Forum strony Fly4free.pl
https://forum.fly4free.pl/

Napiwki w podróży
napiwki-w-podrozy,135,85698
Strona 10 z 18

Autor:  becek [ 05 Sty 2016 11:42 ]
Temat postu:  Re: Napiwki w podróży

zwrocie uwagę ze główny tu przeciwnik dawania napiwków ma 20 lat i specjalizuje się w spaniu za darmo gdziekolwiek
ma mało pieniędzy i sciubi
do pewnych rzeczy albo trzeba dorosnąć albo tak zostać wychowanym
to element zwykłej codziennej kultury
dziendobry/dziekuje/przepraszam tez spora liczba ludzi nie potrafi wymówić
zwłaszcza nowa warszawka z rejestracjami zaczynającymi sie na L, N czy R

Autor:  vivere [ 05 Sty 2016 11:53 ]
Temat postu:  Re: Napiwki w podróży

Jest błąd w ankiecie - podwójne zaprzeczenie ;)

Autor:  Kara [ 05 Sty 2016 11:57 ]
Temat postu:  Re: Napiwki w podróży

@namteH tylko dlaczego na tych konferencjach pojawia się tyle gadżetów reklamowych albo przerwa na kawę sponsorowana przez XYZ? ;-)

@becek któż z nas nie popełniał szaleństw w młodości! ;-) Ale w kwestii tablic rejestracyjnych, niestety, nie zgadzam się z Tobą. Tym bardziej, że z racji lokalizacji firm leasingowych ostatnio na drogach najbardziej szaleje "Wrocław".

Autor:  dziabulek [ 05 Sty 2016 11:58 ]
Temat postu:  Re: Napiwki w podróży

Plusem gastronomi i kelnerów jest to, że wiele osób przewinęło się przez branżę, wie z czym się to je i jak to wygląda. Dlatego nawet jeśli taki klient potrafi być bardziej wymagający bo zna fach to częściej zostawi tipa. Nie znam nikogo kto by pracował w branży, i ich nie zostawiał.
I tak jak pisał @JarekGdynia o czym ja wspominałem wcześniej. 1,10 zł czy rachunku 20 zł to ok napiwek, ale nie przy rachunku 100 zł nie mówiąc o większym. Też zawsze wydawaliśmy tą resztę, czasem nawet na siłę.

Autor:  kendi [ 05 Sty 2016 12:00 ]
Temat postu:  Re: Napiwki w podróży

becek napisał(a):
zwrocie uwagę ze główny tu przeciwnik dawania napiwków ma 20 lat i specjalizuje się w spaniu za darmo gdziekolwiek
ma mało pieniędzy i sciubi
do pewnych rzeczy albo trzeba dorosnąć albo tak zostać wychowanym
to element zwykłej codziennej kultury
dziendobry/dziekuje/przepraszam tez spora liczba ludzi nie potrafi wymówić
zwłaszcza nowa warszawka z rejestracjami zaczynającymi sie na L, N czy R


Święte słowa!
Patrząc na wyniki ankiety można się jednak cieszyć, że ciągle jeszcze normą jest ogół a nie margines.

Autor:  becek [ 05 Sty 2016 12:01 ]
Temat postu:  Re: Napiwki w podróży

@Kara możesz sie nie zgadzać ale ja wiem jakie rej. parkują u mnie w okolicy
i krotko podsumuje;
"wieś śpiewa i tańczy"
a o zwrotach grzecznościowych to oni jeszcze się nie uczyli

Autor:  maarcin1938 [ 05 Sty 2016 12:02 ]
Temat postu:  Re: Napiwki w podróży

A ja powtórzę sie raz jeszcze - mimo, że sam staram się zostawiać "drobniaki".

nie uwazam, że grupa kelnerów i barmanów jest wazniejszą grupą pracowniczą np od księgowych czy kasjerek, że to nie zostawianie akurat im napiwku ma świadczyć o kogoś złym wychowaniu jak to było wspomniane.
normalnie skandal.

Autor:  JarekGdynia [ 05 Sty 2016 12:12 ]
Temat postu:  Re: Napiwki w podróży

@maarcin1938, tutaj pełna zgoda.
To że ktoś zostawi napiwek czy nie, nie ma nic wspólnego ze złym wychowaniem.
Zdarzało się nie raz kiedy bardzo sympatyczny gość nic nie zostawił, zdarzało się również kiedy totalne buraki a nie kiedy wręcz chamy potrafili zostawić solidny tip. Jednak mam być szczery to jednak zdecydowanie lepiej obsługiwało się tego sympatycznego co nic nie zostawił.
Ja rozumiem i szanuję to, że ktoś nic nie zostawia. Jego wybór, jego pieniądze. Czasem wystarczy uśmiech i pochwała. Bywa że to lepiej mobilizuje niż kilka złotych zostawionych na stole.
Sam czasem nic nie zostawiam, jak mi ktoś talerz rzuci na stół i na koniec odburknie "do widzenia".

Autor:  becek [ 05 Sty 2016 12:14 ]
Temat postu:  Re: Napiwki w podróży

wazniejsza? a co ma do rzeczy ważność?
tu chodzi o powszechna, uniwersalna normę społeczną
nic więcej

Autor:  jaco027 [ 05 Sty 2016 12:21 ]
Temat postu:  Re: Napiwki w podróży

@Kara A propos niskich plac w tym biznesie - wystarczy odpowiednio duzo pojezdzic po swiecie (czyli byc czestym gosciem hotelowym), albo odpowiednio czesto odwiedzac lokale gastronomiczne, aby sie zorientowac, ze osoby pracujace w tym biznesie zarabiaja przecietnie lub ponizej przecietnie. Sa to zawody niechetnie wykonywane przez miejscowych, a migrujace do cudzoziemcow z powodu kasy (malej) i jakosci pracy. Takie sa juz prawa tego rynku zwanego ladnie Hospitality Business. Wystarczy spojrzec na Francje - duzo pracownikow z Magrebu, UK - duza liczba Hindusow i...Polakow, Hiszpania - Polnocna Afryka, USA - Meksyk i pol Ameryki Poludniowej i Polska...Ukraina coraz czesciej...
To co opisali @JarekGdynia i @dziabulekek w 100% potwierdza ze w Polsce jest tak samo jak w calym swiecie zachodnim. I ze warto o tym pamietac przy korzystaniu z uslug w/w, aby nie patrzec po "studencku" (bez obrazy) i tylko przez pryzmat swojego portfela.

@namteH W ramach tej wymiany opinii dodam jeszcze jedna obserwacje z przed X lat, gdy troche dorabialem do milego studenckiego zycia. Bylo to w PL a nie w USA/UE i ku pewne Twojemu zdziwieniu na konferencjach obowizuje rowniez kanon "napiwkow" tylko ze bardziej w wykonaniu B2B. Firma ktora zamawia impreze jak jest zadowolona to rowniez w PL rowna do tych slynnych 10%. Obserwowalem to zarowno na czystych konferencjach w hotelach 4*/5*, tylko dla zamawianego cateringu i obslugi, jak tez dla imprez wieczoworych, balow, rautow itp. Ostatecznie rozliczenie polego na tym, ze zleceniodawca powiedzmy po zakonczeniu eventu przekazywal owe 10% dla personelu i bylo to dzielone wg roznych kluczy pomiedzy managerow i pracownikow obslugujacych impreze. Hotel/firma dostarczajaca impreze prawie nigdy nic z tego "napiwku" nie brala. Oczywiscie takie zachowanie nie jest 100% regula, ale z mojej wlasnej statystyki bylo to czesciej niz zadziej. Wtedy nie tylko mnie to cieszylo finansowo, ale tez dawalo satysfakcje, zwlaszcza ze obsluga tylko w dzien eventu czesto trwala 12-24h, a niekiedy nawet ponad dobe non stop na nogach...

Tak wiec jeszcze raz: sa 2 perspektywy dajacego i obdarowanego. I warto pamietac o tej drugiej. No chyba ze z powodu jakosci uslugi/obslugi jest sie faktycznie niezadowolonym, to wtedy nie ma teamtu.

Autor:  Anonymous [ 05 Sty 2016 12:22 ]
Temat postu:  Re: Napiwki w podróży

Kara napisał(a):
@JarekGdynia Szok! :shock: Niedowierzanie! :o
:-D
A już na poważnie - kiedy @dziabulek podał stawki, uświadomiłam sobie, że podstawowa kelnera/ kelnerki i sprzątacza/ sprzątaczki są w Warszawie najprawdopodobniej na tym samym poziomie, a do tej pierwszej pracy potrzeba jednak więcej umiejętności...

@zbyhu Wyniki ankiety cieszą oko. Świetny pomysł!

@namteH W sumie można też obciąć granty naukowcom czy przestać dawać im nagrody, bo w końcu dostają jakąś pensję od szkoły wyższej czy ośrodka badawczego. :mrgreen:

@ kara
To dopiero @ dziabulek musiał Ci na forum napisać, ile kto zarabia, żebyś się mogła zorientować, na jakim świecie żyjesz ?
A nie tylko filharmonie i opery ?
A niby dlaczego praca sprzątaczki wymaga mniej umiejętności, od pracy kelnera ?
Obracjąc się wokół tematyki podróżniczej, to ich praca w hotelach , jest nie mniej ważna od kelnerów. Czyszczą za przeproszeniem kible po kimś, porządkują brudne łachy i wyra.
Ja prawie zawsze zostawiam im jakiegoś tipa. Zwłaszcza po dłuższym pobycie. Np na Cyprze zarabiają ok 700 € . Czyli malutko, przy cypryjskich cenach.
A dobry, fajny, kontaktowy kelner też może liczyć u mnie na napiwek.
Zwłaszcza w biednych krajach na wschodzie , typu Ukraina, nie mogli na mnie narzekać. ;)

Autor:  namteH [ 05 Sty 2016 12:28 ]
Temat postu:  Re: Napiwki w podróży

Kara napisał(a):
@namteH tylko dlaczego na tych konferencjach pojawia się tyle gadżetów reklamowych albo przerwa na kawę sponsorowana przez XYZ? ;-)

nie lubię się powtarzać...

-- 05 Sty 2016 11:29 --

@jaco027
chodziło mi o wręczanie napiwków biorącym udział w konferencjach a nie obsłudze tychże.

Autor:  Kara [ 05 Sty 2016 12:36 ]
Temat postu:  Re: Napiwki w podróży

@jaco027 można być gościem, widzieć pewne "przesunięcie fazowe" w geografii ekonomicznej, a pomimo to nie znać konkretnych stawek co do złotówki.

@jacakatowice j.w. Praca kelnera wymaga np. umiejętności interpersonalnych czy tzw. talentu sprzedażowego. Nie oznacza to, że jest "lepszy". Po prostu ma bardziej cenione cechy. Względnie, potrafi je lepiej sprzedać na rynku pracy.

@namteH jak to było z tym "filtrem subiektywizmu"? ;-)

Autor:  namteH [ 05 Sty 2016 12:37 ]
Temat postu:  Re: Napiwki w podróży

Kara napisał(a):
...
@namteH jak to było z tym "filtrem subiektywizmu"? ;-)

może ACE albo jakiś domestos...bo tak się nie wybielisz! :mrgreen:

Autor:  livien [ 05 Sty 2016 12:39 ]
Temat postu:  Re: Napiwki w podróży

A ja zapytam tak bardziej praktycznie - czy zdarzają się Wam sytuacje, że idąc do restauracji płacicie kartą, nie ma opcji dopisania napiwku, a właśnie się zorientowaliście że nie macie gotówki, albo tylko bardzo duże nominały? Co wtedy robicie?

Autor:  zbyhu [ 05 Sty 2016 12:39 ]
Temat postu:  Re: Napiwki w podróży

proszę kelnera żeby mi rozmienił

Autor:  Djorkaeff [ 05 Sty 2016 12:41 ]
Temat postu:  Re: Napiwki w podróży

Przy okazji jestem ciekaw opinii tych, ktorzy w krajach o roznej kulturze napiwkowej, ale porownywalnych cenach bywali - po cenach w USA mniej wiecej widac, ze nie jest w nie wliczona obsluga? 15-25% to nie tak malo, a wyobrazenie o cenach w Stanach mam takie, ze sa podobne do tych w UK, Francji, Wloszech, Niemczech (restauracje).

Autor:  Kara [ 05 Sty 2016 12:52 ]
Temat postu:  Re: Napiwki w podróży

@namteH zdaję sobie sprawę z faktu, że ktoś regularnie próbuje mnie oczerniać, ale to nie sprawia, że muszę się wybielać. ;-)

@livien proszę o rozmienienie banknotu i daję/ zostawiam napiwek. Gdybym jakimś cudem nie miała gotówki, poszłabym do bankomatu albo pożyczyła od kogoś z towarzystwa. W ostateczności pozostaje zawsze: płonąć ze wstydu, podziękować i przeprosić.

Autor:  dziabulek [ 05 Sty 2016 13:15 ]
Temat postu:  Re: Napiwki w podróży

@livien nie musi w terminalu być opcja dopisania napiwku. To i tak kelner wbija kwotę rachunku. Wystarczy powiedzieć, że chce się mu dać 5 zł i po prostu powiększy kwotę rachunku o te 5 zł. Cała filozofia. Gdybyś chciał zostawić tipa 10tyś to też mógłby go bez problemu wbić w terminal. Kiedyś koleżanka skasowała klienta zamiast 70 zł 700 bo wbiło jej się jedno zero więcej, czego ani ona ani klient nie spostrzegli. Co więcej klient w ogóle się nie zorientował, musieli przez bank do niego dochodzić itd.
@jacakatowice co do umiejętności kelnera to poza tym, że musi posiadać pewne cechy określane jako umiejętności miękkie, to jeszcze często musi znać język angielski, choćby szersze podstawy.
Taka anegdota, kolega owego języka nie znał, przyszli goście z Azji i poprosili "ribs" czyli żeberka, a on stwierdził , że chcą rybę więc wydał im pstrąga :)

Autor:  m55 [ 05 Sty 2016 13:23 ]
Temat postu:  Re: Napiwki w podróży

becek napisał(a):
dziendobry/dziekuje/przepraszam tez spora liczba ludzi nie potrafi wymówić

Ja należę do tej sporej grupy ludzi. To znaczy potrafię te słowa wymówić, ale zamiast nich wolę mówić "dzień dobry" / "dziękuję" :)

Strona 10 z 18 Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/