Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 1 post ] 
Autor Wiadomość
Offline
#1 PostWysłany: 08 Lut 2018 20:18 

Rejestracja: 13 Sty 2017
Posty: 9
Loty: 50
Kilometry: 145 132
Krajów: 19 / 8.9%
W Tajlandii spędziliśmy dwa tygodnie w lutym 2016 r. Nigdy wcześniej nie podróżowaliśmy poza Europę a decyzję o wyborze Tajlandii jako celu naszych ferii zimowych podjęliśmy spontanicznie i jak się później okazało, była to dobra decyzja - naszym zdaniem Tajlandia to idealny kraj na pierwszą tak daleką wyprawę. Podróż w ten zakątek świata zapewnia bezpośredni kontakt z egzotyką w czystej postaci, a jednocześnie daje możliwość podróżowania w sposób względnie bezpieczny i komfortowy, bez konieczności rezygnowania z "europejskich standardów". Oczywiście wiele zależy od tego w jakie rejony chcemy się udać, w jaki sposób lubimy spędzać czas i jak gruby mamy portfel:p

Do Bangkoku dostaliśmy się z Warszawy korzystając z usług rosyjskiego przewoźnika Aeroflot. Słyszeliśmy wiele negatywnych opinii na ich temat, jednak przekonały nas stosunkowo niska cena i dogodne połączenia - loty w obydwie strony trwały po kilkanaście godzin wliczając w to wygodne przesiadki na lotnisku w Moskwie. Troszkę obawialiśmy się tego lotu, jednak wszystkie obawy okazały się bezpodstawne. Samoloty były nowoczesne i wygodne, obsługa miła, multimedia i catering w porządku (być może dla niektórych minusem mógł być brak alkoholu na pokładzie, nam to nie przeszkadzało).
Pełni entuzjazmu wsiedliśmy na pokład rosyjskiego samolotu, bez żalu pozostawiając polską zimową rzeczywistość, by już następnego ranka opuścić pokład przy zupełnie innej aurze pogodowej:) Chociaż szczerze mówiąc do ostatniego momentu ciężko było nam uwierzyć w to, że na miejscu przywita nas klimat tropików. Bangkok przywitał nas chmurami, pracownicy lotniska obserwowani przez okienka klimatyzowanego samolotu pracowali w długich rękawach. Porządnie działająca klimatyzacja towarzyszyła nam przez cały proces załatwiania spraw wizowo-paszportowych, do centrum Bangkoku dostaliśmy się szybkim pociągiem, oczywiście również klimatyzowanym, wyjeżdżającym bezpośrednio z lotniska. Przez pierwsze kilka godzin pobytu w Tajlandii było nam zimno... Sytuacja zmieniła się od razu po opuszczeniu wagonu pociągu - pierwszy kontakt z upalnym, ciężkim powietrzem był jak cios obuchem. Tego jednak oczekiwaliśmy i po kilku chwilach z bananami na gębach zaczęliśmy w pełni delektować się tajskim klimatem:)

Image
Typowy obrazek jednej z pobocznych uliczek Bangkoku.

Image
I jeszcze jeden:)

Do centrum Bangkoku dotarliśmy bez problemu, musieliśmy jeszcze ze stacji kolejowej dostać się do naszego hotelu - Rambuttri Village Plaza. Odległość była nieduża, ale perspektywa ciągania bagażu w 30 stopniowym upale przez dzikie labirynty uliczek nieznanego, chaotycznego miasta nie jawiła nam się zachęcająco. Plan był prosty, złapiemy taksówkę i w drogę. Jednak tu pojawiły się kolejne obawy - uczciwość tamtejszych taksówkarzy nie cieszy się pozytywną opinią a z większości krążących w internecie historii wyciągnąć można jeden wniosek: nie ważne jak jesteś sprytny i ostrożny, i tak dasz się orżnąć. Mało tego - samo fizyczne złapanie taksówki okazało się nie lada wyzwaniem. Upał, zaduch, hałas i wszechogarniający chaos (a do tego wszystkiego ruch lewostronny) - to wszystko sprawiało, że kręciliśmy się w kółko jak, za przeproszeniem, kupa w przeręblu, a kilka podjętych prób zatrzymania rozpędzonych taksówek skończyło się karkołomnymi ucieczkami na chodnik w celu uniknięcia rozjechania. Na nasze szczęście wkrótce z pomocą nieporadnym turystom ruszył niezwykle przyjazny naród tajski w postaci ochroniarza z pobliskiego biurowca. W miarę komunikatywnym angielskim wybadał o co nam w ogóle chodzi, po czym heroicznie wkroczył między pędzące ulicą pojazdy i najzwyczajniej w świecie, jednym kiwnięciem ręki, zatrzymał dla nas jedną z wielu kolorowych taksówek i nawet pomógł nam zapakować bagaż:) Po krótkich targach z kierowcą udało nam się bez problemu dotrzeć na miejsce, ku pozytywnemu zaskoczeniu płacąc dokładnie wynegocjowaną cenę.

Przed wyjazdem zaopatrzyliśmy się w mapki z zaznaczonymi i opisanymi po tajsku miejscami, do których możemy chcieć się dostać, w razie gdyby tubylcy nie posługiwali się angielskim, jednak i w tym przypadku nasze obawy okazały się bezpodstawne. Chyba w każdej sytuacji udawało nam się w miarę bezproblemowo porozumieć. Samo poruszanie się po mieście też nie okazało się wcale tak skomplikowane, wystarczyło troszkę przyzwyczaić się do ogólnego rozgardiaszu i okazywało się, że w całym tym chaosie jest jednak jakaś odrobina logiki, a kierowcy pomimo pozornego ignorowania wszystkich innych uczestników ruchu zachowują jednak względną ostrożność. Uczciwość taksówkarzy też okazała się zupełnie przyzwoita i udało nam się uniknąć oszustów. Może mieliśmy szczęście, ale naszym zdaniem nie taki diabeł straszny:). Oczywiście warto się potargować i sprawdzić cenę u kilku przewoźników, może się nawet okazać, że przejazd dosyć komfortową taksówką będzie tańszy niż rozklekotanym tuk-tukiem.

Nocowaliśmy w hotelu Rambuttri Village Plaza, bardzo dogodnie położonym w pobliżu wielu polecanych atrakcji Bangkoku, tuż przy słynnej ulicy Khao San. Hotel sprawił bardzo przyjemne wrażenie, zadbany, z ładną recepcją i fajnie urządzonym podwórkiem z oczkiem wodnym i stolikami, przy których można było zjeść posiłki. Pokój był niewielki, ale przytulny i czysty, z prywatną łazienką i klimatyzacją. W cenę noclegu wliczone było przepyszne śniadanie, chyba najlepsze jakie kiedykolwiek udało nam się zjeść w hotelu. Dodatkowo na dachu hotelu, z którego rozpościera się całkiem przyjemny widok na miasto, znajduje się basen, od którego rozpoczęliśmy nasze zwiedzanie Bangkoku:p

Image
Widok z hotelowego basenu.

Image
Hotelowe patio.

Po wymoczeniu się, wysuszeniu na słońcu (rozpogodziło się i nareszcie, po kilku miesiącach abstynencji od promieniowania UV,z rozkoszą grillowaliśmy nasze blade skóry) i nawodnieniu organizmu przy pomocy kilku lokalnych piwek Chang udaliśmy się na zwiedzanie miasta. Musimy zaznaczyć, że zdecydowanie przedkładamy eksplorację prowincji (zwłaszcza tych nadmorskich) nad wałęsanie się po ulicach miast i muzeach, dlatego nasz plan zwiedzania nie był specjalnie ambitny i ograniczał się do wyruszenia w z grubsza nieokreślonym kierunku i podziwiania tego, co napotkamy po drodze:). Na naszą korzyść działał fakt, jak wspomnieliśmy przed chwilą, że znajdowaliśmy się w bezpośredniej okolicy wielu atrakcyjnych punktów stolicy Tajlandii.

Image

Image
Jeszcze tylko po Stasia do gimnazjum i możemy jechać do domu:p

Image

Bangkok to zdecydowanie jedno z bardziej interesujących miast, jakie udało nam się do tej pory odwiedzić. Samo spacerowanie po nim dostarcza niesamowitych wrażeń. Nowoczesne szklane biurowce sąsiadują ze starymi blokami z pordzewiałymi balkonami, uderzający jest kontrast w jakości życia bogatszych i biedniejszych mieszkańców. Na każdym kroku napotykamy plakaty, bilboardy czy chociaż malutkie kalendarze z wizerunkiem króla Tajlandii. W ulicznym ruchu przeplatają się drogi nowoczesnych limuzyn, kolorowych taksówek, rozklekotanych tuk-tuków i kopcących autobusów, chodniki zastawione są straganami z jedzeniem i wszelakimi możliwymi duperelami, kręci się sporo policji, wojska czy ochroniarzy (ciężko ich wszystkich odróżnić) a w cieniu palm lub budynków odpoczywają sobie miejscowi bezdomni i menele (a może to zwykli obywatele, którzy ucięli sobie drzemkę na świeżym powietrzu?). Do tego sporo hałasu i chaosu i wychodzi całkiem interesująca egzotyczna mieszanka:)

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Miłośnicy świątyń powinni być ze zwiedzania Bangkoku szczególnie zadowoleni, do wyboru będą mieli całe multum tego typu obiektów. Nam udało się zobaczyć świątynię Wat Pho (po drodze minęliśmy Pałac Króla, niestety był niedostępny dla zwiedzających). Wstęp do świątyni kosztował 100 THB za osobę, w cenie otrzymaliśmy butelkę wody która okazała się przydatna, bo teren świątyni jest ogromny a zwiedzanie w upale bywa wyczerpujące:p Główną atrakcją świątyni Wat Pho był ogromny posąg śpiącego Buddy, poza nim mogliśmy również zobaczyć setki posągów Buddy we wszystkich możliwych pozycjach. Budynki świątynne były niezwykle kolorowe i bogato zdobione, a poruszając się pomiędzy nimi mogliśmy podziwiać ciekawe i zadbane ogrody. Nam się bardzo podobało.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Miłośnicy nocnej zabawy również nie wyjadą z Bangkoku zawiedzeni. Życie na słynnej Khao San Road toczy 24h na dobę, jednak naprawdę ciekawie zaczyna robić się po zachodzie słońca. Za dnia ulica wygląda podobnie do innych okolicznych, pełna jest barów i sklepów z pamiątkami, jednak po zmroku zmienia się jeden wielki imprezowy pasaż. Muzyka grana w tamtejszych klubach bywa tak głośna, że właściwie nie da się jej słuchać bo piosenkę graną w lokalu, w którym jesteśmy zagłusza muzyka z knajpy naprzeciwko:p. Na zewnątrz jest gęsto od ludzi, turyści, w dużej mierze pijani, plączą się od baru do baru, taksówkarze i kierowcy tuk-tuków nagabują na wycieczkę na osławione ping-pong showy (my się nie skusiliśmy), a pomiędzy rozstawionymi gdzieniegdzie patrolami policji miejscowi dealerzy narkotyków zachęcają do kupienia "różnych rzeczy":p

Image

Image

Image

Na szczególną uwagę, naszym zdaniem, zasługują stragany z jedzeniem. Menu jest niezwykle szerokie - od pysznych i dużo tańszych niż w knajpach tradycyjnych tajskich pad thai, przez dziwnie wyglądające pęczki grzybków po wszelkiego rodzaju prażone, suszone lub surowe żyjątka morskie i lądowe. Ja skusiłem się na skorpiona, Marta pozostała przy bardziej tradycyjnych potrawach:).

Image

Image

Image

Image

Image

Opuściliśmy Khao San Road dopiero przed świtem, ulica zrobiła się już spokojniejsza - oprócz nas została tam tylko grupka najbardziej wytrwałych imprezowiczów, prostytutki i ladyboye, no i oczywiście wałęsające się wszędzie szczury.

Image

Image

Wróciliśmy do hotelu, a po kilku godzinach snu udaliśmy się na lotnisko, skąd wyruszyliśmy do Krabi.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Lato na końcu Italii za 979 PLN 💚🤍❤️ Loty do Kalabrii + 4* hotel ze śniadaniami i prywatną plażą 🌊🏖️ Lato na końcu Italii za 979 PLN 💚🤍❤️ Loty do Kalabrii + 4* hotel ze śniadaniami i prywatną plażą 🌊🏖️
Cypr latem 🌊☀️ Tydzień w 4* Capital Coast Resort & Spa w Pafos za 2859 PLN Cypr latem 🌊☀️ Tydzień w 4* Capital Coast Resort & Spa w Pafos za 2859 PLN
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 1 post ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group