/ Relacja z Bali: https://jollka.fly4free.pl/blog/371/sin ... bali-bali/ Po powrocie z Bali do Singapuru, planujemy zobaczyć hinduską dzielnicę i pójść na pomosty w dżungli. Jako stali klienci dostajemy w "naszym" hostelu lepszy pokój z widokiem na uliczkę pełną lampionów. W dzielnicy hinduskiej szukamy dobrego jedzenia, wybór ogromny, ogranicza nas tylko ostrość potraw. Bierzemy świeżo pieczone placki z kilkoma rodzajami sosów i curry. Małżonek oszalał na punkcie tego jedzenia, doznał chyba smakowej ekstazy , ![]() Rano idziemy na wyżerkę do naszej chińskiej jadłodajni i jedziemy metrem zaliczyć w końcu pomosty nad drzewami , , , , , , ![]() | |
| Strona 1 z 1 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |