| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Relacja Dziękczynna - Malediwy i Sri Lanka relacja-dziekczynna-malediwy-i-sri-lanka,215,141914 | Strona 1 z 4 |
| Autor: | pestycyda [ 24 Maj 2019 19:24 ] |
| Temat postu: | Relacja Dziękczynna - Malediwy i Sri Lanka |
Gdy w lutym 2018 zostały ogłoszone wyniki konkursu na Relację Roku 2017 (dziękuję, dziękuję, dziękuję!!! :*), najpierw nie uwierzyłam, później prawie zemdlałam i dopiero wtedy mogłam zacząć się cieszyć ![]() Stanęło na Sri Lance. Ale skoro jesteśmy już tak blisko, to może warto dokupić bilety na Malediwy? Tak na parę dni? Pewnie, że warto – w końcu za „główne” bilety nie musimy płacić, więc to nie będzie duży wydatek. (Colombo-Male, Male-Colombo : 900 zł. Ale za to z dużym bagażem). Taak, to właściwie mógłby być podtytuł całej relacji „A, co tam. Kupmy/zapłaćmy dodatkowo. W końcu za „główne” bilety nie płaciliśmy” :/ Czas pobytu : 24.07.2018 – 15.08.2018 Loty : Kraków-Kijów, Kijów-Colombo, Kolombo-Male – taki sam powrót. Waluta : rupia lankijska (Sri Lanka) 100 LKR = ok. 2 PLN i rupia malediwska (Malediwy) 100 MVR = ok. 23 PLN ![]() Wylot z Krakowa mieliśmy o 5.40. Bardzo niefortunnie, bo bilety uprawniały nas do wejścia…Taak! Do pierwszego w życiu (i raczej ostatniego, wyłączywszy tę podróż :/ ) przekroczenia magicznej bramy z napisem : Business Lounge. Byłam tym tak bardzo podekscytowana, że tygodnie przed wylotem, owszem, spędzałam w sieci, ale zamiast poszukiwać informacji o Sri Lance, przede wszystkim szukałam odpowiedzi na pytanie : o której godzinie otwierają salonik w Krakowie :/ ![]() Potem jeszcze przesiadka w Kijowie i prawie 10 godzin na zwiedzanie miasta - minęło jak parę minut - i już wsiadaliśmy do samolotu do Kolombo. Długi lot w klasie biznes. Zupełnie nie wiedziałam, czego się po nim spodziewać...Hmmm, powiem tak : spróbowanie takiego lotu, nie było najlepszym pomysłem, bo "już zawsze będzie mi czegoś brak" ![]() I tak, mam mnóstwo zdjęć z pokładu, jednak prawie żadne nie nadaje się do pokazania, bo są zakłamane ![]() Około 9.30 byliśmy w Kolombo. Wizę (40 USD) załatwialiśmy przez Internet, więc formalności na lotnisku poszły bardzo szybko. Jeszcze w Polsce Marcin wydrukował mapkę okolic lotniska - następnego ranka mieliśmy lot do Male. Według mapki, niedaleko lotniska znajdowało się dosyć dużo hosteli, postanowiliśmy zatem przejść się na piechotę. Szliśmy, zerkając co chwilę do mapki. Szliśmy, ostentacyjnie ignorując, że nasza trasa nie do końca się z mapką zgadza :/ ![]() PUFFFF!!! (to odgłos powietrza, schodzącego z dumnych-doskonale przygotowanych-biznesowych turystów) I zawiózł nas pan do hotelu o pięknej nazwie The Crawn Plaza, upewnił się, że są wolne pokoje i odjechał w dal. Na szczęście. Bo nie był świadkiem naszego całkowitego upadku :/ Podróże kształcą. Mnie przykładowo uczą pokory..... No cóż, zapłaciliśmy 5500 LKR i przez resztę dnia staraliśmy się schodzić panu z oczu. Ze wstydu ![]() I wiecie co, tak mi się wydaje, że ta biznesowa turystyka, to jednak trochę rozleniwia człowieka. Zwłaszcza w kategorii przygotowań do wyjazdu C.D.N. P.S. @Washington, bardzo dziękuję za pomoc w ogarnięciu biletów :* | |
| Autor: | bozenak [ 24 Maj 2019 20:51 ] |
| Temat postu: | Re: Relacja Dziękczynna - Malediwy i Sri Lanka |
| Autor: | Grzalka [ 25 Maj 2019 20:19 ] |
| Temat postu: | Re: Relacja Dziękczynna - Malediwy i Sri Lanka |
Nareszcie, uwielbiam Twoje relacje ? | |
| Autor: | BrunoJ [ 25 Maj 2019 21:40 ] |
| Temat postu: | Re: Relacja Dziękczynna - Malediwy i Sri Lanka |
Popcorn przygotowany, czekam na kolejną część | |
| Autor: | pestycyda [ 26 Maj 2019 23:34 ] |
| Temat postu: | Re: Relacja Dziękczynna - Malediwy i Sri Lanka |
![]() Malediwy. Kraj składający się z około 1300 wysp koralowych. Kraj wody w kolorze lazuru, piasku drobnego, jak pył i bogatego, podwodnego życia. Dla turysty raj na ziemi ![]() Może i do Kolombo przylecieliśmy w biznes klasie, ale, niestety, to był jedyny element, który łączył nas z turystami z grubym portfelem ![]() Lotnisko w Male znajduje się na zupełnie osobnej wysepce. Żeby się dostać do stolicy, trzeba skorzystać z lokalnych promów, które odchodzą co kwadrans. Cena biletu - 10 MVR. Wtrącenie praktyczne - na Malediwach można płacić dolarami, ale dużo lepiej jest je wymienić już na lotnisku. Dlaczego? Otóż istnieje tam dosyć kreatywne podejście do kursu walut ![]() Do tej pory wszystko szło świetnie. Prom do Male płynie około 15 minut, więc na miejscu byliśmy przed 8.00 rano. Pojawił się tylko jeden problem - publiczny prom na Huraa (czytaj : tani) odpływał dopiero o 15.00 :/ 7 godzin na zwiedzanie stolicy, to w sumie niezły prezent. Pod jednym warunkiem - że przyjechałeś tutaj na tydzień, dwa albo i więcej. W przypadku tak krótkiego pobytu, szkoda nam było każdej minuty - już widzieliśmy się na plaży przed naszym pokojem, popijających drinka z palemką...oj, wróć...no to leżących i, no nie wiem, coś tam robiących I owszem, można było dopłynąć na Huraa w inny sposób, można było nawet wynająć prywatną łódź, tylko...(wada Malediwów nr 1 ![]() Coś się nam jednak zaczęło przypominać, że gdzieś czytaliśmy o możliwości skorzystania z półprywatnych promów - nie tak tanich, jak publiczne, jednak nie aż tak drogich, jak wszystko inne. I coś się nam majaczyło, że trzeba z przystani iść w lewą stronę. Niestety, jakąś godzinę później i hektolitry wylanego więcej potu, okazało się, że źle się nam majaczyło :/ ![]() Prom odpływał o 11.30, a za bilet zapłaciliśmy 10 USD. Mieliśmy więc jeszcze chwilę, żeby zrobić zakupy. Kupiliśmy wodę, kanapki, przekąski - w sumie 100 MVR. Uznaliśmy, że teraz już raczej z głodu nie zginiemy (gdyby okazało się, że na wyspie jest AŻ TAK drogo) i wróciliśmy do łodzi. ![]() Powiem tak : jednym z naszych najgenialniejszych pomysłów, było zrobienie zdjęcia łodzi przed odejściem od niej ![]() Półprywatny prom był bardzo elegancki, przysługiwała nam nawet butelka wody, a cała podróż trwała jakieś pół godziny. Gdy przybiliśmy do brzegu Hurra, nie mogliśmy już opanować niecierpliwości. Chcieliśmy natychmiast biec, lecieć, gnać do naszego hotelu i jak najszybciej zacząć to całe malediwowanie ![]() Hurra jest niewielką wyspą, jednak, jak to w innych kulturach bywa, okazało się, że i zwyczaje są inne. Pan, który kierował promem (prowadził prom? Kierowca promu? No nie wiem... ![]() No dobrze, wprawdzie wyspa jest naprawdę mała i do naszego hotelu doszlibyśmy chyba w 5, no, może w 10 minut, bo mimo wszystko pewnie byśmy się gdzieś zgubili ![]() Przejechał chłopiec na rowerze (zwróćcie uwagę na hamaki. Bardzo ciekawie wykonane). ![]() Przeleciał wodnosamolot (Ha! Sprawdziłam w google jak się nazywa ![]() Jedni ludzie odeszli spod drzewa spotkań, inni przyszli... ![]() Oglądaliśmy uliczkę handlową (ale z daleka. Baliśmy się odejść od umówionego miejsca, żeby się nie rozminąć z panem :/ Generalnie - było jakby trochę nudno. I długo :/ Jakieś meleksy przyjeżdżały i odjeżdżały, zabierały ludzi - ale zawsze innych, nie nas :/ Było duszno, ciepło, sennie...Już stwierdziłam, że to chyba będą moje najnudniejsze wakacje (ale za to z pięknymi widokami ![]() Nagle podjechał do nas pan na skuterze. Za nim siedziała żona, a między nimi - synek. Pan się uśmiechnął, przywitał, a zapytany, czy jest właścicielem naszego hotelu, niestety zaprzeczył :/ W końcu prawie wrzucił mi synka na kolana i rzekł : Przypilnujcie mi go. Odwiozę tylko żonę i wrócę po niego. I odjechał :/ Wraz z małżonką :/ A chłopiec nachylił mi się do ucha i ochrypłym szeptem powiedział : " Spider on my hand" .....:/ :/ :/ C.D.N. | |
| Autor: | tarman [ 26 Maj 2019 23:51 ] |
| Temat postu: | Re: Relacja Dziękczynna - Malediwy i Sri Lanka |
Zapowiada się ciekawie ![]() ![]() Czekam na ciąg dalszy relacji... ![]() ![]() | |
| Autor: | firley7 [ 27 Maj 2019 11:14 ] |
| Temat postu: | Re: Relacja Dziękczynna - Malediwy i Sri Lanka |
Też czekam na dalszy ciąg. Bardzo intryguje mnie Superman w ciemnych okularach | |
| Autor: | pestycyda [ 28 Maj 2019 21:23 ] |
| Temat postu: | Re: Relacja Dziękczynna - Malediwy i Sri Lanka |
Sytuacja stała się co najmniej dziwna... 1. Czego nie mamy : nie mamy za dużo pieniędzy, wygląda na to, że nie mamy też noclegu (w akceptowalnej cenie) - ta godzina czekania dobitnie nam uświadomiła, że raczej już nikt po nas nie przyjdzie :/ No, generalnie za dużo to po prostu nie mamy :/ 2. Co mamy : trochę przekąsek i wodę, wydruk z rezerwacją z booking.com (który, jak widać, nie jest zbyt znaczącym dokumentem :/ ( "No tak, to już pewne, że tego chłopca zabieramy ze sobą. Przecież nikt po niego nie wróci". "Poza tym, nawet nie wiemy, gdzie jego taty szukać. Zresztą - i tak go nie poznamy :/"). A dodatkowo dziecko ma swojego niewidzialnego przyjaciela - pająka :/ ![]() Ale ponieważ podobno ważną cechą człowieka jest elastyczność, postanowiliśmy dostosować się do nowych realiów życia (a największe problemy - brak paszportu i biletu lotniczego dla chłopca - ostentacyjnie zignorować. Na razie ![]() Tak, Drogie Życie, ty doskonale wiesz, kiedy pokazać mi środkowy palec ![]() Ale nie trwało to długo Zabraliśmy więc plecaki i poszliśmy za nimi :/ ![]() W końcu i tak nie wiedzieliśmy, co mamy zrobić ze swoim życiem :/ ![]() W końcu, widząc desperację panów, poszliśmy za nimi ze zwieszonymi głowami, żeby obejrzeć "wspaniały hotel, w którym na pewno możemy zamieszkać". I zaprowadzili nas do położonego przy samej plaży hoteliku "Beach Heaven", zadowoleni usadzili przy stoliku i zawołali pracownika. I wtedy wreszcie cała prawda o nich wyszła na jaw. Potraktowali nas okropnie....Życzyli miłego pobytu, pożegnali się i po prostu odeszli zadowoleni...(a gdzie żądanie napiwków??????) ![]() Nie wiem, co jest z nami nie tak :/ Gdy wreszcie człowiek postanowił skończyć z ufnością i naiwnością i stara się być choć trochę podejrzliwy, to dostaje takiego pstryczka w nos:/ I jeszcze się musi zmagać z wyrzutami sumienia, bo jak mógł tak źle pomyśleć o ludziach, którzy mają dobre serca i po prostu chcieli pomóc...:/ ![]() I w dodatku potrafią robić łabędzie z ręczników Wreszcie mieliśmy dom. I wreszcie mogliśmy po prostu zacząć się cieszyć Malediwami! Wodą w kolorze lauru, piaskiem drobnym, jak pył i bogactwem podwodnego życia! Heaven Beach, oprócz usług hotelowych, proponował też aktywności wodne. W prawdziwą euforię wpadłam, gdy zobaczyłam wyłożoną w pokoju listę z opisami atrakcji. Wycieczka na snoorkowanie! Wycieczka na żółwie! Na manty! Na delfiny!!! Wprawdzie każda dodatkowo płatna, ale co tam! Na Malediwach jest się raz, a możliwość zobaczenia tego wszystkiego warta każdej ceny! Zobaczyć te zwierzęta w ich naturalnym środowisku!!! Bajka, po prostu bajka! Mogę nie jeść, nie pić, ale chcę zobaczyć WSZYSTKO!!! I wtedy - wtedy przypomniało mi się, że nie umiem pływać........:/ ![]() I się wściekłam. I postanowiłam się nauczyć w tempie ekspresowym, tak, żebym od jutra już mogła korzystać z tych wszystkich podwodnych widoków! Zabraliśmy więc maski, rurki i poszliśmy na plażę bikini. To miejsce, w którym, w odróżnieniu od plaż lokalnych, można przebywać w stroju kąpielowym. Dla mnie - bez znaczenia. Leżenia bezczynnie na plaży i wystawiania jak największej powierzchni ciała na słońce, po prostu nie lubię. A snoorkuję (tzn. próbuję. Zazwyczaj miotam się po wodzie, muszę się czegoś trzymać i inne takie)(Ha! Ale od dziś się to zmieni! ![]() Szybko przenieśliśmy się więc na plażę lokalną. ![]() Tam już motywacja była, jednak...entuzjazm do nauki jakoś spadł :/ ![]() ![]() ![]() Pewnie rafa przy brzegu, według znawców, nie jest może jakaś oszałamiająca, ale ja byłam zachwycona. I tym, że widzę coś żywego, i tym, że jakoś się na tej wodzie utrzymuję ![]() Jednak uczciwie muszę powiedzieć, że szału z tym pływaniem to nie było :/ ![]() Doszliśmy do ogromnego zgromadzenia na plaży - uśmiechnięci, bawiący się wesoło ludzie. ![]() Okazało się, że akurat dzisiaj Malediwczycy obchodzą Dzień Niepodległości i całymi rodzinami świętują to bardzo radośnie. ![]() Na plaży rozstawiono stoły, atmosfera jak na pikniku. Gwar, dzieci się gonią, elegancko ubrane kobiety głośno rozmawiają. Miły, swojski klimat. ![]() Całą imprezę prowadził nasz znajomy Naabu, biegając po plaży z bezprzewodowym mikrofonem. To akurat drużynowy konkurs dla kobiet. Wygrywała ta grupa, której przedstawicielka, jako ostatnia została z balonem przywiązanym do nogi. ![]() Panie miały bardzo dużo radości z nadeptywania balonów przeciwniczek. Piski i głośne śmiechy rozbrzmiewały po całej plaży. ![]() Naabu był znakomitym gospodarzem. Dbał, aby każdy dobrze się bawił, rozdawał uśmiechy i ...ech...naprawdę trudno opisać tego człowieka. Jest wyjątkowy. ![]() Ponieważ każdy go znał i cenił, a on znał nas, wkrótce, w myśl "przyjaciele moich przyjaciół...", my również znaliśmy wszystkich. Bawiliśmy się z dziećmi, próbowaliśmy lokalnych potraw ze wspólnego garnka wspólną łyżeczką. Poczuliśmy się członkami tej społeczności i tym bardziej było nam wstyd, że te początki...no, były jakie były :/ ![]() I może z tego powodu nie zrobiliśmy sobie takiej oto przepięknej pamiątki Jednak wszystko co dobre, szybko się kończy (a poza tym, naprawdę już padaliśmy na twarz ![]() I tak jakoś, o godzinie 20.00, zasnęliśmy jak kamień. Co się śniło Marcinowi, to nie wiem. Mi natomiast śniły się płaszczki. I podtopienia :/ ![]() C.D.N. | |
| Autor: | vivere [ 28 Maj 2019 22:16 ] |
| Temat postu: | Re: Relacja Dziękczynna - Malediwy i Sri Lanka |
Coś czuję że idziesz po kolejną wygraną I będzie perpetum mobile... | |
| Autor: | marcin.krakow [ 28 Maj 2019 22:18 ] |
| Temat postu: | Re: Relacja Dziękczynna - Malediwy i Sri Lanka |
Świetnie sie czyta! Myślałaś co by było gdyby relacja z podrozy za relacje roku została relacją roku? | |
| Autor: | pestycyda [ 30 Maj 2019 23:25 ] |
| Temat postu: | Re: Relacja Dziękczynna - Malediwy i Sri Lanka |
@vivere, @marcin.krakow - taaak!!! Jeśli powstanie nowa kategoria : podróżnicze wpadki i porażki roku, to wróżę sobie świetlaną przyszłość Kolejnego ranka wstaliśmy około 8.00. Nie spieszyliśmy się zbytnio, bo śniadanie (w cenie noclegu) zaczynało się dopiero o 9.00. Poza tym, po co się spieszyć na Malediwach? No owszem, gdybym była sumienną i solidną osobą, to mogłabym od rana ćwiczyć pływanie (w wiadomym celu : płaszczki, żółwie i inne ![]() Podczas śniadania (szwedzki stół + "jedz, ile zmieścisz, bo mamy jeszcze tylko dwie paczki kabanosów z Polski" :/ ) przeżyliśmy objawienie smakowe. Owszem, czytaliśmy wcześniej o tej potrawie, ale czytać, a spróbować, to dwie różne rzeczy. Pasta z tuńczyka, wiórków kokosowych i cebuli...W brzmieniu - niezbyt pasuje. W praktyce - GE NIAL NE! ![]() Wzmocnieni posiłkiem, postanowiliśmy odbyć pewną, dosyć trudną rozmowę. W hotelu działało też centrum wycieczkowe (żółwie! płaszczki! rekiny!), zarządzane przez starszego, wyglądającego na bardzo doświadczonego w temacie, mężczyznę. Zasiedliśmy więc razem do stołu - menadżerka hotelu, szef-twardziel i my :/ Rozmowa zaczęła się nawet dosyć przyjemnie (a w głowie cały czas powtarzałam : pewność siebie. Prezentuj pewność siebie :/ ![]() Na szczęście menadżerka (wiadomo - kobieta. One zawsze mają więcej empatii ![]() I, pomimo tego, że bardzo się zawiodłam (naprawdę chciałam zobaczyć WSZYSTKO), niesamowicie mnie ujęli dbałością o bezpieczeństwo klientów. Żadne tam : co nas to obchodzi, sprzedamy wycieczkę, a czy ktoś zejdzie z łodzi na morzu, to jego sprawa. Faktycznie - pełen profesjonalizm i taka zwykła, ludzka życzliwość. ![]() Umówiliśmy się na snoorkowanie na godzinę 16.00 (wprawdzie chcieliśmy o 17.00, ale szef powiedział, że będzie gorzej widać. Kolejny dowód na dbałość o klienta). Płaszczki mieliśmy odwiedzić kolejnego dnia. Zostało nam więc parę godzin, żeby zwiedzić wyspę. Jednak najpierw, żeby nie zawieść zaufania menadżerki, poszliśmy poćwiczyć pływanie na lokalną plażę. Niestety. Zamiast się rozwinąć, obawiam się, że nabyłam trwałego urazu do wody :/ ![]() Za to, gdy już jakoś doholował mnie do brzegu, zaproponował, żebyśmy poszli na zakupy (o tak! To jedyna rzecz, która może uspokoić zdenerwowaną dziewczynę ![]() Huraa jest wyspą, której mieszkańcy w większości pracują w drogich, położonych nieopodal, resortach. Owszem, jest na niej parę turystycznych restauracji, kilka sklepików - spożywczych i z pamiątkami i parę hoteli, nie tak drogich, jak te, leżące nieopodal. Ale generalnie klimat wyspy jest jakby lekko senny i spokojny. Życie rozpoczyna się wieczorami, gdy Malediwczycy wracają z pracy i spotykają się z rodziną i przyjaciółmi. W ciągu dnia, plątanina małych uliczek jest raczej pusta. ![]() Poplątaliśmy się trochę po centralnej części wyspy, znaleźliśmy sklepik spożywczy (mrożona kawa w puszcze - 12 MVR, cola - 15 MVR). ![]() Poobserwowaliśmy zabawy dzieci. Zwłaszcza interesująca była obserwacja grupy chłopców, którzy w starej łodzi bawili się w "wyprawę". Jeden z nich, "kapitan", nie opuszczał łodzi wcale, a swoim podwładnym dobitnie pokazywał, że nigdzie nie popłyną, bo nie mają zapasów żywności. Przerażeni chłopcy biegli w pobliskie zarośla na poszukiwanie kokosów, a kapitan, zadowolony, rozkładał się na łodzi, opierając nogi o burtę. Gdy majtkowie wracali z kokosami - z łaskawą miną wkładał je do łodzi. Gdy jednak odbiegali, żeby przynieść ich jeszcze więcej - najpierw się rozglądał, czy aby na pewno nikt nie widzi i wszystkie uzbierane kokosy po prostu...wyrzucał za burtę. A powracającym chłopcom ze smutną miną mówił : popatrzcie, nie mamy zapasów, nigdzie nie popłyniemy... ![]() W końcu trzeba się było zbierać na snoorkowanie. Zgodnie z obietnicą, bardzo dokładnie dobrałam sobie kapok i płetwy w centrum wycieczkowym i, zabierając najpotrzebniejsze rzeczy - Marcin : aparat, ja : pewność siebie :/ ![]() Przestało, jak ruszyliśmy :/ ![]() I oczywiście Marcin musiał wszystko zepsuć....Naskarżył panu, że pod wodą nic nie widać....A było tak miło...:/ ![]() Na przystani czekał szef ośrodka i zapytał, jak było (choć, szczerze mówiąc, pewnie chciał sprawdzić przed pójściem do domu, czy się nie utopiłam :/ ). Niestety - gdy człowiek szczęśliwy, to się jakiś taki gadatliwy robi. I, nie wiem kiedy, powiedziałam panu, że wprawdzie nic nie było widać, ale bardzo się nam podobało C.D.N. | |
| Autor: | pestycyda [ 02 Cze 2019 21:10 ] |
| Temat postu: | Re: Relacja Dziękczynna - Malediwy i Sri Lanka |
![]() Kolejnego dnia wstaliśmy wczesnym rankiem. Wprawdzie wycieczkę na płaszczki mieliśmy rozpocząć dopiero o 11.00, ale wczoraj, nieopatrznie, wpadliśmy w pułapkę szefa centrum, który chyba poczuł w sobie powołanie nauczycielskie (albo raczej powołanie resocjalizacyjne :/ Jestem pewna, że nasz wczorajszy pan naskarżył mu o wydziwianiu z drabinką:/ ![]() Pan okazał się jednak bardzo wyrozumiały i cierpliwy. Niczym nie dało się go wyprowadzić z równowagi :/ Ani powolnym przymierzaniem dziesięciu par płetw ("Te za małe, te za duże, te za...niebieskie?" ![]() Początki nie były łatwe ![]() Dodatkowo pan był znakomitym, nie wiem, czy mogę nazwać "tropicielem", w każdym razie wiedział, gdzie znaleźć na rafie obiekty największego pożądania turystów ![]() Tu już było głębiej, a wklejam to zdjęcie dla samej siebie ![]() Dodatkowo, pan widząc, że szczerze interesujemy się podwodnym życiem, podawał nam różnego rodzaju żyjątka do rąk, ale cały czas uważał, żeby obchodzić się z nimi delikatnie. Szczególnie spodobało mi się, że po zakończonych oględzinach, odkładał je bardzo powoli, dokładnie w to samo miejsce, z którego je zabrał. Widać było, że podchodzi do nich z dużą miłością i szacunkiem. ![]() Tu niestety znowu zaczęłam się miotać, bo pan puścił moją rękę :/ Gdy wsiadaliśmy ponownie do łodzi, byłam chyba najszczęśliwszą osobą pod słońcem (a dodatkowo - z trochę większym optymizmem zaczęłam wyczekiwać wycieczki na płaszczki ![]() I zaraz po śniadaniu wyruszyliśmy ponownie na ocean. Tym razem na wycieczce, oprócz nas, były jeszcze cztery osoby. Trochę zaniepokoił mnie fakt, że szef ośrodka nie płynie z nami (tym razem mieliśmy przewodniczkę - najprawdopodobniej z Czech) i to, że oprócz mnie, nikt na łodzi nie był zainteresowany kapokiem. Trudno. W myślach, jak mantrę, powtarzałam słowa mojego nowego idola - "jak ma kapok, to nieźle sobie radzi" - trochę dodawało mi to pewności siebie ![]() Dlatego bardzo zgrabnie skoczyłam z łodzi (w mojej wyobraźni Ta wycieczka wyglądała trochę inaczej - żeby zobaczyć żółwie, nie można było kręcić się w jednej okolicy, trzeba było płynąć w linii mniej więcej prostej (według Marcina około 1 kilometra, według mnie - około 300 Przewodniczka płynęła pierwsza, wypatrując żółwi, ale równie często wypatrywała i mnie ![]() Poza tym, gdy wysiadała mi psychika od patrzenia pod wodę, robiłam sobie przerwy i podnosiłam głowę. Pomagało ![]() Natomiast pod wodą....Pod wodą było bajecznie....Ławice kolorowych ryb, wszystkie naraz zmieniające kierunek...A dno morskie, to już zupełnie inny świat. Można było się dopatrzeć traktów, skrzyżowań, po prostu magia...Czułam się, jak w świecie Małej Syrenki....Coś niesamowitego.... Żółwi nie było, ale jakoś nie zaprzątałam sobie nimi głowy - było tam tyle innych rzeczy do oglądania (poza tym, żółwia już widzieliśmy, na snoorkowaniu "zwykłym" ![]() Ha! Myśleliście, że to ja? ![]() Do ośrodka wróciliśmy po jakichś dwóch godzinach - zmęczeni, pomarszczeni od wody i szczęśliwi. I natychmiast pobiegliśmy na plażę dla miejscowych, żebym mogła sprawdzić jak mi idzie pływanie BEZ kapoka. Niestety, w tym temacie bez zmian :/ ![]() I, jak zwykle, z zakupów nic nie wyszło ![]() Panie ubrane były w muzułmańskie stroje, spod których wystawały dresowe spodnie i sportowe buty. Trochę dziwne wrażenie, na pierwszy rzut oka. Jednak po chwili człowiek się przyzwyczajał i zaczynał dostrzegać piękno tej sytuacji. Panie ćwiczyły z dużym zaangażowaniem, a na boisku co chwilę pojawiały się nowe kobiety - przywożone na skuterach przez mężów i braci. Naabu robi tam naprawdę świetną robotę. Nie dość, że panie zaczynają się interesować aktywnością fizyczną, to dodatkowo takie zajęcia znakomicie integrują. ![]() Podczas ćwiczeń obecna była też żona Naabu i ich synek. To pewnie dodatkowo utwierdzało mężów w opinii, że panie nie robią tam niczego "zdrożnego". ![]() Znaleźliśmy coś w rodzaju mokradeł, które okazały się miejscem wypoczynku lokalnych mieszkańców. ![]() I cukiernię/kawiarnię dla miejscowych, gdzie zakupiliśmy mnóstwo różnych - słodkich i pikantnych - ciasteczek i dwa soki kokosowe (65 MVR). ![]() Aha, a jeśli ktoś myśli, że mam zmarszczkę na czole, to niech natychmiast przestanie! To jest pomarszczenie po wodzie! Na pewno! Tak w ogóle, to dużo fajnych miejsc znaleźliśmy, szkoda tylko, że akurat szukaliśmy nietoperzy, których (podobno) na wyspie jest całe zatrzęsienie :/ ![]() Wreszcie, kierując się na wysokie drzewa (w końcu, gdybym była nietoperzem, to chciałabym mieszkać właśnie na wysokim drzewie ![]() Znaleźliśmy też miejsce, w którym była ogromna ilość krabów. My byliśmy bardzo zadowoleni - kraby mniej :/ Mieszkają w norkach zbudowanych pod ziemią, które, przypuszczam, są połączone podziemnymi korytarzami. Zaczęłam tak podejrzewać, gdy chcąc przyjrzeć się jednemu, wyjątkowo kolorowemu osobnikowi, niechcący (przysięgam!) zniszczyłam mu salon :/ Noga zapadła mi się znienacka na jakieś pół metra w ziemi... ![]() C.D.N. | |
| Autor: | pestycyda [ 05 Cze 2019 19:32 ] |
| Temat postu: | Re: Relacja Dziękczynna - Malediwy i Sri Lanka |
![]() Kolejny, ostatni już, poranek na Malediwach upłynął bardzo szybko (zawsze tak jest :/ nie wiem dlaczego, gdy muszę się pakować, to zawsze zabraknie mi czasu :/ ![]() "Wczorajszy" żółw ![]() Było głęboko :/ (trochę się zawiodłam. Doskonale pamiętałam, że drugiego dnia menadżerka wyraziła zgodę na moją wycieczkę, tłumacząc : "tam nie jest aż tak głęboko" :/ W ogóle chyba uprawiano tam bardzo kreatywny marketing ![]() Wycieczka w poszukiwaniu płaszczek wyglądała trochę inaczej, niż wcześniejsze. Nie trzeba było daleko płynąć, wystarczyło unosić się na wodzie i obserwować, co się dzieje pod nią. Płaszczki lubią piaszczyste dna, więc, niestety (albo na szczęście ![]() Niesamowite wrażenie...Niesamowite...Wpatrujesz się w dno i nagle podnosi się ciemniejszy kształt. Wydaje ci się, że jest to coś małego, zupełnie zapominasz o odległości. Kształt zaczyna się zbliżać, rosnąć i dopiero wtedy zaczynasz rozumieć, jak duża jest płaszczka...I z jednej strony marzysz o tym, żeby przepłynęła jak najbliżej ciebie, a z drugiej - panicznie się tego boisz... ![]() Bogactwo podwodnego życia naprawdę fascynuje...Do łodzi wróciłam jako ostatnia, to o czymś świadczy ![]() I trzeba było się pożegnać - z cudownym miejscem, przemiłą menadżerką, od której doświadczyliśmy tak dużo życzliwości i pomocy...Jeszcze tylko prom do Male (10 USD). ![]() A gdy chcieliśmy wysiąść w stolicy, panowie zaproponowali, że podrzucą nas na samo lotnisko ![]() Smutno było opuszczać Malediwy, tym bardziej, że Sri Lanka dała się nam poznać (przynajmniej do tej pory ![]() Jedno z najpiękniejszych, a przynajmniej najbardziej błękitnych, lotnisk na świecie ![]() Po 16.00 wyruszyliśmy więc na spotkanie z przeznaczeniem...Wakacje się skończyły, nadszedł czas na typową turystykę (i nie, nie mam tu na myśli spokojnego odpoczynku w kurorcie...:/ MALEDIWY - podsumowanie finansowe : Noclegi : 273 zł Jedzenie : ok. 35,48 zł. Głównie przekąski i zimne napoje - w sklepikach i w hotelu. Jeśli chodzi o jedzenie "właściwe", to, cóż, były to głównie śniadania (w cenie noclegu) i, ech, no dobrze - kabanosy i zupki chińskie z Polski (ale wstyd...:/ Transport : ok. 75,25 zł (promy). Atrakcje : ok. 291,2 zł (dwa razy "zwykłe" snoorkowanie - z tym, że za pierwsze, nieudane, nie policzyli wcale - raz żółwie i raz płaszczki.) W sumie : ok. 674,03 zł na osobę. ![]() CDN. | |
| Autor: | tarman [ 05 Cze 2019 19:37 ] |
| Temat postu: | Re: Relacja Dziękczynna - Malediwy i Sri Lanka |
Relacja aż miło czytać ![]() ![]() ![]() Zaskocz nas i powiedz, czy wzięłaś przepis na pastę z tuńczyka, cebuli i kokosu? | |
| Autor: | bozenak [ 05 Cze 2019 20:16 ] |
| Temat postu: | Re: Relacja Dziękczynna - Malediwy i Sri Lanka |
I, że niby te Melediwy takie drogie | |
| Autor: | maginiak [ 05 Cze 2019 20:17 ] |
| Temat postu: | Re: Relacja Dziękczynna - Malediwy i Sri Lanka |
Jak zawsze czytam Twoją relację z niezwykłą przyjemnością Poza tym OKOŁO 674,03 zł za 3 dni na Malediwach faktycznie robi wrażenie, szacun | |
| Autor: | pestycyda [ 05 Cze 2019 21:26 ] |
| Temat postu: | Re: Relacja Dziękczynna - Malediwy i Sri Lanka |
@tarman, zaskoczę Cię.........Nie :/ @maginiak, wiem @bozenak, dałoby się taniej Dziękuję, że czytacie :* | |
| Autor: | dolina_welny [ 06 Cze 2019 11:36 ] |
| Temat postu: | Re: Relacja Dziękczynna - Malediwy i Sri Lanka |
czekam na kolejne posty, szczególnie, że na Sri Lance byłam i wreszcie mogę się utożsamiać.... | |
| Autor: | wasil10 [ 06 Cze 2019 11:46 ] |
| Temat postu: | Re: Relacja Dziękczynna - Malediwy i Sri Lanka |
Fajna i pozytywnie napisana relacja, czekam na dalszą część ze Sri Lanki. Razi mnie tylko liczba emotek. Zdążyłem już jednak zauważyć, że taki masz styl, co nawet widać po profilowym. Styl ten jednak musi się podobać innym, skoro potrafisz wygrywać nagrodę za relacje roku i zbierasz tyle "lajków", za co najszczersze gratulacje i szacunek! Nie jest to żaden atak, ani próba zmiany Twojego własnego, wypracowanego sposoby pisania, ale moje zdanie, które przelałem na "papier". No offence | |
| Autor: | kaya [ 06 Cze 2019 19:21 ] |
| Temat postu: | Re: Relacja Dziękczynna - Malediwy i Sri Lanka |
ah, uwielbiam czytac Twoje relacje! Z niecierpliwoscia czekam na kolejna czesc | |
| Strona 1 z 4 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |