| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Od "Miss Saigon" do "One night in Bangkok" od-miss-saigon-do-one-night-in-bangkok,215,62184 | Strona 2 z 2 |
| Autor: | kevin [ 09 Sty 2015 11:39 ] |
| Temat postu: | Re: Od "Miss Saigon" do "One night in Bangkok" |
21.11.2014 Bangkok Ostatni dzień w Azji to dalsze zwiedzanie Bangkoku. Na początku cieszyłem się, że mamy wylot o 2:00 następnego dnia, ale później to jednak nie było takie fajne chodzić w upale cały dzień, a potem wieczorem na lotnisko już bez prysznica Widok z dachu hotelu na Wireless Road, w tle Central Embassy Zaczynamy zwiedzanie ponownie od przejazdu wodną taksówką w okolice Golden Mountain. I po wyjściu jeden z tutktukowców mówi, że dopiero tam można iść po 12, bo jest buddyjskie święto… ok – ściema nr 1. Idziemy w kierunku pałacu i w parku nieopodal zaczepia nas kolejny gość, który też twierdzi, że pałac teraz jest dostępny tylko dla miejscowych i mamy przyjść po 12. Ściema nr 2. Tylko nie rozumiałem po co, tak dla sportu? Bo rozumiem, gdyby potem zaraz nam jakiś tuk tuk zaoferował w zamian wycieczkę po mieście, ale nic takiego nie nastąpiło. Zresztą jak już się podejdzie do bramy Grand Royal Palace to słychać co chwilę komunikaty w stylu: „Proszę nie wierzyć nikomu, kto mówi, że pałac jest zamknięty lub trzeba przyjść później”. Miłościwie panujący król Rama IX – od 1946 roku! Cała ulica z takimi sklepami Mapy w centrum ułatwiają orientację Sam pałac to taka pozycja obowiązkowa w Bangkoku, ale drugi raz bym tam nie poszedł. Może to już przesyt w ilości zobaczonych buddyjskich świątyń? Tanio nie jest (500 bahtów), tłumy ludzi, a najbardziej hałaśliwi są Azjaci (tabliczki z prośbą o ciszę są ignorowane). Należy pamiętać o odpowiednim ubiorze: krótkie spodenki i odkryte ramiona nie przejdą. Oprócz budynków samego pałacu w środku kompleksu jest też świątynia Wat Phra Kaew z figurką Szmaragdowego Buddy (o wysokości 45cm, która w rzeczywistości jest jadeitowa). Wielki Pałac Królewski Wielki Pałac Królewski Wielki Pałac Królewski Wat Phra Kaew – świątynia Szmaragdowego Buddy Po wyjściu z pałacu jedno drobne spięcie. Przeszliśmy może 100m i widzę, że pod murem stoi miejscowy, który rozmawia z dwiema turystkami i pokazuje na zegarek – więc wiadomo, co im mówi… Podszedłem do nich i mówię: „Nie wierzcie w to, co mówi, pałac jest otwarty, właśnie stamtąd wracamy”. Bardzo się to nie spodobało miejscowemu, który zaczął się na mnie wydzierać, że to „not your business” i coś tam jeszcze, nie wdawałem się w dyskusję, po prostu odwróciłem się na pięcie i odszedłem. Zamiast tak stać, mogliby lać tych wszystkich cwaniaczków pod pałacem… Następnie udaliśmy się do położonej obok świątyni Wat Pho (100 bahtów). Słynnej z posągu Leżącego Buddy (15m wysokości, 43m długości). Obok jest też 108 skarbonek, do każdej z nich należy wrzucić monetę (oczywiście można takie kupić na miejscu chyba za 20 bahtów) – to podobno na szczęście. Nie wiem, nie korzystaliśmy Wat Pho Wat Pho – w całej rozciągłości Wat Pho – duże stopy To też w Wat Pho Potem weszliśmy jeszcze raz na Golden Mountain i udaliśmy się na Khao San, celem zakupu jakichś pamiątek. Nie powiem, żeby było tam dużo ciekawych rzeczy, raczej w większości taki standardowy kicz. Ja byłem zadowolony z ładnego, ręcznie robionego magnesu z tuk tukiem Khao San Road Ekstrawagancja na Khao San Magnes na pamiątkę Udaliśmy się jeszcze tylko na podobno słynne pad Thai w restauracji Thip Samai. Przepraszam, ono jest nawet „legendarne”. Nie wiem, mnie tyłka nie urwało, że się tak potocznie wyrażę Teraz już tylko powrót do hotelu po bagaże i przejazd taksówką na główne lotnisko Suvarnabhumi. Pierwszy zatrzymany taksówkarz rzucił ceną 500 bahtów (a wcale nie pytałem za ile), więc od razu zamknąłem drzwi (słysząc jeszcze: „a ile dasz?”. A skąd ja mam wiedzieć ile powinno być?). Zaraz za nim zatrzymał się drugi, który jechał już na taksometr. Przez pierwsze pół godziny wpakowaliśmy się w straszny korek – nie wiem czy przejechaliśmy w tym czasie kilometr. Ale jak już wskoczyliśmy na autostradę to było w porządku. Trasa wyszła razem z opłatą za autostradę niecałe 250 bahtów, czyli połowę mniej niż zażyczył sobie pierwszy taksówkarz… 22.11.2014 Bangkok – Abu Zabi - Berlin Tu już bez większych rewelacji. Bezproblemowy powrót do domu, najpierw Etihadem do Abu Zabi (Boeing 777-3FXER), a potem Air Berlin do Berlina Tegel (Airbus 330-223). W Berlinie jesteśmy przed 13, ale chyba z godzinę czekamy na bagaż (nasz był chyba na samym końcu). Do odjazdu Polskiego Busa o 18:50 mamy jeszcze sporo czasu. Pojechaliśmy więc pod Bramę Brandenburską i przeszliśmy aż do Alexanderplatz (z przerwą na kawę w McD 23.11.2014 Katowice - Dom Po 2:00 przyjechaliśmy na dworzec w Katowicach, gdzie czekał już na nas własny transport do domu. Dziękuję za uwagę. Koniec podróży | |
| Autor: | kevin [ 09 Sty 2015 17:33 ] |
| Temat postu: | Re: Od "Miss Saigon" do "One night in Bangkok" |
To jeszcze moje krótkie podsumowanie odwiedzonych miejsc. Wietnam Ho Chi Minh: - Muzeum Pozostałosci Wojennych (15000 dongów) - Pałac Niepodległości (30000 dongów) - „Foodie tour” z XO Tours - $72, warta każdego centa Tunele Cu Chi. Transport lokalnymi autobusami: 26000 dongów, wstęp: 90000 dongów Trzydniowa wycieczka „Delta Mekongu + trasnport do Phnom Penh” w Handspan - $298. 2 noclegi w dobrych hotelach ze śniadaniem, 2 lunche, wycieczka rowerowa (wizyta u wietnamskiej rodziny), wycieczka łodzią (wizyta w cegielni), targ pływający, manufaktura makaronu ryżowego, Sa Dec, Can Tho, Chau Doc, transport rzeką do Kambodży (Phnom Penh) Kambodża Phnom Penh - Pałac Królewski ($6) - masaż stóp w Seeing Hands ($7) - Killing Fields – bilet z audioprzewodnikiem $3 (dojazd tuk tukiem: $20, ale pewnie i za $15 się da) - więzienie Tuol Sleng - wycieczka rowerowa Wyspy Mekongu z Grasshopper Adventures ($39 – w cenie lunch, owoce, napoje) Siem Reap - Angkor: $20 jednodniowy bilet i $20 za obwożenie tuk tukiem (wliczone ekstra $5 za wschód) - rybne SPA - $2 za 20 minut (+piwo gratis) Tajlandia Krabi (Ao Nang) - wycieczka na Phi Phi (plażowanie, pływanie, snorkeling) – 1500 bahtów Bangkok - Wielki Pałac Królewski: 500 bahtów - Wat Pho: 100 bahtów - Wat Saket (Złota Góra) - Wat Traimit (20 bahtów za zobaczenie Złotego Buddy) - Chinatown - Khao San Road i okolice - od groma centrów handlowych - jeszcze jakieś świątynie po drodze (w Bangkoku jest ich mnóstwo) Poza tym w każdym miejscu można dodać: włóczenie się Wiadomo, że to był taki tylko delikatny przegląd każdego z krajów. W Wietnamie zobaczyliśmy tylko Ho Chi Minh i samo południe, więc tam jeszcze sporo do zobaczenia. Jeśli chodzi o Kambodżę to Phnom Penh i Siem Reap mi wystarczy, niekoniecznie musiałbym tu wracać. Nie znaczy, że mi się nie podobało – po prostu niekoniecznie lubię wracać w te same miejsca, szczególnie jeśli są tak daleko – tyle na świecie do zobaczenia Pierwszy pobyt w Azji uważam za bardzo udany | |
| Autor: | Andi [ 09 Sty 2015 17:54 ] |
| Temat postu: | Re: Od "Miss Saigon" do "One night in Bangkok" |
kevin napisał(a): Na początku cieszyłem się, że mamy wylot o 2:00 następnego dnia, ale później to jednak nie było takie fajne chodzić w upale cały dzień, a potem wieczorem na lotnisko już bez prysznica Z tego co się orientuję to na lotnisku BKK jest dostęp do prysznica | |
| Autor: | kevin [ 09 Sty 2015 17:58 ] |
| Temat postu: | Re: Od "Miss Saigon" do "One night in Bangkok" |
Chodziłem trochę po BKK, ale jakoś nie zauważyłem prysznica - przynajmniej darmowego | |
| Autor: | Andi [ 09 Sty 2015 18:12 ] |
| Temat postu: | Re: Od "Miss Saigon" do "One night in Bangkok" |
Nie no darmowego to nie, ale płacąc "pare groszy" można skorzystać- zawsze jakaś alternatywa | |
| Autor: | kevin [ 12 Sty 2015 15:27 ] |
| Temat postu: | Re: Od "Miss Saigon" do "One night in Bangkok" |
I na koniec jeszcze moje subiektywne podsumowanie „naj” Najsmaczniejsze jedzenie: przegrzebki (z orzechami i sosem chili i pewnie jeszcze z czymś) w Ho Chi Minh Najgorsze jedzenie: paskudne tofu i niesmaczne sajgonki w Chau Doc – jedna podana z ekstra komarem Najlepszy napój: wietnamska kawa (na gorąco i na zimno) Najgorszy napój: bardzo popularny kokos Najlepszy owoc: dżakfrut (w Wietnamie i Kambodży) Najgorszy owoc: brak, wszystkie dobre – duriana nie próbowałem Najdroższy nocleg (za osobę, za noc): ok. 125 zł Aonang Princeville Resort & Spa w Ao Nang (Krabi) Najtańszy nocleg (za osobę, za noc): ok. 40 zł V&A Villa w Siem Reap Najbardziej sympatyczni: dzieci na prowincji w Kambodży wołające „hello!” Najmniej sympatyczni: cwaniaki w Bangkoku, wmawiające, że coś jest zamknięte z powodu święta… Najbardziej zorganizowane: trzydniowa wycieczka z Handspan po delcie Mekongu (jak się okazało dwuosobowa z prywatnym przewodnikiem) Największa improwizacja: bilet lotniczy do Krabi na 6:00, kupowany poprzedniego wieczora (za ok. 100 zł z bagażem) i nocleg na lotnisku Najszybciej: bus z granicy w Poipet do Bangkoku – kierowca dawał z siebie wszystko Najwolniej: bus z Siem Reap do granicy w Poipet – wlekło się to strasznie i jeszcze dwie przerwy po drodze Najśmieszniejsze: łaskoczące rybki w Siem Reap Najsmutniejsze: Killing Fields obok Phnom Penh Najlepsza atrakcja w Wietnamie: wycieczka na skuterach z lokalnym jedzeniem z firmą XO Tours po Ho Chi Minh Najgorsza atrakcja w Wietnamie: wizyta w Sa Dec w domu znanym z powieści The Lover (zupełne nieporozumienie, ale pani na miejscu była podniecona opowiadaniem całej historii Najlepsza atrakcja w Kambodży: Angkor Najgorsza atrakcja w Kambodży: przejście przez Phnom Penh i Siem Reap, będąc 1000 razy pytanym „tuk tuk, sir?” Najlepsza atrakcja w Tajlandii: snorkeling w okolicach Phi Phi Najgorsza atrakcja w Tajlandii: Wielki Pałac Królewski – głośno, tłoczno, drogo (500 bahtów) | |
| Strona 2 z 2 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |