| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Rodzinny wypad do Rzymu na 36 godzin? A jak! rodzinny-wypad-do-rzymu-na-36-godzin-a-jak,1508,187531 | Strona 1 z 1 |
| Autor: | Ilona Wróblewska [ 07 Lut 2017 20:12 ] |
| Temat postu: | Rodzinny wypad do Rzymu na 36 godzin? A jak! |
To mój pierwszy wpis na fly4free. Mam nadzieję, że Wam się spodoba Pewnego sierpniowego wieczora wertowałam internet w poszukiwaniu lotniczych okazji No i nadszedł 3 grudnia... Z reguły jeżeli gdzieś jedziemy nie skupiamy się planowaniu od A do Z, jednak w tym przypadku należało zrobić wyjątek. Chyba domyślacie się dlaczego... Ale od początku. I tym sposobem o 8.10 byliśmy w Rzymie. Szybki transport na dworzec Termini i... PIERWSZY DZIEŃ - CZAS START! Pierwsze co zrobiliśmy to poszliśmy do hotelu poprosić aby móc zostawić bagaże w przechowalni, żeby nie chodzić z nimi cały dzień. Nadmienię, że meldunek był możliwy od 13, ale Pani Recepcjonistka była tak uprzejma i dała nam klucze od razu, mimo, że ledwie minęła 9.30. Szczęśliwi, że tak się stało, zjedliśmy szybkie śniadanko i w drogę! Pojechaliśmy metrem na Stację Ottaviano, gdzie celem był Watykan. Zaczepiani przez dziesiątki naganiaczy, którzy za wszelką cenę chcieli oszczędzić nam czekania 2-godzinnej kolejce do Muzeów Watykańskich i zaproponować bilety za min. 40 eur od osoby ( prawie siłą przymusiłam jednego z takich jegomości, żeby mi powiedział cenę - nie było łatwo, bo ich zadaniem było skierowanie nas do biura, "tam za rogiem" ), w końcu dotarliśmy do początku kolejki... I tutaj kolejna niespodzianka (pozytywna oczywiście)! I myślę, że każdy rodzic zgodzi się ze mną, że podróże z dzieckiem dużo ułatwiają (a z dzieckiem na ręku jeszcze bardziej!) UWAGA! UWAGA! Po dotarciu do miejsca, w którym powinniśmy zacząć oczekiwanie w kolejce, uprzejmy Pan z obsługi muzealnej kierujący kolejką, zobaczył udręczoną matkę z dzieckiem na ręku (patrz MNIE) i nakazał iść drugim korytarzykiem, omijając całą kolejkę z boku. Cała szczęśliwa nagle poczułam nowy przypływ sił (mimo, że nosić 18 kg ciałko nie jest lekko), że zaoszczędzimy czas, którego mamy przecież jak na lekarstwo i wołając resztę grupy ( 3 osoby dorosłe, które już nie miały dziecka na ręku) szliśmy dziarsko do przodu. Zamarłam kiedy usłyszałam, że ktoś każe mi wracać do drugiej kolejki ( tej dłuuugiej), ale powołanie się na pierwszego z pracowników pomogło. W trakcie tej krótkiej drogi, ktoś chciał również zawrócić mojego męża i pozostałych, ale walczyłam dzielnie i w końcu dotarliśmy do bram Museo Vaticani Czyż podróżowanie z dzieckiem nie jest piękne??? Po dwóch godzinach spędzonych na oglądaniu posągów, malowideł, rzeźb, gobelinów i innych takich, zmierzaliśmy do wyjścia. Hania była już nieco zniecierpliwiona i włączył jej się tryb Osiołka ze Shreka "Mamo! Daleko jeszcze?" Aż w końcu zrezygnowana stwierdziła, że "te korytarze nigdy się nie skończą!" Krótki odpoczynek i ruszyliśmy w drogę do kolejnej atrakcji - Placu Świętego Piotra. Tutaj również nie byliśmy zaskoczeni długością kolejki. Ale pomysłowa mama (patrz JA) wiedząc, że sposób z dzieckiem na ręku jest całkiem skuteczny, poszłam do kolejki i zapytałam uprzejmie czy ktoś by nas wpuścił. Oczywiście znalazło się paru chętnych i tym sposobem również zaoszczędziliśmy bardzo dużo czasu. Nie wszyscy jednak skorzystali z takiej możliwości (chłopcy postanowili poczekać na mnie, Hanię i Martę na Placu, odpuszczając sobie Bazylikę Św. Piotra). Niestety podczas zwiedzania tego przepięknego, monumentalnego Kościoła, z jedną z najsłynniejszych rzeźb Michała Anioła - Pietą, Hania zaczęła dawać wyraźne oznaki, że pora na dłuższy odpoczynek, a nawet sen. Zwiedzanie nabrało zawrotnego tempa, bo ręce/ramiona taty były potrzebne na ratunek. I ta część wycieczki poszła już szybciutko, bez większych przygód. Poszliśmy w kierunku Placu Navona, gdzie znajduje się Fontanna 4 rzek, do której wpadł Tom Hanks w filmie Kod Leonarda da Vinci ( jeżeli coś pokręciłam - proszę poprawcie mnie :]). Tam Haneczka naciągnęła tatusia na przejażdżkę karuzelą, podobną do tych, które można spotkać w Paryżu. Następnie udaliśmy się w stronę Panteonu. Kochani! Ta kopuła robi takie wrażenie, że aż kręci się w głowie patrząc w górę Ostatnią atrakcją wieczoru były Schody Hiszpańskie. Tutteż już bez pośpiechu skupiliśmy się na siedzeniu i obserwowaniu przechodzących ludzi. Wyobraźcie sobie, że zbliżała się 21,l a było tak przyjemnie i ciepło, że gdyby nie zmęczenie starszej części grupy, moglibyśmy siedzieć do północy. A i udało mi się zrobić interes życia! Kupiłam selfie sticka! Ale za ile? Ha! Z 15 euro udało mi się osiągnąć cenę - UWAGA! UWAGA! 3 EURO! Tadam! Dziękuję! Oklasków nie trzeba. Udaliśmy się jeszcze na pyszny włoski makaron, który był podawany przez Pana z Bangladeszu (Ło matko! Gdzie to jest?!?On oczywiście też nie wiedział gdzie leży Polska). I tym miłym akcentem zakończyliśmy nasz pierwszy, bardzo intensywny dzień. Wsiedliśmy w metro i po powrocie do hotelu, po szybkim prysznicu odlecieliśmy w otchłań błogiego snu. Jeżeli podobała Wam się moja relacja zapraszam do odwiedzin mojego bloga www.cheapholidayperfectstay.blogspot.com - znajdziecie tam rozszerzony opis, przygotowania oraz drugi dzień | |
| Strona 1 z 1 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |