| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| LA PALMA – LA ISLA BONITA la-palma-ndash-la-isla-bonita,1506,106751 | Strona 1 z 1 |
| Autor: | gruszek1982 [ 31 Sty 2017 16:15 ] |
| Temat postu: | LA PALMA – LA ISLA BONITA |
La Palma , jedna z archipelagu wysp kanaryjskich tak bardzo mnie zafascynowała i zainspirowała , że postanowiłem napisać pierwszą na forum relację z podróży. Ale od początku, bilety na samolot kupiliśmy zaraz po ogłoszeniu uruchomienia nowej trasy z Berlina, czyli na początku lipca 2016. Podróż wraz żoną i dwójką znajomych zaplanowaliśmy na drugi tydzień stycznia 2017. Czemu akurat ta wyspa? Przede wszystkim z racji bardzo niskiej ceny przelotów oraz faktu, że to najmniej odkryte, raczkujące w temacie turystyki miejsce. Koszt biletów lotniczych na 4 osoby wyniósł zaledwie 1040zł. Dzień pierwszy 7 stycznia, 6:00 ruszamy z Bydgoszczy. Chwilkę po godzinie 10 docieramy na lotnisko w Schonefeld. Samolot startuje z lekkim opóźnieniem, jedyne pięć godzin w puszce easyjet-a i około 16:30 czasu lokalnego lądujemy na La Palmie. Udajemy się prosto do „biura” wypożyczalni aut PlusCar, które mieści się na parkingu, poziom -2. Odbieramy zarezerwowaną wcześniej Polówkę ( 97 euro za tydzień z pełnym ubezpieczeniem). Kompletnie żadnych problemów, blokad na karcie, czy prób wciśnięcia dodatkowych ubezpieczeń. Szczerzę polecam tą firmę. Jeszcze tylko parę fotek widocznych rys, żeby uniknąć jakichkolwiek problemów przy zwrocie i ruszamy do Puerto Naos – naszej bazy noclegowej. Miasteczko oddalone około 50 minut jazdy od lotniska. Okazało się świetną bazą wypadową. Dodam na wstępie, że w mojej relacji sporo miejsca poświęcę kulinarnym przygodom, których doświadczyliśmy w ciągu tych wspaniałych 7 dni. W drodze do Puerto Naos zgodnie stwierdziliśmy, że po całym dniu podróży wypadałoby napełnić żołądki czymś ciepłym. Wybór padł na restaurację oddaloną kilka kilometrów od naszego miasteczka - Restaurante las Norias ( Carretera de Puerto Naos, 20, 38770 Tazacorte ). Restauracja do najtańszych nie należy, jednak świetna jakość jedzenia tam podawana w pełni to tłumaczy. Zupa bananowa – rewelacja, Gnocci w kremowym sosie rozpływające się w ustach, lokalne sery kozie z mojo verde , do tego typowe hiszpańskie tapasy, no i oczywiście temperatura +20 stopni ( hmm a jeszcze tego samego ranka wychodząc z domu było -17), czego chcieć więcej ![]() ![]() "biuro" PlusCar i innych firm Dzień drugi Zgodnie z naszą wyjazdową tradycją, śniadanie rozpoczynamy świeżo wyciskanym sokiem z pomarańczy, a także cudowną szynką Jamon Iberico ( nie mylić z Jamon Serrano - różnica jest kolosalna ) i lokalnym kozim serem. Pierwszą atrakcją do zobaczenia tego dnia był słynny punk widokowy : Mirador El Time. Rzeczywiście całkiem przyjemna panorama całej doliny Los Llanos. Kilka fotek i ruszamy dalej. Kierunek - Poris de Candelaria – słynne domki w skałach. Droga do samych domków dość trudna do znalezienia, jednak po zaczerpnięciu opinii miejscowych docieramy do bardzo wąskiej, krętej drogi prowadzącej na sam dół. Nachylenie drogi oraz poziom trudności porównywalny tylko do Madery. Po kilkunastu minutach niekończących się zawijasów docieramy do końca drogi, gdzie znajduje się malutki parking. (kilkaset metrów wcześniej , wyżej jest jeszcze jeden) Jeszcze krótki spacer na poziom oceanu i jesteśmy na miejscu. Widoki, hmmm , zdjęcia chyba oddają wszystko… Mała godzinka na rozkoszowanie się tym cudem natury ( i człowieka ) i ruszamy dalej. Naszym celem Garafia ( Santo Domingo ). Po drodze co rusz pojawiają się smocze drzewa, oraz kwitnące niczym japońska wiśnia drzewa migdałowców. Uwagę przykuwają także, przystanki autobusowe w Puntagordzie , artystycznie pomalowane przez lokalnego artystę. Jest chwilkę przed 16, więc decydujemy się na obiadek w wybranej wcześniej knajpie. Należy tu nadmienić, że znalezienie otwartej, dobrej lokalnej restauracji nie jest wcale takie proste. Rożne lokale mają różne godziny i dni otwarcia. Dlatego, moim zdaniem warto zawczasu odrobić zadanie domowe i zweryfikować godziny interesujących nas miejsc. El Berengal (Calle Diaz Juarez 5, 38787 Garafia ) – bo tak się nazywa restauracja , która wybraliśmy, niestety nas rozczarowała. Ale po kolei, na początku około 45 minut oczekiwania na stolik, mimo, że co chwila zwalniały się kolejne miejsca, obsługa bardzo słabo ogarniała zakres swoich obowiązków. W Hiszpanii to pewnie standard, ale turystę, może lekko irytować. Składamy nasze zamówienia i czekamy kolejną godzinę. Na szczęście w międzyczasie podane zostały przystawki, rewelacyjne lokalne sery kozie. Z całej naszej czwórki chyba tylko ja jestem zadowolony z wyboru dań głównych. Makaron z krewetkami, posypany płatkami migdałów wyborny. Nie można tego powiedzieć o reszcie dań. Kanaryjski kociołek okazał się rosołem z niemiłosiernie rozgotowanymi warzywami. Stek po prostu pływał w tłuszczu, do tego stopnia, że kumpel wyciskał go przykładając kawałki mięsa do talerza ![]() ![]() smocze drzewo ![]() ![]() malownicze przystanki w Puntagorda ![]() kwitnące drzewa migdałowe ![]() Poris de Candelaria ![]() ![]() ![]() ![]() domki rybaków od wewnątrz ![]() ![]() widoki z Roque de los Muchachos ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Dzień trzeci Intensywny poprzedni dzień oraz nadmiar wypitego wina spowodował, że ten dzień zdecydowaliśmy się spędzić głównie na plażowaniu. A że na niebie żadnej chmurki, była ku temu idealna okazja. Najpierw udaliśmy się na kawkę i ciacho w urokliwym miasteczku Tazacorte, po drodze mijając wszechobecne plantacje bananów. Ryneczek w samym centrum, w większości sami tubylcy niespiesznie przemierzający malownicze uliczki. Słońce już w zenicie, więc po przejściu wszystkich trzech głównych uliczek ruszamy na plażę w Puerto de Tazacorte. Sama plaża , jak dla mnie rewelacja, mimo że na pierwszy rzut oka czarny wulkaniczny piasek wydawać mógłby się mało atrakcyjny. Piasek ani nie brudzi ani nie przykleja się do ciała. Do tego idealna na kąpiele, poskramiająca oceaniczne fale zatoczka. Cudo! Woda około 20 stopni – na pewno cieplejsza niż Bałtyk w lipcu ![]() banany, wszędzie banany ![]() ![]() ![]() rynek główny Tazacorte ![]() ![]() plaża w Puerto de Tazacorte ![]() ![]() Los Llanos de Aridane ![]() Dzień czwarty Cel na dzisiejszy dzień jest tylko jeden - Caldera de Taburiente. Po przeczytaniu licznych recenzji w necie, ruszamy do El Paso , żeby w miejscowej informacji turystycznej dokonać rejestracji wymaganej do wejścia na szlak. Info dla tych, co gustują jedynie w zdjęciach robionych własnoręcznie, dokładnie obok informacji znajduję się radar ![]() Caldera i tylko caldera ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Dzień piąty Plan na dziś – Santa Cruz de la Palma i las wawrzynowy Los Tiles. Na początek postanawiamy zwiedzić stolicę wyspy, gdyż wcześniej nie było ku temu okazji. Obowiązkowe fotki przy znanych z pocztówek balkonach i udajemy się na kawkę. Rozkoszując się wyborną lokalną kawą obserwujemy niespieszne życie tubylców. Centrum stolicy to dosłownie 3 uliczki, do obejścia w niecałą godzinkę. Na uwagę zasługują bardzo stylowe, kolorowe kamienice, których każdy element był budowany z należytym pietyzmem. Warto też zobaczyć replikę słynnego statku Krzysztof Kolumba - Santa Maria. Przed podróżą do lasu wawrzynowego udajemy się jeszcze na miejscowy rynek, spróbować soku z trzciny cukrowej i sprawdzić dostępność lokalnych serów kozich. Sok bardzo dobry, aczkolwiek bardzo słodki. Co do serów, to wybór ogromy i jeśli ktoś tak jak ja gustuje w kozich serach, to na pewno wyjdzie stamtąd w pełni ukontentowany. Do dziś żałuję, że kupiłem ich tak mało, licząc na jakikolwiek wybór w sklepie bezcłowym na lotnisku. Nie liczcie na to, sklep bardzo kiepsko zaopatrzony (jeden rodzaj sera) z chorymi cenami. W drodze na Los Tiles na pewno warto się zatrzymać przy największym jednoprzęsłowym moście w Europie. Robi wrażenie. Z jednej strony widok na ocean z drugiej na bezkresny las laurowy. Po dotarciu na miejsce wybieramy, krótki, rozpoczynający się zaraz przy budce informacji turystycznej, dwugodzinny szlak na punkt widokowy. Szlak mało wymagający, jednak cały czas lekko pod górkę. Z perspektywy czasu nie wiem, czy to była dobra decyzja, gdyż w zasadzie nie widzieliśmy bujnych, dwumetrowych paproci, o których mowa w większości przewodników. Warto chyba dopytać o to będąc na miejscu, niestety my nie mieliśmy takiej możliwości, gdyż informacja była tego dnia zamknięta. Po dobrej godzinie naszym oczom ukazuje się malutki punkt widokowy, ledwo mieszczący 3-4 osoby. Widoki na pewno rekompensują małą wspinaczkę. W tym punkcie macie również dwie opcje, albo iść kolejne dwie godziny, szlakiem przez kilkanaście tuneli prowadzącym do wodospadów, albo też wrócić z powrotem tą samą drogą, którą właśnie pokonaliście. My decydujemy się wrócić i udać na baseny oceaniczne – Charco Azul. Najwyższa pora na obiad i delektowanie się widokami rozcinającymi się z baru o tej samej nazwie. Jedzenie świetne, znowu moje smaki. Ośmiornica po Galicyjsku wg mnie lepsza niż w kraju Basków – słynącym z najlepszej kuchni w Europie. Ryba – Vieja – również wyborna. Pani bez żadnych problemów pokazuje dostępne danego dnia, świeże ryby. Także, każdy może wybrać to, na co ma ochotę. Do tego szklaneczka lokalnego piwka – Gara i jak dla mnie pełnia szczęścia ![]() słynne balkony w stolicy ![]() ![]() ![]() ![]() w drodze na Los Tiles ![]() ![]() ![]() ![]() charco azul ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Dzień szósty Prognoza pogodny na ten dzień, nie była za ciekawa. Całe niebo szczelnie pokryte chmurami nie napawało optymizmem. Tak czy inaczej ruszamy do Fuencaliente, gdzie rozpoczyna się ostatni odcinek słynnej drogi: Ruta de los Vulcanos. Cała trasa to 24 kilometry , dlatego zdecydowaliśmy się jedynie na jej ostatnią część – około 6km z wulkanu San Antonio do latarni morskiej: Faro de Fuencaliente. Na szczęście zaczęło się wypogadzać. Parkujemy auto przed wulkanem San Antonio , który również można zwiedzić – bilet wstępu 5 euro. Na nas wulkan nie wywarł żadnego wrażenia, zdecydowanie bardziej podobał się nam kolejny na trasie wulkan Teneguia i widoczna z jego szczytu panorama południowego wybrzeża wyspy. Ogólnie cała trasa krajobrazem przypomina Marsa. Nam bardzo się ona podobała. Na końcu szlaku znajduje się latarnia morska oraz rozliczne saliny , czyli miejsca gdzie odzyskiwana z wody morskiej jest sól. El Jardin de la Sal gości nas kawą, przepysznymi deserami oraz wspaniałymi widokami rozciągającymi się z górnego jej tarasu. Z terenu latarni morskiej ruszają co dwie godziny autobusy (11:45, 13:45, 15:45 i ostatni 17:45 ) w kierunku Los Canarios, gdzie zostawiliśmy samochód. Koszt przejazdu 2 euro za osobę. Obiad tego dnia zaplanowany mamy w restauracji La Casa del Volcan , niestety okazuje się ona zamknięta. Pytamy więc , lokalsów o jakąś alternatywę. Polecają knajpę Tasca La Era znajdującą się w pobliżu. Szybkie sprawdzenie na tripadvisor – 3.5 gwiazdki, może być. Restauracja pusta, jesteśmy jedynymi klientami. Bardzo się ucieszyłem, gdy usłyszałem od Pani kelnerki, że najbardziej polecanym ich daniem jest gulasz z koźliny. Myślę sobie, w końcu. Niestety podane dania okazały się bardzo tłuste, w szczególności danie mojej znajomej, w którym ciężko było znaleźć kawałek mięsa. Chyba po prostu posiekali kozła jak leci, razem z przysłowiową budą ![]() ![]() ![]() widok z wulkanu Teneguia ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() widok z wulkanu San Antonio ![]() nasz ulubiony bar Dzień siódmy Pogoda troszkę nam krzyżuje plany, na niebie niestety sporo chmur, wieje silny wiatr. Jak użytecznie zagospodarować dzień, który mieliśmy spędzić na opalaniu? Siadamy, a właściwie kładziemy się w lokalu z wygodnymi leżankami, skierowanymi w stronę oceanu. Rewelka , ponownie pełen chillout,a jako że dostępne jest również wi-fi, można też trochę pogadać ze znajomymi i rodzinką. Po zwiedzeniu lokalnych sklepików z pierdołami idziemy spacer w kierunku strefy hotelowej. Bardzo zaciekawił nas tubylec łowiący ryby z 10-15 metrowej skarpy. Kozak! Kierujemy się promenadą z powrotem w stronę naszej kwatery. Hmmm , to może dla odmiany kawa ![]() deptak w Puerto Naos ![]() ![]() plaża w Puerto Naos ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ulubione piwko Dzień ósmy Niestety nie udaje nam się pożegnać z Teresą – właścicielką apartamentu, która w godzinach rannych pracuje w banku. Telefonicznie umawiamy się, że klucze zostawiamy w środku i zatrzaskujemy drzwi. Jest 11:00. Pora ruszać do stolicy. Jako, że lot mieliśmy o 16, zostało trochę czasu na pożegnalną kawkę i deser. Krótki spacer po centrum , kupno serów na bazarze i ruszamy na wczesny obiad do restauracji polecanej chyba przez wszystkich na wsypie – Casa Goyo. Może i knajpka nie zachwyca wyglądem , ale tłumy lokalsów są dla nas wystarczającą rekomendacją. Nie zawiedliśmy się. Oczywiście nikt z obsługi nie rozmawia po angielsku, ale to standard na La Palmie. Zamawiamy po dwie porcje ryby i zupę rybną. Zupa ok, ale kiedy na stół podano ryby, byłem w ciężkim szoku widząc ich ogrom Podsumowanie:Jeśli ktoś się zastanawia jeszcze czy odwiedzić La Palmę – odpowiadam, tak zdecydowanie tak! Bez chociażby podstaw języka hiszpańskiego może być ciężko, ale ludzie są tu bardzo uprzejmi i pomocni, więc zapewne nawet na migi uda się wszystko załatwić. Koszt wyjazdu to 4600 na dwie osoby, przy czterech podróżujących ( nie wiem ile dokładnie wydali znajomi ). W tym ( euro przyjąłem po 4.35zł ): 520zł bilety samolotowe 870zł nocleg 87zł paliwo na wyspie – przejechaliśmy w sumie 560km 211zł wypożyczenie auta 187zł paliwo w PL + autostrady + parking przy lotnisku 2700zł wydatki na miejscu | |
| Autor: | metia [ 31 Sty 2017 16:40 ] |
| Temat postu: | Re: LA PALMA – LA ISLA BONITA |
Wylatujemy za tydzień, więc skrzętnie czytam i notuję na potrzeby ułożenia swoich tras Jak oceniasz fragement Ruta de los Vulcanos, który przeszliście? Jest dużo podejść? Mam w grupie jedną słabszą wydolnościowo jednostkę, ale mimo wszystko chcielibyśmy wybrać się na jakiś przyjemny "trekking". | |
| Autor: | gruszek1982 [ 31 Sty 2017 17:12 ] |
| Temat postu: | Re: LA PALMA – LA ISLA BONITA |
@metia Wg mnie to najłatwiejsza z tras, praktycznie żadnych podejść, oprócz opcjonalnego wejścia na wulkany. Trasa idealna na dłuższy spacer. pzdr | |
| Autor: | ewaolivka [ 31 Sty 2017 17:56 ] |
| Temat postu: | Re: LA PALMA – LA ISLA BONITA |
Piękna wyspa, piękne zdjęcia | |
| Autor: | makdeb [ 31 Sty 2017 19:23 ] |
| Temat postu: | Re: LA PALMA – LA ISLA BONITA |
Ja również lecę, tyle, że w marcu! Jeżeli wyprawa okaże się zacna to mam zamiar napisać małą relację! Wydaje mi się, że dużo wydatków na miejscu, większość poszła na żarełko? Napisz proszę w jakich cenach są dania w restauracjach. Poza tym super widoczki i zdjęcia zachęcające do wyjazdu | |
| Autor: | gruszek1982 [ 31 Sty 2017 22:08 ] |
| Temat postu: | Re: LA PALMA – LA ISLA BONITA |
@makdeb 2700zł to jakieś 620 euro. Z tego jakieś 100 euro poszło na pierdoły , sery, szynki, pamiątki , czyli 520/7=75 euro na dzień na dwie osoby. Czy to dużo ? Myślę, że bez przepychu pzdr | |
| Autor: | makdeb [ 01 Lut 2017 01:09 ] |
| Temat postu: | Re: LA PALMA – LA ISLA BONITA |
Dzięki, trochę mi rozjaśniłeś ile pieniążków zabrać, choć aż takich funduszy nie mam | |
| Autor: | logis [ 04 Lut 2017 19:16 ] |
| Temat postu: | Re: LA PALMA – LA ISLA BONITA |
makdebDzięki, trochę mi rozjaśniłeś ile pieniążków zabrać, choć aż takich funduszy nie mam Ogarniesz to taniej jeśli polecisz w 4 osoby, będziesz głównie sam gotował lub korzystał z promocji ( menu dnia, kawa+ ciasto za 2 E, piwko czy wino ze sklepu ) . Na całej prawie wyspie parkujesz za free. Odległości nie są wielkie. Ja na 2+2 wydałem ok 6500 za tydzień bez oszczędzania. Wyspa super, rozmówki hiszpańskie przydatne w restauracji żeby wiedzieć co zamówić. | |
| Autor: | seba1902 [ 05 Lut 2017 23:22 ] |
| Temat postu: | Re: LA PALMA – LA ISLA BONITA |
piękna relacja:) mam pytanko bo pierwszy raz słysze o tej wypożyczalni samochodów, za paliwo można płacić debetówka czy karta kredytowa potrzebna? pozdrawiam | |
| Autor: | gruszek1982 [ 06 Lut 2017 11:59 ] |
| Temat postu: | Re: LA PALMA – LA ISLA BONITA |
@seba1902 Dzięki!. Nie wiem czy dobrze rozumiem pytanie, ale paliwo nie ma nic wspólnego z wypożyczalnią. PlusCar wymaga zwrotu takiej samej ilości paliwa jaką brałeś. Żadnych dodatkowych opłat, ukrytych kosztów. pzdr | |
| Autor: | seba1902 [ 03 Mar 2017 21:21 ] |
| Temat postu: | Re: LA PALMA – LA ISLA BONITA |
gruszek1982 Dzięki za odpowiedz! wybieram sie za pare dni na Gran Canarie i będe wypozyczał od nich auto, inne wypozyczalnie każa placic z góry za zatankowany do pelna samochod stąd moje pytanie było. pozdrawiam | |
| Autor: | dyzio1 [ 31 Sty 2018 09:58 ] |
| Temat postu: | Re: LA PALMA – LA ISLA BONITA |
Brałem auto w cicar. Możliwe było płacenie gotówką. | |
| Autor: | Antek12 [ 08 Wrz 2019 23:46 ] |
| Temat postu: | Re: LA PALMA – LA ISLA BONITA |
@gruszek1982 albo inni Kod: my wybieramy łatwiejszy, rozpoczynający się w Los Brecitos , który nie wymaga wizyty w El Paso. Autem docieramy do wąwozu: Barranco de las Angustias, gdzie czekają lokalne taxi, chętne do zabrania nas na początek trasy W którym dokładnie miejscu (proszę o wskazanie punktu na mapie) zostawia się auto i bierze taxi na początek szlaku ? | |
| Autor: | metia [ 09 Wrz 2019 00:22 ] |
| Temat postu: | Re: LA PALMA – LA ISLA BONITA |
@Antek12 Nie robiłam osobiście tej trasy, ale w notatkach mam ten punkt zaznaczony jako parking: https://www.google.com/maps/place/Estac ... 17.9096514 | |
| Strona 1 z 1 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |