| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Brazylia- niezwykły interior oraz Urugwaj, Paragwaj, Iguassu brazylia-niezwykly-interior-oraz-urugwaj-paragwaj-iguassu,212,188645 | Strona 1 z 1 |
| Autor: | cart [ 05 Wrz 2026 15:33 ] | ||
| Temat postu: | Brazylia- niezwykły interior oraz Urugwaj, Paragwaj, Iguassu | ||
Wakacje - co roku problem gdzie pojechać jak ma się dzieci w wieku szkolnym, 140 krajów na karku i nie chce się zrujnować budżetu. W październiku zeszłego roku sam znalazłem promocję British Airways do Rio de Janeiro po 2600 zł prosto z Warszawy, nawet się podzieliłem na forum. Dużo dat w sierpniu. Taka okazja często się nie pojawia. Kilka godzin myślenia i bilety były zakupione. 2.5 tygodnia. Brazylia to kraj wielki jak kontynent, byłem w nim 3x i wstyd się przyznać, ale ani razu nie nocowałem w Brazylii. Raz miałem dzień w Rio, drugi raz pół dnia w Sao Paulo, a trzeci raz dzień w Foz do Iguacu. Priorytetem były jednak nowe kraje, na pewno chciałem Urugwaj, Paragwaj i bardzo rozważałem Boliwię. Z uwagi jednak na wysokości, nie chciałem ryzykować zdrowia młodszego dziecka (5 lat), a jechać do Boliwii bez Uyuni i lagun? Bez sensu. Dlatego wybraliśmy brazylijski interior. Stan Goias, Minas Gerais oraz stolica Brasilia wydawały się dobrym pomysłem. Chodził mi po głowie jeszcze Pantanal, po wspaniałej relacji @hiszpan, ale znowu - małe dziecko godzinami na łódce to jest trudna sprawa. Dzięki tanim liniom lotniczym, podróżowanie po Ameryce Południowej stało się dużo bardziej przystępne (i szybsze) niż kiedyś. Skupiam się jednak na kupowaniu lotów liniami Gol i Azul, które bardzo polecam, bo można wziąć normalny podręczny, mały podręczny i nikt nie zwraca uwagi ile kilogramów się nabierze. Kupując odpowiednio wcześnie i trafiając w promocje, można kupić bilety po 130-200 zł za odcinek. Przy kupowaniu biletów dla 4-osobowej rodziny i kupując 6 odcinków, każde oszczędności są mile widziane. Trzeba też ułożyć tak program by coś było ciekawego dla wszystkich, dlatego decyduję się pojechać znowu do Iguassu, pomimo, że widziałem już wodospady kilka lat temu. Rezerwacja samochodów to średnio 120 zł za dzień, więc rezerwuję prawie wszędzie. Koniec końców trasa była następująca: 1. 2 dni w Rio 2. Przelot do MVD, dookoła Urugwaju i oddanie samochodu w Colonii 3. Przepłynięcie do Buenos, lot do Puerto Iguazu i wodospady 4. Dzień w Paragwaju 5. Przelot do Brasilii, stolica 6. stan Goias 7. stan Minas Gerais 8. okolice Rio (Paraty) Jedziemy!
| |||
| Autor: | cart [ 07 Wrz 2026 10:38 ] |
| Temat postu: | Re: Brazylia- niezwykły interior oraz Urugwaj, Paragwaj, Igu |
Nasz wieczorny lot BA do Londynu był trochę spóźniony, przez co nasza krótka przesiadka jeszcze bardziej się skurczyła. Co śmieszniejsze, Airbus z WAW zaparkował zaraz obok Benka 777 do Rio, ale musieliśmy wsiąść w autobus, przejechać cały terminal, przejść kontrolę i wrócić autobusem w to samo miejsce. Weszliśmy ostatni. Samolot napakowany na maxa, także bagaże musieliśmy porozrzucać po całym samolocie. 11h szybko minęło, z moim dmuchanym rogalem i siedząc na jednym półdupku wyspałem się nawet. Młodszy syn zajął 1.5 miejsca, więc on się wyspał bardziej Lądowanie przed 6 rano, szybka kontrola i idziemy do Avis po samochód. Avis/Budget obsługuje firma Unidas, obsługujących z 6 osób, ale nikt nie mówi po angielsku! W Rio! Na lotnisku! Zrezygnowałem z ubezpieczenia, bo mam swoje - w zamian dostałem blokadę na 13k PLN. Już wiem, że przy następnych wypożyczeniach, a mam ich tu jeszcze kilka, wezmę przynajmniej minimalne by aż tak nie blokować karty. Dostajemy Hyundai Creta (SUV) i jedziemy w miasto. Jest za wcześnie by zapakować się do hotelu, więc jedziemy na zarezerwowaną wizytę w Sitio Roberto Burle Marx - godzina jazdy z lotniska. Początkowo Rio wydaje się chaotyczne na drogach, nikt też nikogo nie wpuszcza, ale jakoś da się jeździć. Po drugiej stronie wzgórza to już jakby inne miasto - tutaj była olimpiada, są szerokie ulice, nowe bloki i ogólnie zupełnie inaczej. Burle Marx to najsłynniejszy brazylijski architekt krajobrazu, pochodzenia brazylijsko-niemieckiego. Zaprojektował kilkaset ogrodów i parków, w tym także w nowej stolicy. W połowie życia kupił tutaj plantację bananów i przerobił ją na własny ogród. Wizytę trzeba zarezerwować online i są opcje z angielskim przewodnikiem. Ogólnie jednak warto to zrobić ze 2 tygodnie przed, bo wycieczek jest mało i szybko się wypełniają. ![]() ![]() Miejsce ładne, dla tych co lubią roślinność, sprowadzoną z całej Brazylii, może być nawet bardzo ładne. Mnie najbardziej się podobał budynek przeniesiony z centrum Rio - przeznaczony był do rozbiórki, a tu tak ładnie wkomponowane. ![]() O 12 udało nam się zameldować w Novotelu Parco Olimpico. Za 260 zł mamy apartament, gdzie nasza czwórka spokojnie się mieści. Jest basen, ale woda dość zimna, pomimo tego, że mamy 27 stopni (zima...). Resztę dnia generalnie się regenerujemy. Wykorzystujemy też zmianę czasu 5h na naszą korzyść. Idziemy spać o 18 aby po 6 rano być już gotowym do całodziennego zwiedzania Rio. | |
| Autor: | cart [ 08 Wrz 2026 09:50 ] |
| Temat postu: | Re: Brazylia- niezwykły interior oraz Urugwaj, Paragwaj, Igu |
Wyjeżdżamy zwiedzać już z samego rana. Chciałem najpierw pojechać do punktu widokowego i przejechać w poprzek przez park Tijuca, ale okazało się, że droga zamknięta i otwierają dopiero o 9. Z innego punktu widokowego były natomiast mega chmury i nic nie dało się zobaczyć. Te chmury to taka trochę przestroga - kumpel kiedyś był tydzień w Rio i przez chmury dopiero ostatniego dnia widział Chrystusa... Jedziemy zatem do Valongo Wharf. Okolice portu są takie sobie, ale np. można zobaczyć najdłuższy mural na świecie. Parkujemy niedaleko Valongo. To miejsce to bardziej symbol niż coś do oglądania. To tutaj przybyło łącznie 1 milion afrykańskich niewolników do Brazylii. Kiedyś były budynki, potem jak miasto rozrastało się to je zakopano, ale niedawno odkopano z powrotem fundamenty. Poczytać można trochę o historii i zobaczyć kilka kamieni. Niemniej jednak symbolika ogromna. ![]() ![]() Kolejnym punktem jest Katedra Metropolitalna. Mogłem wjechać na jej teren samochodem i zaparkować. Forma brutalistyczna, jakbym to nazwał Katedra miała przypominać piramidę Majów, a beton miesza się z kolorowymi witrażami. ![]() ![]() ![]() ![]() Kawałek dalej jest akwedukt. Myślałem, że to tylko budowla dekoracyjna, ale faktycznie w XVIII wieku transportowano tędy wodę do miasta. Teraz jeździ po nim mały tramwaj. Ze strony zdjęcia akwedukt i plac wyglądają ok, ale po drugiej stronie to miejsce narkomanów i bezdomnych. ![]() ![]() Idziemy też do słynnych schodów Escadaria Selaron. Przez kilka lat, chilijski artysta Selaron wykładał je różnymi płytkami. Trochę kicz i mnóstwo ludzi, ale warto zajrzeć będąc w okolicy. ![]() ![]() ![]() Natomiast to co dość szokuje to Real Gabinete Português de Leitura - to jedna z najbardziej spektakularnych bibliotek na świecie. To biblioteka i instytucja kultury lusofonicznej, założona w 1837 roku przez 43 portugalskich imigrantów - wielu z nich było uchodźcami politycznymi. Ich celem było stworzenie przestrzeni, która podtrzyma kulturę i edukację portugalskiej społeczności w ówczesnej stolicy Imperium Brazylijskiego. Dziś Real Gabinete ma ponad 350 000 tomów, w tym rzadkie wydania, pierwsze druki i największą kolekcję literatury portugalskiej poza Portugalią. Pomieszczenie jest dość małe, tam trzeba wejść by poczuć ten klimat. ![]() ![]() ![]() Chmury trochę ustąpiły, więc jedziemy na punkt widokowy Dona Marta. Widać stad Wzgórze Cukrowe, pomnik Chrystusa i pobliskie fawele. ![]() ![]() ![]() ![]() Na samym pomniku byłem już 13 lat temu, więc tym razem nie wjeżdżałem. Stamtąd jednak rozciąga się najpiękniejszy widok na Rio. To moje zdjęcie z 2013: ![]() Przy punkcie widokowym udaje mi się dostrzec marmozety. Przeurocze. ![]() ![]() Jedziemy pod Wzgórze Cukrowe. Trochę był problem z zaparkowaniem, bo pod kolejką krzyczeli 100 reali. Udało mi się przy pomocy naganiaczy zaparkować w bocznej uliczce za 50. Bilety na kolejkę są bardzo drogie, szczególnie jak trzeba zapłacić za 4... Na moje szczęście (lub nieszczęście) naszły chmury i nie było widać nawet pierwszego wzgórza. Czekaliśmy na krawężniku 20 minut na lepszą pogodę, ale nie poprawiało się. Zapytaliśmy zjeżdżających i powiedzieli, że nic nie widać. Odpuszczamy więc i jedziemy na chwilę na Copacabanę. Nogi udało się zamoczyć, ale duże fale i zimna woda zniechęciły nas od kąpieli. Wracamy powoli do hotelu, jadąc wzdłuż wybrzeża i oglądając wiele faveli po drodze. To miasto jest strasznie kontrastowe. Jak ktoś woli obejrzeć wideorelację z Rio to zapraszam na mój 10 minutowy film. W filmie opowiadam też o miejscach, które odwiedziłem ostatniego dnia. W relacji jeszcze do nich dojdę. | |
| Autor: | cart [ 11 Wrz 2026 15:57 ] |
| Temat postu: | Re: Brazylia- niezwykły interior oraz Urugwaj, Paragwaj, Igu |
Do Montevideo zabiera nas GOL. Fajna linia, nie patrzy na ilość bagażu podręcznego, a na pokładzie rozdają nawet napoje i przekąski. Lot trwa 3h. Samochód wynająłem w Sixt i wziąłem najmniejszego Renault Kwid manual. Zapłaciłem pomyłkowo z góry i nie za bardzo dało się to zmienić. Sixt był jedyną firmą, która za dodatkowe 70$ pozwalała mi oddać samochód w Colonia del Sacramento. Wracać się do Montevideo w moim przypadku nie miało sensu. Kwid pomimo małych rozmiarów okazał się całkiem pojemny i udało się wepchać wszystko do bagażnika. Pogoda powitała nas chłodna, było tylko 12 stopni i deszczowo. Jedziemy od razu do Atlantida, 40 km od lotniska na wschód aby obejrzeć kościół Eladio Dieste. Najpierw jednak jedziemy do centrum Atlantida by coś zjeść. Wybieramy jedną z restauracji. Jedzenie dobre, ale zostawiamy aż 300 zł. Ceny jedzenia w Urugwaju są naprawdę spore... Jak podjechaliśmy pod kościół to żona nawet parsknęła śmiechem, że to jest budowla z listy Unesco? Faktycznie malutki kościół zrobiony z cegieł i bardzo surowy. ![]() ![]() Dopiero jak zaczęło się go oglądać to można było zrozumieć. Faliste ściany i dach, zrobione bez żadnego podpierania kolumnami. Jak to wszystko się trzyma i nie runie? Szok ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Jedziemy do Montevideo. Ale zanim centrum, to jedziemy do dzielnicy przemysłowej Penarol. To dawne miasteczko, od którego zaczęło się budowanie kolejowej infrastruktury kraju. Niestety nie dało się wejść na ten kompleks, ale za to polatałem dronem. Zapomniałem zrobić jednak zdjęcia z drona, więc dla chętnych można obejrzeć wszystko w filmie (link będzie później). Mamy hotel w samym centrum. Pogoda nie zachęca do wychodzenia, ale mamy jeszcze 2h na zobaczenie miasta. ![]() Idziemy do Plaza Indepedencia, gdzie jest kilka ładnych budynków i główne centrum miasta. ![]() ![]() ![]() I Palacio Salvo, najwyższy budynek Ameryki Południowej przez kilka lat ![]() ![]() Jeszcze szybki spacer do Ciudad Vieja: ![]() No i zaczyna padać. Jeszcze chciałem zobaczyć La Rambla, kilkudziesięciokilometrowy deptak wzdłuż rzeki. ![]() Do hotelu wracamy Uberem, bo rozpadało się na dobre. Trafiliśmy niestety na niż przez najbliższe kilka dni... | |
| Autor: | cart [ 14 Wrz 2026 19:18 ] |
| Temat postu: | Re: Brazylia- niezwykły interior oraz Urugwaj, Paragwaj, Igu |
Jedziemy w interior. Cel to Grutas del Palacio. Chciałem koniecznie zajrzeć do interioru Urugwaju, a nic za bardzo mi nie przychodziło do głowy by obejrzeć. Aż w końcu natrafiłem na Grutas del Palacio - to geopark, nawet pod patronatem Unesco, choć nie jest to World Heritage Site. Jedziemy 3h. Urugwaj w interiorze to niekończące się pastwiska. Czasami tylko widziałem jakieś pola rzepaku. Gdzieniegdzie też były nowozasadzony las, ale przede wszystkim pastwiska i pastwiska. Krów w kraju jest 4x więcej niż ludzi. W Grutas pani nas rejestruje, ale wstęp jest za darmo. Nawet jest przewodnik po angielsku! Puszczają krótki film jak to przez milionów lat kształtował się ten teren. Jest dość niepozorny, ale i mimo wszystko całkiem spektakularny. Przez kilkadziesiąt metrów ciągną się naturalne kolumny i nawet 30m wgłąb ziemi. Znaleziono nawet szczątki ludzi pierwotnych. ![]() ![]() ![]() ![]() Puszczam jeszcze szybko drona i deszcz zaczyna padać na dobre... ![]() Jedziemy 1.5h do Fray Bentos nad granicę z Argentyną i rzekę Urugwaj. Leje jak z cebra. W międzyczasie nasz nocleg pisze do nas, że cały ich ogródek jest zalany i czy nie chcemy zamienić noclegu na ich mieszkanie w samym centrum. Mieszkanie jeszcze nie jest potynkowane i pomalowane, ale łóżka i łazienki są gotowe. Zmieniamy. Fray Bentos to obecnie wiocha i jedziemy najpierw na jedzenie do jakiejś przybudówki nad rzeką. Okazuje się to najlepszą restauracją w miasteczku, jedzenie jest naprawdę dobre i 2x tańsze niż w Atlantida. Zajadamy szybko by zdążyć na ostatnie wejście z przewodnikiem po angielsku do fabryki konserw we Fray Bentos. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Miałem trochę wyrzutów sumienia czy zabierać tu rodzinę. W końcu dwójka dzieci i żona wegetarianka, a ja zabieram to muzeum rewolucji przemysłowej, gdzie w szczycie zabijano 1500 krów dziennie i przerabiano je prawie w całości na konserwy. Trudno uwierzyć, ale to ten zakład eksportował konserwy na 5 kontynentów i głównie na jego produkcji wyżywiono żołnierzy podczas obu wojen światowych!!! ![]() ![]() ![]() ![]() Fabryka stoi obecnie w prawie nie zmienionym stanie. A działała około 100 lat. Oprócz konswerw, robiono także ekstrakt mięsny - 1kg z 32 kg mięsa. Coś takiego na zupę. ![]() Wrażenie dziwne, ale miejsce robi duże wrażenie... ![]() ![]() Jedziemy do Colonia del Sacramento - najbardziej turystycznego miejsca w Urugwaju. Pogoda jest straszna - 12 stopni, wieje mega, więc nici z puszczenia drona. Zwiedzamy na raty, bo mamy niezbyt ciepłe ubrania. Potem jeszcze wyskakuję sam. Klima na maxa na grzanie nie daje rady w pokoju... ![]() ![]() Samo miasteczko cukierkowe. Założone przez Portugalczyków, ale wielokrotnie zmieniało właścicieli i mamy tu mix portugalsko-hiszpański. Jest tu wyraźnie drożej i z knajpą niekoniecznie trafiliśmy na dobre jedzenie, pomimo, że drogie. ![]() ![]() Brukowane uliczki, kolorowe kamienice, pełno restauracji i kawiarni. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() I to tyle z Urugwaju. Nazajutrz odpływamy do Buenos. Jak ktoś chce obejrzeć 13 minut filmu z tego kraju to zapraszam. Ciekaw jestem waszych opinii o filmie, bo mam styl taki bardziej dokumentalny niż vlogowy i nie wiem czy to się nadaje do oglądania | |
| Autor: | cart [ 19 Wrz 2026 09:14 ] |
| Temat postu: | Re: Brazylia- niezwykły interior oraz Urugwaj, Paragwaj, Igu |
W Buenos pierwotnie planowałem 1 dzień i miałem kupione bilety Flybondi na kolejny poranek do Puerto Iguazu. Potem Flybondi zaczęło mieć problemy - AEP zmienili na EZE, potem znowu na AEP i dochodziły mnie słuchy, że większość samolotów nie lata. Miesiąc przed wylotem, spadły ceny w Jetsmarcie do 130 zł i od razu kupiłem, licząc, że od Flybondi jakoś się odzyska. Na 2 tygodnie przed odlotem, Flybondi skasowało lot. Prosili wypełnić formularz, czekałem na zwrot kasy miesiąc, ale nic się nie ruszyło. Zgłosiłem się do revo i revo oddało od razu i sami będą się bujać z bankrutem. A my nasze kilka godzin w Buenos spędziliśmy głównie w centrum handlowym Pacifico. Po pierwsze to była pora obiadowa, a po drugie 12 stopni na zewnątrz było dla nas zbyt niskie by zwiedzać w samych bluzach. Do tego problem z walizkami. Postanowiliśmy jednak w drodze na EZE zajechać do Caminito, bo tam nie byłem podczas mojej pierwszej wizyty w Buenos. Caminito to mała kolorowa uliczka w La Boca. Kicz jak cholera, ale mimo wszystko warto ![]() ![]() Dzielimy się na pół. Jedno z nas zostaje na ławce z walizkami, a drugie zwiedza. Potem zamianka. ![]() ![]() ![]() ![]() Łapiemy Ubera i jedziemy na EZE. Koniecznie chciałem lecieć z AEP, które jest w mieście, ale jakoś się to nie spięło. Jetsmart rozrzucił nas, także 5-latka zupełnie w różne miejsca, więc podszedłem do check-in by to naprawili. No i dali nam wszystkim miejsca razem w pierwszym rzędzie Na nasze walizki tylko spojrzeli, ale wszystko przeszło. Dolatujemy do IGR już po zmroku. Bierzemy kolejnego Ubera do hotelu. Argentyna właściwie pożegnała już blue dollar i wszędzie można płacić kartą. Ceny jednak są dość spore. Zresztą Puerto Iguazu to i tak miasteczko tylko pod turystów. W 2018 roku pamiętam, że to była taka duża wiocha, a teraz już cała infrastruktura turystyczna jest. Hotel tani - tylko 45$ za naszą czwórkę, ale za to w pokoju latało pełno komarów. Do tego podłoga była mega usyfiona, nawet stare wykałaczki leżały. Zrobiliśmy trochę burdę w recepcji i rano powiedzieli, że oddadzą nam kasę za nocleg a my musimy potwierdzić skasowanie rezerwacji bookingowi. W miarę satysfakcjonujące rozwiązanie. A na komary na szczęście mieliśmy Raida do gniazdek. Nazajutrz jedziemy na wodospady. Po stronie brazylijskiej już widziałem, więc pora na argentyńską. Najmłodsze dziecko wchodzi za free, ale cena dla reszty to około 450 zł. Sporo. Oczywiście argentyńczycy płacą dużo mniej, a lokalni mieszkańcy Missiones jeszcze mniej. Idziemy na kolejkę by podjechać pod szlaki. Trzeba pobrać darmowy bilet. I w tym miejscu dowiadujemy się, że Garganta del Diablo jest zamknięte. Od razu humory siadły, bo to przecież najpiękniejsze miejsce. Czytam na szybko w telefonie co się dzieje i okazuje się, że na wodospadach jest tyle wody, że wlewało się na kładki i jest zbyt duże ryzyko, że kładki popłyną razem z rzeką. Idziemy zatem najpierw na górny szlak. Tutaj ogląda się bardziej panoramki i widać jak z góry spada woda. Huk jest mega. Mój najmłodszy syn właściwie cały czas się boi przez ten huk. ![]() ![]() Pogoda do bani. Tzn. jest ponad 20 stopni, ale niebo na maxa zachmurzone, co w sporej części obniża walory widokowe. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Po pętelce idziemy chwilę odpocząć i coś zjeść. Najlepiej wejść do klatki, ponieważ kapucynki tylko czekają na okazję by coś ukraść ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Czas na szlak dolny, który jest trochę bardziej urozmaicony. Jest się też bliżej samych wodospadów. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Ładnie, ale duży niedosyt bez Garganta del Diablo. Wracamy po walizki i jedziemy na stronę brazylijską do nowego hotelu. Pojechaliśmy na granicę, ale pieszo za daleko, a autobus kosztował aż 40 reali od osoby. Potem zobaczyliśmy, że ten autobus jedzie od centrum do centrum. Kiedyś była tania opcja przez samą granicę, ale już nie ma. Wywalamy więc stówę aby podjechać 2 km... Tym razem mamy super posadę, a właścicielka świetnie mówi po angielsku. No i mówi, że Garganta po stronie brazylijskiej jest otwarta. Także jak planujecie wodospady to najlepiej z tamtej strony. | |
| Strona 1 z 1 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |