| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Przy zapachu curry i palonych ciał - Indie przy-zapachu-curry-i-palonych-cial-indie,215,141629 | Strona 1 z 1 |
| Autor: | Pietrucha [ 14 Maj 2019 20:28 ] |
| Temat postu: | Przy zapachu curry i palonych ciał - Indie |
Rozpoczyna się nowy dzień, a my bardzo się cieszymy, że poprzedni już za nami. Po zwiedzonym dwa miesiące wcześniej Lwowie, stolica Ukrainy dostaje od nas bardzo słabe noty. Z całodniowej przesiadki w Kijowie najlepiej zapamiętamy Muzeum Mikrominiatur i stację Arsenalną. Dolatujemy na miejsce. Przechodząc przez kontrolę graniczną czujemy podniecający dreszcz nadchodzącej przygody. Przygody, której zaplanowanie nigdy nie przysporzyło nam tak wielu zagwozdek i nie zajęło tak wiele czasu. Ta podróż była cytryną, a my musieliśmy wycisnąć z niej jak najwięcej. Musieliśmy wymyślić jak. Świątynie, festiwale, góry, brudna rzeka, slumsy, słonie, tygrysy, pola herbaciane, jak to wszystko połączyć? Wymyśliliśmy i właśnie ten plan zaczynamy realizować. Dzień 1: New Delhi Dzień 2: Ooty, Coonoor Dzień 3: Coonoor, Coimbatore Dzień 4: Allapuzha, Munnar Dzień 5: Munnar Dzień 6: Munnar Dzień 7: Bombaj, Aurangabad Dzień 8: Ajanta Caves Dzień 9: Ellora Caves Dzień 10: Bombaj Dzień 11: Waranasi Dzień 12: Khajuraho Dzień 13: Agra Dzień 14: Chand Baori, Jaipur Dzień 15: New Delhi Zbyt wiele miejsc i za intensywnie? Musimy sprawdzić czy się uda Załącznik: Screenshot_14.jpg [ 402.27 KiB | Obejrzany 14323 razy ] Dzień 1 Nowoczesne wagony metra szybko zabierają nas do centrum - pierwsze zderzenie z rzeczywistością wcale nie jest zderzeniem z rzeczywistością. Ale drugie jest… Kto nigdy nie dał się oszukać podczas podróży, niech pierwszy rzuci kamieniem. Do tej pory rzucaliśmy kamieniami we wszystkie strony, ale teraz dajemy się naciąć na droższe bilety kolejowe. Temat ich zakupu na wszystkie połączenia mamy załatwiony, ale puenta jest taka, że na dworcu Paharganj można samodzielnie kupić bilety! Całość opisałem w odpowiednim dziale: pociagi-w-indiach,1099,18101?start=140#p1210340 Pierwszy raz w życiu jedziemy tuk tukiem i pierwszy raz w życiu jedziemy rikszą. Pierwszy raz widzimy plątaninę kabli na słupach elektrycznych i pierwszy raz jemy tak ostre danie, że przegryzamy je cebulą. Pierwszy raz nie mamy ochoty głaskać żadnych psów i pierwszy raz widzimy osobę bez nóg czołgającą się po ulicy. Załącznik: IMG_1912.JPG [ 895.94 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_1913.JPG [ 925.86 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_1917.JPG [ 752.54 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_1914.JPG [ 958.31 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_1957a.jpg [ 986.79 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_1922.JPG [ 996.53 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_1937.JPG [ 714.64 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Pomimo tego, że stołeczne atrakcje wypadają blado przy perełkach z całego kraju, to należy stwierdzić, że mają rozmach skur… Może Jama Masjid zachwyca symetrią, może Czerwony Fort zadziwia rozmiarem, ale to w Akshardam Temple otwieramy buzię ze zdumienia i przyklejamy temu miejscu łatkę „must see”. Jedynemu w całym Delhi. Fanatycy symetrii i fraktali odnajdą się tu znakomicie. Na zachętę, aby się tam udać nie dodam żadnego swoje zdjęcia, bo nie da się takowego zrobić. Wszystko trzeba zostawić w depozycie. Strażnicy nie pozwolą wnieść nawet słuchawek czy kostki od ładowarki. Niczego co zapika. Największy problem mają podróżnicy o stalowych jajach. Poglądowa fota, z Google. Załącznik: Akshardham-Temple-View.jpg [ 399.39 KiB | Obejrzany 14310 razy ] Zahaczmy o Lotus Temple. która wrażenie robi tylko z zewnątrz i zastanawiamy się dlaczego ludzie wzdychają na myśl o India Gate. Schodzimy na dół Agrasen ki Baoli i zmierzamy na lotnisko. Jeden buforowy dzień w Delhi wystarczy. Czujemy, że wywiązaliśmy się z obowiązków, bo dziesiątki hindusów mają z nami selfie. Teraz możemy lecieć dalej, na południe Indii. Dzień 2 Załącznik: Screenshot_1.jpg [ 445.11 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: Screenshot_3.jpg [ 496.64 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: Screenshot_2.jpg [ 501.47 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Jest środek nocy, więc cztery godziny przesypiamy na lotnisku w Coimbatore. Ruszamy do Mettupalayam, aby wsiąść do Toy Train. Jest to jedyne połączenie, na który nie mamy biletu (Wait List). Przed wycieczką czytałem, że trudno jest go dostać. Jednak za to, że na miejscu w jakiś sposób uda nam się ogarnąć bilet, dałbym sobie wtedy rękę uciąć. I wiecie co? Dokładnie. Tutaj jest miejsce na cytat z „Chłopaki nie płaczą”. Na stacji panuje ogromny chaos, a jedna, biedna Pani z wydrukowanymi listami próbuje go opanować. Raz za razem chodzi w tę i z powrotem, w kółko nakazując Hindusom pozostawanie na swoich miejscach bądź przesiadkę na te właściwe. Otacza ją chmara ludzi włącznie z nami. Gdy w końcu udaje nam się do niej dopchać, słyszymy kompletnie niezrozumiałą odpowiedź i dalej nie wiemy co się dzieje, ani co mamy dalej robić. Po kilkunastu minutach uświadamiamy sobie, że pociąg jest naprawdę wypełniony po brzegi i każdy skrupulatnie siedzi na swoim miejscu, usadzony uprzednio przez Panią konduktorkę. Jednak od samego początku, starszy Pan widząc, że jesteśmy jedynymi turystami na peronie, uspokajał nas gestem mówiącym: „spokojnie Panie kierowniku, ja to z nią załatwię”. Nic nie załatwił. Ale pieniądze i tak chciał. Pani konduktor mówi nam, że nie ma żadnego wolnego miejsca, nie wsiądziemy i koniec kropka. Wiemy, że normalnego biletu jednak nie kupimy. Pani konduktor ucina mi lewą rękę. Uświadamiamy sobie, że nasz awaryjny plan wskoczenia na platformę z tyłu wagonu legł w gruzach. Na końcu każdego wagonu stoi pracownik, aby takim planom zapobiegać. Próbujemy gdzieś się wcisnąć, ale fizycznie nigdzie się nie zmieścimy. Wszyscy grzeczniutko, jak na wycieczce szkolnej siedzą na swoich miejscach. Wygląda na to, że chaos umiejscowieniem pasażerów został zażegnany i pociąg ruszy lada chwila. Nie możemy pogodzić się z myślą, że pociąg ruszy bez nas, a my tak po prostu zostaniemy na tym peronie. Zagadujemy do jakiejś rodziny czy po prostu możemy sobie przy nich stanąć Załącznik: IMG_20190406_070117.jpg [ 958 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_20190406_081522.jpg [ 975.66 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_20190406_085541.jpg [ 932.59 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_20190406_095250.jpg [ 991.76 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_20190406_081605.jpg [ 700.97 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_20190406_081351.jpg [ 678.36 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_20190406_080926.jpg [ 793.81 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_20190406_084449.jpg [ 589.93 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_20190406_081953.jpg [ 933.01 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_20190406_091255.jpg [ 538.72 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_20190406_072446.jpg [ 956.22 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Nilgiri Mountain Railway jest najbardziej stromą trasą kolejową w Azji. Ma 111 lat, zawiera ponad sto mostów i wznosi się z 326 na 2203 metry na odcinku 46 kilometrów. Za każdym razem, gdy wjeżdżamy do tunelu, Hindusi gwiżdżąc i wiwatując rozkręcają imprezę na nowo. Dowiadujemy się, że jadąc na gapę odwalamy niezły szajs, ale nikomu to w sumie nie przeszkadza. Bilety na ten pociąg wyprzedają się 3-4 miesiące wcześniej, a ostatnie bilety zostały nabyte w kasie po przestaniu w nocy dziewięciu godzin w kolejce. Śmieją się z nas, bo przelecieliśmy w najgorszym dla turystów okresie, czyli najcieplejszym. Pomimo pierwszych, dłuższych rozmów z lokalsami i zdumienia ogromu otaczających nas wzniesień, podróż strasznie się dłuży. Dostrzegamy coś czego nie dostrzegliśmy w Delhi, otóż: jak oni śmiesznie kiwają głowami! Dodatkowo mamy jednostronne problemy w komunikacji. Pomimo tego, iż prawie każdy mówi po angielsku to naprawdę, trudno ich zrozumieć. Męczyliście się kiedyś słuchając Korwina? To tutaj jest znacznie gorzej. Ci co nie znają skali problemu mogą ją sobie zobrazować pierwszymi, lepszymi filmikami: 46 kilometrów pokonujemy w ponad 5 godzin. Korzystając z reszty dnia jedziemy do Tea Park, Botanical Garden oraz The Tea Factory and The Tea Museum. Drugie miejsce jest niezwykle ciekawe ze względu na to, że kompletnie niczego się tam nie dowiedzieliśmy. Tak jak herbata sunie na taśmach, tak my suniemy sprawnie wyznaczoną trasą wraz z rzeszą hindusów. Nie ma nikogo, kto by nam cokolwiek wyjaśnił. 15 minut, szybka herbatka i po zabawie. Załącznik: IMG_20190406_164639.jpg [ 939.12 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_20190406_164647.jpg [ 678.9 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_20190406_164858.jpg [ 744.41 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_1974.JPG [ 960.44 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_2028.JPG [ 956.63 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_20190406_145206.jpg [ 952.98 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_20190406_132410.jpg [ 927 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Na noc cofamy się do Coonoor, gdzie ponad 30 minut męczymy się ze znalezieniem noclegu. Okazuje się, że jest sezon urlopowy dla lokalsów i w większości hoteli wszystkie pokoje są zajęte. Nieco przepłacamy, ale licznik zrobionych z nami selfie przekroczył 1000, więc dziś znów możemy spać spokojnie. Dzień 3 Wstajemy wcześnie rano żeby uniknąć tłumów na Lamb’s Rock, Lady Canning’s Seat czy Dolphin Nose. Zakochujemy się w tuk-tukach. Szybko, zwrotnie, tanio, przewiewnie i czuć bliskość miejsc, obok, których się przejeżdża. Załącznik: Screenshot_5.jpg [ 491.01 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: Screenshot_4.jpg [ 472.1 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_2049.JPG [ 579.11 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_2050.JPG [ 921.92 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_2057.JPG [ 909.82 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_2058.JPG [ 997.19 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_2063.JPG [ 780.91 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_2066.JPG [ 976.56 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_2111.JPG [ 965.65 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_2116.JPG [ 990.95 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_2128.JPG [ 993.46 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_2086.JPG [ 923.54 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_2089.JPG [ 939.49 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Czy w oddali widać smog? Zastanawiamy się nad tym. Na sam koniec spotykamy Marka Mostowiaka. Załącznik: IMG_2077.JPG [ 785.95 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Wracamy z powrotem do miasta i udajemy się do Sims Park. Ogólnie parki w Indiach, to jedyne miejsca, w których jest naprawdę relatywnie czysto. Już od pierwszego dnia trzeba się przyzwyczaić do wszelkiego brudu na ulicy i nieprzyjemnych zapachów. Dodatkowo, znacząco trzeba obniżyć swoje standardy higieniczne, bo trudno będzie coś zjeść. Jednak trzeba przyznać, że tutaj na południu jest po prostu czyściej. Dostrzegamy wiele plakatów czy znaków głoszących ekologiczne hasła typu: „Plastic – Earth cholesterol”. Po Sims Park ruszamy do High Field Tea Estate. Załącznik: IMG_20190407_100636.jpg [ 949.25 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_20190407_095854.jpg [ 941.45 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_2141.JPG [ 930.88 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_2190.JPG [ 947.87 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_2168.JPG [ 955.2 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_2169.JPG [ 944.75 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_2147.JPG [ 928.07 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Pokazujemy kierowcy zdjęcia Coonoor Tea Estates, lecz on przekonuje nas, że zabierze nas w lepsze miejsce. Ufamy lokalsowi i warto było Nie dość, że nie umiem robić zdjęć, to słowo „obróbka” brzmi dla mnie jak zaklęcie. Nic nie trzeba kolorować, tam naprawdę jest tak zielono! Załącznik: IMG_2197.JPG [ 894.05 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_2198.JPG [ 954.74 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_2214.JPG [ 972.61 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_2212.JPG [ 927.3 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Załącznik: IMG_2213.JPG [ 981.04 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Połowa intensywnego dnia z nami, lecz wracamy do Coimbatore. Do nocnego pociągu mamy jeszcze 3 godziny, więc wpadamy na świetny pomysł pójścia do kina. Szybkie rozeznanie na miejscu i jedyne na co możemy pójść to Uriyadi 2. Pani w okienku martwi się o nas, że nie będzie to film po angielsku, a przecież dokładnie o to nam chodzi. Stojący obok w kolejce hindus dodaje, że mamy szczęście, bo ten film to nie Bollywood tylko Tamilwood. Jako, że nie jesteśmy świadomi swojego szczęścia pytamy, czy po prostu w tym filmie tańczą i śpiewają. Otrzymujemy twierdzącą odpowiedź, z zapewnieniem, iż nie będziemy zawiedzeni ______________________________________________ Porady praktyczne, wskazówki dojazdu, godziny otwarcia, ceny czy inne wartościowe informacje są niezbędne w relacji, ale opóźniają jej czytanie. Tak naprawdę przydają się dopiero wtedy, gdy planujemy własną podróż do relacjonowanego kraju. Dlatego postanowiłem, że w tej i w przyszłych relacjach, takie informacje będę oddzielał długą kreską. Dodatkowo łatwiej je będzie znaleźć, gdy będą w jednym miejscu. Jeżeli więc, nie wybierasz się do Indii lada chwila, to możesz pomijać to co piszę pod kreską Nie zgłębiałem się w to i nie wiem czy to prawda, bo o znaczeniu ich kiwania głowami dowiedziałem się dopiero po powrocie. Ta wiedza definitywnie ułatwiłaby komunikację na miejscu. Podsyłam przykładowe dwa filmiki: Aby tak ogólnie łatwo się połapać w podawanych przeze mnie w kwotach w rupiach indyjskich, zapamiętajcie, że ceny tuk tuków i noclegów, to wspólne koszty, które ponieśliśmy w dwie osoby. Pozostałe kwoty to koszt dla jednej osoby. Często tam, gdzie da się płacić kartą, płaci się 50 Rs/os. mniej. Dodatkowo, 1000 rupii to 55 zł. Miejcie na uwadze, że usłyszycie sporo wyższe ceny, które zawsze gdzie się dało negocjowaliśmy, co nie znaczy, że Wam nie uda się zejść jeszcze niżej Delhi: Z racji małego scamu, w który daliśmy się wciągnąć mieliśmy wynajętą taksówkę na cały dzień, więc nie przejmowaliśmy się kwestią bagażu. Przed planowaniem zwiedzania warto rozeznać się gdzie można wejść z plecakiem walizką i czy jest na miejscu jakiś depozyt. Ceny: Jama Masjid – 300 (ubranie zakrywające ramiona czy łydki wydawane jest za darmo) Red Fort – 550 Humayun’s Tombs – 550 Akshardam Temple - free Lotus Temple – free Agrasen ki baoli – free Toy train: Rezerwować bilet o wiele wcześniej, nawet sporo przepłacając u pośredników. Jeżeli będziecie mieli możliwość wyboru to siedźcie z lewej strony pociągu – są o wiele lepsze widoki. Najbardziej zjawiskowe widoki rozpościerają się do Coonoor i w tym mieście rekomendowałbym koniec trasy. Cena – dla nas 325, a normalnie 37 (chyba). Ooty: Zarówno tu jak i w Coonoor tuktukarze mają swoje tablice z cenami (chyba odgórnie narzuconymi) i nam nie udało nam się nic wynegocjować. Tak czy inaczej nie jest drogo. Za tuktuka do Tea Park zapłaciliśmy 300 Rs, choć na tej trasie co chwile jeżdżą busiki za 9 Rs i takim busikiem wracaliśmy. Żeby zobaczyć całość wystarczy 5 godzin. Generalnie wiedząc to co teraz, odpuściłbym Ooty - wypada blado chociażby przy Coonoor, a tym bardziej przy Munnar. Tea Park – 15 Botanical Garden – 40 Tea Factory – 20 Bus Ooty – Coonoor – 20 – jedzie 1h Coonoor: Zobaczenie wypisanych przeze mnie miejsc zajmuje 5-6 godzin. Nocleg w Hotel Blue Hills – 1700 – nasz najdroższy podczas całej podróży, a wcale nie oszałamiający Tuk tuk na Dolphins Nose i z powrotem – 700 Tuk tuk do High Field Tea Estate i Kodamalai Estate – 400 Sims Park – 30 Bus do Coimbatore – 48 – jedzie 2,5h Film Uryiadi 2 – 116 Lokalizacja zielonych pól: Załącznik: Screenshot_6.jpg [ 362.76 KiB | Obejrzany 16994 razy ] Nie posiadam żadnych zdjęć rozkładów autobusów, bo jest ich na tyle dużo, że nie warto się tą kwestią przejmować na etapie planowania. Na podstawie swoich doświadczeń powiemy, że w odróżnieniu do pociągów, autobusy są punktualne. Dlatego, że są punktualne warto być na miejscu kilkanaście minut wcześniej, bo wcale nie tak łatwo jest czasem znaleźć ten właściwy autobus https://www.aanavandi.com/ | |
| Autor: | p.wl [ 30 Maj 2019 15:04 ] |
| Temat postu: | Re: Przy zapachu curry i palonych ciał |
Niestety, ciezko te relacje sie czyta, bo wpis zajmuje ponad 2 x szerokosc strony. | |
| Autor: | Sudoku [ 30 Maj 2019 15:29 ] |
| Temat postu: | Re: Przy zapachu curry i palonych ciał |
Dokładnie. Wygląda na interesującą, ale ciężko przez nią przebrnąć z tego powodu. | |
| Autor: | Pietrucha [ 31 Maj 2019 22:48 ] |
| Temat postu: | Re: Przy zapachu curry i palonych ciał |
Ok, teraz widzę o czym mówicie... Macie jakiś pomysł w jaki sposób mogę to zmienić? Nigdy wcześniej mi się coś takiego nie przydarzyło. | |
| Autor: | Japonka76 [ 24 Cze 2019 16:09 ] |
| Temat postu: | Re: Przy zapachu curry i palonych ciał |
Za długa kreska - poprawione. | |
| Autor: | Pietrucha [ 28 Lip 2019 11:18 ] |
| Temat postu: | Re: Przy zapachu curry i palonych ciał |
Dzień 4: Załącznik: Screenshot_1.jpg [ 557.03 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: Screenshot_2.jpg [ 505.56 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Mamy ponad 3 godziny przesiadki w Kochi. Jesteśmy na miejscu i od razu udajemy się na wschód Słońca na plażę. Brzydką, zaśmieconą plażę z chowającymi się krabami. Po krótkiej drzemce ruszamy na poszukiwania kajaków do wynajęcia – nasz główny cel wizyty w Allapuzha. Z wielu źródeł dowiadujemy się, że ze względu na wysokie temperatury, wynajem jest wstrzymany. Jednak udaje nam się znaleźć miejsce świadczące te usługi, które doskonale wykorzystuje prawa popytu i podaży Załącznik: IMG_2225.JPG [ 787.47 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2223.JPG [ 829.66 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190408_100745.jpg [ 789.28 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190408_111833.jpg [ 944.95 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190408_103517.jpg [ 550.27 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190408_122156.jpg [ 591.4 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Jemy obiad z poznanym dwa dni wcześniej Hindusem i wsiadamy w autobus do Munnar. Można by powiedzieć, że nasza wizyta w Allapuzha jest bezzasadna, bo byliśmy tak zbyt krótko, jednak my wyciągnęliśmy z niej dokładnie to, co chcieliśmy. Podróże autobusem w Indiach są przygodą samą w sobie. Oczywiście mówimy o autobusach dla localsów. Jeśli podniesie się ręce do góry, to można się poczuć jak na rollercoasterze, gdyż Twoje ciało miota się we wszystkie strony, a dodatkowo co chwile czuć stan nieważkości. Okna cały czas są otwarte, gdyż nie ma szyb, a w razie deszczu zasuwane są swego rodzaju metalowe rolety i zapalane jest światło. Całość wiekowej konstrukcji wydaje tak intensywne dźwięki, że posilić się zwrotami z wywiadu ”cały czas tłukło” to by było za mało. Nie można zbliżać swojej twarzy do jakichkolwiek elementów znajdujących się w autobusie na odległość bliższą niż 15 cm, gdyż grozi to nagłym i bolesnym uderzeniem. W razie możliwości nie należy siadać z tyłu autobusu, gdyż można zostać wyrzuconym na pół metra w górę (nie przesadzam). Zawsze jak czytałem relacje i ludzie opisywali pewne podobne kwestie, które wydają im się w pewnym sensie "hardcorowe", to myślałem, że dramatyzują. Teraz wierzę takim opisom Załącznik: IMG_20190408_182042.jpg [ 824.1 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Jest to dopiero nasz czwarty dzień w tym różnorodnym kraju i gdzieś głęboko w głowie mamy zakodowane, że Indie = bieda, a tutaj za oknem widzimy stosunkowo dużo domów/willi, w których niejeden milioner nie powstydziłby się zamieszkać. Taki obraz widzimy przez około 100 km trasy. 163 kilometry malowniczej trasy pokonujemy w 6,5h. Zaczyna się ściemniać, dogadujemy się z najlepszym tuktukarzem w kraju, który ogarnia nam tani nocleg i kładziemy się spać. Dzień 5: Załącznik: Screenshot_3.jpg [ 530.59 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: Screenshot_4.jpg [ 521.41 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Standardowy punkt wycieczki, czyli wczesna pobudka. Poznany wczoraj Mahindra zabiera nas na całodniową przejażdżkę. Photo point, echo point (warto!), Mattupetty Dam, to miejsca w okolicy, które przyciągają turystów i znajdują się na trasie do Top Hill Station. Dodatkowo nasz kierowca po rozmowie ze swoim znajomym napotkanym w środku lasu (a przynajmniej ogólnie dialogi Hindusów wyglądają tak jakby wszyscy się dobrze znali), zatrzymał się, aby wypatrywać poruszającego się w okolicy słonia. Niestety nic z tego nie wyniknęło, ale za to pszczoły były w swoim ulubionym miejscu. Nie mieliśmy okazji sprawdzenia zweryfikowania tej informacji, ale podobno jest to jedyne drzewo w szeroko rozumianej okolicy, na którym pszczoły tworzą swoje ule. Załącznik: IMG_2237.JPG [ 945.06 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2249.JPG [ 959.69 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190409_070915.jpg [ 901.41 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2235.JPG [ 950.66 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2232.JPG [ 943.19 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190409_063611.jpg [ 926.14 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Jednak to co najciekawsze było przed nami. Słowem wstępu otaczające nas pola należały do wielkiej grupy TATA (tak, tej od samochodów). Napędzają one znaczną część gospodarki regionu, które generalnie jest bogaty. Otoczone były niskim drutem kolczastym i nie można było się po nich przechadzać, o czym informowały wywieszone tabliczki. Co więcej, liście zbierane są ręcznie. Mahindra powiedział nam, że jeżeli mamy ochotę na przechadzkę, to jeśli damy mu rupie dla pracowników pól herbacianych, to on załatwi wstęp. Nie wiemy jaka część trafiła do jego kieszeni, ale była to kwota typu 10 zł i jak najbardziej warta poświęcenia. Już teraz wiemy, że niemalże dwie godziny spędzone wśród różnych alejek to zdecydowane top of the top naszej dwutygodniowej wyprawy! Załącznik: IMG_20190409_083900.jpg [ 970.18 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2265.JPG [ 856 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2259.JPG [ 953.25 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2262.JPG [ 838.09 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190409_084950.jpg [ 921.08 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190409_092102.jpg [ 910.8 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2400.JPG [ 849.75 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190409_093333.jpg [ 943.84 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190409_094534.jpg [ 975.47 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2487.JPG [ 883.93 KiB | Obejrzany 14325 razy ] W doskonałych nastrojach ruszamy do Spice Garden, gdzie łapie nas ulewa. Obserwujemy kilka ciekawych roślin, ale to miejsce kompletnie nas nie urzeka. Początkowo sympatyczny przewodnik, ciekawie opowiada, wychwalając wiele zdrowotnych właściwości wskazywanych roślin. Na koniec okazuje się być strasznie nachalnym w próbie sprzedaży różnych produktów, pytając dlaczego tego, tego lub tego nie chcemy kupić skoro to takie zdrowe. Gdy zauważa, że handel coś nie idzie, przerzuca się na proszenie o napiwki za oprowadzanie po ogrodzie. Zniesmaczeni wracamy do Mahindry i ruszamy do Pothamedu View Point. Załącznik: IMG_2497.JPG [ 689.98 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Gdy wracamy jest już ciemno. Mahindra zrobił na nas tak dobre wrażenie, że umawiamy się z nim również na jutrzejszy dzień. Dzień 6 Załącznik: Screenshot_5.jpg [ 495.83 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: Screenshot_6.jpg [ 500.5 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Mahindra oprócz doskonałej znajomości okolicy jako tuktukarz, ma kilka dodatkowych zalet. Jak na Hindusa mówi (słowo klucz) dobrze po angielsku. Zaskakuje nas tym, że potrafi robić ładne zdjęcia. Ogarnia tani nocleg. Wskazuje doskonałe punkty gastronomiczne. Personalnie daje się polubić i co najważniejsze, potrafi wczuć się w naszą rolę i kombinować organizacyjnie i jak coś zrobić jak najtaniej. Jednak pomimo tego, że jest prawie 3 nad ranem, to robi dokładnie to samo co wczoraj, czyli zasypia i trzeba po niego dzwonić Załącznik: IMG_2515.JPG [ 520.97 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2552.JPG [ 762.74 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2541.JPG [ 910.08 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190410_071715.jpg [ 759.33 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Z tymi polami herbacianymi to jest trochę tak jak z górami, że niby są do siebie podobne, ale każde wyjątkowe na swój sposób i ciągle chce się do nich wracać. 3 razy TAK dla wszystkich zielonych terenów, które widzieliśmy! Dzięki temu, że trochę nieświadomie zaczęliśmy od tych najmniej oszałamiających koło Ooty, to w każdym miejscu nam się bardzo podobało Załącznik: IMG_2562.JPG [ 970.18 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2613.JPG [ 584.79 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2563.JPG [ 993.53 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2573.JPG [ 955.07 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2579.JPG [ 658.57 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Wieczór spędzamy krążąc po Munnar. Jest to pierwszy taka sytuacja, kiedy nie mamy planu na luźne 3-4 godziny Dzień 7 Załącznik: Screenshot_7.jpg [ 497.52 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: Screenshot_8.jpg [ 355.5 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: Screenshot_9.jpg [ 521.53 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Dziś zobaczymy tylko, albo aż jedno miejsce. O 6 rano wsiadamy w autobus do Aluva. Tuk-tukiem jedziemy na lotnisko w Kochi. Opuszczamy południe, gdzie są fenomenalne chipsy ziemniaczane lub bananowe sprzedawane w różnych smakach i wytwarzane lokalnie. Lecimy do Bombaju i do wykorzystania mamy tylko 3 godziny, bo później wsiadamy w nocny pociąg na północ. Nasz wybór z satelity prezentuje się następująco: Załącznik: IMG_20190411_170253a.jpg [ 915.09 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190411_170253b.jpg [ 892.11 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Ehh, zastanawiam się co napisać o Dharavi, bo wydaje mi się, że wszystko co napiszę może zostać źle odebrane. Śliski temat. Może napiszę po prostu jak to wyglądało z naszej perspektywy. Największe (a wg niektórych źródeł drugie największe) slumsy w Azji, w których mieszka około milion osób, są dzielnicą Bombaju, do której normalnie można wejść, nie potrzeba żadnego lokalnego przewodnika, nie ma również żadnej wyraźnie zarysowanej granicy. Widać, że część dróg jest zaprojektowana przestrzennie. Poza ulicami istnieje ogromna samowolka budowlana. Ludzie są uśmiechnięci. Na ulicach kwitnie handel. Widać linie energetyczne. Jest bardzo tłoczno. Nie dostrzegamy nikogo umierającego na ulicy. Dookoła jest ogrom śmieci. Zewsząd dochodzą nieprzyjemne zapachy. Ludzie mieszkają razem z kozami w swoich „lokalach”. Gdy już się te się te kozy pogłaszcze, to otrzymujemy uśmiech w zamian (właściciela, nie kozy). Nie czujemy się niebezpiecznie. Przez prawie dwie godziny nie spotykamy się z żadnym nieprzyjemnym spojrzeniem oraz nikt, nawet żadne dziecko nie żebrze od nas pieniędzy. W gruncie rzeczy przedstawiam cztery subiektywne myśli: - wciąż niczego tak naprawdę nie wiem o życiu w tym miejscu, - nie chciałbym nigdy tam mieszkać, a co gorsze wychowywać, - na pierwszy rzut oka nie jest tak źle, jak wydawało się mogło wcześniej poprzez obraz ukształtowany podczas oglądania „Slumdoga” czy czytania artykułów w sieci, - zgaduję, że na świecie istnieje wiele gorszych miejsc do życia niż Dharavi. Załącznik: IMG_20190411_170253.jpg [ 683.99 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190411_171916.jpg [ 626.84 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190411_173045.jpg [ 594.66 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190411_173941.jpg [ 642.27 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190411_173831.jpg [ 774.6 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190411_174606.jpg [ 879.17 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190411_175132.jpg [ 816.54 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190411_172519.jpg [ 984.22 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190411_175322.jpg [ 897.01 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190411_175342.jpg [ 941.32 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190411_180826.jpg [ 875.95 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190411_183531.jpg [ 911.19 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Na szczęście nie jechaliśmy tymi połączeniami, ale tak wyglądały krótkobieżne pociągi na dworcu Dadar. Załącznik: IMG_20190411_204154.jpg [ 708.35 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190411_205354.jpg [ 648.83 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Dzień 8 Załącznik: Screenshot_10.jpg [ 406.96 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: Screenshot_11.jpg [ 509.2 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Przed piątą meldujemy się w Aurangabad i od razu wsiadamy w autobusu do Ajanty. Tym razem to poziom głośności tłuczenia się pojazdu wchodzi na wyższy poziom. Docieramy jeszcze przed godziną otwarcia, co pozwala nam zwiedzać bez towarzystwa tłumów. Ogólnie cieszymy się, że wróciliśmy w komercyjne miejsca, bo znowu możemy płacić kilkanaście razy więcej niż localsi, czyli wszystko wraca do normy Załącznik: IMG_2639.JPG [ 891.97 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2640.JPG [ 958.81 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2645.JPG [ 889.48 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2673.JPG [ 947.44 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2648.JPG [ 936.37 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2649.JPG [ 717.67 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2651.JPG [ 661.49 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2642.JPG [ 598.01 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2628.JPG [ 661.87 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Dodatkowo jaskinia nr 6 jest akustyczna i po uderzeniu otwartą dłonią w różne miejsca filarów uzyskuje się inne dźwięki, które delikatnie rozchodzą się po całej przestrzeni. Temperatura daj nam się we znaki, bo termometry wskazują 42 stopnie Załącznik: IMG_20190412_180408.jpg [ 862.82 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190412_174608.jpg [ 879.66 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190412_182020.jpg [ 921.42 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190412_183402.jpg [ 768.85 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Dzień 9 Załącznik: Screenshot_12.jpg [ 314.91 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: Screenshot_13.jpg [ 518.26 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Ellora Caves są najbardziej estetycznie utrzymają atrakcją turystyczną jaką nam będzie dane nam zobaczyć. Pomimo tego, że daleko im chociażby do naszych standardów. Kolejny raz obserwujemy dobrze przemyślaną adaptacje automatyzacji. Przy zakupie biletów otrzymujemy żeton, który należy wrzucić zeskanować/wrzucić do kołowrotka, przy którym stoi ochroniarz, który skanuje/wrzuca żeton za Ciebie Załącznik: IMG_2684.JPG [ 605.22 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2700.JPG [ 714.35 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2675.JPG [ 964.11 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2705.JPG [ 901.78 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2687.JPG [ 972.57 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2701.JPG [ 859.09 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2702.JPG [ 838.22 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Natomiast prawdziwa perełka to Kailasa Temple Nie da się jej nie zauważyć Załącznik: IMG_2709.JPG [ 538.78 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2713.JPG [ 962.86 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2724.JPG [ 914.05 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2729.JPG [ 975.06 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Będąc bardzo blisko, warto się przejść do Shri Ghrishneshwar Temple, z której nie ma żadnych zdjęć, do której niczego nie wolno ze sobą wnieść i gdzie mężczyźni muszą wchodzić z gołą klatą. Generalnie jeśli istnieje coś takiego jak grzybicostopofobia, to taka osoba będzie miała problem ze zwiedzaniem w Indiach. Do części jaskiń i chyba wszystkich świątyń należy wchodzić boso. Żadnego autobusu powrotnego nie widać, tuktukarze przeginają z cenami, więc łapiemy stopa Załącznik: IMG_2733.JPG [ 843.77 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Resztę czasu w Aurangabad spędzamy w małym lokalnym zoo, gdzie jesteśmy zażenowani brzydotą, prowizorką, brakiem zieleni, brudem i ciasnotą miejsc, w których przetrzymywane są zwierzęta. Jednakże udaje nam się zobaczyć białego tygrysa Załącznik: IMG_2744.JPG [ 971.81 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_2749.JPG [ 951.25 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Nocnym pociągiem wracamy do Bombaju. To nasza kolejna styczność ze Sleeperem i nie jest tak źle. Są przepełnione, lecz nie napotykamy żadnych problemów z rozłożeniem się na swoich miejscach i w wagonach jest chłodno, dzięki pracującym wiatrakom. Załącznik: IMG_20190407_191157.jpg [ 507.33 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190407_194303.jpg [ 634.36 KiB | Obejrzany 14325 razy ] Załącznik: IMG_20190407_213826.jpg [ 641.89 KiB | Obejrzany 14325 razy ] ______________________________________________ Allapuzha: Kayak dla 2 osób na 1,5h – 2000, kontakt: +91 9946481176 Autobus Allapuzha-Munnar – 144, 6,5h Gdybyśmy mieli okazję to zostalibyśmy więcej godzin, ale nie dłużej niż 1 dzień Munnar: Najlepszy punkt naszej wycieczki +919400200930 Munnar-Top Station-Spice Garden-Munnar zajęło nam 10h i zapłaciliśmy 1800 za 2 osoby włącznie z wejściem na teren pól herbacianych. Munnar- Kolukkumalai-Eravikulam – 1800 + 2000 za wjazd jeepem do góry. Z Eravikulam wróciliśmy za jakieś 70? rupii tuktukiem. Całość zajęła nam 9 godzin. Nocleg: 3x700 Wstęp Eravikulam:335+45 za aparat Autobus Munnar-Aluva: 94 Tuk tuk na lotnisko COK - 250 Ajanta i Ellora Caves: Uważam, że te miejsca warte są nadrabiania drogi, jednak gdybym wiedział to co dzisiaj, to zrobiłbym to w jeden dzień, bo nie ma sensu siedzieć w Aurangabad, który jest swoistą bazą wypadową ze względu na brak tanich noclegów obok jaskiń. Da się to zrobić w jeden dzień. Z samego rana należy jechać do Ajanty. Samo zwiedzanie spokojnym tempem zajęło nam 2,5h, a transport w dwie strony około 4h, czyli między godziną 12-13 można być z powrotem w Aurangabad. Do Ellora jest już znacznie bliżej, a zwiedzanie tychże jaskiń zajęło nam 4,5h. Nam się nigdzie nie śpieszyło, więc spacerowaliśmy wolnym tempem oraz byliśmy w każdej jaskini, gdzie spędzaliśmy po kilka-kilkanaście minut. Pokuszę się o stwierdzenie, że w 1,5h w Ajanta i 3h w Ellora da się wszystko zobaczyć, niczego nie pomijając. Nocleg Aurangabad: 500 Autobus do Ajanta w dwie strony: 145x2, jedzie 2h w jedną stronę Wstęp Ajanta: 600 Bus do Ellora: 45 Wstęp Ellora: 600 Zoo: 70 Daulatabad Fort i Mini Tadż Mahal – po 300 rupii, ale tam nie byliśmy | |
| Autor: | Pietrucha [ 28 Lip 2019 21:37 ] |
| Temat postu: | Re: Przy zapachu curry i palonych ciał |
Dzień 10 Załącznik: IMG_20190414_065429.jpg [ 740.73 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2774.JPG [ 951.7 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2777.JPG [ 951.45 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2778.JPG [ 674.07 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2789.JPG [ 899.24 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2790.JPG [ 963.21 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2784.JPG [ 707.1 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Koniec. To wszystko. Nie ma nic więcej. To są najciekawsze miejsca w Bombaju, które wcześniej znaleźliśmy w sieci. Wiedzieliśmy o tym, że Bombaj nie ma nic do zaoferowania zważając na bogactwo turystyczne całego kraju. To dlaczego znów tu w ogóle jesteśmy? Aby wydostać się samolotem z południa w rozsądnych kwotach trzeba było mieć przesiadkę w jakimś dużym mieście. Nasz wybór padł na Bombaj ze względu na Dharavi i dobre nocne połączenia w kierunku Aurangabad, skąd jaskinie były w naszym zasięgu. Innymi słowy, zważając na nasze zasoby, którymi są czas i fundusze, Bombaj musiał być w jednym pakiecie razem z jaskiniami. Dzisiaj najbardziej zaskoczyły nas nietoperze, a dokładniej sama ich obecność w wielkim mieście i olbrzymie rozmiary. Oh, zapomniałbym. Na koniec największa atrakcja tego miasta przy której natrafiliśmy na międzynarodowy zlot gołębi: Załącznik: IMG_2751.JPG [ 782.47 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2761.JPG [ 989.53 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Dobra, spadamy stąd. Załącznik: Screenshot_1.jpg [ 514.05 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Waranasi to najświętsze i jedno z najstarszych miast Indii. Hindusi życzą sobie, aby po śmierci zostać tu skremowanym oraz żeby ich prochy zostały wrzucone do świętej rzeki jaką jest Ganges. Ciała bogatszych Hindusów są sprowadzane nawet ze Stanów Zjednoczonych. Wielu przyjeżdża do miasta, aby w nim umrzeć. Wyjątkowe są również ghaty, czyli kamienne stopnie prowadzące do rzeki. Kremacja odbywa się z reguły na dwóch ghatach i każdego dnia palonych jest 150-300 ciał. To tak w telegraficznym skrócie i w prostych słowach, bo w sieci są dziesiątki pięknie napisanych i finezyjnych opisów. Z lotniska do centrum miasta Waranasi jest około 25 kilometrów. Nie wiem co się dzieje w okolicy, ale nigdy nie czułem niczego podobnego. W powietrzu unosi się swąd palonego plastiku, tak intensywnie drapiący mnie w gardło, że zaczynam kaszleć. W mieście jest już lepiej, ale nie dla mojej połówki, która źle znosi mieszankę przyjemnych i nieprzyjemnych zapachów. Dostrzegamy zależność, że najbardziej śmierdzi przy rzeczkach i paradoksalnie najlepiej jest przy Gangesie. Dotychczas nie widzieliśmy tak głośnego i zatłoczonego miejsca. W wielu miejscach unosi się wyraźna woń marihuany. Na ulicach są dziesiątki starszych, wychudzonych Hindusów, którzy śpią na ulicach i niektórzy faktycznie wyglądają tak jakby zaraz mieli umrzeć. Co ciekawe wśród tej grupy nie dostrzegamy żadnej kobiety. Docieramy do głównego punktu całej wyprawy do Waranasi, czyli Manikarnika Ghat. Poglądowe zdjęcie z Google: Załącznik: 496637107-56a3c09b3df78cf7727f04e9.jpg [ 980.55 KiB | Obejrzany 10348 razy ] Dosiada się do nas młody Hindus i opowiada o obrzędach. Zostajemy poinformowani o zakazie robienia zdjęć. Optymalna sytuacja dla nieboszczyka jest taka, gdy całe ciało spali się doszczętnie, choć podobno u kobiet często zostają kości miednicy, a u mężczyzn kości klatki piersiowej. Oczywiście później są wrzucane do rzeki. W skrócie ceremonia wygląda tak, że ciało zanurzane jest w Gangesie i pozostawiane na schodkach, a po wyschnięciu następuje podpalenie na stosie z drewna. Nie każdego stać na taką ceremonię, gdyż stos jest zbudowany z 300-500 kg drewna, a za każdy kilogram drewna trzeba zapłacić. Z naszego punktu widzenia palenie odbywa się taśmowo, co kilka minut zanurzane jest kolejne ciało, bądź podpalany jest kolejny stos. Nowe stosy ustawiane są w dowolnym pustym miejscu. Dokoła biegają psy, byki, krowy, których wokół tego ghatu jest nad wyraz dużo. Co ciekawe nie możemy zrobić żadnego zdjęcia, ale nie ma żadnego problemu żeby pochodzić sobie pomiędzy palonymi zwłokami, tak jak to robi każdy nawet psy i krowy. Nasz nowy przyjaciel, który spędził z nami prawie półtorej godziny nie zawodzi nas na sam koniec i tak jak się spodziewaliśmy, chce od nas pieniądze, które rzekomo miały zostać przekazane na drewno dla ubogich, których nie stać na bycie skremowanym. Po naszej wyraźnej odmowie, zapowiada, że zła karma do nas wróci. Zbliża się już północ, więc udajemy się do naszego jedynego w Indiach noclegu z couchsurfingu. Załącznik: IMG_20190414_203728.jpg [ 939.61 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_20190414_215146.jpg [ 420.5 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Dzień 11 Załącznik: Screenshot_2.jpg [ 370.16 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Idziemy ghatami i wyraźnie widzimy jak brudna jest ta rzeka. Nie przeszkadza to jednak w zażywaniu kąpieli czy prowadzeniu pralni. Dzisiaj ponownie udajemy się do Manikarnika Ghat, aby mieć porównanie jak dzień vs noc. Tym razem zagaduje do nas inny młody Hindus, lecz w bardzo podobny sposób jak wczoraj. Ceremonia wygląda dokładnie tak samo, ale miejsce robi o wiele mniejsze wrażenie niż w nocy. W dzień widać o wiele więcej brudu, śmieci czy odchodów zwierząt. Idziemy w kierunku wychwalanej w sieci Shri Kashi Vishwanath Temple, do której jakoś ja jako mężczyzna nie mogę wejść. Chwilę czekam, po czym słyszę, że nie ma tam w ogóle niczego szczególnego Załącznik: IMG_2795.JPG [ 859.86 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2798.JPG [ 906.62 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2801.JPG [ 967.2 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2803.JPG [ 834.73 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2796.JPG [ 822.24 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2805.JPG [ 924.43 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2806.JPG [ 829.46 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2819.JPG [ 897.6 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2820.JPG [ 817.07 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2821.JPG [ 707.26 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2823.JPG [ 985 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2824.JPG [ 837.43 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_20190415_162037.jpg [ 878.83 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_20190415_164341.jpg [ 956.3 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Dzień 12 Załącznik: Screenshot_4.jpg [ 263.09 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: Screenshot_3.jpg [ 505.2 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Kolejny nocny pociąg przywozi nas nad ranem do kolejnego punktu na naszej trasie. Zaczynamy od zachodniego kompleksu świątyń w Khajuraho. Próbując zrobić rozeznanie na temat świątyń ukażą Wam się zdjęcia wielu rzeźb o motywie erotycznym. W rzeczywistości takich rzeźb jest naprawdę niewiele. Po raz kolejny otwieramy buzię ze zdumienia ze względu na liczbę drobnych elementów, które zdobią świątynie oraz ze względu na ogrom włożonej w nie pracy. Załącznik: IMG_2842.JPG [ 945.22 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2830.JPG [ 885.17 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2838.JPG [ 830.66 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2847.JPG [ 534.76 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2850.JPG [ 776.86 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2856.JPG [ 611.84 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2858.JPG [ 860.8 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2854.JPG [ 844.4 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2860.JPG [ 572.04 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Świątynie są wykonane bardzo pieczołowicie. Dla przykładu elementy na zdjęciach poniżej, które są wielkości pięści, ciągną się wokół całej świątyni. Załącznik: IMG_2833.JPG [ 825.4 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2834.JPG [ 956.04 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Jednak prawdziwa impreza rozkręca się tutaj, choć i ona stanowi zaledwie krótki fragment segmentu okalającego całą świątynię. Załącznik: IMG_2869.JPG [ 953.25 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2866.JPG [ 855.11 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2864.JPG [ 897.7 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2868.JPG [ 870.23 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Po zwiedzaniu dogadujemy się z tuktukarzem, aby nas zawiózł do Raneh Waterfalls. Po raz kolejny rozbawia nas podział pracy. Jest droga, my na drodze, żadnych innych turystów, po lewej i po prawej stronie pola, przewoźny stragan obsługiwany przez 4-5 osób, najpierw jest kasa z biletami i potem brama wjazdowa do rezerwatu 15 metrów dalej. Generalnie pustka i nic dookoła. Tylko my i localsi (wszyscy dorośli) i wszyscy na nas patrzą. W kasie siedzi trzech pracowników. Kupujemy bilety. Idziemy przez 15 metrów i wciąż wszyscy na nas patrzą. Każdy widział, że kupiliśmy bilety, jednak przy bramie specjalny pracownik musiał sprawdzić bilety i otworzyć nam bramę Załącznik: IMG_2945.JPG [ 938.29 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2931.JPG [ 998.26 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2937.JPG [ 987.64 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2942.JPG [ 913.84 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Przychodzi czas na świątynie we wschodniej i południowej części miasta. Tym razem podeszliśmy do tematu w złej kolejności. Jeśli macie cały dzień na Khajuraho, to zachodni kompleks świątyń zostawcie sobie na sam koniec. Załącznik: IMG_2948.JPG [ 542.11 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2954.JPG [ 612.42 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2959.JPG [ 852.52 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2950.JPG [ 846.84 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2953.JPG [ 814.93 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2955.JPG [ 949.08 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2956.JPG [ 843.22 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2957.JPG [ 850.05 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Chodząc od bankomatu do bankomatu, napotykamy cały czas ten sam problem: brak gotówki w urządzeniu. Półtorej godziny za nami, wszystkie bankomaty w mieście sprawdzone. Pojawia się Hindus, który jako chyba jedyny w mieście ma terminal i proponuje nam wypłatę gotówki z prowizją 30% Załącznik: IMG_2960.JPG [ 900.86 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2961.JPG [ 960.94 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_2963.JPG [ 958.69 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_20190416_153120.jpg [ 885.38 KiB | Obejrzany 14264 razy ] Załącznik: IMG_20190416_165718.jpg [ 656.37 KiB | Obejrzany 14264 razy ] ______________________________________________ Taxi lotnisko – Waranasi: 450 Przed Khajuraho wypłaćcie sobie więcej gotówki Tuk-tuk stacja kolejowa – Khajuraho: 200 w dwie strony Wstęp do zachodniego kompleksu: 600 Tuk tuk do wodospadów i z powrotem: 400 Wstęp na teren rezerwatu: 50 | |
| Autor: | Antares [ 29 Lip 2019 12:55 ] |
| Temat postu: | Re: Przy zapachu curry i palonych ciał |
Pietrucha napisał(a): Coś nam ten arbuz nie podchodzi i zauważamy, że ten pyszny owoc zostaje posypywany… solą. Druga porcja bez soli smakuje o wiele lepiej. Stajemy w kolejce do stoiska z automatem robiącym napoje gazowane o różnych smakach. Klient przed nami zamawia napój a’la Fanta, bierze solniczkę w dłoń i solą doprawia… co tam się wyprawia Nie chodzi o preferencje smakowe, tylko prostą chemię: sól zatrzymuje wodę w organizmie, tak zapobiegają odwodnieniu. | |
| Autor: | Pietrucha [ 29 Lip 2019 22:26 ] |
| Temat postu: | Re: Przy zapachu curry i palonych ciał |
Dzięki! Tak naprawdę, gdzieś ukradkiem właśnie na to liczę, że kilku fachowców sprostuje moje wypowiedzi | |
| Autor: | Pietrucha [ 28 Sie 2019 22:52 ] |
| Temat postu: | Re: Przy zapachu curry i palonych ciał |
Dzień 13: Załącznik: Screenshot_2.jpg [ 490.99 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_20190412_041041.jpg [ 682.52 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Jesteśmy w trakcie najbardziej męczącej nocy całej wycieczki. Wysiadamy z pociągu o 3:00 i odliczamy nudne minuty do otwarcia ikony Indii. Nie będzie niespodzianką jeśli powiem, że byliśmy pierwsi w kolejce. Kontrola jest dość ciekawa, gdyż nie wolno wnieść praktycznie niczego, a tym bardziej żadnych przedmiotów, które mogą zostać „śmieciem”. Dla przykładu musieliśmy wyrzucić plastikową folię, w której nosi się chusteczki higieniczne oraz folię z gum do żucia, a same gumy trzeba było wyrzucić albo zacząć żuć Załącznik: IMG_2968.JPG [ 892.35 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3033.JPG [ 938.39 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3035.JPG [ 854.02 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_2967.JPG [ 848.28 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3011.JPG [ 746.55 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3020.JPG [ 761.36 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Robienie zdjęć wewnątrz nie jest dozwolone, ale nie dziwimy się, że tyle ludzi odwiedza to miejsce. Dziwimy się jednak dlaczego cała otoczka jest tak zaniedbana, a nawet niechlujna. Wyjątkowość Tadż Mahal kontrastuje z jego infrastrukturą turystyczną. Każdego tygodnia do kasy biletowej wpływa ogrom pieniędzy, lecz w ogóle nie widać, aby były one wykorzystywane w rozwój tego miejsca. Jednak mimo poświęcenia całego dnia na Tadż Mahal w ogóle nie żałujemy tej decyzji. Wejścia do wewnątrz mauzoleum również. Spacerkiem zmierzamy do Agra Fort i choć już dawno to wiemy, to utwierdzamy się w przekonaniu, że forty i miasta nie są naszą bajką. Załącznik: IMG_3037.JPG [ 805.21 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3040.JPG [ 837.41 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3042.JPG [ 878.17 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3043.JPG [ 779.8 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3045.JPG [ 935.03 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3054.JPG [ 845.09 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3057.JPG [ 891.02 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3058.JPG [ 570.85 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Jednakże w Agrze jest niedoceniane miejsce, które ciągle jest w budowie i dziwi nas jego brak popularności. Całkiem niespodziewanie się tam wybraliśmy i to był strzał w dziesiątkę. Niestety wewnątrz nie można robić zdjęć, ale będąc w tym mieście koniecznie wybierzcie się do Radha Swami Mandir (Soami Bagh). Załącznik: IMG_3060.JPG [ 847.46 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_20190417_134626.jpg [ 965.96 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_20190417_143125.jpg [ 509.36 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Limca to najlepszy napój w całym wszechświecie. Wsiadamy w pociąg do Jaipuru, lecz w trakcie zmieniamy plany i wysiadamy w miejscowości Dausa, gdzie znów stosujemy patent z negocjacją ceny z bookingu na miejscu. Dzień 14: Załącznik: Screenshot_3.jpg [ 504.78 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Jazda na motorze w trójkę i bez kasków zaliczona. Pomimo dobrych chęci gospodarza i podwózki, poranny bus jednak nie nadjeżdża. A tak naprawdę to gospodarz pomylił godziny. Dwugodzinna kombinacja połączeń pociągu, busa, autostopu oraz piechoty i jesteśmy na miejscu. Chand Baori jest praktycznie pośrodku niczego i jest to jedyne miejsce w Indiach, w którym widzieliśmy klasyczne stragany z pamiątkami. Załącznik: IMG_20190418_072718.jpg [ 475.86 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Na zdjęciach to miejsce zdaje się być hipnotyzujące. Jest to ostatni dzień podróży, więc ma stanowić wisienkę na torcie. Hahahaha, śmiejemy się sami z siebie, że tu jesteśmy. Nie… no nie. Patrzymy w dół i nie możemy w to uwierzyć Załącznik: IMG_3077.JPG [ 644.99 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3075.JPG [ 688.25 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3072.JPG [ 919.93 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3065.JPG [ 644.02 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_20190418_080346.jpg [ 572.14 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Żałujemy, że nie zdążyliśmy zrobić zdjęcia, ale widzieliśmy taką wzorkowaną w finezyjne zawijasy Załącznik: IMG_20190418_075146.jpg [ 682.39 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Wsiadamy w pociąg i zajeżdżamy do Jaipuru około południa. Za zaskakująco niską cenę dogadujemy się z tuktukarzem na objazdówkę po najciekawszych miejscach. Pałac Wiatrów to kolejna po Chand Baori atrakcja, która w rzeczywistości wygląda o wiele gorzej. Załącznik: IMG_3101.JPG [ 927.28 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Za to pozytywne wrażenie zrobił na nas City Palace. Załącznik: IMG_3081.JPG [ 929.36 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3084.JPG [ 718.53 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3085.JPG [ 733.09 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3086.JPG [ 706.5 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3090.JPG [ 702.83 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3091.JPG [ 980.39 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3095.JPG [ 909.89 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3099.JPG [ 946.77 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Amber Fort świadomie odpuszczamy i nawet tuktukarz nam potwierdza, że w środku nic nie ma i strasznie śmierdzi. Załącznik: IMG_3105.JPG [ 678.84 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3111.JPG [ 921.44 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3114.JPG [ 798.8 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3116.JPG [ 808.44 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Za to wybieramy się spacerkiem na Nahargarh Fort. Stamtąd rozpościera się panorama całego miasta. Jaipur jest tak ogromnym miastem, że jego końca nie widać. Dodatkowo zaskakuje nas wielkość tego fortu. Spędzamy tam przyjemnie czas, podziwiamy dziwne wystawy. Szokuje nas jednak góra śmieci wyrzucanych tuż za mur w jednej z największych atrakcji miasta. Załącznik: IMG_3122.JPG [ 953.32 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3125.JPG [ 997.34 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3132.JPG [ 823.95 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3137.JPG [ 823.91 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3142.JPG [ 990.91 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3143.JPG [ 993.15 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3144.JPG [ 961.4 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3147.JPG [ 908.23 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Z drugiej strony Jaipur był najczystszym miastem jakie odwiedziliśmy. Jesteśmy nim pozytywnie zaskoczeni, choć wiemy, że w mieście tym grasuje mnóstwo oszustów i naciągaczy. Następnie niemalże jak co dzień wsiadamy do pociągu Dzień 15: Jak co dzień wcześnie wstajemy Załącznik: IMG_3156.JPG [ 372.33 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3162.JPG [ 705.53 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3168.JPG [ 462.76 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Załącznik: IMG_3173.JPG [ 784.94 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Ponownie lecąc przez Kijów, wracamy do domu. Nasza przygoda dobiega końca. A na ten koniec Wam powiem, że całość podróży odbyliśmy z takimi bagażami: Załącznik: IMG_20190412_044459.jpg [ 822.3 KiB | Obejrzany 10355 razy ] ____________________________________ Agra: Nie zaprzeczymy, że Tadż Mahal jest must see W pobliżu Agry jest Wildlife SOS. Nie chcieliśmy się wybrać do tego miejsca na komercyjną wycieczkę. Napisaliśmy więc do ośrodka z prostym zapytaniem czy nie potrzebują rąk do pracy, gdyż oferujemy swoją pomoc i wiemy, że wiąże się to z pracą w brudzie, wysiłkiem fizycznym itd.. Nie dostaliśmy żadnej pozytywnej odpowiedzi. Czy faktycznie w tym miejscu słonie są dobrze traktowane? Nie wiem. Ich odpowiedź daje nam trochę do myślenia, a w dodatku ciągle proszą o wsparcie finansowe. W Polsce w schroniskach dla psów czy kotów każde ręce do pracy są miło przyjmowane. Tadż Mahal – 1050 (taniej przez internet) + 200 mauzoleum + 20 za przechowywanie bagażu Red Fort – 550 (przy posiadaniu biletu z Tadż Mahal i płatności kartą) Chand Baori: Odpuśćcie Załącznik: Screenshot_1.jpg [ 312.88 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Nocleg w Dausa:700 Pociąg do Bandikui i Jaipur: 45 + 45 Jaipur: Odpuściliśmy chyba najdroższą atrakcję w kraju, choć zdjęcia w internecie wyglądają kusząco. Co ciekawe, jest to jedyne miejsce, w którym widzieliśmy zniżki dla studentów. Załącznik: IMG_20190418_121014.jpg [ 463.2 KiB | Obejrzany 10355 razy ] Tuk tuk po Jaipurze: 350 City Palace: 400 Nocleg w hostelu w New Delhi: 600 Qutub Minar: 600 PODSUMOWANIE Zaskakujący kraj. Zaskakująco mili ludzie. Zaskakująco dużo selfie. Śmiesznie kiwają głowami i zaskakująco źle się z nimi rozmawia po angielsku. W zasadzie nie powinno się wypowiadać o całych Indiach, bo każdy stan mógłby być odrębnym państwem. Najbardziej podobało nam się w Kerali i Tamilnadu. Rejony te wyglądały na bogatsze i ludzie tacy jacyś bardziej uśmiechnięci. Dodatkowo tylko tam mogliśmy się zajadać przeróżnymi chipsami bananowymi i ziemniaczanymi i im dalej na południe tym bardziej kiwają głowami Pociągi się spóźniają, ale ich spóźnienia są regularne i podawane w rozkładach. W przeciwieństwie do pociągów, wszystkie podróże autobusem były punktualne. W każdym większym mieście należy sprawdzać czy działa Uber – jeśli działa jest z reguły najtańszy, a po drugie jest dobrym wyznacznikiem cen. W bankomatach SBI nie ma żadnych prowizji i jest ich na tyle dużo, że korzystaliśmy tylko z nich używając kart Revoluta. Internet z Airtel śmigał prawidłowo. Decyzja o zabraniu tylko bagażu podręcznego była strzałem w dziesiątkę, nie trzeba tłumaczyć oczywistych zalet. Przydatne aplikacje: Where is my train, SBI Finder. Koszty (4385 zł/ osoba): Loty WAW-KBP-DEL RT – 1290 zł 3 loty wewnętrzne – 633 zł Wiza – 325 zł Pociągi – 630 zł Autobusy, tuktuki i Uber – 239 zł Wstępy do atrakcji – 443 zł Ogrody herbaciane i dojazd do nich - 198 zł Noclegi (7 nocy): 154 zł Jedzenie i napoje: 310 zł Pamiątki: 53 zł Kijów: 110 zł Zaskoczyła mnie ta kwota. Myślałem, że całość wyjdzie sporo taniej. Jednak teraz wiem, że podróżując powoli i spędzając kilka dni w jednym miejscu można prawie nic nie wydawać, bo koszty noclegów i wyżywania są relatywnie niskie. Dzisiaj wiem, że nasza kwota wynika z intensywności oraz bogactwa naszego planu. Czy żałujemy takiej gonitwy? Absolutnie KONIEC | |
| Autor: | marcinsss [ 20 Wrz 2019 09:19 ] |
| Temat postu: | Re: Przy zapachu curry i palonych ciał |
Zacna relacja. Najlepszym komplementem niech będzie to, że po jej przeczytaniu prawie nabrałem ochoty, żeby tam ponownie jechać. Na szczęście: 1. Prawie. 2. Zaraz mi przeszło. W Indiach byłem zaledwie ok. 50 godzin, a wystarczyło, żebym nabrał takiej awersji, że nie mam zamiaru dawać im drugiej szansy. Przynajmniej w najbliższym czasie. Nasze wrażenia, po odwiedzeniu Taj Mahal świetnie wyraziła moja Najdroższa: "Perła w kupie gnoju." No, ale to takie moje przemyślenia. Najważniejsze, że Wam się podobało. Pisałem już, że relacja zacna? | |
| Autor: | Pietrucha [ 20 Wrz 2019 21:22 ] |
| Temat postu: | Re: Przy zapachu curry i palonych ciał |
Dzięki ☺️ marcinsss napisał(a): "Perła w kupie gnoju." Lepiej bym tego nie ujął ? chociaż zgaduję, że przez 50h byłeś w samych zatłoczonych miejscach, więc nie dziwne, że na brałeś negatywnego przekonania. marcinsss napisał(a): Najważniejsze, że Wam się podobało. Może to wynika z tego, że jeszcze mało świata widzieliśmy, aczkolwiek staram się pisać tak, żeby nie pominąć żadnych minusów, bo to ich brakuje w internecie. Na forum jest relacja z Ladakh i to tam koniecznie będę chciał kiedyś polecieć ☺️ | |
| Autor: | Anonymous [ 21 Wrz 2019 00:20 ] |
| Temat postu: | Re: Przy zapachu curry i palonych ciał |
Analizując wasze koszty 15 dniowego pobytu nie sposób nie zgodzić się z iście budżetowym wyjazdem. Kwota 310 zł czyli ok 5500 inr na życie i napoje to ok 350 inr dziennie. Osobiście jak byłem w tym roku na wiosnę to same moje skromne wydatki dzienne na życie oscylowały ok 1000 inr i wcale za tę kwotę nie pożyłem. Tak tak wiem ,że za 100 inr na ulicy można solidnie pojeść a za 300 w restauracji poszaleć. Już wiem, | |
| Autor: | marcinsss [ 21 Wrz 2019 07:37 ] |
| Temat postu: | Re: Przy zapachu curry i palonych ciał |
@Pietrucha No Ladakh to jest właśnie jedyne miejsce w Indiach, które jeszcze mnie ciągnie. Może dlatego, że (podobno) ma bardzo mało wspólnego z tym wszystkim, z czym kojarzą mi się Indie. | |
| Autor: | pbak [ 21 Wrz 2019 11:34 ] |
| Temat postu: | Re: Przy zapachu curry i palonych ciał |
Ladakh to stary, dobry Tybet, przypadkowo tylko w granicach Indii. Enviado desde mi moto g(7) power mediante Tapatalk | |
| Strona 1 z 1 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |