| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Patagonia i ja (budżetowo + praktyczne info) patagonia-i-ja-budzetowo-praktyczne-info,212,168188 | Strona 2 z 3 |
| Autor: | OSK [ 28 Lis 2022 14:28 ] |
| Temat postu: | Re: Patagonia i ja (budżetowo + praktyczne info) |
5min spacerem o 6.00 rano na pusty żołądek? Bez problemu. Ale postanowiłem też, że pierwszy posiłek zjem z najlepszym widokiem w życiu o tej porze A najlepsze w tym wszystkim było to, że tak jak dzień wcześniej było prawie jak nad Morskim Okiem to teraz byłem tylko JA Załącznik: PT (10 z 38).jpg [ 882.55 KiB | Obejrzany 7454 razy ] Załącznik: PT (2 z 38).jpg [ 870.67 KiB | Obejrzany 7454 razy ] Załącznik: PT (3 z 38).jpg [ 822.55 KiB | Obejrzany 7454 razy ] Załącznik: PT (4 z 38).jpg [ 728.52 KiB | Obejrzany 7454 razy ] Po powrocie szybkie pakowanie i w drogę na dół. 9km zleciało w miarę szybko i nie powiem, żebym nie czuł radości na powrót do cywilizacji? Załącznik: PT (5 z 38).jpg [ 921.01 KiB | Obejrzany 7454 razy ] Załącznik: PT (7 z 38).jpg [ 904.68 KiB | Obejrzany 7454 razy ] Odebrałem z mojego hotelu niepotrzebne rzeczy, poprosiłem też o kontakt z Cal Tur, żeby ogarnęli mi bilet. Okazało się to nie takie proste bo w El Chalten internet i sieć mają raczej okazyjnie, moja karta Claro też pokazywał sygnał ale internetu brak? Jedyna opcja jaka mi pozostała to spacer z całym majdanem na dworzec licząc,że będą wolne miejsca. Po drodze szybkie empanadasy, magnes i biegiem na dworzec bo zbliżała się 13.00. Załącznik: PT (11 z 38).jpg [ 972.48 KiB | Obejrzany 7454 razy ] Na szczęście okazało się,że miejsca są - 4000ARS wyszło oczywiście sporo taniej niż ta sama kwota zapłacona online z PL. Zaleta to dolar blue ale wada to ryzyko braku miejsc. Co kto woli. Caltur jak zwykle nie zawiódł (choć chyba ze względu na pełen autobus przepisali mnie na innego przewoźnika), wyjazd punktualnie o 13.00, przyjazd ok. 16.00. Tym razem wiedząc,se najlepsze widoki będą za nami postawiłem na komfort. Fotele na dolnym pokładzie są o wiele szersze i wygodniejsze( choć tym na górze nic nie brakuje). Obudziłem się w okolicach lotniska, przed samym dworcem ( autobusy zgarniają stamtąd również ludzi, jakby ktoś potrzebował jechac od razu z lotniska). Załącznik: PT (12 z 38).jpg [ 939.94 KiB | Obejrzany 7454 razy ] Mam ogólną niechęć do taksiarzy( uber/Cabify w El Calafate nie dziala) ale postanowiłem zaryzykować bo nie miałem najmniejszej ochoty 2km zasuwać, już wystarczy. Miła niespodzianka, kurs wdg licznika - 500ARS do centrum? Szybki meldunek w Calafate Hostel i ruszyłem na miasto. Ja wiem, że w toalecie nie ma nic atrakcyjnego, ale dla mnie to było duże przeżycie w tamtym momencie Załącznik: PT (13 z 38).jpg [ 512.87 KiB | Obejrzany 7454 razy ] Załącznik: PT (14 z 38).jpg [ 454.01 KiB | Obejrzany 7454 razy ] Miasto to określenie zdecydowanie na wyrost. Życie toczy się w zasadzie na jednej, głównej ulicy. Musiałem uzupełnić zapasy przed wyjazdem do Chile ale uznałem, że pomimo iż na pewno przepłacę to nie będę ryzykował zakupów przed przekroczeniem granicy. Tak więc oddałem się uciechom tu i teraz? Na lody zapraszam tutaj. https://goo.gl/maps/fBFk8XE3vpQwF7n9A Za to monstrum zapłaciłem 6zl? Chciałem spróbować ich przysmaku czyli dulche de leche. Wziąłem wszystkie warianty? Załącznik: PT (15 z 38).jpg [ 488.27 KiB | Obejrzany 7454 razy ] Poszwendałem się po sklepach i przyszedł czas na kolację. Szybki research w Google I trafiłem tu: https://goo.gl/maps/42H5UBLbatnHtUP18 Przechodziłem już wcześniej koło tego miejsca i było pusto w środku. Okazało się że tutaj się jada od 19.00 najwcześniej (cześć knajp otwiera się wtedy dopiero) a na stolikach same tabliczki z rezerwacją. Na szczęście znalazł się jeden stolik, pod warunkiem że uwinę się do 20.30, jak dla mnie żaden problem?. A potem pojawił się on. 400g wołowinki medium rare, miałem chwilowo dość zupek chińskich, poza tym budżet 70zł na 4 dni to rozsądna kwota? Załącznik: PT (16 z 38).jpg [ 586.63 KiB | Obejrzany 7454 razy ] Załącznik: PT (17 z 38).jpg [ 803.82 KiB | Obejrzany 7454 razy ] Ciężko było zasnąć po takiej dawce kalorii ale w końcu się udało. Następnego dnia czas na Chile! | |
| Autor: | tropikey [ 28 Lis 2022 14:36 ] |
| Temat postu: | Re: Patagonia i ja (budżetowo + praktyczne info) |
Widzę, że mrożone ciągoty kulinarne mieliśmy bardzo podobne | |
| Autor: | OSK [ 28 Lis 2022 14:41 ] |
| Temat postu: | Re: Patagonia i ja (budżetowo + praktyczne info) |
Dopiero w Twojej relacji zauważyłem, że to sieciówka | |
| Autor: | OSK [ 29 Lis 2022 15:10 ] |
| Temat postu: | Re: Patagonia i ja (budżetowo + praktyczne info) |
Przewozy El Calafate-Puerto Natales obsługuje m.in. Bus Sur. To chilijski przewoźnik, który ma spora siatkę połączeń. Również bardzo polecam, bo wszystkie bilety z nimi miałem o czasie i bez żadnych przygód. Radzę zarezerwować bilety wcześniej, bo płacimy w CLP więc kurs taki sam jak na miejscu. A obłożenie mają duże, pomimo że mają 2 autokary o 8.00 i 8.30. Generalnie to busbud.com i wszystko można sprawdzić. Albo bezpośrednio, ceny te same. Widoki za okiem raczej monotonne, ale miały swój klimat. Załącznik: PT (19 z 38).jpg [ 793.96 KiB | Obejrzany 7338 razy ] Kiedyś się spotkamy na trasie Załącznik: PT (20 z 38).jpg [ 922.52 KiB | Obejrzany 7338 razy ] Przejazd miał trwać 5h a trwał 7h. Nie było w tym absolutnie winy przewoźnika. Wszystko przez kontrolę na granicy AR/CHL. Przejście nazywa się Rio Don Guillermo. Argentyńczycy uwinęli się w miarę sprawnie z całym autokarem, pomimo że kilka osób, włącznie ze mną musiało dwukrotnie podchodzić do okienka. Dlaczego? Nie wiem, coś między sobą dyskutowali, ostatecznie ‘gracias’ i po temacie. Załącznik: PT (22 z 38).jpg [ 843.56 KiB | Obejrzany 7338 razy ] Załącznik: PT (23 z 38).jpg [ 762.92 KiB | Obejrzany 7338 razy ] Cyrk zaczął się po stronie Chile. Wszyscy z paszportami i małym bagażem na zewnątrz. Otwarte luki bagażowe przejrzał sympatyczny labrador, nie omieszkał też parę razy przejść się w środku ? Najpierw szczepienia, dalej paszport, na koniec podręczne do prześwietlenia. Czytałem przed wyjazdem o cyrkach jakie robią w temacie przewozu żywności. Rozumiem, świeże mięso czy owoce. Ale suszone owoce, czy miód???. Poniżej pełna lista, podpisujemy się pod tym czy coś wwozimy czy nie. Załącznik: PT (21 z 38).jpg [ 575.8 KiB | Obejrzany 7338 razy ] Lepiej zaznaczyć ‘si’ bo ewentualnie nam zabiorą, w przeciwnym razie spory mandat. Przygotowałem się na to, w ten sposób, że część rzeczy pochowałem po kieszeniach w kurtce, część zostawiłem w małym plecaku licząc na to, że oryginalnie zapakowane przejdą. Nie miałem zamiaru bez walki stracić połowy mojej karmy na najbliższe dni Co z tej kontroli? Jedno wielkie nic. Wszystko przeszło, włącznie z otwartą Mieszanką Studencką, którą celowo zostawiłem w kieszeni fotela i otwartą Krakowską w plastrach. Do Puerto Natales dokulaliśmy się ok. 16.00. Po dojściu do mojego hostelu moim oczom ukazał się taki widok. Załącznik: PT (24 z 38).jpg [ 847.79 KiB | Obejrzany 7338 razy ] Lekko mnie zmroziło, że dałem się nabrać i coś takiego jak Hostel 53 Sur już nie istnieje, ale okazało się że mieści się on dokładnie w tym budynku. Nie wiedzieć dlaczego, właściciele po prostu nie pomyśleli,żeby go jakoś oznaczyć w celu ułatwienia identyfikacji. Otworzyła bardzo sympatyczna dziewczyna o imieniu Carolina i już po kilku minutach dostałem swój pokój. Warunki dość spartańskie, ale dla mnie cały czas to był wysoki standard, biorąc pod uwagę co mnie od następnego dnia miało znów czekać. W cenie 80zł miałem jednoosobowy pokój ze wspólną łazienką i śniadaniem, w którym nawet znalazła się mini jajecznica, więc uważam, że całkiem ok. Czas ruszyć na miasto. Szybko okazało się, że w Puerto Natales nie ma nic co sprawiałoby, że warto tam siedzieć dłużej niż to konieczne. Jedyne co w miarę się prezentuje to promenada, aczkolwiek jej potencjał jest kompletnie niewykorzystany. Żadnych knajp, barów, nic. Pusto. Załącznik: PT (25 z 38).jpg [ 868.7 KiB | Obejrzany 7338 razy ] Załącznik: PT (33 z 38).jpg [ 726.19 KiB | Obejrzany 7338 razy ] Załącznik: PT (38 z 38).jpg [ 950.55 KiB | Obejrzany 7338 razy ] Załącznik: PT (39 z 38).jpg [ 950.29 KiB | Obejrzany 7338 razy ] Jedyne widoki, które zrobiły na mnie jakiekolwiek wrażenie to właśnie z promenady i graffiti, których jest w okolicy całkiem sporo. Załącznik: PT (31 z 38).jpg [ 861.34 KiB | Obejrzany 7338 razy ] Załącznik: PT (32 z 38).jpg [ 726.79 KiB | Obejrzany 7338 razy ] Załącznik: PT (34 z 38).jpg [ 883.07 KiB | Obejrzany 7338 razy ] Załącznik: PT (36 z 38).jpg [ 720.63 KiB | Obejrzany 7338 razy ] Załącznik: PT (27 z 38).jpg [ 658.47 KiB | Obejrzany 7338 razy ] Załącznik: PT (28 z 38).jpg [ 517.76 KiB | Obejrzany 7338 razy ] Załącznik: PT (29 z 38).jpg [ 747.39 KiB | Obejrzany 7338 razy ] Załącznik: PT (30 z 38).jpg [ 975.59 KiB | Obejrzany 7338 razy ] Załącznik: PT (37 z 38).jpg [ 787.39 KiB | Obejrzany 7338 razy ] Wracając do centrum w oczy rzucił mi się protest pod kościołem. Jak się później okazało byli to strażnicy z Torres Del Paine, którzy domagali się lepszych płac. Podobno dostają 450USD/m-c, jeśli rzeczywiście tak jest to biorąc pod uwagę choćby koszty żywności to za dobrze nie mają.. Kasę postanowiłem wymienić w kantorze – kurs 1USD =900CPL. Obskoczyłem w międzyczasie chyba wszystkie bankomaty i każdy chciał haraczu za wypłatę od 5000 do 8000CLP. Nie zamierzałem tracić więcej czasu, więc po wizycie w supermarkecie i zjedzeniu przeciętnej shawarmy wróciłem do hostelu. Po drodze zakupiłem jeszcze truskawki - bez smaku. Załącznik: PT (26 z 38).jpg [ 633.81 KiB | Obejrzany 7338 razy ] Szybkie przeorganizowanie ciuchów, część do depozytu i rano 7.00 odjazd z dworca do parku. Powoli oswajałem się z myślą, że rozgrzewka w Argentynie zrobiona, czas na 4- dniowy maraton | |
| Autor: | OSK [ 30 Lis 2022 12:36 ] |
| Temat postu: | Re: Patagonia i ja (budżetowo + praktyczne info) |
Jedną z firm, która organizuje przejazdy do parku jest również Bus Sur, którym przyjechałem z Argentyny. Koniecznie radzę zarezerwować bilety przed przylotem i to nie na ostatnią chwilę, kupowałem z kilkutygodniowym wyprzedzeniem i już miejsca były mocno przebrane. Koszt 50PLN w jedną stronę. Już na dworcu w PN wiedziałem, że będzie inaczej niż w Argentynie. O 7.00 odjeżdżało chyba z 5 autokarów, różnych przewoźników, każdy załadowany na full. Są też odjazdy w godzinach popołudniowych więc ruch w interesie jest. Załącznik: PT (1 z 1).jpg [ 919.66 KiB | Obejrzany 7258 razy ] Droga do parku to ok. 2h do pierwszego przystanku czyli Laguna Amarga. Jeśli ktoś jedzie do Pudeto to trzeba doliczyć ok.1h. Załącznik: PT (2 z 21).jpg [ 986.61 KiB | Obejrzany 7258 razy ] Muszę tu wspomnieć o kwestiach logistycznych związanych z organizacją wizyty w parku. A nie jest to sprawa łatwa. Po pierwsze trzeba się zdecydować czy wejście będzie jednodniowe czy na dłużej. Sporo osób szło tylko do głównego punktu widokowego i wracało w ten sam dzień do Puerto Natales. Ale duża część, sądząc po wielkości plecaków zostawała na kilka dni. I zdecydowanie polecam tą opcję . Z zastrzeżeniem, że zabierzecie się za rezerwacje noclegów z co najmniej kilkumiesięcznym(!!!) wyprzedzeniem. Kluczowy jest tu camp o nazwie Chileno. To z niego wychodzi się na główny punkt widokowy czyli Lago Torres. Często ludzie idą z niego na wschód słońca, ja to świadomie opuściłem, ale o tym za chwilę . Wszystkie noclegi muszą być zarezerwowane przed przyjazdem do TDP. Od kliku lat obowiązuje ta zasada. Najbardziej popularnymi opcjami na zwiedzanie parku są 2 trasy o wybitnie skomplikowanych nazwach : - O -W I to w swej, krótkiej formie pokazuje dokładnie jak będzie przebiegać naszą trasa – albo dookoła parku, co zajmuje ok. 7-8 dni, albo część południową z trzema podejściami do kluczowych punktów widokowych. Poniżej mapka parku. Załącznik: o-w-circuit-map.jpg [ 253.08 KiB | Obejrzany 7258 razy ] Ja wybrałem wersję W, która jest najbardziej popularna. Przewidziane jest na niego 5dni/4 noce. Ja podniosłem sobie poprzeczkę i zdecydowałem się na 4dni/3noce. Dzięki temu o jeden dzień dłużej będę mógł się byczyć na Copacabanie? Z kwestii logistycznych pozostaje jeszcze wybór kierunku trekkingu, czyli wschód-zachód albo odwrotnie. Najczęściej ludzie zaczynają od lewej i kończą na wschodniej części. Ja niestety musiałem to odwrócić, bo camp Chileno był wolny tylko na pierwszą noc, później już nie. Obserwowałem dostępność przez parę tygodni i nic się nie zmieniło. Aczkolwiek zdarzają się podobno sytuacje gdzie jakaś agencja rezygnuje i pojawiają się na chwilę wolne miejsca. Na koniec spraw organizacyjnych pozostaje wybór standardu, który będzie na nas czekał w campach. Począwszy od kawałka trawy, bądź platformy do rozbicia namiotu(też konieczne rezerwacje) a kończąc na prywatnych pokojach. To samo z jedzeniem – albo własne, albo zamówione w momencie rezerwacji. I może to być prowiant na drogę lub posiłki na miejscu. Teoretycznie można sobie zamówić posiłek już po zameldowaniu, ale dwa razy widziałem sytuację gdzie odmówiono śniadania komuś kto chciał zapłacić na miejscu – kuchnia ma ograniczone możliwości. Mój pakiet obejmował 3 noclegi – 1 x kawałek trawy, 2 x platforma drewniana. W porównaniu do Argentyny to i tak luksus bo mamy dostęp do prysznica, toalety i ‘kuchni’ Noclegi jakby co rezerwujemy (i przedpłacamy) tu: https://lastorres.com/en/ https://reservas.verticepatagonia.cl/index.xhtml Dlaczego 2 linki? Bo są dwie firmy zarządzające kampingami. Ceny, w moim przypadku to od 12USD za kawałek trawy do 37USD(!!!) za kilkanaście drewnianych desek. Ale oczywiście można sobie zaklepać prywatny pokoik za jedyne 200USD, a np. suite room w hotelu Las Torres kosztuje jedyne 730USD Nie trzeba również nosić dobytku na plecach będąc w parku, wszystko można zarezerwować i namiot będzie czekał – dwójeczka za jedyne 140USD. Dodając kolację i lunch box robi się 250USD. ZA DOBĘ. A może mountain cabin za 400USD bez jedzenia? Opcji jest naprawdę mnóstwo?. Ceny są chore, jak dla mnie niczym nieuzasadnione. Po prostu golą turystów na maxa. Bus Sur jak i inni przewoźnicy dowożą do punktu o nazwie Laguna Amarga – kto tam wysiada, bierze busa na ostatnie 7km, który podjeżdża pod kasy parku. Załącznik: PT (3 z 21).jpg [ 782.85 KiB | Obejrzany 7258 razy ] Z racji tego, że bilet już miałem kupiony to od razu ruszyłem wiedząc, że przede mną ostre podejście do Chileno. Niby tylko 4,5km ale 400 w pionie, z plecakiem 12kg zrobiło swoje. Dodatkowo niemiłosierny upał! Przygotowany byłem na wiatry, zimno, deszcze a mogłem paradować w krótkich spodenkach. Gdyby nie kijki trekkingowe to chyba bym padł. Załącznik: PT (4 z 21).jpg [ 928.01 KiB | Obejrzany 7258 razy ] Załącznik: PT (6 z 21).jpg [ 838.01 KiB | Obejrzany 7258 razy ] Załącznik: PT (7 z 21).jpg [ 743.52 KiB | Obejrzany 7258 razy ] Załącznik: PT (8 z 21).jpg [ 964.07 KiB | Obejrzany 7258 razy ] Załącznik: PT (9 z 21).jpg [ 784.13 KiB | Obejrzany 7258 razy ] A tutaj mamy przykład jak nie należy się pakowac. Współczułem tej Pani, miała ewidentnie dojść, a spotkałem ją na drugim kilometrze Załącznik: PT (5 z 21).jpg [ 667.72 KiB | Obejrzany 7258 razy ] Szybki meldunek w Chileno i czas rozstawić namiot. Stwierdziłem, że skoro jest dość wcześnie zaliczę główny punkt widokowy jeszcze dzisiaj, korzystając z fantastycznej, bezchmurnej pogody. To było najlepsze co mogłem zrobić, na następny dzień rano na pewno wschód słońca nie był spektakularny, bo było mocno pochmurno. Jeszcze parę słów o Chileno. Decydując się na własny namiot, trzeba KONIECZNIE pamiętać o tym, żeby mieć ze sobą zapasowe odciągi do namiotu-rozbijamy się na drewnianej platformie, która ma co prawda haki do zaczepienia ale są one w takich odległościach od siebie ,że nie ma opcji zaczepić się bez przedłużenia w przypadku małych namiotów. Sam kamp to typowe schronisko wysokogórskie jak u nas w Tatrach. Są prysznice, toalety ale nie ma kuchni. Można sobie coś ugotować na zewnątrz ale nie ma gdzie umyć naczyń, na szczęście obok płynie wartki strumyk. Można kupić piwko, przekąski itp I nawet jest wifi(we wszystkich kampach był, ale wolny, tak przynajmniej mówili). Jedyne 8USD/godz. Załącznik: PT (22 z 21).jpg [ 957.7 KiB | Obejrzany 7258 razy ] Załącznik: PT (11 z 21).jpg [ 773.07 KiB | Obejrzany 7258 razy ] Załącznik: PT (10 z 21).jpg [ 566.02 KiB | Obejrzany 7258 razy ] Posilony zupką ruszyłem w dalszą drogę. 4,5km w jedną stronę, 600m w pionie. Na szczęście szedłem na lekko, ale i tak było co robić, szczególnie na ostatnim odcinku. Po drodze zauważyłem taki znak: Załącznik: PT (12 z 21).jpg [ 835.04 KiB | Obejrzany 7258 razy ] I pojawiał się on codziennie w miejscach gdzie zaczynało się podejście. Domyślam się,że gdyby nie strajk strażników to byłoby to egzekwowane. Załącznik: PT (13 z 21).jpg [ 802.78 KiB | Obejrzany 7258 razy ] Podejście jest dziadowskie, luźne skały i końca nie widać. No ale w końcu dotarłem: Załącznik: PT (14 z 21).jpg [ 759.73 KiB | Obejrzany 7258 razy ] Załącznik: PT (15 z 21).jpg [ 873.5 KiB | Obejrzany 7258 razy ] Załącznik: PT (16 z 21).jpg [ 771.21 KiB | Obejrzany 7258 razy ] Załącznik: PT (18 z 21).jpg [ 762.29 KiB | Obejrzany 7258 razy ] Załącznik: PT (19 z 21).jpg [ 855.88 KiB | Obejrzany 7258 razy ] Miejsce absolutnie genialne, mimo dużej ilości ludzi można znaleźć spokojne miejsce. A jak tylko jednodniowcy zaczęli schodzić to zrobiło się pusto i cicho do tego stopnia, że uciąłem sobie drzemkę Jeszcze zaopatrzenie się w wodę na powrót i można wracać. Cisza i spokój, szło się bardzo przyjemnie. Załącznik: PT (20 z 21).jpg [ 877.37 KiB | Obejrzany 7258 razy ] Załącznik: PT (21 z 21).jpg [ 871.98 KiB | Obejrzany 7258 razy ] Szybki prysznic, kolacja i relaks. Jutro będzie trochę spokojniej, ale to tylko cisza przed burzą! | |
| Autor: | agnieszka.s11 [ 30 Lis 2022 14:31 ] |
| Temat postu: | Re: Patagonia i ja (budżetowo + praktyczne info) |
Przepiekna czesc swiata! Pozmienialo sie tam z noclegami, w 2015 nie bylo wymogu rezerwacji. I straznicy wyganiali z punktow widokowych przed czasem zamkniecia szlaku | |
| Autor: | OSK [ 30 Lis 2022 14:42 ] |
| Temat postu: | Re: Patagonia i ja (budżetowo + praktyczne info) |
Trafiłem na dobry okres gdy ich nie było ![]() Ale dziś zauważyłem,że już się niby dogadali więc chyba wrócili do swoich obowiązków. | |
| Autor: | OSK [ 01 Gru 2022 14:02 ] |
| Temat postu: | Re: Patagonia i ja (budżetowo + praktyczne info) |
W planach na dziś było tylko 12km - zejście z Chileno i przejście do kolejnego campu czyli Los Cuernos. Większość trasy w dół albo po płaskim więc spacer, jedynie plecy trochę bolały Załącznik: PT (1 z 39).jpg [ 968.31 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (2 z 39).jpg [ 785.74 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (3 z 39).jpg [ 944.83 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (4 z 39).jpg [ 806.38 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (5 z 39).jpg [ 859.47 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Trasa biegła wzdłuż jeziora o niepasującej do otoczenia nazwie czyli Lago Nordenskjöld. Załącznik: PT (6 z 39).jpg [ 739.3 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (7 z 39).jpg [ 713.14 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (10 z 39).jpg [ 888.18 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Po drodze herbatka z widokiem. Ogólnie w TDP jest zakaz wzniecania ognia poza kampami, ale nie mogłem sobie odmówić. Teren całkowicie kamienisty, więc zagrożenia brak. Załącznik: PT (1 z 1).jpg [ 715.28 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Nie dziwię się jednak, że w prowadzili ten zakaz – w 1985r. w wyniku zaprószenia ognia przez turystę spaliło się 150km2 lasów. Następnie w 2005r – przez czeskiego turystę spaliło się również 150km2. A w grudniu 2011 jakiś idiota z Izraela podpalił rolkę papieru toaletowego i z dymem poszło 176km2 terenu. Zarówno Czesi jak i Żydzi dofinansowali park w ramach zadośćuczynienia ale efektów jakoś nie widać – duża część terenu, szczególnie w części zachodniej wygląda tak: Załącznik: PT (2 z 1).jpg [ 808.66 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (24 z 39).jpg [ 851.58 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Te 12km można spokojnie zrobić w 3h, ale po co się spieszyć skoro takie widoki po drodze? Załącznik: PT (8 z 39).jpg [ 731.36 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (9 z 39).jpg [ 922.26 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (14 z 39).jpg [ 952.8 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (15 z 39).jpg [ 922.81 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (20 z 39).jpg [ 787.91 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (21 z 39).jpg [ 969.37 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (22 z 39).jpg [ 842.65 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (23 z 39).jpg [ 942.21 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (25 z 39).jpg [ 941.33 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Były miejsca, gdzie na szerokość mieściła się tyko jedna osoba, nie tylko w tym miejscu zresztą. Częste mijanki spowalniały dość mocno. Załącznik: PT (11 z 39).jpg [ 951.73 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Tutaj dowód na to,że w adidaskach może być ciężko. Załącznik: PT (17 z 39).jpg [ 809.05 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (18 z 39).jpg [ 774.25 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Był też czas na zabawy z makro. Ogólnie wiosna w pełni. Załącznik: PT (12 z 39).jpg [ 784 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (13 z 39).jpg [ 842.14 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (16 z 39).jpg [ 905.46 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (19 z 39).jpg [ 692.12 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Zacząłem zbliżać się do celu – w oddali lodowiec Frances. Załącznik: PT (26 z 39).jpg [ 760.05 KiB | Obejrzany 7102 razy ] I pierwsze domki w Los Cuernos. Nie powiem – z ładnym widoczkiem. Załącznik: PT (27 z 39).jpg [ 756.45 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Doszedłem ok. 16.00, a rozbijanie namiotu zacząłem od ugaszenia pragnienia. Załącznik: PT (28 z 39).jpg [ 528.53 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Los Cuernos jest położone w pięknym miejscu, nad samym brzegiem jeziora. Z widokiem na wieże, ale od przeciwnej strony niż wczorajszy punkt widokowy oraz na lodowiec Frances. Posiada pełne zaplecze w postaci knajpy, kuchni, pryszniców, toalet. Darmowy jest również wrzątek – nie trzeba zużywać swojego gazu. Bardzo czysto i ogólnie fajna atmosfera – polecam każdemu zatrzymać się tutaj. Jest osobna kantyna dla niekorzystających z restauracji, włącznie ze zmywakiem. Platformy są fajnie ukryte w zaroślach. Załącznik: PT (29 z 39).jpg [ 352.64 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (30 z 39).jpg [ 701.62 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (31 z 39).jpg [ 871.4 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (33 z 39).jpg [ 492.03 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (34 z 39).jpg [ 995.37 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (32 z 39).jpg [ 703.34 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Dla większości ludzi wieczorem ważniejsze było przesiadywanie w knajpie, ja jednak nie mogłem odpuścić zachodu słońca. Nikogo w promieniu kilkuset metrów. Bajka. Załącznik: PT (35 z 39).jpg [ 982.6 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (36 z 39).jpg [ 907.77 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (37 z 39).jpg [ 874.11 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Załącznik: PT (38 z 39).jpg [ 922.85 KiB | Obejrzany 7102 razy ] Jak się później okazało to był najłatwiejszy dzień w TDP… | |
| Autor: | cart [ 01 Gru 2022 15:19 ] |
| Temat postu: | Re: Patagonia i ja (budżetowo + praktyczne info) |
Warto robić całe W? Czy robiąc jednodniówkę dużo się straci. Widzę zdjęcia, ale lepiej mieć subiektywną opinię | |
| Autor: | OSK [ 01 Gru 2022 16:19 ] |
| Temat postu: | Re: Patagonia i ja (budżetowo + praktyczne info) |
Nie da rady zobaczyć wszystkiego bez W. Możesz iść na wieże, jak ja w pierwszy dzień i wrócić. Albo lodowiec Grey z katamaranem w inny dzień (lewa kreska W). Ale to dwie osobne wycieczki i dwa wejscia do parku. Chyba,że zaszalejesz, przyjedziesz autem i weźmiesz nockę w hotelu na terenie parku. Moim zdaniem W jest warte wysiłku. Zawsze możesz dołożyć jeden dzień i rozłożyć to w czasie. | |
| Autor: | OSK [ 03 Gru 2022 15:34 ] |
| Temat postu: | Re: Patagonia i ja (budżetowo + praktyczne info) |
W 3. dniu wiedziałem,że nie będzie lekko, ale po kolei. Plan był taki, żeby zrobić środkową część literki W. Oznaczało to podejście do Mirador Britanico, zrzucając po drodze główny plecak (dymać 10km pod górę i 900m w pionie nie zamierzałem). Dalej zejście i przejście do ostatniego kampu na mojej trasie czyli Paine Grande. Łącznie 23km, w tym 13km z całym dobytkiem. Pocieszające było to, że zachód słońca w okresie w którym byłem w Patagonii jest o 21.00 więc łażenie z czołówką mi raczej nie groziło @cart jesli nie zostaniesz na noc to ten odcinek Cię ominie. Pierwszy etap do poszukiwanie miejsca na przechowanie plecaka. Zostawienie go w Los Cuernos nie wchodziło w rachubę, bo musiałbym się później po niego cofać. Przed przyjazdem wyguglałem, że po drodze mija się kamp o nazwie Italiano, który notabene jest darmowy. Pomyślałem, że tam rozbiję namiot i zostawię w nim niepotrzebne rzeczy. Później okazało się jednak, że miejsce to wygląda jakby nie istniało, brak jakiekolwiek infrastruktury, kupa połamanych drzew, jakby przeszło tam tornado. Także, nie radzę nastawiać się na darmowe noce w TDP Szlak po opuszczeniu Los Cuernos biegnie w niektórych miejscach nad samym brzegiem jeziora. Załącznik: PT (1 z 37).jpg [ 808.55 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (2 z 37).jpg [ 730.29 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (3 z 37).jpg [ 781.61 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Po godzinie drogi a kilkaset metrów przed Italiano pojawił się budynek strażników (chyba) gdzie na zewnątrz można odpocząć i uzupełnić wodę. A co najważniejsze są regały na plecaki. Nie sposób nie zauważyć tego miejsca idąc głównym szlakiem. Załącznik: PT (21 z 37).jpg [ 948.03 KiB | Obejrzany 6974 razy ] O 9.00m rano zbyt wiele wolnego miejsca już nie było więc musiałem zrobić małe przemeblowanie Batonik energetyczny i można iść dalej. Pierwszym charakterystycznym miejscem po drodze jest punkt widokowy na lodowiec Frances. Znajduje się w dolinie o tej samej nazwie, którą maszerujemy w górę do głównego punktu widokowego. Jest to lodowiec wiszący, z którego co jakiś czas dobiegają odgłosy małych lawin i pękających brył lodu. Załącznik: PT (4 z 37).jpg [ 934.3 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (5 z 37).jpg [ 870.35 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (6 z 37).jpg [ 931.09 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (14 z 37).jpg [ 907 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (15 z 37).jpg [ 799.05 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (17 z 37).jpg [ 948.82 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Pozostałe 5km to mozolne podejście na główny punkt czyli Mirador Britanico. Załącznik: PT (7 z 37).jpg [ 931.88 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (8 z 37).jpg [ 964.26 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (9 z 37).jpg [ 954.49 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (10 z 37).jpg [ 977.93 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (13 z 37).jpg [ 888.11 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (20 z 37).jpg [ 903.49 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Oferuje on widoki 360° na French Valley, można z niego zobaczyć zarówno Cerro Paine Grande, okoliczne granitowe szczyty, lodowce jak i słynne wieże ale z innej perspektywy niż na głównym punkcie widokowym. Dookoła widać całą panoramę doliny, nie sposób tego sfotografować. Nie byłem mimo to oszołomiony, prawdopodobnie byłoby lepiej w pogodny dzień. Załącznik: PT (11 z 37).jpg [ 803.21 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (12 z 37).jpg [ 784.97 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Pół godzinki na widoczki i trzeba schodzić. Przede mną jeszcze 13km do Paine Grande na nocleg. Widoczność się poprawiła i w połowie drogi widoczki się jakieś pojawiły. Załącznik: PT (16 z 37).jpg [ 815.12 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (18 z 37).jpg [ 702.58 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (19 z 37).jpg [ 915.89 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Na tym ostatnim zdjęciu widać punkt końcowy trekkingu - przystań Pudeto gdzie odbierają nas autokary po zejściu z katamaranu. Po drodze odbieram główny plecak. Przed wyruszeniem na ostatni odcinek szybka zupka na ławeczce i w drogę. Od tego momentu dopiero mogłem poczuć czym są Patagońskie wiatry. Droga biegła w większości przez otwarty teren i były momenty, że pomimo dość słusznej wagi i dodatkowego balastu miałem problem, żeby iść pod wiatr. Od tego momentu bardzo duża część terenu jest całkowicie zniszczona przez pożary, jak okiem sięgnąć. Wygląda to naprawdę przygnębiająco. Załącznik: PT (22 z 37).jpg [ 833.42 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (23 z 37).jpg [ 958.75 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (24 z 37).jpg [ 708.55 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (26 z 37).jpg [ 958.3 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (27 z 37).jpg [ 743.37 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Wiatr można było nie tylko odczuć ale i zobaczyć Załącznik: PT (25 z 37).jpg [ 956.13 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Przywiozłem ze sobą do Patagonii żele energetyczne. Planując każdy dzień wiedziałem, że ostatnie dni będą najtrudniejsze i zostawiłem wszystkie na koniec. 14szt w dwa dni utrzymały mnie przy życiu. Bardzo polecam je na takie eskapady, kupiłem w niebieskim sklepie sportowym, są na tyle małe, że przewiozłem je w podręcznym. I serio dodają energii. Domyśliłem się,że jestem blisko celu - tym jutro będę wracał. Załącznik: PT (28 z 37).jpg [ 803.3 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Doczłapałem się do campu ok. 20.00 więc zbyt wiele czasu na rozbicie się za dnia nie zostało. Lekko mnie zatkało jak zobaczyłem, że nie jestem sam Załącznik: PT (36 z 37).jpg [ 906.51 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (29 z 37).jpg [ 889.57 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (30 z 37).jpg [ 827.88 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (31 z 37).jpg [ 876.71 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Miejsce jest absolutnie oblegane, ze względu na to, że wszyscy kończą lub zaczynają swoją kilkudniową przygodę właśnie w tym miejscu. Katamaran to osobna historia, ale o tym więcej powiem w kolejnym odcinku. Tymczasem, zgodnie z zaleceniami podczas meldowania, zacząłem szukać miejsca na rozbicie namiotu pod górą w tylnej części obozu, gdzie miało mniej wiać. Problem polegał na tym, że jedyne sensowne miejsce jakie znalazłem okazało się nie trzymać poziomu, czego nie zauważyłem Sam kamping jest natomiast położony w pięknym miejscu, nad brzegiem jeziora i posiada bardzo dobrą infrastrukturę. Jest sklepik, czyste łazienki, jadalnia i kuchnia ze zlewem gdzie można sobie przyrządzić jedzenie. Szerokie stoły sprzyjają dyskusjom z innymi wędrowcami. Zagadałem się z dwójką Włochów, że aż nie zauważyłem kiedy się całkowicie ściemniło. Załącznik: PT (32 z 37).jpg [ 977 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (33 z 37).jpg [ 861.88 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (34 z 37).jpg [ 890.92 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (35 z 37).jpg [ 945.1 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Załącznik: PT (37 z 37).jpg [ 787.38 KiB | Obejrzany 6974 razy ] Dziś zielona noc w TDP, nie powiem – marzę już o normalnym łóżku | |
| Autor: | Iza N. [ 04 Gru 2022 15:20 ] |
| Temat postu: | Re: Patagonia i ja (budżetowo + praktyczne info) |
@OSK Relacja jak na zamówienie | |
| Autor: | OSK [ 04 Gru 2022 16:36 ] |
| Temat postu: | Re: Patagonia i ja (budżetowo + praktyczne info) |
Jak nie udało jak udalo ? Post #9 - wschód z Laguny de Los Tres. No bliżej się nie da![]() Porównanie wrzucę za parę dni. | |
| Autor: | Iza N. [ 04 Gru 2022 17:06 ] |
| Temat postu: | Re: Patagonia i ja (budżetowo + praktyczne info) |
Nie chodzi mi o bliżej, ale o kolory i jednak trochę inny efekt. Ale tak to jest jak się człowiek za dużo podkręconych zdjęć w necie naogląda. Piękne kolory są na zdjęciu z drogi/z autobusu | |
| Autor: | kostek966 [ 04 Gru 2022 20:17 ] |
| Temat postu: | Re: Patagonia i ja (budżetowo + praktyczne info) |
@Iza N. masz jeszcze drugą relację live z Patagonii @zawiert i tam też zdjęcia Fitz Roya | |
| Autor: | OSK [ 05 Gru 2022 21:17 ] |
| Temat postu: | Re: Patagonia i ja (budżetowo + praktyczne info) |
Ja prdl, co to była za noc Nie ukrywam, że ciężko było się zmobilizować na dzisiejszy trekking, pojawił się lekki kryzys. Ale ambicja ukończenia całego W wygrała. Pozostała lewa kreska. To ‘jedyne’ 24km RT a celem jest punkt widokowy na lodowiec Grey. Sama trasa nie jest szczególnie uciążliwa, o ile nie idziemy z pełnym ekwipunkiem. Na recepcji dowiedziałem się, że check out jest o 9.30 (mniej więcej jak wszędzie). Oczywiście można zostawić bagaż, za opłatą chyba 4000CLP. Włączyła mi się jednak cebula i stwierdziłem, że skoro miejsca namiotowe nie są numerowane a namiotów jest od groma, to mojego mikrusa nikt nie zauważy. Szybkie przepakowanie na lekko i w drogę. Dość istotny szczegół – musiałem wrócić i spakować się najpóźniej do 18.00, ostatni katamaran odpływa o 18:35. Jeśli na niego nie zdążę to ucieknie mi mój powrotny autobus do Puerto Natales i posypie się cały dalszym plan wyjazdu. Uzbrojony w żele energetyczne ruszyłem w drogę. Po drodze, która biegnie w dużej części wzdłuż Lago Grey takie widoczki: Załącznik: PT (1 z 32).jpg [ 741.69 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Załącznik: PT (2 z 32).jpg [ 894.34 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Załącznik: PT (9 z 32).jpg [ 925.42 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Droga do punktu docelowego zajęła mi trochę ponad 3 godziny, więc nie było źle, aczkolwiek po wczorajszym dniu i ciężkiej nocy szło się ciężko. Ewidentny kryzys. Ale szlak nie jest bardzo wymagający, pomimo że mamy 500m przewyższenia do połowy szlaku w górę i tyle samo w dół do lodowca. W połowie zaczyna się pojawiać punkt docelowy. Załącznik: PT (3 z 32).jpg [ 796.7 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Załącznik: PT (4 z 32).jpg [ 987.43 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Przed samym punktem docelowym jest Camping Grey. W przypadku treku W, nie ma potrzeby z niego korzystać ale robiąc O warto się w nim zatrzymać. Znajduje się on kilkaset metrów od lodowca, położony w osłoniętym od wiatru miejscu. Wyglądał dobrze. Jest też oczywiście pole namiotowe. Załącznik: PT (6 z 32).jpg [ 816.41 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Nie robiłem sobie wielkich nadziej na ten widok, biorąc pod uwagę, że Perito Moreno w Argentynie ustawił wysoko poprzeczkę. No ale nie doceniłem tego miejsca Załącznik: PT (11 z 32).jpg [ 825.57 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Załącznik: PT (12 z 32).jpg [ 698.58 KiB | Obejrzany 6663 razy ] I to pomimo,że jego część zasłania wysepka na środku jeziora. Zdjęcia tego nie oddadzą, ale te bryły mają po kilka metrów wysokości. Załącznik: PT (11 z 32).jpg [ 825.57 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Załącznik: PT (13 z 32).jpg [ 899.31 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Załącznik: PT (15 z 32).jpg [ 899.09 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Załącznik: PT (16 z 32).jpg [ 852.05 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Załącznik: PT (17 z 32).jpg [ 966.82 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Załącznik: PT (18 z 32).jpg [ 856.97 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Różnica w stosunku do Perito Moreno polega na tym, że znajdujemy się dalej od lodowca. No i nie ma infrastruktury w postaci kładek widokowych. Ale jest on równie ogromny jak tamten. Z pewnością widoki są również genialne z dalszej drogi na szlaku wokół TDP, natomiast dla mnie to był punkt końcowy. Po jego prawie stronie biegnie ścieżka dalej ale stopień nachylenia i brak czasu skutecznie mnie zniechęcił przed wyruszeniem w dalsza drogę. Z ciekawostek – pod lodowiec można sobie podpłynąć kajaczkiem za jedyne 320zł, albo stateczkiem za 400PLN. Kajaki z kampingu ale statek wypływa z hotelu Lago Grey. Załącznik: PT (5 z 32).jpg [ 767.55 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Po zakończeniu sesji zdjęciowej starczyło jeszcze czasu na piwko na kampingu. Godzina 13.00 więc spokojnie można wracać. Załącznik: PT (19 z 32).jpg [ 776.57 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Załącznik: PT (20 z 32).jpg [ 802.5 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Załącznik: PT (21 z 32).jpg [ 919.99 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Załącznik: PT (22 z 32).jpg [ 974.38 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Załącznik: PT (23 z 32).jpg [ 852.02 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Do swojego namiotu dotarłem ok. 16.30. Nie eksmitowali mnie Informacje praktyczne odnośnie katamaranu - w listopadzie, wieczorem odpływa on o 18.35. Oprócz tego są dwa wcześniejsze rejsy. W okresie grudzień – marzec, czyli w szczycie sezonu łącznie 4 x dziennie. Załącznik: PT (27 z 32).jpg [ 537.6 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Dość istotny szczegół – nie można kupić biletu wcześniej online, tylko gotówka podczas boardingu. Warto ustawić się w kolejce z pół godziny wczesniej, żeby mieć pewność, że będzie miejsce. Cena to 120zł/os za 30min rejsik W oczekiwaniu na prom: Załącznik: PT (25 z 32).jpg [ 922.59 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Załącznik: PT (26 z 32).jpg [ 804.15 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Załącznik: PT (28 z 32).jpg [ 843.64 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Załącznik: PT (29 z 32).jpg [ 776.61 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Załącznik: PT (30 z 32).jpg [ 918.46 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Załącznik: PT (31 z 32).jpg [ 776.45 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Po przypłynięciu do przystani Pudeto, autobusy czekały pomimo tego, że miały odjechać 30min wcześniej. Są one zsynchronizowane z promem, więc pomimo obsuwy czekały na wszystkich i odjechaliśmy ok. 19.30. Teraz jeszcze trzeba było zgarnąć resztę czekających w Laguna Amarga (gdzie ja zaczynałem) i można było wracać do Puerto Natales. Po raz kolejny polecam Bus Sur, sprawdził się wzorowo a kierowca zasługuje na osobną laurkę (ten sam w obie strony). Jadąc tam zatrzymał się przy głównym punkcie widokowym na drodze dojazdowej, a na powrocie zauważył na górce to Załącznik: PT (32 z 32).jpg [ 885.24 KiB | Obejrzany 6663 razy ] Zdjęcie słabe po zza szyby niestety. Puma – gatunek zagrożony wyginięciem, żyjąca w Patagonii. Szczególnie dużo ich jest w Torres Del Paine. Szacuje się, że mieszka tam między 50-100szt, więc chyba mieliśmy mega szczęście. Zgłębić temat można w 2. odcinku serialu na Neflix pt. Najsłynniejsze parki narodowe świata, czyta Barrack Obama Na dworzec w Puerto Natales przyjechaliśmy ok. 22.00. Szybki spacerek do mojego hostelu i rano powrót do El Calafate. Od jutra, przez 4 dni codziennie jakiś lot więc zmieniam środek transportu na samolot z własnych nóg | |
| Autor: | Iza N. [ 05 Gru 2022 23:30 ] |
| Temat postu: | Re: Patagonia i ja (budżetowo + praktyczne info) |
Pumy zazdraszczam najbardziej! | |
| Autor: | OSK [ 08 Gru 2022 15:38 ] |
| Temat postu: | Re: Patagonia i ja (budżetowo + praktyczne info) |
Dziś dzień w drodze. Najpierw autobus do El Calafate, następnie lot do Buenos. W autobusie zacząłem sobie robić małe podsumowanie kosztów związanych z wizytą w TDP. I wyszło mi 870zł. Mogłem to obniżyć o całe 75zł, bo piwka to była ekstrawagancja. Koszty jedzenia wrzuciłem to budżetu w PL, wszystko co zabrałem zużyłem. Warto też zwrócić uwagę, że pomimo niewielkich kosztów to o całe 800PLN więcej niż w Parque Nacional Los Glaciares w AR Z kolei mój ranking porównujący oba parki wygląda następująco: Załącznik: porowanie.jpg [ 30.92 KiB | Obejrzany 6455 razy ] Oczywiście standard noclegów w TDP można podnieść, to ocena nieobiektywna w tym przypadku. Na korzyść PNLG przemawia również to, że wszystkie miejsca można zobaczyć bez konieczności noclegu po drodze, po prostu są możliwe jednodniowe wycieczki z El Chalten. W TDP to jest niemożliwe. Także jakby ktoś miał dylemat albo brak czasu, żeby zobaczyć oba miejsca to bardziej polecam PNLG, co nie zmienia faktu, że TDP jest również ciekawy. Po cichu liczyłem, że po przyjeździe do El Calafate uda mi się skoczyć na miasto i zrobić powtórkę z wyżerki. Marzyłem o ponownym steku Załącznik: PT (2 z 1).jpg [ 872.67 KiB | Obejrzany 6455 razy ] Ves Patagonia miał przyjechać o 15.45 jednak był chyba dobre pół godziny później. Okazało się, że czas odjazdu to wyjazd z miasta, po drodze na dworzec zbierał jeszcze pasażerów. Ciśnienia jakiegoś na dojazd nie miałem, lot o 18.15 a saloniku w FTE niestety brak. Z racji tego, że lot narodowym przewoźnikiem to z odprawą online, spokojnie oczekiwałem sobie na boarding pod gate, nie przewidując jakiś większym problemów bagażowych. Niestety było małe deja vu z lotu BCN-ZRH. Prawdopodobnie z racji odprawy online, ponownie czerwona lampka podczas skanowania karty Załącznik: PT (1 z 1).jpg [ 719.44 KiB | Obejrzany 6455 razy ] Boarding jako jeden z ostatnich, ale zdążyłem. Przylot do AEP o czasie, czyli 21:00. postanowiłem, że korzystając z informacji z forum kupię kartę SUBE i dojadę do hotelu autobusem. Jak kartę udało się kupić w kiosku w pobliżu Mc Donald’s to doładować już nie, jakiś błąd terminala. Jest jeszcze jeden punkt w pobliżu food trucków na zewnątrz terminala, gdzie spróbowałem doładować i to samo. I tym sposobem z pustą kartą SUBE wylądowałem w Uberze. Z racji tego, że na odpoczynek przed kolejnym lotem nazajutrz miałem raptem parę godzin, to wybierając hotel kierowałem się tylko ceną. Wybrałem przybytek o nazwie El Porteno. Dobra lokalizacja w centrum, ale standard 2* więc nie spodziewałem się cudów. Najważniejsze, że miała być łazienka i king bed Nie powiem, pomimo dość prymitywnych warunków to pod prysznicem czułem się jakbym wygrał w totka Jutro zmieniam strefę klimatyczną, ale nie żegnam się jeszcze z Argentyną. Dobranoc! | |
| Autor: | OSK [ 10 Gru 2022 21:23 ] |
| Temat postu: | Re: Patagonia i ja (budżetowo + praktyczne info) |
Pobudka o 4.00 i Cabify (niestety) na EZE za 3500ARS. Ale to był jedyny lot wczesno-poranny do Puerto Iguazu. Zamierzałem tam spędzić aktywnie jeden dzień, żeby w kolejnym od rana być z powrotem w Buenos. Chciałem koniecznie zostać jeszcze jeden dzień w stolicy. Poza tym czekała na mnie tam nagroda ale o tym później. Lot bez większych emocji, bo i bagaż tylko podręczny – praktycznie wszystko poza elektroniką i japonkami zostawiłem w hotelu, żeby odebrać na następny dzień. Załącznik: PT (1 z 47).jpg [ 699.73 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Zdecydowałem się na przejazd do wodospadów bezpośrednio z lotniska, niestety Uber nie działa, więc jedyną opcją jest oficjalne taxi za chyba 3000ARS, z tego co pamiętam. Szybki zakup biletu i pomimo tego, że wiedziałem o zamkniętej Garganta del Diablo ruszyłem na zwiedzanie. Załącznik: PT (2 z 47).jpg [ 885.89 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Niecały rok temu byłem po stronie brazylijskiej. Ze względu na covida, nie udało się wtedy mi zaliczyć drugiej strony. Korzystając z tego, że byłem w ‘okolicy’ postanowiłem sprawdzić czego można się spodziewać po stronie argentyńskiej. I było całkiem ok, zabrakło na pewno efektu ‘wow’, wiedząc czego można byłoby się spodziewać gdyby kilka tygodni wcześniej intensywne opady deszczu nie zmyły głównego punktu widokowego. 10-cio krotna ilość wody w stosunku do tego co płynie tam normalnie zrobiło swoje: Załącznik: Bez tytułu.jpg [ 186.36 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Ale absolutnie nie narzekałem. Przede wszystkim, dlatego że jeszcze 24h temu byłem w dość surowym klimacie a widząc zmianę flory i fauny uśmiechałem się sam do siebie. Wspaniałe uczucie Załącznik: PT (3 z 47).jpg [ 799.3 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (4 z 47).jpg [ 865.28 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (5 z 47).jpg [ 777.13 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (10 z 47).jpg [ 877.47 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (13 z 47).jpg [ 777.3 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (17 z 47).jpg [ 860.23 KiB | Obejrzany 6270 razy ] A same wodospady zaprezentowały się tak: Załącznik: PT (6 z 47).jpg [ 854.84 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (7 z 47).jpg [ 781.99 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (8 z 47).jpg [ 779.24 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (9 z 47).jpg [ 808.62 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (11 z 47).jpg [ 878.7 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (15 z 47).jpg [ 869.04 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (16 z 47).jpg [ 899.1 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (18 z 47).jpg [ 724.02 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (19 z 47).jpg [ 990.06 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (20 z 47).jpg [ 758.19 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (21 z 47).jpg [ 747.53 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (23 z 47).jpg [ 900.48 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Obejście wszystkich dostępnych ścieżek zajęło mi chyba 2h, stwierdziłem że nie oddam tak łatwo moich 4000ARS za bilet. Znalazłem w miarę spokojne miejsce na kawkę i przeczekałem aż wycieczki zorganizowane się ewakuują. To był strzał w 10-tkę. Zrobiło się spokojniej a w dodatku światło w godzinach popołudniowych jest lepsze do fotek. Załącznik: PT (24 z 47).jpg [ 937.87 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (26 z 47).jpg [ 911.19 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (27 z 47).jpg [ 925.57 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (28 z 47).jpg [ 938.57 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (30 z 47).jpg [ 751.21 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (31 z 47).jpg [ 755.19 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (32 z 47).jpg [ 881.13 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (33 z 47).jpg [ 867.43 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Na koniec jeszcze pogadałem chwilę z wycieczką dzieciaków z Paragwaju. Widać,że yerba też popularna. Załącznik: PT (22 z 47).jpg [ 693.26 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Usatysfakcjonowany zacząłem się rozglądać za transportem do miasta. Bez problemu udało się kupić bilet na autobus Rio Uruguay za 700ARS. Ich kasa znajduje się na końcu budynku, po prawej stronie za wyjściem z parku. Okazało się,nże autobus ma kilka przystanków w mieście, więc zdecydowałem się jechać do samego końca, czyli Hito Tres Fronteras gdzie znajduje się miejsce graniczne między Brazylią, Paragwajem i Argentyną. Taka trochę cepelia – flagi, knajpy, budy z pamiątkami i nic więcej. Załącznik: PT (37 z 47).jpg [ 901.09 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (38 z 47).jpg [ 770.82 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (39 z 47).jpg [ 915.16 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (40 z 47).jpg [ 990.43 KiB | Obejrzany 6270 razy ] W drogę powrotną ruszyłem spacerkiem przez miasto. Po drodze zachwycałem się roślinnością i ptakami, których na jednym drzewie chyba było więcej niż podczas całej wyprawy w Patagonii. Załącznik: PT (42 z 47).jpg [ 955.14 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (46 z 47).jpg [ 847.65 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Załącznik: PT (47 z 47).jpg [ 719.56 KiB | Obejrzany 6270 razy ] W okolicach dworca autobusowego jest sporo knajp, padło na Doña Maria. Zatęskniłem za schabowym więc postanowiłem sprawdzić wersję argentyńską czyli Milanesa. Całkiem smaczne, słuszna porcja za ok. 30zł. Załącznik: PT (43 z 47).jpg [ 912.25 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Z racji tego, że byłem w pobliżu dworca, postanowiłem sobie ogarnąć dojazd na lotnisko na następny dzień. Mile zaskoczony znajomością angielskiego w kasie Rio Uruguay już po kilku minutach miałem bilet za 9zł, miła odmiana po taksówce za 60zł. Załącznik: PT (44 z 47).jpg [ 522.66 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Po drodze zakup piwka na wieczór i do hotelu. Miałem zarezerwowany El Guembe Suites. Bez szału, ale wygodne łóżko, basenik i mini śniadanie za 60zł – cóż więcej potrzeba w pojedynkę? Po drodze takie coś mi wpadło w oko Załącznik: PT (45 z 47).jpg [ 597.4 KiB | Obejrzany 6270 razy ] Wieczór spędziłem w miłym towarzystwie miejscowych, którzy byli głównymi gośćmi w hotelu. Jutro powrót na ostatni dzień do Buenos. | |
| Autor: | OSK [ 15 Gru 2022 20:12 ] |
| Temat postu: | Re: Patagonia i ja (budżetowo + praktyczne info) |
Lot powrotny do AEP miałem o 8.45. Autobusy Rio Uruguay jeżdżą o pełnych godzinach, stwierdziłem, że o 7.00 będzie w sam raz. Nie wziąłem tylko pod uwagę, że może się spóźnić a po drodze jeszcze jedzie na wodospady… O 7.15 zaczęło się robić nerwowo. Pocieszałem się tylko tym, że z FR24 wynikało, że mój lot jest jedynym w okolicach 9.00 więc inni też są w tej samej sytuacji. W końcu się pojawił - dojechaliśmy parę minut po 8.00, sprint przez kontrolę bezpieczeństwa i pod bramką zameldowałem się w połowie boardingu. Udało się Lot, jak każdy wcześniejszy o czasie, bez żadnych przygód. Po starcie jeszcze udało się pożegnać z wodospadami. Załącznik: PT (1 z 1).jpg [ 577.62 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Tym razem udało się doładować SUBE więc za grosze w kombinacji autobus + metro wróciłem po mój bagaż do hotelu. Na ostatnią noc w Argentynie zdecydowałem się zmienić całkowicie standardy – wybór padł na 5-gwiazdkowy Park Tower, a Luxury Collection Hotel Buenos Aires. O samym hotelu napiszę później bo warto w paru słowach o nim wspomnieć Miałem do dyspozycji cały dzień w Buenos. Zwiedzanie postanowiłem zacząć od cmentarza Recoleta, do którego dojechałem miejskim autobusem. Na wejściu oczywiście niemiła niespodzianka – czyli 1400ARS i płatność kartą. Czy było warto? Tak bo pomimo, że nie jestem jakimś wielkim fanem nekropolii to można tam znaleźć ciekawe miejsca. Załącznik: PT (3 z 71).jpg [ 826.88 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (4 z 71).jpg [ 791.98 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (5 z 71).jpg [ 891.46 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (6 z 71).jpg [ 831.05 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (7 z 71).jpg [ 761.77 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (9 z 71).jpg [ 829.09 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (10 z 71).jpg [ 715.77 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (11 z 71).jpg [ 884 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Dużym minusem są na pewno grupy zorganizowane, a także wycieczki szkolne, więc o nostalgicznym nastroju można tylko pomarzyć. Z ciekawostek, spotkałem pierwszą grupkę Polaków, poznałem ich po zawieszkach Rainbow na plecakach. Zawsze to fajne uczucie, jak ktoś nie wie, że obok stoi rodak Załącznik: PT (13 z 71).jpg [ 902.22 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (14 z 71).jpg [ 953.67 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (15 z 71).jpg [ 713.57 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (16 z 71).jpg [ 798.27 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (17 z 71).jpg [ 863.17 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (18 z 71).jpg [ 689.04 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (19 z 71).jpg [ 807.98 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (20 z 71).jpg [ 839.6 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (21 z 71).jpg [ 700.45 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (22 z 71).jpg [ 831.7 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (23 z 71).jpg [ 844.4 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Nie głaskałem, ale ponoć przynosi szczęście. Załącznik: PT (12 z 71).jpg [ 756.42 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Następny punkt to księgarnia Ateneo mieszcząca się w budynku byłego teatru. Robi wrażenie. Na plus również to, że wejście jest darmowe, w przeciwieństwie na przykład Lello w Porto. Zero kolejek, wchodzisz i już. Załącznik: PT (24 z 71).jpg [ 973.04 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (25 z 71).jpg [ 966.66 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (27 z 71).jpg [ 944.69 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Plan gastronomiczny na ten dzień obejmował pizzę w El Cuartito a wieczorem ostatni stek w Argentynie. Niestety udało się zrealizować go tylko w połowie – wersja chica ich sztandarowej pizzy trzymała mnie do wieczora. Załącznik: PT (29 z 71).jpg [ 732.21 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (30 z 71).jpg [ 787.92 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (31 z 71).jpg [ 971.74 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Dalej ruszyłem w kierunku dzielnicy portowej czyli Puerto Madero. Po drodze nie mogłem nie zatrzymać się na Plaza de la República. Załącznik: PT (28 z 71).jpg [ 805.85 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (32 z 71).jpg [ 986.28 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (33 z 71).jpg [ 789.73 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (34 z 71).jpg [ 752.88 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (35 z 71).jpg [ 860.23 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Puerto Madero to odrestaurowana dzielnica portowa. Bardzo ładne miejsce, życie toczy się w knajpach, w pobliżu żurawi portowych. Stwierdziłem,że warto będzie tu wrócić wieczorem. Załącznik: PT (36 z 71).jpg [ 892.26 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (37 z 71).jpg [ 887.31 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (38 z 71).jpg [ 765.59 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (39 z 71).jpg [ 716.19 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (40 z 71).jpg [ 862.38 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (41 z 71).jpg [ 712.74 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (42 z 71).jpg [ 793.06 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (43 z 71).jpg [ 776.27 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (45 z 71).jpg [ 892.26 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Tymczasem kawka w Starbucksie – w Polsce nie korzystam ale w odległych krajach zawsze, bo kawa zawsze smakuje dobrze i wszędzie tak samo. Nie cierpię cappuccino na słodko, co często się zdarza nawet w salonikach. Przegladając mapy zauważyłem,że w niedalekiej odległości jest wysoko oceniany rezerwat ekologiczny Costanera Sur a w pobliżu wejścia pomnik Messiego. Trzeba to było zobaczyć. Niestety, podwójne rozczarowanie – park zamknięty na cztery spusty (chyba,że nie potrafiłem znaleźć otwartej bramy) a po pomniku Messiego zostało to: Załącznik: PT (47 z 71).jpg [ 668.27 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Może w najbliższym czasie jednak go odbudują? W pierwszym dniu w Buenos nie udało się popatrzeć na tancerzy na Plaza Dorrego, więc postanowiłem zrobić wycieczkę w tamtym kierunku, licząc że tym razem się uda. Przez centrum miasta biegnie linia kolejowa, myślałem że to pozostałość po starych czasach ale tam naprawdę jeżdżą pociągi. Załącznik: PT (48 z 71).jpg [ 869.85 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (49 z 71).jpg [ 759.37 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (50 z 71).jpg [ 975.68 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (51 z 71).jpg [ 831.25 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (52 z 71).jpg [ 749.41 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Weszła mi w kadr Załącznik: PT (53 z 71).jpg [ 791.13 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Po drodze zajrzałem na Plaza de Mayo, tym razem żadnych demonstracji. Załącznik: PT (54 z 71).jpg [ 806.94 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (56 z 71).jpg [ 906.02 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (57 z 71).jpg [ 774.51 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Zaciekawiły mnie te kamienie pod pomnikiem,okazało się,że tak jak wspominał @Tropikey w swojej relacji sa to pamiątki po zmarłych na covid. Większość młodych ludzi A na Plaza Dorrego znowu tylko lokalny Lady Pank, niestety nie udało się, więc pozostaje YT Zrobiło się późne popołudnie więc postanowiłem wrócić do Puerto Madero. Tak się prezentuje wieczorem. Załącznik: PT (58 z 71).jpg [ 703.61 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (59 z 71).jpg [ 695.12 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (60 z 71).jpg [ 931.35 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (61 z 71).jpg [ 759.67 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (62 z 71).jpg [ 862.1 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (63 z 71).jpg [ 854.22 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Spędziłbym tam więcej czasu ale z racji tego, że miałem przed sobą pierwszy nocleg w godnych warunkach to zdecydowałem się wracać do hotelu.Na wejściu przywitam mnie Pan w kapeluszu, szkoda że takich nie było w Patagonii Załącznik: PT (2 z 71).jpg [ 530.3 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Już wtedy wiedziałem, że będzie dobrze. Tym bardziej jak się dowiedziałem, że mój hotel należy do sieci Marriott i połączony jest ze swoim uboższym krewnym czyli Sheratonem (również 5*) Załącznik: PT (1 z 71).jpg [ 840.5 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (71 z 71).jpg [ 941.32 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Wchodzę do pokoju. Łóżko wielkości trzech moich namiotów Załącznik: PT (65 z 71).jpg [ 783.19 KiB | Obejrzany 5864 razy ] A powierzchnia łazienki to jak mała kawalerka. Załącznik: PT (66 z 71).jpg [ 557.19 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (68 z 71).jpg [ 434.24 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (69 z 71).jpg [ 480.1 KiB | Obejrzany 5864 razy ] Załącznik: PT (70 z 71).jpg [ 847.79 KiB | Obejrzany 5864 razy ] No tak to mogę się żegnać z Patagonią! | |
| Strona 2 z 3 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |