| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Objazdówka po Turcji na własną rękę objazdowka-po-turcji-na-wlasna-reke,214,161239 | Strona 1 z 1 |
| Autor: | FastMan [ 05 Paź 2021 14:07 ] |
| Temat postu: | Objazdówka po Turcji na własną rękę |
-- 05 Paź 2021 12:37 -- Cześć! Jeszcze w 2020 roku udało mi się kupić bardzo tanie bilety do Istambułu z Brukseli, w jedną stronę był to koszt 1 albo 2 euro za osobę, w drugą coś około 15-20 euro. Początkowo podróż miała być zimą, ale przez pandemię kilka razy nam loty odwoływano, ostatecznie udało się nam polecieć w terminie 17-26.09.2021, co finalnie Jesteśmy z Gdańska, więc po kilku godzinach jazdy kilkoma środkami transportu, czyli autobusem miejskim, pociągiem i uberem znaleźliśmy się na lotnisku w Modlinie, jeszcze tylko parę godzin snu na ławeczce na górnym tarasie i mogliśmy przejść przez security-check. Wylecieliśmy planowo, co było dla nas bardzo ważne, bo mieliśmy w Brukseli zaledwie 2h na przesiadkę. Wcześniej odpowiednio się przygotowaliśmy i wiedzieliśmy, gdzie na lotnisku Bruksela-Charleoi udać się, aby nie przechodzić ponownie przez security-check (lecieliśmy tylko z podręcznym). Udało się bez problemów zdążyć i wylecieć bez żadnych opóźnień. Na lotnisku Istambuł S.Gokcen odebraliśmy zarezerwowane wcześniej auto na stronie Windy Car. Aby odebrać auto wychodzimy z terminala lotniskowego i kierujemy się prosto do budynku po drugiej stronie ulicy, następnie zjeżdżamy na poziom -3 i tam jest świat wypożyczalni aut. Zarezerwowaliśmy klasę Peugot 301 lub podobny, diesel, dostaliśmy Dacię Logan MCV z 2020 roku z 1.5l dieslem. Zacznę może od małego podsumowania - przejechane 2600km, średnie spalanie 4.8l. Poniżej mapka naszej trasy: Załącznik: mapa.png [ 443.26 KiB | Obejrzany 22160 razy ] Plan był taki aby od razu kierować się na południe, po przylocie była już późna pora, mieliśmy zarezerwowany hotel w miejscowości Gebze, aby już nie pchać się w drugą stronę do Istambułu, tylko przenocować już gdzieś na wylocie a z samego rana ruszyć dalej. Zameldowaliśmy się w hotelu Atasayan Otel w Gebze. Na pierwszy rzut oka nie było tragedii, niestety w pokoju brudne ściany, grzyb pod prysznicem i smród papierosów, od którego aż bolała głowa. Niestety będzie nam dane spędzić jeszcze jedną noc w tym hotelu pod koniec naszej podróży. Przed snem jeszcze wyszliśmy przespacerować się po okolicy, zawędrowaliśmy do restauracji serwującej Pide - Osmanoglu Pide, w środku przesiadywało dużo localsów, więc stwierdziliśmy, że musi tam być dobre jedzenie, no i się nie zawiedliśmy... Przepyszne pide zarówno w wersji z mięsnym farszem jak i z samym serem, w obu przypadkach po zaledwie 5TL sztuka, czyli przy obecnym kursie jak za darmo Zaopatrzyliśmy się jeszcze w trochę słodyczy w pobliskim sklepie, wszystko też w śmiesznych pieniądzach, typu jakaś paczka żelków po 1TL. Nazajutrz wstaliśmy po godzinie 6'tej, ogarnęliśmy się i zeszliśmy na śniadanie równiutko o 7:00, czyli wtedy kiedy miało zacząć być serwowane. Nie byliśmy zdziwieni, że byliśmy pierwsi, na szczęście śniadanie było całkiem w porządku, co trochę uratowało naszą opinię o tym hotelu. Po śniadaniu zabraliśmy rzeczy i w drogę! Niestety z tego pierwszego dnia nie mamy praktycznie żadnych fotek, bo też nie było co fotografować, ale dalej obiecuję dużą dawkę fotek z lustrzanki Ciąg dalszy nastąpi... -- 05 Paź 2021 13:07 -- Pierwszym punktem naszej podróży było Pamukkale. Po ponad 500km i ponad 5 godzinach drogi byliśmy na miejscu. Było to nie lada wyzwaniem, bo nasza Dacia była chyba w najuboższej możliwej wersji, więc o tempomacie można było tylko marzyć, a sam układ kierowniczy tego auta przypomina raczej miejskie auta z lat 90'tych, czyli każda nierówność jest mocno odczuwalna na kierownica, trzeba cały czas korygować tor jazdy. Najgorsze auto jakim było mi dane w życiu jechać, oczywiście nie licząc aut typu syrenka czy polonez, tylko myśląc o w miarę współczesnych autach. Parkingi na miejscu były wszędzie płatne, ale jak to my znaleźliśmy wolne miejsce pod jakąś restauracją i w ten sposób ominęliśmy opłatę za parking (która swoją drogą i tak była bardzo niska, bo z tego co pamiętam to chyba 10TL dla osobówki). Sam bilet wstępu na pamukkale kosztował 110TL od osoby. Pamukkale zrobiły na nas przeogromne wrażenie, zdjęcia nie oddają w ogóle tego jak pięknie jest na miejscu. Trafiliśmy chyba w ogóle na dobry okres, bo z relacji różnych osób wynikało, że często tam jest dosyć sucho - połowa basenów nie jest wypełniona wodą, a jak my byliśmy to prawie każdy basen był pełny wody, woda płynęła generalnie wszędzie, nie tylko w tych kanałach, ale również wszędzie gdzie po prostu się idzie. To podłoże cały czas podmywane przez wodę nie było w ogóle śliskie, buty do wody nie są potrzebne, można śmiało iść na boso. Śliski jest tylko ten muł z wapna(?), który leży np. na dnie tych basenów, czy miejscowo na jakichś kamieniach, ale widać takie miejsca i warto je omijać, jeżeli nie chcemy wywinąć orła. Poniżej trochę zdjęć. Z zabytków dostępnych na Pamukkale odwiedziliśmy tylko amfiteatr, na resztę nie chcieliśmy tracić czasu, bo to też nie do końca nasze klimaty - zdecydowanie wolimy naturę i piękne widoki. Mimo to amfiteatr wywarł na nas ogromne wrażenie, budowla jest duża, świetnie zachowana i można sobie wyobrazić jak kiedyś to wyglądało. Z Pamukkali ruszyliśmy już prosto do Oludeniz (240km), gdzie mieliśmy spędzić kolejne 2 noce. Dojechaliśmy do naszego noclegu - CC's Butik Hotel - mały hotelik z przemiłą, rodzinną obsługą, pokoje bardzo czyste, nowoczesne, do tego niewielki basen, czego chcieć więcej Ciąg dalszy wkrótce... | |
| Autor: | FastMan [ 06 Paź 2021 19:24 ] |
| Temat postu: | Re: Objazdówka po Turcji na własną rękę |
Dzień 3 - Blue Lagoon Oludeniz, Butterfly Valley Dzień rozpoczęliśmy od wizyty w miejscowej piekarni, kupiliśmy oczywiście bajgle i różnego typu bułeczki z nadzieniem - z różnymi rodzajami sera, z ziemniakami, z oliwkami. Turcy mają przepyszne tego typu wypieki, zdecydowanie polecam! Odtąd to już była tradycja, że śniadania jedliśmy w takiej formie, jeżeli mieliśmy akurat nocleg bez śniadania. Potem ruszyliśmy na punkt widokowy, skąd rozpościera się przepiękny widok na Blue Lagoon Link do punktu na mapie: https://goo.gl/maps/SruCC3WeowS8tsAB7 Jak my byliśmy to dojazd zwykłą osobówką nie był możliwy, bo przed hotelem Garcia Resort & SPA jest rozwidlenie dróg - w prawo droga prowadzi bezpośrednio do hotelu, z kolei po lewej stronie jest zjazd i zaczyna się droga gruntowa, na którą wjazd został zasypany - lekko uterenowionym autem z pewnością da się wjechać, z kolei zwykłym samochodem lepiej nie próbować - można zawisnąć. Ale spokojnie, do punktu widokowego jest około 1.5km, idzie się przyjemną ścieżką wśród zieleni. Samochód można zostawić zaraz przed tym rozwidleniem - jest tam dosyć duża zatoczka, jak my byliśmy to akurat była cała pusta, mało osób wie o tym miejscu. Z tego punktu widokowego zaczyna się też ścieżka trekkingowa, ale tam już wypada mieć odpowiednie obuwie, dziewczyna była w klapkach więc przeszliśmy tylko kawałek - bardzo ładne widoki, ale i tak najlepsze widoki na blue lagoon są właśnie z tego punktu zaznaczonego na mapie. To widok już ze ścieżki, a tam gdzie stoi zaparkowany samochód to miejsce, skąd jest najlepszy punkt widokowy. Zapoznaliśmy się z plażą od góry to teraz czas zobaczyć jak to wygląda z dołu. Parkingi przy plaży są wszędzie płatne, ale po co płacić, skoro można mieć coś za darmo? Jak dojeżdżamy do plaży to skręcamy w prawą stronę, jedziemy do miejsca gdzie jest wjazd na duży płatny parking, po prawej stronie mamy uliczkę, która prowadzi do różnych hoteli, parkowanie przy tej ulicy również jest płatne, co kilkadziesiąt metrów czeka obsługa, która pomaga parkować (pilnują aby każdy parkował bardzo ciasno - równolegle) i u nich opłacamy parking, z kolei kilkadziesiąt metrów dalej kończy się płatny parking i bez problemu znaleźliśmy darmowe miejsce. Zaraz za wejściem do Green Pine Beach, współrzędne punktu - 36.552437830217045, 29.1168463556036 Plaża Oludeniz Beach jest bardzo rozległa, kamienista, da się wejść bez butów, ale zdecydowanie polecam jednak od razu tutaj ubrać buty do wody Przeszliśmy się też za "winkiel" zobaczyć jak wygląda to słynne Blue Lagoon, ale szczerze mówiąc bez szału - leżak na leżaku, stoją praktycznie przy samej linii brzegowej, ludzi pełno, kolor wody już nie robi takiego wrażenia jak z punktu widokowego, więc nawet się tam nie rozkładaliśmy z naszym ręcznikiem W każdym bądź razie - od strony brzegu można normalnie tam dojść, bo od strony miejsca, gdzie parkowaliśmy to wszystko wyglądało tak, jakby wejść do Blue Lagoon można było tylko uiszczając dosyć wysoką opłatę. Jeszcze potem jadąc na kolejną plażę zatrzymaliśmy się po drodze zrobić fotki Oludeniz Beach z innej perspektywy: Kolejnym naszym punktem było Butterfly Valley - bez problemu zaparkujemy tam na drodze, przy barierkach, za darmo. Ludzi było dosyć dużo, każdy usiłuje znaleźć najlepsze miejsce na zdjęcie. Widoki zapierają dech w piersi. Kolejnym naszym punktem był Kabak Beach, ale jadąc tam widziałem wąską drogę gruntową prowadzącą w dół a dużo lokalsów zasuwało tam z dużymi prędkościami, więc nie chciałem ryzykować zarysowania auta i odpuściliśmy sobie tą plażę. Czy słusznie? Nie wiem W każdym bądź razie przejechaliśmy się przepięknymi serpentynami prowadzącymi po wybrzeżu, bardzo malownicze drogi i jazda była po prostu przyjemnością - mimo, że w Dacii I tutaj dzień się kończy. Wróciliśmy na nocleg w tym samym miejscu. Ciąg dalszy w kolejnym poście | |
| Autor: | FastMan [ 07 Paź 2021 16:11 ] |
| Temat postu: | Re: Objazdówka po Turcji na własną rękę |
Dzień 4 - Saklikent Kanyonu, Patara Beach, Kaputas Beach Rano po wizycie w piekarni ruszyliśmy w kierunku Saklikent Kanyonu, aby być tam tuż po otwarciu, czyli o godzinie 9:00. Wstęp kosztował 10, albo 12TL, czyli więcej niż można znaleźć w internecie, ale nadal to jest kwota wręcz żadna, jak za tego typu atrakcję Z samego parkingu ruszyliśmy w butach do wody, bo z opinii w internecie wiedzieliśmy co nas będzie czekać. Wszystko zaczyna się niewinnie, idziemy sobie kładką i po krótkim spacerze lądujemy w miejscu, które dla części turystów już jest końcowym punktem zwiedzania a dla drugiej połowy zabawa dopiero się zaczyna. Nie wiem z czego to wynika bo sami widzieliśmy, jak część osób tam już zawraca, a powiedziałbym, że to dopiero początek. Możliwe, że dlatego w interncie kanion ma sporo negatywnych opinii, typu, że mało oferuje a bilet wstępu jest drogi - są to opinie najczęściej Turków, bo raz, że europejski turysta najczęściej nawet nie dotrze do tej atrakcji, a dwa, że gdyby już docierali, to cena szybko by powędrowała w górę. Inna sprawa, że może też niektórzy nie wiedzą, że można iść dalej - w końcu wchodzi się po prostu do rzeki i idzie dalej, brakuje tam oznaczeń, że dalej jest jakaś ścieżka, my o tym wiedzieliśmy, bo wiedzieliśmy o tym wcześniej z internetu. Tak więc wchodzimy do wody i jest szok - woda wręcz mrozi kości. Tak jest na szczęście tylko podczas przekraczania tej rzeczki, jak już przejdziemy dalej, gdzie woda sobie praktycznie stoi to tam temperatura wody jest przyjemna Droga przez kanion jest oszałamiająca. Idziemy co chwilę a to w lekkiej kałuży, a to w wodzie do kolan. Trzeba bardzo uważać, bo w wodzie kompletnie nic nie widać, a na dnie leżą większe i mniejsze kamienie, łatwo gdzieś sobie chociażby skręcić kostkę. Po około kilometrze dochodzimy do miejsca, które trochę wygląda jak koniec, bo wszystko już jest w wodzie, dalej jest ciemno i jedynie można domyślać się, że coś jest za zakrętem. W tym momencie zaczepia nas przewodnik, który zjawił się praktycznie znikąd. Wytłumaczył nam, że przed nami jest jeszcze około pół kilometra drogi, z tym, że teraz woda będzie nam sięgać do klatki piersiowej, więc sugeruje schować telefony i aparat i trzymać je cały czas nad głową. Z kolei dalej już nie będziemy mieć gruntu i trzeba płynąć, ale można odłożyć swoje rzeczy na jakąś platformę. Stwierdzamy, że atrakcji nam już w zasadzie wystarczy i w tym miejscu zawróciliśmy. Z perspektywy czasu jestem teraz jednak strasznie ciekaw jakby wyglądała dalsza droga Dalej ruszyliśmy już w stronę Patara Beach, piaszczystej plaży, która słynie z wylęgających się żółwii Caretta. Wjazd jest płatny, w tym mamy już parking, koszt 40TL, w tej cenie dostajemy kartę, na której mamy 10 wejść. Nie jestem tylko pewien czy to koszt pojedynczego wjazdu autem niezależnie od ilości osób w środku, czy każda osoba jest liczona oddzielnie - dostaliśmy po prostu kartę i wjechaliśmy, dopiero potem zobaczyliśmy informację na karcie o wejściach no i też cena na niej to 40TL. Kolejny punkt to Kaputas Beach - plaża w przepięknym otoczeniu, z 3 stron otoczona stromymi skałami, miejsce zarówno z dołu jak i z góry wygląda przepięknie. Nocleg tego dnia mieliśmy w obiekcie Farmhill w pobliżu miejscowości Mavikent. Kilka fotek z drogi: W bezpośredniej okolicy nie było kompletnie nic, po prostu wioska, więc spędziliśmy tam tylko noc i kolejnego dnia ruszyliśmy dalej, o czym w kolejnym poście | |
| Autor: | FastMan [ 09 Paź 2021 15:10 ] |
| Temat postu: | Re: Objazdówka po Turcji na własną rękę |
Dzień 5 - Cirali Plaji, Kemer, Antalya Pierwszym punktem dzisiejszego dnia była plaża Cirali, jednak już po drodze zatrzymał nas widok na przepiękny krajobraz. To jest właśnie miejsce w którym skręca się w drogę prowadzącą do Cirali. A poniżej już fotki z samego Cirali Beach. Sama wioska obok plaży jest bardzo urokliwa, miałem wrażenie, że to takie rajskie miejsce na emeryturę, ponieważ spacerowało sobie tam bardzo dużo emerytów, prawdopodobnie z europy. Sama wioska różniła się od tych w pozostałych zakątkach Turcji, nie byłem na Hawajach, ale poczułem się jak na jednej z tamtejszych wiosek, mnóstwo zieleni, małe domki, niestety nie ustrzeliłem nawet jednej fotki :/ Dalszym punktem był Kemer - miejsce znane z dużej ilości hoteli all inclusive. Miał byś to dla nas tylko krótki pit-stop w drodze, żeby rozprostować nogi, przejść się ładnym skwerem. Jednak jak tylko wysiedliśmy, to co chwilę zaczepiani przez sprzedawców z "old bazaarów", w których podłogi i ściany wyłożone były marmurami a jedynymi towarami do zaoferowania były podrabiane ubrania i pięknie zapakowane słodycze, każdy kawałek terenu był odgrodzony, plaża pełna ludzi, a w "marketach", które wyglądały na spożywcze nie udało nam się nawet znaleźć nic do przegryzienia, bo pamiątki i słodycze z cenami w euro, lub w ogóle bez cen były jedynymi produktami w całym sklepie. Tak więc czym prędzej wyjechaliśmy z tego miasta, 15 minut wystarczyło nam, żeby przypomnieć sobie dlaczego już nie latamy na all-inclusive. Zatrzymaliśmy się jakieś 10-15km dalej na praktycznie zupełnie pustej plaży. Przypadkowe odkrycie, że woda, którą pijemy pochodzi ze źródła Saklikent, w którym byliśmy dzień wcześniej: Kolejnym punktem wycieczki była Antalya - zatrzymaliśmy się w świetnym hotelu IS Hotel, super lokalizacja, bo pieszo wybraliśmy się tuż przy samym klifie do wodospadu Duden. Na wodospad wróciliśmy jeszcze wieczorem, ale już autem. W ogóle wielkie zdziwienie, bo takie duże miasto, a ruch na ulicach nie jest duży, z zaparkowaniem też nie mieliśmy problemu, z tym, że nie wybieraliśmy się w ogóle w kierunku starego miasta, więc tu się nie wypowiadam. CDN... | |
| Autor: | M_Karol [ 10 Paź 2021 11:36 ] |
| Temat postu: | Re: Objazdówka po Turcji na własną rękę |
Ciekawa relacja, czekam na dalszy ciąg. Czy na koniec zrobisz podsumowanie kosztów wyjazdu? | |
| Autor: | katka256 [ 10 Paź 2021 12:50 ] |
| Temat postu: | Re: Objazdówka po Turcji na własną rękę |
Nie widać 2 pierwszych zdjęć, a reszta się zlewa. Podróż ciekawa, czekam na cd | |
| Autor: | FastMan [ 11 Paź 2021 08:14 ] |
| Temat postu: | Re: Objazdówka po Turcji na własną rękę |
Faktycznie teraz spojrzałem, że nie miałem publicznego jednego folderu na google photos, już powinny być widoczne Zrobię na koniec podsumowanie kosztów, tak przynajmniej mniej-więcej, bo nie mam wszystkiego tak dokładnie podliczone, ale na pewno napiszę ile kosztowały loty, auto, paliwo, autostrady, noclegi Jeszcze dzisiaj wpadnie kolejny post. | |
| Autor: | FastMan [ 11 Paź 2021 16:14 ] |
| Temat postu: | Re: Objazdówka po Turcji na własną rękę |
Dzień 6 - Kursunlu Selalesi, Side, Alanya Dzień zaczęśliśmy od wizyty w Kursunlu Selalesi w pobliżu Antalyi, przepiękny park z wodospadami, można sobie odpocząć w takiej zupełnej naturze. Wszystkie ścieżki, schodki super zrobione, cały czas miałem poczucie jakbym odkrywał jakąś nową lokację w Tomb Raider ;D Wejście kosztowało 10 albo 12TL za osobę. Ale gdyby tam wołali nawet kilka razy więcej to i tak bym polecił każdemu - naprawdę polecam, turystów jest tam bardzo mało, głównie sami Turcy, więc jest cisza i spokój. Po drodze do Alanyi podjechaliśmy jeszcze do Side, zaparkowaliśmy prawie przed samymi bramkami wjazdowymi, tuż przed parkingiem taksówek, stamtąd już krótka droga piesza pod Apollo Temple. Na miejscu oczywiście oblężenie europejskich turystów, podróbki na każdym kroku, więc tylko zobaczyliśmy kolumny i inne zabytki po drodze i lecimy dalej Resztę dnia spędziliśmy już na plażowaniu w Alanyi + wizycie na zamku (wjechaliśmy i zjechaliśmy kolejką linową, którą też mieliśmy tuż pod hotelem). Dzień 7 - Alanya Kolejny dzień upłynął na plażownaiu w Alanyi i spacerach po mieście. Fale na Kleopatra Beach były przeogromne - każdy z plażujących miał z tego powodu mega fun 2 noclegi w Alanyi spędziliśmy w Alin Hotel z booking - taki zwykły pensjonacik, super lokalizacja, trzy kroki od Kleopatra Beach, hotel może nie pierwszej świeżości, ale czyściutko, bardzo dobre śniadania (chociaż jak by ktoś był np. na tydzień to okazałyby się pewnie dla niego bardzo monotonne w porównaniu do dużych hoteli). W kolejnym poście Kapadocja... | |
| Autor: | FastMan [ 12 Paź 2021 06:50 ] |
| Temat postu: | Re: Objazdówka po Turcji na własną rękę |
Dzień 8 - Kapadocja Ruszamy z ciepłej Alanyi w kierunku Kapadocji, przed nami okrągłe 500km. Już 100km wgłąb lądu temperatura zaczyna drastycznie spadać, z przyjemnych 30-35st. widzimy już ledwo 12st., jadąc jeszcze dalej docieramy nawet do 6st. Opuszczając Alanyę widzimy palmy, turkusową wodę, widoki te zmieniają się najpierw w górzyste krajobrazy, aby ostatecznie zmienić w krajobraz stepowy - przez dłuższy czas jedziemy cały czas prosto, po zupełnie płaskim terenie, nie ma żadnych wzniesień, żadnych łuków. Nawet mijani ludzie bardziej przypominają mi Mongołów, niż Turków, czułem się jakbym przeniósł się do innego kraju. Docieramy do Goreme - miejscowości, gdzie mamy nocleg. Od razu ruszyliśmy na Red Valley, Love Valley, zamek Uchisar i Dolinę Gołębi. Poszliśmy wcześnie spać bo kolejnego dnia mieliśmy rano mieć lot balonem. Tylko cały czas czekaliśmy na whatsapp'ie na potwierdzenie o której godziny po nas przyjadą. Koło godziny 22 dostajemy tylko krótką wiadomość, że lot jest odwołany. Próbujemy ustalić czy to tylko nasz lot czy wszystkie loty - okazuje się, że wszystkie loty są odwołane ze względu na nieodpowiednie warunki. Z bólem mówimy sobie 'no trudno', rano wstaliśmy jeszcze pochodzić sobie po Red Valley i rzeczywiście żaden balon nigdzie nie wystartował. Dostaliśmy informację, że kolejnego dnia też są loty odwołane i jest szansa na lot 2 dni później, sęk w tym, że byliśmy w Kapadocji tylko jedną noc, i tego samego dnia co miał być pierwotnie lot to mieliśmy też lot powrotny do domu z Istambułu. Jeszcze słowem o hotelu - spaliśmy w Cappadocian Special House za zawrotne 49zł /2os. z booking. Właściciel bardzo przyjazny, pokój czyściutki, pachnący, ale w pokoju w nocy zrobiło się baaardzo zimno, kaloryfer w pokoju był, ale jeszcze nie uruchomiony. Na szczęście była gruba, ciężka, zimowa kołdra, więc dało się zasnąć. Teraz czekała nas kilkugodzinna przeprawa do Istambułu, tam nocleg w niestety znanym już nam hotelu Atasayan, a rano oddanie auta, lot do Brukseli, lot do Modlina i pociąg do domu Wszystko odbyło się bez żadnych problemów, łącznie z oddaniem auta Podsumowanie kosztów: Loty: Bruksela -> Istambuł - 2 euro Istambuł -> Bruksela - 18 euro Doloty w obie strony na trasie Bruksela - Modlin, łącznie 110zł Więc łącznie wszystkie 4 odcinki wyszły nas około 200zł na osobę Auto na 9 dni: 304$ z czego 60$ to koszt dodatkowego pełnego ubezpieczenia Łączny koszt paliwa (mieliśmy zwrócić pusty bak, oddaliśmy ostatecznie sporo więcej, około 2/8 baku) - 437zł. 2600km przy spalaniu 4,8l/100km Opłaty za autostrady: Trasa z lotniska do Gebze: 6,20TL Trasa z Gebze do Akhisar (właściwie do Pamukkale, ale od Akhisar już jest droga bezpłatna): 384,09TL - to jest z tego co znalazłem najdroższa autostrada w Turcji (O-5) Trasa z Kapadocji do Gebze: 191,75TL Łącznie: 584,04TL, co daje po ówczesnym kursie 264,50zł Przy wybrzeżu nie ma żadnych płatnych autostrad, tak samo na trasie Alanya-Kapadocja. Można uniknąć opłat za autostrady, są oczywiście alternatywne drogi, ale przy takich odległościach myślę, że autostrada daje duży większy komfort i skraca czas podróży. Noclegi wedle daty pobytu (dlatego Hotel Atasayan jest na początku i końcu): Hotel Atasayan Gebze 1 noc - 85zł CC's Hotel & Villa Oludeniz 2 noce - 212zł Farmhill Yenicekoy 1 noc - 78zł IS HOTEL Antalya 1 noc 88zł Alin Hotel Alanya 2 noce - 185zł Cappadocian Special House Goreme 1 noc - 49zł Hotel Atasayan Gebze 1 noc - 83zł Łącznie 780zł/2os. Wszystko powyżej (loty + auto + paliwo + autostrady + noclegi) daje łącznie w przybliżeniu 2650zł za dwie osoby. Restauracje, zakupy spożywcze (w tym napoje, słodycze) zamknęły się w 300zł. Wejścia na płatne atrakcje to łącznie około 200-250zł. | |
| Strona 1 z 1 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |