Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 55 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
Offline
#21 PostWysłany: 28 Lut 2026 06:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2562
złoty
A o to tytułowy Marian. Lake Marian.
Image

To miał byc taki luźny spacerek po trudniejszym dniu, ale przekonałem się, ja łatwo można oszukać się przebiegiem topograficznym szlaku na mapie. Niewinne 3 km i 400 metrów przewyższenia mocniej dalo mi w kość niż poprzednie spacery. Bo ten salak to taki prawdziwy- średnio-trudny, a nie te alejki i schody co wczoraj. Tutaj były ze dwa miejsca, które nawet były większym problemem przy schodzeniu niż wchodzeniu...

Image

Swoją drogą, ostatnie kilka dni mnie podbudowało pod względem mniemania o swojej kondycji fizycznej, ale tutaj wystarczyło, że minęła mnie jakaś dwudziestolatka o niezbyt sportowej sylwetce w adidasach z gracją BMW mijajacego tira na autostradzie, by wszystko wróciło do normy.

O tym, że jest to trudniejszy szlak, niech świadczy mój zegarek. Według niego, poruszałem się dzisiaj - uśredniając - o około 1/4 wolniej niz na TAC, i prawie o połowę niż wczoraj na Routeburn.

Image
Image


Ale widoki były zdecydowanie tego warte, przepiękne jeziorko otoczone wysokimi górami z błękitną wodą. Idealne miejsce na piknik czy oświadczyny. Aczkolwiek też dużo osób było, chociaż to może przez ostatni weekend tutejszych wakacji.
Image
Image


A tak wygląda odpływ z jeziora zaciekawił mnie dźwięk, patrzę, a przy skale coś a la kanał i woda znika w dziurze...
Image

Czego to się nie zrobi dla klików Co się pani nastękała przy zanurzaniu - to jej.
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
      
USA: Nowy Jork + Miami w jednej podróży od 2918 PLN! 🦅🌊 Od drapaczy chmur po rajskie plaże 🏙️☀️ USA: Nowy Jork + Miami w jednej podróży od 2918 PLN! 🦅🌊 Od drapaczy chmur po rajskie plaże 🏙️☀️
Weekend w Wenecji za 719 PLN🏛️Loty + 3* hotel w historycznej dzielnicy 🇮🇹🏨 Weekend w Wenecji za 719 PLN🏛️Loty + 3* hotel w historycznej dzielnicy 🇮🇹🏨
Offline
#22 PostWysłany: 28 Lut 2026 09:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2562
złoty
Skoro byłem w okolicy, to postanowiłem też zobaczyć wydospady Humboldta. Jakieś 15km od szlaku do Mariana. Ale też tutaj był mój największy lęk jak kierowcy - google maps sugerowały że te naście kilometrów się jedzie godzinę. A skoro one tyle dają, to pewnie droga będzie dla 4×4 a nie dla nastoletniego sedana z wypożyczalni...

Image

Na szczęście kiepskie się okazało tylko kilkaset metrów, resztę można było spokojnie pokonać 40-50 km/h. Była to dużo lepsza droga gruntowo-szutrowa od tej, jaką mialem nieprzyjemność jechać na wyspie północnej.

Image

Potem krotki spacer i przepiękny widok na dwa wodospady kaskadowe, z których jeden prezentuje się w pełnej okazałości swych 275 metrów. Fantastycznie się prezentuje.

Image
Image
Image
Image

O dziwo, mimo ze parking był pełen, te pół godziny na punkcie obserwacyjnym spędziłem sam. Może odpowiedzią jest to, że staruje tutaj też inny, trudny i wielodniowy szlak (aczkolwiek nie zawsze, na parkingu spotkałem panią z dwójką małych dzieci, która szłaz nimi na jeden nocleg do najbliższej chatki). Ale dla mnie nawet ten krótki spacer to było piękne doświadczenie.

Image

Ps. Ciekawe czy mozna też podejść do tych wodospadów?

Image
Góra
 Profil Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#23 PostWysłany: 28 Lut 2026 23:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2562
złoty
Na początek tego nietypowego dość dnia - bez żadnego spaceru - chciałem dorzucić kilka zdjęć z drogi z Te Anau na północ. Bardzo urokliwej dodajmy. Najpierw wiedzie przy wodzie, potem po równinach, a na koniec trafiają się jakieś jeziorka. A jak się jedzie do Milford Sound, to klimaty robią się jeszcze ciekawsze....

Na szczególną wzmiankę zasługują Mirror Lakes. Przepiękne jeziorka, w których odbijają się okoliczne góry. Jest to atrakcja na parędziesiąt minut, ale na pewno warte zatrzymania się.

Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image

Tutaj też była jedna rzecz, której mi bardzo brakowało przy każdym szlaku na Nowej Zelandii. Miejsca, gdzie można sobie coś kupić do wypicia. Po wielu godzinach marszu człowiek marzy o czymś zimnym, albo o kawie - a tu nic. Zresztą, duża część osób będzie miała już wyczerpane zapasy wody, więc też się sprzeda. Szczególnie w takim miejscu jak TAC, gdzie czeka się na shuttle bus i tak naprawdę nie ma nic do roboty. ale jakoś nikt na busa z napojami tam nie wpadł. Dopiero tutaj. Przy 30 minutowej atrakcji...

Image
Góra
 Profil Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#24 PostWysłany: 01 Mar 2026 05:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2562
złoty
Niezależnie od tego, czy się korzysta z atrakcji - drogich - w Milford Sound (nawet jesli się wie, że to stricte turystyczny konglomerat), to na pewno warto się tam przejechać. Trasa jest bardzo urokliwa, jest kilka miejsc na zrobienie zdjęć, a tunel jest - z punktu widzenia kierowcy- bardzo ciekawym doświadczeniem. No moze poza The Chasm, do ktorego prowadzą dwa mosty, jeden zamknięty, drugi nieczynny. A na poczatku szlaku nie ma żadnej informacji- parking jest tak pełen, ze przez naście minut moj samochód musiał udawać autobus...

Image
Image

W samym Milford skorzystałem z dwugodzinnego rejsu po fjordzie. I mam mieszane uczucia. Z jednej strony było to bardzo przyjemne doświadczenie, widok skał, wodospadów i kilku fok był ciekawy. A z drugiej, smak, wodospadów i przyrody jest to sporo i nie trzeba za to płacić ciężkich pieniędzy.

Wydaje mi się, że jeśli ktoś ma za dużo oszczędności, to dużo bardziej "opłacalnym" doświadczeniem będzie lot. Widok samolotów podchodzących do lądowania pomiędzy skałami wygląda świetnie z dołu, a stawiam że z samolotu będzie jeszcze ciekawsze...

Image
Image
Image
Image
Image

Ps. Nie polecam rejsu Southern Discoveries. Niby rejs 120 minut, ale przycinają na czasie. RealNZ też tyle trwa, a ruszyli przed nami a wrócili kwadrans później.
Image
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#25 PostWysłany: 01 Mar 2026 10:02 

Rejestracja: 07 Maj 2023
Posty: 123
Loty: 163
Kilometry: 294 595
Krajów: 46 / 21.5%
niebieski
Świetną pogodę masz jak na NZ - zazdro. Zwłaszcza w Milford Sound trafić słoneczny dzień to nie lada sztuka.
Góra
 Profil Relacje PM off
abelincoln lubi ten post.
 
      
Offline
#26 PostWysłany: 01 Mar 2026 11:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2562
złoty
@leitoo Sam jestem zaskoczony - vide tytuł. Szczególnie że dzisiaj przelotny deszcz i niskie chmury towarzyszyły mi od Te Anau aż do tunelu...
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#27 PostWysłany: 01 Mar 2026 11:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2562
złoty
Przyznam się szczerze, że nie do końca byłem przekonany do dzisiejszej wieczornej atrakcji, czyli rejsowi i wizycie w jaskini z robaczkami świętojańskimi (tak gugiel tłumaczy glowworm). I muszę powiedzieć, że jestem pozytywnie zaskoczony. Ponieważ w samej jaskini nie wolno robić zdjęć, to będą dwa z wejścia oraz kilka z rejsu.

I nawet nie tyle robaczki zrobiły na mnie takie duże wrażenie, ale jaskinia jako taka. Wapień o strukturze przypominającej sękacz, rwący strumień przepływający przez środek, wodospady oraz przedziwne kształty wyrzeźbione przez wodę. Świetne to było.

Tutaj będę przyjmował słowa odprowadzającego bez weryfikacji, ale jestem w stanie uwierzyć, że woda z opadów - obfitych w tym rejonie - przesącza się przez skałę zasilając ten strumień. Co oznacza też, że jest w nim całkiem świeża woda mineralna... Dodatkowo ponoć rozmnażają się w nim węgorze. Nawet jednego pokazywał w wodzie (aczkolwiek ja nie zauważyłem).

A robaczki? Całkiem ciekawe zgrupowania potrafią utworzyć na suficie, a wymuszenie ciszy i zakaz używania elektroniki powoduje, ze można się zanurzyć w tym widoku. Jedyny minus tej wycieczki, to stopień jej umasowienia. Sama jaskinia jest dużo mniejsza od tej w Waitomo (znaczy się, z tego co czytałem, bo nie byłem w tamtej), więc i miejsca na komercyjne wykorzystanie jest mniej. Katamaran przywozi tyle osób, że jedna grupa idzie po lesie, druga słucha o cyklu życiowym robaczów, trzecia pije kawę, a robaczki z innej łódki ogląda 12 osób. No ale rachunek ekonomiczny musi się spiąć. A i ludzie by marudzili, gdyby na dwadzieścia kilka minut w jaskini płynęli by pół godziny w jedną stronę...

Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image

A i żeby się nie zamykać na doznania smakowe, dzisiaj na obiad - a właściwie kolację, po już prawie 21 - pinot noir z winnicy Montana. Lekkie, dobrze uzupełniało stir fry, ale wciąż nie przepadam za posmakiem taniny na języku...
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#28 PostWysłany: 01 Mar 2026 20:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2562
złoty
Chyba czas na opisanie największego rozczarowania tego wyjazdu. Czyli Te Anau. Gdzieś tutaj na forum czytałem, że jeśli chodzi o tą okolicę, to lepiej nocleg brać w Manapouri, bo jest spokojniejsze i mniej turystyczne. Z tym drugim pewnie trzeba sie zgodzić, ale co do spokojności to nie wiem. Ja wylądowałem w Te Anau z dwóch powodów, po pierwsze ceny były takie same, a dojazd do atrakcji krótszy, a po drugie, liczyłem że coś się będzie wieczorem działo na mieście. Cóż, jedyny wieczór który mogłem spędzić na mieście, wolałem łóżko od 17:30. Nie że względu na zmęczenie...

Te Anau to bardzo senne i nudne miasteczko. Nawet jesli trwa ostatni weekend wakacji, to i tak większość miejsc jest pusta, a turyści- głównie z Azji- leniwie się przechodzają po "bulwarach", czyli waskim chodniku nad kamienistym brzegiem.

Owszem, jest Blackdog, ale jakoś mnie nie przekonał do ponowienia wizyty. A i tam też zamykają kuchnie wcześnie, bo po 20 - sporo ludzi było przez to odprawianych z kwitkiem.

A poza tym, typowe miasteczko z tej okolicy, jedna główna ulica i niewiele wiecej. Jak wracałem wieczorem z baru do hotelu, który jest położony o jakieś 1,5km od głównej ulicy, to znacząca większość domów była ciemna (o 21), na ulicach nikogo, a samochody pojedyńcze...

Niewiele, może poza hodowlą pstrąga i lądujacymi tuż obok wodnoplatami. Z punktu widzenia logistycznego byłem tutaj więcej niż jedną noc, ale chyba mogłem ten czas wykorzystać lepiej...

Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image

Najciekawsza rzecz w tej mieścinie to darmowy publiczny grill
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
katka256 lubi ten post.
 
      
Offline
#29 PostWysłany: 02 Mar 2026 06:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2562
złoty
Droga pomiędzy Queenstown a Wanaką jest bardzo urokliwa. Ale też trzeba przyznać, że każda dłuższa trasa tutaj zasługuje na wiele przymiotników, a o wybór najpiękniejszej będzie bardzo trudny. Natomiast ostatnie 30 kilometrów szutru przed szlakiem na lodowiec Rob Roya, to nie jest dobra droga. To raczej jest przeciwieństwo. Pod koniec zastanawiałem się ile śrubek się poluzowało, a ile już odpadło z samochodu...

Image
Image
Image
Image

Z tymże, pod sam koniec tego szutru jest niezbyt miła odmiana jeśli chodzi o stresy, czyli 9 strumyków do przejechania. Ich głębokość i siła zależy od deszczu, więc nie tylko obawiałem się o pogodę dzisiaj, ale też o kilka wcześniejszych dni. Na szczęście nie padało dużo i 4 z nich były wyschnięte, a tylko 2 wyglądały groźnie dla mojego sedana. Na szczęście miałem też pilota, wlec mogłem popatrzeć jak głęboko się zanurzają koła i którędy należy jechać.

Najbardziej absurdalną rzeczą jaką widziałem na tych wakacjach to była budka z lodami przy pierwszym strumieniu. Na rozumiem że ktoś mógłby się przestraszyć strumienia i tam zatrzymać, ale znacząca większość ludzi po prostu jechała dalej nie wiem dlaczego nie stała ta budka przy szlaku... lody były bardzo dobre.

Image
Image

A i jesli ktoś miałby ochotę na zimny prysznic i kąpiel, albo jakąś twórczyni kontentu chciała jakieś ładne fotki, to 5 min samochodem przed szlakiem jest wodospad Wishbone. Bardzo urokliwy.


Image
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#30 PostWysłany: 02 Mar 2026 10:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2562
złoty
Ostatnim punktem z szlaków, które chciałem przejść podczas tego wyjazdu, był ten prowadzący do lodowca imienia Rob Roya, o jakieś 50 kilometrów od Wanaki, z czego 30 kiepskim szutrem - o czym już pisałem.

Przepiękna okolica, z której wychodzą też szlaki dla bardziej zaawansowanych, oraz dość krotki, bo 5 kilometrów w jedną stronę, szlak prowadzący na punkt obserwacyjny pod lodowcem. Widziałem że sporo emerytów a także rodzin z dziećmi (nosidełkowych i starszych) nim szło, więc nie jest zbyt trudny, ale trochę się podchodzi.

Image
Image

Image
Image


Z jedną uwagą. Gdyby nie to, że mieszkam na 3 piętrze bez windy, to w życiu bym już na żadne schody nie wszedł...

Image

Dostępne są dwa punkty widokowe, niższy i wyższy, ale tak szczerze, to "dodatkowa" trudność pomiędzy nimi jest niewielka, wlec nie ma co się zatrzymywać na tym niższym. A na końcu szlaku są przepiękne widoki. Kilka wodospadów, lodowiec i majestatyczne skały. Wspominałem o rodzinach z dziećmi, ale nie tylko one, robią sobie tam pikniki, bo ten punkt widokowy to bardziej łąka ze skałami, na których można siedzieć, a nie stereotypowa platforma. Kolejne miejsce, w które warto się wybrać. Póki jeszcze mamy lodowiec...

Ps. Lokalny gatunek owcy górskiej.
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#31 PostWysłany: 02 Mar 2026 11:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2562
złoty
Przepraszam, nie wiem czemu tapatalk zaszalał z kilkoma zdjęciami.
Image
Image
Image
Image
I schody...
Image
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
tropikey uważa post za pomocny.
 
      
Offline
#32 PostWysłany: 02 Mar 2026 11:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 8143
platynowy
No i znowu miejsce, które miałem w planach, ale nie dotarłem. Pojechałem tam nawet autem z zamiarem pójścia na ten szlak, ale po kilku kilometrach, widząc, że pogoda w górach robi się coraz gorsza (a kłębiło się, jak w kotle), odpuściłem.

Co do tych błędów w zdjęciach, to zdarza się. Im więcej chce się przesłać jednym wrzutem, tym większe ryzyko.

A temat schodów i stromych podejść w NZ, to temat rzeka... Swoją relacją zachęciłeś mnie do napisania kilku słów (zamiast relacji) o atrakcjach z mojego listopadowego pobytu napiszę tam i o schodach ;)
Góra
 Profil Relacje PM off
abelincoln lubi ten post.
 
      
Offline
#33 PostWysłany: 02 Mar 2026 22:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2562
złoty
No i żarło, żarło, aż zeżarło. Mialem kilka rzeczy, które chciałem bardzo "zaliczyć " - ale były w 100% zależne od pogody. I wszystko poszło tak jak powinno. Nawet jak padało, to rano, jak dojeżdżałem do atrakcji. I byla jedna rzecz, która była kompletnie niezależna od pogody, więc była moim pewniakiem. I co? I właśnie ją odwołali. Wygląda na to, że zaczęła się szkoła, dzieci wróciły do ławek i nie ma kto pić. Miałem zarezerwowany całodniowy tour po winiarniach i go odwołali, bo trzeba 2 osoby. Firma na też mini tour, ale też nikt nie był chętny. Jest inna firma, która ma też dwie opcje. I też nikt nie jest chętny, a do akceptowanego społecznie picia trzeba dwojga...

Na szybko nie udało mi się znaleźć innej aktywnej tego typu oferty. No ale przecież, to tytułowa atrakcja, więc będę improwizował. Znalazłem 2 winiarnie w zasięgu piechura - ale jedna ma najbliższy wolny termin za tydzień... plus 3 knajpy oferujące degustacje, z czego 2 otwierają dopiero w czwartek... ale za to niby są w pobliżu dwa browary. A potem zobaczymy co życie przyniesie. Jakoś nie chce mi się szukać szlaku, szczególnie ze pojutrze jest już jeden taki nie-aż-tak ciekawy zaplanowany- taki żeby bardziej się mocno zmęczyć przed 4 dniami w samolocie, niż widokowy.

Ogólnie Wanaka jak na ilość turystów nie rozpieszcza opcjami do zakupu. Są rejsy statkiem po jeziorze, spacery z przewodnikiem, konie i rowery górskie, ewentualnie motorówka lub helikopter albo paralotnia. Dla mnie nic, na co chciałbym wydać te "zwrócone" pieniądze.

Kilka zdjęć z wczorajszego spaceru po Wanaka
Image
Image
Image

Ps. Myślicie, że tutaj nabywcy samochodów tej marki mają podobną renomę co Bolidy Młodzieży Wiejskiej? ;)
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
katka256 lubi ten post.
 
      
Offline
#34 PostWysłany: 03 Mar 2026 07:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2562
złoty
Taka obserwacja ze spaceru od którym napiszę później. Fajnie, że jak się tutejszym w wybory wtrynżolił pewien przyszywany Amerykanin, to przyjęli to ze spokojem i tylko nazywają to "kontrowersją".
Image
https://www.npr.org/2023/11/15/1213228757/john-oliver-new-zealand-bird-century-contest-puteketeke
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#35 PostWysłany: 03 Mar 2026 09:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2562
złoty
Swoją drogą, chyba powinienem przestać planować toury po winnicach. W zeszłym roku też cały wyjazd do Chile cieszyłem się na takowy w okolicach Santiago i też nic z tego nie wyszło...

Ale, trzeba myśleć o pozytywach. Udało się dotrzec do winnicy Aitken's Folly, po paru kilometrach poboczem w słońcu. Na miejscu 6 próbek za 15 nzd.

Na początek Chardonnay (rok w beczce)- w porządku, ale troszkę dziwne posmaki na końcu języka. Potem Chardonnay reserve (20 miesięcy w beczce), można smakować takie kwiatowe smaki, ale też czuć trochę dziwny posmak. Jako trzecie poszło trochę dziwne wino blanc de noir, czyli białe z czerwonych winogron pinor noir - robione z soku, bez użycia skórek. Ciekawe, delikatne, z odrobiną słodyczy. Potem nadszedł czas na rose. Przyjemne, czuć słodycz, świetnie komponowało by się z piknikiem pod lodowcem... Numer piąty to 2021 pinot noir, bardzo dobre, lekkie, owocowe, swietny kolor - i prawie nie czuć tanin za ktorymi nie przepadam. Ponoć tym się różnią dobre tutejsze wina od tych pośrednich. Tym ze prawie nie ma tej cierpkości. Ostatnim jest 2018 pinot noir. Jeszcze lepsze, ładniutki karmazyn, leciutki smak, prawie nie czuć że to wino, wchodzi jak woda - tylko lekki posmak na końcu pozwala docenić jakość tego wina. Wina bardzo dobre, ale największą robotę robił współwłaściciel tej winiarni, emerytowany nafciarz, bardzo dobry gawędziarz, świetnie spędzona godzina, zdecydowanie warta tych 15 dolarów.

Image
Image
Image


Potem mały spacerek na przewietrzenie głowy i wizyta w Ground Up Brewing. Wspominałem chyba już o tym, że lubią tutaj umieszczać browary rzemieślnicze na przemysłowych przedmieściach?

Mały taproom przy browarze, jest tez możliwość zjedzenia burgera lub pizzy (i czegoś tam jeszcze). Są 23 krany, z czego 19 tutejszych. Piwo po okolo 13 dolarów. 5 testowych za 25, co chyba jest średnim interesem, bo próbki są po około 150 ml. Próbowałem oat stouta - słabiutki, stopień rozwodnienia godny guinessa, lekko czuć palone słody. English special bitter był lepszy, ale raczej do roli tła. Niczym specjalnym się nie wyróżniał. Świetna za to była nowozelandzka ipa, lekka, orzeźwiająca, z limonowy posmakiem. Ponoc na jakimś lokalnym chmielu z okolic Nelson. Co do hazy mam mieszane uczucia. Fajnie goryczkowe, ale pozostawia taki tępy gorzki smak na języku. Ostatni był West Coast, i tutaj też całkiem im dobrze to wyszło. Dobra goryczka, sosnowy finisz pozostawiający ciekawy posmak - jedyne co czego można się przyczepić to bardzo nikły zapach.

Pod koniec mojej bytnosci tam zaczepił mnie właściciel, i dzięki temu dowiedziałem się więcej o tej NZIPAie. Sympatyczny człowiek. Zresztą, jak inni lokalsi.

Image
Image

A i uwielbiam patrzeć jak dla odmiany inni się pocą :D

Image

100 metrów dalej jest Rhyme X Reason brewing. I tutaj się jeszcze mniej opłaca, bo za 25 ma się 4 próbki. Takiej samej wielkości jak w poprzednim miejscu

Na początek kölsch. Bardzo słomkowy kolor, smak lagera lekko podkręconego miodem. Ciekawe, ale raczej na ugaszenie pragnienia po szlaku niz na wieczorne posiedzenie. Potem poszalałem i wziąłem west coast pilsner z yozu i habanero. Przedziwny pomysł, a samo piwo średnie - zwykły, choć raczej z wyższej półki, pilsner z dodatkiem ostrości. Kolejną próbką było hazy ipa zwane voyage to nectaron. I nazwa w tym piwie była najciekawsza, poza tym tępa goryczka oraz smak mydlin. Do zapomnienia. Ostatnim piwem był west cost cold ipa, poprawne aź do bólu. Podsumowując, miejsce do odwiedzenia, ale miejscówka po sąsiedzku byla lepsza. Tutaj zresztą najlepsza była ścieżka muzyczna z lat 60 i 70.

Image
Image

A na sam koniec dnia, po długim spacerze, wybrałem się do Pembroke - sklep oraz bar winny, który ma też dostępne inne trunki. Mozna zamówić degustację czerwonych, białych oraz mieszaną. 4 próbki po 20 dolarów. Ja spowodowałem lekką konfuzję w barze, bo spytałem czy mogę dostać półtorej degustacji... Dopiero wsparcie kierowniczki spowodowało, że się dało. Dziwne, ale w końcu to ja czegoś chciałem nietypowego. Chociaż, potem obsługująca mnie pani powiedziała, że to jej drugi dzień.

Najpierw mamy Sauvignon blanc z Otira (Malborough). Muszę powiedzieć ze lekko rozczarowujące. Takie bardzo dyskretne. Potem czas na Chardonnay z centralnego Otago, winiarnie Maude. Świetne. Taka orzeźwiająca cytrusowa kwaskowatość, wchodzi jak woda. Kolejny kieliszek to to pinot gris od Ziggiego w Malborough, ciałkiem przyjemne, takie jabłka podsypane lekko korzennymi przyprawami. W sam raz na ogladanie zachodzącego słońca nad jeziorem. Ostatnie białe to Riesling z Otago, z Amisfield. Niby wytrawny, ale czuć jakąś schowaną słodycz. Bardzo przyjemne wino do picia. Chyba najlepsze z białych. Potem nadszedł czas na pinot noir z centralnego Otago, z Rendition. To chyba przez moje uprzedzenia do czerwonych win, ale nie wzbudził jakiś ceplejszych uczuć. Trochę za cierpkie i czerwone owoce trochę giną pod tym. Nie było złe, ale jak dla mnie porcja degustacyjna była wystarczająca. A na zakończenie, bardzo wysoko cenione tutejsze pinot noir z Valli. Bardzo lekkie, przyjemne, z dominujacym smakiem porzeczek. Bardzo sympatyczne. Pasowało by do jakiegoś bbq...

Image
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#36 PostWysłany: 03 Mar 2026 20:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2562
złoty
Wanaka to kolejne typowo turystyczne miasteczko które odwiedziłem. Chyba nawet bardziej niż Te Anau, tutaj w samym centrum, tuż nad wodą jest pełno parkingów dla kamperów (z publicznymi toaletami), a tuż obok są specjalne ośrodki, gdzie mogą sie one podpiąć do prądu, są kuchnie, pralnie, duże łazienki. No i sporo knajp. Które żyją wieczorem - jak szukałem czegoś do zjedzenia, to miałem problem by znaleźć wolny stolik.

Image
Image

Mają nawet swoje miejsce gdzie parkują food tracki. Co ciekawe, po jednej stronie ulicy są ustawione przy uroczym strumyku i trawnikach, a po drugiej jest to wydzielony kawałek odskurnego parkingu... ale choroba która dotknęła tego typu jadlodajnie u nas, jest i tutaj - ceny są o dolara czy dwa tańsze niż nad jeziorem, a je się z papieru na ledwo żywej ławeczce.

Image
Image

Przepiękne są widoki z nadjeziornego bulwaru, i jest on bardzo popularny, zarówno do spacerów jak i zbierania pamiątkowych fotografii. No i wspomnieni wcześniej kamperowcy mają cudowny wizualny podkład pod posiłki. Z tym, że jak ktoś nie lubi tłumów, to raczej trzeba wybrać inną miejscówkę.

Image
Image

Jak na taką małą turystyczną miejscowość, to na zadziwiająco dużą strefę przemysłową. A i jak kupowałem w 4square sobie pies na śniadanie, to też sprzedawali tutejsze. Na przedmieściach też jest kilka "resorts", które wyglądają, nowocześnie niczym bliźniacza zabudowa łanowa w PL. Nie wiedziałem, że ludzie tutaj też takie rzeczy kupują. Nie chciałbym mieszkać w takim czymś, nawet na wakacjach - gdzie nawet do sklepu trzeba jechać samochodem.

Bardzo przyjemny jest spacer wschodnim wybrzeżem jeziora aż do Eely point. Najpierw ciekawym, nowoczesnym parkiem, a potem, po minięciu mariny, sympatycznym lasem iglastym. Aż do ławeczki na końcu.

Image

W połączeniu z lokalnymi atracjami przyrodniczymi, na pewno miejscowość warta odwiedzin.

A i główna widokówka tegoż miasteczka. I dwie kaczki.

Image

Ps. Ciekawie, ze nawet o tej wielkości miasto dba ochotnicza straż pożarna. Tutaj podziękowania dla firm zatrudniajacych strażaków.

Image
Góra
 Profil Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#37 PostWysłany: 04 Mar 2026 03:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2562
złoty
Ogłoszenie społeczne.

Jeśli czytają to jacyś młodzi ludzie, to nie bądźcie tymi idiotami, którzy zakłócają wypoczynek i przyjemność wszystkim, bo musieli wziąść ze sobą duży głośnik i sobie iść do góry radośnie to ogłaszają światu.
Image
Albo nie bądźcie idiotkami z mniejszym głośnikiem
Image
I a było mi podwójnie przykro, bo była to młodzież z kraju, w którym aktualnie mieszkam i tamtejszych mieszkańców dość wysoko sobie cenię. Ale najwyraźniej wszędzie trafiają się tego typu osoby.
Góra
 Profil Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#38 PostWysłany: 04 Mar 2026 09:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2562
złoty
Ostatnim szlakiem na który się wybrałem, było wejście na górujący nad Queenstown Ben Lomond. Niby krótki szlak, bo raptem 5 km, ale porzadna dawka 1000 metrów do góry - to jak się idzie na skróty, i korzysta z gondoli. Idąc od początku na własnych nogach, trzeba dodać kolejne 500 metrów. Jest to dosc popularny szlak, przynajmniej do siodła (? Saddle), jakoś kilometr przed szczytem. I do tego momentu jest to latwy technicznie, ale wymagający kondycyjnie szlak, bo idzie się cały czas do góry (poza początkowym fragmentem), nawet nie ma miejsca płaskiego, gdzie można by odpocząć bez zatrzymywania się.

A potem jest ostatni kilometr. 500 metrów do góry, albo idąc nad urwiskiem, albo wchodząc na skały, nad urwiskiem. Myślę ze gdyby to było jeszcze ze sto metrów więcej podejścia, to bym się odpuścił, bo od koniec zaczynałem czuć, że moje nogi mają tego wszystkiego dość. Ale jakoś się udało, i widoki na szczycie w pełni to wynagradzają, szczególnie na Queenstown i na lotnisko.

Tylko, że potem trzeba zejść. Nie dość że człowiek ma zmęczone nogi i stawy, to jakiś ten pierwszy kilometr można przejść entuzjazmem, ale potem kolejne, ciągle w dół, ponownie dają w kość. Bardzo się cieszę, że wybrałem ten szlak na zakończenie - teraz mam sporo czasu na odpoczynek dla moich zdrożonych nóg. Szczególnie że czeka mnie jedyny nocleg ma tym wyjeździe że śniadaniem - w końcu jakiś zdrowy posiłek rano - nawet jeśli mam tylko kwadrans na jego zjedzenie, bo trzeba ruszać na lotnisko przed 7 rano...

(Cel to ten najwyższy punkt na wprost)
Image

Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
(I na koniec)
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#39 PostWysłany: 04 Mar 2026 09:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 8143
platynowy
Ależ pusto na szczycie! Niesamowite, bo o tej porze roku spodziewałbym się co najmniej tylu ludzi, co w listopadzie, a widzę duuużo mniej.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#40 PostWysłany: 04 Mar 2026 10:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 2562
złoty
Mi się wydawało, że jest nas dużo - ale tak naprawdę, nie licząc tej głównej grupy o której marudziłem, aż takich tłumów nie mijałem po drodze, czy to w górę czy wracając.

Ale może to przez środek tygodnia po wakacjach.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 55 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group