| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Palona kawa i kurz - Etiopia palona-kawa-i-kurz-etiopia,213,89752 | Strona 1 z 5 |
| Autor: | pestycyda [ 03 Mar 2016 01:34 ] |
| Temat postu: | Palona kawa i kurz - Etiopia |
Etiopia pachnie paloną kawą i kurzem. W każdej, nawet najmniejszej wioseczce, unosi się zapach kawy. Ceremonia parzenia może trwać nawet ponad godzinę. Tu wszystko robi się powoli i dostojnie - kobiety powoli rzucają ziarna kawy na patelnię, prażą je, płuczą naczynia nawet i trzy razy, zalewają, przelewają..."Smak potrzebuje czasu, a krótkie odwiedziny, to żadne odwiedziny" - oznajmiła nam pani, gdy próbowaliśmy ją delikatnie pospieszać, tłumacząc, że musimy szybko opuścić jej chatę, bo za parę minut odpływa ostatnia łódź.... A kurz? W Etiopii życie "dzieje się" wzdłuż drogi. Na poboczach siedzą starsi i obserwują "życie". Na poboczach gra się w piłkę, myje, pierze, plotkuje...A co najważniejsze - wzdłuż drogi cały czas maszerują ludzie. Nie wiem dokąd. Wiem tylko, że przy okazji wzbijają w powietrze mnóstwo kurzu i pyłu, który powoli opada na idących i nadaje powietrzu jedyny w swoim rodzaju aromat... Palona kawa i kurz to swoista mieszanka zapachowa - taka uspokajająca i podniecająca jednocześnie, ciepła i zagadkowa. I taka właśnie okazała się dla mnie Etiopia... Właściwie mieliśmy mnóstwo czasu, żeby odpowiednio przygotować się do tego wyjazdu. Bilety na styczeń 2016 udało się upolować w maju 2015 (Praga-Stambuł, Stambuł-Addis Abeba, 1495 zł, Turkish Airlines). Harmonogram przygotowań prezentował się następująco: Maj - o, super! Super! Jedziemy! Czerwiec - Super! Super! Mamy tyle czasu, że zdążymy wszystko świetnie zaplanować! Lipiec - O, super! Wakacje! Może gdzieś pojedźmy? Sierpień - no cóż, na Bałkanach było naprawdę niesamowicie. Wrzesień - Super, tyle czasu do Etiopii! Zdążymy ze wszystkim! Październik - O, jakie piękne zdjęcia z Etiopii są na sieci! To teraz sobie tak pooglądajmy, a później posprawdzamy, w jakich miejscach je robiono. Listopad - Ale fajnie, już niedługo tam będziemy! Grudzień - Może by tak coś zacząć planować? Styczeń - O. Styczeń :/ No, może nie do końca tak to wyglądało - przejrzeliśmy parę blogów, rozmawialiśmy z paroma osobami, które w Etiopii już były, jednak obraz, jaki zaczął nam się wyłaniać po tych historiach, nie był zbyt ciekawy. Gdzieś w okolicy grudnia zaczęła więc nam towarzyszyć myśl "czy na pewno dobrze zrobiliśmy, kupując bilety lotnicze akurat tam?". Nie chcę powielać stereotypów, więc nadmienię tu tylko, że zwłaszcza zaniepokoiła mnie informacja o wysokich cenach dla "białasów" i olbrzymich trudnościach z negocjowaniem (hm...no to faktycznie, idealne miejsce dla mnie Czas pobytu : 16.01.2016 - 28.01.2016 Waluta : Birr. 10 zł = ok. 54 birry Uczestnicy : Koleżanka Ala, kolega Marcin i ja. Ponieważ koleżanka kupowała bilety dużo później i nie udało się jej załapać na nasz lot, mieliśmy spotkać się dopiero w Addis. Niestety, ona przylatywała wcześniej, my dopiero o 1.00 w nocy - miała na nas czekać na lotnisku. Same loty minęły dosyć szybko i przyjemnie. Nie mam żadnych zdjęć kolan, ale mam chociaż to : ![]() Było smaczne Pewnie o tym wiecie, ale dla mnie to było jak objawienie Na lotnisku w Addis trzeba trochę odstać w kolejce po wizę (wiza na miesiąc - 50 dolarów). Podczas procedury trzeba też podać nazwę hotelu, w którym zamierzamy się zatrzymać. Na szczęście przed nami stała wycieczka Niemców i udało się nam sprytnie to podsłuchać Trochę przestaliśmy pani ufać i postanowiliśmy sami zorganizować sobie wyjazd do Mekele i uzyskać wszystkie informacje od obsługi hotelowej. I gdy je tak sobie uzyskiwaliśmy (ale trochę słabo nam szło I szliśmy jakimiś ciemnymi uliczkami, zakrętami, jacyś ludzie podchodzili, klimat nieziemski, nierealny. Potem pani kazała nam stanąć na ulicy i zatrzymała busik, wypchany do ostatniego centymetra pasażerami. I dokonała cudu - cała nasza piątka, a nawet i ona, zmieściła się w środku ![]() W końcu wysiadka i podprowadzono nas do autobusu, który stał po prostu przy ulicy (autobusu????!?? Mieliśmy jechać autem! :/ ![]() Jest nawet klimatyzacja ![]() I jedziemy. Widoki za okiem cudowne. ![]() ![]() Nie da się ukryć, że tak, jak Etiopczycy byli dla nas atrakcją, tak i my byliśmy dużą atrakcją dla naszych współpasażerów. ![]() Pierwszy dzień w Etiopii, więc wszystko było dla nas dziwne, inne, niezrozumiałe... ![]() Jechaliśmy przez cały czas z nosami przy szybach. Wszystko nas zadziwiało. ![]() ![]() Pierwszy szok ![]() ![]() ![]() Życie wzdłuż drogi ![]() ![]() Pierwszy postój na jedzenie i kawę. ![]() ![]() Jeszcze "nie czuliśmy" tego kraju. Jeszcze trochę obawialiśmy się wchodzić w interakcje (choć to, co zrobiliśmy, żeby dostać się do autobusu z lotniska, można nazwać mega-interakcją ![]() Sposób na przewożenie zwierząt. ![]() I pierwsza kawa ![]() C.D.N. | |
| Autor: | julk1 [ 03 Mar 2016 01:54 ] |
| Temat postu: | Re: Palona kawa i kurz - Etiopia |
Ciekawa relacja. Czekam na ciąg dalszy. | |
| Autor: | jakub.m [ 03 Mar 2016 02:22 ] |
| Temat postu: | Re: Palona kawa i kurz - Etiopia |
Gdyby nie emotikony w treści, to myslalbym, ze ta Pani was zaatakuje albo okradnie! Taki cykor ze mnie:D Czekam na wiecej, super relacja! | |
| Autor: | Maxima0909 [ 03 Mar 2016 18:20 ] |
| Temat postu: | Re: Palona kawa i kurz - Etiopia |
już śledzę temat | |
| Autor: | asiasz [ 03 Mar 2016 20:56 ] |
| Temat postu: | Re: Palona kawa i kurz - Etiopia |
Ale Was nosi! Już wiem, że będzie fajnie. | |
| Autor: | Zielona Góra [ 03 Mar 2016 21:06 ] |
| Temat postu: | Re: Palona kawa i kurz - Etiopia |
Świetnie napisane a opis przygotowań do podróży fenomenalny, takie to prawdziwe, skąd ja to znam ...? | |
| Autor: | michzak [ 03 Mar 2016 21:14 ] |
| Temat postu: | Re: Palona kawa i kurz - Etiopia |
Przejeżdżałem po liście nieprzeczytanych, nic nowego, nic nowego, o relacja z Etiopii... W sumie tam się nie wybieram i mnie to nie interesuję i zaczynam patrzeć dalej. Chwila... "pestycyda" hm... Kurczaki... Bałkany... Chyba kojarzę Zapinam pasy i jedziemy | |
| Autor: | igore [ 03 Mar 2016 22:26 ] |
| Temat postu: | Re: Palona kawa i kurz - Etiopia |
@pestycyda jak zawsze w formie. Czekam na ciąg dalszy, tym bardziej że Afryka kusi | |
| Autor: | marcino123 [ 03 Mar 2016 23:40 ] |
| Temat postu: | Re: Palona kawa i kurz - Etiopia |
wymiatasz jak zawsze od pierwszego wpisu ! | |
| Autor: | pestycyda [ 04 Mar 2016 20:52 ] |
| Temat postu: | Re: Palona kawa i kurz - Etiopia |
Bardzo dziękuję za sympatyczne słowa Jestem Wam jeszcze winna pewne wyjaśnienie. Przed wyjazdem zrobiliśmy sobie we trójkę (Marcin, Ala i ja) jedno spotkanie robocze, na którym zgodnie stwierdziliśmy, że dla każdego z nas miejscem w Etiopii, które absolutnie chcielibyśmy odwiedzić (właściwie to jeden z głównych powodów, dla których chcieliśmy tam pojechać), jest Kotlina Danakilska. Najcieplejsze miejsce na ziemi, położone przy granicy z Erytreą i Dżibutii (a także częściowo w tych państwach), zamieszkałe przez plemiona Afarów. Co tam jest takiego ciekawego, że aż tak nas ciągnęło? Pustynia solna, Dallol (wulkan, w którego kraterze znajdują się gorące źródła z siarką i żelazem. Kolory i widoki - nieziemskie) oraz wulkan Erta Ale. No i fakt, że Bear Grylls określił to miejsce jako "najbardziej niegościnne na ziemi" Jest to faktycznie dosyć ryzykowne - bliskość granicy z Erytreą powoduje, że zdarzają się napady, zabójstwa i porwania turystów, Afarowie są określani mianem co najmniej "niegościnnych" (podobno jeszcze do połowy XX wieku najpierw obcinali wkraczającym na ich teren mężczyznom, hmmm, atrybuty płci, a dopiero później pytali, po co przybyli :/ Dodatkowo przewertowaliśmy oferty polskich agencji specjalizujących się w organizowaniu wypraw do Etiopii i wszędzie stało jak byk : wyprawy do Danakil zawieszone do odwołania :/ I choć serce aż się rwało, żeby tam pojechać, rozum starał się w tym przypadku wygrać. Kończąc spotkanie robocze, popatrzyliśmy więc sobie głęboko w oczy i złożyliśmy bardzo poważną obietnicę : "Ponieważ znamy swoje możliwości i podatność na różne, czasem dosyć głupkowate pomysły, obiecajmy sobie, że tym razem nie damy się złamać. I na pewno na miejscu wszyscy będą nam mówić, że spokojnie i bezpiecznie można tam pojechać z akurat ich agencją - wiadomo, każdy chce zarobić - tym razem nie zareagujemy automatycznie i nie zrobimy nic nieprzemyślanego. Czyli, po prostu, obiecajmy sobie, że odpuścimy Danakil". Złożyliśmy tę obietnicę z bólem serca (trochę, ale niewiele, pocieszył nas fakt, że te wyprawy są dosyć drogie ![]() Obietnice obietnicami, ale jakoś niedługo przed wyjazdem powstał pomysł, że, no w porządku, Danakil odpuszczamy, ale przecież możemy sobie pojechać do Mekele (miasto z którego najłatwiej zorganizować wyjazd do Kotliny Danakilskiej) i tam sobie tak trochę pochodzić ![]() I to był właśnie powód, dla którego zdecydowaliśmy się na to, aby natychmiast po przylocie poszukać transportu do Mekele ![]() ![]() Publiczny transport w Etiopii zasługuje właściwie na osobnego posta. Jest to doznanie wyjątkowo silne, głębokie i zostające w człowieku na długo ![]() Widoki za oknem dalej cudowne. ![]() Podróż do Mekele nauczyła nas jednego, ale była to bardzo cenna umiejętność, którą później często wykorzystywaliśmy ![]() ![]() Byliśmy w Etiopii w porze suchej i takie widoki zdarzały się dosyć często. Wyschnięte koryto rzeki. ![]() ![]() ![]() Do Mekele mieliśmy dojechać wieczorem i nie mogliśmy się już tego momentu doczekać. W podróży byliśmy od dwóch dni (dojazd do Pragi, dwa loty i autobus) i trochę to nam dało w kość. Jednak, nie wiem dlaczego, coś mnie tknęło i w okolicach późnego południa, w moim podróżnym notesie zapisałam takie zdanie : "Mówili, że na wieczór będziemy w Mekele, ale coś mi to nie wygląda" ![]() Tknięta przeczuciem, zapytałam o to pana siedzącego za nami, który rozmawiał z nami po angielsku. "Tak, tak" - potwierdził. - "W Mekele będziemy wieczorem. Ale jutro"............... ![]() I tak oto dowiedzieliśmy się kolejnej prawdy o publicznym transporcie w Etiopii. W każde miejsce, w zależności od odległości, jedzie się dzień. Albo dwa ![]() ![]() I faktycznie, nagle autobus zatrzymał się w jakiejś miejscowości na dworcu autobusowym, współpasażerowie momentalnie się gdzieś rozpierzchli, a pan kierowca powiedział nam, że teraz musimy sobie znaleźć jakiś nocleg, a jutro mamy być w tym samym miejscu o 11.00. To nas trochę ucieszyło, bo dawało nadzieję na to, że wreszcie się porządnie wyśpimy Nocleg udało nam się znaleźć po jakiejś godzinie. Nie było źle - jeden pokój z dwoma łóżkami (nowo poznani koledzy z Polski posiadali karimaty, więc uznaliśmy, że jakoś się zmieścimy w pięć osób) - 300 birrów za całość. ![]() To nasz hotelik. Jak się wpatrzycie, zobaczycie łazienkę ![]() A to widok z naszego, nie wiem, tarasiku? C.D.N. | |
| Autor: | pestycyda [ 06 Mar 2016 20:44 ] |
| Temat postu: | Re: Palona kawa i kurz - Etiopia |
Poranek był ciężki, nawet bardzo. Cały czas odczuwaliśmy skutki niedospania z ostatnich dni, poza tym, no cóż, jednak wieczorem trochę pieniędzy udało się nam zostawić panu w barze Na dworcu stawiliśmy się już przed 5.00, czyli przed 11.00, w dodatku i tak była zmiana czasu w stosunku do polskiego - kręćka można z tym dostać Transport publiczny w Etiopii jest, hm..., bardzo specyficzny ![]() Powiem szczerze - nasi współpasażerowie i kierowcy chyba zapałali do nas jakąś sympatią (pewnie sobie wmawiam ![]() W ogóle mam wrażenie, że nasz autobus jakoś nas "zaadoptował" ![]() Jakoś po 6.00 ruszyliśmy w dalszą drogę. Jeszcze wczoraj myśleliśmy, że noc spędzimy w Mekele. A to, co się okazało (nocleg w miejscu, którego nazwy nawet nie znam), uświadomiło nam, że chyba trzeba trochę zmienić podejście - nie porównywać z "naszą" kulturą, nie oczekiwać i nie planować. Czyli "dać na luz" i brać, co życie przyniesie ![]() A życie przyniosło niesamowite obrazy za oknem... ![]() ![]() ![]() Jest jakaś niesamowita mądrość w podejściu Etiopczyków do życia. Jakiś taki spokój i radość z tego, co jest, z tego, co się ma (a ma się, w porównaniu do Europejczyków, naprawdę niewiele...) I w którymś momencie zrobiło się mi naprawdę głupio. Przyjeżdżam z innego kraju, wsiadam do miejscowego autobusu i oczekuję, że wszystko będzie "jak w domu"? Albo, że mi się należy? Miejscowi cierpliwie czekają i dostosowują się do obowiązujących zasad, więc dlaczego ja mam się denerwować, że coś nie działa "po mojej myśli"? Nie po to pojechałam tak daleko, żeby było jak w Polsce i żeby dostawać to, do czego przywykłam. I wiecie co? Takie podejście naprawdę nam pomogło. Do tego stopnia, że nawet nie spytaliśmy, o której będziemy w Mekele. Będziemy, jak będziemy. Np. za dwa dni ![]() Postój na posiłek : ![]() ![]() I pierwsze miejscowe danie. Spaghetti. Na osławioną injerę jeszcze się nie skusiliśmy ![]() Naprawdę, cały czas jechaliśmy z nosa przy szybach, nie chcąc stracić nic z tych cudownych widoków. Współpasażerowie polubili nas jeszcze bardziej (albo uznali, że już zupełnie jesteśmy chorzy psychicznie ![]() Myślę, że byliby w stanie zaakceptować nasze dziwne zachowanie, gdyby nie fakt, że kolega Marcin się uparł i poszedł też umyć szybę kierowcy ![]() ![]() ![]() Krajobraz za oknem zmieniał się co chwilę. Właściwie to skakaliśmy z jednego boku autobusu na drugi (ugruntowując opinię o nas w oczach współpasażerów ![]() ![]() ![]() To jest wnętrze naszego autobusu po tym, jak dużo ludzi zostało w miejscowości o nieznanej nazwie (teraz mamy naprawdę super luz ![]() Pojemniki na wodę... I proszę bardzo, jak się już wewnętrznie pogodziliśmy z faktem, że będziemy brać, co los przyniesie, to okazało się, że ta filozofia przynosi niesamowite efekty ![]() ![]() C.D.N. | |
| Autor: | Wojtas_88 [ 07 Mar 2016 19:22 ] |
| Temat postu: | Re: Palona kawa i kurz - Etiopia |
Wow wow wow!! Nastepna genialna relacja z Etiopii. Z niecierpliwoscia czekam na ciag dalszy. Trzeba bedzie pomyslec czy nie uwzglednic Etiopii w planach na 2017 | |
| Autor: | Antia [ 07 Mar 2016 20:09 ] |
| Temat postu: | Re: Palona kawa i kurz - Etiopia |
dokaldnie tez o tym pomyslalam | |
| Autor: | pestycyda [ 10 Mar 2016 23:05 ] |
| Temat postu: | Re: Palona kawa i kurz - Etiopia |
@Antia, @Wojtas_88 - nie ma co myśleć, trzeba pojechać! Niesamowity kraj Mekele. Stolica regionu Tigraj. Duże, cały czas rozwijające się miasto. A przy okazji - pierwsze miejsce, w którym mieliśmy wreszcie "doświadczyć" Etiopii, nie tylko podziwiać z poziomu autobusowej podróży i, wprawdzie przepięknych, ale tylko migających za szybą krajobrazów. Trochę smutno i trochę nieswojo było pożegnać się ze współpasażerami - od teraz, bez ich kojącej opieki, zdani byliśmy tylko na własne siły ![]() Najważniejsze wyzwanie - znalezienie hotelu. To akurat było bardzo proste - dworzec autobusowy znajdował się zaraz przy ulicy pełnej takich przybytków. Weszliśmy do pierwszego, który wydawał nam się na oko niezbyt drogi. Pokoje są, cena też atrakcyjna - bierzemy! Podobno jednak podróże kształcą 1. Etiopia jest bardzo konserwatywnym krajem, a większość Etiopczyków to członkowie Etiopskiego Kościoła Ortodoksyjnego. Jak się to ma do hoteli? Otóż, jak się okazało, ma się, i to bardzo Wydaje mi się, że to obostrzenie nie działa w luksusowych hotelach, ale pewności nie mam - nie sypiam w takich ![]() 2. Przed wyjazdem ktoś mi poradził - zawsze przed wynajęciem idź obejrzeć pokój. I owszem, trzymaliśmy się tej zasady cały czas. Jednak ten ktoś nie powiedział o najważniejszej sprawie - oprócz obejrzenia SPRAWDŹ łazienkę (a dokładniej : odkręć kran prysznica - jeśli jest, oczywiście Później zawsze pamiętaliśmy o zasadzie "kranowej", ale, no cóż, i tak nie zawsze się sprawdzała (początkowo pytaliśmy : czy jest ciepła woda? Później cieszyliśmy się, jeśli była w określonych godzinach. Jeszcze później sama obecność zimnej wody powodowała, że hotel uznawaliśmy za "luksusowy". Na samy końcu - no cóż, woda w wiadrze też jest ok, grunt, żeby była jakakolwiek ![]() Etiopskie rusztowania. Po rozlokowaniu się w pokojach, ruszyliśmy do miasta. Koledzy z Polski chcieli jak najszybciej pojechać do Aksum, więc wyruszyli na poszukiwania dworca autobusowego, zbadać połączenia (w Mekele są dwa dworce i z każdego z nich odjeżdżają autobusy w inne strony). My mieliśmy trochę inne priorytety ![]() Etiopskie birry. Za 100 dolarów dostawało się prawie 2200 birrów. Grube pliki pieniędzy, trudne do wciśnięcia gdziekolwiek. ![]() I tak, nasza pierwsza injera! ![]() I nadszedł czas zemsty! Dwie ogromne injery (przepraszam! Jedna injera oraz zupa z fasoli ![]() Mieliśmy za to bardzo miłego towarzysza nad stolikiem. Koliber. Chyba I teraz nie wiem, jak to ująć, bo przecież przyjechaliśmy do Mekele się tylko zrelaksować, ale nasze przeznaczenie jakoś nas dogoniło ![]() Z zewnątrz agencja nie wyglądała może imponująco. Natomiast w środku - pełen profesjonalizm. Przemiła pani, posługująca się płynnie językiem angielskim, a na ścianie powieszone rekomendacje uczestników wypraw. I coś, co nas szczególnie ucieszyło - pełna zachwytów rekomendacja napisana po polsku, z budzącym duże nadzieje P.S. Ceny da się negocjować ![]() ![]() Trafiliśmy na pochód kobiet. Pewnie związany w jakiś sposób z Timkatem, ale w jaki? Nie mam pojęcia ![]() Zaczęliśmy zagłębiać się w miasto. Zaczynaliśmy coraz bardziej lubić Etiopczyków. Wszyscy się do nas uśmiechali, machali, w powietrzu było czuć życzliwość, spokój i ciepło. ![]() Ta reklama, ustawiona w takim miejscu, niesamowicie mnie rozczuliła. ![]() Dodatkowo odkryliśmy miejsce, które stało się naszym ulubionym ![]() ![]() Taki sok, świeżo robiony z mango, ananasów, awokado... - 15 birrów. Bardzo gęsty, na końcu trzeba go jeść łyżeczką. Przepyszny - do końca wyjazdu stał się naszą główną potrawą (w odróżnieniu od injery I teraz mam trochę dylemat, bo nie chciałabym uprawiać jakichś pseudofilozoficznych wywodów. A z drugiej strony chcę ten temat poruszyć. Przed wyjazdem długo zastanawiałam się, co zrobić. Etiopia jest ubogim krajem i bardzo chciałam coś zawieźć, szczególnie dla dzieci. Jednak, przynajmniej dla mnie, nie jest to takie proste. Bo jak to zrobić, żeby nie być protekcjonalnym? Żeby nie dawać w sposób uwłaczający i równocześnie nie przyzwyczajać dzieci do faktu, że "biały" daje (temat poruszany w wielu miejscach - najgorszą formą pomocy jest przyzwyczajanie do "dawania"). Poza tym, jak to zrobić? Iść ulicą i wyciągać rękę raz na prawo, raz na lewo i napawać się swoją dobrocią? Obrzydliwe:/ I w końcu wymyśliłam - wezmę coś, co pozwoli mi nawiązać z dziećmi interakcję, pobawić się z nimi. A jak już będzie nawiązana nić porozumienia, to łatwiej będzie stworzyć sytuację, w której "obdarowanie" nie będzie protekcjonalne. I wiecie co myślę? Te rzeczy, które zabrałam do Etiopii z myślą o dzieciach, w efekcie dały chyba tak naprawdę więcej mi, niż im:) I bardzo mnie to cieszy:) ![]() Bańki mydlane zawsze się sprawdzają. I balony. Pod warunkiem, że nie są rzucone łaskawie w tłum, tylko stanowią pretekst do zabawy. A i tak chyba najlepiej bawiłam się ja:) ![]() I rzecz, która mnie niesamowicie poruszała, to fakt, że gdy trzeba było już iść (zawsze za wcześnie:) , zostawiałam aparacik do baniek grupie dzieci, próbując im tłumaczyć na migi, że jest dla nich wszystkich, do wspólnej zabawy. I nigdy się nie zdarzyło, żeby któreś wyrwało aparat i odbiegło w swoją stronę. Zazwyczaj zabawkę przejmowało jedno ze starszych dzieci i dawało do dmuchania wszystkim po kolei. Pilnując, czy aby na pewno jest sprawiedliwie i po równo... ![]() Wieczór spędziliśmy na pożegnaniu z kolegami z Polski. Oni jutro do Aksum, a my tam, gdzie nas doprowadziło przeznaczenie C.D.N. | |
| Autor: | pestycyda [ 13 Mar 2016 19:37 ] |
| Temat postu: | Re: Palona kawa i kurz - Etiopia |
Kolejnego poranka przepakowaliśmy się do małych plecaków (duże, na czas wycieczki, mogliśmy pozostawić w agencji) i wyruszyliśmy na poszukiwanie śniadania. Chyba nie znam nikogo, z wyjątkiem miejscowych, kto naprawdę polubiłby injerę. Tzn., gdy nie ma nic innego, da się ją oczywiście zjeść, na szczęście w Etiopii jest jeszcze jedna potrawa dostępna prawie wszędzie - jajka. ![]() Najczęściej smażone, z różnymi dodatkami. W charakterze sztućców - oczywiście pieczywo. Od tej pory jajecznica stanowiła podstawę naszego wyżywienia w Etiopii (oczywiście oprócz soków:) Bardzo smaczne. Trzy porcje + trzy herbaty - 75 birrów. Pod agencją zjawiliśmy się po 9.00 rano (powoli zaczęliśmy przejmować podejście Etiopczyków, więc słowa "wyjazd między 9.00 a 10.00" potraktowaliśmy tak, jak trzeba - czyli z dużym luzem W końcu (tak, tak, papierosa musiałam zgasić w połowie ![]() ![]() Panorama Mekele. To naprawdę olbrzymie miasto. Gdzieś majaczy baza wojskowa. ![]() Most widziany niestety tylko podczas jazdy ![]() Życie wzdłuż drogi cd. ![]() Po drodze zatrzymaliśmy się w małym miasteczku na kawie - prezencie od pana kierowcy, który ustawił dla nas małe stołeczki pod drzewem i gdzieś poszedł ![]() Trochę głupio nam było pytać kierowcę o bezpieczeństwo, nie chcieliśmy go urazić. Poza tym, i tak nie było kogo, bo sobie gdzieś poszedł ![]() ![]() Etiopczycy są pięknymi ludźmi - zwłaszcza kobiety. Mają bardzo harmonijną budowę ciała, chodzą dumnie wyprostowane, a z całej ich postawy bije godność. A ich fryzury? Niesamowite! (akurat na tym zdjęciu nie widać, natomiast ilość i różnorodność splotów i podpięć robi wrażenie). ![]() Pan wrócił, jedziemy dalej ![]() Teraz do Danakil prowadzi nowa droga. Została niedawno ukończona i znacznie ułatwia dotarcie w te tereny. Podobno wcześniej podróżowanie do Depresji Danakilskiej było zmorą wszystkich turystów - jechało się strasznie powoli i bardzo długo, po kamieniach, usypiskach...Teraz już nie ma tego problemu. ![]() ![]() Po drodze kolejny postój na podziwianie widoków. Zdjęcia tego nie oddają, ale będąc tam, muszę się zgodzić z przypuszczeniami, że to właśnie w Etiopii był mityczny Eden ![]() ![]() Im bliżej do granicy, tym kolor skóry ciemniejszy. ![]() Tym mniej żyzna ziemia i jeszcze trudniejsze warunki życia. I nagle zdarzyło się coś bardzo zaskakującego, coś, co do tej pory widziałam tylko na filmach. W dodatku sensacyjnych ![]() No, teraz to już poczuliśmy się trochę bezpieczniej Gdy wszystkie auta zatrzymały się w szeregu na postoju "toaletowym", podszedł do nas mężczyzna i w pięknym angielskim przedstawił się, jako nasz przewodnik i osoba dbająca o bezpieczeństwo. Tak, teraz to już zupełnie zaczęło się nam to podobać - wreszcie znowu ktoś, kto się nami opiekuje i mówi, co mamy robić. Uff, coś, co lubimy ![]() Gdzieś w tym miejscu znajdowała się granica z terenem Afarów. Rozciągnięty wzdłuż drogi sznur, trzymany po dwóch stronach przez uzbrojonych mężczyzn. Jadący w pierwszym aucie przewodnik nawet nie wysiadł z pojazdu. Powiedział tylko parę słów przez uchylone okno i "granica", jak i broń, zostały opuszczone. To też nas bardzo ucieszyło - widać było, że przewodnik jest tu nie pierwszy raz i wie, co robi. ![]() ![]() Wioski Afarów przy drodze. ![]() Niektóre bardzo małe, zaledwie kilka domów. ![]() Widać jednak było, że jest to region dużo biedniejszy, od widzianych przez nas wcześniej. ![]() Program wycieczki obejmował obiad, na który zjechaliśmy do jednej z afarskich wiosek. Widać było, że akurat ta wioska karmi wycieczki ze wszystkich stron kraju. Nie wiem - czy na podstawie jakiejś wewnętrznej umowy, a może "starsi" wioski znają kogo trzeba? Trudno powiedzieć. W każdym razie, dzięki temu, wioska, a przynajmniej ci, którzy zajmowali się bezpośrednią obsługą turystów, mogli zarobić, więc i sama wioska była bogatsza. ![]() ![]() Dla mnie jednak dziwnie wygląda to połączenie zachodniej turystyki z prawdziwym życiem. ![]() Tu mogliśmy też poznać pozostałych członków naszej wycieczki. Okazało się, że agencje doskonale ze sobą współpracują i mają to świetnie zorganizowane. Otóż, auta, które się połączyły, były z różnych agencji i, w zależności od wybranej opcji, na różnych etapach wycieczki. Niektórzy już byli na wulkanie Erta Ale, inni - dopiero zaczynali wyprawę. A tacy jak my, dołączyli tylko na tę część - pustynia solna i Dallol. ![]() I, po raz kolejny, się okazało, że w moim przypadku warto "płynąć z losem" ![]() A na środku wioski - taka oto pamiątka. ![]() W wiosce spędziliśmy trochę za dużo czasu. Tu nawet palenie nie pomagało ![]() Wreszcie jedziemy dalej. Jeszcze tylko toaleta. ![]() Krajobraz coraz bardziej surowy... I dojechaliśmy. Najdroższy hotel świata : ![]() ("Spałam w hotelu pięciogwiazdkowym". "A ja w tysiącgwiazdkowym" ![]() Wioska, niedaleko której był nasz...hm...obóz? ![]() ![]() Nie dane nam było jednak nacieszyć się tym miejscem. Szybko wpakowano nas ponownie do aut i ruszyliśmy, jak powiedział pan przewodnik, do wioski militarnej. ![]() Jedno z nielicznych zdjęć, które udało się nam zrobić, nim zostaliśmy pouczeni, że "tu nie wolno fotografować". ![]() A to militarna kantyna, w której, według wskazań przewodnika, mieliśmy się zrelaksować (nawet dobrze nam szło ![]() Na horyzoncie solna pustynia. ![]() ![]() Doskonale rozumiem, dlaczego to miejsce określa się mianem "najbardziej niegościnnego miejsca na ziemi". ![]() To rodzaj złudzenia wzrokowego. Góra odbija się w soli, stwarzając wrażenie, że jest tam woda, a ona sama ma całkowicie obły kształt. ![]() I słona pustynia. Miejsce wydobywania soli. Zupełnie zabrało mi oddech...Nie wierzyłam, że tam będę... ![]() Ogromna, magiczna przestrzeń... ![]() Afarowie kruszą słoną skorupę na prostokątne kawałki. Takie solne prostokąty są później sprzedawane handlarzom soli, którzy transportują je dalej. O ile się nie mylę, na miejscu wydobycia jeden kawałek kosztuje 4 birry...Handlarze po przewiezieniu sprzedają je kolejnym za 12 birrów. W końcu sól trafia do miast - tam cena może skoczyć nawet trzykrotnie. ![]() Karawana idzie do miejsca docelowego dwa dni. Następne dwa wraca, ładuje towar i wszystko zaczyna się od nowa. ![]() ![]() Jest to niezmiernie ciężka praca - zarówno dla ludzi, jak i dla zwierząt. I stanąć na wprost takiej karawany, to olbrzymie przeżycie. I tak, bardzo chciałam tam pojechać. Ale...Coś w środku strasznie gniotło, po prostu...Ta świadomość, że karawany z solą to jedna z atrakcji Danakil i po to się tu przyjeżdża, i płaci się za to dosyć dużo, i to jest ok. Ale kto na tym zarabia? Bo chyba nie ci, których katorżnicza praca jest główną atrakcją tego miejsca.... ![]() ![]() Widzicie płytki soli? ![]() ![]() ![]() ![]() A to nasi ochroniarze. Zdjęcie robione "z biodra". Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, czy życzą sobie robienia zdjęć. Później okazało się, że nie tylko sobie życzą, ale wręcz mają aspiracje modelek ![]() C.D.N. P.S. Jeszcze nigdy nie czułam aż takiej złości z bezsilności, że zdjęcia nigdy nie oddają do końca uroku i klimatu miejsc. Nie oddają zapachów, dźwięków, czyli wszystkiego tego, co składa się na cały obraz. To miejsce, ta chwila była wyjątkowa...Musicie uwierzyć... | |
| Autor: | ewaolivka [ 13 Mar 2016 20:52 ] |
| Temat postu: | Re: Palona kawa i kurz - Etiopia |
Rewelacyjna powieść o egzotycznym kraju! Zdjęcia i tekst super! W realu dla mnie nie do zrobienia, niestety, więc choć tak "pozwiedzam" | |
| Autor: | olajaw [ 13 Mar 2016 21:02 ] |
| Temat postu: | Re: Palona kawa i kurz - Etiopia |
Niesamowite miejsca! Zdjęcia są naprawdę niezwykłe, a tekst jak zwykle.. najwyższych lotów PS. A już miałam się dopominać o kolejną część relacji | |
| Autor: | pestycyda [ 14 Mar 2016 00:29 ] |
| Temat postu: | Re: Palona kawa i kurz - Etiopia |
@olajaw, @ewaolivka - bardzo Wam dziękuję za miłe słowa i naprawdę, naprawdę polecam Etiopię! Najlepiej szybko kupić bilet, nie zastanawiać się za bardzo i nie oczekiwać | |
| Autor: | Japonka76 [ 14 Mar 2016 16:20 ] |
| Temat postu: | Re: Palona kawa i kurz - Etiopia |
O kurcze @pestycyda popłakałam się, jak czytałam Twoją relację Wisisz mi paczkę chusteczek. | |
| Autor: | Kara [ 14 Mar 2016 20:37 ] |
| Temat postu: | Re: Palona kawa i kurz - Etiopia |
Ja nie doszłam do etapu chusteczek, ale musiałam podtrzymywać opadającą dolną szczękę. @pestycyda masz magiczne pióro, godną pozazdroszczenia wrażliwość, a do tego jesteś babką z jajami. Jak Ty to robisz? (Nie)Cierpliwie | |
| Strona 1 z 5 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |