| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Rejs MSC Opera - 'manual' dla debiutantów :D rejs-msc-opera-manual-dla-debiutantow-d,1614,143866 | Strona 1 z 2 |
| Autor: | Zlakobieta [ 07 Sie 2019 01:35 ] |
| Temat postu: | Rejs MSC Opera - 'manual' dla debiutantów :D |
Dwa dni temu wróciłam z mojego pierwszego w życiu rejsu. Przed wyjazdem znalazłam to forum i zadałam kilka pytań, na które uzyskałam wyczerpujące odpowiedzi (dziękuję :*), jednak już w trakcie rejsu zorientowałam się jak wiele rzeczy mnie zaskoczyło i teraz widzę, że debiutujący rejsowicz nie jest w stanie zdobyć wielu informacji po prostu dlatego, że nawet nie wie o co zapytać. Z tego powodu zdecydowałam się napisać manual dla świeżaków zawierający wszelkie technikalia. Mam nadzieję, że ktoś skorzysta Płynęłam na pokładzie MSC Opera w terminie 28.07-4.08 na trasie Wenecja - Kotor - Mykonos - Santorini - Korfu - Bari - Wenecja. Jeden dzień był cały na morzu. 1. WYBÓR REJSU I OPCJI Moje założenie było oczywiste - wybrałam trasę, która zawierała najwięcej interesujących mnie miejsc. Cieszyłam się również, że jest tylko jeden dzień na morzu. Już wiem, że wybierając kolejny rejs trochę zmodyfikuję podejście. Aktualnie uważam, że dni na morzu są bardzo fajne, bo dają szansę na odetchnięcie i skorzystanie z wszelkich atrakcji dostępnych na statku, a jest ich naprawdę sporo. Poza tym sprawdzę jak długo jednostka stoi w poszczególnych miejscach. Szczególnie w tych wymagających dodatkowego transferu łódkami do portu (o transferach będzie punkt osobny). Kabina - doradzono mi zwykłą, wewnętrzną, bez okna i uważam, że to jest całkiem ok opcja, bo w kabinie i tak się nie siedzi, więc po co przepłacać. Klimatyzacja działała bardzo dobrze i miała prostą w obsłudze regulację, która reagowała bardzo szybko. Nic się też nie wyłączało po opuszczeniu pokoju, więc nastawiona temperatura utrzymywała się cały czas. Trzeba jednak przyznać, że wyprana bielizna, czy strój kąpielowy schły bardzo powoli. Przez noc nawet majtki nie wyschną więc trzeba to uwzględnić i wziąć więcej par Pakiety - Na MSC podstawowa opcja, z tego co zapamiętałam zawiera jedzenie i napoje dostępne w dystrybutorach, zaś za drinki i inne napoje w barach, czy restauracjach trzeba płacić. Ja wykupiłam pakiet premium plus, który obejmował absolutnie wszystko oprócz mini baru w kabinie, stoiska z lodami, oraz stoiska z fresh juices (obydwa na pokładzie 11, przy basenach). Ciekawostka - płatne były również naleśniki z nutellą dla dzieci przy śniadaniu. To mnie nieco zaskoczyło. Najbardziej zaskoczyło mnie jednak, że płatna była woda stojąca na stoliku w kabinie Byłam pewna, że jest tu tak, jak w hotelach, że płacę za mini bar, a zwykła woda stojąca na stole jest gratis, tymczasem wcale nie i pierwszego dnia otrzymałam do podpisania rachunek na 2,80 za wodę Osobny temat to stroje. W gazetce pokładowej codziennie jest napisane jakie stroje obowiązują na kolacje i przeważnie sa to STROJE BALOWE. Na boga schodząc do restauracji pierwszego dnia odpali\lam kalendarz, żeby sprawdzić czy to nie Sylwester. Babki były w szpilkach i sukniach! Cekiny, brokaty... Szok! Szczególnie Włoszki odwalone jak na galę oskarową 2. TECHNIKALIA Jest kilka rzeczy, które są typowe dla rejsu, a niespotykane gdzie indziej i o nich tu napiszę. Po pierwsze bagaż. Razem z biletami otrzymujemy specjalne zawieszki na duże walizki. Należy je wydrukować, wyciąć i najlepiej owinięte w koszulkę biurową zapiąć zszywaczem, lub zakleić taśmą na uchwycie walizki. Uważam, że nie jest bez sensu zrobić to jeszcze przed wyjazdem, bo w razie zagubienia bagażu na lotnisku, będą przynajmniej wiedzieli, że bagaż należy do pasażera statku i na ten statek trzeba go po odnalezieniu dostarczyć. Zrobię tak następnym razem. Po przybyciu do portu, znaki kierują nas w miejsce, gdzie następuje sprawdzenie dokumentów, biletów i gdzie zostawiamy duży bagaż zupełnie jak na lotnisku. Walizki są potem dostarczane pod drzwi kabiny i nie musimy się z nimi szarpać samodzielnie. Niestety nieraz trzeba na nie dłużej poczekać. Ja na moją czekałam chyba ze dwie godziny, bo gdzieś się zawieruszyła i trochę mnie to zirytowało, bo wiadomo - chciałby się człowiek jak najszybciej ogarnąć po podróży, a tu brak sprzętu Na statku nie używa się gotówki. Na wejściu każdy otrzymuje kartę, która jest kluczem do pokoju, ale również służy do płacenia wszędzie - w barach, sklepach, restauracji, w spa i u fryzjera. Na karcie znajduje się imię i nazwisko pasażera, numer kabiny, numer stolika w restauracji (każdy ma przydzielony zawsze ten sam stolik do kolacji), numer potrzebny do zalogowania się do sieci internetowej i jakieś inne informacje przydatne obsłudze. Zamawiając drinka w barze, czy cokolwiek w sklepie oraz restauracji zawsze jesteśmy proszeni o kartę. Jeśli zamawiana rzecz jest objęta pakietem, to otrzymujemy na powrót kartę wraz z paragonem, na którym widnieje zamówiona rzecz wraz z ceną, ale ta cena jest zrabatowana do zera. Jeśli coś jest nieobjęte pakietem, to kelner nas o tym informuje i pyta czy mimo to reflektujemy. jeśli wyrazimy zgodę, to przynosi paragon z ceną i musimy go podpisać. Wszelkie podpisane przez nas kwoty będą na koniec rejsu widoczne na rachunku zbiorczym, za który będziemy płacić w recepcji, bądź terminalu. Oprócz tych kwot znajdziemy tam również obligatoryjną kwotę napiwków. U mnie było to 70 euro. Połączenia telefoniczne i internetowe są możliwe podczas rejsu w momentach, gdy uda się złapać sieć komórkową, ale należy zwracać uwagę na smsy nadchodzące od operatora, bo na morzu często włącza się jakiś dziwny, morski operator z kosmicznymi cenami za wszystko, dlatego absolutnie należy wyłączyć w telefonie roaming danych!!! Można go włączyć wtedy, gdy mamy informację, że znajdujemy sie w w zasięgu operatora unijnego, ale nie zapomnijmy, by znowu wyłączyć po użyciu, bo na przykład jak w nocy telefon zacznie ściągać jakies wiadomości i aktualizacje, to rachunek może nas potem bardzo niemiło zaskoczyć. Znajomemu przyszło 1200zł. po rejsie 3. WYCIECZKI I TRANSFERY W biurze podróży zostałam poinformowana, że jeśli chciałabym wykupić wycieczki fakultatywne w portach, to lepiej zrobić to z góry, w Polsce, bo na statku będzie drożej. Może ktoś ma tę informację zweryfikowaną, ja nie sprawdzałam czy jest tak rzeczywiście. Miałam wykupione trzy wycieczki: Bari - Alberobello, Korfu oraz Kotor. Jedna wycieczka, ta do Alberobello odbyła się bezproblemowo. W przeddzień Korfu otrzymaliśmy do kabiny kartkę z informacją, że nasza wycieczka się nie odbędzie z powodu zbyt małej ilości zgłoszonych uczestników. Mogliśmy podejść do stanowiska wycieczkowego i wymienić ją na inną, ale zdecydowaliśmy się zrezygnować i cała kwota wróciła na kartę rejsową, ale tu uwaga, kwota za dwie osoby wróciła na kartę jednego z pasażerów, a nie każdemu osobno, dlatego jeśli nie podróżuje się rodzinnie, to warto podejść do recepcji w przeddzień zakończenia rejsu i poprosić o wydrukowanie rozliczenia kart, żeby sobie sprawdzić i ewentualnie między sobą rozliczyć. Nie znalazłam sposobu sprawdzenia transakcji kartą na przykład na terminalach znajdujących się na pokładzie, ale może istnieje taka możliwość w momencie włożenia karty kredytowej. Ja akurat rozliczałam sie gotówką, także dostałam wydruk od recepcjonisty. Wycieczka szybką łodzią do jaskiń w Kotorze z kolei nie mogła się odbyć ze względu na złą pogodę i tu zdecydowaliśmy sie zamienić ja na inną. Ta druga okazała się tańsza, więc również zwrócono nam różnicę na kartę. Stare bilety trzeba było w obu przypadkach zwrócić w punkcie obsługi wycieczek. Transfery to temat, który wymaga specjalnej uwagi, ponieważ moim zdaniem jest to największa i chyba jedyna niedogodność, która spotyka nas w trakcie rejsu. Nie spodziewałam sie, że tak dużo czasu traci sie właśnie na opuszczenie statku, a w przypadku krótkich postojów ma to znaczenie szczególne (opiszę zagrożenia przy okazji Santorini). W przypadku, gdy statek cumuje bezpośrednio w porcie, to problem jest niewielki. Można sobie wyjść ze statku korzystając z oznaczeń rozstawionych na pokładach 5 i 6, ale w przypadku, gdy statek stoi na kotwicy i transfer odbywa się przy pomocy małych jednostek pływających, to sprawa robi sie nieco bardziej skomplikowana i czasochłonna. Pojawia sie tu temat, którego nie poruszyłam w punkcie poprzednim, a jest bardzo ważny. Każdego dnia, pod wieczór do kabiny dostarczana jest gazetka zawierająca absolutnie wszystkie informacje dotyczące organizacji kolejnego dnia na statku. Pod żadnym pozorem nie wolno jej zignorować!!! Należy przeczytać ją od deski, do deski, albowiem zawiera bardzo cenne i niezbędne informacje, a wśród nich przede wszystkim informacje dotyczące sposobu i czasu zejścia ze statku w kolejnym porcie, a sposoby te są różne, choć w założeniu podobne. Zwykle o określonej godzinie i w określonym punkcie (najczęściej jest to teatr) rozpoczyna się wydawanie biletów na statki transferowe. Jeżeli na przykład odbiór biletów ma się zacząć o 8mej rano, to możemy byc pewni, że kolejka zacznie sie ustawiać już około 6tej. Im później sie zjawimy po bilet, tym większa będzie strata czasu związana z opuszczeniem statku, bo otrzymamy na przykład bilet na łódke oznaczona literką R, która jak wiadomo oznaczać będzie stateczek nr 17 i będziemy siedzieć jak te kołki 17 x 10 minut w teatrze zanim wywołają nas do wyjścia, ponieważ statek opuszczają grupy kolejno właśnie mniej więcej w takich odstępach. Im dłuższe oczekiwanie, tym większa frustracja. Wiadomo. Osoby, które maja wykupione wycieczki fakultatywne nie podlegają tym ograniczeniom. Schodzą one ze statku w pierwszej kolejności i dlatego moja rada jest taka, żeby sprawdzić sobie ilość godzin postoju w poszczególnych portach i tam, gdzie transfer jest bardziej skomplikowany (np. Santorini ma łódkę plus cable car do góry z portu) rozważyć wykup fakultetu. Nie stracimy nerwów i czasu, a zobaczymy max tego, co warto zobaczyć. 4. PORTY W Kotorze statek cumował w odległości kilkuset metrów od bramy miasta. Cudowna sytuacja, bo wystarczyło zejść ze statku, przejśc ulicę i rozpocząć zwiedzanie. Powrót oczywiście również bezproblemowy. Czasu było sporo. Jak pisałam wcześniej, wykupiliśmy sobie wycieczkę i okazało się, że było warto, ponieważ oprócz zwiedzania miasta z przewodnikiem zostaliśmy zawiezieni również do Perast i łódką na przepiękną wysepkę z kościółkiem Our Lady of the Rocks. To jedyna sztuczna wyspa na Adriatyku. Niezwykle ciekawe i urokliwe miejsce. Podziwialiśmy je wcześniej z pokładu statku wpływając do Czarnogóry. Mykonos - tu staliśmy bardzo długo - od 11tej do 2 w nocy. Czas nas nie gonił. Nie znaliśmy dokładnie zasad, więc po bilet zgłosiliśmy się późno. Dostaliśmy Literkę R, więc czekania było sporo, ale na szczęście był czas i zdążyliśmy samodzielnie oblecieć całe miasto, zrobić drobne zakupy, zjeść pyszne owoce morza i dzień był bardzo udany. Santorini - tu niestety niemal przeszarżowałam. Ponieważ bardzo dobrze znam wyspę i była to moja trzecia na niej wizyta, wyśmiałam pomysł kupienia fakultetu, bo przecież sama dam radę wszystkich oprowadzić za pół darmo. Na początku rzeczywiście wszystko układało się jak w kalejdoskopie Korfu - tu nam nie wypaliła wycieczka. Statek cumował normalnie w porcie. Do bramy woziły nas busy portowe. Za bramą zorganizowano stanowisko zakupu biletów na shuttle busy do centrum miasta. Bilety były płatne 6,99. Moja rada. Nie kupujcie biletu na shuttle bus. Tuż za bramą jest przystanek czerwonych autobusów turystycznych. Bilety na nie kosztują co prawda 15 euro, ale wydaje mi się, że stanowią prostszy sposób zwiedzania miasta. Każdy dostaje broszurkę z mapką wraz z zaznaczonymi przystankami, a także opis punktów turystycznych wartych odwiedzenia. Po wejściu do autobusu można też wziąć sobie słuchaweczki, podłączyć się do głośnika i posłuchać przewodnika w wybranym języku. Na każdym przystanku można wysiąść, pozwiedzać i wrócić do któregoś z kolejnych autobusów tej linii na jakimkolwiek przystanku. My byliśmy w restauracji na punkcie widokowym Pontikonisi i tam rzeczywiście jest sam szał. Każdy musi zobaczyć ten widok oraz samoloty lądujące na wyciągnięcie ręki. Super wrażenia. Można zahaczyć o bajeczną plażę, czy zrobić zakupy w centrum, albo zwiedzić fortecę. Możliwości jest wiele, choć samo miasto mim zdaniem niezbyt ładne i mało atrakcyjne. Bari - tu wzięliśmy fakultet do Alberobello. W życiu nie słyszałam o tym miejscu, a jest po prostu niesamowite. To dziedzictwo Unesco i prawdziwe miasteczko dla krasnoludków. Przeurocze! Moim zdaniem punkt absolutnie obowiązkowy do zobaczenia. Po drodze przewodnik poopowiadał nam również o Bari i zobaczyliśmy kawałek miasta, które również jest piękne i następnym razem chętnie je pozwiedzam Wenecja - opuszczenie statku. Bagaże zostawiliśmy w przechowalni w porcie (koszt 5 euro za sztukę do godziny 18tej. Potem zamykają). Z portu na plac Św. Marka płynęliśmy stateczkiem turystycznym 15 euro/os za rejs w obie strony. Przy zakupie biletu trzeba uzgodnić godzinę powrotu. Po powrocie do portu wzięliśmy jedną ze stojących tam taksówek. Cena za transfer na lotnisko jest z góry podana - 45 euro. Taksówkarz w tej cenie podwiózł nas po bagaże, zapakował i dowiózł pod terminal. 5. DZIEŃ NA MORZU - wspaniała możliwość skorzystania z wszelkich atrakcji dostępnych na statku. Generalnie 2000 osób rzuca się na poklad 11 w celu opalania na leżakach i kąpieli w basenach. Poziom 11 i 12 od samego rana są zastawione leżakami tak gęsto, że trudno wcisnąć szpilkę W dniu na morzu można skorzystać z fajnych animacji typu nauka salsy, czy merenge, można pozwiedzać bary, a jest ich całkiem sporo i w każdym inna muzyka, warto pójść do teatru - seanse są trzy do wyboru w zależności na którą turę kolacji zapisaliśmy się przed rejsem. Mój agent doradził nam drugą turę kolacji, która zaczynała się o 21:45 i to był niedobry pomysł. Zamysł był taki, że to nas nie będzie ograniczać w innych aktywnościach, ale wyszło to całkiem do bani, bo tej porze człowiek jest już zmęczony, kolacja trwa bardzo długo i potem nie ma sie już siły i ochoty na nic. Następnym razem zdecydowanie wybiorę 19:15. Reasumując było super! Polecam każdemu. Jeśli coś mi się jeszcze przypomni, to dopiszę, chociaż jak teraz zobaczyłam ile tego naprodukowałam, to wątpię czy ktoś w ogóle przez to przebrnie | |
| Autor: | witekkowal [ 07 Sie 2019 06:10 ] |
| Temat postu: | Re: Rejs MSC Opera manual dla debiutantów :D |
Nieprawda, przeczytane od deski do deski Wysłane z mojego SM-G950F przy użyciu Tapatalka | |
| Autor: | brzemia [ 07 Sie 2019 08:51 ] |
| Temat postu: | Re: Rejs MSC Opera - 'manual' dla debiutantów :D |
Wszystkie te informacje są juz na forum, ale oczywiście cieszymy sie ze dzielisz sie z nami swoimi spostrzeżeniami. Gdzie kolejny rejs? Tapniete z telefonu | |
| Autor: | Zlakobieta [ 07 Sie 2019 09:06 ] |
| Temat postu: | Re: Rejs MSC Opera - 'manual' dla debiutantów :D |
Zapewne większość informacji jest, ale pomimo, że wydawało mi się, że przeczytałam forum i relacje niemal od deski, do deski, to w głowie miałam chaos i myliły mi się zasady obowiązujące u poszczególnych armatorów, a niektórych rzeczy w ogóle nie znalazłam i stąd pomysł, żeby opisać wszystko w jednym miejscu i trochę bardziej "jak krowie na rowie", bo może więcej jest takich roztrzepanych i nieogarniętych jak ja, którzy się gubią w ilości porozrzucanych informacji Co do kolejnego rejsu, to nie mam jeszcze konkretnych planów. Pewnie bliżej kolejnych wakacji zacznę o tym myśleć. Uważam, że ta forma wypoczynku jest świetna dla trochę większej grupy ludzi jadących razem, bo naprawdę można się świetnie wybawić. Może uda mi się zachęcić znajomych i zmontować taką choćby 6osobową grupę bez dzieci. Myślę, że to mogłoby być super | |
| Autor: | miriam [ 07 Sie 2019 09:22 ] |
| Temat postu: | Re: Rejs MSC Opera - 'manual' dla debiutantów :D |
@Zlakobieta Myślę,że świeżakom (popraw) | |
| Autor: | Zlakobieta [ 07 Sie 2019 09:34 ] |
| Temat postu: | Re: Rejs MSC Opera - 'manual' dla debiutantów :D |
-- 07 Sie 2019 09:31 -- Ha ha ha, faktycznie. Dzięki za uwagę. Na usprawiedliwienie mam tylko to, że pisałam post późną nocą i już nie miałam siły sprawdzać -- 07 Sie 2019 09:34 -- Kurcze, nie umiem na tym forum edytować wysłanego postu. Gdzie mogę znaleźć tę funkcję? | |
| Autor: | spaceoddity [ 08 Sie 2019 14:16 ] |
| Temat postu: | Re: Rejs MSC Opera - 'manual' dla debiutantów :D |
Dzień dobry. Kolacje w formie szwedzkiego stołu czy a`la carte? Jaki język na wycieczkach? | |
| Autor: | Zlakobieta [ 08 Sie 2019 19:22 ] |
| Temat postu: | Re: Rejs MSC Opera - 'manual' dla debiutantów :D |
Kolacje są w restauracji a la carte, ale można też korzystać z baru na pokładzie 11. Na wycieczkach język angielski (chyba, że ktoś wybierze grupę z innym językiem). | |
| Autor: | adampol [ 09 Sie 2019 06:31 ] |
| Temat postu: | Re: Rejs MSC Opera - 'manual' dla debiutantów :D |
Czy to prawda, że napiwki dla załogi sa obowiązkowe? Jak to wygląda? pobieraja na wstepie jakas opłatę, czy później po prostu kazdy daje od siebie napiwki? | |
| Autor: | brzemia [ 09 Sie 2019 07:48 ] |
| Temat postu: | Re: Rejs MSC Opera - 'manual' dla debiutantów :D |
Tak. Pobierane sa automatycznie co noc na karte pokladową. Na koniec rejsu trzeba kartę spłacić. Tak. Mozna kombinować, chodzić do recepcji i zglaszać ze nie chcecie zeby automat pobierał wam z karty, a wy będziecie sami dawać napiwki swoim kelnerom i stuardowi. Potem mozna tego nie dać. Ale te praktyki są naganne, swiadczą o buracznych korzeniach i dlatego linie coraz częsciej pobieraja napiwki z automatu lub są juz ukryte w cenie. Tapniete z telefonu | |
| Autor: | greg2014 [ 09 Sie 2019 07:50 ] |
| Temat postu: | Re: Rejs MSC Opera - 'manual' dla debiutantów :D |
Napiwki na coraz większej liczbie operatorów statków wycieczkowych są obowiązkowe. Ich kwota jest ustalona z góry (np. u Costy 10 EUR za każdą osobę/noc, w apartamentach jest wyższa kwota) Odbywa się to w ten sposób, że codziennie do rachunku linia dopisuje je jak wydatek. Rachunek jest rozliczany na końcu rejsu (kartą lub gotówką). Dawniej można je było usunąć z rachunku, obecnie np. w Costa czy NCL zmieniono ich nazwę na "service charge" jak w niektórych hotelach i coraz częściej nie ma takiej możliwości. Temat budzi cały czas spore emocje bo niektórzy dowiadują się o tym dopiero na statku. Widać jednak powoli zmiany, niektóre linie zaczynają wliczać napiwki do ceny i na statku nie są one już pobierane. Ale nie u nas i nie we wszystkich liniach - na razie w Niemczech i Australii | |
| Autor: | barka [ 09 Sie 2019 08:35 ] |
| Temat postu: | Re: Rejs MSC Opera - 'manual' dla debiutantów :D |
@Zlakobieta świetny wpis, dzięki | |
| Autor: | Zlakobieta [ 09 Sie 2019 23:38 ] |
| Temat postu: | Re: Rejs MSC Opera - 'manual' dla debiutantów :D |
Co do napiwków, to tak jak napisałam. U nas było to 70 euro za rejs od osoby. Nie wiem czy taki jest zwyczaj, ale i tak dałam od siebie na koniec dodatkowe napiwki kelnerowi i panu sprzątającemu kabinę. Jakoś tak głupio by mi było nic im nie zostawić... | |
| Autor: | samaki9 [ 10 Sie 2019 00:05 ] |
| Temat postu: | Re: Rejs MSC Opera - 'manual' dla debiutantów :D |
Co niektórym to chyba trzebaby było 100 razy powtórzyc , ze napiwki są prawdziwą wypłatą dla załogantów , a nie to co dostają od kompanii. Ja bedąc kelnerem otrzymywałem od kompanii wypłatę 50 usd miesięcznie. Reszta zarobków pochodziła z napiwków. | |
| Autor: | Zlakobieta [ 10 Sie 2019 00:49 ] |
| Temat postu: | Re: Rejs MSC Opera - 'manual' dla debiutantów :D |
@samaki9, czy dobrze rozumiem, że te 70 euro, które pobierają nie są w rzeczywistości dodatkowym wynagrodzeniem dla personelu? W takim razie, czy powinnam dawać napiwek każdemu w barze, czy restauracji tak samo jak normalnie na lądzie, czyli przy każdej wizycie w lokalu? Nie robiłam tak, bo gdzieś tu wyczytałam, że przecież napiwki mi automatycznie naliczają tak, jak opłate serwisową w niektórych restauracjach. Teraz, to juz się całkiem zagubiłam | |
| Autor: | samaki9 [ 10 Sie 2019 01:31 ] |
| Temat postu: | Re: Rejs MSC Opera - 'manual' dla debiutantów :D |
-- 10 Sie 2019 01:28 -- Wrecz przeciwnie....70 euro , które dałaś trafiły do Twoich : headwaitera , weitera , busboya i cabin stewarda....Nie wiem jak teraz to wylada dokladnie ( Greg albo Brzemia pewnie mieliby dokładne dane) , za moich czasów był mniej wiecej taki podział - waiter 25 , cabin steward 25 , busboy 13 , head waiter 7. -- 10 Sie 2019 01:31 -- acha..jeszcze dodam , że barmani , kelnerki/kelnerzy od napojów (nie w restauracji) , stewardzi od win z tych 70 euro nie dostają nic. Oni dostają ustalony procent od tego co kupiłaś do picia. Teraz przy pakietach jest to trochę bardziej skomplikowane , kiedyś wszystko było bardziej klarowne. | |
| Autor: | Ruben$ [ 10 Sie 2019 10:24 ] |
| Temat postu: | Re: Rejs MSC Opera - 'manual' dla debiutantów :D |
Nieźle się wycwanili na tych statkach... Czyli płacisz za rejs (niemałe pieniądze), a jeszcze opłacasz pensję obsłudze. To niedługo w low costach trzeba będzie płacić napiwek stewardessie, pilocie i całej obsłudze naziemnej... | |
| Autor: | greg2014 [ 10 Sie 2019 10:39 ] |
| Temat postu: | Re: Rejs MSC Opera - 'manual' dla debiutantów :D |
@samaki9 - dokładny sposób podziału napiwków nie jest jawny dla klientów - zresztą załoga mam wrażenie, że też nie do końca go rozumie (rozmawiałem kilka razy na ten temat). Jest tylko informacja, że idą do podziału dla stewarda, barmanów oraz kelnerów. @Ruben$ - trochę w tym prawny ale to wynik starych zaszłości (m.in. podatkowych - od napiwków pobieranych na statku nie są chyba pobierane). Ja w każdym razie obserwuje powolny trend włączania ich do ceny rejsu i przypuszczam, że za kilka lat nie ostaną się w takiej formie jak to funkcjonuje dzisiaj. Powoli to się dzieje ale linie nie mają w tym interesu no bo wiadomo, że lepiej wygląda tygodniowy rejs w lastminucie poza sezonem za 249 EUR niż za 319 albo i więcej | |
| Autor: | samaki9 [ 10 Sie 2019 10:45 ] |
| Temat postu: | Re: Rejs MSC Opera - 'manual' dla debiutantów :D |
@greg2014 , za moich czasów każda kajuta dostawała wyszczególnienie tych napiwków , czyli kto i ile dostaje od pasażera za 1 dzień pracy. Oczywiście , że chodzi/chodziło o podatki ( w 90%) . Zresztą jeszcze nie widziałem statku wycieczkowego zarejestrowanego w Barcelonie czy w Miami. | |
| Autor: | greg2014 [ 10 Sie 2019 10:51 ] |
| Temat postu: | Re: Rejs MSC Opera - 'manual' dla debiutantów :D |
No to widać sporo się zmieniło. Na tyle rejsów ile zrobiłem, u ani jednego operatora nigdy nie dostałem żadnego wyliczenia ani nawet szczegółowej informacji o kryteriach podziału napiwków. Co do drugiej kwestii, teraz zdecydowana większość statków porejestrowana jest w jakichś rajach podatkowych albo krajach taniej bandery. Wyjątków jest niewiele - np. Costa czy AIDA (wszystkie statki pod włoską banderą). NCL ma jeden statek pod amerykańską banderą (pływa po Hawajach, wynika z wymogów prawnych), cała reszta jest już zarejestrowana gdzieś na Karaibach. | |
| Strona 1 z 2 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |