| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Jezioro Garda - sposób na majówkę jezioro-garda-sposob-na-majowke,1506,95983 | Strona 1 z 1 |
| Autor: | gosiagosia [ 19 Cze 2016 17:39 ] |
| Temat postu: | Jezioro Garda - sposób na majówkę |
Ten rok jest dla mnie wyjątkowy. Nie pozwala mi podróżować. Zapętliłam się gdzieś pomiędzy pracą i zobowiązaniami, które nie dają mi odetchnąć. Jezioro Garda na długi weekend majowy było więc doskonałym rozwiązaniem: blisko, tylko dwa dni urlopu, bilety tanie – lecimy. O 3 rano wyruszamy na Schoenefeld. Zbyt późno zaczęłam szukać parkingu i wszystko było pozajmowane nie mogłam więc zrobić rezerwacji. Kilka maili do parkingów i dostaję informację, że nie ma się co martwić – na pewno przy przyjeździe w ciemno znajdzie się wolne miejsce…. No więc jeżeli chcecie zostawić samochód na strzeżonym parkingu nie wierzcie im w ani jedno słowo: przejechaliśmy wszystkie parkingi w promieniu 1 km - zajęte i wszędzie kiwali głowami: impossible. Czas kurczył się niebezpiecznie, zostawiliśmy samochód na niestrzeżonym parkingu miejskim tuż koło lotniska: tydzień 30 E, płatne w parkomacie tylko bilonem, 5 minut od lotniska. To taka informacja na wszelki wypadek gdyby ktoś był w podobnej do naszej, podbramkowej (nomen omen Ale zdążyliśmy i odlecieliśmy Samochód mieliśmy wynajęty w Firefly, Ford Fiesta ale przekierowali nas do Hertz’a i tam dostajemy Nissana NV200 combi – 7 osobowy. Pierwszy plan z wyjazdem był taki, że mieliśmy jechać w szóstkę i kiedy sprawdzałam ceny tych samochodów to okazało się, że korzystniejsze będzie wypożyczenie dwóch Fiest niż jednego dużego auta. Korzystniejsze to mało powiedziane – za Fiestę płacimy 600 zł z ubezpieczeniem a za samochód 7-osobowy musielibyśmy zapłacić ponad 2 tys. Bez ubezpieczenia. To skąd im się bierze taki swobodny upgrade? Nieważne - mamy wygodny samochód i to się liczy. Wyruszamy do Sirmione. To takie miejsce, gdzie nie chowa się aparatu. Przepiękna miejscowość położona na półwyspie wcinającym się wąską kreską w jezioro. Woda jeziora ma przepiękny kolor, samo jezioro jest czyste a nabrzeże bardzo zadbane. Szkoda, że temperatura nie pozwoliła na kąpiel. Dopada nas przekleństwo Włoch: parkingi a raczej ich brak. A jeszcze bardziej "raczej" to brak wolnych miejsc do zaparkowania. Wzdłuż ulicy Lungalago Armando Diaz tuz obok wejścia do starego miasta jest bezpłatny parking ale postawienie tam samochodu graniczy z cudem. Być może udałoby się to w godzinach wczesnorannych albo późnym popołudniem (warto sprawdzić) ale my jesteśmy tam około godziny 11 i nawet na ogromnym płatnym parkingu przy Viale Marconi nie ma już miejsc. Sirmione jest naprawdę uroczą miejscowością – widać tam bogactwo północnych Włoch, miasteczko jest zadbane, czyste i poukładane, dbałość o detale aż rzuca się w oczy. Element "wystroju" Sirmione: Lodziarnie z ogromnym wyborem najpyszniejszych lodów, ciasteczka kuszą, sklepiki przyciągają wzrok . Sama nie wiem, które Włochy lubię bardziej – bo te północne bardziej przypominają niemiecki ordnung niż całą resztę Włoch. A ja poznałam wcześniej inne Włochy i to w tych nieuporządkowanych, pełnych luzu zakochałam się najpierw. A wiadomo jak jest z ta pierwsza miłością… Mimo to, odmienność tej części Włoch ma zalety. Na obiad idziemy do Locanda Al Portec. Na tripadvisor ma beznadziejne recenzje. Naprawdę nie wiem dlaczego. Jedzenie było smaczne, świeże i w odpowiedniej ilości. Bardzo przyjemny ogródek wewnątrz. Za calzone, porcję makaronu z owocami morza i drugą z małymi małżami (vongole), półmisek owoców morza, zuppa di cozze, wino, piwo i wodę zapłaciliśmy razem z coperto 70 e. W mojej opinii cena dobra. Nie wiem skąd te złe recenzje. Ja polecam. Po drodze zahaczamy jeszcze o Salo – miasteczko z ponoć najdłuższym deptakiem nad Gardą. Fajne – jak prawie wszystkie włoskie miasteczka - ale przy Sirmione wypada blado. Zmierzamy do naszego mieszkania: 7 km od Riva del Garda, 3 km od jeziora Tenno, w maleńkiej miejscowości Pranzo w górach czeka na nas kamienny dom. Pierwsze wrażenie: super – tylko dlaczego tak zimno. 13 stopni. Brrrr. Znajomość angielskiego naszego gospodarza równa się zero. Ida w ruch ręce, body language w pełnej krasie Kolejnego dnia ruszamy w góry. Mamy zamiar wdrapać się na Monte Misone. RT ( Tylko góry wiosną dają tę niewiarygodna możliwość znalezienia się w przeciągu 3 godzin w czterech porach roku: zaczynamy te pory roku w odwrotnej kolejności - latem. Na wysokości 1500 m oglądamy budzącą się do życia wiosnę, potem wkraczamy w jesienne, opadłe liście żeby na szczycie móc postawić nogę na śniegu Po drodze piękny widok na jezioro Tenno a na samym szczycie panoramiczny widok na Gardę i okoliczne góry. Kolejnego dnia wyruszamy pozwiedzać. Ponieważ jesteśmy tam kilka dni przed inauguracją Giro d'Italia - w Riva del Garda jest wielki festyn rowerowy. Tuz obok portu jachtowego: Sama Riva jest przyjemna, położenie tego miasta powoduje, że amator każdej aktywności fizycznej znajdzie tam swoje miejsce. Można żeglować i pływać na windsurfingu na co pozwalają dwa wiatry północny Vento przed południem i południowy Ora po południu. Można wspinać się naprawdę poważnie, chodzić po górach, jeździć rowerem rekreacyjnie, bo ścieżek rowerowych jest w okolicy całe mnóstwo. Całe mnóstwo jest również tras MTB – od łagodnych do bardzo trudnych. Biegać można. No - wszystko można Nie będę opowiadać o wszystkich miejscach. W mojej opinii obowiązkowe do odwiedzenia jest Malcesine. Wybrukowane uliczki, piękne kamienice przenoszą nas do trochę innego, jakby minionego czasu. Do kompletu pięknie położony, górujący nad miejscowością zamek Scaligiero. Ale najbardziej w czas przeszły przenosimy się w maleńkiej wiosce Calvola położonej wysoko w górach, oddalonej o 5 km od Pranzo. Przejeżdżaliśmy przez tę wieś w dniu, kiedy jechaliśmy na trekking Monte Misone i postanowiliśmy dokładniej ją obejrzeć zahaczając po drodze o małe, szmaragdowe jezioro Tenno. Kolejny dzień wiadomo – rowery. Nad Gardą to jakby obowiązkowy punkt programu. W Riva del Garda wypożyczalni jest mnóstwo. Właściwie każdy sklep sportowy to jednocześnie wypożyczalnia. Cena za dzień wypożyczenia roweru, odpowiedniego do pokonania zaplanowanej przez nas trasy - 25 euro. Wybieramy się na słynną Via del Ponale tylko nie jedziemy do Pregasiny , ale ambitniej – do Jeziora Ledro. Trasę sobie oceniłam wcześniej – ok. 28 km. Co myślałam przy wybieraniu trasy? „Eeeee, no bez przesady – szybko przejedziemy i potem pojeździmy wokół jeziora. To tylko dodatkowe 10 km.” … Jednego nie wzięłam pod uwagę: u siebie jeżdżę po płaskim terenie, po lasach - 40 km na dzień nie jest więc jakimś wielkim wyzwaniem. A tam? 12 km stale pod górę. Nie będę ściemniać - dla mnie i Renatki to nie była łatwa trasa. W sumie różnica poziomów taka sama jak przy wejściu na Misone. Powiedziałam to Renacie. Odpowiedziała –„ noooo i jeszcze rowery musimy wnieść”. Bo pod koniec, już na etapie dojazdu do Ledro częściej prowadziłyśmy (a raczej wpychałyśmy) rowery pod górę niż na nich jechałyśmy Trasa jest na początku, przez ok. 4 km kamienista i pagórkowata. Dość uczęszczana przez pieszych i rowerzystów więc trzeba zachować ostrożność. Potem dojeżdża się do kafejki , za którą rozwidla się droga: w lewo prowadzi do Pregasiny a w prawo do jeziora Ledro, asfaltem i ubitą drogą gruntową i tu już właściwie nie ma pieszych i niewielu rowerzystów. Dojechaliśmy do Ledro. Ani mnie, ani Renaty nikt by nie zmusił do wykonania założonego planu – objechania jeziora. Panowie zresztą też nie naciskali .Byłyśmy tak szczęśliwe, że to już koniec, że to szczęście przesłoniło nam widok na jezioro i za bardzo nie pamiętam jak wyglądało ;P Ładne chyba było bo chłopaki mówili Zjazd tą trasą! Był…odjazdowy!! Bez używania pedałów - pracowały tylko dłonie naciskające hamulce. Nie obyło się bez małego wypadku i to ja padłam jego ofiarą ale na szczęście skończyło się na pozdzieranych łydkach i dłoniach. Ponarzekałam sobie ale naprawdę polecam trasę. Może tym słabszym kondycyjnie nie do Ledro tylko do Pregasiny w jedną stronę ok. 7 km (dlaczego nie wybrałam tej trasy?!!). Widoki są przepiękne bo cała trasa przebiega wysoko nad brzegiem jeziora. Znam je doskonale bo czego jak czego ale przystanków po drodze nie brakowało Kolejny dzień jest jednocześnie ostatnim dniem naszego pobytu. Ale ponieważ samolot mamy dopiero o 21 to cały dzień mamy dla siebie. Jedziemy do Sanktuarium Madonna della Corona. Przeglądając internet znalazłam kilka wzmianek o tym niezwykłym miejscu. To co urzeka najbardziej to nieprawdopodobne wręcz położenie sanktuarium. Częściowo wykute w skale, jakby do niej przyklejone sprawia niesamowite wrażenie. Żeby tam się dostać trzeba dojechać do miejscowości Spiazzi. Stamtąd dojeżdżają do samego sanktuarium busiki (3e rt lub 1,80 w jedną stronę) tylko w mojej opinii to zupełnie bez sensu. Droga jest krótka i przyjemna. Najpierw dochodzimy do niewielkiego stoiska oferującego wyroby z wełny alpaki. Na potwierdzenie oryginalności wyrobów tuż obok pasą się te sympatyczne zwierzątka Po drodze do sanktuarium mija się 15 stacji Drogi Krzyżowej z postaciami naturalnych rozmiarów. Samo sanktuarium jest niewielkie i nie ma tu bogactwa i przepychu. Ale widok z placu przed wejściem do kościoła jest nieprawdopodobny. Potem zmierzamy do następnego miejsca Borghetto i Valeggio. Zbaczamy z trasy na lotnisko o ok. 15 km od jeziora… Zawsze podczas wyjazdu zaliczam się jakąś wtopę. Naczytam się, że koniecznie bo perełka i jak nie zobaczysz to świat runie. Jeżeli czytam coś takiego: „u stop zamku rozpościera się Borghetto zaliczane z uwagi na swój niepowtarzalny urok do zespołu najpiękniejszych miasteczek Italii I Borghi piu belli d’Italia” to forsuję swój plan w nadziei, że zachłysnę się urodą miejsca. No więc tak - Borghetto jest urocze. Tylko to co przedstawiam na zdjęciu poniżej to już 7/8 Borghetto. A Valeggio jest tak zwykłe, że aż smutne. Może można zauroczyć się tym miasteczkiem kiedy „odbywa się festiwal tortellini, z którego produkcji słynie miasteczko. Co roku w czerwcu przy stole o długości 1300 m ustawionym na moście Visconteo zajada się te klejone ręcznie pierożki.” Fajnie chyba. Ale to nie był ten czas. Nie było festiwalu – nie było zauroczenia. Poszliśmy do Castello Scaligero, najważniejszego obiektu zabytkowego ale było tam pusto i można było tylko zadrzeć głowę i popatrzeć sobie. Czarę goryczy przepełniły lody – pierwsze niedobre lody we Włoszech. Żal trochę czasu, bo mogliśmy wybrać jakąś miejscowość nad Gardą ale nie ma tego złego – o jedno doświadczenie więcej. Podsumowując: Jezioro Garda ma wiele do zaoferowania. Nie tylko piękne okoliczne miasteczka ale również wspaniałe góry i szlaki rowerowe. Aaaa! I wiem gdzie spędzimy kolejną majówkę – musimy sprawdzić czy od Gardy może być ładniejsze Como | |
| Autor: | singielka_1976 [ 20 Cze 2016 11:48 ] |
| Temat postu: | Re: Jezioro Garda - sposób na majówkę |
Gosiu, jak zwykle ciekawa relacja z praktycznymi wskazówkami | |
| Autor: | Anonymous [ 20 Cze 2016 11:55 ] |
| Temat postu: | Re: Jezioro Garda - sposób na majówkę |
Bardzo fajna relacja, aż bym się wybrał gdybym miał urlop Ładne zdjęcia robisz. | |
| Autor: | gosiagosia [ 20 Cze 2016 16:08 ] |
| Temat postu: | Re: Jezioro Garda - sposób na majówkę |
Dziękuję | |
| Autor: | maczala1 [ 21 Cze 2016 09:09 ] |
| Temat postu: | Re: Jezioro Garda - sposób na majówkę |
gosiagosia napisał(a): Sama nie wiem, które Włochy lubię bardziej – bo te północne bardziej przypominają niemiecki ordnung niż całą resztę Włoch. A ja poznałam wcześniej inne Włochy i to w tych nieuporządkowanych, pełnych luzu zakochałam się najpierw. A wiadomo jak jest z ta pierwsza miłością… Mimo to, odmienność tej części Włoch ma zalety. Dla mnie natomiast północne Włochy są zdecydowanie lepsze - idealnie wyważone proporcje pomiędzy luzem, a porządkiem i mniej afrykański klimat Widzę, że rozminęliśmy się w niektórych miejscach o tydzień ale my zwiedzaliśmy głównie miasteczka nad samym jeziorem. polnocne-wlochy-tradycyjnie-czyli-urodzinowa-garda,1506,94728 Twoje widoki górskie są cudowne, a położenie Sanktuarium Madonna della Corona to już w ogóle odlot - szkoda, że o tej miejscówce nie wiedziałem wcześniej | |
| Autor: | gosiagosia [ 21 Cze 2016 16:16 ] |
| Temat postu: | Re: Jezioro Garda - sposób na majówkę |
@maczala1 - czytałam Twoja relację (nie zalajkowałam bom gapa | |
| Autor: | Japonka76 [ 23 Cze 2016 17:26 ] |
| Temat postu: | Re: Jezioro Garda - sposób na majówkę |
Śliczne zdjęcia. To z muchą super. Ale po obejrzeniu tych kilku na początku musiałam zrobić sobie przerwę, bo naszła mnie ogromna chęć na coś słodkiego | |
| Strona 1 z 1 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |