| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| O zasadności używania kasków o-zasadnosci-uzywania-kaskow,18,81695 | Strona 3 z 4 |
| Autor: | namteH [ 17 Paź 2015 16:43 ] |
| Temat postu: | Re: O zasadności używania kasków |
rydzo napisał(a): ... Najbardziej wkurzają mnie jedynie rowerzyści, którzy jadą ulicą a obok ścieżka rowerowa. Po prostu trąbię. Sorry ale jeśli ktoś jedzie Wisłostradą gdzie obok ścieżka to mu żaden kask nie pomoże. .... nie jechałem ani wisłostradą ani ścieżką wzdłuż niej. jakkolwiek, jeśli ścieżka nagle się zaczyna/kończy lub jest w złym stanie lub spacerują po niej ludzie to się nie dziw jak ktoś z niej nie korzysta. ja uwielbiam jak na mnie trąbią. wtedy zwalniam i ustawiam się centralnie. | |
| Autor: | mikerus [ 17 Paź 2015 16:53 ] |
| Temat postu: | Re: O zasadności używania kasków |
namteH napisał(a): ja uwielbiam jak na mnie trąbią. wtedy zwalniam i ustawiam się centralnie. Tylko nie miej pretensji jeśli ktoś inny uwielbia jak rowerzysta jedzie jezdnią mimo, że ma obok DDR i wyprzedza Cię o grubość gazety | |
| Autor: | BrunoJ [ 17 Paź 2015 17:43 ] |
| Temat postu: | Re: Dobre Okazje w Decathlon |
Anonymous napisał(a): A rodzicie ubierający 5-latkom ochraniacze na kolana, łokcie i głowy to już powinni zostać przebadani. Lepiej żeby po każdej wywrotce, która zazwyczaj owocuje wielką dziurą, kupowali nowe spodnie i bluzy? Aż boje się zapytać czy Ty aby masz dzieci, bo po tym jak zgasiłeś innych ilością czasu spędzanego na rowerze, to mi pewnie wyskoczysz z prywatną drużyną piłkarską (oops, miało być kolarską -- 17 Paź 2015 17:47 -- Anonymous napisał(a): Wspinaczki nie uprawiam ,ale na nartach lubię na krechę pojeździć i to bez żadnego kasku. Często w Grecji na wyspach biorę skuter na cały dzień i też bez kasku ,chociaż trzeba. Oczywiście zdaję sobie sprawę w razie kolizji lub czegoś innego ,ale powiem tak .. kask zawsze mnie gniecie w głowę na nartach a na skuterze za bardzo jest gorąco.Ryzyk fizyk ,odpukać Znajomy Grek na pytanie, czemu widzę tylu ludzi bez kasków, a nawet jeśli mają to ... przewieszony na łokciu, odpowiedział "przecież jak się wywalisz to właśnie łokieć pierwszy się obija, więc to jest celowe, i słuzy zwiększaniu bezpieczeństwa" - to tak jeszcze w temacie dzieci i ochraniaczy na łokcie/kolana. | |
| Autor: | Anonymous [ 17 Paź 2015 17:54 ] |
| Temat postu: | Re: O zasadności używania kasków |
mikerus napisał(a): namteH napisał(a): ja uwielbiam jak na mnie trąbią. wtedy zwalniam i ustawiam się centralnie. Tylko nie miej pretensji jeśli ktoś inny uwielbia jak rowerzysta jedzie jezdnią mimo, że ma obok DDR i wyprzedza Cię o grubość gazety Od czasu zjednoczenia Niemiec nie ma DDR. | |
| Autor: | thoth [ 17 Paź 2015 18:00 ] |
| Temat postu: | Re: O zasadności używania kasków |
Z lenistwa pewnie | |
| Autor: | becek [ 17 Paź 2015 18:04 ] |
| Temat postu: | Re: O zasadności używania kasków |
za mojego i nie tylko dzieciństwa nie było kasków, ochraniaczy i całego tego g... i nie raz orła wywinąłem na rowerze,deskorolce,trzepaku itp itd zatem zapewniam ze da sie bez tych gadżetów dożyc późnej starości spytaj dziadka/bacie a na spodnie są łaty | |
| Autor: | thoth [ 17 Paź 2015 18:07 ] |
| Temat postu: | Re: O zasadności używania kasków |
Marketing kreuje nowe potrzeby... | |
| Autor: | Anonymous [ 17 Paź 2015 18:27 ] |
| Temat postu: | Re: O zasadności używania kasków |
Tutaj są informacje na ten temat: https://www.polskieradio.pl/13/3086/Art ... -na-drodze | |
| Autor: | BrunoJ [ 17 Paź 2015 19:13 ] |
| Temat postu: | Re: O zasadności używania kasków |
becek napisał(a): za mojego i nie tylko dzieciństwa nie było kasków, ochraniaczy i całego tego g... i nie raz orła wywinąłem na rowerze,deskorolce,trzepaku itp itd zatem zapewniam ze da sie bez tych gadżetów dożyc późnej starości spytaj dziadka/bacie a na spodnie są łaty Za mojego dzieciństwa jeździłem bez kasku na rowerze a później na "Komarku" głównymi arteriami w moim (dużym) mieście, wyprzedzany przez maluszki i syrenki. Dzis nawet w 3 kaskach nikt by mnie nie namówił żeby tamtędy pojechać rowerem. Odwoływanie się do dziadków jest raczej chybione, to trochę tak jakbyś napisał że komórki są zbędne bo nasi dziadkowie ich nie mieli. Tutaj akurat gdybyś dziadków dziś spytał to Ci powiedzą że bardzo szkoda.... A łaty na spodnie są oczywiście. Ale jaka jest niby ich wyższość nad ochraniaczami? Też kosztują, wyglądają nieelegancko, a ich przyszycie, a wcześniej oczyszczenie ciuchów z brudu i krwi, zajmuje czas który można spędzić w dużo bardziej pożyteczny i przyjemny sposób. Jak się dziecko nauczy nie obalać, to będzie jeździć bez. | |
| Autor: | becek [ 17 Paź 2015 19:17 ] |
| Temat postu: | Re: O zasadności używania kasków |
komórek nie mieli ale dzięki temu mieli święty spokój a łatka na spodniach dziecka nie elegancka?? straszne | |
| Autor: | encore_ [ 17 Paź 2015 19:35 ] |
| Temat postu: | Re: O zasadności używania kasków |
namteH napisał(a): rydzo napisał(a): ... Najbardziej wkurzają mnie jedynie rowerzyści, którzy jadą ulicą a obok ścieżka rowerowa. Po prostu trąbię. Sorry ale jeśli ktoś jedzie Wisłostradą gdzie obok ścieżka to mu żaden kask nie pomoże. .... nie jechałem ani wisłostradą ani ścieżką wzdłuż niej. jakkolwiek, jeśli ścieżka nagle się zaczyna/kończy lub jest w złym stanie lub spacerują po niej ludzie to się nie dziw jak ktoś z niej nie korzysta. ja uwielbiam jak na mnie trąbią. wtedy zwalniam i ustawiam się centralnie. Akurat bezsensowne trąbienie stanowi zagrożenie samo w sobie, rowerzyści nie mają wokół siebie tłumiącej dźwięki blachy i zwyczajnie mogą się przestraszyć, nie wiedząc o co chodzi. Ja się zwykle w takich sytuacjach odwracam bo nie zakładam, że trąbiący kierowca to burak, choć niestety tak najczęściej bywa. | |
| Autor: | tycik [ 17 Paź 2015 19:46 ] |
| Temat postu: | Re: O zasadności używania kasków |
Artykuł w temacie http://www.wyborcza.biz/biznes/1,100896,19036259,rzadko-jezdzimy-do-pracy-rowerem-bo-sie-boimy.html Także w temacie jeden z komentarzy usera, który, jak mi się wydaje z własnego doświadczenia, wie o czym pisze: Dojazdy i przyjazdy z pracy przestają być monotonne, każde staje się małą przygodą. Czasami bywa groźnie więc obowiązkowo KASK - ludzie którzy się z tego śmieją są niepoważni, tak jakby nabijali się z ludzi na budowie że noszą kaski, mam duże doświadczenie w jeździe po mieście (5 lat codziennych dojazdów) i wiem, że gdziekolwiek tam gdzie ruch samochodowy łączy się kolizyjnie z rowerowym (wystarczy że ruch samochodowy przecina ścieżkę po której jeździsz) KASK to jest MUS!!! Koniec i kropka | |
| Autor: | BrunoJ [ 17 Paź 2015 19:57 ] |
| Temat postu: | Re: O zasadności używania kasków |
becek napisał(a): a łatka na spodniach dziecka nie elegancka?? straszne Przed chwilą było straszne że dziecko w kasku i z ochraniaczami. Nie wiem kto tu jest bardziej strachliwy - rodzic zakładający dziecku ochraniacze czy kaskofoby | |
| Autor: | efffka [ 17 Paź 2015 22:52 ] |
| Temat postu: | Re: O zasadności używania kasków |
Byłam świadkiem wypadku, chłopak jechał na rowerze, spadł na asfalt, uderzył głową, zapadł w śpiączkę. Gdyby miał kask może byłoby inaczej. Kolega na desce uderzył głową o drzewo, miał kask, nic mu się nie stało. Podłoże niby inne, ale chyba jednak jestem za kaskiem. | |
| Autor: | Idzik [ 17 Paź 2015 23:33 ] |
| Temat postu: | Re: O zasadności używania kasków |
Niektóre osoby nie dorosły jeszcze do jazdy na rowerze . Jeśli ktoś się śmieje z potrzeby noszenia kasku i uważa że jest "niefajne i nie eleganckie" to jego problem. Czas dorosnąć! Sam byłem takim naiwniakiem i dziecinnie myślalem że niepotrzebny , że to nie elegancko przecież jeżdze bo mieście (no w sumie tak samo kobieta w szpilkach na Rysy może iśc-przecież to tylko male Tatry). Jeżdząc po mieście, w terenie i z czasem (jak również na podstawie tragicznych wypadkow w moim mieście, w tym ostatnio śmiertelnym) zrozumiałem potrzebe noszenia kasku, nie czułem jakiegoś "obciachu" a wręcz odwrotnie. Nic bardziej mylnego że jeżdząc w mieście nic nam nie grozi!!! Jedziemy wolno ...ktoś w nas szybko wjedzie. Uderzenie glową i kostkę brukową (vs o trawiasta nawierzchnię). Trywializujemy i smiejemy się z innych noszących kaski. Uważamy że jesteśmy chojrakami co to nie my - po co nam kaski. Sam taki bylem teraz wiem że człowiek się zmienia - jest "dziecinny" i beztroski ale dojrzewa. Ps.http://www.lublin112.pl/lublin-zyje-row ... rowerowej/ | |
| Autor: | Rockriderr [ 18 Paź 2015 08:33 ] |
| Temat postu: | Re: O zasadności używania kasków |
boots napisał(a): Moim zdaniem tylko [...] ignorują potrzebę używania kasków przez rowerzystów. Z niecierpliwością czekam na wprowadzenie obowiązku używania kasków. Wtedy [...] pozostanie tylko brak posiadania ubezpieczenia OC - ale to już tylko będzie wyłącznie ich problem. Po co te mocne słowa @boots? Dopóki będą w Polsce ludzie, którzy uważają, że jeżdżenie po mieście bez kasku to niewyobrażalna głupota, to na drogach będzie niebezpiecznie. Przecież to forum podróżnicze, jeździmy wszyscy po świecie i widzimy jak to powinno wyglądać. U nas każdy za kierownicą jest panem drogi, rowerzyści to intruzi. Nie rozumiemy, że ruch w centrach miast należy uspokajać, drogi powinny być zwężane, powinno być więcej miejsca dla ludzi - czyli pieszych, komunikacji miejskiej i właśnie rowerzystów. Idziemy w dobrym kierunku, pojawiają się śluzy rowerowe, coraz więcej stojaków, firmy zaczynają doceniać pracowników dojeżdżających rowerami. To nie jest wymysł ekologów czy jakiś rowerowych terrorystów, bez tego nie ma szans na walkę ze smogiem i lepszą jakość życia. Ja po mieście jeżdżę na rowerze bez kasku, ale kiedy jadę mocniej pojeździć albo w góry to kask zakładam. Dziwnie czuję się jadąc w pedałach SPD bez kasku na głowie, prędkości są wtedy zdecydowanie większe niż podczas jazdy po mieście. | |
| Autor: | kacper451 [ 18 Paź 2015 09:53 ] |
| Temat postu: | Re: O zasadności używania kasków |
Ja opiszę swoje zdarzenie odnośnie słuszności ubierania kasku rowerowego. Ze 4 lata temu wracałem z kolejnej jazdy. Do domu zostało mi z 500 m. Akurat u mnie robili jedna ulicę a że była praktycznie zrobiona, myślę to przejadę się nowym asfaltem, póki jest jeszcze nieoddany do użytku. Do dzisiaj nie wiem jak to się mogło mi przytrafić, wjazd na ta drogę był ogrodzony zwykłą biało czerwona taśmą, gdzie się zamyśliłem, i nagle taśma jest już na kierownicy. Mózg sobie coś przekręcił że to nie taśma, (tylko są takie też biało czerwone drewniane "odgradzacze") i gwałtownie zahamowałem aby tego nie zdemolować, zdążyłem się tylko odpiąć, przeleciałem przez kierownicę i całym impetem uderzyłem pyskiem w asfalt. Kicha od razu rozwalona. Zrobiło mi się w głowie gorąco i ciemno, przez chwilę zaczęło się kręcić łącznie z zamroczeniem i gwiazdkami, zemdleć nie zemdlałem, pozbierałem się jakoś z tego asfaltu. Wstrząśnienie mózgu miałem na pewno i nie pojechałem z tym do szpitala żeby to potwierdzić/wykluczyć. Oczywiście to tego doszło z własnego lęku/wyboru/głupoty (rowerzystą z pierwszej lepszej łapanki też nie jestem), najzwyklej wystraszyłem się, mózg źle zinterpretował sytuację i zamiast przejechać taśmę najwyżej bym ją tylko zerwał to zaliczyłem prawie KO. Z boku to moglo wyglądać nawet śmiesznie, ale mnie do śmiechu wówczas nie było. Od tamtego razu, bez kasku się ruszam, nie ważne czy jadę 2 km do ojca na działkę czy jestem 100 km w terenie, nieważne czy jest -10 czy +35 i pot zalewa mi oczy. Po tym zdarzeniu stwierdziłem że kask to dla mnie obligatoryjność. Też bylem "ura bura" i uważałem że jestem robocop i nic nie będzie, ale do tego wydarzenia od razu zrobiłem się bardzij miękki w tych sprawach. Morał z tej historii, natomiast jest taki, że zmusić nikogo nie zmuszam ale zachęcam zdecydowanie żeby jednak polubić się z kaskiem. Nie znamy dnia ani godziny i na każdego może wypaść, nieważne czy jeździsz zawodowo czy jesteś niedzielnym rowerzystą. Nie istotne że kask jest niewygodny, że gorąco. Nie uważam również, że kask to jakaś moda. To są dla mnie względy bezpieczeństwa i mogą się śmiać dookoła że jeżdżę w kasku ja już swoja nauczkę dostałem. Nie chce dramatyzować ani przekonywać kogoś do słuszności zakładaniu kasku niech to będzie jakaś przestroga. Poza jakimiś poważanym urazami kręgosłupa, to nogi i ręce można jeszcze poskładać, jak zaliczymy upadek na głowę to w jakiś nie zbyt sprzyjających okolicznościach może to zakończyć się nawet śmiercią co gorsza jakimś paraliżem, tylko dlatego że nie byliśmy przekonani co do słuszności ubierania kasku. Pewnie 100% bezpieczeństwa kask też nie zapewni, jednak może wydatnie zniwelować przykre konsekwencje jego nie stosowania, to tak jak z tym wspomnianym pasami bezpieczeństwa. | |
| Autor: | becek [ 18 Paź 2015 09:59 ] |
| Temat postu: | Re: O zasadności używania kasków |
jezdze na rowerze non stop, bez kasku miałem masę stłuczek a rok temu rozjechał mnie taksówkarz tak ze wylądowałem w szpitalu dalej jeżdżę bez kasku i niech tak zostanie, kto chce niech używa, nie chciałbym żeby to było obowiązkowe bo zakładanie kasku żeby 500 m podjechać po bułki to byłby absurd na snowboardzie kasku używam ma to dla mnie większy sens | |
| Autor: | H778 [ 18 Paź 2015 10:18 ] |
| Temat postu: | Re: O zasadności używania kasków |
@Don_Bartoss Jesteś aktuariuszem? :> | |
| Autor: | boots [ 18 Paź 2015 12:29 ] |
| Temat postu: | Re: O zasadności używania kasków |
Cytuj: Po co te mocne słowa @boots? Dlatego, że to potem z moich pieniędzy są leczone ich urazy głowy. I pieniądze zamiast na leczenie tych, którzy nie przyczynili się do wypadku lub choroby, muszą być przeznaczane na tych, którzy z pełną świadomością nie zamierzali ograniczać skutków ewentualnej kolizji lub upadku. Państwo rowerzyści - a OC macie wykupione? | |
| Strona 3 z 4 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |